news
Agnieszka Hyży odurzona pigułką gwałtu. Jak do tego doszło?
Przez lata była symbolem profesjonalizmu, spokoju i telewizyjnej klasy. Teraz Agnieszka Hyży zdecydowała się opowiedzieć historię, która wstrząsnęła nie tylko jej fanami, ale całą branżą. Co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy i dlaczego mówi o tym dopiero dziś? Dowiedz się więcej!
Agnieszka Hyży to nazwisko, które od lat kojarzy się z Polsatem i największymi telewizyjnymi formatami stacji. Od kulis „Tańca z Gwiazdami”, przez „Cztery Wesela”, aż po festiwale transmitowane na żywo – zawsze była jedną z najważniejszych postaci w ekipie prowadzących. Po pewnym czasie celebrytka postanowiła zniknąć z ekranów i dać sobie chwilę oddechu, ale w 2024 roku powróciła w wielkim stylu. Dziś prowadzi z sukcesem „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wraz z Maciejem Rockiem, a także poranny program „Halo tu Polsat”, zdobywając uznanie widzów swoją naturalnością, profesjonalizmem i ciepłem.
Tym razem jednak to nie nowy projekt przykuł uwagę, a osobiste wyznanie, które poruszyło opinię publiczną. W sobotę na instagramowym profilu Agnieszki Hyży pojawił się wstrząsający wpis, w którym ujawniła, że przed laty nieświadomie połknęła pigułkę gwałtu i opisała dramatyczne konsekwencje tego zdarzenia.
We wpisie prezenterka wróciła do wieczoru, który miał być jedynie krótkim, towarzyskim spotkaniem po latach, a zakończył się traumatycznym doświadczeniem.
Spotkanie licealne po latach, moje rodzinne miasto. Katowicki klub, tłum ludzi, znajome twarze, młodość pomieszana z dorosłością. Plan był prosty, tylko na chwilę. Następnego dnia o 7 rano miałam pociąg do Warszawy, pracę i obowiązki. Umówiłam się z rodzicami, że do północy będę w domu. Jestem dorosła, samodzielna, to już nie te czasy, kiedy mama i tata przywozili mnie z imprez – zaczęła.
Następnie opisała moment, w którym wszystko zaczęło się gwałtownie zmieniać — bez alkoholu, bez ostrzeżenia, bez logicznego wytłumaczenia. Jak opisuje Hyży, w pewnym momencie na barze postawiła swoją szklankę. Tego wieczoru nie piła alkoholu. Wspomina, że nie wypiła nawet połowy napoju, gdy poczuła, że dzieje się z nią coś niepokojącego.
To nie było zmęczenie i nie alkohol. W ciągu kilku minut świat zaczął wirować, obraz rozmywać się przed oczami ciało stawało się ciężkie. Wiem, że nie było jeszcze 23. Wzięłam torebkę i pomyślałam: “Idę do łazienki. Ochlapię twarz wodą i zamawiam taxi”. Zamknęłam się w toalecie… i wtedy mój film się urywa – wspomina.
Dziś w pamięci ma tylko fragmenty tamtej nocy. To, co wydarzyło się później, zna głównie z relacji innych. Pamięta jednak, że nie była w stanie odebrać telefonu od rodziców ani znajomych, którzy przez kilka godzin próbowali się z nią skontaktować. Dramat jej bliskich rozpoczął się w momencie, gdy w końcu udało się nawiązać z nią kontakt.
Po około trzech godzinach udało mi się nacisnąć zieloną słuchawkę. Tylko tyle: “Coś się ze mną dzieje… jestem w łazience”. Mama do dziś mówi, że te 20 minut drogi po mnie były dla nich traumatyczne – czytamy.
Po odnalezieniu córki rodzice natychmiast zabrali ją na pogotowie. To tam spotkała się z reakcją, która do dziś budzi w niej ogromne emocje.
Tata zaniósł mnie do samochodu i pojechaliśmy na pogotowie. Resztę znam z opowieści. Zderzenie ze ścianą systemu, lekarka patrzy mojej mamie w oczy i mówi, że jestem “naćpana”. Kiedy mama odpowiada: “Moja córka nie bierze narkotyków”, słyszy tylko: “Każdy rodzic tak mówi”. Pomoc była niewielka. Odesłali nas do szpitala. Podobno leżałam na sali z pijanymi ludźmi zabranymi z ulicy, pod kroplówką, bez większego zainteresowania. Rano, po konsultacji ze znajomymi lekarzami, rodzina zabrała mnie na własne żądanie do domu. Pierwsze 24 godziny praktycznie przespałam. Budziło mnie tylko picie wody – opisuje Hyży.
POLECAMY: Ola Filipek i Olek Sikora medialnym fenomenem? Przed nimi nowy projekt
Agnieszka Hyży otworzyła się przed obserwatorami
Dopiero następnego dnia rodzina zabrała ją do domu. Organizm dochodził do siebie przez kolejne godziny i dni, a skutki były odczuwalne fizycznie i psychicznie.
Mama do dziś wspomina zapach pokoju, jakby chemia wychodziła ze mnie każdą komórką ciała. Po 48 godzinach sama czułam na skórze ostry, octowy zapach. Szorowałam się pod prysznicem przez godzinę – napisała Hyży.
Prezenterka tłumaczy, że przez lata nie mówiła o tym publicznie, ale pewne wydarzenia sprawiły, że poczuła, iż nadszedł właściwy moment.
Wczoraj, w “Halo tu Polsat”, rozmawialiśmy z twórcą dokumentu o podziemiu pigułek gwałtu z jedną z ofiar. Słuchając jej historii, miałam wrażenie, jakby opowiadała o mnie. My miałyśmy szczęście. Wiele osób go nie ma. Nie bez powodu ta substancja ma taką nazwę – czytamy.
Zwróciła również uwagę na ogromne trudności związane z wykrywaniem sprawców takich przestępstw.
Wykrycie sprawcy jest bardzo mało prawdopodobne. Pytaliśmy, sprawdzaliśmy, konsultowaliśmy to później z lekarzami i specjalistami, możliwości są ograniczone, a czas działa na niekorzyść ofiary. Substancje znikają z organizmu szybko, dowody przepadają, a mało kto drąży temat do końca. Proceder jest niestety powszechny. Istnieją nawet nieoficjalne mapy klubów i miejscówek, które od lat są z tego znane. To jest przerażające. To może spotkać każdego. Mnie. Ciebie. Nasze dzieci. Dziewczyny i chłopaków. Kobiety i mężczyzn – dodała Hyży na Instagramie.
Na zakończenie swojego wpisu Agnieszka Hyży skierowała bezpośredni apel do odbiorców, szczególnie do młodych ludzi i rodziców.
Dziś sobota. Może właśnie szykujecie się na imprezę. Może wychodzą wasze dzieci. Zapamiętajcie i powtarzajcie drukowanymi literami: NIE ZOSTAWIAMY SZKLANEK BEZ OPIEKI. PIJEMY Z ZAMKNIĘTYCH BUTELEK. NIE UFAMY OBCYM, nawet jeśli wydają się znajomi – zakończyła.
Jej wyznanie odbiło się szerokim echem w mediach i wśród fanów. Wiele osób dziękowało jej za odwagę i szczerość, inni przyznawali, że dopiero teraz uświadomili sobie skalę zagrożenia. To nie jest już tylko osobista historia – to głos w sprawie, która dotyka tysięcy ludzi każdego roku.
Czy ta historia zmieni sposób, w jaki myślimy o bezpieczeństwie na imprezach? Czy sprawi, że ofiary będą częściej mówić głośno o swoich doświadczeniach? Jedno jest pewne – głos Agnieszki Hyży trudno dziś zignorować.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Kamil Kuroczko o swojej nieobecności w „Tańcu z Gwiazdami”. Padły ważne słowa
Śledzicie Agnieszkę Hyży w “Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!







Autor: Szymon Jedynak
news
„Farma 5”: Co wydarzyło się w premierowym odcinku? Te zmiany zaskoczyły widzów
Nowy sezon wystartował i już w pierwszym odcinku nie było miejsca na sentymenty. Uczestnicy szybko przekonali się, że to nie wakacyjny obóz, a brutalna gra o przetrwanie i realne pieniądze. Czy piąta odsłona okaże się najbardziej bezwzględna w historii? Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w premierowym odcinku!
„Farma” od czterech lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych reality-show Polsatu. Format, w którym uczestnicy rezygnują z wygód cywilizacji i trafiają do surowego gospodarstwa bez internetu, kontaktu z bliskimi i codziennych udogodnień, konsekwentnie przyciąga setki tysięcy widzów. To właśnie odcięcie od świata i konieczność funkcjonowania w prymitywnych warunkach sprawiły, że program stał się telewizyjnym fenomenem.
Ostatnia edycja tylko potwierdziła, że widzowie wciąż łakną tej formy rozrywki. Zwycięstwo Bronisława Bandyjka, znanego jako „Bandi”, stało się symbolem czwartej odsłony show. Jego determinacja, spryt i umiejętność odnalezienia się w trudnych warunkach podbiły media społecznościowe. Według danych przytaczanych przez Wirtualne Media średnia oglądalność wyniosła 1,14 miliona widzów, co oznacza wzrost o 187 tysięcy. To wyraźny sygnał, że „Farma” nie słabnie – wręcz przeciwnie, rośnie w siłę.
Tym razem jednak widzowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Choć nagrania odbyły się latem zeszłego roku, program nie wystartował jak zwykle – na początku stycznia. Piąty sezon stał się flagowym show wiosennej ramówki i zadebiutował dziś, 16 lutego o 20:30. Oczekiwania były ogromne, a apetyt fanów wyraźnie podsycony zapowiedziami większej stawki i jeszcze trudniejszych warunków.
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Co wydarzyło się w pierwszym odcinku?
Już pierwszy odcinek pokazał, że producenci nie zamierzają oszczędzać uczestników. Widzowie poznali nowych śmiałków, którzy dobrowolnie zamienili wygodne łóżka na słomiane posłania, a poranną pielęgnację – na miskę zimnej wody i zapach obory o świcie. Pierwsze rozmowy ujawniły ambicje, strategie i ukryte napięcia, które zaczęły buzować niemal od progu gospodarstwa.
Nowi Farmerzy szybko zderzyli się z rzeczywistością. Teoria okazała się czymś zupełnie innym niż życie w rytmie zwierząt i codziennych obowiązków. Już w premierowym epizodzie pojawiły się pierwsze zadania, podział pracy oraz pierwsze zgrzyty. Kontakt ze zwierzętami, karmienie, sprzątanie i organizacja dnia obnażyły, kto faktycznie ma doświadczenie, a kto liczył wyłącznie na spryt i dobrą autoprezentację.
W pierwszym odcinku uczestnicy stanęli przed wyzwaniem i pojedynkiem, który choć z pozoru techniczny – w rzeczywistości odsłonił ich strategie oraz ambicje. Nieświadomie zdradzili swoje podejście do gry, pokazując, kto chce budować autorytet, a kto zamierza działać po cichu. Już na starcie było widać, że waluta w tej edycji nie będzie opierać się wyłącznie na sile fizycznej czy pracowitości, lecz na zdolności budowania wpływu.
Tym razem zmienił się również jeden z kluczowych elementów gry – czas spędzony na gospodarstwie został wydłużony. To oznacza większe zmęczenie, więcej konfliktów i większą presję psychiczną. W takich warunkach nawet najlepiej funkcjonująca grupa może zacząć się rozpadać, a drobne nieporozumienia szybko urosnąć do rangi poważnych sporów. O tym, jak bardzo ta zmiana wpłynie na relacje i strategie uczestników, widzowie zapewne przekonają się w kolejnych odcinkach, gdy zmęczenie zacznie zbierać swoje żniwo, a emocje wezmą górę nad rozsądkiem.
Motywacja jest również potężniejsza niż zwykle. W grze znajdują się Złote Widły, tytuł Farmera Roku oraz 100 tysięcy złotych – z możliwością podwojenia tej kwoty. „Farma zarabia!” – to hasło wybrzmiało wyjątkowo mocno w zapowiedziach. Pieniądze stały się realnym czynnikiem napędzającym rywalizację, a wizja wyższej wygranej może okazać się zapalnikiem dla jeszcze ostrzejszej walki między uczestnikami.
Piąty sezon rozpoczął się z przytupem i już teraz widać, że emocje będą tylko rosnąć. Wydłużony czas pobytu oraz większa stawka finansowa sprawiają, że gra od samego początku nabiera zupełnie innego ciężaru. Choć w pierwszym odcinku uczestnicy dopiero się poznawali i starali się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nad farmą od początku unosiło się napięcie związane z tym, jak wymagająca okaże się ta edycja.
Jeśli premierowy epizod był jedynie wstępem do tego, co czeka Farmerów w najbliższych tygodniach, widzowie powinni przygotować się na sezon pełen presji, trudnych decyzji i zwrotów akcji, które pokażą, kto naprawdę potrafi przetrwać w surowych warunkach i zawalczyć o najwyższą stawkę w historii programu. Warto więc oglądać kolejne odcinki programu od poniedziałku do czwartku o 20:30, a także w piątki “Finały tygodnia” o 19:55.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Oglądaliście premierowy odcinek “Farmy”? Jeśli tak, to jakie są Wasze pierwsze wrażenia? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Plotki krążyły od dawna, a w branży szeptano różne scenariusze. Czy między divą z ogromnym dorobkiem a współczesną królową stadionów mogło dojść do napięcia? Teraz wszystko stało się jasne, a słowa, które padły zaskoczyły nawet największych sceptyków. Dowiedz się więcej, jaka naprawdę jest Sanah!
Sanah, czyli Zuzanna Grabowska, w ciągu zaledwie kilku lat przeszła drogę, na którą inni artyści pracują całe dekady. Od spektakularnego debiutu w 2020 roku konsekwentnie buduje swoją markę, łącząc popową przebojowość z literacką wrażliwością i charakterystyczną estetyką. Jej utwory momentalnie wspinają się na szczyty list przebojów, a kolejne albumy rozchodzą się w imponującym tempie. Dziś trudno wskazać drugą artystkę młodego pokolenia, która równie skutecznie połączyłaby mainstream z ambitniejszym repertuarem.
Najlepszym dowodem jej fenomenu są koncerty na PGE Narodowym. Ponad 65 tysięcy osób zgromadzonych na stadionie, wspólny śpiew od pierwszych minut i atmosfera niemal muzycznego misterium – to obrazy, które na stałe zapisały się w historii polskiej sceny. Wydarzenia te pokazały, że Sanah nie jest jedynie gwiazdą internetu czy radia, ale artystką zdolną porwać tłumy w skali porównywalnej z największymi światowymi nazwiskami.
Jednak jej ambicje wykraczają daleko poza tworzenie chwytliwych singli. Jednym z ostatnich projektów była niecodzienna kolekcja poezji śpiewanej w duetach z ikonami polskiej muzyki. Na albumie znalazły się interpretacje tekstów Tadeusza Różewicza, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To odważny ruch, który dla jednych był artystycznym objawieniem, dla innych ryzykowną próbą zmierzenia się z klasyką.
Do współpracy zaprosiła prawdziwe legendy – wśród nich znalazła się Alicja Majewska, a także inne uznane nazwiska sceny w tym m.in. Michał Bajor, Kasia Kowalska czy Kasia Nosowska. Szczególne emocje wzbudził utwór „Oczyszczenie”, czyli wokalna wersja wiersza Tadeusza Różewicza nagrana właśnie z Alicją Majewską. Spotkanie dwóch pokoleń artystek zostało odebrane jako symboliczny dialog tradycji z nowoczesnością, doświadczenia z młodzieńczą wrażliwością.
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Alicja Majewska ujawnia prawdę o Sanah
Wielu zastanawiało się jednak, co naprawdę myśli o niej 77-letnia legenda. Czy w branży, gdzie konkurencja bywa bezwzględna, mogło pojawić się napięcie? W rozmowie z reporterem Pomponika podczas finału „The Voice Senior” Alicja Majewska rozwiała wszelkie wątpliwości i nie zostawiła miejsca na niedomówienia.
Urocza dziewczyna, bardzo kulturalna, dobrze wychowana. I to, czego gratuluję jej czy jej otoczeniu, jej rodzinie, to że mimo osiągnięcia takiego sukcesu, bo ona osiągnęła ogromny sukces, te wyprzedawane stadiony i tak dalej, wydaje mi się w kontakcie z nią, że nie zmieniło to jej osobowości, jej hierarchii wartości – wyznała.
Te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo w świecie show-biznesu komplementy między artystkami z różnych pokoleń nie zawsze przychodzą łatwo. Alicja Majewska nie tylko doceniła sukces Sanah, ale też podkreśliła jej skromność i stabilność wartości mimo ogromnej popularności. To rzadkość w czasach, gdy błyskawiczna kariera potrafi zmienić nawet najbardziej poukładane osobowości. Legenda sceny spróbowała także odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się fenomen młodej gwiazdy.
Nie wiadomo, co sprawia, że ktoś robi karierę, bo to kariera ogromna. Podstawa jest taka, że Sanah jest bardzo muzykalną osobą, jest muzykiem. […] Sama sobie komponuje bardzo zgrabne melodie. Mnie się wydaje, […] że ona się wyróżniła stylem, zewnętrznością również wśród dużego grona świetnie śpiewających młodych piosenkarek. Wyróżniła się jakąś taką prostotą, skromnością – dodała.
Nie zabrakło również oceny wokalnych umiejętności młodszej artystki.
Ona ma skalę, dużą skalę. Jest muzykalna, nie popisuje się jakimiś melizmatami […] wyszukanymi. Śpiewa dosyć prosto. Ma specyficzną barwę głosu, która jak to u każdego z nas – jednego może zachwycić, a drugiego w ogóle nie pociągnąć i odrzucać. To jest zjawisko rzeczywiście, na temat którego myślę, że powstaną prace – wyjaśniła.
Co istotne, Alicja Majewska odniosła się także do plotek o rzekomo trudnym charakterze Sanah za kulisami. W jej opinii profesjonalizm i wymagania wobec współpracowników nie są niczym złym, o ile towarzyszy im kultura osobista.
Ona się okazuje taką zosią samosią trochę. […] Może na etapie pracy jest rygorystyczna i ma opinię wymagającej. Natomiast właśnie o czym powiedziałam – to się nazywa dobre wychowanie: w stosunku do nas, kolegów, i […] myślę, że rówieśników również, absolutnie żadnego cienia zastrzeżenia nie mogłabym zgłosić – dodała.
W świecie pełnym medialnych spięć i domniemanych konfliktów taka wypowiedź ma ogromną wagę. Dwie divy – jedna z wieloletnim dorobkiem i statusem legendy, druga będąca symbolem nowego pokolenia – pokazały, że możliwy jest dialog oparty na szacunku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Steczkowska chwyciła za telefon. Tak wyglądała jej ostra rozmowa z Wojewódzkim
Którą artystkę cenicie bardziej – Alicję Majewską czy Sanah? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
news
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
-
news3 dni temuDoda korzysta z BOTOKSU? Tak wygląda jej sekret młodości
-
showbiz5 dni temuBurza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
-
showbiz4 dni temuIza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuNieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
-
moda5 dni temuTak celebryci świętują tłusty czwartek. Dieta poszła w odstawkę?
-
news3 dni temuMichał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
-
news3 dni temuMarta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
-
news5 dni temuDoda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?

Dodaj komentarz