Śledź nas

showbiz

Ilona Felicjańska i Nicol Pniewska w “Królowej Przetrwania 3” – produkcja odsłania pierwsze nazwiska

Opublikowano

w dniu

Telewizyjna Siódemka szykuje prawdziwą bombę programową. Do obsady trzeciej edycji „Królowej przetrwania” dołączyły dwie celebrytki, które od lat budzą ogromne emocje w mediach. Czy egzotyczna dżungla okaże się dla nich szansą na nowy początek, czy może polem kolejnych skandali? Poznaj nazwiska i zobacz szczegóły!

Ilona Felicjańska i Nicol Pniewska – to właśnie te dwa nazwiska rozgrzały media po ogłoszeniu pierwszych uczestniczek najnowszej odsłony hitu Telewizyjnej Siódemki w programie “Mówię Wam” Mateusza Hładkiego. Widzowie od dawna domagali się kontynuacji programu, a produkcja postanowiła rozpocząć promocję od najmocniejszego uderzenia. Obie panie to gwarancja emocji, a ich obecność w show już wywołała burzę komentarzy.

Choć druga edycja „Królowej przetrwania” zakończyła się w lutym tego roku, to fani od miesięcy spekulowali, kto tym razem stanie do rywalizacji w egzotycznych warunkach. Zwyciężczynią poprzedniej odsłony była Natsu, a emocje wokół jej finałowej wygranej wciąż nie zdążyły opaść. Przypomnijmy, że w programie dotychczas wystąpiły m.in. Agnieszka Kaczorowska, Natalia Janoszek, Magdalena Stępień, Agnieszka Kotońska i Paulina Smaszcz. Teraz jednak uwaga wszystkich skupia się na nowych uczestniczkach, które bez wątpienia będą bohaterkami wielu nagłówków.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że program stracił swojego prowadzącego. Izu Ugonoh pożegnał się z formatem i wciąż nie wiadomo, kto przejmie jego rolę. Decyzja produkcji wywołała falę pytań i domysłów – niektórzy twierdzą, że stacja szykuje zupełnie nowe otwarcie i zaskoczy widzów jeszcze bardziej niż dotychczas.

POLECAMY: Anna Popek żegna Katarzynę Stoparczyk poruszającym wpisem: “Nie chciałam uwierzyć”

Kim są nowe uczestniczki “Królowej przetrwania”?

Jedną z największych niespodzianek było ogłoszenie, że w trzeciej edycji show wystąpi Ilona Felicjańska. 52-letnia była modelka przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych Polek na świecie. Jej kariera w modelingu rozwijała się błyskawicznie, a nazwisko Felicjańskiej pojawiało się na okładkach prestiżowych magazynów. Jednak życie prywatne szybko przyćmiło zawodowe sukcesy.

Ilona Felicjańska wielokrotnie trafiała na łamy gazet z powodu problemów osobistych – walka z alkoholizmem, burzliwe relacje uczuciowe i publiczne kryzysy sprawiły, że jej nazwisko stało się synonimem skandalu. Dla wielu jej udział w „Królowej przetrwania” to próba symbolicznego odkupienia win i powrót do łask opinii publicznej.

Tą piękną młodą damę poznałam dzisiaj i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. To Nicol Pniewska. Dzieli nas około 30 lat, ale połączyła wspólna przygoda. Spędzimy razem trochę czasu w odległych rejonach świata na planie programu “Królowa przetrwania” dla stacji TVN7. Życzcie nam powodzenia! – napisała Felicjańska.

Drugim nazwiskiem, które elektryzuje opinię publiczną, jest Nicol Pniewska. Młoda celebrytka to córka milionera, znanego biznesmena Barta Pniewskiego i osoba, która od dawna wzbudza zainteresowanie mediów. Jej życie pełne jest luksusów, czerwonych dywanów i skandali. Teraz jednak czeka ją najtrudniejsze wyzwanie – przetrwanie w miejscu, gdzie nie będzie ani bogactwa, ani wygód.

Największe emocje budzi jednak fakt, że Nicol Pniewska była partnerką Allana Enso, syna Edyty Górniak. Ich relacja była jednym z najgłośniejszych związków młodego pokolenia celebrytów. Burzliwe rozstanie odbiło się szerokim echem w mediach, a wielu do dziś utożsamia Nicole właśnie z tą głośną relacją. Dla niej udział w programie to okazja, by wyjść z cienia dawnego związku i pokazać się jako niezależna i silna, młoda kobieta.

„Królową przetrwania” od początku charakteryzuje to, że łączy skrajnie różne osobowości w ekstremalnych warunkach. To właśnie zderzenie charakterów, konflikt luksusowego stylu życia z surową rzeczywistością dżungli, budzi największe emocje widzów. Tym razem producenci zagrali va banque – zestawiając doświadczoną i zahartowaną przez życie Felicjańską z młodą, uprzywilejowaną celebrytką, która dopiero szuka swojego miejsca w show-biznesie.

Widzowie show zastanawiają się przede wszystkim, kto jeszcze dołączy do obsady i jakie nazwiska produkcja ujawni w kolejnych tygodniach. Równie gorąco dyskutuje się o tym, kto zastąpi Izu Ugonoha w roli prowadzącego – czy będzie to ktoś zupełnie nowy, czy może znana twarz z telewizji.

Nowy sezon „Królowej przetrwania” zapowiada się więc na najbardziej kontrowersyjny w historii. Dwie pierwsze uczestniczki wystarczyły, by wywołać medialną burzę, a lista nazwisk wciąż nie jest zamknięta. Jedno jest pewne – fani reality show nie będą mogli narzekać na brak emocji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Mołek i Marcin Meller ponownie na antenie „Dzień Dobry TVN” – widzowie nie kryli emocji: “Zostańcie na stałe”

Cieszycie się z udziału Felicjańskiej i Pniewskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Ilona Felicjańska i Nicol Pniewska (fot. screen Instagram Ilona Felicjańska)
Nicol Pniewska (fot. screen Instagram Nicol Pniewska)
Ilona Felicjańska (fot. screen Instagram Ilona Felicjańska)
Ilona Felicjańska (fot. screen Instagram Ilona Felicjańska)
Ilona Felicjańska (fot. screen Instagram Ilona Felicjańska)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

TYLKO U NAS: Wiemy, z kim Matteo Brunetti zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”

Opublikowano

w dniu

przez

Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” jeszcze się nie rozpoczęła, a wokół programu nie brakuje gorących informacji. Ujawniane są kolejne nazwiska uczestników, a teraz udało się ustalić, z kim na parkiecie ma pojawić się jeden z najbardziej wyczekiwanych uczestników. Dowiedz się więcej tylko u nas!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się wielkimi krokami, a produkcja sukcesywnie odsłania kolejne karty. Fani programu z niecierpliwością śledzą każde nowe ogłoszenie, ponieważ lista gwiazd i tancerzy wciąż nie została w pełni skompletowana. Każda kolejna informacja natychmiast wywołuje lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.

Do tej pory oficjalnie potwierdzono, że o Kryształową Kulę powalczą między innymi Mandaryna, Helena Englert, Krzysztof Kwiatkowski, Joanna Jędrzejczyk oraz Matteo Brunetti. To właśnie udział ostatniego z nich wzbudził ogromne zainteresowanie widzów, którzy od dawna zastanawiali się, z kim stworzy taneczny duet.

Nie zabrakło jednak również niespodziewanych zmian. Jak ustalił wcześniej Pudelek, w programie miał pojawić się także Andrzej Rosiewicz. Ostatecznie artysta zrezygnował z udziału z powodów zdrowotnych. Intensywne, wielogodzinne treningi okazały się zbyt dużym obciążeniem, a wokalista postanowił skupić się przede wszystkim na swoim zdrowiu.

“Andrzej bardzo cieszył się na tę przygodę, jednak musiał zrezygnować z udziału w show z powodów zdrowotnych. Treningi do tego formatu wymagają gigantycznego, wielogodzinnego wysiłku fizycznego każdego dnia i artysta uznał, że zdrowie jest teraz dla niego absolutnym priorytetem. To ogromna strata dla programu, ale wszyscy w pełni rozumieją jego decyzję” – ujawnił informator Pudelka.

POLECAMY: Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Z kim Matteo Brunetti stworzy parę w “TzG”?

Matteo Brunetti jest synem Polki i Włocha, dlatego od najmłodszych lat dorastał pomiędzy dwiema kulturami. Studiował ekonomię i zarządzanie, pracował jako pilot dronów, jednak to właśnie gotowanie okazało się jego największą pasją. Do Polski przyjechał początkowo jedynie na casting do programu „MasterChef Polska”, ale udział w kulinarnym show całkowicie odmienił jego życie. Został w naszym kraju na stałe, założył rodzinę i zbudował imponującą karierę.

Największą popularność przyniósł mu finał szóstej edycji „MasterChef Polska”. Od tamtej pory regularnie pojawia się w telewizji, prowadzi własne projekty internetowe i promuje włoską kuchnię. Jego profile w mediach społecznościowych obserwuje dziś ponad 1,8 miliona osób, a w 2024 roku wydał również książkę kulinarną „Włoska uczta”.

Równie duże doświadczenie w programie ma Izabela Skierska. W ostatniej edycji tańczyła z aktorem Kamilem Nożyńskim, natomiast rok wcześniej partnerowała Tomaszowi Karolakowi, z którym dotarła aż do półfinału. Nic więc dziwnego, że wielu fanów już teraz typuje ten duet jako jednego z faworytów nadchodzącej edycji.

Tymczasem nasz reporter Szymon Jedynak dotarł do kolejnych informacji zza kulis programu. Jak udało nam się ustalić, Matteo Brunetti ma stworzyć taneczną parę z Izabelą Skierską. To właśnie ona ma poprowadzić popularnego kucharza przez kolejne etapy rywalizacji o Kryształową Kulę.

Jak słyszymy od osoby związanej z produkcją, wybór tej pary nie był przypadkowy.

„Matteo ma ogromną energię, jest bardzo pracowity i otwarty na nowe wyzwania. Produkcja uznała, że z Izabelą stworzy duet, który ma szansę nie tylko dobrze tańczyć, ale również zdobyć sympatię widzów. Oboje mają świetny kontakt z ludźmi i mogą być jednym z największych zaskoczeń tej edycji” – przekazała nam osoba z produkcji.

Czy właśnie ta para okaże się czarnym koniem nowego sezonu? Odpowiedź poznamy już niebawem. Premiera nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” została zaplanowana na 6 września. To wtedy widzowie po raz pierwszy zobaczą wszystkie taneczne duety i przekonają się, kto zrobi najlepsze pierwsze wrażenie w walce o upragnioną Kryształową Kulę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Będziecie kibicować Matteo w programie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Matteo Brunetti (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Izabela Skierska, Tomasz Karolak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Opublikowano

w dniu

przez

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, a emocje wśród jej bliskich wciąż są niezwykle silne. W rocznicę odejścia artystki Dariusz Kamys podzielił się wzruszającymi słowami i pokazał coś, czego przez wiele miesięcy nie był w stanie stworzyć. Dowiedz się więcej!

Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat po walce z chorobą nowotworową. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła nie tylko fanami kabaretu, ale również całym środowiskiem artystycznym. Wieloletnia gwiazda Kabaretu Hrabi pozostawiła po sobie ogromną pustkę, której – jak podkreślają jej najbliżsi współpracownicy – nie da się wypełnić.

Od tamtego dnia minął już rok. Dla wielu osób czas nie zdołał jednak ukoić bólu po stracie jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny kabaretowej. W rocznicę śmierci artystki głos zabrał jej wieloletni przyjaciel i sceniczny partner – Dariusz Kamys.

Artysta opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobisty wpis. Już pierwsze słowa pokazują, jak wielką stratą było odejście Joanny Kołaczkowskiej i jak bardzo wciąż jest obecna w myślach osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.

“Rok. 17 lipca 2025 roku, o godzinie 0:18 Aśko wyszłaś z tego świata i przeszłaś tam, gdzie dla nas wszystko pozostaje jeszcze tajemnicą “- napisał.

POLECAMY: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Rok bez Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys opublikował wpis, który chwyta za serce

W dalszej części wpisu Dariusz Kamys przyznał, że choć wszyscy starają się żyć dalej i nadal występują przed publicznością, tęsknota za Joanną Kołaczkowską pozostaje niezmienna.

“Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno. Bo tęsknota nie słucha rozumu ani kalendarza. Przez ten rok nauczyliśmy się wychodzić na scenę bez Ciebie. Gramy dalej, śmiejemy się dalej, ale każdy z nas wie, że jest na scenie miejsce, którego nikt nie zajmie” – kontynuował.

Do wpisu dołączył także wyjątkowy obraz przedstawiający Joannę Kołaczkowską. Jak wyznał, namalowanie portretu zajęło mu wiele miesięcy. Nie dlatego, że brakowało umiejętności, lecz dlatego, że przez długi czas nie potrafił zmierzyć się z emocjami po jej odejściu.

“Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować” – czytamy.

Artysta zdradził również, że nie chciał stworzyć pomnikowego wizerunku swojej przyjaciółki. Zależało mu na uchwyceniu tej Joanny Kołaczkowskiej, którą najlepiej znali członkowie Kabaretu Hrabi – pełnej ironii, błyskotliwego humoru i charakterystycznych min poprzedzających kolejne żarty.

“Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my- hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą” – napisał Kamys.

Słowa Dariusza Kamysa poruszyły internautów, którzy licznie wspominali Joannę Kołaczkowską w komentarzach. Wielu z nich przyznało, że mimo upływu czasu nadal trudno pogodzić się z jej odejściem i że jej występy na zawsze pozostaną symbolem wyjątkowego poczucia humoru oraz niezwykłego talentu.

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń w polskim świecie kabaretu. Choć od tamtych dramatycznych chwil minął już rok, pamięć o artystce pozostaje żywa zarówno wśród jej najbliższych, jak i milionów widzów. Wzruszający wpis oraz portret przygotowany przez Dariusza Kamysa pokazują, że są osoby, których obecności nie da się zastąpić – nawet po upływie wielu miesięcy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

A Wy jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu!

Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Fabijański zamiast Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Opublikowano

w dniu

przez

Czy Sebastian Fabijański odnalazłby się w roli jurora jednego z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce? Aktor został zapytany o możliwość oceniania uczestników „Tańca z Gwiazdami” i nie owijał w bawełnę. Jego szczera odpowiedź pokazuje, że nie każdy marzy o miejscu za jurorskim stołem. Dowiedz się więcej, co powiedział!

Sebastian Fabijański od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów młodego pokolenia. Widzowie doskonale znają go z takich produkcji jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów”. Choć na ekranie odnosił liczne sukcesy, wielokrotnie podkreślał, że jego zawodowa droga nie zawsze była tak łatwa, jak mogło się wydawać.

Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w głośnych filmach i serialach automatycznie gwarantuje finansową stabilizację oraz spokojne życie. Sebastian Fabijański niejednokrotnie zaznaczał jednak, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana, a za sukcesami często kryją się trudniejsze doświadczenia.

Ostatnie miesiące były dla aktora wyjątkowo intensywne. Wiosną pojawił się w finale „Tańca z Gwiazdami”, gdzie wystąpił w pokazowym tańcu z Julią Suryś. Niedługo później wystąpił również podczas 62. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, gdzie wraz z Daryą zaprezentował utwór „Nieidealna”. Piosenka zdobyła drugie miejsce w głosowaniu widzów podczas koncertu „Premier”.

POLECAMY: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

Sebastian Fabijański jurorem w “Tańcu z Gwiazdami”?

Niedawno Sebastian Fabijański był także gościem na planie nowego programu Polsatu „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. To właśnie tam reporter Plotka zapytał go o temat, który od kilku tygodni rozgrzewa fanów „Tańca z Gwiazdami” – czy widziałby siebie w roli jurora tanecznego show.

W momencie rozmowy produkcja nie ogłosiła jeszcze następcy Ewy Kasprzyk, dlatego pytanie wydawało się wyjątkowo aktualne. Dziś media donoszą już, że jej miejsce ma zająć Julia Wieniawa, jednak odpowiedź Sebastiana Fabijańskiego pozostaje niezwykle wymowna.

“Myślę, że chyba nie jestem na tyle bezczelny, żeby oceniać kolegów. Nie sądzę. To byłoby oczywiście bardzo miłe, gdybym taką propozycję dostał z jakiegokolwiek talent show, ale czułbym się z tym niedobrze. Nie wydaje mi się, że jestem w wieku, w którym jestem w jakikolwiek sposób predysponowany, żeby oceniać kolegów czy też ode mnie starszych ludzi” – powiedziała aktor.

Podczas rozmowy reporter wspomniał również o Julii Wieniawie, która przez ostatnie trzy sezony zasiadała w jury programu „Mam Talent!”. Aktor przyznał, że w jego przypadku ocenianie uczestników talent show wygląda zupełnie inaczej niż ocenianie znanych osób występujących w „Tańcu z Gwiazdami”.

“To są wybory jednostkowe. Ja osobiście nie czułbym się okej na fotelu jurorskim, oceniając kogoś, szczególnie w “Tańcu z gwiazdami”. W “Tańcu z gwiazdami’ jest wielu moich znajomych z tzw. szerokiego show-biznesu. Czułbym się jakoś nie do końca komfortowo. W przypadku “Mam talent!” jest zupełnie inaczej, ponieważ tam masz ludzi z zewnątrz. Nie znasz ich. Zupełnie co innego jesteś w stanie dać od siebie” – dodał Sebastian Fabijański.

Aktor podkreślił, że największym problemem byłaby dla niego konieczność oceniania osób, z którymi prywatnie utrzymuje dobre relacje. Jego zdaniem taka sytuacja mogłaby prowadzić do niepotrzebnych napięć i nieporozumień.

“W przypadku “Tańca z Gwiazdami” wydaje mi się, że nie chciałbym sobie kolekcjonować wrogów po prostu, musząc ich oceniać. Nie wydaje mi się, że mam w tym momencie mam legitymacje do tego, żeby to zrobić” – skomentował.

Słowa Sebastiana Fabijańskiego pokazują, że nie każda medialna propozycja jest dla niego atrakcyjna za wszelką cenę. Choć przyznaje, że możliwość zasiadania w jury byłaby wyróżnieniem, jednocześnie otwarcie mówi o swoich wątpliwościach i granicach, których nie chciałby przekraczać.

Na razie wszystko wskazuje na to, że aktor pozostanie po drugiej stronie sceny – jako artysta, a nie juror. Tymczasem fani „Tańca z Gwiazdami” czekają już na oficjalne potwierdzenie składu jury nowej edycji. Jeśli medialne doniesienia okażą się prawdziwe, miejsce Ewy Kasprzyk zajmie Julia Wieniawa, a Sebastian Fabijański najwyraźniej z ulgą pozostanie w roli obserwatora, a nie osoby wystawiającej oceny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety w “Halo tu Polsat”

Widzielibyście Sebastiana Fabijańskiego w roli jurora w jakimś programie typu talent-show? Dajcie znać w komentarzu!

Julia Wieniawa (fot. screen Instagram Julia Wieniawa)
Sebastian Fabijański (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

Opublikowano

w dniu

przez

Jedna z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich miesięcy doczekała się finału przed sądem pierwszej instancji. Zapadł wyrok wobec kierowcy, który z ogromną prędkością doprowadził do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Słowa sędziego podczas uzasadnienia nie pozostawiły wątpliwości, jak ocenił zachowanie oskarżonego. Dowiedz się więcej!

Warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na Trasie Łazienkowskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł 28-letni Łukasz Żak, który odpowiadał za spowodowanie katastrofalnego w skutkach zdarzenia drogowego. Sprawa od samego początku budziła ogromne emocje ze względu na dramatyczny przebieg wypadku i jego konsekwencje.

Według ustaleń śledczych Łukasz Żak prowadził samochód marki Volkswagen Arteon, poruszając się z prędkością przekraczającą 220 kilometrów na godzinę. Dodatkowo znajdował się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie uderzył w samochód, którym podróżowała czteroosobowa rodzina.

Skutki zderzenia okazały się tragiczne. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia. Po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł z miejsca zdarzenia, co dodatkowo obciążyło jego sytuację procesową.

POLECAMY: Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku

Sędzia nie gryzł się w język. Tak zwrócił się do Łukasza Żaka podczas wyroku

Podczas ogłaszania wyroku sędzia Maciej Mitera odniósł się nie tylko do samego przebiegu wypadku, ale również do wcześniejszego zachowania oskarżonego. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że oskarżony wielokrotnie wystawiał cierpliwość wymiaru sprawiedliwości na próbę.

“Uważam, że będzie to dla pana refleksja, wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby” – mówił sędzia.

Sędzia nie miał również wątpliwości, że wymierzona kara odpowiada wadze popełnionego czynu. W jego ocenie okoliczności sprawy nie pozostawiały miejsca na łagodniejszą ocenę zachowania kierowcy.

“Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe” – podkreślił sędzia.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera zwrócił szczególną uwagę na prędkość, z jaką poruszał się samochód oskarżonego. Podkreślił, że przy ponad 220 kilometrach na godzinę kierowca praktycznie nie ma możliwości odpowiedniej reakcji na zagrożenie pojawiające się na drodze.

“Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę?” – zapytał sędzia.

Po chwili sędzia dodał również krótkie, ale bardzo wymowne podsumowanie:

“Naprawdę nie ma szans reakcji” – wtrącił sędzia.

Choć wyrok został już ogłoszony, sprawa nie dobiegła jeszcze końca. Orzeczenie nie jest prawomocne, a pełnomocniczka Łukasza Żaka zapowiedziała złożenie apelacji. Oznacza to, że sprawą zajmie się jeszcze sąd wyższej instancji, który ponownie przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy.

Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej stał się jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa na polskich drogach. Dramat rodziny, która w jednej chwili straciła bliską osobę, wywołał szeroką dyskusję na temat odpowiedzialności kierowców, nadmiernej prędkości oraz prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Ostateczny finał tej sprawy poznamy dopiero po zakończeniu postępowania odwoławczego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety

Sędzia Maciej Mitera (fot. screen YouTube TVN24)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube Fakt)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube TVN24)
Łukasz Żak (fot. screen YouTube TVN24)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością