lifestyle
#FETYSZlight: Manifest Singla
Wszyscy promują związki – prasa, telewizja, ulice. Promocja szeroka jak oferta margaryn w Tesco. Wachlarz rozmaitości: miłość dojrzała (jak pięćdziesięcioletnia zmarszczka), miłość przestarzała (jak znoszone skarpety), miłość świeża (jak ciepły letni deszcz), miłość niewinna (jak anielska cnota) etc.
W Polsce trwa miłosny show na ściankach. Dzień na planie i boom boom pow pow, tydzień i zaręczyny, miesiąc i dziecko, miesiąc i półtora i rozwód. A ja jak Maria Peszek swoje miasto, PIEPRZĘ MIŁOŚĆ! Uroczyście oznajmiam wszem i wobec, że jestem singlem i kocham ten stan. Singlem nie jestem z musu, lecz z wyboru. Skoro Szanowna Bozia pozwoliła mi wybierać, to wybrałem (dobrze, że nie przynależność do Młodzieży Wszechpolskiej). Skąd ta niechęć do związków ktoś zapyta? Spieszę tłumaczyć. Cierpię na związkowstręt. To choroba poważna i trwa lat 10. Nienawidzę łazić po mieście uczepiony czyjejś łapy. Nie dość, że uścisk zazwyczaj ciasnawy, to jeszcze po kilku minutach klei się jak mucha do kupy. Przecież kup w mieście wiele, na przykład na miejskich trawnikach hojnie upstrzonych przez zwierzaki domowe, którym czasem pomagają nawet ich czuli właściciele. A poza tym, ile to jeszcze bakterii rozkwita w tym ręcznym uścisku!
Polecamy – #FETYSZLIGHT: słów kilka o naczelnych hejtu w necie [felieton]
Lato służy przecież zakochaniu i parkowemu gaworzeniu na ławce. Mnie zaś służy do radowania się samym sobą. W łóżku też więcej miejsca. Jak słyszę: „Przytul się, Bartusiu” to z miejsca mam ochotę dostać ataku epilepsji, albo opętania przez jakąkolwiek moc niemiłosną. Nie dość, że skwar dokoła, to ma mnie jeszcze jakieś nagrzane, parujące potem cielsko grzać? NIE. Ja propaguję syndrom jednostki. W jednostce siła. Tabloidy wszelakie, dzienniki, tygodniki, miesięczniki, kwartalniki i co tam jeszcze ludzkość raczyła wymyślić – wszędzie nagłówki „Oni się kochają!”. To skoro się kochają, to może też napiszą, jakie życie seksualne prowadzą? A jakoś nie piszą. Bo okazuje się, że nie każdy facet wie, co to orgazm dopochwowy czy łechtaczkowy i nie każdy posiada sprzęt o wymiarach nowego BMW. I nie każda kobieta wie, jak doprowadzić mężczyznę na skraj rozkoszy, mimo że, redaktorki szanownego „Cosmo” wciąż wymyślają jakieś łóżkowe innowacje i każą masować tam między odbytem, a moszną, bo wtedy normalnie „It’s Raining Man, Hallelujah”.
Polecamy – #FETYSZlight: Polskie cierpienie narodu?
Na zdjęciach w owych magazynach to i owszem, miłość z Photoshop’a – bez zmarszczek, blizn i obrażeń klinicznych. Ale w domu to już sodoma i gomora – on ją bije, bo „zupa była za słona”, ona oddaje z półobrotu, bo „jak ci chamie nie pasuje, to sam sobie gotuj”. Przecież miłość to najlepsza ze znanych światu prostytutek. Jej alfons (czyt. media) zarabia na niej kupę kasy. I się dorabia, a ona orze jak tylko może. Nasyła na ludzi bezbronnych swojego prywatnego mordercę w postaci trupiobladego cherubinka i ryje ludziom psyche i ciało. A zdjęcia w gazetach to i owszem ładne. Miłosna sielaneczka. Miłosny duet zespolony węzłami małżeństwa (bo o kochankach pisać nie wypada). Miłość wieczna, bo z grobu nawet krzaczyska wyrosną i połączą oboje kochanków jak Tristana i Izoldę. No miłość, po prostu miłość. Piękna i zdjęciowo obrobiona. I tak się rozstaną. Ja nie jestem żaden trzymacz rączki na ulicy czy typ człowieka “posiedźmy w domu, zrobię Ci loda/minetę, a potem patrząc czule w oczy zarzygam Cię uroczymi tekstami o pięknie Twoich oczu i słodkości ust”. Dzwoni znajomy, który od jakiegoś czasu jest w związku. Opowiadam mu o tekście. On: “Wiesz, bo ja zawsze myślałem, że sam sobie mogę wszystko załatwić: udany seks, towarzystwo i pracę. A tu się okazało, że dopiero jak poznasz tą drugą osobę to wszystko ma sens”. Ale mnie jest dobrze jak jest, ja nie chcę nikogo, ja nie chcę, żeby mi się ktoś szwędał, ja siebie ogarnąć nie umiem, a mam ogarniać drugą osobę? Do towarzystwa mam depresję, nie uprawiam nawet seksu. “Bo to jest wspaniałe wiesz, kiedy masz osobę, która nagle akceptuje Cię takiego jakim jesteś, akceptuje to że sapiesz, pierdzisz i bekasz…”. Ja bym chyba nie akceptował. “I wiesz, jak jest cudownie, kiedy ja np. się kapię, a on w tym czasie na kiblu siedzi – i rozmawiamy a to o książce czy sztuce”. To jest cudowne? Boże nie strasz mnie takimi rzeczami, bo ja się nigdy nie zwiążę z nikim, cena jest za wysoka, nie zapłacę jej za nic w świecie, choćby była promocja na układ taki jak w Orange na telefony za 1zł. Ja nie wyobrażam sobie drugiej osoby w łazience, kiedy ja się kąpię, to mój czas, moje sprawy poupychane między pachnące bańki, a ktoś ma przyjść i przy mnie kloca walić?! Nie, nie to za dużo. “No co Ty, nie mamy przed sobą barier, on sika, ja myję zęby”. Ja bym miał bariery, ja mam. Mur barier dokoła mnie wysoki na milion pięter, którego nie da rady przeskoczyć najlepszy tyczkarz. Nie jestem z nim wcale nieszczęśliwy. “Ale życie dopiero wtedy nabiera sensu”. Jak to dopiero wtedy? To znaczy, że narodziny moje i ileś tam lat lepszego lub gorszego funkcjonowania były bez sensu, bo nie mam nikogo kto mógłby mi nasrać w moją przestrzeń wolną, wstawić szczoteczkę do kubka z moją, a niech też stworzą dentystyczny związek, grzebać mi po szafach i w komputerze? I dlaczego miałbym się stać szczęśliwszy? Ja jestem szczęśliwy. Ja nie nadaję się do związków, bo nie umiem się poświęcić nikomu prócz siebie. Poświęcałem się razy X i już nie chcę i już dość i już wiem, że jestem non-relationship person. “Póki nie znajdziesz tej osoby, nie będziesz nic wiedział o szczęściu w życiu…”.
Polecamy – #FETYSZLight i MACY GRAY, czyli nie kolejna celebrytka!
Nie lubię jak zatwardziałe single przechodzą nagle na ciemną stronę mocy. Nie interesuje mnie kazanie z tej ambony. Czy w dzisiejszych czasach trzeba się wiązać, rodzić i w ogóle otaczać ludźmi? Nie mam zamiaru. Ani za 500+ ani za willę z basenem. Czytam te wszystkie wywiady, słucham spowiedzi znajomych. Oglądam niekończące się zdjęcia. Teraz zamiast JA, jesteśmy MY. Te wyznania za serce chwytające, statusy, tą miłosną poezję wtykam w siebie jak ciasteczka, kiedy mam ochotę na słodkie i mam ochotę zwymiotować tym wszechobecnym miłosnym kałem. Z nudów popołudniowych to czytam, na sjeście pomiędzy lunchem, odpoczynkiem, odpoczynkiem, a pracą i tak sobie myślę, że dla odmiany to ja się nie chcę zakochać. Będę miał wolne ręce, wolne łóżko, wolną przestrzeń dokoła siebie i więcej tlenu w pokoju. Nie będę wierzył, że „kiedyś cię znajdę”, może nie wszyscy potrzebują znalezienia czy odnalezienia? Nie czuję się jak zaginiona wioska Smerfów. Nic nie zgubiłem. Nie będę pytał się przechodniów i przyjaciół, „Where is the love?”. Poszła se w niewiadome. Tak jak dzieweczka, co szła do laseczka, a bidulce las wycięli. Takie oto nie-eko czasy. Love sucks i nie ma się co sprzeczać. Definicja Fetysza? Jestem kompilacją wszystkich cech, które większość uważa za pojebane. Ja jestem nienormalny, nawet dla tych nienormalnych. -Fetysz, czemu Ty jesteś sam? -Bo łazienka jest zamknięta.
Autor: Bartek Fetysz z Londynu.
Fot. Źrodła prywatne.
Bądź na bieżąco z informacjami o gwiazdach – polub nas na facebook’u!
lifestyle
Nicol Pniewska zdradza, że miłością do perfum zaraził ją chłopak – Lattafa Khamrah Waha: „Będzie naszym nowym faworyt”
Warszawska premiera zapachu Lattafa Khamrah Waha okazała się prawdziwym magnesem dla gwiazd, które chętnie opowiadały o swoich perfumeryjnych fascynacjach. Jednym z gości wydarzenia była Nicol Pniewska, która nie ukrywała, że nowa kompozycja arabskiej marki zrobiła na niej ogromne wrażenie. Artystka zdradziła nam też, komu zawdzięcza swoją miłość do perfum i dlaczego nowość od Lattafy ma szansę na stałe zagościć w jej domu.
Miłość do perfum, która zaczęła się od… chłopaka
Dla Nicol Pniewskiej perfumy to nie chwilowa moda, lecz codzienny rytuał – i, jak sama przyznaje, pasja, którą zaraził ją ktoś bardzo bliski. Podczas premiery Lattafa Khamrah Waha influencerka opowiedziała nam o swojej zapachowej historii z rozbrajającą szczerością:
„Bardzo ładny zapach, naprawdę, jest prześliczny. Przez mojego chłopaka pokochałam perfumy i cały czas się czymś psikam, ale mam wrażenie, że to będzie nasz nowy faworyt” – mówiła Nicol Pniewska na premierze Lattafa Khamrah Waha.
Trudno o bardziej wymowny komplement – gdy osoba, która „cały czas się czymś psika”, od razu typuje nowość na numer jeden w swojej kolekcji, znaczy to, że kompozycja naprawdę się wyróżnia. A o wyrazistość i zapadające w pamięć nuty Lattafa dba jak mało która marka.
POLECAMY: Marcin Miller PORÓWNAŁ SIĘ do Skolima. Padły zaskakujące słowa
Jeden flakon, dwie osoby – siła zapachów unisex
W rozmowie z nami wokalistka poruszyła też wątek, który coraz częściej przewija się w dyskusjach o perfumach arabskich – ich uniwersalność. Okazuje się, że w związku Nicol zapachy nie mają przypisanej płci, a flakony krążą między nią a jej nowym partnerem Krystianem zupełnie naturalnie:
„Najczęściej używamy perfum unisex, więc na pewno będziemy się nimi dzielić” – zdradziła gwiazda.
To wyznanie idealnie trafia w charakter najnowszej propozycji Lattafy. Khamrah Waha powstała bowiem jako kompozycja unisex – równie dobrze układa się na skórze kobiety, jak i mężczyzny, co czyni ją idealnym kandydatem na wspólny, „parowy” zapach. Taki model dzielenia się perfumami to zresztą rosnący trend: zamiast dwóch osobnych półek – jedna wspólna kolekcja, z której każdy czerpie według nastroju.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dorota Wellman stworzy NOWY duet w „Dzień dobry TVN”. Kiedy debiut?
Khamrah Waha – oaza, która elektryzuje
Zapach, który oczarował Nicol Pniewską, to najświeższy rozdział kultowej już serii Khamrah. Słowo „Waha” w języku arabskim oznacza oazę, jednak Lattafa nie poszła tu w stronę sennego, spokojnego obrazka spośród wydm. Marka postawiła na koncept „Electric Oasis” – spotkanie rozgrzanego, pustynnego ciepła z zaskakującym, niemal mroźnym powiewem świeżości. Ten nieoczekiwany kontrast sprawia, że kompozycję trudno porównać do czegokolwiek innego – i jeszcze trudniej o niej zapomnieć.
Gdzie kupić perfumy Lattafa Khamrah Waha?
Nowość jest już dostępna w Polsce – flakon Lattafa Khamrah Waha zamówimy online w sklepie ScentCorner.pl w cenie 159,99 zł, a stacjonarnie znajdziemy go w drogeriach Super-Pharm i Drogerii Natura. Miłośnicy poprzednich odsłon serii – klasycznej Lattafa Khamrah oraz kawowej Lattafa Khamrah Qahwa – kupią je w sieci Hebe.
| Produkt | Gdzie kupić |
|---|---|
| Lattafa Khamrah Waha (nowość) | Super-Pharm, Drogeria Natura, ScentCorner.pl |
| Lattafa Khamrah | Hebe |
| Lattafa Khamrah Qahwa | Hebe |
Osoby, które przed zakupem wolą poznać zapach na żywo, mogą odwiedzić wyspy ScentCorner – w warszawskiej Galerii Młociny, w centrum Nowa Stacja w Pruszkowie oraz w poznańskim King Cross. To okazja, by przetestować nie tylko Wahę, ale i szerszy wybór perfum z Dubaju.
Fenomen arabskich perfum trwa w najlepsze
Popularność marki Lattafa Perfumes w Polsce nie bierze się znikąd. Dubajski dom perfumeryjny znalazł przepis na sukces, łącząc bliskowschodnią tradycję zapachową z nowoczesnym charakterem i cenami, które nie wymagają zaciskania pasa. Seria Khamrah – od słodko-korzennego oryginału, przez kawową Qahwę, po elektryzującą Wahę – udowadnia, jak wiele twarzy mogą mieć orientalne nuty. A entuzjastyczne reakcje gwiazd takich jak Nicol Pniewska, która już planuje dzielić nowy flakon ze swoim partnerem, tylko potwierdzają, że moda na perfumy arabskie nad Wisłą nie zamierza słabnąć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański z mocnym przesłaniem. Fani nie kryją wzruszenia

Nicol Pniewska – premiera perfum Lattafa Khamrah Waha

Nicol Pniewska – premiera perfum Lattafa Khamrah Waha

Nicol Pniewska – premiera perfum Lattafa Khamrah Waha
JS
lifestyle
Kuba Szmajkowski o nowym zapachu Lattafa Khamrah Waha: „Totalnie pasuje do vibe’u PORTO”
Premiera nowej kompozycji Lattafa Khamrah Waha zgromadziła grono gwiazd chętnie dzielących się swoimi zapachowymi upodobaniami. Na evencie pojawił się również Kuba Szmajkowski, który – pytany o pierwsze wrażenie po kontakcie z nowym zapachem – nie krył ciekawości. Artysta zdradził nam, jak na co dzień podchodzi do wyboru perfum oraz dlaczego letni klimat Khamrah Waha świetnie koresponduje z jego najnowszą twórczością.
Kuba Szmajkowski otwarty na nowe zapachy
Wokalista przyznał, że na co dzień sięga po zupełnie inne kompozycje, jednak nowość od Lattafy, czyli Khamrah Waha zwróciła jego uwagę na tyle mocno, że zamierza dać jej szansę poza premierowym wydarzeniem. Taka reakcja to spory komplement dla marki, która stawia na wyraziste, zapadające w pamięć nuty:
„Super, rzeczywiście na co dzień używam nieco innych perfum, ale to jest bardzo ciekawy zapach i myślę, że będę go sobie testował” – mówił Kuba Szmajkowski na premierze Lattafa Khamrah Waha.
Tego rodzaju otwartość na eksperymentowanie z perfumami arabskimi to coś, co coraz częściej deklarują polskie gwiazdy – i co napędza rosnącą popularność perfum znad Zatoki Perskiej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ralph Kaminski usłyszał w Krakowie: „Zaraz dostaniesz w pysk”. Co tam się wydarzyło?
Sezonowe podejście do zapachów – lekko latem, ciężej zimą
Szmajkowski zdradził nam też swoją prywatną filozofię doboru perfum, która zmienia się wraz z porami roku. Okazuje się, że artysta traktuje zapach niemal jak element stylizacji dopasowanej do aury za oknem:
„Jak teraz zbliża się lato, to stawiam na takie lżejsze, a jak jest zima to lubię takie cięższe zapachy” – wyjaśnił muzyk.
To podejście pokrywa się z tym, co podpowiadają eksperci od perfum z Dubaju – cięższe, korzenne i głębokie kompozycje świetnie sprawdzają się w chłodniejszych miesiącach, natomiast latem warto sięgać po świeższe, elektryzujące warianty. Dokładnie taką rolę pełni najnowsza Khamrah Waha, łącząca pustynne ciepło z orzeźwiającym chłodem.
Zapach pasujący do vibe’u nowej piosenki
Najciekawszym wątkiem rozmowy okazało się jednak połączenie zapachu z twórczością artysty. Szmajkowski przyznał, że klimat Khamrah Waha doskonale współgra z energią jego najnowszego utworu “PORTO”:
„Taki letni klimat i taki zapach perfum totalnie pasuje do vibe’u mojej piosenki” – podsumował Kuba Szmajkowski.
To spostrzeżenie pokazuje, że dobrze skomponowany zapach potrafi stać się nie tylko osobistym akcentem, ale wręcz częścią artystycznego wizerunku – elementem, który dopełnia muzyczną narrację i buduje spójny, letni klimat wokół premiery.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański długo TO ukrywał. W końcu wyznał prawdę o synu
Khamrah Waha – pustynny żar i lodowaty oddech w jednym flakonie
Kompozycja, która zrobiła wrażenie na Kubie Szmajkowskim, to najnowszy rozdział głośnej serii Khamrah. Nazwa „Waha” oznacza po arabsku oazę, ale Lattafa odeszła tu od obrazu sennego zakątka pośród piasków. Zamiast tego marka proponuje „Electric Oasis” – zderzenie pustynnego ciepła z nieoczekiwanym, mroźnym chłodem, który pobudza zmysły. Ten kontrast sprawia, że zapach trudno zaszufladkować i jeszcze trudniej przejść obok niego obojętnie.
Gdzie kupić perfumy Lattafa Khamrah?
Najnowsza Lattafa Khamrah Waha trafiła już do sprzedaży – można ją zamówić już za 159,99 zł. w sklepie ScentCorner.pl, a także kupić stacjonarnie w sieci Super-Pharm oraz w Drogerii Natura. Fani wcześniejszych odsłon serii sięgną po Lattafa Khamrah i Lattafa Khamrah Qahwa w drogeriach Hebe.
| Produkt | Gdzie kupić |
|---|---|
| Lattafa Khamrah Waha (nowość) | Super-Pharm, Drogeria Natura, ScentCorner.pl |
| Lattafa Khamrah | Hebe |
| Lattafa Khamrah Qahwa | Hebe |
Dodatkowo miłośnicy arabskich perfum nie muszą ograniczać się wyłącznie do zakupów online lub w dużych sieciówkach – najnowszą Lattafę Khamrah Waha można powąchać i kupić również stacjonarnie. Markę znajdziecie na wyspach ScentCorner w Galerii Młociny w Warszawie, w centrum Nowa Stacja w Pruszkowie oraz w poznańskim King Cross.
Dlaczego arabskie perfumy podbijają Polskę?
Sukces marki Lattafa Perfumes to nie przypadek. Dom perfumeryjny z Dubaju trafił w gust polskich klientów połączeniem trzech rzeczy: bogatej, bliskowschodniej tradycji zapachowej, nowoczesnego sznytu i cen, które nie odstraszają. Seria Khamrah – od słodko-korzennej klasyki, przez kawową Qahwę, aż po energetyczną Wahę – pokazuje, jak szeroki może być wachlarz orientalnych nut. A entuzjazm takich osób jak Kuba Szmajkowski, otwarcie deklarujący chęć testowania nowych kompozycji, tylko potwierdza, że moda na perfumy arabskie w Polsce ma się znakomicie i szybko nie minie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał



JS
fot. Paweł Wrzecion/AKPA
lifestyle
Ola Ciupa szczerze o Khamrah Waha: „Jestem bardzo wymagająca”. Wyznanie gwiazdy na premierze arabskich perfum Lattafa
Premiera Lattafa Khamrah Waha w Warszawie przyciągnęła gwiazdy, które nie kryły emocji. Wśród zaproszonych gości pojawiła się Ola Ciupa – influencerka i osobowość telewizyjna znana z bezkompromisowego podejścia do stylu. Przy kontakcie z nowym zapachem arabskiej marki nie owijała w bawełnę: jest wybredna, wie, czego chce – i Khamrah Waha najwyraźniej zdała jej test.
Gdy perfumy muszą zasłużyć na uwagę
Nie każdy zapach trafia do kolekcji Oli Ciupy. Gwiazda, znana z wyrazistego stylu i bezkompromisowych opinii, już na wstępie postawiła sprawę jasno – jej próg wymagań jest wysoki.
„Ja jestem osobą bardzo wybredną, jeżeli chodzi o zapachy. Jak większość kobiet uwielbiam perfumy, natomiast jestem bardzo wymagająca. Lubię takie, które są nieoczywiste” – przyznała Ola Ciupa podczas premiery Lattafa Khamrah Waha.
To właśnie ta nieoczywistość – kontrast pustynnego ciepła z lodowatą, elektryzującą świeżością – sprawia, że Khamrah Waha wyróżnia się na tle innych orientalnych perfum dostępnych na polskim rynku.
POLECAMY: Tyle ma zarabiać Żurnalista za odcinek „TzG”. Inni mogą pozazdrościć?
Ola Ciupa: ten zapach to strzał w dziesiątkę
Kiedy ktoś tak wymagający jak Ola Ciupa daje perfumom zielone światło, to znaczy, że kompozycja naprawdę broni się sama. I tak właśnie było w przypadku najnowszej odsłony kultowej serii Lattafy.
„Ten zapach to może być strzał w dziesiątkę. Myślę, że większość kobiet uzna go za bardzo atrakcyjny” – stwierdziła gwiazda.
Opinia Ciupy wpisuje się w coraz głośniejszą rozmowę o tym, czego Polki szukają w perfumach – a szukają charakteru, trwałości i kompozycji, które zostają w pamięci długo po wyjściu z pomieszczenia. Dokładnie tego, z czego słyną arabskie perfumy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margaret nie wytrzymała po słowach Skolima. Ostro?
Nieoczywiste zapachy – dlaczego orientalne nuty przykuwają uwagę?
Upodobanie Oli Ciupy do zapachów nieoczywistych to klucz do zrozumienia fenomenu perfum arabskich w Polsce. Bliskowschodnie kompozycje nie starają się być dyskretne – są odważne, wielowarstwowe i wyraziste. Baza z oudu, ambry i piżma sprawia, że działają zupełnie inaczej niż lekkie, kwiatowe wody toaletowe znane z europejskich drogerii.
Khamrah Waha idzie o krok dalej – marka Lattafa zdecydowała się tu na kontrast, który w świecie perfumeryjnym zdarza się rzadko. Ciepło pustyni zderzone z nagłym, mroźnym powiewem tworzy kompozycję, którą trudno zaszufladkować. I właśnie dlatego trudno ją zignorować.
Khamrah Waha – elektryczna oaza w nowym wydaniu
Lattafa Khamrah Waha to najnowszy rozdział jednej z najpopularniejszych serii bliskowschodniej marki. Nazwa „Waha” oznacza po arabsku oazę – jednak Lattafa nie serwuje tu sielanki. To „Electric Oasis”, czyli doświadczenie, które pobudza zmysły i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.
Kompozycja w wersji unisex sprawdza się zarówno na skórze kobiety, jak i mężczyzny – i to właśnie jej wszechstronność robiła wrażenie na gościach premiery.
Gdzie kupić perfumy Lattafa Khamrah Waha?
Najnowsza Lattafa Khamrah Waha jest już dostępna w sklepie internetowym ScentCorner.pl w cenie 159,90 zł, a także stacjonarnie w sieci Super-Pharm i Drogerii Natura. Wcześniejsze odsłony serii – Lattafa Khamrah i Lattafa Khamrah Qahwa – znajdziecie w drogeriach Hebe. Markę warto też odwiedzić na wyspach ScentCorner w Galerii Młociny w Warszawie, w centrum Nowa Stacja w Pruszkowie oraz w poznańskim King Cross.
| Produkt | Gdzie kupić |
|---|---|
| Lattafa Khamrah Waha (nowość) | Super-Pharm, Drogeria Natura, ScentCorner.pl |
| Lattafa Khamrah | Hebe |
| Lattafa Khamrah Qahwa | Hebe |
Dlaczego arabskie perfumy nie wychodzą z mody?
Entuzjazm takich osób jak Ola Ciupa – znanych z tego, że nie chwalą byle czego – to najlepsza rekomendacja, jaką marka może dostać. Perfumy arabskie zdobyły polskie drogerie i serca Polek dzięki temu, co odróżnia je od europejskich odpowiedników: intensywności, trwałości, głębi i oryginalnym kompozycjom. Lattafa jako marka z Dubaju potrafi to wszystko połączyć z przystępną ceną – i właśnie dlatego kolejne odsłony serii Khamrah są rozchwytywane równie szybko, jak się pojawiają.
POLECAMY: Historyczny ruch w „Tańcu z Gwiazdami”? Tego nie było od lat
JS
fot. Paweł Wrzecion/AKPA
lifestyle
Collistar „Liberating Beauty”: nowa filozofia pielęgnacji ciała
10 czerwca 2026 roku na 27. piętrze Skyworks27 w Warszawie, z widokiem na Pałac Kultury i Nauki, Collistar zaprezentowała nową odsłonę swojej marki. Hasło „Liberating Beauty – piękno, które daje wolność” to nie slogan na jeden sezon. To wyraźna deklaracja: koniec z nierealistycznymi standardami, czas na autentyczność, naturalność i komfort.
Sycylijski sekret w składzie: żywica Manny delle Madonie
Sercem nowej linii jest ekstrakt z żywicy Manny delle Madonie – składnik pozyskiwany wyłącznie z jesionów rosnących w sycylijskim regionie Madonie. Znany ze swoich właściwości nawilżających i regenerujących, połączony został z fitokompleksem z włoskich kwiatów dziewanny – bogatych w polifenole i składniki rozświetlające. Efekt? Skóra odzyskuje naturalny glow, a nie tylko chwilowy połysk.
SUPERSIERO SUBLIME: serum do ciała, które redefiniuje kategorię
Hero produktem nowej linii Collistar jest SUPERSIERO SUBLIME IDRA-ILLUMINANTE RINNOVATORE – ultralekie serum o aksamitnej konsystencji, które działa wielopoziomowo: nawilża, wygładza, optycznie wyrównuje koloryt i nadaje skórze subtelny, elegancki blask.
Już po pierwszej aplikacji skóra wygląda bardziej wypoczęta i świetlista – za ten efekt odpowiadają pigmenty soft-focus, które odbijają światło i wizualnie wygładzają powierzchnię. Formuła nie pozostawia tłustego filmu i wchłania się szybko, więc sprawdza się zarówno rano, jak i wieczorem. To podejście, które dotąd znaliśmy z zaawansowanej pielęgnacji twarzy – teraz przeniesione do body care.
Peeling, żel pod prysznic i pełen rytuał
Nowa linia Collistar to nie tylko serum. TALASSO SUBLIME IDRA-ILLUMINANTE to rozświetlająco-nawilżający peeling scrub łączący korzyści talasoterapii i aromaterapii. Mieszanka soli morskich o zróżnicowanej granulacji delikatnie złuszcza naskórek, a olej jojoba, witamina E i mikrocząsteczki rozświetlające odżywiają go w głąb. Efekt jest widoczny od razu: skóra gładka, ujednolicona, aksamitna.
Do codziennego oczyszczania ciała stworzono TALASSO DOCCIA ILLUMINANTE – satynowy, oleisty żel pod prysznic o subtelnych, czystych nutach zapachowych. Codzienny prysznic zamienia się w rytuał, który nie kończy się tylko na oczyszczeniu.
Sensoryczność jako wartość
Nowa odsłona Collistar wyróżnia się podejściem sensorycznym – produkty zachwycają teksturami (od satynowych oleo-żeli po lekkie sera) i subtelnymi kompozycjami zapachowymi inspirowanymi włoskim stylem życia. Pielęgnacja działa nie tylko na skórę, ale też na zmysły – i to jest świadomy wybór marki, nie przypadkowy dodatek.
Gdzie kupić nowe produkty Collistar?
Nowa linia pielęgnacji ciała Collistar dostępna jest wyłącznie w Perfumeriach Douglas oraz na douglas.pl.



-
news4 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news4 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news4 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
news4 dni temuMichał Wiśniewski POTWIERDZIŁ związek z Mandaryną. Wydał specjalne oświadczenie
-
news5 dni temuBURZA po występie Skolima w TVP. Fani nie kryli rozczarowania
-
news3 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
showbiz4 dni temuZ kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
-
news4 dni temuMagdalena Stużyńska schudła 10 kg. Nie uwierzycie, czego NIE robiła
