Hanna Lis w poruszającym wpisie o aborcji! „Moje obie ciąże były zagrożone, występowało zagrożenie życia matki”

W Polsce niezwykle głośno jest o przepisach określających możliwość przeprowadzenia aborcji. Niedawno w Sejmie odbyło się głosowanie nad liberalizacją obecnej ustawy aborcyjnej. Nowej regulacji nie udało się przegłosować, co uznano za kompromitację i porażkę opozycji. Szczególnie zawiedzione były osoby związane z komitetem “Ratujmy Kobiety”, które jeszcze niedawno mocno wspierała Hanna Lis

HOT NEWS – Znana piosenkarka zaręczona!? Wybrała młodszego mężczyznę!?

Dziennikarka zachęcała kobiety do wyjścia na ulicę i walki o swoje prawa. Teraz, okazuje się jednak, że Lis jest przeciwna liberalizacji prawa aborcyjnego. Hania podzieliła się wzruszającą historią, którą opublikowała na Instagramie. W ten sposób wyjaśnia swoje stanowisko w sprawie aborcji. 

“Pytacie mnie, jak to możliwe, że wzywając kobiety do tego, aby wyszły na ulice i upomniały się o swoje prawa, zarazem otwarcie mówię, iż jestem przeciwna liberalizacji obecnej ustawy aborycyjnej/antyaborcyjnej (jak kto woli). Pytacie, a czasami oskarżacie” – zaczęła Lis. 

Jak przyznała, nadal wspiera wszystkie kobiety, które walczą o prawo do legalizacji aborcji, lecz ona sama nie jest zwolenniczką tego projektu. Lis zdecydowała się nawet na dość prywatne wyznanie. Dziennikarka opowiedziała o chwilach, kiedy jej obydwie ciąże były zagrożone…

“Otóż świat nie jest czarno-biały. Jestem matką dwóch fantastycznych młodych kobiet. Od początku mojej świadomości ich istnienia były dla mnie ludźmi, a nie “zygotą”, czy “zlepkiem komórek”. Obie ciąże były zagrożone, w obu występowało “zagrożenie zdrowia”, a bywało , że i życia matki, czyli niżej podpisanej. Mój wybór był natychmiastowy i dla mnie oczywisty. I tu przechodzimy do sedna sprawy: MÓJ WYBÓR” – kontynuuje wpis dziennikarka. 

POLECAMY – Polska Kim Kardashian!? O kogo chodzi?

Dziennikarka dodała także, że chciałabym żyć w kraju, gdzie to kobieta, a nie minister decyduje o tym, czy urodzi ona swoje dziecko, czy też nie. W Polsce, która prowadzi debatę i dialog ze społeczeństwem, a nie “ideologiczną naparzankę”. 

Spodziewaliście się takiego wyznania? Zgadzacie się ze słowami Hani Lis, a może jesteście zupełnie przeciwnego zdania?

Pytacie mnie, jak to możliwe, że wzywając kobiety do tego, aby wyszły na ulice i upomniały się o swoje prawa, zarazem otwarcie mowię, iż jestem przeciwna liberalizacji obecnej ustawy aborycyjnej/antyaborcyjnej (jak kto woli). Pytacie, a czasami oskarżacie. Otóż świat nie jest czarno-biały. Jestem matką dwóch fantastycznych młodych kobiet. Od początku mojej świadomości ich istnienia były dla mnie ludźmi, a nie "zygotą", czy "zlepkiem komórek". Obie ciąże były zagrożone, w obu występowało "zagrożenie zdrowia", a bywało , że i życia matki, czyli niżej podpisanej. Mój wybór był natychmiastowy i dla mnie oczywisty. I tu przechodzimy do sedna sprawy: MÓJ WYBÓR. Chciałabym w naszej Polsce móc przekonywać kobiety, że: aborcja jest najgorszym wyborem, przyjmując jednocześnie do wiadomości to, że niekiedy bywa JEDYNYM wyborem. Chciałabym, żeby w naszej Polsce środki antykoncepcyjne były tanie/bezpłatne i powszechnie dostępne. Będąc przeciwnikiem aborcji, chciałabym jednak, aby to nie państwo, tej czy innej maści rząd, ale żeby matka decydowała o tym, czy jest na siłach urodzić dziecko, o którym wie, że skazane jest na smierć w ogromnym cierpieniu (pamiętamy przecież casus pana Chazana i jego "obronę" konania dziecka bez czaszki w "świętych" męczarniach). Będąc przeciwnikiem aborcji, nigdy nie zgodzę się na to, aby o tym czy ofiara gwałtu (czternasto czy czterdziestoletnia) jest w stanie podołać ciąży decydował ten, czy inny minister. Chciałabym krótko mówiąc, żyć w Polsce debaty, a nie zakazów. W Polsce dialogu, a nie bezrefleksyjnej, ideologicznej naparzanki. Szanujmy się, rozmawiajmy, nie dajmy się wepchnąć w schematy myślowe. Kto jak nie my, Kobiety? Ściskam ❤️

A post shared by Hanna Lis (@hanna_lis) on

Bądź na bieżąco – polub nas na Facebooku!

fot. screen Instagram


Nie ma więcej wpisów