showbiz
Luiza Benzouaoua z „Hotelu Paradise” nie wytrzymała! Awantura w sklepie i WULGARNE słowa kasjerki przy ludziach
Luiza Benzouaoua, znana z 3. edycji „Hotelu Paradise”, nie gryzie się w język – zwłaszcza, gdy ktoś jej podpadnie. Tym razem po zwykłych zakupach w markecie postanowiła opisać całą sytuację w sieci. Sposób, w jaki została potraktowana przez kasjerkę, wyprowadził ją z równowagi i nie szczędziła mocnych słów. Nagranie z jej wypowiedzią na TikToku natychmiast wywołało poruszenie. Dowiedz się więcej i poznaj kulisy sprawy!
Luiza Benzouaoua dała się poznać jako barwna i bezkompromisowa uczestniczka trzeciej edycji programu „Hotel Paradise”, która była emitowana w 2021 roku. Od tamtej pory aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie zdobyła sporą grupę wiernych fanów, ale i równie pokaźną grupę krytyków. Jej styl bycia i wypowiedzi często wzbudzają kontrowersje – mówi wprost, nie owija w bawełnę. W ostatnich dniach opublikowała na TikToku poruszające nagranie, w którym zrelacjonowała sytuację z pozoru błahą, ale jak się okazało – pełną frustracji, braku szacunku i nieuprzejmości ze strony pracownicy sklepu.
Całe nagranie rozpoczęła pytaniem, które wybrzmiało bardziej jak zarzut niż refleksja.
Ja nie rozumiem, czy w obecnych czasach tak trudno być uprzejmym? – zapytała retorycznie.
Ton głosu wskazywał na autentyczne wzburzenie, a mimika tylko to potwierdzała. Już od pierwszych sekund widać było, że nie będzie to zwykła opowiastka o zakupach. Jak opisała, cała sytuacja miała miejsce w Biedronce. Nic nie wskazywało na to, że zakupy zmienią się w pasmo nieprzyjemności. Jednak już sam kontakt wzrokowy z kasjerką wzbudził u niej niepokój.
Wczoraj poszłam do Biedronki i przy kasie siedziała, tak lat 60, mina sr**ącego kota – opisała.
Dalej influencerka zrelacjonowała przebieg płatności. Wszystko wyglądało normalnie – do czasu.
Przychodzi czas rozliczenia, Pani mówi 11,80 zł. No i ja daję dwie dychy, bo drobnych nie miałam – wspomina.
Taka sytuacja zdarza się codziennie w tysiącach sklepów. Jednak według Luizy Benzouaoua, reakcja ekspedientki była nieadekwatna i nieprofesjonalna. Po wręczeniu banknotu, zamiast zwykłego wydania reszty, rozpoczął się dziwny dialog.
A ona do mnie – 80 groszy to nie ma? Ja mówię, że nie mam, mam tylko 20 złotych – mówi.
POLECAMY: Julia von Stein szokuje metamorfozą! Gwiazda „Królowych życia” pokazała efekty operacji twarzy
Kasjerka upokorzyła uczestniczkę “Hotelu Paradise”!
Sama przyznała, że nie miała drobnych, więc nie mogła zachować się inaczej. Jej zdaniem w tej sytuacji to kasjerka powinna była znaleźć rozwiązanie – a zamiast tego, jak się okazało, rzuciła do niej przekleństwo. Z ust kasjerki padły słowa, które wzbudziły prawdziwe oburzenie.
A ona na mnie patrzy i mówi „Ja***dolę, jak ja mam teraz wydać jak nie mam żadnych drobnych? – zacytowała.
Ten moment był dla niej szokujący. Mimo ewidentnej frustracji, influencerka próbowała zachować spokój i zaproponowała inne rozwiązanie. Celebrytka starała się załagodzić sytuację. Zachowała klasę i zaproponowała płatność kartą, jeśli brak drobnych rzeczywiście był aż tak problematyczny.
Na co ja uprzejmie – „Mogę zapłacić kartą, jeśli to dla Pani problem”. A ona „Ja sobie poradzę!” – wspomina.
Niestety, odpowiedź była pełna pasywnej agresji i nie rozwiązała napięcia. Zamiast zakończyć sprawę z godnością, kasjerka według relacji influencerki – postanowiła ją upokorzyć.
Wydała drobniakami, wyrwała paragon, rzuciła i nawet na mnie nie spojrzała – wspominała z wyraźną przykrością.
W jej głosie słychać było nie tylko złość, ale też zawód. W końcu, jak sama mówi nie zrobiła nic złego. Mimo całej sytuacji, influencerka nie straciła klasy. Nie odpowiedziała wulgaryzmem ani atakiem.
Na co ja „Dziękuję, do widzenia”. To, że Ty masz gorszy dzień to nie znaczy, że musisz psuć go innym. Po prostu było mi tak przykro, bo naprawdę nie wiem co ja jej zrobiłam, bo była tak nie miła – zakończyła.
Pod nagraniem Luizy szybko pojawiło się mnóstwo reakcji. W sekcji komentarzy rozpoczęła się gorąca dyskusja. Wiele osób zwracało uwagę, że praca w handlu to ogromne obciążenie fizyczne i psychiczne, a zmęczenie i brak zasobów (jak np. drobnych) są często wynikiem złej organizacji pracy. Z drugiej strony, spora grupa komentujących stanęła murem za influencerką, podkreślając, że brak kultury osobistej nie może być tłumaczony żadnymi okolicznościami.
Nie brakowało także opinii, że Luiza Benzouaoua celowo nagłaśnia sprawę, by zyskać zasięgi – choć nawet ci, którzy ją krytykowali, przyznali, że sytuacja przy kasie była co najmniej niezręczna. Tak czy inaczej – TikTok celebrytki wywołał intensywną debatę o standardach obsługi klienta w Polsce, empatii, frustracji pracowników i granicach publicznego oburzania się.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tego jeszcze nie było! Krzysztof Ibisz rozdaje kasę! Polsat daje mu wolną rękę i grube miliony do rozdania
A Wy co byście zrobili w takiej sytuacji? Dajcie znać w sekcji komentarzy pod artykułem!
@luiza.benzouaoua Czy Wy też mieliście takie sytuacje ? #zakupy#biedronka#storytime#dc ♬ dźwięk oryginalny – luiza.benzouaoua




Autor: SJ
news
Skolim wypuszcza NOWY produkt i wbija szpilę konkurencji. Kupicie?
Skolim coraz śmielej rozwija swój biznes i udowadnia, że muzyka to tylko jedna z dziedzin, w których chce osiągać sukcesy. Po kiełbasach, kabanosach i parówkach przyszedł czas na kolejną nowość, którą artysta zapowiedział podczas transmisji na żywo. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości, że ma wobec tego produktu naprawdę ambitne plany. Dowiedz się więcej!
Skolim od dawna udowadnia, że potrafi wykorzystać swoją popularność nie tylko na scenie, ale również w świecie biznesu. Jego kalendarz koncertowy jest wypełniony niemal po brzegi, a na niektóre występy dociera nawet helikopterem. Mimo intensywnej pracy artysta nie zamierza ograniczać się wyłącznie do muzyki. Konsekwentnie rozwija własną markę, poszerza ofertę i szuka kolejnych sposobów na dotarcie do swoich fanów.
Jednym z najbardziej nietypowych przedsięwzięć wokalisty jest stacja benzynowa, którą już prowadzi. Skolim nie ukrywa, że ma kolejne pomysły na inwestycje, a jego działalność biznesowa regularnie przyciąga uwagę mediów. W ostatnim czasie szczególnie głośno zrobiło się o współpracy artysty z producentem wyrobów mięsnych. Do sprzedaży trafiły produkty sygnowane jego nazwiskiem, a sam muzyk coraz wyraźniej pokazuje, że chce rozwijać ten projekt na większą skalę.
Współpraca z marką JBB Bałdyga objęła już kilka produktów, które trafiły do oferty. Fani mogli znaleźć w niej między innymi kiełbaski, kabanosy, parówki oraz kaszankę. W ten sposób Skolim wszedł na rynek spożywczy z ofertą, która mocno wyróżnia się na tle typowych muzycznych gadżetów. Teraz przyszedł czas na kolejny krok, a zapowiedź nowości pojawiła się podczas transmisji na żywo.
To właśnie wtedy artysta poinformował o kolejnym produkcie przygotowanym we współpracy z producentem. Tym razem chodzi o szynkę z kurczaka, która ma poszerzyć dotychczasową ofertę. Nowość została zapowiedziana na czwartek, 15 października. Produkt ma być dostępny w sklepach JBB, hurtowniach, polskich sklepach oraz marketach, dlatego zainteresowani będą mogli szukać go w różnych punktach sprzedaży.
POLECAMY: TVN szykuje NOWĄ wersję „MasterChefa”? Michel Moran wskazał pierwszego uczestnika
Skolim ogłosił kolejny mięsny hit. „Inne zakłady mięsne dostaną kurw**cy”. Skusicie się?
Skolim nie ograniczył się jednak do samego ogłoszenia premiery. Podczas live’a z dużym entuzjazmem opowiadał o swoich oczekiwaniach i przekonywał, że nowy produkt ma szansę stać się prawdziwym hitem. Nie zabrakło przy tym mocnych słów pod adresem konkurencji. Wokalista nie ukrywa, że liczy na duże zainteresowanie klientów i wierzy w sukces kolejnego przedsięwzięcia.
“Ja już wiem, że na tym zrobimy taki hicior w Polsce, że będzie absolutny olimp. Te inne zakłady mięsne dostaną kurwicy, ale przecież mogli robić to wcześniej, prawda? Wszystko, co robię to robię dla siebie, dla ludzi, dla bliskich, dla rodziny. I robię wszystko zasadniczo dla siebie, prawda? Jak robię energetyk to ma być zajebisty. Jak robimy szyneczkę to ma i wyglądać idealnie i smakować przepysznie. Zresztą zobaczycie. Bardzo chudy produkt, duża zawartość białka” – mówił.
Słowa artysty pokazują, że nie traktuje on nowej propozycji wyłącznie jako kolejnego gadżetu z własnym logo. Skolim podkreśla przede wszystkim jakość, smak i wygląd produktu, a także zwraca uwagę na jego skład. Wspomniał o wysokiej zawartości białka i niewielkiej zawartości tłuszczu, co może zainteresować osoby zwracające uwagę na takie cechy podczas zakupów. Ostateczną ocenę pozostawi jednak klientom, którzy będą mogli sprawdzić produkt po jego pojawieniu się w sklepach.
Muzyk od dawna rozwija również sprzedaż produktów związanych bezpośrednio ze swoją marką. W jego oficjalnym sklepie można znaleźć między innymi perfumy, koszulki i inne gadżety, a jakiś czas temu do oferty dołączyła także bielizna. Damskie czarne stringi z białym napisem „SKOLIM” kosztują 79 złotych. Z kolei panowie mogą kupić bokserki z hasłem „WEJDĘ WYJDĘ”, za które trzeba zapłacić 89 złotych. To kolejny przykład na to, jak artysta rozszerza swoją działalność poza branżę muzyczną.
Czy nowy produkt rzeczywiście stanie się hitem, o którym mówi Skolim? Na razie artysta nie kryje entuzjazmu i z dużą pewnością zapowiada sukces. Wszystko zweryfikuje jednak zainteresowanie klientów oraz ich opinie po zakupie. Jedno jest pewne: wokalista nie zamierza poprzestawać na koncertach i kolejnych przebojach. Jego marka coraz mocniej zaznacza swoją obecność w innych branżach, a najnowsza premiera pokazuje, że w planach ma dalsze rozwijanie tego kierunku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta z „Kochaj albo wróć” wyznała prawdę o byłym mężu. Co z córkami?
Skusicie się na nowy produkt Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!
@zuzixlatino.fanpage #skolim #skolimlatino ♬ oryginalny dźwięk – zuzixlatino.fanpage


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
TVN szykuje NOWĄ wersję „MasterChefa”? Michel Moran wskazał pierwszego uczestnika
Czy TVN szykuje kolejną odsłonę „MasterChefa”, tym razem z udziałem celebrytów? Michel Moran zabrał głos w tej sprawie i zdradził, jak wyobraża sobie taki format. Juror ma też konkretnego aktora, którego szczególnie chciałby zobaczyć w kuchni. Dowiedz się więcej!
Michel Moran od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych twarzy kulinarnych programów w Polsce. Widzowie znają go przede wszystkim z „MasterChefa” i „MasterChefa Nastolatki”, gdzie ocenia umiejętności uczestników, dzieli się swoim doświadczeniem i nie stroni od charakterystycznych komentarzy. Francuski szef kuchni zdobył sympatię publiczności dzięki wiedzy, temperamentowi i poczuciu humoru. Ostatnio pojawił się w podcaście „Na osobności”, którego gospodarzem jest Szymon Jedynak, a rozmowa szybko zeszła na temat, który może zainteresować fanów kulinarnych formatów TVN.
Jednym z poruszonych wątków była możliwość stworzenia polskiej wersji „MasterChefa” z udziałem celebrytów. Taki format funkcjonuje już na innych rynkach i łączy gotowanie z rozrywką oraz obserwowaniem znanych osób w zupełnie nowych rolach. Czy podobna produkcja mogłaby pojawić się również w Polsce? W ubiegłym roku o takim pomyśle mówiła Lidia Bergel w rozmowie z serwisem „Press”, sugerując, że stacja przygląda się tej możliwości.
„Myślimy, aby sięgnąć po kolejną wersję „MasterChefa”. Przyglądamy się edycji z udziałem celebrytów, coraz więcej z nich gotuje, więc mógłby być to naturalny krok w rozwoju tego formatu na antenie TVN” – mówiła dla serwisu Press w ubiegłym roku.
Do pomysłu odniósł się teraz Michel Moran. Juror nie odrzuca koncepcji, ale zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie miałby dobór uczestników. Jego zdaniem samo zaproszenie znanych nazwisk nie wystarczy, by stworzyć interesujące widowisko. Potrzebne są różnorodne osobowości, które potrafią nie tylko gotować, lecz także bawić się formatem i dostarczać widzom emocji. Jako przykład podał hiszpańską wersję programu, którą miał okazję oglądać.
„Nie jestem sceptyczny, ale gwiazdy i gwiazdy. Nie wiem, jaki pomysł byłby, jeśli chodzi o to. Ja oglądałem ‘MasterChef Celebrities’, który był w Hiszpanii. Nie wiem, czy będzie jeszcze, ale było kilka edycji i naprawdę mega śmieszny. Tylko że rodzaj celebrytów to nie byli tylko prowadzący albo internetowi, instagramowi, ale byli aktorzy wybitnie teatralni, kina, komicy, publicyści, taki przekrój piosenkarzy i tak dalej. Przekrój artystów i celebrities, jak oni mówią tam w Hiszpanii. Bo z celebrities jest bardzo szeroki przekrój. Dlatego sceptycznie? Nie. Nie wiem, czy będzie. Może TVN by chciał. Myślę, że jeżeli ten dobór ludzi jest na topie, bo to już jest gotowanie, ale też jest show […] Zabawa musi być. To muszą być ludzie, którzy naprawdę idą tam gotować, wiadomo, ale też się bawić. Ale to musi być śmieszne” – zauważył.
POLECAMY: Margareta z „Kochaj albo wróć” wyznała prawdę o byłym mężu. Co z córkami?
Michel Moran wskazuje idealnego uczestnika do „MasterChef Celebrities”!
Z wypowiedzi Michela Morana wynika, że nie chodzi mu o stworzenie kolejnego programu, w którym znane osoby pojawią się wyłącznie po to, by pokazać się przed kamerami. W jego wizji uczestnicy powinni reprezentować różne środowiska, a ich osobowości muszą wnosić do formatu coś więcej niż rozpoznawalne nazwisko. Gotowanie nadal pozostawałoby najważniejsze, ale równie istotna byłaby atmosfera i naturalne reakcje uczestników. To właśnie połączenie kulinarnej rywalizacji z humorem mogłoby sprawić, że taka edycja przyciągnęłaby widzów.
Co ciekawe, Michel Moran nie poprzestał na ogólnych rozważaniach. Zapytany o to, kogo sam chciałby zobaczyć w „MasterChef Celebrities”, wskazał aktora, którego twórczość bardzo ceni. Nie chodziło mu o kolejną osobę znaną przede wszystkim z mediów społecznościowych, lecz o artystę kojarzonego z kinem i wymagającymi rolami. Juror przyznał, że chętnie zobaczyłby, jak ten aktor radzi sobie w kuchni, z dala od filmowego planu.
Wybór Michela Morana padł na Tomasza Kota. Szef kuchni podkreślił, że interesowałoby go nie tylko obserwowanie aktora podczas przygotowywania potraw, ale również możliwość porozmawiania z nim. Zwrócił uwagę na jego poczucie humoru i osobowość, które mogłyby dobrze sprawdzić się w rozrywkowym formacie. Jak sam przyznał, gotowanie mogłoby być dla aktora okazją do pokazania zupełnie innej strony siebie.
„Aktorzy. Ale i tacy aktorzy, którzy grają często w filmach dramatycznych albo takich. Na przykład Tomasz Kot. Chciałbym go widzieć, jak gotuje i pogadać z nim, bo ja uwielbiam go i ma takie poczucie humoru i tak dalej. Bo czasami taki aktor, który by gotował, też byłby dla niego w pewnym sensie taką rolą, której nie gra na co dzień. Nie mam pojęcia, ale myślę, że bardzo dużo, bo jest bardzo dużo ciekawych ludzi i każdy ze swoją osobowością jest bardzo ciekawy” – mówił Michel u Szymona Jedynaka.
W podcaście „Na osobności” pojawiło się również pytanie, czy sam Michel Moran zdecydowałby się zostać jurorem takiej edycji. Szymon Jedynak przedstawił mu konkretny scenariusz: telefon ze stacji TVN i propozycja udziału w „MasterChef Celebrities”. W rozmowie przywołano także Lidię Bergel, która mogłaby zaproponować mu pracę przy nowej wersji programu. Odpowiedź jurora nie była jednoznaczna, co sugeruje, że nie podjąłby takiej decyzji bez wcześniejszego zastanowienia.
„Załóżmy, że wychodzi pan dzisiaj z mojego studia i dzwoni telefon. Dzwoni telefon ze stacji TVN. Dzwoni, załóżmy, Lidia Bergel i mówi: „Michel chciałabym zrobić edycję z celebrytami. Czy zostaniesz jurorem tej edycji? Co pan by odpowiedział?” – zapytał prowadzący Szymon Jedynak.
Na co Michel Moran odpowiedział:
„I tak, i nie. Na pewno, jeżeli ktoś dostanie propozycję, czasami trudno odmawiać. Po pierwsze pamiętajmy, że nie mówimy o innym formacie związanym z czymś innym, tylko dalej o ‘MasterChefie’, z którym jestem związany. Może zgodziłbym się z ciekawości zobaczyć, czy bym się do tego nadawał” – powiedział.
Słowa Michela Morana nie oznaczają, że polska edycja „MasterChef Celebrities” została już potwierdzona. Juror przedstawił swoją opinię i wskazał warunki, które jego zdaniem mogłyby zdecydować o powodzeniu takiego formatu. Jednocześnie przyznał, że sam rozważyłby propozycję, gdyby pojawiła się taka możliwość. Na razie pozostaje więc pytanie, czy TVN zdecyduje się rozwinąć markę „MasterChefa” właśnie w tym kierunku. Jeśli tak, nazwisko Tomasza Kota już pojawiło się w rozmowie jako jedno z tych, które Michel Moran najchętniej zobaczyłby w kuchni.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iza Kuna przeżywa KRYZYS w „Tańcu z Gwiazdami”? Te słowa dają do myślenia
Chcielibyście zobaczyć „MasterChef Celebrities” w TVN? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Dodaj komentarz
news
Margareta z „Kochaj albo wróć” wyznała prawdę o byłym mężu. Co z córkami?
Małgorzata „Margareta” Jurczak wzbudza coraz większe zainteresowanie widzów „Kochaj albo wróć”. Jej związek z młodszym o 32 lata Mohamedem od początku wywołuje emocje, ale teraz na jaw wyszły szczegóły z życia uczestniczki, o których dotąd niewiele mówiła. W końcu zdecydowała się odpowiedzieć na pytania dotyczące swojej przeszłości i rodziny. Dowiedz się więcej!
Margareta i Mohamed to jedna z najbardziej komentowanych par nowego programu TTV. Ich historia rozpoczęła się podczas wakacji w Tunezji, gdzie kobieta poznała pracującego w hotelu mężczyznę. Początkowo traktowała tę znajomość jako wakacyjną przygodę, jednak z czasem relacja przerodziła się w coś poważniejszego. Zakochani utrzymywali kontakt na odległość, a Margareta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. Dziś ich związek przyciąga uwagę nie tylko ze względu na dzielącą ich odległość, ale również różnicę wieku wynoszącą aż 32 lata.
O początkach znajomości Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Wówczas zdradziła, że nie spodziewała się, iż wakacyjny wyjazd doprowadzi do tak poważnej relacji.
„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów ich relacji okazała się bariera językowa. Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, dlatego zakochani musieli wypracować własny sposób porozumiewania się. Jak przyznała uczestniczka programu, zaczęli łączyć znane sobie słowa i wyrażenia, tworząc charakterystyczną mieszankę językową. Ich sposób komunikacji stał się jednym z najczęściej komentowanych tematów związanych z parą, a sama Margareta opowiadała o nim z dużym dystansem.
„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.
Jej słowa szybko odbiły się echem wśród widzów, a historia pary stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wątków nowego formatu TTV.
POLECAMY: Iza Kuna przeżywa KRYZYS w „Tańcu z Gwiazdami”? Te słowa dają do myślenia
Margareta z TTV nie ukrywa już prawdy. Tak mówi o byłym mężu
Przez dłuższy czas Margareta nie opowiadała jednak szerzej o swoim życiu sprzed związku z Mohamedem. Widzowie mogli poznawać kolejne szczegóły jej relacji z Tunezyjczykiem, ale kwestie dotyczące wcześniejszych związków i rodziny pozostawały poza głównym nurtem jej publicznych wypowiedzi. Zainteresowanie internautów rosło, dlatego uczestniczka programu postanowiła w końcu odpowiedzieć na część pytań, które regularnie pojawiały się w jej mediach społecznościowych.
Podczas sesji pytań i odpowiedzi na Instagramie Margareta odniosła się do swojego stanu cywilnego. Przyznała, że przed związkiem z Mohamedem była w długoletnim małżeństwie, które z czasem dobiegło końca. Nie zdecydowała się jednak na publiczne rozliczanie przeszłości ani opowiadanie o powodach rozstania. Zamiast tego podkreśliła, że dobrze wspomina byłego partnera i życzy mu wszystkiego, co najlepsze.
„Tak, byłam w długoletnim małżeństwie. Czasem bywa i tak, że po jakimś czasie trzeba wybrać inną drogę. Jednak mój były mąż jest bardzo dobrym człowiekiem i życzę mu dużo szczęścia” – napisała Margareta.
Internauci zaczęli również dopytywać o dzieci Margarety. Temat wzbudził zainteresowanie między innymi ze względu na różnicę wieku między nią a Mohamedem. Uczestniczka programu potwierdziła, że jest mamą dwóch córek, ale nie zamierza szerzej opowiadać o ich życiu.
„Jeśli chodzi o rodzinę, to chcę zachować w tej kwestii prywatność i ją chronić. Zdradzę tylko, że mam dwie córki” – dodała Margareta.
Nie wiadomo, jak córki Margarety podchodzą do jej relacji z Mohamedem ani czy wspierają plany pary dotyczące wspólnej przyszłości. Uczestniczka „Kochaj albo wróć” nie odniosła się bezpośrednio do tych spekulacji i nie zdradziła, jak wygląda jej życie rodzinne poza kamerami. „Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Radosne wieści od Friza i Wersow. Fani długo na to czekali
Polubiliście historię Margarety z hitu TTV Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Iza Kuna przeżywa KRYZYS w „Tańcu z Gwiazdami”? Te słowa dają do myślenia
Izabela Kuna zachwyciła jurorów w szóstym odcinku „Tańca z Gwiazdami”, a jej tango argentyńskie przyniosło komplet punktów. Za kulisami nie wszystko wyglądało jednak tak idealnie, jak na parkiecie. Aktorka i jej taneczny partner Michał Bartkiewicz opowiedzieli o trudnych chwilach, które towarzyszyły im podczas przygotowań. Dowiedz się więcej!
Ostatni odcinek „Tańca z Gwiazdami” odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Z rywalizacją pożegnali się Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, a pozostali uczestnicy walczą o miejsce w kolejnych etapach programu. W następnym odcinku na parkiecie zobaczymy Helenę Englert, Izabelę Kunę, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Dominika Rupińskiego, Piotra „Gumę” Gumulca, Jaspera Sołtysiewicza, Dominika Smaruja i Martę „Mandinę” Wiśniewską. Emocji z pewnością nie zabraknie, zwłaszcza że poziom rywalizacji staje się coraz wyższy.
Jedną z największych gwiazd ostatniego odcinka okazała się Izabela Kuna. Aktorka zaprezentowała tango argentyńskie do utworu „La cumparsita”, a jej występ spotkał się z entuzjastyczną reakcją jury. Para numer 12 otrzymała maksymalną notę – 40 punktów. Jurorzy docenili nie tylko technikę, ale również emocje, bliskość i sposób, w jaki aktorka potrafiła opowiedzieć historię za pomocą ruchu. Dla Kuny był to szczególny moment, ponieważ tango od dawna znajdowało się na liście jej tanecznych marzeń.
Wrażenie, jakie zrobiła na jurorach, było ogromne. Rafał Maserak zwrócił uwagę na różnice pomiędzy tangiem turniejowym a argentyńskim, podkreślając, że w tym drugim szczególne znaczenie ma bliskość partnerów.
„Mamy taka sytuacje w programie, że mamy dwa różne tanga. Asia z Kamilem zatańczyła tango turniejowe, gdzie ważne są figury. Tu ważna jest bliskość. Aż mi się głos załamuje to było coś tak cudownego w tym tangu najlepsze momenty to były te pomiędzy krokami” – ocenił.
Równie entuzjastycznie wypowiedziała się Julia Wieniawa, która doceniła umiejętność Izabeli Kuny do budowania napięcia bez wykonywania efektownych, skomplikowanych ruchów.
„Jesteś chyba jedyną uczestniczka, która potrafi w te ciszę pomiędzy krokami, w ten minimalizm” – powiedziała jurorka.
Następnie głos zabrał Tomasz Wygoda, który podkreślił, że aktorka od początku przyciągała uwagę i utrzymywała ją aż do końca występu.
„Chwyciłaś od razu Michała i do końca nas trzymałaś” – ocenił.
POLECAMY: Radosne wieści od Friza i Wersow. Fani długo na to czekali
Nie jest jej łatwo w „Tańcu z Gwiazdami”? Iza Kuna wyznała prawdę
Tuż po zakończeniu programu reporterka Party.pl porozmawiała z Izabelą Kuną i Michałem Bartkiewiczem. W rozmowie tancerz przyznał, że przygotowania do tanga argentyńskiego były wyjątkowo wymagające. Jak się okazało, droga do perfekcyjnego występu nie przebiegała bez problemów, a uczestnicy musieli mierzyć się z momentami zwątpienia.
“Bardzo ciężko pracowaliśmy w tym tygodniu i to było wyzwanie bardzo duże dla Izy. Dla mnie też to było wyzwanie, bo ja po raz pierwszy tańczyłem tango argentino w programie i w ogóle. No i było bardzo wymagające, powiedziałbym. W poniedziałek było super, we wtorek mieliśmy lekką załamkę. (…) Dla wszystkich osób, które zaczynają przygodę z tańcem, to jest hardcore. I to, że wy wszyscy uczestnicy wychodzicie po tygodniu na parkiet, tańcząc w duecie, wystawieni na ocenę jurorów i widzów, którym się też łatwo wszystko komentuje i tak dalej, no to to jest podziw i chapeau bas” – skomentował.
Słowa Michała Bartkiewicza potwierdziła również Izabela Kuna, która nie ukrywała, że kryzysy podczas treningów są dla niej czymś zupełnie normalnym. Aktorka przyznała, że nauczyła się funkcjonować mimo trudniejszych momentów, choć przygotowania do występów nadal potrafią być bardzo obciążające.
„Ja mam cały czas załamki i kryzysy, więc nauczyłam się już z tym żyć. Bardzo jest to trudne. Na pewno skupienie nam bardzo pomaga i Michałowi, i mnie, takie i przed występem, i też wcześniej przed próbami. Ja lubię się tak skupić. No my się przytulamy oczywiście, ale potem już przed występem jakoś tak każdy jest w swoim świecie” – wyznała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba MIAŻDŻY Margaretę z hitu TTV. Przesadził?
Kibicujecie Izie Kunie w “TzG”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!







Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuMargareta POKŁOCIŁA SIĘ z Mohamedem. Ślubu jednak nie będzie?
-
news5 dni temuRoxie Węgiel POKŁÓCIŁA SIĘ z mężem. Chwilę później go odepchnęła [WIDEO]
-
news4 dni temu58-letnia Margareta i 26-letni Mohamed biorą ślub. Kto pokryje koszty wesela?
-
showbiz3 dni temuKolejna para odpadła z „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie nie mogą uwierzyć
-
news4 dni temuMaryla Rodowicz zaliczyła WPADKĘ. Widzowie nie kryją rozczarowania
-
showbiz3 dni temuDlaczego Jędrzejczyk ODPADŁA z „Tańca z Gwiazdami”? Tomasz Wygoda tłumaczy
-
news2 dni temuSkolim zabrał głos ws. Dody. Tak ocenił jej kosztowną decyzję
-
news5 dni temuMichel Moran przerwał milczenie ws. Szelągowskiej. Padły wymowne słowa

Dodaj komentarz