Śledź nas

showbiz

Luiza Benzouaoua z „Hotelu Paradise” nie wytrzymała! Awantura w sklepie i WULGARNE słowa kasjerki przy ludziach

Opublikowano

w dniu

Luiza Benzouaoua, znana z 3. edycji „Hotelu Paradise”, nie gryzie się w język – zwłaszcza, gdy ktoś jej podpadnie. Tym razem po zwykłych zakupach w markecie postanowiła opisać całą sytuację w sieci. Sposób, w jaki została potraktowana przez kasjerkę, wyprowadził ją z równowagi i nie szczędziła mocnych słów. Nagranie z jej wypowiedzią na TikToku natychmiast wywołało poruszenie. Dowiedz się więcej i poznaj kulisy sprawy!

Luiza Benzouaoua dała się poznać jako barwna i bezkompromisowa uczestniczka trzeciej edycji programu „Hotel Paradise”, która była emitowana w 2021 roku. Od tamtej pory aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie zdobyła sporą grupę wiernych fanów, ale i równie pokaźną grupę krytyków. Jej styl bycia i wypowiedzi często wzbudzają kontrowersje – mówi wprost, nie owija w bawełnę. W ostatnich dniach opublikowała na TikToku poruszające nagranie, w którym zrelacjonowała sytuację z pozoru błahą, ale jak się okazało – pełną frustracji, braku szacunku i nieuprzejmości ze strony pracownicy sklepu.

Całe nagranie rozpoczęła pytaniem, które wybrzmiało bardziej jak zarzut niż refleksja.

Ja nie rozumiem, czy w obecnych czasach tak trudno być uprzejmym? – zapytała retorycznie.

Ton głosu wskazywał na autentyczne wzburzenie, a mimika tylko to potwierdzała. Już od pierwszych sekund widać było, że nie będzie to zwykła opowiastka o zakupach. Jak opisała, cała sytuacja miała miejsce w Biedronce. Nic nie wskazywało na to, że zakupy zmienią się w pasmo nieprzyjemności. Jednak już sam kontakt wzrokowy z kasjerką wzbudził u niej niepokój.

Wczoraj poszłam do Biedronki i przy kasie siedziała, tak lat 60, mina sr**ącego kota – opisała.

Dalej influencerka zrelacjonowała przebieg płatności. Wszystko wyglądało normalnie – do czasu.

Przychodzi czas rozliczenia, Pani mówi 11,80 zł. No i ja daję dwie dychy, bo drobnych nie miałam – wspomina.

Taka sytuacja zdarza się codziennie w tysiącach sklepów. Jednak według Luizy Benzouaoua, reakcja ekspedientki była nieadekwatna i nieprofesjonalna. Po wręczeniu banknotu, zamiast zwykłego wydania reszty, rozpoczął się dziwny dialog.

A ona do mnie – 80 groszy to nie ma? Ja mówię, że nie mam, mam tylko 20 złotych – mówi.

POLECAMY: Julia von Stein szokuje metamorfozą! Gwiazda „Królowych życia” pokazała efekty operacji twarzy

Kasjerka upokorzyła uczestniczkę “Hotelu Paradise”!

Sama przyznała, że nie miała drobnych, więc nie mogła zachować się inaczej. Jej zdaniem w tej sytuacji to kasjerka powinna była znaleźć rozwiązanie – a zamiast tego, jak się okazało, rzuciła do niej przekleństwo. Z ust kasjerki padły słowa, które wzbudziły prawdziwe oburzenie.

A ona na mnie patrzy i mówi „Ja***dolę, jak ja mam teraz wydać jak nie mam żadnych drobnych? – zacytowała.

Ten moment był dla niej szokujący. Mimo ewidentnej frustracji, influencerka próbowała zachować spokój i zaproponowała inne rozwiązanie. Celebrytka starała się załagodzić sytuację. Zachowała klasę i zaproponowała płatność kartą, jeśli brak drobnych rzeczywiście był aż tak problematyczny.

Na co ja uprzejmie – „Mogę zapłacić kartą, jeśli to dla Pani problem”. A ona „Ja sobie poradzę!” – wspomina.

Niestety, odpowiedź była pełna pasywnej agresji i nie rozwiązała napięcia. Zamiast zakończyć sprawę z godnością, kasjerka według relacji influencerki – postanowiła ją upokorzyć.

Wydała drobniakami, wyrwała paragon, rzuciła i nawet na mnie nie spojrzała – wspominała z wyraźną przykrością.

W jej głosie słychać było nie tylko złość, ale też zawód. W końcu, jak sama mówi nie zrobiła nic złego. Mimo całej sytuacji, influencerka nie straciła klasy. Nie odpowiedziała wulgaryzmem ani atakiem.

 Na co ja „Dziękuję, do widzenia”. To, że Ty masz gorszy dzień to nie znaczy, że musisz psuć go innym. Po prostu było mi tak przykro, bo naprawdę nie wiem co ja jej zrobiłam, bo była tak nie miła – zakończyła.

Pod nagraniem Luizy szybko pojawiło się mnóstwo reakcji. W sekcji komentarzy rozpoczęła się gorąca dyskusja. Wiele osób zwracało uwagę, że praca w handlu to ogromne obciążenie fizyczne i psychiczne, a zmęczenie i brak zasobów (jak np. drobnych) są często wynikiem złej organizacji pracy. Z drugiej strony, spora grupa komentujących stanęła murem za influencerką, podkreślając, że brak kultury osobistej nie może być tłumaczony żadnymi okolicznościami.

Nie brakowało także opinii, że Luiza Benzouaoua celowo nagłaśnia sprawę, by zyskać zasięgi – choć nawet ci, którzy ją krytykowali, przyznali, że sytuacja przy kasie była co najmniej niezręczna. Tak czy inaczej – TikTok celebrytki wywołał intensywną debatę o standardach obsługi klienta w Polsce, empatii, frustracji pracowników i granicach publicznego oburzania się.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tego jeszcze nie było! Krzysztof Ibisz rozdaje kasę! Polsat daje mu wolną rękę i grube miliony do rozdania

A Wy co byście zrobili w takiej sytuacji? Dajcie znać w sekcji komentarzy pod artykułem!

@luiza.benzouaoua Czy Wy też mieliście takie sytuacje ? #zakupy#biedronka#storytime#dc ♬ dźwięk oryginalny – luiza.benzouaoua
Luiza Benzouaoua (fot. screen Instagram Luiza Benzouaoua)
Luiza Benzouaoua (fot. screen TikTok Luiza Benzouaoua)
Luiza Benzouaoua (fot. screen TikTok Luiza Benzouaoua)
Luiza Benzouaoua (fot. screen Instagram Luiza Benzouaoua)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Łatwogang zebrał 12 MILIONÓW dla 8-letniego Maksia. Tak wyglądały kulisy

Opublikowano

w dniu

przez

To miała być kolejna internetowa akcja charytatywna, ale bardzo szybko zamieniła się w wydarzenie, którym żyły tysiące ludzi w całym kraju. Łatwogang ponownie udowodnił, jak ogromną siłę mają media społecznościowe i internetowa społeczność. Tym razem influencer postawił sobie cel, który wielu wydawał się wręcz nierealny. Dowiedz się więcej o efektach końcowych!

Łatwogang jeszcze kilka tygodni temu zapowiadał, że zamierza zniknąć z internetu i zrobić sobie dłuższą przerwę od mediów społecznościowych. Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu fanów wierzyło, że rzeczywiście na chwilę odetnie się od sieci i odpocznie po ogromnym emocjonalnym wysiłku. Stało się jednak zupełnie inaczej.

23-letni influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem, który od pierwszych godzin przyciągnął gigantyczne zainteresowanie internautów. Tym razem Piotr Hancke, bo tak naprawdę nazywa się Łatwogang, postanowił wsiąść na rower i przejechać niemal całą Polskę, by pomóc choremu chłopcu. Akcja błyskawicznie zaczęła rozchodzić się po internecie.

Celem zbiórki była pomoc dla 8-letniego Maksia Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To niezwykle ciężka choroba genetyczna prowadząca do stopniowego zaniku mięśni i pogarszania się stanu zdrowia dziecka. Szansą dla chłopca jest bardzo kosztowna terapia genowa w Stanach Zjednoczonych, której koszt wynosi aż 12 milionów złotych.

Właśnie tę astronomiczną kwotę postanowił zebrać Łatwogang. Influencer wystartował z Zakopanego i ruszył rowerem w stronę Gdańska. Cała trasa liczyła około 700 kilometrów i od początku była ogromnym wyzwaniem fizycznym oraz psychicznym. Internauci niemal bez przerwy śledzili transmisję na żywo, dopingując influencera w mediach społecznościowych.

„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.

Z każdą kolejną godziną akcja robiła się coraz większa. Na trasie zaczęły pojawiać się tłumy kibiców, którzy wspierali influencera okrzykami, transparentami i wspólną jazdą na rowerach. W wielu miejscowościach ludzie wychodzili z domów tylko po to, by choć przez chwilę zobaczyć przejeżdżającego Łatwoganga i okazać wsparcie całej akcji.

W sieci pojawiały się dziesiątki nagrań pokazujących skalę zainteresowania zbiórką. Internauci publikowali filmy, zdjęcia i relacje z przejazdu influencera przez kolejne miasta. Wiele osób pisało, że dawno żadna akcja internetowa nie zjednoczyła ludzi w tak ogromnym stopniu. Dla wielu widzów był to kolejny dowód na to, że internet może mieć ogromną siłę także w pomaganiu.

Nie brakowało jednak bardzo trudnych momentów. Podczas nocnej jazdy stan zdrowia influencera zaczął budzić niepokój zarówno ekipy, jak i widzów oglądających transmisję. Łatwogang zaczął skarżyć się na problemy z oddychaniem, ogromne zmęczenie i złe samopoczucie. W pewnym momencie musiał nawet zejść z roweru.

“Chwile po 2:30 w nocy Łatwogangowi zrobiło się lekko niedobrze na rowerze. Jak mówi, ciężko brało mu się oddech, więc zsiadł z roweru i przez dłuższą chwilę go prowadził. W trakcie pieszej wędrówki zmierzył sobie tętno, które wyszło bardzo dobrze. Po godzinie 3:00 Łatwogang powiedział, że jest już w porządku, ale ludzie zarówno towarzyszący mu, jak i oglądający transmisję zaczęli się o niego martwić” – przekazał na Facebooku Jakub Charchalis.

POLECAMY: Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]

Łatwogang zabrał 12 milionów dla 8-letniego Maksia!

Jeszcze wcześniej influencer zapowiadał, że jeśli przed dotarciem do celu uda się zebrać pełne 12 milionów złotych, podejmie się dodatkowego wyzwania i ruszy dalej w trasę. Ostatecznie jednak przyznał, że jego organizm jest już skrajnie wyczerpany i nie będzie w stanie kontynuować jazdy po zakończeniu podstawowej trasy.

Mimo ogromnego zmęczenia finał akcji zakończył się wielkim sukcesem. O godzinie 8:44 licznik zbiórki pokazał upragnione 12 milionów złotych. W sieci natychmiast wybuchła fala komentarzy, gratulacji i wzruszenia. Wielu internautów pisało, że to jedna z najbardziej poruszających internetowych akcji charytatywnych ostatnich lat.

Sam Łatwogang nie krył emocji po zakończeniu zbiórki. Influencer podziękował wszystkim osobom, które wsparły akcję i zaangażowały się w pomoc dla chorego chłopca. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych.

“Piękna rzecz, że udało się tyle uzbierać” – mówił influencer.

Po czym dodał:

“Piękne macie serducha. Maks na pewno to ogląda albo obejrzy. Masa miłości dla ciebie, jesteś niesamowitym chłopakiem. To piękny dzień. Jestem dumny z nas. Brawa dla wszystkich. Pamiętajcie, zrobiliśmy to wszyscy razem. Zjednoczyliśmy się” – wyznał Łatwogang.

Cała akcja ponownie pokazała, że internetowe społeczności potrafią jednoczyć się w ważnych sprawach i realnie zmieniać ludzkie życie. Historia Łatwoganga i Maksia Tockiego już teraz nazywana jest jedną z najbardziej niezwykłych charytatywnych inicjatyw ostatnich miesięcy w Polsce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?

Podobała Wam się nowa akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]

Opublikowano

w dniu

przez

Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. W Operze Leśnej wybrzmiały największe przeboje legend polskiej muzyki, a publiczność od pierwszych minut reagowała niezwykle żywiołowo. Największe poruszenie wywołał jednak występ Anny Karwan, która po wykonaniu utworu Violetty Villas nie była w stanie ukryć wzruszenia. Dowiedz się więcej!

Koncert „Zostawili nam piosenki” był wyjątkowym muzycznym hołdem dla największych ikon polskiej sceny. Organizatorzy postawili na ponadczasowe przeboje artystów, których od lat nie ma już z nami, ale których twórczość nadal pozostaje niezwykle ważna dla kolejnych pokoleń słuchaczy. W Operze Leśnej ponownie zabrzmiały utwory takich legend jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.

Publiczność od początku koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w mediach społecznościowych, że właśnie takie chwile tworzą prawdziwy klimat sopockiego festiwalu. Wielu internautów podkreślało, że połączenie klasycznych przebojów z nowoczesnymi aranżacjami potrafi wywołać ogromne wzruszenie.

Tegoroczna odsłona koncertu była również próbą połączenia różnych pokoleń artystów. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra, Andrzej Lampert oraz Ania Karwan.

Jednym z pierwszych występów wieczoru był utwór „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, który wykonał Wiktor Waligóra, oddając hołd Jackowi Zielińskiemu i zespołowi Skaldowie. Chwilę później na scenie pojawił się Piotr Rogucki, który zmierzył się z utworem „Szare miraże” z repertuaru Kory. Publiczność bardzo ciepło przyjęła nowe interpretacje znanych przebojów.

Duże zainteresowanie wzbudził również występ Julii Wieniawy, która zaśpiewała „Gdzie ci mężczyźni” z repertuaru Danuty Rinn. W dalszej części koncertu artystka wykonała także legendarny utwór Kaliny Jędrusik „Bo we mnie jest seks”. Internauci szybko zaczęli komentować jej sceniczną charyzmę oraz elegancką stylizację inspirowaną klimatem starego Hollywood.

POLECAMY: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?

Ania Karwan zalała się łzami na scenie [FOTO]

Najbardziej poruszającym momentem wieczoru okazał się jednak występ Ani Karwan. Artystka wykonała legendarny utwór Violetty Villas „Do ciebie, mamo”. Już od pierwszych dźwięków było widać, że emocje są ogromne. Wokalistka śpiewała niezwykle przejmująco, a publiczność w Operze Leśnej momentalnie zamilkła.

Po zakończeniu występu emocje całkowicie przejęły kontrolę nad artystką. Anna Karwan nie była w stanie powstrzymać łez i zalała się płaczem na oczach publiczności. Widzowie natychmiast zaczęli reagować owacjami, a w sieci pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i wzruszenia.

Internauci pisali między innymi: „Najpiękniejszy występ wieczoru”, „To było prawdziwe i szczere”, „Ciarki przez cały utwór”, „Ania zaśpiewała to sercem” czy „Takie momenty pokazują, czym jest muzyka”. Wielu widzów podkreślało, że właśnie występ Ani Karwan był najbardziej emocjonalnym punktem całego koncertu.

W dalszej części koncertu publiczność mogła usłyszeć również „Kawiarenki” w wykonaniu Wiktora Waligóry, „Wehikuł czasu”, który zaśpiewał EMO, a także dwa wyjątkowe wykonania Andrzeja Lamperta„Ta ostatnia niedziela” oraz „Dni, których jeszcze nie znamy”. Każdy z występów wywoływał ogromne emocje i przypominał, jak wielkie znaczenie dla polskiej muzyki mają ponadczasowe przeboje dawnych legend.

Koncert „Zostawili nam piosenki” udowodnił, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i wywoływać emocje, których nie da się podrobić. A wzruszenie Ani Karwan na scenie Opery Leśnej bez wątpienia zostanie jednym z najbardziej pamiętnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?

Który występ podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwalu podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ania Karwan (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Wiktor Waligóra, Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Wiktor Waligóra, Ania Karwan (fot. Przemysław Świderski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

moda

Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?

Opublikowano

w dniu

przez

Podczas koncertu „Zostawili nam piosenki” na Polsat Hit Festiwal emocji nie brakowało już od pierwszych minut. Widzowie zachwycali się nie tylko ponadczasowymi przebojami legend polskiej sceny, ale również gwiazdami młodego pokolenia, które pojawiły się tego wieczoru w Operze Leśnej. Szczególną uwagę przykuła jednak Julia Wieniawa, która swoim wejściem na czerwony dywan wywołała prawdziwe poruszenie. Dowiedz się więcej!

Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej wzruszających momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. To właśnie podczas tego segmentu artyści oddają hołd największym legendom polskiej muzyki, których twórczość mimo upływu lat nadal pozostaje niezwykle aktualna. W Operze Leśnej ponownie wybrzmiały utwory takich ikon jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.

Publiczność od pierwszych minut koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w sieci, że właśnie takie momenty budują wyjątkowy klimat sopockiego festiwalu. Wiele osób podkreślało, że muzyczne wspomnienia połączone z nowoczesnymi aranżacjami potrafią wywołać ogromne emocje i przypomnieć, jak wielki wpływ na polską kulturę mieli dawni artyści.

Organizatorzy postawili tym razem na ciekawe połączenie pokoleń. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra oraz Andrzej Lampert. Już przed koncertem internauci przewidywali, że może to być jeden z najmocniejszych punktów całego festiwalu.

POLECAMY: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?

Julia Wieniawa zachwyciła swoją kreacją [FOTO]

Szczególnie dużo uwagi przyciągnęła jednak Julia Wieniawa, która pojawiła się na scenie w niezwykle eleganckiej stylizacji inspirowanej klimatem starego Hollywood. Aktorka i wokalistka postawiła na klasykę, ale w bardzo efektownym wydaniu. Jej kreacja momentalnie stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych.

Gwiazda zaprezentowała się w dopasowanej czarnej sukni maxi, którą przełamywało efektowne biało-kremowe wykończenie dekoltu typu hiszpanka. Asymetryczny fason subtelnie odsłaniał ramiona i nadawał całej stylizacji wyjątkowej elegancji. Widzowie zwracali uwagę, że całość wyglądała niezwykle luksusowo i bardzo dojrzale.

Do kreacji Julia Wieniawa dobrała klasyczne czarne szpilki oraz delikatną diamentową biżuterię. Stylizację dopełniały perfekcyjnie ułożone fale w klimacie glamour, które dodatkowo podkreślały hollywoodzki charakter całego looku. W sieci nie brakowało komentarzy, że wokalistka wyglądała jak światowa gwiazda czerwonego dywanu.

Internauci szybko zaczęli publikować pierwsze reakcje na występ i wygląd artystki. Wielu fanów pisało, że tego wieczoru trudno było oderwać od niej wzrok. Pojawiały się komentarze takie jak: „Wygląda jak milion dolarów”, „Najpiękniejsza stylizacja wieczoru”, „Klasa sama w sobie” czy „Julia zrobiła efekt wow”.

Tegoroczny Polsat Hit Festiwal po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć pokolenia i tworzyć widowiska, które wywołują ogromne emocje. A występ oraz stylizacja Julii Wieniawy bez wątpienia jeszcze długo będą szeroko komentowane w sieci i mediach społecznościowych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]

Podoba Wam się kreacja Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Marcin Gadomski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka dni temu internet żył kolejną szaloną akcją Łatwoganga, który postanowił przejechać rowerem całą Polskę, by zebrać miliony na leczenie chorego chłopca. Wszystko szło zgodnie z planem aż do momentu, gdy influencer niespodziewanie nadał dramatyczny komunikat do swoich widzów. Fani są podzieleni, a w sieci rozpętała się gorąca dyskusja. Dowiedz się więcej!

Łatwogang w ciągu ostatnich tygodni wyrósł na jedną z najgłośniejszych postaci polskiego internetu. Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się, że młody twórca internetowy będzie w stanie porwać miliony ludzi do wspólnego działania charytatywnego. Tymczasem jego poprzednia akcja okazała się absolutnym fenomenem, o którym mówiły nawet zagraniczne media. Wydarzenia z niewielkiej kawalerki influencera śledziła cała Polska, a internet praktycznie żył tylko jednym tematem.

Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu zastanawiało się, czy Łatwogang będzie w stanie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć swoich odbiorców. Okazało się, że influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem. Tym razem postanowił połączyć ekstremalne wyzwanie fizyczne z pomocą dla chorego dziecka. 23-latek wsiadł na rower i zapowiedział trasę przez całą Polskę, aby nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksia Tockiego.

Nowa akcja od samego początku budziła ogromne emocje. Internauci śledzili każdy kilometr trasy, regularnie wpłacając pieniądze i motywując influencera do dalszej jazdy. Widzowie szybko zauważyli jednak, że wyzwanie jest znacznie trudniejsze, niż mogło się wydawać na początku. Wielogodzinne transmisje pokazywały zmęczenie, brak snu oraz coraz większe problemy organizmu influencera.

Mimo trudności zbiórka rozwijała się w błyskawicznym tempie. Kwota rosła praktycznie z godziny na godzinę, a tysiące osób ponownie zaangażowały się w akcję charytatywną. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy wspierających Łatwoganga, a wielu internautów pisało wprost, że podziwia jego determinację i poświęcenie. Wszystko wskazywało na to, że influencer dopnie swego i zrealizuje ambitny plan do samego końca.

Wcześniej twórca zapowiedział, że jeśli przed dotarciem do Warszawy uda się zebrać 12 milionów złotych, pojedzie nie tylko do Gdańska, ale wróci także z nad morza aż do Zakopanego. Dla widzów była to kolejna motywacja do wpłat, a sam challenge zaczął przypominać internetowy maraton emocji, który z każdą godziną przyciągał nowych odbiorców.

„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.

POLECAMY: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]

Łatwogang przerywa nową akcję. Co się stało?

Sytuacja niespodziewanie zmieniła się jednak w sobotnie popołudnie. Około godziny 15:00 Łatwogang połączył się z fanami na streamie i przekazał wiadomość, której wielu kompletnie się nie spodziewało. Już po pierwszych słowach było widać, że influencer jest wyraźnie wyczerpany i ma problem z kontynuowaniem wyzwania.

“Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie” – ogłosił podczas transmisji.

Influencer postanowił od razu szczerze wyjaśnić fanom, z czego wynika jego decyzja. Jak przyznał, organizm zaczął odmawiać mu posłuszeństwa. Długie godziny jazdy, brak odpowiedniej regeneracji i ogromne zmęczenie sprawiły, że dalsza część trasy mogłaby okazać się zwyczajnie zbyt niebezpieczna dla jego zdrowia.

“Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie” – tłumaczył swoim widzom.

Po tych słowach internet momentalnie podzielił się na dwa obozy. Część internautów podkreślała, że zdrowie jest najważniejsze i nikt nie powinien oczekiwać od influencera przekraczania granic własnego organizmu. Inni zwracali jednak uwagę, że wcześniejsze deklaracje dotyczące przejazdu przez całą Polskę były bardzo konkretne i teraz czują się rozczarowani zmianą planów.

Nie zmienia to jednak faktu, że akcja Łatwoganga ponownie zgromadziła wokół siebie gigantyczną społeczność i pomogła nagłośnić zbiórkę dla chorego dziecka. Sam influencer wielokrotnie podkreślał, że najważniejszym celem całego przedsięwzięcia jest pomoc Maksiowi Tockiemu, a nie bicie rekordów czy udowadnianie czegokolwiek za wszelką cenę.

Choć dziś nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie zakończy się cała wyprawa, jedno jest pewne – Łatwogang po raz kolejny udowodnił, że potrafi poruszyć internet i zmobilizować tysiące ludzi do działania. A emocje wokół jego rowerowego wyzwania prawdopodobnie jeszcze długo nie opadną.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza po występie Michała Wiśniewskiego. Widzowie nie gryzą się w język

Podobają Wam się akcje charytatywne Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością