news
Music Bazaar w Stodole
Music Bazaar jest pierwszą edycją, która odbędzie się 15, 16 i 17 grudnia 2013 w Klubie Stodoła. Wstęp jest całkowicie bezpłatny, a godziny otwarcia to 12:00 21:00.
Jedną z głównym atrakcji będzie przygotowana przez Philips Sounds Polska – najnowszy sprzęt audio oraz możliwość obejrzenia koncertów w jakości Blu Ray – dokładna lista oraz godziny emisji zostaną podane niebawem na stronie wydarzenia.

Na targach znajdziemy produkty związane z gadżetami muzycznymi, modą, handmade czy hip hopem.
W trakcie targów będzie będziemy mogli spotkać zaproszonych gości:
• TEDE na stoisku PLNY Textylia
• Liroy na stoisku wydawnictwa Anakonda – podpisywanie najnowszej autobiografii
• HEMP GRU na stoisku HEMPSHOP.pl, oraz projekt Żywy Rap.
• PEJA oraz TERRORYM i RPS Enterteyment
• Zespół Hunter na stoisku Carton Merchandsing.
news
Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
O Margarecie Jurczak i jej ukochanym z Tunezji mówi się coraz więcej. Ich historia podbija internet, a widzowie z zainteresowaniem śledzą kolejne odcinki „Kochaj albo wróć”. Czy za ogromnym zainteresowaniem w mediach społecznościowych idą również wyniki oglądalności? Najnowsze dane pokazują, że wydarzyło się coś, czego trudno nie zauważyć. Dowiedz się więcej!
„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich związku sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.
Początek znajomości Margarety i Mohameda przypominał wakacyjny romans. Kobieta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała pracującego w hotelu mężczyznę. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani nie zerwali jednak kontaktu, a Margareta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. Z czasem ich znajomość nabrała zupełnie innego wymiaru, a różnica wieku okazała się jednym z tematów, który szczególnie zainteresował odbiorców.
O początkach tej relacji Margareta opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Jej wyznanie pokazało, że to, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, niespodziewanie zmieniło się w coś znacznie poważniejszego.
„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.
Różnica wieku nie jest jednak jedynym elementem ich związku, który wzbudza zainteresowanie. Okazuje się bowiem, że Mohamed nie zna ani języka polskiego, ani angielskiego. Mogłoby się wydawać, że taka bariera mocno utrudni budowanie relacji, zwłaszcza gdy zakochanych dzieli również odległość i różnice kulturowe. Para znalazła jednak własny sposób na porozumiewanie się, tworząc swoistą mieszankę słów i wyrażeń, które oboje rozumieją.
O tej nietypowej komunikacji Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała z rozbawieniem.
„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.
Historia Margarety i Mohameda zaczęła żyć również własnym życiem w internecie. Fragmenty programu są komentowane na TikToku, a twórcy internetowi chętnie przyglądają się ich relacji. Para stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nowego formatu, a zainteresowanie mediów sprawia, że o „Kochaj albo wróć” mówi się także poza anteną TTV. Popularność w sieci nie zawsze jednak przekłada się na sukces telewizyjny. W tym przypadku najnowsze dane oglądalności pokazują, że produkcja może mieć powody do zadowolenia.
POLECAMY: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
Wszyscy mówią o Margarecie i Mohamedzie. TTV może otwierać szampana? Oto wyniki
Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement uwzględniających widownię poza domem, przytoczonych przez serwis Wirtualne Media, pierwszych osiem odcinków „Kochaj albo wróć” oglądało średnio 306,2 tys. widzów. Przełożyło się to na 3,38 proc. udziału stacji w rynku w grupie ogólnej. Początek emisji nie zapowiadał jeszcze tak wyraźnego wzrostu. Premierowy odcinek zgromadził 235 tys. osób, a drugi zanotował spadek do 194 tys. widzów. Kolejne trzy emisje przyciągały od 224 tys. do 256 tys. odbiorców.
Później sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać. 9 października przed ekranami zasiadło 394 tys. widzów, a tydzień później liczba ta wzrosła do 414 tys. Prawdziwy skok nastąpił 23 października, kiedy najnowszy wówczas odcinek obejrzało już 476 tys. osób. TTV uzyskało wtedy 5,01 proc. udziału w rynku, co było najlepszym wynikiem programu od początku emisji. Oznacza to, że między najsłabszym drugim a ósmym odcinkiem widownia zwiększyła się o około 282 tys. osób, czyli o 146 proc.
Na uwagę zasługują również średnie miesięczne. We wrześniu „Kochaj albo wróć” gromadziło przeciętnie 235 tys. widzów i osiągało 2,59 proc. udziału w rynku. W październiku średnia wzrosła już do 377 tys. osób oraz 4,16 proc. udziału, co oznacza wzrost widowni o około 60 proc. miesiąc do miesiąca.
Według naszych ustaleń program od kilku tygodni znajduje się także w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych pozycji na Playerze. To sygnały, że zainteresowanie formatem nie ogranicza się wyłącznie do internetowych dyskusji, a historia Margarety i Mohameda może być jednym z czynników przyciągających uwagę odbiorców. Czy to wystarczy, by TTV zdecydowało się na kolejny sezon? Na razie nie ma potwierdzenia w sprawie kontynuacji, ale rosnące wyniki z pewnością dają produkcji powody do optymizmu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Dowbor wbija szpilę Miszczakowi: „Chciał, by moja praca dobiegła końca”. Przykre?
Katarzyna Dowbor nie ukrywa, że zwolnienie z Polsatu okazało się dla niej początkiem zupełnie nowego rozdziału. Dziś dziennikarka rozwija karierę w TVP, prowadzi „Pytanie na śniadanie” i szykuje kolejny program, a przy okazji wraca do głośnej decyzji Edwarda Miszczaka. Jej najnowsze słowa i pewien wyjątkowy bukiet kwiatów mogą wywołać niemałe poruszenie. Dowiedz się więcej!
Katarzyna Dowbor od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek w Polsce. Przez blisko dekadę była gospodynią programu „Nasz nowy dom” w Polsacie, który zdobył sympatię widzów dzięki historiom rodzin potrzebujących pomocy i spektakularnym metamorfozom ich domów. Jej serdeczność, doświadczenie i naturalność sprawiły, że dla wielu osób stała się nieodłączną częścią tego formatu. Dlatego decyzja o zakończeniu współpracy z dziennikarką w 2023 roku wywołała ogromne emocje. Gdy nowy dyrektor programowy Polsatu, Edward Miszczak, zdecydował o zmianie prowadzącej, nie brakowało głosów zdziwienia i krytyki.
Wydawało się, że po tak głośnym rozstaniu Katarzyna Dowbor będzie musiała na nowo szukać dla siebie miejsca w telewizji. Tymczasem już kilka miesięcy później pojawiły się informacje o jej kolejnych zawodowych planach. Dziennikarka dołączyła do Canal+ Domo, gdzie została gospodynią autorskiego programu „Dowborowa od nowa”. Z czasem otworzyły się przed nią kolejne drzwi, a powrót do Telewizji Polskiej okazał się ważnym etapem jej kariery. Dziś nie tylko regularnie pojawia się na ekranie, ale także angażuje się w nowe projekty.
Od stycznia 2024 roku Katarzyna Dowbor prowadzi „Pytanie na śniadanie” u boku Filipa Antonowicza. Widzowie ponownie mogą oglądać ją w porannym paśmie na żywo, gdzie rozmawia z gośćmi o sprawach społecznych, kulturze i codziennych problemach. Dziennikarka nie ukrywa, że ta praca daje jej wiele satysfakcji, a spotkania z interesującymi ludźmi są jednym z powodów, dla których tak dobrze odnajduje się w nowej roli. Jak się okazuje, dziś patrzy na swoje zwolnienie z Polsatu z zupełnie innej perspektywy niż w chwili, gdy ogłoszono decyzję stacji.
W rozmowie z „Super Expressem” Katarzyna Dowbor przyznała, że z perspektywy czasu jest wdzięczna Edwardowi Miszczakowi za to, co się wydarzyło. Jej słowa mogą zaskakiwać, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, jak głośnym echem odbiło się zakończenie jej współpracy z Polsatem. Dziennikarka uważa jednak, że bez tamtej decyzji nie znalazłaby się dziś w miejscu, w którym jest, i nie miałaby okazji realizować projektów, które sprawiają jej tak dużą przyjemność.
„Tak, dzisiaj jestem mu jednak wdzięczna, bo gdyby nie to, że mi podziękował za współpracę, nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem i nie robiłabym tego, co robię, czyli nie prowadziłabym „Pytania na śniadanie” – porannego programu na żywo. Prowadzę ten program z fajnym młodym chłopakiem, którego też bym nie poznała, gdyby nie decyzja Edwarda Miszczaka. W tym programie spotykam ciekawych ludzi, z którymi rozmawiam na ważne i interesujące naszych widzów tematy. I bardzo to lubię” – wyznała Dowbor.
Na tym jednak nie koniec zawodowych planów dziennikarki. Już 7 listopada w TVP1 premierę będzie miał jej nowy program „Między pokoleniami”. Jak wskazuje sam tytuł, format ma skupiać się na relacjach między osobami w różnym wieku, ich doświadczeniach i wartościach, które mimo dzielących je lat mogą okazać się wspólne. Katarzyna Dowbor podkreśla, że to projekt społeczny, który ma nie tylko dostarczać emocji, ale także pokazywać, jak ważne jest porozumienie między pokoleniami. Dla dziennikarki to kolejna szansa na wykorzystanie doświadczenia w programie, który ma konkretną misję.
“Między pokoleniami” to program z misją, a ta misja jest bardzo ważna w telewizji publicznej. To misja łączenia ludzi i pokoleń! Nasi bohaterowie mierzą się z doświadczeniami przedstawicieli innego pokolenia i odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. W „Między pokoleniami” są emocje i prawdziwe historie ludzi, którym zaczynamy kibicować. I to jest siła tego programu. Uwielbiam robić ten misyjny i społeczny program. Jestem nim zachwycona. Oczywiście jest to ciężka praca, bo pracujemy z ekipą od rana do nocy, ale naprawdę warto. I my to kochamy! I tak sobie myślę, że choć Edward Miszczak chyba chciał, by moja praca w mediach dobiegła końca, to osiągnął zupełnie odwrotny efekt” – dodała w rozmowie z SE.pl.
POLECAMY: Kinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
Mocne słowa Katarzyny Dowbor o Edwardzie Miszczaku! Tego mu nie zapomni?
We wtorek dziennikarka postanowiła pójść o krok dalej i opublikowała na Instagramie nagranie, do którego dołączyła wymowny opis. Katarzyna Dowbor pokazała bukiet przygotowany specjalnie dla Edwarda Miszczaka, nawiązując do wcześniejszej obietnicy, że będzie wysyłać mu kwiaty. Wpis miał lekki, żartobliwy ton, ale jednocześnie przypominał o okolicznościach jej odejścia z Polsatu. Dziennikarka ponownie podkreśliła, że dzięki zakończeniu współpracy z poprzednią stacją mogła wrócić do TVP i realizować program, który uważa za ważny społecznie.
„Kochani, to specjalny bukiet dla Dyrektora Edwarda Miszczaka. W jednym z wywiadów obiecałam, że będę mu wysyłała kwiaty i chyba muszę to robić! 😉 Bo dzięki temu, że zostałam wyrzucona z Telewizji Polsat wróciłam do Telewizji Polskiej i mogę w niej realizować misyjny program „Między pokoleniami”. To ważny społecznie program, który łączy ludzi i pokolenia. I myślę, że będzie się Wam podobał. Nasi bohaterowie odkrywają, jak wiele może ich łączyć mimo różnicy wieku. Są tu emocje i prawdziwe historie ludzi… Pierwszy odcinek zobaczycie 7 listopada o godz. 12:15 w TVP1. A te kwiaty, panie Dyrektorze są może trochę skromniejsze od tych, które od pana dostałam na zakończenie naszej współpracy. Ja mam dla Pana goździki i myślę, że te goździki bardziej do naszego pokolenia pasują! 😃” – czytamy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Lubicie oglądać “Pytanie na śniadanie” z Katarzyną Dowbor? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy
Kinga Rusin od lat nie pojawia się regularnie na telewizyjnych ekranach, ale jej nazwisko wciąż budzi ogromne zainteresowanie. Ostatnio znów zrobiło się o niej głośno za sprawą doniesień dotyczących „Tańca z Gwiazdami”. Teraz dziennikarka sama zabrała głos i zdradziła kulisy rozmów z telewizyjnymi władzami. Dowiedz się więcej!
W 2020 roku Kinga Rusin pożegnała się z redakcją „Dzień Dobry TVN”, kończąc tym samym ważny etap swojej kariery. Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy porannego programu, dlatego jej odejście dla wielu widzów stanowiło spore zaskoczenie. Od tamtej pory dziennikarka zdecydowanie rzadziej pojawia się w telewizji, a jej codzienność wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, gdy regularnie witała widzów przed ekranami. Zamiast pracy w studiu postawiła na podróże, rozwijanie własnych przedsięwzięć i życie na własnych zasadach.
Minęło już sześć lat, odkąd Kinga Rusin zdecydowała się zakończyć współpracę z TVN. W tym czasie skoncentrowała się przede wszystkim na swoich biznesach oraz odkrywaniu kolejnych zakątków świata. W mediach społecznościowych chętnie pokazuje kadry z podróży, w których towarzyszy jej partner, Marek Kujawa. Dziennikarka nie ukrywa, że obecny styl życia daje jej wiele satysfakcji, a możliwość samodzielnego decydowania o tym, jak spędza czas, stała się dla niej szczególnie cenna.
Choć Rusin na co dzień trzyma się z dala od telewizyjnego zgiełku, nie oznacza to, że całkowicie zniknęła z ekranów. We wrześniu ubiegłego roku zrobiła wyjątek i ponownie pojawiła się w „Dzień Dobry TVN”. Wraz z Piotrem Kraśką i Bartoszem Węglarczykiem poprowadziła specjalne wydanie programu przygotowane z okazji 20-lecia śniadaniówki. Jej powrót wywołał spore zainteresowanie, a część widzów zaczęła zastanawiać się, czy był to jedynie jubileuszowy epizod, czy może zapowiedź kolejnych zawodowych niespodzianek.
W tym roku nazwisko Kingi Rusin ponownie pojawiło się w medialnych doniesieniach dotyczących telewizji. Tym razem chodziło o „Taniec z Gwiazdami”, czyli jeden z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Według publikowanych informacji dziennikarka miała znaleźć się w gronie osób, którym proponowano dołączenie do jury tanecznego show. Wśród potencjalnych kandydatek wymieniano również Annę Muchę i Agatę Kuleszę. Ostatecznie w tej roli zadebiutowała Julia Wieniawa, która dołączyła do jurorskiego składu Polsatu.
Spekulacje o możliwym udziale Rusin w „Tańcu z Gwiazdami” rozbudziły ciekawość fanów. Dziennikarka ma duże doświadczenie przed kamerą, a jej charakterystyczny styl prowadzenia rozmów sprawił, że przez lata zdobyła rozpoznawalność i sympatię części widzów. Nic więc dziwnego, że pojawienie się jej nazwiska w kontekście popularnego show wywołało pytania o to, czy byłaby gotowa wrócić do regularnej pracy w telewizji. Teraz sama postanowiła odnieść się do tych doniesień.
POLECAMY: Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Kinga Rusin dostała ofertę od Polsatu. Tak odpowiedziała na propozycję
Okazją do rozmowy była gala Telekamer, podczas której Kinga Rusin udzieliła wywiadu reporterowi Pomponika, Jakubowi Szewczykowi. Dziennikarz zapytał ją między innymi o relacje z Edwardem Miszczakiem, dyrektorem programowym Polsatu oraz o to, czy rozmawiają o jej ewentualnym powrocie na telewizyjne ekrany. Odpowiedź Rusin pokazała, że kontakt między nimi wciąż istnieje, choć na razie nie przełożył się na jej powrót do stałej pracy w telewizji.
“Od czasu do czasu spotykam się z dyrektorem Miszczakiem, na różne tematy sobie rozmawiamy. Jeszcze mu się nie udało” – wyznała.
Podczas wywiadu Rusin potwierdziła również, że propozycja związana z „Tańcem z Gwiazdami” rzeczywiście się pojawiła.
“Była taka propozycja” – powiedziała Pomponikowi.
Tym samym dziennikarka odniosła się do medialnych doniesień, które wcześniej wzbudziły zainteresowanie fanów programu. Nie oznacza to jednak, że była bliska podpisania kontraktu czy że negocjacje zakończyły się konkretnym porozumieniem. Sama potwierdziła jedynie, że otrzymała taką ofertę.
Czy zatem Kinga Rusin wróci jeszcze do telewizji? Jej ostatnie słowa nie pozostawiają wiele miejsca na nadzieje na szybki powrót do regularnej pracy przed kamerami.
“Pan Edward Miszczak wie, o co chodzi. Ale mam fajne życie, to prawda” – zakończyła.
Wygląda na to, że dziennikarka ceni sobie obecną codzienność na tyle, że na razie nie zamierza z niej rezygnować. Choć propozycje ze strony telewizji wciąż mogą się pojawiać, Kinga Rusin daje jasno do zrozumienia, że to ona decyduje, czy, gdzie i kiedy ponownie zobaczymy ją na ekranie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
Chcielibyście powrotu Kingi Rusin do telewizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Karolina Gilon straciła prawie 30 tys. złotych? Aż trudno uwierzyć, co ją spotkało [WIDEO]
Karolina Gilon postanowiła pokazać fanom, jak wygląda urządzanie jej mieszkania, ale zamiast samych inspiracji i pięknych wnętrz pojawiła się historia, która może przyprawić o zawrót głowy. Gwiazda opowiedziała o poważnych problemach z wykonawcą i pieniądzach, których – jak twierdzi – nie odzyskała. Dowiedz się więcej, o co chodzi!
Przez ostatnie trzy lata Karolina Gilon i Mateusz Świerczyński stworzyli jedną z najpopularniejszych par polskiego show-biznesu. Ich drogi skrzyżowały się dzięki programowi „Love Island”, a znajomość z czasem przerodziła się w poważny związek. Para doczekała się syna Franciszka, który przyszedł na świat w ubiegłym roku, a kilka miesięcy temu zakochani poinformowali o zaręczynach. Dziś wspólnie mierzą się z kolejnym dużym wyzwaniem, jakim jest urządzanie mieszkania.
Gwiazda postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i pokazać w mediach społecznościowych, jak przebiegają prace wykończeniowe. Remont to jednak nie tylko wybór mebli, kolorów ścian i dodatków, które mają nadać wnętrzom wymarzony charakter. To również podejmowanie kosztownych decyzji, współpraca z fachowcami i konieczność radzenia sobie z nieprzewidzianymi problemami. Karolina Gilon przekonała się o tym na własnej skórze, a jej opowieść pokazuje, że nawet starannie zaplanowane przedsięwzięcie może zamienić się w źródło ogromnej frustracji.
Jednym z rozwiązań, na które zdecydowała się celebrytka, było wykończenie ścian techniką limewash. To dekoracyjna metoda pozwalająca uzyskać charakterystyczną, subtelną strukturę i efekt niejednolitej powierzchni. Choć takie wykończenie może prezentować się bardzo efektownie, w przypadku Karoliny Gilon cały proces okazał się wyjątkowo problematyczny. Gwiazda nie ukrywa, że po swoich doświadczeniach nie poleciłaby takiego rozwiązania innym.
POLECAMY: Znana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
Koszmar Karoliny Gilon! Prawie 30 tys. złotych i ani śladu po wykonawcy? [WIDEO]
Największe emocje wzbudziło jednak wyznanie dotyczące pierwszego wykonawcy. Jak twierdzi Karolina Gilon, współpraca z nim zakończyła się w atmosferze poważnego rozczarowania, a sprawa dotyczyła niemal 30 tysięcy złotych. Para miała wpłacić zaliczkę, ale po podjęciu decyzji o rezygnacji z usług fachowca nie odzyskała pieniędzy. Celebrytka zdecydowała się opowiedzieć o wszystkim publicznie, nie kryjąc oburzenia całą sytuacją.
„Wyobraźcie sobie, że pierwszy wykonawca, który miał nam je robić, oszukał nas na prawie 30 tys. Zł. Wziął od nas zaliczkę i nie oddał po tym, jak zrezygnowaliśmy z jego usług, a zrezygnowaliśmy dlatego, że zobaczyliśmy pracę, jaką wykonał u mojej przyjaciółki w domu i to, w jaki sposób się też tam zachowywał dlatego powiedzieliśmy no way. Chcemy zwrot pieniędzy i zakończyć tę współpracę. Niestety słuch o nim zaginął” – wyznała Karolina Gilon.
Celebrytka odniosła się do całej sytuacji również w opisie nagrania opublikowanego na Instagramie. Zwróciła uwagę, że remont może wystawić na próbę nawet najbardziej zgodne pary. Jej zdaniem skala wydatków i konieczność podejmowania kolejnych decyzji potrafią być ogromnym obciążeniem, szczególnie gdy w domu jest małe dziecko. Gilon nie ograniczyła się jednak do opowiedzenia własnej historii. Zwróciła się także do obserwatorów z prośbą o dzielenie się doświadczeniami, które mogłyby pomóc innym uniknąć podobnych błędów.
„Ludzie się rozwodzą przez remonty… i wcale się nie dziwię do wykończenia mieszkania potrzeba w tych czasach dużo kasy i dużo cierpliwości!! Dlatego dawajcie swoje polecajki i nie polecajki remontowe szczególnie przy dzieciach !!! Pomóżmy innym uniknąć naszych błędów!!” – pisała Karolina Gilon na Instagramie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przyszłość Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami” przesądzona? Polsat podjął decyzję
Brakuje Wam Karoliny Gilon w TV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuPrzykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie
-
news4 dni temu4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama
-
news4 dni temuMarcin Maciejczak wygrał „TTBZ”, ale czy słusznie? W sieci zawrzało [WIDEO]
-
news4 dni temuCiemne chmury nad Sołtysikami? Żona Andrzeja przerwała milczenie
-
news4 dni temu„Matki pingwinów 2” LEPSZE niż pierwszy sezon? Netflix znów to zrobił [RECENZJA]
-
news3 dni temu58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?
-
news5 dni temuKorwin Piotrowska MIAŻDŻY Andziaks. Chce zakazać celebrytom wypowiedzi?
-
news3 dni temuWidzowie komentują wyniki „Tańca z Gwiazdami”. Nie mają wątpliwości

Dodaj komentarz