news
Zespół Happysad rozpali Klub Stodoła w Warszawie. Znamy datę wyjątkowego koncertu
Po dwóch dekadach na scenie, tysiącach koncertów i setkach tysięcy fanów – Happysad wciąż potrafi rozpalić publiczność do czerwoności. Już jutro zespół wystąpi w warszawskim klubie Stodoła, gdzie zaprezentuje materiał z najnowszej płyty „Pierwsza prosta”, ale też przypomni swoje nieśmiertelne hity. Szykuje się wieczór pełen wspomnień, głośnych refrenów i czystej, koncertowej energii. Dowiedz się więcej!
Zespół powstał w 2001 roku w Skarżysku-Kamiennej, z potrzeby grania, przyjaźni i muzycznej szczerości. Od tamtej pory Happysad nie zwalnia tempa i od ponad dwóch dekad nieprzerwanie trzyma się w czołówce polskiej sceny rockowej. Ich utwory dorastały razem z fanami, a teksty – szczere, emocjonalne, czasem melancholijne – stały się pokoleniowym manifestem młodych dorosłych. Zespół nie tylko przetrwał próbę czasu, ale wciąż zachowuje świeżość i wiarygodność, której brakuje wielu nowszym projektom.
Założycielami grupy byli muzycy z małego miasta, którzy nie bali się marzyć. W 2002 roku przyjęli nazwę happysad (pisaną małą literą) i nagrali pierwsze demo. Dwa lata później ukazała się ich debiutancka płyta „Wszystko jedno”. To właśnie z tego albumu pochodzi utwór „Zanim pójdę”, który przez 33 tygodnie utrzymywał się na Liście Przebojów Programu Trzeciego. Piosenka stała się jednym z największych hitów polskiego rocka i do dziś wybrzmiewa podczas każdego koncertu, a także grana jest w rozgłośniach radiowych wywołując u fanów ciarki i łzy wzruszenia.
Nieprzypadkowo magazyn „Teraz Rock” uznał „Wszystko jedno” za jeden z 50 najważniejszych albumów w historii polskiego rocka. Kuba Kawalec, Łukasz Cegliński (Pan Latawiec), Artur Telka, Jarek Dubiński (Dubin), Maciej Ramisz i Michał Bąk przez lata tworzyli muzykę, która łączyła pokolenia – od licealistów po dorosłych, którzy dorastali przy ich brzmieniu. Ich koncerty zawsze miały w sobie coś wyjątkowego – połączenie melancholii, wspólnego śpiewania i energii, która porywa tłum od pierwszych akordów.
Rok 2021 był dla zespołu wyjątkowy – Happysad obchodził 20-lecie istnienia. Z tej okazji ukazała się specjalna płyta „Odrzutowce i Kowery” oraz książka biograficzna „Zanim pójdę. Długa droga zespołu Happysad” autorstwa Żanety Gotowalskiej. Publikacja w szczegółowy sposób opowiadała o ich historii, wzlotach, upadkach i pasji, która od lat napędza muzyków do działania.
Trzy lata później, w 2024 roku, zespół postanowił pójść o krok dalej – nagrać i wydać album całkowicie samodzielnie. Producentem krążka „Pierwsza prosta” został Maciej Wasio, a nagrania odbywały się w nietypowych miejscach – starym domu na Podlasiu w Ossolinie oraz w sali prób grupy w Halinowie. Efektem jest płyta surowa, szczera i emocjonalna – dokładnie taka, jak zespół od początku swojego istnienia.
Premiera „Pierwszej prostej” odbyła się 6 września 2024 roku i szybko została doceniona przez fanów. Happysad pokazał, że po ponad dwóch dekadach potrafi zaskoczyć nowym brzmieniem, nie tracąc charakterystycznego stylu. 29 listopada zespół wypuścił także kolejną edycję płyty – „Happysad Inaczej 2”, na której znalazły się alternatywne wersje wybranych utworów i kilka koncertowych perełek.
POLECAMY: Aleksandra Grysz nie powstrzymała łez na wizji. Jej słowa o stracie ciąży poruszyły widzów “Pytania na śniadanie”
Huczny koncert w Klubie Stodoła – dowiedz się więcej!
W ubiegłym roku grupa wyruszyła w trasę promującą nowy album, odwiedzając 18 klubów w całej Polsce. Każdy koncert był inny, ale wszystkie miały wspólny mianownik – ogromne emocje i publiczność śpiewającą wszystkie teksty od pierwszego do ostatniego wersetu. Zespół nie zapomina też o swoich korzeniach – na scenie wciąż pojawiają się starsze klasyki, które stały się hymnem kilku generacji fanów.
I właśnie jutro, 16 października, ten wyjątkowy klimat powróci do Warszawy. Happysad wystąpi w legendarnym klubie Stodoła, miejscu, które od lat jest świadkiem najważniejszych koncertów w historii polskiej muzyki. To będzie wyjątkowy wieczór, bo zespół zapowiada nie tylko utwory z „Pierwszej prostej”, ale również niespodzianki dla fanów, którzy towarzyszą im od początku kariery. Warszawska publiczność może liczyć na intensywne emocje, wspólne śpiewanie i to, co najważniejsze – autentyczny kontakt między zespołem a fanami.
Koncert w Klubie Stodoła: Kliknij tutaj, by kupić bilety i zająć najlepsze miejsca!
Zespół znany jest z tego, że podczas koncertów nic nie jest udawane. Kuba Kawalec często improwizuje, wchodzi w interakcję z publicznością, a momenty ciszy i wzruszenia przeplatają się z żywiołowymi, rockowymi riffami. Dla wielu fanów koncerty Happysad to nie tylko wydarzenie muzyczne – to emocjonalny rytuał, powrót do wspomnień i poczucia wspólnoty, które trudno znaleźć gdzie indziej.
Happysad wciąż udowadnia, że można grać z serca, bez kalkulacji, i pozostać wiernym sobie, nawet po tylu latach w branży. Ich muzyka dojrzewa razem z fanami, a każdy nowy koncert jest jak spotkanie ze starym przyjacielem, którego dobrze się zna, ale który wciąż potrafi zaskoczyć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jaka prywatnie jest Małgorzata Rozenek-Majdan? Uczestniczka „Królowej przetrwania” ujawniła prawdę
Wybieracie się na koncert zespołu Happysad? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: SJ
news
Sebastian Fabijański z mocnym przesłaniem. Fani nie kryją wzruszenia
Choć nowy utwór Sebastiana Fabijańskiego i Daryi brzmi lekko i wakacyjnie, kryje w sobie znacznie głębszy przekaz. Aktor postanowił opowiedzieć o temacie, który dotyka coraz więcej osób i skierował do fanów ważne słowa. Dowiedz się więcej!
Sebastian Fabijański od lat należy do grona najbardziej charakterystycznych aktorów młodego pokolenia. Widzowie doskonale znają go z takich produkcji jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów”. Choć na ekranie odnosił kolejne sukcesy, wielokrotnie podkreślał, że jego życie prywatne nie zawsze wyglądało tak kolorowo, jak mogło się wydawać.
Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w głośnych produkcjach filmowych gwarantuje finansową stabilizację i spokojne życie. Sebastian Fabijański niejednokrotnie przyznawał jednak, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a za zawodowymi sukcesami kryły się również trudniejsze momenty.
Ostatnie miesiące okazały się dla aktora wyjątkowo intensywne. Po udziale w finale „Tańca z Gwiazdami”, gdzie występował w parze z Julią Suryś, pojawił się także na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. To właśnie tam wraz z Daryą wykonał utwór „Nieidealna”, który zdobył drugie miejsce w głosowaniu widzów podczas koncertu „Premier”.
POLECAMY: Łukasz “Luka” Trochowicz wrócił do tematu ORIENTACJ. Detektywi TikToka mieli rację?
Sebastian Fabijański poruszył ważny temat. Internauci dziękują za te słowa
Teraz duet zaprezentował kolejną wspólną piosenkę zatytułowaną „Nie ma dnia”. Choć utwór utrzymany jest w letnim, pogodnym klimacie, jego autorzy nie ukrywają, że niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie dotyczące zdrowia psychicznego.
Sebastian Fabijański postanowił opowiedzieć o kulisach powstania piosenki i zwrócił się bezpośrednio do osób, które zmagają się z depresją.
“Mimo że ‘Nie ma dnia’ to letni, wakacyjny, lekki numer, u źródła jest ból. Ból, który znają ci, którzy wiedzą, co znaczy depresja. Niech te słowa, które czasem tu wykrzykuję, będą dla was światłem, którego w momentach bardzo ciemnych praktycznie nie widzimy. Pamiętajcie – nadzieja zawsze się tli, choć może być niewidoczna” – napisał Sebastian Fabijański na Instagramie.
Szczere słowa aktora spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem. Wielu fanów podkreślało, że właśnie takie utwory są dziś niezwykle potrzebne, ponieważ przypominają o problemach, z którymi każdego dnia mierzy się wiele osób.
Pod teledyskiem oraz w mediach społecznościowych szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci chwalili zarówno muzykę, jak i ukryty w niej przekaz.
“Super utwór nagraliście, jestem dumna i pełna podziwu”; “Kolejna petarda”; “Proszę tą drogą iść”; “Piękny, prosty utwór, ale z przekazem”; “To zdecydowanie jeden z najlepszych duetów ostatnich miesięcy”; “Piękna energia i ważne słowa”; “Taki utwór był nam wszystkim potrzebny”; “Słucham już kolejny raz i za każdym razem odkrywam w nim coś nowego” – pisali zachwyceni fani pod teledyskiem i w social-mediach.
Wielu obserwatorów zwróciło również uwagę, że Sebastian Fabijański coraz częściej pokazuje swoją bardziej wrażliwą stronę. Zdaniem internautów właśnie ta autentyczność sprawia, że jego muzyczne projekty trafiają do odbiorców równie mocno jak filmowe role.
O Sebastianie Fabijańskim w ostatnich miesiącach było głośno także za sprawą udziału w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Aktor dotarł aż do finału programu, zdobywając ogromną sympatię widzów. Wielu fanów przyznaje, że dzięki tanecznemu show mogli poznać go z zupełnie innej strony – spokojniejszej, bardziej otwartej i pełnej empatii. Wszystko wskazuje na to, że właśnie tę drogę artysta zamierza kontynuować również w swoich kolejnych muzycznych projektach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ciężarna Dominika Serowska pokazała się pod kroplówką. Wiemy, co się stało
Podobają Wam się piosenki Sebastiana Fabijańskiego? Dajcie znać w komentarzu!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Łukasz “Luka” Trochowicz wrócił do tematu ORIENTACJ. Detektywi TikToka mieli rację?
Jeszcze niedawno Luka, mąż Andziaks, stanowczo odpowiedział na krążące w sieci spekulacje dotyczące jego orientacji seksualnej. Teraz ponownie wywołał lawinę komentarzy, publikując nagranie z popularnym filtrem. Internauci nie przeszli obok tego obojętnie. Dowiedz się więcej, co wyznał tym razem!
Luka, prywatnie Łukasz Trochowicz oraz Andziaks od lat należą do grona najpopularniejszych influencerów w Polsce. Para regularnie pokazuje fragmenty swojego życia prywatnego, a ich profile w mediach społecznościowych śledzą setki tysięcy internautów. Oprócz codziennych relacji nie brakuje również sesji pytań i odpowiedzi, podczas których odpowiadają na nurtujące fanów kwestie.
Jakiś czas temu podczas jednego z takich Q&A Luka postanowił odnieść się do plotek, które od dłuższego czasu krążą w mediach społecznościowych. Influencer przyznał, że regularnie otrzymuje pytania dotyczące swojej orientacji seksualnej, a także wiadomości nawiązujące do filmów publikowanych w sieci.
“Dziwnie się tłumaczyć z takich rzeczy oczywistych. (…) Nie, nie jestem, ale społecznie moja obserwacja jest taka, że bardzo mi się to nie podoba. Uważam, że jest to trochę cofanie się w rozwoju, bo wszystkie tik-toki czy komentarze są na tle homofobicznym, to jest żeby mi pocisnąć” – tłumaczył w ostatnim czasie.
W rozmowę włączyła się również Andziaks, która próbowała wyjaśnić, skąd – jej zdaniem – biorą się podobne komentarze. Zwróciła uwagę, że część internautów wskazuje między innymi na delikatniejszą urodę męża, sposób poruszania się, głos czy styl ubierania. Sam Luka podkreślił jednak, że nie zamierza niczego nikomu udowadniać.
Na zakończenie tamtego nagrania influencer wygłosił krótkie oświadczenie, rozwiewając wszelkie wątpliwości.
“Jestem trzydziestotrzyletnim, heteroseksualnym mężczyzną, który ma żonę i dwójkę dzieci. Nie zamierzam tego nigdy zmieniać. Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć. Mamo, babciu, jeśli natkniesz się na takiego tik-toka, to oni kłamią. (…) Nie wyciekły żadne sytuacje, wszystkie tik-toki obarczające mnie tam nie ma żadnych konkretów, żadnych sytuacji, a jak są zdjęcia z Adrianem moim, to ja wstawiłem do internetu – wyjaśnił.
POLECAMY: Ciężarna Dominika Serowska pokazała się pod kroplówką. Wiemy, co się stało
Luka potwierdził krążące spekulacje nt. orientacji? [WIDEO]
Teraz Luka ponownie wrócił do tego tematu, jednak tym razem zrobił to z dużym dystansem do samego siebie. Na swoim profilu na Instagramie opublikował krótkie nagranie, w którym wykorzystał popularny filtr rozrywkowy o nazwie „gay meter”, czyli tzw. „gejowski licznik”.
Filtr – mający wyłącznie humorystyczny charakter i niemający żadnej wartości diagnostycznej – wskazał wynik 101%, co Luka potraktował z przymrużeniem oka. Nagranie błyskawicznie zaczęło krążyć w sieci i wywołało mnóstwo reakcji obserwatorów.
Większość internautów podeszła do całej sytuacji z humorem, doceniając przede wszystkim dystans influencera. W komentarzach nie brakowało żartów oraz pozytywnych reakcji.
“Gratki przystojniaku”; “Wiedziałam”; “Mega mocne”; “Widzisz wszystkie znaki na niebie Ci to mówią, a już tak zupełnie serio, szacun za dystans”; “Uff jak gorąco”; “Detektywi z TikToka znowu mieli rację” – pisali internauci.
Choć temat w przeszłości wywoływał wiele spekulacji, tym razem Luka pokazał, że potrafi spojrzeć na internetowe żarty z dużym poczuciem humoru. Opublikowane nagranie miało wyraźnie rozrywkowy charakter, a jego dystans do samego siebie został doceniony przez wielu obserwatorów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat ujawnił kolejną gwiazdę „Tańca z Gwiazdami”. Będzie jednym z faworytów?
Śledzicie vlogi Andziaks i Luki? Dajcie znać w komentarzu!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Ciężarna Dominika Serowska pokazała się pod kroplówką. Wiemy, co się stało
Dominika Serowska jeszcze niedawno dzieliła się z fanami radosną nowiną o drugiej ciąży. Tym razem pokazała jednak zdjęcia, które wywołały prawdziwą burzę w sieci i zaniepokoiły wielu obserwatorów. Dopiero po chwili wyjaśniła, co tak naprawdę się wydarzyło. Dowiedz się więcej!
Radość w domu Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela trwa w najlepsze. Para 26 czerwca poinformowała swoich fanów, że spodziewa się drugiego wspólnego dziecka. Wiadomość przekazali za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując romantyczne zdjęcia z ciążowej sesji. Internauci natychmiast ruszyli z gratulacjami, a wpis zakochanych błyskawicznie obiegł internet.
Szczególną uwagę zwrócił podpis zamieszczony przez Dominikę Serowską. Celebrytka napisała: “Jak będę znowu w ciąży, nic nie powiem, ale będą znaki”, dodając hasztagi: “Dziecko numer dwa” oraz “W drodze”. Nie zabrakło również pełnej emocji reakcji Marcina Hakiela, który w komentarzu napisał: “Znów to zrobiliśmy kochanie!”. Wpis szybko stał się jednym z najchętniej komentowanych w ostatnich dniach.
Od momentu ogłoszenia ciąży Dominika Serowska regularnie pokazuje swoim obserwatorom, jak wygląda jej codzienność. Chętnie dzieli się zdjęciami oraz krótkimi relacjami, dzięki którym fani mogą śledzić kolejne etapy oczekiwania na narodziny dziecka. Jednocześnie razem z Marcinem Hakielem konsekwentnie chronią swoją prywatność i wciąż nie ujawnili, czy spodziewają się chłopca, czy dziewczynki.
Para wychowuje już wspólnie synka Romea i nie ukrywa, że z ogromną radością przygotowuje się na powiększenie rodziny. Mimo dużego zainteresowania ze strony mediów zakochani starają się zachować równowagę między życiem publicznym a prywatnym. Nie przeszkadza to jednak Dominice Serowskiej w utrzymywaniu stałego kontaktu z fanami.
POLECAMY: Polsat ujawnił kolejną gwiazdę „Tańca z Gwiazdami”. Będzie jednym z faworytów?
Ciężarna Serowska przerwała milczenie po zdjęciach z kroplówką. Wszystko wyjaśniła
Największe poruszenie wywołały jednak materiały opublikowane 4 lipca. Na zdjęciach i nagraniach Dominika Serowska pokazała się leżąca w swoim domu, podłączona do kroplówki. Wielu internautów natychmiast zaczęło zastanawiać się, czy u przyszłej mamy nie pojawiły się problemy zdrowotne związane z ciążą.
Na szczęście celebrytka bardzo szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Wyjaśniła, że zdecydowała się skorzystać z prywatnej pomocy medycznej jeszcze przed wyjazdem na zaplanowane wakacje. Jak przyznała, ostatnio jej organizm był osłabiony, dlatego postanowiła zadbać o odpowiednie nawodnienie i regenerację.
Dominika Serowska dokładnie opowiedziała swoim obserwatorom, dlaczego zdecydowała się na taki krok. Nie ukrywała, że w czasie ciąży zauważyła u siebie większą podatność na infekcje, dlatego postanowiła działać profilaktycznie. Dzięki temu chciała odzyskać siły jeszcze przed rozpoczęciem urlopu.
“Cześć, kochani. W ciąży mam delikatniejszą odporność i ostatnio trochę chorowałam. Dlatego postanowiłam wesprzeć się przed moimi wakacjami. Zawitała do mnie pomoc medyczna w domowym zaciszu. Pani Jola była u mnie już 40 minut po telefonie, w moim przypadku były to kroplówki nawadniające z elektrolitami i solą fizjologiczną” – poinformowała.
Na zakończenie swojej relacji Dominika Serowska uspokoiła wszystkich, pokazując, że czuje się już znacznie lepiej i może spokojnie rozpocząć wakacyjny wypoczynek. Celebrytka dodała: “Jestem zregenerowana i gotowa na wakacje!”. Jej słowa sprawiły, że zaniepokojeni wcześniej internauci odetchnęli z ulgą.
Choć zdjęcia pod kroplówką początkowo wywołały falę spekulacji, ostatecznie okazało się, że była to świadoma decyzja mająca pomóc Dominice Serowskiej odzyskać siły po chorobie. Przyszła mama zapewniła, że wszystko jest pod kontrolą, a teraz może w pełni cieszyć się czasem spędzonym z rodziną i przygotowaniami do narodzin drugiego dziecka.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dalej z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem? Nowe informacje zaskoczyły fanów „DDTVN”
Lubicie Serowską i Hakiela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Co dalej z Wellman i Prokopem? Nowe informacje zaskoczyły fanów „DDTVN”
To duet, który od niemal dwóch dekad jest symbolem „Dzień dobry TVN”. Choć wokół programu co jakiś czas dochodzi do zmian, Marcin Prokop i Dorota Wellman pozostają niezmiennym filarem śniadaniówki. Teraz prezenter zdradził kulisy ich wieloletniej współpracy. Dowiedz się więcej!
Marcin Prokop od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych prezenterów telewizyjnych w Polsce. Choć dziś trudno wyobrazić sobie poranne pasmo TVN bez jego charakterystycznego poczucia humoru i ciętych ripost, sam przyznaje, że jego droga do telewizji była zupełnym przypadkiem. Ostatnio podczas dnia prasowego „Dzień dobry TVN” udzielił wywiadu reporterce Party.pl, w którym opowiedział o swojej karierze oraz wyjątkowej relacji z Dorotą Wellman.
Prowadzący przypomniał, że z wykształcenia jest ekonomistą. Zanim pojawił się przed kamerami, pracował między innymi w banku oraz redakcjach prasowych. Nigdy nie zakładał, że telewizja stanie się jego zawodowym domem.
“Nie wiem. Byłem zawsze przekonany, że moja przygoda z telewizją skończy się, zanim się na dobre zacznie. Jestem człowiekiem, który skończył finanse, pracował w banku, potem pracował w różnych gazetach. Byłem człowiekiem od klawiatury, a nie od kamery. Przez wiele lat pracy na antenie miałem trochę poczucie, że jestem takim Dyzmą na salonach. Że wszedłem nie w swój świat. Że to w ogóle jest nie moje. Że zaraz przyjdzie ktoś, kto powie: “dobra, gasimy światło, dziękujemy, koniec imprezy”. Nagle, ani się obejrzałem, a minęło dwadzieścia parę lat i wciąż tu jestem. I jestem tym wciąż, szczerze mówiąc, tak samo zaskoczony” – wyznał Prokop.
POLECAMY: Maciej Dowbor zakpił z odejścia z „DDTVN”. Joanna Koroniewska pokazała wszystko w sieci
Czy Marcin Prokop i Dorota Wellman kiedykolwiek się pokłócili? Prezenter odpowiedział wprost
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy była jednak relacja z Dorotą Wellman. Ich duet od blisko 20 lat cieszy się ogromnym uznaniem widzów i dla wielu osób stał się wręcz wizytówką porannego programu TVN.
Reporterka Party.pl zapytała prezentera, czy przez tyle lat wspólnej pracy zdarzyły im się poważniejsze konflikty lub momenty zmęczenia swoją obecnością. Odpowiedź Marcina Prokopa mogła zaskoczyć.
“No, proszę cię. My i sprzeczki? W życiu. Jesteśmy obydwoje ludźmi bardzo cywilizowanymi i nawet, jak mamy różnicę zdań, potrafimy sobie podyskutować w kulturalny sposób. Nie było cichych dni, nie było fochów, nie było obrażania się. Próbuję sobie przypomnieć choć jedną taką sytuację i, szczerze mówiąc, kompletnie nic mi nie przychodzi do głowy. Zwłaszcza że też, to jest nudne niestety, ale o wielu rzeczach myślimy bardzo podobnie” – wyznał.
Słowa prezentera pokazują, że sekret ich sukcesu tkwi nie tylko w profesjonalizmie, ale również we wzajemnym szacunku i podobnym spojrzeniu na wiele spraw. To właśnie ta naturalna chemia sprawia, że widzowie od lat chętnie rozpoczynają poranki w ich towarzystwie.
“Mamy podobny stosunek do wielu kwestii związanych z rzeczywistością telewizyjną, prywatną, polityczną, jakąkolwiek inną, więc nie bardzo jest się o co pokłócić, tak szczerze mówiąc. Także jesteśmy prawdopodobnie najbardziej nudną parą, jeśli chodzi o dynamikę relacji. Po prostu nieustająco się kochamy” – mówił.
Choć w ostatnich tygodniach wokół „Dzień dobry TVN” sporo mówi się o zmianach personalnych i odejściu Macieja Dowbora, duet Doroty Wellman i Marcina Prokopa pozostaje niezmienny. To właśnie oni od lat stanowią jeden z najmocniejszych punktów programu.
Już wkrótce widzowie przez pewien czas nie zobaczą jednak Marcina Prokopa w porannym paśmie. Nie oznacza to jednak żadnych zmian personalnych ani rozstania z programem.
Prezenter znika z „Dzień dobry TVN” na około półtora miesiąca. W tym czasie Dorota Wellman będzie prowadziła program w różnych wakacyjnych konfiguracjach z innymi gospodarzami śniadaniówki. Nieobecność Prokopa związana jest z realizacją kolejnego sezonu jego autorskiego programu „Niezwykłe Stany Prokopa”, który od lat cieszy się dużym zainteresowaniem widzów. Po zakończeniu zdjęć prezenter ponownie wróci do studia „Dzień dobry TVN”, tworząc z Dorotą Wellman jeden z najbardziej lubianych duetów w polskiej telewizji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Drożdżówka z poziomkami za 60 zł? Rozkoszny pokazał rozwiązanie [PRZEPIS]
Wyobrażacie sobie “Dzień dobry TVN” bez Doroty i Marcina? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuWidzowie PODZIELENI nową parą „Dzień Dobry TVN”. Słusznie?
-
news4 dni temuDlaczego Dowbor odszedł z „Dzień dobry TVN”? Ewa Drzyzga zabrała głos
-
news4 dni temuEmilia Dankwa ODCHODZI z „Rodzinki.pl”? Fani nie kryją niepokoju
-
showbiz4 dni temuOficjalnie: kolejny uczestnik „TzG” ujawniony. Widzowie go uwielbiają
-
showbiz4 dni temuTen gwiazdor NIE ZATAŃCZY w „Tańcu z Gwiazdami”. Wyjawił prawdziwy powód
-
news4 dni temuPolsat szykuje NOWY teleturniej. To on ma zostać jego prowadzącym
-
news2 dni temuNie żyje Grzegorz Miętus. Miał zaledwie 33 lata
-
news5 dni temuAnna Mucha nie wytrzymała. Wulgaryzmy padły już o poranku

Dodaj komentarz