Śledź nas

news

”W ogóle nie marzyłam o tym, aby pracować w telewizji” – I część wywiadu z Omeną Mensah

Opublikowano

w dniu

Jest ekonomistką, byłą fotomodelką, napisała książkę, prowadzi szkolenia, uczy samoakceptacji, autoprezentacji, projektuje meble, a od lat, niemal każdego dnia, zapowiada prognozę pogody. I kto by pomyślał, że dawniej miała kłopoty z dykcją, a swoją telewizyjną przygodę rozpoczęła prowadząc program o zabarwieniu erotycznym? Prawie zapomniałyśmy… Od kilkunastu lat spełnia się w jeszcze jednej, najważniejszej dla Niej roli – roli Mamy.

O trudnych początkach, życiowym szczęściu, różnorodnych zainteresowaniach, pracy w telewizji i wielu innych, rozmawiałyśmy z najbardziej kolorową osobowością, jaką miałyśmy przyjemność poznać – Omeną Mensah.

Ukończyła Pani Akademię Ekonomiczną

Tak, teraz to już się nazywa Uniwersytet Ekonomiczny (śmiech) Po wejściu do Unii Europejskiej wszystkie akademie przemianowano na Uniwersytety. Obecnie jestem na studiach doktoranckich na SGH w Warszawie, na kierunku ekonomiczno-społecznym. Jako, że na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu ukończyłam zarządzanie, to idę dalej w tym kierunku. Oczywiście te zarządzanie będzie zahaczało o bazę mediów, w których siedzę od 11 lat.

Dlaczego zarządzanie? Interesował Panią ten kierunek?

To był najbardziej humanistyczny kierunek ze studiów ekonomicznych, jaki był możliwy (śmiech). Odnalazłam się w zarządzaniu, co wynikało z tego, że będąc w liceum uczono mnie tak naprawdę głównie praktyki i tylko trochę wiedzy merytorycznej. Pamiętam, że mieliśmy założoną taką firmę w liceum, gdzie każdy miał szansę startować do różnych jej działów. To było ćwiczenie, które trwało kilka miesięcy i każdy mógł zobaczyć w czym jest dobry, a w czym nie. Ja do dzisiaj wspominam, że to liceum mnie bardzo dużo nauczyło. Pokazało mi, że na pewno księgową nie będę, bo to za trudne dla mnie (śmiech). Natomiast pokazało mi też, że jak siedziałam w marketingu, to wymyślałam fajne strategie w tej naszej fikcyjnej firmie. Potrafiłam zarządzać ludźmi, potrafiłam się w tym świecie kreacji lepiej odnaleźć. Stąd też taka decyzja, żeby iść dalej w tym kierunku zarządzania, organizacji, marketingu. Dalej już na uczelni wybrałam europeistykę. Teoretycznie powinnam być dzisiaj dyplomatą, chociaż nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa! (śmiech)

Kiedy podjęła Pani studia ekonomiczne, myślała Pani, że przydadzą się one w pracy w telewizji? Co było najpierw marzenie o pracy w telewizji, czy ekonomia?

W ogóle nie było marzenia o pracy w telewizji, bo w życiu jest tak, że zazwyczaj rządzi nim przypadek. Jeśli my się do tego przypadku odpowiednio ustosunkujemy i odnajdziemy w tej sytuacji, bądź włożymy bardzo dużo pracy, to może nam się to spodobać. Stwierdziłam wtedy, że to jest fajny pomysł, że tak naprawdę chcę się dalej w tym kierunku rozwijać. A studia zarządzania mi w tym wszystkim pomogły. Po pierwsze, to jest nauka zarządzania, organizacji, współpracy z innymi, a to jest podstawa. Ogólnie studia, to jest świetna sprawa! Uczą nas systematyczności, zmuszają nas do czytania książek, których nie mamy ochoty. Wierzcie mi dziewczyny, że teraz z perspektywy lat, widzę jak bardzo mocno to wpływa na osobę pracującą w telewizji. Wiem, jakimi tematami z pogranicza charytatywności się zajmować. Większość znanych osób w Polsce zajmuje się tematami osób chorych, biednych, potrzebujących. Ja w swojej działalności chcę się skupić na ludziach, którym trzeba pomóc się edukować i rozwijać. Odnajdywać nawet nowe talenty, podnosić świadomość tolerancji w kraju, pokazywać, że to, że świat jest różny i każdy jest inny, nie znaczy, że jest zły.

W jaki sposób Pani pomaga?

Dokonałam ostatnio adopcji serca, czyli zaadoptowałam dziecko z kraju Trzeciego Świata! Czekam z utęsknieniem aż dostanę zdjęcie tej osoby. Wybrałam taką formę, bo tym tematem bardzo mało osób się zajmuje w Polsce. Wszyscy się skupiają na tym, co jest tak naprawdę medialne, umówmy się – bo to fajnie wygląda, jak się pomaga kiedy dziecko jest chore. Mało jest osób, które zajmują się tymi zdrowymi, zdolnymi, chętnymi do zmiany, które później będą leczyć te chore dzieci, będą leczyć nas, będą dla nas pracować. Ja w tym kontekście myślę bardziej globalnie. Może jestem mało polityczna… No ale cóż (śmiech)

Zastanawia nas jak się Pani znalazła w telewizji. Powiedziała Pani wcześniej, że to była kwestia przypadku. Jak wyglądała droga do TVN’u?

Pracowałam kiedyś jako fotomodelka. Byłam już na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu i tak naprawdę  swoją karierę zawodową wiązałam raczej z pracą gdzieś w Unii Europejskiej – w jakiejś korporacji, czymś związanym z managementem, marketingem. Ale oczywiście jako otwarta dziewczyna prowadziłam swój pierwszy biznes – robiłam warkoczyki, dredy (śmiech). Miałam 3 Afrykanki, które były przeszkolone, jeździły po kilku salonach w Polsce i czesały dziewczyny. To była dla mnie fajna forma odnalezienia siebie. Później za zarobione pieniądze kupiłam klub w Poznaniu z dyskoteką i prowadziłam go przez dwa lata. Pojechałam pewnego dnia wraz z koleżankami na pokaz bielizny do Szczecina i wtedy ze strony mojej serdecznej koleżanki, z którą notabene współpracowałam, ponieważ miała ona też agencję modelek, powstała propozycja, czy nie chciałabym wziąć udziału w castingu do telewizji. Był problem, bo prowadziłam ten swój klub w Poznaniu i musiałam w weekendy siedzieć i pilnować pracowników. Na szczęście moja mama powiedziała, że będzie mnie wspierać – dwa tygodnie posiedzi tam ona, dwa tygodnie ja. Zdecydowałam się więc pójść na ten casting. Prawdę mówiąc, dopiero lądując tutaj w Warszawie, dowiedziałam się o co tak naprawdę chodzi w tym całym castingu i jaki to jest program.

Co to takiego było?

To był program o zabarwieniu erotycznym. Pamiętam, że to była najtrudniejszy lekcja autoprezentacji , jaką  przeżyłam przez ten rok czasu. Studentka, grzecznie ułożona dziewczyna, przyjeżdża do Warszawy, siada na kanapie i ma rozmawiać o miłości, seksie itd.

Czyli Pani dopiero siadając na kanapie dowiedziała się o czym będzie program?

Tak, dosłownie!

image

Nie chciała Pani uciec?

(Śmiech) Nie, zadzwoniłam do swojego chłopaka i powiedziałam: słuchaj…w tym programie chodzi o 0 700 i te sprawy… (śmiech) W życiu też jest ważne żeby otaczać się ludźmi, którzy mają trochę więcej doświadczenia od nas, od nich się uczyć i brać z nich to, co najlepsze. Pamiętam, że mój chłopak wtedy powiedział: ty się niczym nie martw, może to jest dopiero początek czegoś fajnego. Jak cię wybiorą, będziesz się martwiła. Tak też zrobiłam. Przyjechałam, usiadłam i tak się akurat zdarzyło, że poznałam wtedy żonę Liroya – Asię Krochmalską. Siedziałyśmy razem na kanapie i zaczęłyśmy normalnie rozmawiać jak dwie koleżanki – widząc się po raz pierwszy! Ogólnie znalazłam się w grupie 3 dziewczyn, które przeszły ten casting – dziewczyny się zjeżdżały z całej Polski, a ja byłam tak naprawdę najsłabsza. Najgorzej mówiłam, ale postanowiłam sobie, że będę nad sobą ciężko pracować, więc uczyłam się języka, czytałam bardzo dużo książek dotyczących tematyki psychologii człowieka, trochę erotyki itd. W tym programie było tak, że przychodziły do nas znane osoby – pamiętam, że pojawiła się Doda, Andrzej Nejman, Ania Przybylska… Każdy przychodził, siadał i rozmawiał na temat miłości, seksu, lekkiej erotyki itp. Dla mnie to była tak trudna szkoła. Po pierwszym roku pracy wiedziałam, że to na pewno nie jest coś, czym chcę się zajmować do końca swojego życia. Po tym roku pracy, poznałam starszego, bardzo sympatycznego pana, który podszedł do mnie i spytał, czy byłam na castingach do prowadzenia pogody.

Brzmi jak film!

Dokładnie, to było jak film! (śmiech) Zaświeciła mi się taka żaróweczka! O! To jest coś, co będę mogła robić wiele lat, to jest coś fajnego, co pozwoli mi zakończyć temat tego programu. Tak też się stało. Poszłam na ten casting i się okazało, że tym sympatycznym panem był Mariusz Walter – mój mentor, człowiek, który mnie wielu rzeczy nauczył jeśli chodzi o pracę w telewizji. Mogę być mu wdzięczna za wszystkie rozmowy, wszystkie nauki, słowa krytyki i pochwały dotyczące mojej pracy i całego rozwoju zawodowego.

Jak ten casting wyglądał? Nie miała Pani wtedy już problemów z dykcją i mówieniem?

Ależ oczywiście, że miałam (śmiech) Ja miałam ten problem dalej przez 3 lata i się zastanawiałam, jak to się stało, że teraz jestem tutaj, gdzie jestem (śmiech). Słuchajcie, te 11 lat mojej pracy w telewizji minęło jak pstryknięcie palcami! Dosłownie! Życzę wszystkim osobom, studentom, żeby w życiu mieli szanse spróbować czegoś, co wyda im się bardzo trudne, ale będą pewni, że ten trud się opłaca. Bo ta pewność dla mnie wtedy, że to jest coś fajnego, coś w czym mogę się rozwijać, coś w co chcę zainwestować swój czas, jest cenniejsza niż tysiąc innych super propozycji pracy. Ta pewność, to jest ta droga, którą powinniśmy kroczyć i tego naprawdę wam dziewczyny też życzę – żebyście w tej swojej drodze do dziennikarstwa, wiedziały w jakim kierunku chcecie iść. Dziennikarstwo to jest bardzo szeroka dziedzina, to jest lifestyle, to są poważne tematy, tematy związane ze sportem. Tutaj tak naprawdę zaczęła się ciężka harówka, bo prezenter pogody w 90% przypadków występuje na żywo. Nie ma miejsca na pomyłki, nie używamy promptera. Musimy też mieć orientację w terenie, znać się na geografii.

Czy Pani idąc na casting miała tę orientację w terenie? Znała się Pani na geografii?

Tak, dlatego że prowadząc życie modelki, musiałam często podróżować z mapą, co było bardzo praktyczną wiedzą – wierzcie mi (śmiech). Nawet jeżdżąc samochodem po Polsce, docierałam do różnych miejsc, w których później prowadziłam ten swój biznes z warkoczykami. Kiedyś nie było nawigacji, nie było telefonów, żeby sobie szybko trasę wklepać. No i tutaj zaczęła się ciężka praca nad sobą, nad autoprezentacją, nad wystąpieniami i nad stresem – to było najważniejsze.

Na początku był stres?

Stres jest zawsze. Nawet dzisiaj. Tylko, że to jest inny poziom stresu niż kiedyś. Przypuśćmy, że mamy skalę  od 1 do 10. Teraz jest na poziomie 1-2 przy pracy w telewizji, z kolei inny przy wystąpieniach publicznych. O tym też m.in. piszę teraz w swojej książce. Piszę odnośnie autoprezentacji, wystąpień publicznych, interpretacji człowieka, całej tej otoczki związanej z tym, że musimy każdego dnia się w jakiś sposób prezentować.

Dlaczego zdecydowała się Pani napisać książkę?

Ponieważ robię z tego szkolenia. Te 10 lat doświadczenia pozwoliło mi na to, żeby tak dużo wiedzieć na ten temat, być w tak różnych sytuacjach, w których konieczne było się odnaleźć, że myślę, że to jest wiedza, którą trzeba się podzielić, szczególnie z młodymi osobami. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że niestety żyją w XXI wieku i to jak się prezentujemy, w jaki sposób mówimy, jacy jesteśmy w stosunku do innych ludzi, jakie budujemy z nimi relacje, jest w 90% clue naszego bycia na tej planecie i naszego sukcesu. Jeżeli my się zamkniemy na świat, na innych ludzi, to niestety nigdy nie będziemy w stanie z tymi ludźmi współpracować.

Do kogo kieruje Pani swoje szkolenia?

Kieruję je głównie do kobiet. Teraz zaczęłam jeszcze współpracę z taką organizacją, której beneficjentki chcą coś w swoim życiu zmienić, albo np. w ogóle zdobyć pracę. Uczę tego, jak się do tego przygotować, bo to jest ciężka praca. Trzeba najpierw siebie polubić, siebie poznać, dowiedzieć się jakim jest się typem osobowości, co się lubi, jak rozpoznać po drugiej osobie, jaki jest jej typ osobowości, co ona lubi oraz jak czytać mowę ciała drugiej osoby. To jest niesamowita wiedza, która bardzo potrafi pomóc.

Pani jest także psychologiem!

Nie (śmiech), to jest czysta praktyka. To jest to, że ja bardzo lubię ludzi. Lubię ich obserwować, lubię z nimi pracować.

Czy ma Pani czasem takie momenty, że za chwilkę musi wyjść na wizję i uświadamia sobie, że nie jest wystarczająco przygotowana?

Po tylu latach, jak spojrzę na mapę to już wszystko wiem. To jest kwestia doświadczenia. 10 lat pracuję z synoptykiem, to są informację meteorologiczne, wiem co z czego wynika, wiem czym są dane sytuacje podyktowane. Oczywiście, to jest tak, że taka rozmowa z synoptykiem, który to przygotowuje jest konieczna, lecz nawet jeśli by się zdarzyło, że tego synoptyka nie ma, a ja mam jakiekolwiek dane np. z internetu – jestem w stanie je sama odpowiednio zinterpretować na tyle dobrze, żeby przekazać widzowi wiedzę konkretną, merytoryczną.

Pamięta Pani swoje pierwsze wystąpienie jako pogodynka?

Tak (śmiech) Przygotowywałam się do niego 3 miesiące, robiłam wiele prób. Pamiętam, że uczył mnie świętej pamięci prof. Młynarczyk, który uczył wtedy wszystkich prezenterów w Polsce od Lisa, przez Pochanke, Werner itd. Mówił mi zawsze, żebym się nie bała być sobą, że ten człowiek, w tym szklanym okienku ma prawo się pomylić. I nawet dobrze jeśli się czasem pomyli, bo wtedy widz wie, że to nie jest gadająca głowa, tylko człowiek. Akurat to mnie pocieszało, bo ja się wiecznie myliłam (śmiech)

Jak wypadł ten Pani pierwszy raz?

Jak teraz oglądam zdjęcia, to widzę, że byłam na maksa zestresowana i zastanawiam się, jakim cudem wpuścili to w ogóle na antenę (śmiech). To jest dowód na to, że naprawdę z takiej zakompleksionej, spokojnej dziewczyny, przez takie wyzwania można poznać siebie i przekraczać jakieś granice, które nam budują życie, albo my je sobie budujemy poprzez to, że nie chcemy czegoś zrobić, bo się tego boimy. Wszystko co nowe, jest dla nas czymś niedostępnym, nie wiemy jakiego kluczyka użyć, żeby otworzyć te wrota i wejść do tego pięknego pokoju.

Czy rozpoczynając pracę w telewizji zdawała sobie Pani sprawę, że będzie osobą publiczną?

Nie, ja szczerze mówiąc wtedy kompletnie o tym nie myślałam. Byłam tak skupiona na tym, żeby poprawić swoją autoprezentację, że w ogóle się nad tym nie zastanawiałam. Taki „boom” przyszedł po Tańcu z Gwiazdami. Ja jestem kolorową dziewczyną mieszkającą w kraju blondynek (śmiech) Jest jeszcze kilka innych kolorowych dziewczyn, lecz tak naprawdę od kilkunastu lat jestem konsekwentnie przy stacji TVN i lojalnie wykonuję swoją pracę, oprócz tego oczywiście rozwijam się też na innych polach zawodowych. Prowadzę swój własny biznes, robię szkolenia. Ale szczerze wymiar tej popularności, jaki daje telewizja  jest niesamowity. Teraz to jest kwestia tego, czy nam odwali palma, czy też jesteśmy przygotowani na to. Ja teraz piszę w swojej książce o wszystkich dzieciach talent show. To jest problem. To są osoby, które w ciągu kilku tygodni stają się bożyszczami społeczeństwa, wszyscy ich uwielbiają, kochają, dostają niesamowity zastrzyk adrenaliny, pożądania i uwielbienia, po czym ktoś z nich te powietrze spuszcza i zostają z niczym. O tym się nie mówi w kontekście telewizji, ale zobaczcie ile jest takich osób, które pamiętacie, które brały udział w takich programach? Jest ich niewiele, a brały udział dziesiątki. Co się teraz z nimi dzieje? To nie są kariery budowane latami, rok po roku. Są szczęśliwcy, którzy potrafią tę szansę wykorzystać, potrafią odnaleźć się w tym wszystkim i wiedzą,  jak dalej sobą pokierować. Natomiast jak czasami w życiu nie spotkamy odpowiednich osób, które nam wskażą drogę, albo nie posłuchamy mądrzejszych od nas, nie zamkniemy za przeproszeniem ryja, nie posłuchamy tego co mają do powiedzenia od nas lepsi, to nie ma szansy na to. Ja mówię, że ja się uczę zawsze od lepszych. Zawsze ktoś jest lepszy ode mnie, ktoś jest mądrzejszy, kto ma większe doświadczenie i może mnie czegoś nauczyć i ja zawsze to wykorzystuję.

Często osoby, które wygrywają talent show nie potrafią unieść tego ciężaru…

Dokładnie. To jest trochę tak, że są osoby stworzone do posiadania pieniędzy, są do nich przyzwyczajone, a są też osoby, które nigdy nic nie miały, nagle dostają nie wiadomo ile, ale i tak te pieniądze stracą. A to dlatego, że to nie jest nic zbudowanego konsekwentnie. Dlatego ja zawsze powtarzam wszystkim osobom, żeby budowały konsekwentnie swoje kariery, żeby miały z tyłu głowy informację – co będzie, jeśli byśmy stracili, to co teraz mamy? To jest też bardzo ważne.

Myśli Pani, że takie talent show są dla wszystkich, czy jednak są osoby, które nie powinny brać udziału w takich programach?

Wydaje mi się, że każdy talent się jakoś obroni, ale w życiu niestety poza talentem, ważniejsza jest ciężka praca nad sobą i szczęście. Zobaczcie jak wiele jest osób, które mają wielki talent, ile jest pięknych modelek, a tylko kilka robi wielką karierę. Ile też jest prezenterów, prezenterek, a tylko kilku coś sobą reprezentuje, coś robi. I tak jest w każdej dziedzinie.

news

Siedem lat, ponad trzydzieści pucharów i wielkie marzenia. Igor Ponichtera inspiruje młodych sportowców

Opublikowano

w dniu

przez

Dzień Dziecka to doskonała okazja, by opowiadać historie młodych ludzi, którzy dzięki pasji, wytrwałości i ciężkiej pracy realizują swoje marzenia. Jednym z nich jest Igor Ponichtera z Białegostoku – siedmioletni kierowca kartingowy, uznawany za najmłodszego zawodnika tej dyscypliny w Polsce.

Choć większość dzieci w jego wieku dopiero odkrywa swoje zainteresowania, Igor już od trzech sezonów regularnie rywalizuje na profesjonalnych torach kartingowych w Polsce i za granicą. Młody sportowiec posiada licencję Polskiego Związku Motorowego i startuje w prestiżowych seriach wyścigowych, takich jak Rotax Max Challenge, Rok Cup oraz Kartingowe Mistrzostwa Polski.

Na swoim koncie ma już ponad trzydzieści pucharów, zdobytych podczas zawodów rozgrywanych nie tylko w kraju, ale również w Czechach, Austrii i we Włoszech. Jest członkiem jednego z największych zespołów kartingowych w Polsce – JR Racing oraz najmłodszym członkiem Automobilklubu Podlaskiego.

POLECAMY: Igor Ponichtera i Jan Trojanowicz dumą Białegostoku. Młodzi kierowcy zakończyli sezon z ogromem nagród!

Historia Igora pokazuje, że wiek nie musi być przeszkodą w osiąganiu ambitnych celów. Każdy start to efekt wielu godzin treningów, przygotowań technicznych i sportowej determinacji. Młody kierowca udowadnia, że pasja rozwijana od najmłodszych lat może prowadzić do imponujących sukcesów.

Jednocześnie Igor pozostaje zwyczajnym siedmiolatkiem. Poza torem wyścigowym uwielbia klocki konstrukcyjne, pływanie oraz jazdę na rowerze. To właśnie połączenie dziecięcej radości z wyjątkowym talentem sportowym sprawia, że jest inspiracją dla swoich rówieśników.

Już 7 czerwca 2026 roku mieszkańcy regionu będą mieli okazję spotkać Igora podczas wydarzenia BRICKSTOK SUMMER JAM. Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji, w tym konkursy, wspólne budowanie, spotkania z gośćmi specjalnymi oraz próbę stworzenia najdłuższego pociągu z klocków na świecie.

Jedną z wyjątkowych atrakcji będzie prezentacja gokarta oraz profesjonalnego sprzętu wyścigowego młodego zawodnika. Uczestnicy wydarzenia będą mogli z bliska zobaczyć maszynę, na której ściga się Igor, a także porozmawiać o kartingu i sportach motorowych.

Spotkanie z siedmioletnim kierowcą będzie nie tylko okazją do poznania jego sportowych osiągnięć, ale także inspiracją dla dzieci marzących o rozwijaniu własnych talentów. Historia Igora Ponichtery pokazuje, że dzięki pasji, zaangażowaniu i wsparciu najbliższych nawet najmłodsi mogą osiągać rzeczy wyjątkowe.

W Dniu Dziecka warto przypominać właśnie takie historie – pełne energii, odwagi i wiary w marzenia. Igor Ponichtera jest dowodem na to, że wielkie sukcesy mogą zaczynać się już w bardzo młodym wieku.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez BRICKSTOK (@brickstokfestiwal)

Fot. materiały prasowe
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

news

Macudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?

Opublikowano

w dniu

przez

Choć emocje po finale „Królowej Przetrwania” powinny już opadać, wygląda na to, że najgłośniejsze konflikty dopiero wychodzą na światło dzienne. Jedna z uczestniczek postanowiła publicznie odnieść się do kontrowersyjnych wypowiedzi swojej koleżanki z programu i nie zamierzała owijać w bawełnę. Przeczytaj całość już teraz!

Najnowsza edycja „Królowej Przetrwania” bez wątpienia zapisze się w pamięci widzów jako jedna z najbardziej burzliwych odsłon programu. Przez wiele tygodni uczestniczki dostarczały fanom show ogromnych emocji, a napięcia między nimi wielokrotnie stawały się głównym tematem internetowych dyskusji.

W gronie bohaterek programu znalazły się między innymi Nicol Pniewska, Izabela Macudzińska, Monika Jarosińska, Agnieszka Grzelak, Karolina Pajączkowska, Ilona Felicjańska oraz Dominika Tajner. Każda z uczestniczek miała własny pomysł na grę, jednak nie wszystkim udało się uniknąć konfliktów i nieporozumień.

Po zakończeniu emisji programu szczególnie głośno zrobiło się wokół wypowiedzi Karoliny Pajączkowskiej, która w jednym z wywiadów zdecydowała się opowiedzieć o kulisach produkcji. Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem i wywołały falę komentarzy wśród internautów.

Była gwiazda Telewizji Polskiej sugerowała między innymi, że na planie pojawiał się alkohol, a uczestniczki nie zawsze miały zapewnione odpowiednie warunki. Wypowiedź ta nie wszystkim przypadła jednak do gustu, zwłaszcza osobom, które brały udział w tej samej edycji programu.

POLECAMY: Andziaks i Ola Nowak gwiazdami programu „Girls of Warsaw”. Kiedy premiera?

Izabela Macudzińska wyjaśnia Karolinę Pajączkowską

Do całej sytuacji odniosła się Izabela Macudzińska, która pojawiła się w programie „Party u Simony”. Gwiazda nie ukrywała, że nie zgadza się z narracją przedstawianą przez swoją koleżankę z reality show i postanowiła przedstawić własną wersję wydarzeń.

“Z tym wywiadem kompletnie się nie zgadzam. Bardzo nie podobał mi się Karoliny wywiad i mimo, że wyszłam z nią z programu, spędziłam z nią trochę czasu… (…) ja na początku o Karolinie miałam różne zdanie, nie wiedziałam co o niej myśleć, później miałam pieczątkę bo jej zachowanie i jakby wyolbrzymianie tego, że ona jest najlepsza, najcudowniejsza itd. i sztuczny płacz, jak odchodziła Dominika, którą znała dwa dni więc ja już wiedziałam jaka jest” – wyznała gwiazda “Królowych życia”.

Szczególnie dużo emocji wzbudził temat alkoholu na planie. To właśnie ten wątek stał się jednym z najczęściej komentowanych po wywiadzie Karoliny Pajączkowskiej. Izabela Macudzińska postanowiła odnieść się do tych doniesień w bardzo bezpośredni sposób.

Jak przyznała, alkohol rzeczywiście pojawiał się podczas nagrań, jednak jej zdaniem przedstawianie tej kwestii w sensacyjnym tonie jest dużym nadużyciem. Według gwiazdy były to niewielkie ilości, które nie miały większego wpływu na przebieg programu.

Najbardziej wymowny komentarz padł jednak wtedy, gdy Macudzińska zwróciła uwagę na fakt, że sama Pajączkowska również korzystała z dostępnego alkoholu. Tym samym dała jasno do zrozumienia, że nie rozumie obecnych zarzutów kierowanych pod adresem produkcji.

“Karolina też spożywała ten alkohol” – stwierdziła Macudzińska.

Słowa Izabeli Macudzińskiej błyskawicznie obiegły media społecznościowe i wywołały kolejną falę komentarzy. Część internautów stanęła po stronie celebrytki, inni natomiast bronili Karoliny Pajączkowskiej, podkreślając, że każdy uczestnik może mieć własne spojrzenie na wydarzenia, które rozgrywały się za kulisami programu.

Jedno jest pewne – choć finał „Królowej Przetrwania 3” został już wyemitowany, emocje wokół tej edycji wciąż nie słabną. Wręcz przeciwnie, kolejne wywiady uczestniczek ujawniają nowe kulisy programu i pokazują, że była to odsłona pełna napięć, sporów i niezapomnianych dramatów. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze przez długi czas fani będą wracać do wydarzeń, które rozegrały się zarówno przed kamerami, jak i poza nimi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”

Polubiliście Karolinę Pajączkowską w “Królowej przetrwania”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Izabela Macudzińska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Karolina Pajączkowska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Iza Macudzińska-Borowiak (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Andziaks i Ola Nowak gwiazdami programu „Girls of Warsaw”. Kiedy premiera?

Opublikowano

w dniu

przez

Miliony obserwatorów śledzą każdy ich ruch, ale to, co pokazują w mediach społecznościowych, jest tylko częścią rzeczywistości. Już wkrótce widzowie zajrzą za kulisy życia najpopularniejszych influencerek w Polsce i zobaczą to, czego do tej pory nie pokazywały publicznie. Dowiedz się więcej o nowej produkcji!

Prime Video przygotowuje kolejną polską produkcję oryginalną, która może wzbudzić ogromne zainteresowanie zarówno wśród fanów influencerów, jak i osób ciekawych świata mediów społecznościowych. Platforma oficjalnie ogłosiła kolejne bohaterki serialu dokumentalnego „Girls of Warsaw”, którego premiera zaplanowana jest jeszcze na ten rok.

Wcześniej potwierdzono już udział Jessiki Mercedes oraz Klaudii Sadownik, a teraz do tego grona dołączają kolejne znane nazwiska. Bohaterkami produkcji zostały również Angelika Trochonowicz, szerzej znana jako Andziaks oraz Ola Nowak. Obie od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych twórczyń internetowych w Polsce i zgromadziły wokół siebie miliony obserwatorów.

Nowy serial dokumentalny ma pokazać znacznie więcej niż tylko kolorowe kadry znane z Instagrama, TikToka czy YouTube’a. Twórcy zapowiadają, że widzowie zobaczą kulisy życia influencerek, ich codzienne obowiązki, zawodowe wyzwania oraz emocje, które zazwyczaj pozostają ukryte przed odbiorcami.

Kamery będą towarzyszyć bohaterkom zarówno podczas pracy, spotkań biznesowych i realizacji kolejnych projektów, jak i w prywatnych momentach. To właśnie te mniej oczywiste sytuacje mają stanowić jeden z najciekawszych elementów całej produkcji.

Szczególne zainteresowanie może wzbudzić udział Andziaks, która od wielu lat buduje swoją pozycję jako jedna z najpopularniejszych influencerek lifestyle’owych w kraju. Internauci śledzą jej podróże, rodzinne życie oraz codzienność związaną z macierzyństwem. Dzięki serialowi będą mieli okazję zobaczyć również kulisy funkcjonowania jednej z największych internetowych marek osobistych w Polsce.

Równie dużą popularnością cieszy się Ola Nowak, która od 2015 roku konsekwentnie rozwija swoją działalność w mediach społecznościowych. Twórczyni znana jest przede wszystkim z treści związanych z modą, urodą oraz lifestylem. Przez lata udało jej się stworzyć silną społeczność wiernych odbiorców, którzy regularnie śledzą jej aktywność.

POLECAMY: Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”

„Girls of Warsaw” podbije serca widzów?

Twórcy produkcji podkreślają, że „Girls of Warsaw” nie będzie jedynie opowieścią o sukcesach i luksusowym stylu życia. Serial ma pokazać także mniej widoczną stronę internetowej popularności, w tym presję związaną z nieustanną obecnością w sieci oraz oczekiwaniami milionów obserwatorów.

Widzowie zobaczą bohaterki zarówno w chwilach triumfu, jak i podczas momentów zwątpienia, zmęczenia czy samotności. To właśnie ten kontrast pomiędzy idealnym obrazem prezentowanym w social mediach a prawdziwym życiem ma stanowić główną oś całej produkcji.

Za realizację serialu odpowiada Papaya Films, które ma już na swoim koncie wiele głośnych projektów dokumentalnych. Firma współpracowała wcześniej z Prime Video przy produkcjach „Lewandowski – Nieznany”, „Kuba”, „Szczęsny” oraz serialu poświęconym Dorocie Rabczewskiej, czyli Dodzie.

Producentem serialu został Kacper Sawicki, natomiast funkcję showrunnerki powierzono Magdzie Smoleńskiej. Na ten moment Prime Video nie ujawniło jeszcze dokładnej daty premiery „Girls of Warsaw”. Wiadomo jednak, że serial trafi do widzów jeszcze w tym roku i już teraz zapowiada się jako jedna z najgłośniejszych polskich produkcji dokumentalnych ostatnich miesięcy. Dla fanów influencerek będzie to wyjątkowa okazja, by zobaczyć ich świat bez filtrów, idealnych kadrów i starannie wyreżyserowanych publikacji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów

Będziecie oglądać nowy serial „Girls of Warsaw”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andziaks i Ola Nowak (fot. zdjęcie prasowe Prime Video)
Ola Nowak (fot. zdjęcie prasowe Prime Video)
Andziaks (fot. zdjęcie prasowe Prime Video)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”

Opublikowano

w dniu

przez

Jedna wypowiedź wystarczyła, by w polskim show-biznesie rozpętała się prawdziwa burza. Gdy Skolim skrytykował pomysł wsparcia dla artystów, odpowiedź jednej Dody była natychmiastowa i niezwykle mocna. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Dyskusja wokół planowanego systemu wsparcia emerytalnego dla artystów od kilku tygodni budzi ogromne emocje. Zwolennicy projektu przekonują, że wielu twórców przez lata pracowało bez stabilnych świadczeń i dziś znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Przeciwnicy z kolei uważają, że państwo nie powinno finansować takich rozwiązań z pieniędzy podatników.

Jedną z osób, które zdecydowanie sprzeciwiły się temu pomysłowi, był Skolim. Podczas pikniku w Czeremsze muzyk nie krył swojego oburzenia i w bardzo ostrych słowach odniósł się do idei finansowania emerytur dla artystów z budżetu państwa.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych k****ch artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści albo ci starzy przechlali całą karierę, p*******i, albo ci młodzi robią taką c*****ą muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. (…) Nigdy na to nie pozwolę” — mówił.

To jednak nie był koniec. W kolejnym nagraniu artysta ponownie poruszył ten temat, zwracając się bezpośrednio do uczestników wydarzenia. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych, wywołując skrajne reakcje.

“Nie możemy się godzić na to, żeby z naszych podatków jakieś k***y miały pieniądze. (…) Takie jest moje zdanie. Przepraszam, jeśli kogoś te słowa urażają” – wyznał.

POLECAMY: Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”

Doda REAGUJE na słowa Skolima. Padły ostre słowa

Na reakcję środowiska nie trzeba było długo czekać. Szczególnie mocno na wypowiedzi muzyka zareagowała Doda, która postanowiła zabrać głos za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. Wokalistka nie ukrywała rozczarowania słowami kolegi z branży.

“Każda osoba, która udostępnia szokującą, obrzydliwą i naprawdę ohydną wypowiedź Skolima, nie spodziewałam się po nim tego, wydawało mi się, że ma trochę więcej empatii, nie wiem może był pod wpływem czegoś, który wyzywa artystów od k***w i n********w, mówiąc, że nie zasługują na żadną pomoc rządu, bo dzieci są chore, przyczynia się do naprawdę ohydnego hejtu, który i tak mamy w nadmiarze od wielu lat i to głównie my” – powiedziała w poniedziałkowe przedpołudnie.

W dalszej części swojej wypowiedzi Doda zwróciła uwagę na to, że środowisko artystyczne jest bardzo zróżnicowane i nie można oceniać wszystkich twórców przez pryzmat pojedynczych przypadków. Jej zdaniem wśród artystów znajdują się zarówno osoby, które osiągnęły ogromne sukcesy finansowe, jak i takie, które mimo wielkiego talentu zmagają się z codziennymi problemami.

“Skolim jest dosyć młodym artystą nie znającym najwidoczniej całej branży i sugerującym się jedynie środowiskiem, z którego się wywodzi, nie mającym najwidoczniej, po tej wypowiedzi wnioskuję, pojęcia co dzieje się w środowisku artystyczny (…). Każda branża dzieli się na k***y i n********w i na osoby bardzo wartościowe, każda! Od polityków, od lekarzy, od policji, od artystów. Wkładanie wszystkich do jednego worka, bo tylko takich zna Skolim, jest bardzo krzywdzące, bo oczywiście ja też jestem 25 lat w show-biznesie i znam luci, którzy przechlali, prze****i swoje majątki, ale znam też ludzi, którzy nigdy w życiu będąc tysiąc razy bardziej utalentowani ode mnie i miliard razy utalentowani od Skolima, nawet nie zarobią 1/100 tego, co ja” – wyznała Doda.

Wokalistka podkreśliła również, że zna wielu utalentowanych twórców, którzy mimo ogromnego dorobku artystycznego nie mogą liczyć na wysokie zarobki ani finansową stabilizację.

“Najbardziej utalentowani, najbardziej wspaniali artyści, którzy mają wiele wartości, czasami nie mają co do garnka włożyć, ja też takich znam” – wtrąciła.

Najostrzejsze słowa padły jednak pod koniec jej relacji. Doda nie kryła emocji i bezpośrednio zwróciła się do Skolima, zarzucając mu brak wiedzy na temat sytuacji wielu artystów działających poza głównym nurtem show-biznesu.

“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze********ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli. (…) Bardzo nie sprawiedliwe i smutne słyszeć to od drugiego artysty w takim razie” – wyznała Doda.

Na zakończenie gwiazda zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt całej dyskusji. Jej zdaniem wykorzystywanie argumentu dotyczącego chorych dzieci w sporze o emerytury dla artystów jest nieetyczne i prowadzi do niepotrzebnego podziału społeczeństwa.

“Wykorzystywanie chorych dzieci w tak okropnej chwili, jest bardzo nieetyczne i niesprawiedliwe. Miejmy dla siebie więcej zrozumienie. Ale żeby mieć zrozumienie, trzeba chcieć zrozumieć i nie być ignorantem. A żeby nie być ignorantem, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z historią polskiej sztuki, kultury, muzyki, teatru, filmu” – dodała Rabczewska.

Spór pomiędzy Dodą a Skolimem błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim show-biznesie. W sieci nie brakuje zarówno głosów poparcia dla wokalistki, jak i osób zgadzających się z opinią muzyka. Jedno jest pewne – dyskusja o przyszłości artystów i ich zabezpieczeniu emerytalnym jeszcze długo będzie budzić ogromne emocje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów

Kto ma rację – Doda czy Skolim? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1 czerwca 2026
Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1 czerwca 2026
Skolim (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
Skolim i Justyna Steczkowska (fot. Dariusz Gałązka/AKPA) – 17 maja 2026
Doda (fot. Marcin Gadomski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością