Jarosław Jakimowicz znów postanowił o sobie przypomnieć. Tym razem w jednym z wywiadów skrytykował organizację aktorskich castingów.

– To najbardziej uwłaczające doświadczenie – stwierdził i przyrównał je do przymusowego onanizmu.

Aktor „Młodych wilków”, który ostatnimi czasy nie ma szczęścia do ról, postanowił trochę ponarzekać. Tym razem Jarosławowi Jakimowiczowi nie podoba się to, w jaki sposób organizowane są przesłuchania dla aktorów. – Widocznie te osoby, które robią castingi nie nadają się do tego. Sam casting jest trudny, taki przykry, trochę uwłaczający czasami tym, co się tam robi. Ale to są zupełnie inne historieopowiedział w rozmowie z agencją Newseria.pl

Celebrytę najbardziej drażnią castingi do reklam. Uważa, że są po prostu przykre i żenujące i porównuje do studenckich etiud. – Dla aktorów castingi do reklam są kompromitujące. Stań przy stole i odgrywaj etiudy studenckie jak na pierwszym roku, że jesz, a później, że tą kluską się onanizujesz, a później, że coś tam. I tak dalej. to po prostu żenadą i nie znam ani jednego aktora, a znam ich trochę, któremu by to pasowało i który by to lubił. Każdy robi to z jakiegoś przymusu podkreśla aktor.

Jakimowicz nie ma też dobrego zdania o organizacji przesłuchań do filmów i seriali. Według niego do wielu produkcji angażowane są te same, opatrzone już gwiazdy. Tak naprawdę jest to trochę śmiechu warte. Bo jak się popatrzy, kto gra, gdzie gra, po co i dlaczego, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że tam żadnych castingów nie było. Ciągle pisze się scenariusze dla tych samych aktorów. Grają ci sami, bo są w układance TVN-u, w układance Polsatu, w układance jakiegoś tam studia, które produkuje narzeka aktor. Czy faktycznie jest aż tak źle?

jakimowicz jarek


Nie ma więcej wpisów