news
KA-VOX i LIFEAGE Premium Wellness Club
“Kilka dni temu zostałyśmy zaproszone do nowego, chorzowskiego klubu – LIFEAGE Premium Wellness Club.
Nie miałyśmy pojęcia co kryje się za tą zawrotną nazwą, jednak jako 100% kobitki, nie mogłyśmy nie skorzystać z kuszącej propozycji jaką było całodniowe byczenie się w nowiusieńkim spa!

W recepcji przywitały nas sympatyczna obsługa oraz przyjazny i ciepły klimat! Zrobiono nam pamiątkowe zdjęcie, a następnie oprowadzono po klubie. I wtedy zrozumiałyśmy, że przez te kilka godzin nie będziemy w zwykłym spa, a w NIEBIE 🙂

Nasz dzień w klubie LIFEAGE został podzielony na kilka etapów: trening personalny, relaks w ekskluzywnej strefie Wellness, rytuał w strefie SPA oraz poczęstunek w klubowej restauracji.
Zaprowadzono nas do szatni, gdzie mogłyśmy wskoczyć w dresy i przygotować się do pierwszego etapu, czyli treningu 🙂

Wyluzowane, pełne energii i gotowe na to, aby zmierzyć się z wysiłkiem fizycznym wyruszyłyśmy w stronę siłowni. Nasza pewność siebie trochę zmalała, gdy się okazało, że na siłowni oprócz nas jest tylko kilku trenerów. No i sprzęt. Szybko próbowałam sobie przypomnieć kiedy ostatni raz odwiedziłam jakąkolwiek siłownię, dlaczego było to tak dawno temu i jak szybko popełnię niewybaczalne FOPA.

Na szczęście nie było tak źle (a przynajmniej z mojej perspektywy:D). Zajął się nami trener Michał, który nie tylko przeprowadził z nami godzinny trening, ale także oprowadził po siłowni, opowiedział o jej wyposażeniu i przede wszystkim… okazał nam wiele cierpliwości 😀

Jak się dowiedziałyśmy LIFEAGE Fitness jest pierwszym klubem w Polsce wyposażonym w najnowszej generacji sprzęt marki Technogym. Każdy ze sprzętów ma to do siebie, że zaprogramowany wedle uznań klienta, staje się jego personalnym wirtualnym trenerem. System nieustannie kontroluje przebieg każdej sesji treningowej oraz na podstawie wyników, ustala plany zajęć na kolejne dni.

To, co nas osobiście złapało za serca to fakt, że niemalże do każdego urządzenia dołączony był ekran, który nie tylko informował nas o kaloriach jakie straciłyśmy, ale również urozmaicał nam czas. W jaki sposób? W trakcie ćwiczeń mogłyśmy podłączyć swojego smarfona i słuchać własnej muzyki, albo też skorzystać z internetu! Dzięki temu można łączyć przyjemne z…przyjemnym 😀 Nie ma żadnych przeciwskazań ku temu, aby jednocześnie ćwiczyć i korzystać np z facebooka. A kalorie lecą… 😉 Bomba!

Za namową naszego trenera Michała, najpierw rozgrzałyśmy się w strefie CARDIO, a następnie przeszłyśmy do strefy OMNIA.
OMNIA to połączenie wielu urządzeń, dzięki którym możemy kształtować siłę, wytrzymałość, czy też gibkość. Trening na OMNI jest przeznaczony zarówno dla osób początkujących, jak i zaawansowanych.
Nam ćwiczenia na OMNI bardzo się podobały, ze względu na ich różnorodność. Trening przez to był ciekawy, a Patrycję przeniósł nawet o kilkanaście lat wstecz…

Kolejnym etapem naszego pobytu w klubie LIFEAGE był relaks w strefie Wellness.

Założyłyśmy pareo i… udałyśmy się do raju! 🙂
W strefie Wellness jak wszędzie powitała nas sympatyczna obsługa, spokój, piękny zapach i niewiarygodnie relaksacyjna muzyka.

LIFEAGE Wellness to idealne miejsce do wypoczynku i relaksu. Do dyspozycji gości są sauny, między innym sauna kwiatowa, termarium ziołowe, sauna infrared, bania ruska, łaźnia parowa aromaterapeutyczna, łaźnia solna oraz łaźnia błota rhassoul. Ponadto klienci mogą skorzystać z wypoczywalni, groty solnej, basenów relaksacyjnych, kwiatowych a także owocowych.
My na początku udałyśmy się do tzw wypoczywalni, gdzie oczyszczono nasze twarze i przygotowano do dalszej części zabiegów 😉

Pierwszą sauną jaką nam zaproponowano była sauna INFRARED. W tym miejscu zostałyśmy ogrzane przez promieniowanie podczerwone, które wnika do głębokich warstw podskórnych i ma właściwości lecznicze. Dodatkową atrakcją tego miejsca był multimedialny obraz przedstawiający smoka, który pod wpływem dotyku zmieniał swoje kolory.
Wszystkie sauny były cudowne, relaksacyjne, każda posiadała odrębne właściwości. Najbardziej jednak spodobała nam się sauna kwiatowa, w której wykonano dla nas specjalny rytuał 😉
Rozłożyłyśmy się wygodnie, zamknęłyśmy oczy i po chwili poczułyśmy zapach mango, a następnie miętę. Wszystkiemu towarzyszył delikatny powiew wiatru. Można było się rozmarzyć… 🙂

Ciekawostką jest fakt, że wnętrza wszystkich saun wykonane są z najwyższej jakości surowców, takich jak: świerk skandynawski, drewno osiki syberyjskiej, czy też afrykańskie drewno abachi.
Zrelaksowane, świeże i pachnące udałyśmy się na najprzyjemniejszy etap naszego pobytu w LIFEAGE, czyli SPA 🙂
Patrycja została porwana przez masażystę Marcina, a ja oddałam się w ręce Karoliny 🙂

Na podstawie ankiety dotyczącej stanu i rodzaju skóry, a także naszych „masażowych” oczekiwań, zarówno Marcin jak i Karolina dobrali dla każdej z nas kosmetyki oraz rodzaj masażu.

LIFEAGE SPA w swoich zabiegach korzysta z kosmetyków marki Aromatherapy. Kosmetyki te stworzone są na bazie naturalnych składników roślinnych i mają właściwości lecznicze. I co ważne – pachną pięknie i naturalnie, dzięki czemu są bardzo przyjemne 🙂
Masaż jaki dla nas przygotowano obejmował twarz i resztę ciała. Miał on za zadanie nie tylko wypielęgnowanie ciała, ale także wprowadzenie w dobry nastrój oraz pozbycie się stresu i napięcia. Wykonano go oczywiście korzystając ze specjalnie dobranych kosmetyków 🙂
Nie da się ukryć, że był to zdecydowanie najbardziej przyjemny moment w klubie LIFEAGE. Bez ściemy i przekoloryzowania – po masażu byłyśmy odprężone, zrelaksowane, pełne energii a nasza skóra była miękka i gładka!
W prezencie otrzymałyśmy kremy i olejki, jakich Michał i Karolina użyli podczas masażu 😉
Na samym końcu udałyśmy się do klubowej restauracji na obiadek!

W restauracji dołączyły do nas Paulina Holtz, Ania Piszczałka i Basia Hetmańska, które tego dnia również zostały zaproszone do klubu 🙂

Wspólnie zjadłyśmy obiadek – tartę ze szpinakiem, sałatkę z kozim serem a na deser – kawę 😉
„LIFEAGE Premium Wellness Club to wyjątkowe i niepowtarzalne miejsce, w którym łatwo odnaleźć harmonię pomiędzy ciałem a umysłem” – żadna z nas lepiej by tego nie ujęła.
Idealne miejsce do wypoczynku, relaksu, poprawienia kondycji zarówno ciała jak i duszy. LIFEAGE to klub, w którym wszystko ze sobą współgra, w którym to Ty jesteś głównym bohaterem i to Twój uśmiech i dobre samopoczucie są najważniejsze. Na naszych twarzach uśmiechy zagościły od razu i jeszcze dłuuuugo nie mogły zniknąć 🙂
Szczerze każdemu polecamy takie jednodniowe oderwanie się od rzeczywistości i udanie się do klubu LIFEAGE. Gwarantujemy, że z tego miejsca wyjdziecie jak nowonarodzeni ;)”
news
Helen Mirren usłyszała, skąd pochodzi dziennikarz. Jej reakcja na „Lalkę” zaskoczyła
Helen Mirren zdradziła, że zamierza obejrzeć nową serialową adaptację „Lalki” Bolesława Prusa przygotowaną przez Netfliksa. Brytyjska aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne miejsce powieść zajmuje w polskiej kulturze. O produkcji usłyszał od niej dziennikarz Artur Zaborski, który spotkał gwiazdę podczas festiwalu w Toronto.
Nowa ekranizacja „Lalki” wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce. O przygotowywanej przez Netfliksa serialowej wersji dzieła Bolesława Prusa mówi się również za granicą, a jednym z jej potencjalnych widzów jest sama Helen Mirren. Aktorka, znana z licznych ról filmowych i telewizyjnych, miała przyznać, że planuje zapoznać się z polską produkcją. Co więcej, użyła oryginalnego tytułu powieści „Lalka” i podkreśliła, że zna znaczenie tej książki dla polskiej kultury.
Informację przekazał Artur Zaborski, dziennikarz i krytyk filmowy, który spotkał Helen Mirren podczas festiwalu w Toronto. Rozmowa odbyła się po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmith, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. W trakcie spotkania pojawił się również temat Polski oraz nowej adaptacji klasycznej powieści.
Zainteresowanie Helen Mirren nie jest przypadkowe. Jak wynika z relacji Zaborskiego, aktorka wiedziała, jak istotną pozycję zajmuje „Lalka” w polskiej literaturze. Przyznała także, że o Polsce i jej kulturze dużo dowiedziała się od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Mężczyzna miał wielokrotnie odwiedzać nasz kraj i darzyć go dużą sympatią.
Helen Mirren zna „Lalkę”
Do spotkania Helen Mirren i Artura Zaborskiego doszło podczas bankietu po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmit, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. Rozmowa szybko zeszła jednak na tematy związane z Polską oraz nową produkcją Netfliksa. Jak relacjonował Artur Zaborski, Helen Mirren powiedziała, że zamierza obejrzeć serialową „Lalkę”. Co istotne, użyła polskiego tytułu powieści i podkreśliła, że zna jej znaczenie. Aktorka miała więc świadomość, że nie chodzi wyłącznie o kolejną ekranizację literacką, lecz o dzieło mocno zakorzenione w polskiej historii i kulturze.
Zgadnijcie, co dame Mirren powiedziała, gdy usłyszała, że jestem z Polski? Że ma zaznaczony w Netfliksie do obejrzenia ten serial „Doll”, bo wie, jak ważną książką w historii polskiej kultury jest — i tu wymieniła po polsku tytuł — „Lalka” – napisał dziennikarz.
Zainteresowanie gwiazdy można uznać za ciekawostkę towarzyszącą premierze serialu. „Lalka” Bolesława Prusa jest bowiem powieścią kojarzoną przede wszystkim z polskim kanonem literackim, choć poruszane w niej tematy pozostają uniwersalne. Nieszczęśliwa miłość, społeczne podziały, ambicje, rozczarowania i nierówności między klasami sprawiają, że historia Stanisława Wokulskiego oraz Izabeli Łęckiej wciąż może być odczytywana na nowo. Nowa adaptacja Netfliksa ma przedstawić znaną historię z perspektywy odpowiadającej współczesnym widzom. Twórcy skupiają się nie tylko na romantycznym wymiarze relacji bohaterów, ale również na jej bardziej skomplikowanych i niepokojących aspektach.
Bo mój mąż kocha Polskę, był w niej wiele razy”. Jej mężem jest amerykański reżyser Taylor Hackford, który wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda
Za serial odpowiada Paweł Maślona
Serialowa „Lalka” będzie składać się z sześciu odcinków. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, a scenariusz przygotowali wspólnie Paweł Demirski i Jagoda Dutkiewicz. Produkcja ma skoncentrować się na relacji Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, pokazując ją nie tylko jako romantyczną historię, ale również jako opowieść o obsesji, nierównościach społecznych i toksycznym uczuciu. W nowej wersji Izabela ma zostać przedstawiona jako postać bardziej złożona i wielowymiarowa. Twórcy zamierzają spojrzeć na bohaterów z nieco innej perspektywy, bez ograniczania ich wyłącznie do tradycyjnych ról znanych z literackiego pierwowzoru. Ważnym elementem serialu ma być również obraz XIX-wiecznej Warszawy odtworzonej z dużą dbałością o szczegóły i pokazanej jako przestrzeń pełna kontrastów.
Produkcja zwróciła uwagę także zagranicznych mediów. „The New York Times” pisał o powieści Prusa, określając ją jako możliwie „najmniej znaną wielką powieść XIX wieku”. Zainteresowanie międzynarodowej publiczności może sprawić, że historia Stanisława Wokulskiego i Izabeli trafi do widzów, którzy wcześniej nie mieli okazji zetknąć się z polską literaturą.
Helen Mirren może być jedną z takich osób, choć jej słowa sugerują, że nie podchodzi do „Lalki” całkowicie bez kontekstu. Jak wynika z relacji Artura Zaborskiego, aktorka zna znaczenie powieści, a wiedzę o Polsce czerpała między innymi od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Helen Mirren miała podkreślić, że on darzy Polskę dużą sympatią i wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
AUTORKA: Klaudia Smyk
POLECAMY: Długo wyczekiwana premiera filmu “Piłsudski” – kto pojawił się na ściankach?





news
Skolim ponad politycznymi podziałami! Najpierw zagrał dla prezydenta, chwilę później dla rządu. Artysta ma jasny przekaz
Skolim w ostatnich tygodniach pojawił się na dwóch wydarzeniach organizowanych przez państwowe instytucje. Najpierw 29 sierpnia wystąpił w Juracie podczas „Przyszłość.pl”, wydarzenia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Zaledwie 15 dni później zaśpiewał podczas Dożynek Polskich w Spale, organizowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jedno się nie zmieniło, niezależnie od miejsca, pod sceną pojawili się ludzie, którzy przyszli przede wszystkim po muzykę i dobrą zabawę.
Najpierw Jurata i koncert dla młodzieży
29 sierpnia Skolim wystąpił podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Dwudniowe spotkanie było skierowane do młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat, a w jego programie znalazły się m.in. debaty, rozmowy, aktywności sportowe oraz koncerty. Wśród zaproszonych artystów znalazł się właśnie Skolim. Występ wokalisty wzbudził sporo dyskusji jeszcze przed wydarzeniem. Ostatecznie jednak, kiedy artysta pojawił się na scenie, najważniejsza okazała się muzyka i reakcja publiczności. Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję przede wszystkim jako artysta koncertowy. Jego występy przyciągają ludzi niezależnie od tego, kto organizuje dane wydarzenie i jaki charakter ma impreza. Sam też stara się przede wszystkim być jak najbardziej obecny dla publiczności, dlatego zarówno przed koncertami, jak i po jeszcze długo rozmawia z fanami i rozdaje autografy.
Kilkanaście dni później… scena Dożynek Polskich
I tutaj nastąpił ciekawy zwrot. Zaledwie 15 dni po występie w Juracie Skolim pojawił się na scenie Dożynek Polskich w Spale. Wydarzenie odbyło się 13 września i było organizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Skolim wystąpił o godzinie 15.00, a w programie znaleźli się również m.in. Zenek Martyniuk z zespołem Akcent, MIG czy Maestro Chives. To właśnie zestawienie dwóch występów – najpierw w wydarzeniu związanym z prezydentem, a następnie na imprezie organizowanej przez resort rządu, pokazuje, że kalendarz koncertowy Skolima nie ogranicza się do jednej strony sceny publicznej. I być może właśnie na tym polega jego fenomen.
Nie polityka, tylko scena
Skolim nie jest politykiem i nie startuje w wyborach. Jest wokalistą, który ma przede wszystkim dostarczać publiczności emocji, muzyki i rozrywki. Dlatego jego obecność na różnych wydarzeniach można odczytywać przede wszystkim, jako element działalności koncertowej, a nie deklarację polityczną. W Juracie śpiewał dla młodych ludzi uczestniczących w „Przyszłość.pl”. W Spale dla uczestników ogólnopolskiego święta plonów. W obu przypadkach jego rolą było dostarczenie ludziom dobrej zabawy, a ta jest gwarantowana, kiedy na scenie pojawia się Skolim z zespołem. I właśnie publiczność wydaje się dla niego najważniejszym punktem odniesienia. Dożynki Polskie w Spale miały otwartą formułę i bezpłatny wstęp, a organizatorzy podkreślali, że wydarzenie ma być skierowane do rolników, mieszkańców i lokalnych społeczności. Kiedy więc Skolim wychodzi na scenę, trudno sprowadzić jego koncert wyłącznie do tego, kto znajduje się na liście organizatorów. Dla widzów liczy się przede wszystkim artysta, jego piosenki i atmosfera koncertu.
Skolim jednym z najbardziej rozchwytywanych wokalistów!
Nie jest tajemnicą, że Skolim należy obecnie do grona artystów, których nazwisko bardzo często pojawia się na plakatach koncertowych. Jego popularność przekłada się na zainteresowanie organizatorów wydarzeń, a charakterystyczne połączenie muzyki tanecznej, latino i disco polo sprawia, że jego koncerty mają bardzo szeroką grupę odbiorców. W ostatnich tygodniach mogli zobaczyć go zarówno młodzi uczestnicy wydarzenia w Juracie, jak i publiczność Dożynek Polskich w Spale. Dwa różne wydarzenia, dwa różne środowiska i dwie różne okazje. Jeden Skolim. W międzyczasie gwiazdor i jego zespół zagrał szereg innych koncertów plenerowych i klubowych.
Dla niego liczy się przede wszystkim człowiek pod sceną
W czasach, gdy niemal każda obecność osoby publicznej na wydarzeniu organizowanym przez państwo może zostać natychmiast wpisana w polityczny kontekst, Skolim zdaje się pozostawiać sobie przede wszystkim rolę wokalisty. Nie musi opowiadać się po jednej stronie, żeby występować dla ludzi. Może pojawić się tam, gdzie jest zapraszany, wejść na scenę, zaśpiewać swoje największe przeboje i zejść z niej bez deklarowania politycznych sympatii. A publiczność? Ta pozostaje publicznością, niezależnie od tego, kto jest gospodarzem wydarzenia. Być może właśnie dlatego w przypadku Skolima znacznie ciekawsze od tego, dla kogo zagrał, jest to, dla kogo faktycznie śpiewa, a śpiewa przede wszystkim dla ludzi. I patrząc na tempo jego koncertowej kariery, wygląda na to, że takich ludzi, którzy chcą go słuchać na żywo, wciąż przybywa. Publiczność naprawdę go kocha.


Fot. archiwum prywatne Skolim
Tekst: SM
moda
Bransoletka sznurkowa vs. łańcuszkowa – czym się różnią i do czego pasują
Są takie dodatki, które nosimy praktycznie codziennie. Właśnie do nich należą bransoletki – lekkie, wygodne i łatwe do dopasowania do własnego stylu. Ale kiedy przychodzi moment wyboru, często pojawia się pytanie: postawić na model sznurkowy czy klasyczną bransoletkę łańcuszkową?
Oba rozwiązania mają swój urok, jednak sprawdzają się w nieco innych stylizacjach. Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcesz osiągnąć i kiedy planujesz nosić swoją biżuterię.
Czym różni się bransoletka sznurkowa od łańcuszkowej?
Na pierwszy rzut oka różnica wydaje się oczywista – jedna wykonana jest ze sznurka, druga z metalowego łańcuszka. Za tym prostym podziałem kryje się jednak znacznie więcej.
Bransoletki sznurkowe powstają najczęściej z nylonu, bawełny, jedwabiu lub satyny. Są lekkie, wygodne i mają swobodny charakter. Z kolei modele łańcuszkowe wykonuje się między innymi ze srebra, złota, stali czy platyny, dlatego prezentują się bardziej elegancko i świetnie odnajdują się także podczas bardziej formalnych okazji.

Bransoletka Pszczółka Maja – srebrna zawieszka na czarnym sznurku BMA0001 fot. bydziubeka.pl
Różni je także styl. Sznurek kojarzy się z codziennym luzem i estetyką boho, natomiast łańcuszek to klasyka, która pasuje zarówno do biura, jak i wieczorowych stylizacji.
Bransoletka sznurkowa – styl casualowy czy boho?
Najlepsza odpowiedź brzmi… jedno i drugie. Bransoletki sznurkowe świetnie wpisują się w codzienne stylizacje. Pięknie wyglądają z jeansami, prostym T-shirtem czy lnianą koszulą, dodając całości lekkości i odrobiny koloru.
Jeśli bliżej Ci do stylu boho, możesz wybrać model ozdobiony kamieniami naturalnymi, zawieszkami albo symbolicznym detalem. Takie dodatki nadają biżuterii bardziej indywidualny charakter, a jednocześnie nadal pozostają bardzo uniwersalne.

Bransoletka z beżowym sznurkiem i trzema elementami z symbolem morza BMT0342 fot. bydziubeka.pl
Ciekawym pomysłem jest także noszenie bransoletki sznurkowej razem z zegarkiem. Taki zestaw, określany jako arm party, od kilku sezonów nie wychodzi z mody i pozwala stworzyć swobodną, ale dopracowaną stylizację.
Kiedy wybrać bransoletkę łańcuszkową?
Bransoletka łańcuszkowa to dobry wybór wtedy, gdy zależy Ci na bardziej eleganckim efekcie. Świetnie uzupełnia stylizacje do pracy, sprawdza się podczas rodzinnych uroczystości, a także na wieczorne wyjścia.

Bransoletka Kwiatek – srebrna na łańcuszku– oficjalna kolekcja licencyjna Pszczółki Mai BMA0007 fot. bydziubeka.pl
To również świetna baza pod zawieszki, jeśli lubisz stopniowo tworzyć własną, spersonalizowaną biżuterię.
Jej największą zaletą jest ponadczasowość. Klasyczny łańcuszek równie dobrze wygląda z garniturem, jak i z prostą koszulą czy ulubioną sukienką, dlatego bez problemu odnajduje się w wielu różnych stylizacjach.
Jak dobrać bransoletkę do okazji i stylu?
Nie ma jednej bransoletki, która będzie idealna na każdą okazję – i właśnie to jest w nich najfajniejsze.
Na co dzień świetnie sprawdzają się lekkie modele sznurkowe, które nie przeszkadzają podczas codziennych obowiązków i pasują do casualowych ubrań.

Bransoletka złoty łańcuch BSY0318 fot. bydziubeka.pl
Jeśli wybierasz się do pracy albo na ważniejsze spotkanie, lepszym wyborem będzie klasyczna bransoletka łańcuszkowa ze srebra, złota lub stali. Doda stylizacji elegancji, ale nie będzie przy tym zbyt wyrazista.
A jeśli nie lubisz wybierać tylko jednej opcji? Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby połączyć oba style. Delikatny łańcuszek i cienka bransoletka sznurkowa świetnie wyglądają noszone razem na jednym nadgarstku. To prosty sposób na modny efekt arm party, który dodaje stylizacji lekkości i pokazuje, że biżuteria może być przede wszystkim dobrą zabawą.
news
„Po prostu Damian” stworzył nowy gatunek: CYBER-POP? Prosto z premiery „100 dni: Misja Zeus”
„Po prostu Damian” stworzył nowy gatunek: CYBER-POP? Prosto z premiery „100 dni: Misja Zeus”
POLECAMY: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
-
news2 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news4 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
news5 dni temuBudka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca
-
showbiz3 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz3 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
news5 dni temuCzerwony dywan, multum gwiazd i wielkie emocje. Tak premierę „100 dni: Misja Zeus” świętowali w Energylandii
-
showbiz5 dni temuWielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było

Dodaj komentarz