showbiz
Marcin Rogacewicz przerwał milczenie i oskarżył uczestników „Tańca z Gwiazdami”. To dopiero początek burzy?
Od pierwszego odcinka tej edycji „Tańca z Gwiazdami” emocje wokół duetu, jaki stworzyli Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, sięgały zenitu. Byli komentowani, krytykowani, podziwiani i obserwowani z niezdrową ciekawością, a ich relacja stała się jednym z najgorętszych tematów sezonu. Teraz, po tym jak odpadli z programu, na jaw wychodzą kulisy, których nikt się nie spodziewał, bo aktor przerywa milczenie i oskarża innych uczestników o jawny, personalny hejt. Co naprawdę wydarzyło się za kulisami? Dowiedz się więcej!
Już od pierwszych minut ich obecności na parkiecie było wiadomo, że Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz nie będą jedną z tych par, które przejdą przez edycję niezauważone. Ich energia, emocjonalny kontakt i umiejętność przyciągania uwagi natychmiast uczyniły z nich duet, o którym dyskutowano w mediach społecznościowych, na forach i w komentarzach pod oficjalnymi materiałami programu. Widzowie albo ich kochali, albo krytykowali, ale nikt nie pozostał obojętny.
Pierwszy odcinek przyniósł moment, który wszyscy zapamiętali. Tuż po występie i pytaniu Pauliny Sykut-Jeżyny o ich relację poza programem, Marcin Rogacewicz niespodziewanie pocałował partnerkę na wizji. Cała Polska zobaczyła wówczas, że między nimi dzieje się coś więcej, a ich pocałunek stał się jednym z najczęściej udostępnianych nagrań wieczoru. Od tego momentu media i widzowie uznali, że ta para będzie elektryzować sezon nie tylko tańcem, ale i emocjami.
W kolejnych tygodniach para śmielej okazywała sobie uczucia – zarówno na treningach, jak i na parkiecie. Ich występy były pełne namiętności, gestów czułości i bliskości, która rzadko pojawia się w programach tego typu. Choć część widzów była zachwycona naturalnością duetu, inni zaczęli twierdzić, że granica między tańcem a prywatnością została przekroczona. Komentarze w sieci stawały się coraz ostrzejsze, a niektórzy wręcz domagali się „mniejszej ilości intymności”. Hejt przybierał na sile z tygodnia na tydzień.
Punktem kulminacyjnym był ich udział w 7. odcinku, w którym wykonali taniec współczesny do utworu „Una meravigliosa creatura”. Występ był jednym z najbardziej poruszających w całej edycji – pełen emocji, napięcia i bliskości, które stanowiły ich znak rozpoznawczy. Mimo że publiczność była zachwycona, jurorzy ocenili ich surowo, przyznając zaledwie 33 punkty. Był to drugi od końca wynik wieczoru, a słabiej poradziła sobie jedynie para Barbara Bursztynowicz i Michał Kassin.
Głosy widzów nie zdołały utrzymać ich w programie, co wywołało falę komentarzy – od żalu, przez złość, po zarzuty o niesprawiedliwe traktowanie. W trakcie pożegnania Agnieszka Kaczorowska nie kryła wzruszenia, a w jej głosie słychać było wyraźne zmęczenie medialną nagonką.
Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i cholernie bolał. Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi. Mówcie dobrze o innych, zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia […] Można żyć szczęśliwie, można żyć po swojemu. Można tańczyć według własnej melodii, a nie cudzej, na własnych zasadach […] Możemy teraz tańczyć tylko dla siebie, kocham cię, skarbie – mówiła po eliminacji z programu, Agnieszka Kaczorowska.
POLECAMY: Adam Woronowicz przeżył niewyobrażalną stratę. Śmierć córki na zawsze go zmieniła
Marcin Rogacewicz wychodzi z cienia i uderza w uczestników “Tańca z Gwiazdami”
Po eliminacji para zniknęła z programu i jak wszyscy odpadnięci uczestnicy – wróciła do swojego życia zawodowego i prywatnego. Jednak na początku tygodnia finałowego wszyscy byli zobowiązani ponownie pojawić się na planie. Dlatego od środy zarówno Agnieszka Kaczorowska, jak i Marcin Rogacewicz wrócili na salę treningową, by razem z pozostałymi parami przygotować tradycyjny, wspólny układ, który miał zostać zaprezentowany w niedzielnym finale. W sieci pojawiły się spekulacje, że po medialnej burzy mogą się w ogóle nie pojawić, jednak zjawili się na próbach i zatańczyli zgodnie z planem. Fani liczyli, że atmosfera się uspokoi, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna, bo to właśnie wtedy sytuacja zaczęła komplikować się jeszcze bardziej.
W czwartek, 13 listopada, po godzinie 22, Marcin Rogacewicz niespodziewanie przerwał milczenie. Na Instagramie opublikował obszerny wpis, w którym ujawnił, że to, co działo się za kulisami „Tańca z Gwiazdami”, miało o wiele mroczniejszy charakter, niż ktokolwiek przypuszczał.
Kochani. Bardzo długo milczałem patrząc na to wszystko co się dzieje „od środka”. Obserwując i doświadczając ogromnego hejtu milczałem dalej i robiłem swoje, jak to ja. Jestem twardy. Ponieważ wiem, że prawda zawsze się obroni sama i prędzej czy później wyjdzie na jaw. Tak się właśnie stało. Jesteście świadkami nieprawdopodobnego – jawnego już hejtu z imienia i nazwiska przeciwko nam, hejtu wśród uczestników i tancerzy tej „wyjątkowej, jubileuszowej” edycji. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć co zobaczyłem i usłyszałem! Poza tym co zostało wypowiedziane, mowa ciała mówi już wszystko – czytamy na Instagramie.
Aktor podkreślał, że długo znosił nieprzyjemne sytuacje i milczał, ale po tym, co zobaczył i usłyszał, miarka się przebrała.
Brakuje mi słów by opisać uczucie, którego doświadczyłem widząc co robią „koleżanki i koledzy”. Nie umiem i nigdy nie umiałem o nikim myśleć źle. I wszystkim (przede wszystkim Wam) życzę wszystkiego dobrego z całego serca. Bądźcie dla siebie dobrzy – szczególnie w tych trudnych czasach – zakończył.
Pod publikacją zaczęły pojawiać się setki reakcji – zarówno pełne wsparcia, jak i krytyczne. „Brawo za odwagę”, „Wreszcie ktoś powiedział prawdę”, „To żenujące, że uczestnicy tak się zachowywali” – pisali jedni. Inni ripostowali: „Po co to wylewać w internecie?”, „Może wystarczyło porozmawiać w cztery oczy?”, „To wygląda jak szukanie uwagi po odpadnięciu”. Atmosfera wokół pary stała się jeszcze bardziej napięta.
Zaledwie kilka godzin po publikacji wpisu można było zauważyć, że część negatywnych komentarzy zniknęła z profilu aktora. Internauci szybko to zauważyli, co tylko podkręciło emocje i rozpoczęło kolejną dyskusję – tym razem o moderowaniu opinii, które mu się nie spodobały. Choć wiele osób okazało im wsparcie, jeszcze więcej pyta dziś: co naprawdę wydarzyło się za kulisami? I czy inni uczestnicy zabiorą w końcu głos?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulina Smaszcz i Maciej Kurzajewski ponownie w sądzie – atmosfera gęsta jak nigdy. Prawnik ujawnia, co dalej
Co uważacie o zachowaniu Rogacewicza i Kaczorowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
-
Tak naprawdę to same media nakręcają nagonkę na tych dwoje, Agnieszka jest emocjonalna ale pięknie tańczy a tu wciąż są komentowane (każde jej słowo,każdy gest)niby dla artystów to normalne,ale oni też są ludźmi ,dajcie im spokój
-
Bardzo współczuje Agnieszce i Marcinowi. To piękne osobowości, dobre charaktery I emoatyczni ludzie. Dla nich oglądałam TzG. Uwielbiam patrzeć na Waszą piękną miłość, wzajemne zaufanie i opiekę silniejszego w danym momencie, nad słabszym. Życzę szczęścia i wielkich sukcesów że swoim nowym programem pt 7…
-
Bardzo współczuje Agnieszce i Marcinowi. To piękne osobowości, dobre charaktery I emoatyczni ludzie. Dla nich oglądałam TzG. Uwielbiam patrzeć na Waszą piękną miłość, wzajemne zaufanie i opiekę silniejszego w danym momencie, nad słabszym. Życzę szczęścia i wielkich sukcesów że swoim nowym programem pt 7…
news
Sylwia Bomba wydała NOWE oświadczenie po rozstaniu z Collinsem. Zaskoczeni?
Rozstanie Sylwii Bomby i Grzegorza Collinsa wywołało ogromne poruszenie w mediach i wśród fanów. Teraz celebrytka postanowiła ponownie zabrać głos i opublikowała szczery wpis, w którym opisała kulisy zakończenia ich związku. Dowiedz się więcej!
Przez wiele miesięcy Sylwia Bomba i Grzegorz Collins uchodzili za jedną z najbardziej zgodnych par polskiego show-biznesu. Wspólne wyjazdy, czułe zdjęcia oraz kolejne projekty sprawiały, że niewiele osób spodziewało się takiego obrotu spraw. Ich relacja wydawała się stabilna, a fani regularnie kibicowali zakochanym w mediach społecznościowych.
Za oficjalny początek ich związku uznaje się pierwsze wspólne wyjścia na branżowe wydarzenia jesienią 2023 roku. Jak później sami przyznawali, ich znajomość rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. Oboje przez długi czas chronili swoją prywatność i dopiero wtedy, gdy uznali, że ich relacja jest naprawdę poważna, zdecydowali się pokazać razem publicznie.
Ponad dwa i pół roku temu para oficjalnie zadebiutowała na czerwonym dywanie podczas Wieczoru Charytatywnego „Gwiazdy Dobroczynności”. Od tamtej chwili Sylwia Bomba i Grzegorz Collins coraz częściej pojawiali się razem na branżowych wydarzeniach, nie ukrywając swojego uczucia. Z każdą kolejną wspólną publikacją zdobywali coraz większą sympatię internautów.
Z czasem ich związek nabierał rozpędu. Grzegorz Collins pojawiał się u boku Sylwii Bomby w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”, para wystąpiła również w „Orzeł czy reszka?”, a także zagrała w specjalnym odcinku serialu Stopklatki „Zajazd. Będzie się działo”. Wspólne podróże, zdjęcia i wywiady tylko utwierdzały fanów w przekonaniu, że tworzą szczęśliwy i zgodny związek.
Jeszcze do niedawna nic nie wskazywało na to, że w ich relacji dzieje się coś niepokojącego. Dlatego pierwsze doniesienia o rozstaniu wywołały prawdziwą lawinę komentarzy. W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się pytania, czy to jedynie plotki, czy rzeczywiście doszło do zakończenia jednej z najgłośniejszych relacji ostatnich lat.
Niedługo później wszelkie spekulacje zostały ucięte. Sylwia Bomba opublikowała na InstaStories nagranie, w którym potwierdziła, że ona i Grzegorz Collins nie są już razem. Jednocześnie podkreśliła, że mimo rozstania pozostają w bardzo dobrych relacjach i zaapelowała do internautów, by nie doszukiwali się żadnych sensacji ani konfliktu między nimi.
W międzyczasie głos zabrał również brat Grzegorza Collinsa – Rafał Collins, który opublikował krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych.
“Drodzy Dziennikarze, Szanuję prywatność Grega i Sylwii, dlatego nie czuję się właściwą osobą do komentowania ich życia prywatnego. Ludzie są w związkach, czasem się rozstają, a czasem po pewnym czasie ponownie do siebie wracają – takie jest życie. Oboje proszą obecnie o uszanowanie ich prywatności. Dlatego telefonowanie do mnie w tak delikatnym dla nich momencie i oczekiwanie komentarza uważam za mało eleganckie i po prostu nie fair” – napisał.
POLECAMY: Barbara Kurdej-Szatan poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
Sylwia Bomba wydała obszerne oświadczenie po rozstaniu
Teraz Sylwia Bomba ponownie postanowiła zabrać głos. W sobotni poranek opublikowała na Instagramie obszerne oświadczenie, w którym opisała kulisy rozstania i podkreśliła, że wszystko odbyło się z wzajemnym szacunkiem oraz troską o dobro najbliższych.
“Kochani! Rodzina dla mnie zawsze była najważniejsza. Kto mnie obserwuje, ten bardzo dobrze wie. Wiele pytań i trochę czasu upłynęło zanim byliśmy gotowi aby Wam powiedzieć: niestety ktoś nas uprzedził. Tak, to prawda. Nie jesteśmy już w tercecie, tylko w duecie. Od jakiegoś czasu. Nie doszukujcie się dram, bo ich nie ma. Czasem drogi ludzi się po prostu rozchodzą. Moje małe życie które stworzyłam jest bezpieczne i zaopiekowane. Tosia ma wspaniały kontakt z Grzegorzem i wszystko u nas dobrze. Uwierzcie, można się rozstać w spokoju, z klasą i bez prania brudów. Na Grzesia nie pozwolę powiedzieć złego słowa. Przeżyliśmy wspaniałe lata razem. Dziękuję za każdy moment i każdą lekcję. Dziękuję za morze wsparcia. Za każdy telefon wczoraj i wszystkie wiadomości. Tymczasem w duecie: ŚCISKAMY” – czytamy.
Słowa Sylwii Bomby pokazują, że mimo zakończenia związku oboje starają się zachować wzajemny szacunek i dobre relacje. Celebrytka wyraźnie zaznaczyła, że nie zamierza publicznie rozliczać przeszłości ani wdawać się w medialne konflikty. Tym samym zakończyła wszelkie spekulacje i dała do zrozumienia, że dziś najważniejszy jest dla niej spokój, dobro córki oraz zachowanie dobrych relacji z Grzegorzem Collinsem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler otworzyła NOWĄ restaurację. Tak wyglądało wielkie otwarcie
Jesteście zaskoczeni tym rozstaniem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Barbara Kurdej-Szatan poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
Barbara Kurdej-Szatan po raz pierwszy poprowadziła wakacyjne wydanie „Dzień dobry TVN” i od razu wywołała lawinę komentarzy. Internauci są zachwyceni jej występem i już zaczęli apelować do stacji o jedną zmianę. Dowiedz się więcej, co piszą!
„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Przez lata w wakacje emitowane były jedynie weekendowe wydania pod szyldem „Dzień dobry wakacje”, jednak w tym sezonie stacja zdecydowała się na dużą zmianę. Program można oglądać codziennie przez całe lato, a redakcja przygotowała wiele nowych formatów oraz specjalnych projektów z udziałem znanych gwiazd.
Jednym z największych hitów wakacyjnej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach tego cyklu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się wspomnieniami, które miały wpływ na ich dalsze życie.
Jako pierwsza w sentymentalną podróż zabrała widzów Tatiana Okupnik. Artystka opowiedziała o swoim dzieciństwie, a zwieńczeniem jej udziału w projekcie było poprowadzenie jednego z wydań programu u boku Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej występ został bardzo ciepło przyjęty przez widzów.
Kolejnym bohaterem projektu został Norbi, który również wrócił do rodzinnych stron i podzielił się historiami ze swojej młodości. Na zakończenie swojej przygody z projektem zadebiutował jako prowadzący „Dzień dobry wakacje” w duecie z Dorotą Wellman. Jego występ mocno podzielił internautów – jedni chwalili jego swobodę przed kamerą, inni uważali, że nie odnalazł się w roli gospodarza śniadaniówki.
W kolejnych tygodniach w projekcie pojawił się także były reprezentant Polski Michał Pazdan, który zabrał widzów do rodzinnych stron. Piłkarz pokazał miejsca ważne dla swojej historii, a później odwiedził studio programu razem z synem. Wspólnie gotowali, pokazując widzom swoje rodzinne oblicze.
Ogromne zainteresowanie wzbudził również występ Ralpha Kaminskiego, który nie pojawił się w programie jedynie jako gość, ale współprowadził całe wydanie u boku Doroty Wellman. Ich duet od początku został bardzo dobrze oceniony przez widzów, którzy docenili naturalność, humor oraz swobodę artysty.
W mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki pozytywnych komentarzy. Internauci pisali między innymi: „Świetny duet z Dorotą Wellman, oglądało się z przyjemnością”, „Kocham luz Ralpha”, „Mega mi się podoba”, „Człowiek orkiestra”, „Jesteście wspaniali”, „Dla Ralpha mogę oglądać”, „Super dobrana para”, „Ciekawy, interesujący i bardzo zdolny człowiek”, „Chcemy więcej Ralpha”, „Radzi sobie bardzo dobrze”, „Uwielbiam Ralpha”, „Duet wyśmienity”.
POLECAMY: Magda Gessler otworzyła NOWĄ restaurację. Tak wyglądało wielkie otwarcie
Basia Kurdej-Szatan zadebiutowała w „Dzień dobry TVN”. Fani wydali jednoznaczny werdykt
Teraz przyszedł czas na kolejną gwiazdę wakacyjnego projektu. W tym tygodniu do swoich rodzinnych wspomnień wróciła Barbara Kurdej-Szatan, która zabrała widzów w sentymentalną podróż do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem. Finałem jej udziału było sobotnie wydanie „Dzień dobry TVN”, realizowane z wyjątkowego miejsca – Pol’and’Rock Festival. Aktorka poprowadziła program u boku Krzysztofa Skórzyńskiego, z którym na co dzień duet tworzy Ewa Drzyzga.
Już od samego rana media społecznościowe programu zalała fala komentarzy. Widzowie nie kryli zachwytu występem Barbary Kurdej-Szatan i wielu z nich otwarcie przyznało, że chętnie widziałoby ją w roli stałej prowadzącej śniadaniówki. Oto niektóre z komentarzy:
- „Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”,
- „Miło Panią widzieć”,
- „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”,
- „Basia zamiast Ewy to byłby sztos. Tylko trochę mniej śmiania się co zdanie i będzie genialna w roli prowadzącej”,
- „Genialny pomysł by realizować DDTVN z Pol’and’Rock, gołym okiem widać, że uroku programowi dodaje Basia Kurdej-Szatan”, „Noooo, a z Marcinem Sawickim – gotowa kolejna para prowadzących mogłaby być”,
- „Basia super babka. Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej. Powodzenia”.
Wszystko wskazuje na to, że wakacyjny projekt „Kolonie letnie Dzień dobry TVN” okazał się prawdziwym sukcesem. Każdy kolejny gość wnosi do programu nową energię, a występ Barbary Kurdej-Szatan tylko potwierdził, że widzowie chętnie oglądają znane twarze w roli prowadzących. Czy TVN zdecyduje się wykorzystać ten entuzjazm i zaprosi aktorkę do kolejnych wydań programu? O tym przekonamy się już w najbliższych miesiącach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem
Chcielibyście oglądać częściej Barbarę Kurdej-Szatan w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magda Gessler otworzyła NOWĄ restaurację. Tak wyglądało wielkie otwarcie
Magda Gessler po raz kolejny zaskoczyła swoich fanów i otworzyła nowy lokal gastronomiczny. Na oficjalnym otwarciu pojawiło się wielu zaproszonych gości, a sama restauratorka nie ukrywała radości i porwała uczestników do wspólnej zabawy. Dowiedz się więcej!
Magda Gessler od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej gastronomii. Restauratorka nie tylko prowadzi własne lokale, ale również nieustannie rozwija kolejne projekty kulinarne. Tym razem postanowiła podbić południe Polski i otworzyć nową restaurację NATURA w malowniczych Kluszkowcach, położonych nad Jeziorem Czorsztyńskim.
Nowy lokal powstał przy ulicy Pięknej 3 i jest kolejnym miejscem sygnowanym nazwiskiem gwiazdy TVN. Oficjalne otwarcie restauracji odbyło się w piątek, 31 lipca 2026 roku, o godzinie 15:00. Na miejscu nie mogło oczywiście zabraknąć samej Magdy Gessler, która osobiście przywitała pierwszych gości i zaprezentowała swój autorski koncept kulinarny.
Wydarzenie przyciągnęło wielu miłośników dobrej kuchni oraz sympatyków restauratorki. Goście mieli okazję spróbować przygotowanych potraw, porozmawiać z Magdą Gessler oraz zobaczyć z bliska miejsce, które ma stać się nową kulinarną wizytówką regionu.
Na otwarciu nie zabrakło również wyjątkowej atmosfery. Magda Gessler chętnie pozowała do zdjęć z uczestnikami wydarzenia, rozmawiała z zaproszonymi gośćmi, a w pewnym momencie dała się także porwać muzyce. Restauratorka zatańczyła między innymi z projektantem Rafałem Michalakiem, czym wywołała uśmiechy i brawa zgromadzonych.
To jednak dopiero początek atrakcji przygotowanych dla odwiedzających. Już 1 sierpnia odbędzie się oficjalne otwarcie całego resortu, podczas którego również nie zabraknie znanych nazwisk. Na scenie wystąpi zespół Brathanki, a wśród zaproszonych gości pojawią się między innymi Rafał Sonik oraz Robert Korzeniowski.
POLECAMY: Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem
Magda Gessler nie zwalnia tempa. Kolejna restauracja już otwarta
Nowa restauracja Magdy Gessler stawia na kuchnię, która czerpie z lokalnych tradycji, jednocześnie nadając im bardziej współczesny charakter. Wśród propozycji przygotowanych dla gości znalazły się dania inspirowane Podhalem i Pieninami. W karcie można znaleźć między innymi podhalańskie szpecle (59 zł), studzieninę wieprzową (46 zł) oraz aromatyczny krupnik gotowany na cielęcinie, którego cena wynosi 49 zł.
Jednocześnie restauratorka nie ograniczyła się wyłącznie do regionalnych receptur. W menu pojawiły się także potrawy inspirowane kuchnią międzynarodową i nowoczesną gastronomią. Goście mogą zamówić między innymi mus z bobu za 45 zł, klasycznego strogonowa z wołowiny za 99 zł, szaszłyk z jagnięciny podawany z sosem tzatziki za 119 zł, czy tradycyjną francuską tartę tatin za 41 zł. Tak skomponowana karta ma łączyć góralskie smaki z kulinarnymi inspiracjami z różnych stron świata.
Wszystko wskazuje na to, że nowe miejsce ma szansę stać się jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Połączenie wyjątkowej lokalizacji nad Jeziorem Czorsztyńskim, autorskiej kuchni Magdy Gessler oraz licznych wydarzeń sprawia, że już od pierwszych dni restauracja wzbudza ogromne zainteresowanie.
Dla Magdy Gessler to kolejny ważny krok w zawodowej karierze. Restauratorka od lat z powodzeniem rozwija swoje kulinarne przedsięwzięcia, a jej warszawska restauracja U Fukiera niezmiennie cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród Polaków, jak i zagranicznych turystów. Nic więc dziwnego, że gwiazda TVN decyduje się na kolejne inwestycje.
Najbliższe miesiące również zapowiadają się dla restauratorki niezwykle intensywnie. Już jesienią widzowie ponownie zobaczą Magdę Gessler na antenie TVN w nowych sezonach „MasterChefa” oraz „Kuchennych rewolucji”. Wygląda więc na to, że mimo kolejnych biznesowych wyzwań restauratorka nie zamierza zwalniać tempa i nadal będzie łączyć rozwój swoich lokali z pracą przed kamerami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery
Planujecie wybrać się do nowej restauracji Magdy Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Fanka Skolima przekroczyła wszelkie granice? Straszne sceny przed koncertem
Skolim przyzwyczaił już fanów do tego, że wokół jego osoby nie brakuje zaskakujących historii. Tym razem artysta opowiedział o sytuacji, która wydarzyła się podczas jednego z jego koncertów i mogła zakończyć się naprawdę niebezpiecznie. Dowiedz się więcej!
Skolim od dawna udowadnia, że doskonale odnajduje się nie tylko na scenie, ale również w świecie biznesu. Jego kalendarz koncertowy jest wypełniony niemal po brzegi, a artysta potrafi zagrać kilka występów w krótkim czasie. Na niektóre koncerty dociera nawet helikopterem, jednak mimo niezwykle intensywnego trybu życia znajduje czas na rozwijanie kolejnych przedsięwzięć.
Muzyk konsekwentnie buduje własną markę i coraz odważniej wchodzi na nowe rynki. Skolim prowadzi już stację benzynową i otwarcie mówi o kolejnych inwestycjach. W ostatnim czasie nawiązał również współpracę z producentem wędlin i parówek, dzięki czemu do sprzedaży trafiła sygnowana jego nazwiskiem kiełbasa.
Nietypowe pomysły biznesowe artysty regularnie odbijają się szerokim echem w mediach. Na tym jednak nie koniec. W oficjalnym sklepie Skolima, obok perfum, koszulek i innych gadżetów, pojawiła się również bielizna z jego logo. Fanki mogą kupić stringi w cenie około 70 złotych, natomiast męskie bokserki kosztują około 80 złotych.
POLECAMY: Oskar Cyms doznał KONTUZJI podczas koncertu. Wszystko nagrały kamery
Fanka zrobiła TO, żeby dostać się do Skolima. Artysta ujawnił kulisy [WIDEO]
Okazuje się jednak, że nie tylko biznesowe pomysły Skolima potrafią zaskakiwać. Niedawno wokalista gościł w studiu RMF FM, gdzie udzielił krótkiej rozmowy przygotowanej z myślą o mediach społecznościowych stacji. W pewnym momencie został poproszony o opowiedzenie historii związanej z najbardziej szaloną rzeczą, jaką zrobiła jedna z jego fanek podczas koncertu.
Wtedy Skolim przypomniał sobie sytuację, która brzmi jak scena z filmu. Jedna z fanek miała próbować dostać się do niego w wyjątkowo niebezpieczny sposób. Zamiast szukać zwyczajnej drogi do artysty, postanowiła wspiąć się po piorunochronie na wysokość kilku pięter.
“Raz miałem sytuację. Klub był na wysokości drugiego czy trzeciego piętra i dziewczyna wspinała się po piorunochronie. I ja się przebierałem i zaczęła walić w szybę. “Chodź na chwilę”. Ja mówię: “Co ty, nie możesz tu być, schodź tam”. Potem mówię Patryk, przepędź tą dziewczynę” – zaczął Skolim.
Historia na tym się jednak nie zakończyła. Jak wynika z opowieści Skolima, fanka po reakcji wokalisty postanowiła zwrócić swoją uwagę na Patryka, którego artysta poprosił o interwencję. Wtedy sytuacja przybrała jeszcze bardziej zaskakujący obrót.
“Patryk podszedł do niej, a ona mówi tak “Słuchaj, to chodź Ty ze mną”. Patryk mówi: “Ja nie mogę, ja się muszę przebierać”. “A jest z wami jeszcze jakiś kierowca chociaż?” Tak się skończyła historia” – opowiedział Skolim.
Opowieść Skolima pokazuje, że ogromna popularność potrafi prowadzić do naprawdę nieprzewidywalnych sytuacji. Choć historia została przez artystę przedstawiona w humorystyczny sposób, wspinanie się po piorunochronie na wysokość drugiego lub trzeciego piętra mogło przecież zakończyć się bardzo niebezpiecznie.
Podczas tej samej rozmowy Skolim zdradził również, że mimo intensywnego życia, ogromnej liczby koncertów i całego zamieszania towarzyszącego jego występom ma swój stały rytuał przed wejściem na scenę. Zapytany o to, co zawsze robi przed koncertem, odpowiedział krótko:
“Robię znak krzyża i napijam się wody” – wtrącił w rozmowie z RMF FM.
Skolim pozostaje dziś jednym z najbardziej zapracowanych wykonawców na polskiej scenie. Łączy intensywne koncertowanie z rozwijaniem kolejnych biznesów, a jego rosnąca popularność sprawia, że wokół niego nieustannie dzieje się coś zaskakującego. Historia fanki wspinającej się po piorunochronie jest jednak dowodem na to, że uwielbienie publiczności czasami może przekraczać granice zdrowego rozsądku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ślub Romanowskiej i Maseraka w Polsacie? Widzowie zobaczą wyjątkowe sceny
Lubicie Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuMarcin Hakiel PRZESADZIŁ? Szokujące słowa w „Pytaniu na śniadanie”
-
news2 dni temuMarcin Prokop STRACIŁ posadę w TVN. Stacja wszystko potwierdziła
-
news4 dni temuTo one wystąpią w HICIE TVN-u. Tomaszewska i Zając to dopiero początek
-
news4 dni temuTiktoker zaczepił Karola Nawrockiego. Tego nikt się nie spodziewał
-
showbiz5 dni temuNowa twarz w „Tańcu z Gwiazdami”. Wiadomo, kto dołączył do ekipy
-
news2 dni temuTYLKO U NAS: Wielka rewolucja w „The Voice Kids 10”. Wiemy, co się zmieni
-
news4 dni temuNowe wieści ws. „Farmy”. Siostry Krawczyńskie potwierdziły to osobiście
-
news3 dni temuJolanta Pieńkowska zniknęła z telewizji. Co robi po odejściu z TVN24?

Dodaj komentarz