news
Maryla Rodowicz została upokorzona przez Władimira Putina? Ta historia mrozi krew w żyłach
80. urodziny Maryli Rodowicz okazały się nie tylko świętem muzycznej legendy, lecz także momentem, w którym artystka zdecydowała się opowiedzieć o jednym z najbardziej mrocznych wspomnień swojego życia. W rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim wróciła do spotkania z Władimirem Putinem, które jak przyznała – było „straszne” i wprawiło ją w osłupienie. Co tak naprawdę wydarzyło się w 2002 roku? Dowiedz się więcej już teraz!
Maryla Rodowicz, mimo ukończonych 80 lat, pozostaje jedną z najbardziej energetycznych i aktywnych artystek w Polsce. Jej kalendarz koncertowy pęka w szwach, a nowa płyta nagrana w duetach z młodymi gwiazdami – takimi jak Dawid Kwiatkowski, Błażejem Królek, Roxie Węgiel, Krzysztof Zalewski czy Bryska – udowadnia, że wokalistka nie zamierza osiadać na laurach. Nic dziwnego, że jej obecność w podcaście „WojewódzkiKędzierski” od razu wywołała ogromne emocje.
Już na początku rozmowy Kuba Wojewódzki zauważył, że w latach 70. i 80. bycie gwiazdą automatycznie otwierało drzwi do politycznych salonów. To właśnie dzięki statusowi ikony polskiej sceny Rodowicz znalazła się w elitarnym gronie Polaków, którzy mieli okazję rozmawiać z prezydentem Rosji. I to właśnie wtedy doszło do spotkania, którego artystka nie zapomniała do dziś.
Kiedy Wojewódzki przypomniał jej, że w 2002 roku była jedną z osób zaproszonych na rozmowę z Władimirem Putinem, reakcja Maryli była natychmiastowa: „O Jezu…”. Już wtedy stało się jasne, że wspomnienie to nie należy do najprzyjemniejszych. Prowadzący dopytywał dalej, podkreślając, że dziś Putin jest postacią mroczną i budzącą strach, ale ciekawi go wrażenie Rodowicz sprzed ponad dwóch dekad.
Bycie znanym w latach 70/80 to była wiza wjazdowa, na polityczne salony […] W 2002 r. miałaś szansę, okazję, być w tej elitarnej grupie Polaków, które rozmawiały z Putinem […] Jestem ciekaw twojego wrażenia, bo to jest rzadkość. Dziś to jest mroczna, demoniczna, ch***wa postać, ale jednak postać. Pamiętasz to wspomnienie – mówił Kuba Wojewódzki.
Wokalistka przyznała, że spotkanie od początku było dla niej niekomfortowe. Zwróciła uwagę, że podczas oficjalnych obiadów głowy państwa zazwyczaj poświęcały czas zaproszonym gościom, wchodząc z nimi w rozmowy i wymieniając uprzejmości. Jak jednak opowiadała, w przypadku Putina było zupełnie inaczej i to właśnie ją poraziło najbardziej.
Pamiętam. To było straszne, ponieważ on mnie zlekceważył kompletnie. Wtedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski. Zwykle po takim obiedzie jest “afterek”, gdzie ta figura polityczna rozmawia, komunikuje się z zaproszonymi gośćmi. Zawsze byli zapraszani goście do tej figury, czy to był prezydent Francji – no to wtedy miłośnicy kultury czy literatury francuskiej, sportowcy, wokaliści. Natomiast Rosja, Ci, którzy jeździli tam, znają język i mogą porozmawiać z tym całym Putinem – opowiadała Maryla Rodowicz.
POLECAMY: Kto wystąpi na „Sylwestrze z Dwójką”? Tak długiej listy gwiazd jeszcze nie było
Maryla Rodowicz ZLEKCAWAŻONA przez Putina?
Rodowicz miała wówczas ambitny plan artystyczny, który chciała przedstawić rosyjskiemu przywódcy. W jej wizji kultury miały się połączyć dzięki wielkiemu widowisku na lodzie z udziałem Ałły Pugaczowej, rosyjskich łyżwiarzy i orkiestry symfonicznej. Scenariusz – jak sama dziś mówi – był spektakularny i dopracowany. Liczyła, że Putin zainteresuje się pomysłem, który mógł stać się projektem o międzynarodowym wymiarze.
Mnie się wydawało, że mam świetny pomysł na zbliżenie kultur. W głowie miałam taki pomysł, że na Torwar przyjeżdża Pugaczowa i w pierwszej scenie – na Torwarze bez problemu można zrobić lodowisko, sypie się śnieg, wjeżdżają sanie, zaprzęgnięte w trzy białe konie, siedzi Pugaczowa w futrach, ze mną oczywiście i to jest pierwsza scena, otwarcie koncertu i śpiewamy. Potem na lód wjeżdżają fantastyczni rosyjscy łyżwiarze figurowi. Wiadomo, że oni zawsze mieli bardzo mocną reprezentację. Potem jeszcze np. orkiestra symfoniczna – wspominała wokalistka.
Kiedy więc opowiedziała mu o saniach zaprzężonych w białe konie, śniegu sypiącym z góry, duecie z Pugaczową i potężnym show na lodzie, spodziewała się jakiejkolwiek reakcji – choćby krótkiego komentarza. Tymczasem, jak mówiła, Putin nie tylko nie skomentował ani jednego słowa, ale nawet na nią nie spojrzał. Ta obojętność, jak stwierdziła, była dla niej bardziej upokarzająca niż otwarta niechęć.
Opowiadam mu i on patrzył nade mną… Nie powiedział pół słowa! Nie skomentował. Zimny był jak… żeby chociaż na mnie spojrzał. Miał zimne, stalowe, szare spojrzenie, więc może nawet wolałabym, żeby nie patrzył. W ogóle w pół słowa mnie minął – dodała Rodowicz.
W tym momencie do rozmowy włączył się Kuba Wojewódzki, przywołując historię greckiego fotografa, Platona Antoniou, który robił Putinowi zdjęcia dla „Time’a”. Fotograf opowiadał, że nigdy wcześniej nie widział „ołowianych oczu mordercy”, co jedynie wzmocniło atmosferę, jaka panowała podczas wspomnień Maryli. To porównanie nadało jej historii jeszcze bardziej mrocznego wydźwięku.
Widziałem kiedyś taki reportaż o greckim fotografie – on się nazywał Platon Antoniou, który robił okładkę dla magazynu “Time”, kiedy Putin został “człowiekiem roku”. To był chyba 2008 r. Ten człowiek opowiadał, że po raz pierwszy zobaczył ołowiane oczy mordercy, a robił mu zdjęcie z pięciu centymetrów – wtrącił Kuba Wojewódzki w podcaście.
Na koniec Maryla Rodowicz skwitowała wspomnienie krótkim, ale niezwykle mocnym zdaniem: „To może dobrze, że na mnie nie spojrzał. Straszny człowiek”. Choć minęły lata, jej odczucia dotyczące spotkania nie złagodniały ani trochę. Wręcz przeciwnie – patrząc z perspektywy tego, jaką rolę Putin odgrywa dziś na świecie, artystka nie ukrywa, że czuje ulgę, iż nie nawiązała z nim bliższej rozmowy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer uderza w dentystę, a ten demaskuje kulisy współpracy. Padły poważne oskarżenia
Jesteście zaskoczeni tą historią? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


news
„Farma 5”: Co wydarzyło się w premierowym odcinku? Te zmiany zaskoczyły widzów
Nowy sezon wystartował i już w pierwszym odcinku nie było miejsca na sentymenty. Uczestnicy szybko przekonali się, że to nie wakacyjny obóz, a brutalna gra o przetrwanie i realne pieniądze. Czy piąta odsłona okaże się najbardziej bezwzględna w historii? Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w premierowym odcinku!
„Farma” od czterech lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych reality-show Polsatu. Format, w którym uczestnicy rezygnują z wygód cywilizacji i trafiają do surowego gospodarstwa bez internetu, kontaktu z bliskimi i codziennych udogodnień, konsekwentnie przyciąga setki tysięcy widzów. To właśnie odcięcie od świata i konieczność funkcjonowania w prymitywnych warunkach sprawiły, że program stał się telewizyjnym fenomenem.
Ostatnia edycja tylko potwierdziła, że widzowie wciąż łakną tej formy rozrywki. Zwycięstwo Bronisława Bandyjka, znanego jako „Bandi”, stało się symbolem czwartej odsłony show. Jego determinacja, spryt i umiejętność odnalezienia się w trudnych warunkach podbiły media społecznościowe. Według danych przytaczanych przez Wirtualne Media średnia oglądalność wyniosła 1,14 miliona widzów, co oznacza wzrost o 187 tysięcy. To wyraźny sygnał, że „Farma” nie słabnie – wręcz przeciwnie, rośnie w siłę.
Tym razem jednak widzowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Choć nagrania odbyły się latem zeszłego roku, program nie wystartował jak zwykle – na początku stycznia. Piąty sezon stał się flagowym show wiosennej ramówki i zadebiutował dziś, 16 lutego o 20:30. Oczekiwania były ogromne, a apetyt fanów wyraźnie podsycony zapowiedziami większej stawki i jeszcze trudniejszych warunków.
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Co wydarzyło się w pierwszym odcinku?
Już pierwszy odcinek pokazał, że producenci nie zamierzają oszczędzać uczestników. Widzowie poznali nowych śmiałków, którzy dobrowolnie zamienili wygodne łóżka na słomiane posłania, a poranną pielęgnację – na miskę zimnej wody i zapach obory o świcie. Pierwsze rozmowy ujawniły ambicje, strategie i ukryte napięcia, które zaczęły buzować niemal od progu gospodarstwa.
Nowi Farmerzy szybko zderzyli się z rzeczywistością. Teoria okazała się czymś zupełnie innym niż życie w rytmie zwierząt i codziennych obowiązków. Już w premierowym epizodzie pojawiły się pierwsze zadania, podział pracy oraz pierwsze zgrzyty. Kontakt ze zwierzętami, karmienie, sprzątanie i organizacja dnia obnażyły, kto faktycznie ma doświadczenie, a kto liczył wyłącznie na spryt i dobrą autoprezentację.
W pierwszym odcinku uczestnicy stanęli przed wyzwaniem i pojedynkiem, który choć z pozoru techniczny – w rzeczywistości odsłonił ich strategie oraz ambicje. Nieświadomie zdradzili swoje podejście do gry, pokazując, kto chce budować autorytet, a kto zamierza działać po cichu. Już na starcie było widać, że waluta w tej edycji nie będzie opierać się wyłącznie na sile fizycznej czy pracowitości, lecz na zdolności budowania wpływu.
Tym razem zmienił się również jeden z kluczowych elementów gry – czas spędzony na gospodarstwie został wydłużony. To oznacza większe zmęczenie, więcej konfliktów i większą presję psychiczną. W takich warunkach nawet najlepiej funkcjonująca grupa może zacząć się rozpadać, a drobne nieporozumienia szybko urosnąć do rangi poważnych sporów. O tym, jak bardzo ta zmiana wpłynie na relacje i strategie uczestników, widzowie zapewne przekonają się w kolejnych odcinkach, gdy zmęczenie zacznie zbierać swoje żniwo, a emocje wezmą górę nad rozsądkiem.
Motywacja jest również potężniejsza niż zwykle. W grze znajdują się Złote Widły, tytuł Farmera Roku oraz 100 tysięcy złotych – z możliwością podwojenia tej kwoty. „Farma zarabia!” – to hasło wybrzmiało wyjątkowo mocno w zapowiedziach. Pieniądze stały się realnym czynnikiem napędzającym rywalizację, a wizja wyższej wygranej może okazać się zapalnikiem dla jeszcze ostrzejszej walki między uczestnikami.
Piąty sezon rozpoczął się z przytupem i już teraz widać, że emocje będą tylko rosnąć. Wydłużony czas pobytu oraz większa stawka finansowa sprawiają, że gra od samego początku nabiera zupełnie innego ciężaru. Choć w pierwszym odcinku uczestnicy dopiero się poznawali i starali się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nad farmą od początku unosiło się napięcie związane z tym, jak wymagająca okaże się ta edycja.
Jeśli premierowy epizod był jedynie wstępem do tego, co czeka Farmerów w najbliższych tygodniach, widzowie powinni przygotować się na sezon pełen presji, trudnych decyzji i zwrotów akcji, które pokażą, kto naprawdę potrafi przetrwać w surowych warunkach i zawalczyć o najwyższą stawkę w historii programu. Warto więc oglądać kolejne odcinki programu od poniedziałku do czwartku o 20:30, a także w piątki “Finały tygodnia” o 19:55.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Oglądaliście premierowy odcinek “Farmy”? Jeśli tak, to jakie są Wasze pierwsze wrażenia? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

















Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
Plotki krążyły od dawna, a w branży szeptano różne scenariusze. Czy między divą z ogromnym dorobkiem a współczesną królową stadionów mogło dojść do napięcia? Teraz wszystko stało się jasne, a słowa, które padły zaskoczyły nawet największych sceptyków. Dowiedz się więcej, jaka naprawdę jest Sanah!
Sanah, czyli Zuzanna Grabowska, w ciągu zaledwie kilku lat przeszła drogę, na którą inni artyści pracują całe dekady. Od spektakularnego debiutu w 2020 roku konsekwentnie buduje swoją markę, łącząc popową przebojowość z literacką wrażliwością i charakterystyczną estetyką. Jej utwory momentalnie wspinają się na szczyty list przebojów, a kolejne albumy rozchodzą się w imponującym tempie. Dziś trudno wskazać drugą artystkę młodego pokolenia, która równie skutecznie połączyłaby mainstream z ambitniejszym repertuarem.
Najlepszym dowodem jej fenomenu są koncerty na PGE Narodowym. Ponad 65 tysięcy osób zgromadzonych na stadionie, wspólny śpiew od pierwszych minut i atmosfera niemal muzycznego misterium – to obrazy, które na stałe zapisały się w historii polskiej sceny. Wydarzenia te pokazały, że Sanah nie jest jedynie gwiazdą internetu czy radia, ale artystką zdolną porwać tłumy w skali porównywalnej z największymi światowymi nazwiskami.
Jednak jej ambicje wykraczają daleko poza tworzenie chwytliwych singli. Jednym z ostatnich projektów była niecodzienna kolekcja poezji śpiewanej w duetach z ikonami polskiej muzyki. Na albumie znalazły się interpretacje tekstów Tadeusza Różewicza, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza czy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. To odważny ruch, który dla jednych był artystycznym objawieniem, dla innych ryzykowną próbą zmierzenia się z klasyką.
Do współpracy zaprosiła prawdziwe legendy – wśród nich znalazła się Alicja Majewska, a także inne uznane nazwiska sceny w tym m.in. Michał Bajor, Kasia Kowalska czy Kasia Nosowska. Szczególne emocje wzbudził utwór „Oczyszczenie”, czyli wokalna wersja wiersza Tadeusza Różewicza nagrana właśnie z Alicją Majewską. Spotkanie dwóch pokoleń artystek zostało odebrane jako symboliczny dialog tradycji z nowoczesnością, doświadczenia z młodzieńczą wrażliwością.
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
Alicja Majewska ujawnia prawdę o Sanah
Wielu zastanawiało się jednak, co naprawdę myśli o niej 77-letnia legenda. Czy w branży, gdzie konkurencja bywa bezwzględna, mogło pojawić się napięcie? W rozmowie z reporterem Pomponika podczas finału „The Voice Senior” Alicja Majewska rozwiała wszelkie wątpliwości i nie zostawiła miejsca na niedomówienia.
Urocza dziewczyna, bardzo kulturalna, dobrze wychowana. I to, czego gratuluję jej czy jej otoczeniu, jej rodzinie, to że mimo osiągnięcia takiego sukcesu, bo ona osiągnęła ogromny sukces, te wyprzedawane stadiony i tak dalej, wydaje mi się w kontakcie z nią, że nie zmieniło to jej osobowości, jej hierarchii wartości – wyznała.
Te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo w świecie show-biznesu komplementy między artystkami z różnych pokoleń nie zawsze przychodzą łatwo. Alicja Majewska nie tylko doceniła sukces Sanah, ale też podkreśliła jej skromność i stabilność wartości mimo ogromnej popularności. To rzadkość w czasach, gdy błyskawiczna kariera potrafi zmienić nawet najbardziej poukładane osobowości. Legenda sceny spróbowała także odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się fenomen młodej gwiazdy.
Nie wiadomo, co sprawia, że ktoś robi karierę, bo to kariera ogromna. Podstawa jest taka, że Sanah jest bardzo muzykalną osobą, jest muzykiem. […] Sama sobie komponuje bardzo zgrabne melodie. Mnie się wydaje, […] że ona się wyróżniła stylem, zewnętrznością również wśród dużego grona świetnie śpiewających młodych piosenkarek. Wyróżniła się jakąś taką prostotą, skromnością – dodała.
Nie zabrakło również oceny wokalnych umiejętności młodszej artystki.
Ona ma skalę, dużą skalę. Jest muzykalna, nie popisuje się jakimiś melizmatami […] wyszukanymi. Śpiewa dosyć prosto. Ma specyficzną barwę głosu, która jak to u każdego z nas – jednego może zachwycić, a drugiego w ogóle nie pociągnąć i odrzucać. To jest zjawisko rzeczywiście, na temat którego myślę, że powstaną prace – wyjaśniła.
Co istotne, Alicja Majewska odniosła się także do plotek o rzekomo trudnym charakterze Sanah za kulisami. W jej opinii profesjonalizm i wymagania wobec współpracowników nie są niczym złym, o ile towarzyszy im kultura osobista.
Ona się okazuje taką zosią samosią trochę. […] Może na etapie pracy jest rygorystyczna i ma opinię wymagającej. Natomiast właśnie o czym powiedziałam – to się nazywa dobre wychowanie: w stosunku do nas, kolegów, i […] myślę, że rówieśników również, absolutnie żadnego cienia zastrzeżenia nie mogłabym zgłosić – dodała.
W świecie pełnym medialnych spięć i domniemanych konfliktów taka wypowiedź ma ogromną wagę. Dwie divy – jedna z wieloletnim dorobkiem i statusem legendy, druga będąca symbolem nowego pokolenia – pokazały, że możliwy jest dialog oparty na szacunku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Steczkowska chwyciła za telefon. Tak wyglądała jej ostra rozmowa z Wojewódzkim
Którą artystkę cenicie bardziej – Alicję Majewską czy Sanah? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
Tomasz Wygoda odpowiada Sebastianowi Fabijańskiemu – pokaże siebie w „Tańcu z Gwiazdami”?
POLECAMY: Taka prywatnie jest Sanah. Alicja Majewska nie gryzła się w język
news
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
Piotr Mróz ANALIZUJE działania DODY – to przez DEFRAUDACJE?
POLECAMY: Andżelika Wójcik oskarża kadrę o brak wsparcia. Prezes PZŁS odpowiada na zarzuty
-
news3 dni temuDoda korzysta z BOTOKSU? Tak wygląda jej sekret młodości
-
showbiz5 dni temuBurza przed premierą „TzG”. Potocka nie dogaduje się Masłowskim? Znamy kulisy
-
showbiz4 dni temuIza Miko straciła zęby. Co teraz z udziałem aktorki w „Tańcu z Gwiazdami”?
-
news4 dni temuNieznane szczegóły życia córek Bożeny Dykiel. Jak dziś wyglądają ich kariery?
-
moda5 dni temuTak celebryci świętują tłusty czwartek. Dieta poszła w odstawkę?
-
news3 dni temuMichał Kassin ogłosił radosną nowinę. Bursztynowicz nie mogła milczeć
-
news3 dni temuMarta Nawrocka szczerze o aborcji i in vitro. Jej reakcja wywołała burzę w sieci
-
news5 dni temuDoda zaskakuje wyznaniem: „Jakoś zgłupiałam z czasem”. Co miała na myśli?

Dodaj komentarz