showbiz
Tak wyglądają przygotowania do „Tańca z gwiazdami”. Wypłynęły zdjęcia
Jeszcze zanim padnie pierwszy krok na parkiecie, atmosfera wokół nowej edycji „Tańca z gwiazdami” już wrze. Gwiazdy i tancerze publikują nagrania zza kulis, a internet zalewa fala tanecznych trendów i emocjonalnych wyznań. Co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami sal treningowych? Dowiedz się więcej!
Nowa odsłona „Tańca z gwiazdami” jeszcze nie wystartowała, a już zdążyła rozgrzać internet. Po ogłoszeniu par uczestnicy coraz chętniej odsłaniają kulisy treningów, pokazując zarówno zmęczenie, jak i świetną zabawę. Szczególną uwagę zwrócił najmłodszy uczestnik sezonu – Mateusz Pawłowski, który razem z Klaudią Rąbą szybko włączył się w popularny taneczny trend.
Za całą akcją stoją Izabella Miko i Albert Kosiński. To oni jako pierwsi opublikowali nagranie do utworu „W sumie nie jest źle” Maryli Rodowicz, w którym aktorka z przymrużeniem oka „recenzuje” swojego partnera, wskazując na jego dłonie, nogi i szyję. W tle słychać fragment: „W sumie nie jest źle, no bo cóż, ręce sprawne mam i parę nóg”. Pomysł momentalnie podchwycili kolejni uczestnicy programu.
Do zabawy dołączyli m.in. Piotr Kędzierski z Magdaleną Tarnowską, Kacper „Jasper” Porębski ze swoją partnerką Darią Sytą oraz Mateusz Pawłowski. Aktor znany całej Polsce z „Rodzinki.pl” udostępnił na InstaStories kadr z sali treningowej, na którym leży kompletnie wyczerpany na podłodze. Całość opatrzył żartobliwym podpisem: „Wpisujemy się w trendy”, pokazując, że nawet po ciężkich treningach nie traci dystansu do siebie.
Choć nagrania pełne są śmiechu i luzu, za kulisami trwa prawdziwy maraton treningowy. Próby są codzienne, wymagające i mocno obciążające fizycznie, a napięcie rośnie wraz ze zbliżającym się startem programu. Mimo to widać, że między partnerami panuje dobra atmosfera, wzajemne zrozumienie i wspólny cel, co pomaga przetrwać najbardziej wyczerpujące momenty.
Nadchodzący sezon zapowiada się niezwykle emocjonująco. Na parkiecie zobaczymy m.in. Małgorzatą Potocką, Magdalenę Boczarską, Kamila Nożyńskiego, Sebastiana Fabijańskiego, Izabellę Miko, Piotra Kędzierskiego oraz Natalię „Natsu” Kaczmarczyk. Już teraz widać, że obsada jest bardzo różnorodna, a każdy z uczestników wnosi do programu własną historię, charakter i energię.
POLECAMY: Wieczór z Magdą Gessler i czułe SMS-y. Co naprawdę łączy ją z Michałem Danilczukiem?
Uczestnicy obawiają się pierwszego odcinka?
Izabella Miko nie ukrywa, że za uśmiechami kryją się także obawy. Aktorka w rozmowie z naszym reporterem otwarcie przyznała, że martwi się nie o życie prywatne, ale o swoją kondycję fizyczną i emocjonalną w trakcie programu.
„Mam nadzieję, że nie zawiodę widzów, bo to takie jest. Bardzo, bardzo się tego boję, mam nadzieję, że wniosę coś niesamowitego, coś pięknego, że wzruszę, czy może coś pokażę, coś innego, tak? Jakiś inny świat […] Osobiście boję się troszeczkę kontuzji. Jak moje ciało zareaguje na treningi. Przestałam tańczyć jak miałam siedemnaście lat, bo miałam kontuzję, więc tego się troszeczkę boję, ale zrobię wszystko, żeby tak się nie zdarzyło” – powiedziała.
Swoimi emocjami podzielił się również Mateusz Pawłowski na konferencji ramówkowej Telewizji Polsat, który mimo młodego wieku podchodzi do programu z dużą dojrzałością. Aktor przyznał, że na razie towarzyszy mu spokój, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że prawdziwe emocje dopiero nadejdą.
„Czuję się o dziwo spokojny, póki co, ale wydaje mi się, że będę mądry dopiero wtedy, kiedy na przykład będę się czuć po live’ie, bo teraz jeszcze pewnie do mnie nie dociera jeszcze ten natłok i w ogóle to przygotowanie, bo ja jestem jeszcze, że tak powiem, przed tym etapem. Ale jak już wejdziemy, że tak powiem, w ten cuk i wtedy będę w tym takim treningu, treningu, jeszcze raz trening, jak to powiedział pan Edward, krew, pot i łzy, tak, zostaną wylane, to wtedy wydaje mi się, że jest spora szansa, że mój stosunek się zmieni” – wyjaśnił Pawłowski.
Jego słowa pokazują, że mimo młodego wieku doskonale rozumie skalę wyzwania, przed którym stoi. Udział w „Tańcu z gwiazdami” to nie tylko prestiż, ale również ogromna presja, fizyczny wysiłek i emocjonalna huśtawka, z którą trzeba się zmierzyć na oczach milionów widzów.
Pierwszy odcinek nowej edycji zobaczymy już 1 marca o godzinie 19:55 na antenie Polsatu. Wszystko wskazuje na to, że sezon będzie pełen emocji, niespodzianek i wzruszeń, a to, co dzieje się teraz w mediach społecznościowych, to dopiero przedsmak tego, co wydarzy się na parkiecie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magdalena Tarnowska zdradza, co naprawdę łączy ją z Bagim. Zaskoczeni?
Komu będziecie kibicować w nowej edycji programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
-
Para nr 4 Paulina Gałązka z Michałem Bartkiewiczem w tanecznym duecie na polsatowskim zatańczą parkiecie Kryształowa kule być może zdobędą i wspólny taneczny sukces ze sobą świętować będą Galazwinio do tanecznej rywalizacji staną co da im wspólna wygrana Fanka pary nr 4 Dobrych wysokich tanecznych ocen Michale i Paulino życzy wasza fanka
news
Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. W Operze Leśnej wybrzmiały największe przeboje legend polskiej muzyki, a publiczność od pierwszych minut reagowała niezwykle żywiołowo. Największe poruszenie wywołał jednak występ Anny Karwan, która po wykonaniu utworu Violetty Villas nie była w stanie ukryć wzruszenia. Dowiedz się więcej!
Koncert „Zostawili nam piosenki” był wyjątkowym muzycznym hołdem dla największych ikon polskiej sceny. Organizatorzy postawili na ponadczasowe przeboje artystów, których od lat nie ma już z nami, ale których twórczość nadal pozostaje niezwykle ważna dla kolejnych pokoleń słuchaczy. W Operze Leśnej ponownie zabrzmiały utwory takich legend jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.
Publiczność od początku koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w mediach społecznościowych, że właśnie takie chwile tworzą prawdziwy klimat sopockiego festiwalu. Wielu internautów podkreślało, że połączenie klasycznych przebojów z nowoczesnymi aranżacjami potrafi wywołać ogromne wzruszenie.
Tegoroczna odsłona koncertu była również próbą połączenia różnych pokoleń artystów. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra, Andrzej Lampert oraz Ania Karwan.
Jednym z pierwszych występów wieczoru był utwór „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, który wykonał Wiktor Waligóra, oddając hołd Jackowi Zielińskiemu i zespołowi Skaldowie. Chwilę później na scenie pojawił się Piotr Rogucki, który zmierzył się z utworem „Szare miraże” z repertuaru Kory. Publiczność bardzo ciepło przyjęła nowe interpretacje znanych przebojów.
Duże zainteresowanie wzbudził również występ Julii Wieniawy, która zaśpiewała „Gdzie ci mężczyźni” z repertuaru Danuty Rinn. W dalszej części koncertu artystka wykonała także legendarny utwór Kaliny Jędrusik „Bo we mnie jest seks”. Internauci szybko zaczęli komentować jej sceniczną charyzmę oraz elegancką stylizację inspirowaną klimatem starego Hollywood.
POLECAMY: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Ania Karwan zalała się łzami na scenie [FOTO]
Najbardziej poruszającym momentem wieczoru okazał się jednak występ Ani Karwan. Artystka wykonała legendarny utwór Violetty Villas „Do ciebie, mamo”. Już od pierwszych dźwięków było widać, że emocje są ogromne. Wokalistka śpiewała niezwykle przejmująco, a publiczność w Operze Leśnej momentalnie zamilkła.


Po zakończeniu występu emocje całkowicie przejęły kontrolę nad artystką. Anna Karwan nie była w stanie powstrzymać łez i zalała się płaczem na oczach publiczności. Widzowie natychmiast zaczęli reagować owacjami, a w sieci pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i wzruszenia.
Internauci pisali między innymi: „Najpiękniejszy występ wieczoru”, „To było prawdziwe i szczere”, „Ciarki przez cały utwór”, „Ania zaśpiewała to sercem” czy „Takie momenty pokazują, czym jest muzyka”. Wielu widzów podkreślało, że właśnie występ Ani Karwan był najbardziej emocjonalnym punktem całego koncertu.
W dalszej części koncertu publiczność mogła usłyszeć również „Kawiarenki” w wykonaniu Wiktora Waligóry, „Wehikuł czasu”, który zaśpiewał EMO, a także dwa wyjątkowe wykonania Andrzeja Lamperta – „Ta ostatnia niedziela” oraz „Dni, których jeszcze nie znamy”. Każdy z występów wywoływał ogromne emocje i przypominał, jak wielkie znaczenie dla polskiej muzyki mają ponadczasowe przeboje dawnych legend.
Koncert „Zostawili nam piosenki” udowodnił, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i wywoływać emocje, których nie da się podrobić. A wzruszenie Ani Karwan na scenie Opery Leśnej bez wątpienia zostanie jednym z najbardziej pamiętnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Który występ podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwalu podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!













Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Podczas koncertu „Zostawili nam piosenki” na Polsat Hit Festiwal emocji nie brakowało już od pierwszych minut. Widzowie zachwycali się nie tylko ponadczasowymi przebojami legend polskiej sceny, ale również gwiazdami młodego pokolenia, które pojawiły się tego wieczoru w Operze Leśnej. Szczególną uwagę przykuła jednak Julia Wieniawa, która swoim wejściem na czerwony dywan wywołała prawdziwe poruszenie. Dowiedz się więcej!
Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej wzruszających momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. To właśnie podczas tego segmentu artyści oddają hołd największym legendom polskiej muzyki, których twórczość mimo upływu lat nadal pozostaje niezwykle aktualna. W Operze Leśnej ponownie wybrzmiały utwory takich ikon jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.
Publiczność od pierwszych minut koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w sieci, że właśnie takie momenty budują wyjątkowy klimat sopockiego festiwalu. Wiele osób podkreślało, że muzyczne wspomnienia połączone z nowoczesnymi aranżacjami potrafią wywołać ogromne emocje i przypomnieć, jak wielki wpływ na polską kulturę mieli dawni artyści.
Organizatorzy postawili tym razem na ciekawe połączenie pokoleń. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra oraz Andrzej Lampert. Już przed koncertem internauci przewidywali, że może to być jeden z najmocniejszych punktów całego festiwalu.
POLECAMY: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Julia Wieniawa zachwyciła swoją kreacją [FOTO]
Szczególnie dużo uwagi przyciągnęła jednak Julia Wieniawa, która pojawiła się na scenie w niezwykle eleganckiej stylizacji inspirowanej klimatem starego Hollywood. Aktorka i wokalistka postawiła na klasykę, ale w bardzo efektownym wydaniu. Jej kreacja momentalnie stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych.
Gwiazda zaprezentowała się w dopasowanej czarnej sukni maxi, którą przełamywało efektowne biało-kremowe wykończenie dekoltu typu hiszpanka. Asymetryczny fason subtelnie odsłaniał ramiona i nadawał całej stylizacji wyjątkowej elegancji. Widzowie zwracali uwagę, że całość wyglądała niezwykle luksusowo i bardzo dojrzale.
Do kreacji Julia Wieniawa dobrała klasyczne czarne szpilki oraz delikatną diamentową biżuterię. Stylizację dopełniały perfekcyjnie ułożone fale w klimacie glamour, które dodatkowo podkreślały hollywoodzki charakter całego looku. W sieci nie brakowało komentarzy, że wokalistka wyglądała jak światowa gwiazda czerwonego dywanu.
Internauci szybko zaczęli publikować pierwsze reakcje na występ i wygląd artystki. Wielu fanów pisało, że tego wieczoru trudno było oderwać od niej wzrok. Pojawiały się komentarze takie jak: „Wygląda jak milion dolarów”, „Najpiękniejsza stylizacja wieczoru”, „Klasa sama w sobie” czy „Julia zrobiła efekt wow”.
Tegoroczny Polsat Hit Festiwal po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć pokolenia i tworzyć widowiska, które wywołują ogromne emocje. A występ oraz stylizacja Julii Wieniawy bez wątpienia jeszcze długo będą szeroko komentowane w sieci i mediach społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]
Podoba Wam się kreacja Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Jeszcze kilka dni temu internet żył kolejną szaloną akcją Łatwoganga, który postanowił przejechać rowerem całą Polskę, by zebrać miliony na leczenie chorego chłopca. Wszystko szło zgodnie z planem aż do momentu, gdy influencer niespodziewanie nadał dramatyczny komunikat do swoich widzów. Fani są podzieleni, a w sieci rozpętała się gorąca dyskusja. Dowiedz się więcej!
Łatwogang w ciągu ostatnich tygodni wyrósł na jedną z najgłośniejszych postaci polskiego internetu. Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się, że młody twórca internetowy będzie w stanie porwać miliony ludzi do wspólnego działania charytatywnego. Tymczasem jego poprzednia akcja okazała się absolutnym fenomenem, o którym mówiły nawet zagraniczne media. Wydarzenia z niewielkiej kawalerki influencera śledziła cała Polska, a internet praktycznie żył tylko jednym tematem.
Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu zastanawiało się, czy Łatwogang będzie w stanie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć swoich odbiorców. Okazało się, że influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem. Tym razem postanowił połączyć ekstremalne wyzwanie fizyczne z pomocą dla chorego dziecka. 23-latek wsiadł na rower i zapowiedział trasę przez całą Polskę, aby nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksia Tockiego.
Nowa akcja od samego początku budziła ogromne emocje. Internauci śledzili każdy kilometr trasy, regularnie wpłacając pieniądze i motywując influencera do dalszej jazdy. Widzowie szybko zauważyli jednak, że wyzwanie jest znacznie trudniejsze, niż mogło się wydawać na początku. Wielogodzinne transmisje pokazywały zmęczenie, brak snu oraz coraz większe problemy organizmu influencera.
Mimo trudności zbiórka rozwijała się w błyskawicznym tempie. Kwota rosła praktycznie z godziny na godzinę, a tysiące osób ponownie zaangażowały się w akcję charytatywną. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy wspierających Łatwoganga, a wielu internautów pisało wprost, że podziwia jego determinację i poświęcenie. Wszystko wskazywało na to, że influencer dopnie swego i zrealizuje ambitny plan do samego końca.
Wcześniej twórca zapowiedział, że jeśli przed dotarciem do Warszawy uda się zebrać 12 milionów złotych, pojedzie nie tylko do Gdańska, ale wróci także z nad morza aż do Zakopanego. Dla widzów była to kolejna motywacja do wpłat, a sam challenge zaczął przypominać internetowy maraton emocji, który z każdą godziną przyciągał nowych odbiorców.
„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.
POLECAMY: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]
Łatwogang przerywa nową akcję. Co się stało?
Sytuacja niespodziewanie zmieniła się jednak w sobotnie popołudnie. Około godziny 15:00 Łatwogang połączył się z fanami na streamie i przekazał wiadomość, której wielu kompletnie się nie spodziewało. Już po pierwszych słowach było widać, że influencer jest wyraźnie wyczerpany i ma problem z kontynuowaniem wyzwania.
“Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie” – ogłosił podczas transmisji.
Influencer postanowił od razu szczerze wyjaśnić fanom, z czego wynika jego decyzja. Jak przyznał, organizm zaczął odmawiać mu posłuszeństwa. Długie godziny jazdy, brak odpowiedniej regeneracji i ogromne zmęczenie sprawiły, że dalsza część trasy mogłaby okazać się zwyczajnie zbyt niebezpieczna dla jego zdrowia.
“Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie” – tłumaczył swoim widzom.
Po tych słowach internet momentalnie podzielił się na dwa obozy. Część internautów podkreślała, że zdrowie jest najważniejsze i nikt nie powinien oczekiwać od influencera przekraczania granic własnego organizmu. Inni zwracali jednak uwagę, że wcześniejsze deklaracje dotyczące przejazdu przez całą Polskę były bardzo konkretne i teraz czują się rozczarowani zmianą planów.
Nie zmienia to jednak faktu, że akcja Łatwoganga ponownie zgromadziła wokół siebie gigantyczną społeczność i pomogła nagłośnić zbiórkę dla chorego dziecka. Sam influencer wielokrotnie podkreślał, że najważniejszym celem całego przedsięwzięcia jest pomoc Maksiowi Tockiemu, a nie bicie rekordów czy udowadnianie czegokolwiek za wszelką cenę.
Choć dziś nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie zakończy się cała wyprawa, jedno jest pewne – Łatwogang po raz kolejny udowodnił, że potrafi poruszyć internet i zmobilizować tysiące ludzi do działania. A emocje wokół jego rowerowego wyzwania prawdopodobnie jeszcze długo nie opadną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza po występie Michała Wiśniewskiego. Widzowie nie gryzą się w język
Podobają Wam się akcje charytatywne Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]
Drugi dzień Polsat Hit Festiwal od początku stawiał na emocje i sentymentalną podróż do największych muzycznych przebojów. Widzowie mogli liczyć na wyjątkowe muzyczne wspomnienia, które w Operze Leśnej tworzyły atmosferę pełną nostalgii i letniej energii. Zajrzyj za kulisy i zobacz stylizacje gwiazd!
Festiwalowy wieczór rozpoczął się od koncertu „Gdzie się podziały tamte prywatki”, który przeniósł publiczność w czasy największych imprezowych hitów. Organizatorzy zadbali o to, by scena Opery Leśnej zamieniła się w muzyczną podróż przez dekady, w których królowały domówki, wesela i radiowe przeboje. Publiczność od pierwszych minut reagowała bardzo żywiołowo, śpiewając razem z artystami.
Na scenie pojawiły się dobrze znane polskie zespoły i wykonawcy. Wśród nich znaleźli się między innymi Wilki, HappySad, Tatiana Okupnik, Mezo, Liber, Wanda i Banda, Piersi oraz Ewelina Lisowska. Każdy z artystów przypomniał utwory, które przed laty królowały na listach przebojów i do dziś budziły ogromny sentyment wśród fanów.
Duże emocje wywołał również segment „Zostawili nam piosenki”, w którym współcześni artyści mierzyli się z dorobkiem muzycznych legend. W tym wyjątkowym koncercie wybrzmiały utwory takich ikon jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka. To były momenty pełne wzruszeń i muzycznych wspomnień.
Nie zabrakło także występów młodszego pokolenia artystów, którzy nadali klasykom nowe brzmienie. Na scenie pojawili się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra oraz Michał Szpak. Widzowie już wcześniej zwracali uwagę, że to właśnie zestawienie różnych pokoleń wykonawców nadawało festiwalowi wyjątkowy charakter.
POLECAMY: Edyta Górniak zrobiła furorę na Polsat Hit Festiwal? Sieć zalała fala komentarzy
Oto przegląd festiwalowych stylizacji gwiazd [FOTO]
Równocześnie dużą uwagę przyciągały również stylizacje gwiazd, które pojawiły się na scenie i czerwonym dywanie Opery Leśnej. Fani w mediach społecznościowych coraz częściej komentowali nie tylko występy, ale też modowe wybory artystów, porównując je do światowych standardów show-biznesu. To był kolejny element, który podgrzewał atmosferę drugiego dnia festiwalu.


























ZOBACZ RÓWNIEŻ: Widzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
Który występ podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu!
Dodaj komentarz
Autor: Szymon Jedynak
-
moda2 dni temu“Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
-
news3 dni temuTVN podjął decyzję ws. „Mam Talent”. Widzowie długo na to czekali
-
news1 dzień temuWidzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
-
news3 dni temuInternet znów oszaleje? Łatwogang rusza z nową zbiórką [SZCZEGÓŁY]
-
moda3 dni temuMaja Sablewska, Patrycja Markowska, Agnieszka Hyży i tłum gwiazd na premierze arabskich perfum Lattafa Khamrah Waha – kto się pojawił? [ZDJĘCIA]
-
news4 dni temuIlona Felicjańska WYGRAŁA “Królową Przetrwania”? DRAMY, SPINY, i Dominika Rybak
-
showbiz4 dni temuSkolim przerwał milczenie ws. „Tańca z Gwiazdami”. Zatańczy jesienią?
-
news4 dni temuKuba Wojewódzki publicznie zakpił z Dody. Przesadził?

Dodaj komentarz