news
Neofaszyści podpalili mieszkanie w kamienicy Hanny Lis podczas Marszu Niepodległości
W kamienicy, gdzie ma mieszkanie Hanna Lis wisiał plakat Strajku Kobiet.
Co roku 11 listopada ulicami Warszawy przechodzi Marsz Niepodległości, który niestety staje się coraz bardziej świętem neofaszystów. Każdego roku uczestnicy marszu demolują stolicę “świętując” odzyskanie niepodległości. W tym roku próbowano podpalić mieszkanie, na którego balkonie wisiał plakat Protestu Kobiet i tęczowa flaga.
HOT NEWS- Uwaga młodzi kucharze: rusza casting do nowej edycji MasterChef Junior
“Prawdziwi patrioci” nie zdołali dorzuć racy do wymienionego mieszkania, natomiast trafili w okna mieszkania piętro niżej, które się zapaliło. Potem okazało się, że w kamienicy ma mieszkanie Hanna Lis, która nie kryła złości zaistniałą sytuacją. W emocjonalnym nagraniu powiedział:
Jest coraz lepiej, słuchajcie. Ci cholerni patridioci, przechodząc z racami koło mojego domu, właśnie podpalili jedno z mieszkań. Do pierdla z nimi wszystkimi, zdelegalizować ten cholerny marsz nienawiści. Cztery zastępy straży pożarnej pod moim domem, a ci idioci dalej napieprzają racami
Odniosła się także do sytuacji sprzed kilku dni podczas pokojowych Protestów Kobiet:
Nie widzę tutaj kordonów policji, ani stu policyjnych suk, które broniły domu prezesa Kaczyńskiego przed kobietami. Dziwna sprawa, prawda? Ale płoną mieszkania w centrum Warszawy, spoko. Dalej odpalają race, jakby się nic nie stało.
Na koniec wyjaśniła sytuację spalonego mieszkania:
To, co się od lat dzieje na marszach nienawiści, bo to nie jest żadne świętowanie polskiej niepodległości, to są regularne, wojenne marsze, które rok rocznie przetaczają się ulicami warszawy. To powinno być w końcu zdelegalizowane, zanim ktoś w końcu zginie, zanim ktoś na tej wojnie zginie. Miał szczęście właściciel mieszkania, które spłonęło tutaj na Powiślu, że nie było go akurat w domu. A co gdyby był? A z filmiku, który został opublikowany na Twitterze, wynika, że to nie było przypadkowe podpalenie. To nie jest tak, że ta raca wpadła do mieszkania przez przypadek. Była wymierzona w mieszkanie, na którego balkonie wisi baner strajku kobiet. I teraz zacytuję to, co się pojawia na tym filmiku. Jeden z bandziorów mówi: “niech płonie ku*wa”. A drugi przytomnie zauważa: “to nie to mieszkanie”. No brawo wy, brawo za taki patriotyzm
ZOBACZ RÓWNIEŻ- The Voice of Poland: zupełnie nowe zasady w odcinkach finałowych – sprawdź szczegóły









AW
news
Edyta Górniak wróciła pamięcią do Krawczyka. Trudno powstrzymać łzy
To będzie jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwalu. Po latach od wspólnego występu z Krzysztofem Krawczykiem, Edyta Górniak ponownie wykona kultowy utwór „My, Cyganie”. Artystka nie ukrywa wzruszenia, a jej najnowsze wyznanie poruszyło fanów. Dowiedz się więcej!
Edyta Górniak już dziś pojawi się na scenie Opery Leśnej w Sopocie podczas wyjątkowego koncertu poświęconego pamięci Krzysztofa Krawczyka. Wydarzenie organizowane w ramach Polsat Hit Festiwalu ma upamiętnić piątą rocznicę śmierci legendarnego artysty, którego przeboje do dziś nuci cała Polska. Dla wokalistki będzie to jednak coś więcej niż kolejny występ telewizyjny.
Artystka w rozmowie z Plejadą przyznała, że sam powrót do Sopotu wywołuje w niej ogromne emocje. Jak się okazuje, z miejscem tym wiąże ją nie tylko historia występów scenicznych, ale również osobiste wspomnienia związane z Krzysztofem Krawczykiem. Co ciekawe, dodatkowego znaczenia nabrał także fakt, że reżyserka jej filmu dokumentalnego wcześniej pracowała nad dokumentem poświęconym właśnie legendarnemu wokaliście.
“Nie wiedziałam o tym, że pierwszym filmem pani Oli był film o Krzysztofie Krawczyku. Niesamowite. A nasze pierwsze zdjęcia próbne, były też w Sopocie. Ten powrót do Opery Leśnej będzie sentymentalny, potężny, poprzez to spotkanie z Krzysiem takie metafizyczne” – wyznała w rozmowie.
Największe emocje budzi jednak fakt, że Edyta Górniak ponownie wykona utwór „My, Cyganie”, który po raz pierwszy zaśpiewała razem z Krzysztofem Krawczykiem podczas jubileuszu 45-lecia jego pracy artystycznej w 2008 roku. Tym razem na scenie zabraknie jednak samego „polskiego Elvisa Presleya”, co dla wokalistki jest wyjątkowo trudnym doświadczeniem.
“Ten utwór zaśpiewam drugi raz w życiu, ale pierwszy bez Krzysia (…). Wolałabym [żeby obyło się bez łez]” – wspomniała Edyta Górniak.
Wokalistka wróciła również wspomnieniami do kulis ich wspólnej współpracy. Jak podkreśla, Krzysztof Krawczyk poza sceną był dokładnie takim człowiekiem, jakim widzieli go fani – serdecznym, skromnym i niezwykle ciepłym. Szczególnie zapadło jej w pamięć jedno spotkanie między próbami koncertowymi.
“Pamiętam jego garderobę. Między próbami zaprosił mnie do siebie. On miał garderobę w swoim samochodzie. Miał takiego dużego busa, który był przygotowany na trasy koncertowe. Tam miał pokoik do odpoczywania. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Był bardzo ciepły, życzliwy, wrażliwy. Normalny, dobry człowiek po prostu” – wyznała.
Artystka nie ukrywa także ogromnego podziwu dla scenicznego talentu zmarłego wokalisty. Jak przyznała, jego charyzma i kontakt z publicznością robiły gigantyczne wrażenie nawet na największych gwiazdach polskiej sceny muzycznej.
“Jego wokal na scenie powalał po prostu. Naprawdę potężny. Bardzo muzykalny. Miał super kontakt z publicznością. Bardzo mile wspominam tę współpracę z nim” – dodała w rozmowie z Plejadą.
POLECAMY: Iwona Pavlović wspomina ostatnie spotkanie z Zbigniewem Wodeckim
Startuje Polsat Hit Festiwal. Co będzie 1-go dnia?
Dla wielu fanów koncert poświęcony twórczości Krzysztofa Krawczyka będzie jednym z najważniejszych punktów całego festiwalu. Choć od śmierci artysty minęło już pięć lat, jego przeboje wciąż pozostają ponadczasowe i regularnie wracają zarówno do radia, jak i na największe sceny w kraju.
Warto przypomnieć, że Krzysztof Krawczyk przez dekady był jednym z najpopularniejszych wokalistów w Polsce. Hity takie jak „Parostatek”, „Bo jesteś ty”, „Za tobą pójdę jak na bal” czy właśnie „My, Cyganie” na stałe weszły do historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nic więc dziwnego, że koncert ku jego pamięci budzi aż tak ogromne zainteresowanie widzów.
Tegoroczny Polsat Hit Festiwal zapowiada się wyjątkowo emocjonalnie także z innych powodów. Oprócz koncertu poświęconego Krzysztofowi Krawczykowi, widzowie zobaczą również jubileusze zespołów Kombii, Kombi oraz Enej, a także koncert „Radiowy Przebój Roku”. Na scenie pojawi się plejada największych polskich gwiazd.
Podczas koncertu poświęconego twórczości Krzysztofa Krawczyka wystąpią między innymi Andrzej Piaseczny, Andrzej Smolik, Ania Dąbrowska, Edyta Górniak, Kayah, Maciej Maleńczuk, Natalia Szroeder, Sławek Uniatowski oraz Sound’N’Grace. Emisja wydarzenia rozpocznie się dziś o godzinie 19:55 na antenie Polsatu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Bohosiewicz w końcu ujawniła prawdę. Zaskoczeni?
Którą piosenkę Krzysztofa Krawczyka lubicie słuchać najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
news
Maja Bohosiewicz w końcu ujawniła prawdę. Zaskoczeni?
Maja Bohosiewicz od lat przyciąga uwagę nie tylko życiem zawodowym, ale też stylem życia i podejściem do dbania o formę. Tym razem aktorka i influencerka postanowiła zdradzić, jak naprawdę wygląda jej codzienny jadłospis. Nie zabrakło zaskoczeń, bo jej dieta ma niewiele wspólnego z restrykcyjnymi zasadami, których wielu mogło się spodziewać. Dowiedz się więcej!
Maja Bohosiewicz od dawna należy do grona najbardziej rozpoznawalnych kobiet polskiego show-biznesu. Choć część widzów kojarzy ją przede wszystkim z mediów społecznościowych i świata influencerów, jej kariera zaczęła się znacznie wcześniej. Aktorka pojawiła się między innymi w drugiej edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, gdzie pokazała nie tylko umiejętności sceniczne, ale też ogromny dystans do siebie i poczucie humoru.
Później widzowie mogli oglądać ją w serialu „Za marzenia”, emitowanym na antenie TVP2. Produkcja przyniosła jej jeszcze większą popularność i sprawiła, że zaczęto postrzegać ją jako jedną z bardziej charakterystycznych twarzy młodego pokolenia aktorek. Z czasem Maja Bohosiewicz coraz mocniej zaczęła jednak rozwijać się również poza telewizją.
Ogromnym sukcesem okazała się dla niej rola prowadzącej randkowego show Netflixa „Love Never Lies Polska”. Program doczekał się aż trzech sezonów i przyciągnął przed ekrany tysiące widzów. Dzięki temu influencerka jeszcze bardziej umocniła swoją pozycję w świecie mediów i internetu, gdzie od lat buduje własną markę opartą na autentyczności i bezpośrednim kontakcie z obserwatorami.
Jesienią ubiegłego roku Maja Bohosiewicz pojawiła się również na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, gdzie partnerował jej Albert Kosiński. Widzowie szybko zaczęli typować ją jako jedną z mocniejszych uczestniczek programu, jednak jej przygoda z show zakończyła się przedwcześnie przez kontuzję. Rezygnacja z dalszej walki o Kryształową Kulę była dla wielu fanów ogromnym zaskoczeniem.
POLECAMY: Iga Świątek nową gwiazdą „Tańca z Gwiazdami”? Jacek Jeschke nie kryje entuzjazmu
Jak wygląda dieta Mai Bohosiewicz? Oto szczegóły
Mimo napiętego grafiku i licznych zawodowych obowiązków aktorka regularnie znajduje czas na treningi oraz dbanie o swoją formę. Nic więc dziwnego, że internauci od dawna dopytywali ją o dietę i sposób odżywiania. W końcu Maja Bohosiewicz postanowiła rozwiać wszystkie wątpliwości i szczegółowo opowiedziała o tym, jak wygląda jej codzienny jadłospis.
Jak się okazuje, w jej diecie nie ma miejsca na skomplikowane przepisy czy restrykcyjne zasady. Influencerka stawia przede wszystkim na prostotę i szybkie przygotowywanie posiłków. Sama przyznała, że wszystkie dania, które robi, muszą być gotowe maksymalnie w ciągu 20 minut, ponieważ przy jej trybie życia nie ma czasu na wielogodzinne gotowanie.
Dzień Mai Bohosiewicz zaczyna się dość nietypowo. Gwiazda zdradziła, że rano obowiązkowo sięga po cappuccino oraz półtora litra wody z cytryną. Co ciekawe, klasyczne śniadanie zazwyczaj całkowicie pomija. Jak sama wyjaśniła, nie wynika to z żadnej konkretnej diety czy planu żywieniowego, ale po prostu z tego, że rano nie odczuwa głodu.
“Śniadania pomijam bez szczególnego powodu, rano nie jestem zazwyczaj głodna i moja poranna kawa daje mi trochę kalorii i […] energii na trening” – powiedziała.
Pierwszy konkretny posiłek pojawia się dopiero po treningu. Wtedy aktorka przygotowuje swój ulubiony shake proteinowy z dodatkiem banana, masła orzechowego oraz owoców leśnych. Całość powstaje na zwykłym mleku krowim. Jak przyznała, to jeden z najważniejszych punktów jej dnia, którego absolutnie nie zamierza pomijać.
“Shake proteinowy to moja największa przyjemność i absolutnie [punkt – red.] programu, którego nie pomijam” – zdradziła Maja Bohosiewicz.
W dalszej części dnia influencerka najczęściej stawia na klasyczne źródła białka. Na jej talerzu regularnie pojawiają się ryby, kurczak lub indyk, czasem również steki. Do tego dobiera ziemniaki, ryż albo kaszę, a okazjonalnie dodaje edamame. Widać więc, że jej sposób odżywiania opiera się przede wszystkim na prostych i sycących produktach, bez przesadnego kombinowania.
Wieczorem aktorka wybiera zdecydowanie lżejsze propozycje. W jej menu królują sałatki, jajecznica, burrata czy twaróg. Jak sama przyznała, wiele zależy od tego, ile węglowodanów zjadła wcześniej w ciągu dnia. Czasem do kolacji pojawia się pieczywo, a czasem całkowicie z niego rezygnuje.
“Wieczorem zazwyczaj to jest sałatka, jajecznica, burrata albo twaróg i już zależnie, ile węglowodanów przyjęłam, wjeżdża chlebek albo nie” – dodała.
Wyznanie Mai Bohosiewicz szybko wywołało ogromne zainteresowanie wśród internautów. Wielu fanów było zaskoczonych, że influencerka nie stosuje restrykcyjnej diety i nie opiera swojego życia na ciągłych wyrzeczeniach.
“Wszystkie posiłki, które przygotowuję są super proste i muszę je umieć wykonać w mniej niż 20 minut” – stwierdziła.
Sama gwiazda po raz kolejny pokazała, że stawia przede wszystkim na balans, wygodę i rozwiązania dopasowane do codzienności. Wszystko wskazuje na to, że właśnie taka naturalność sprawia, że od lat utrzymuje ogromną popularność zarówno w show-biznesie, jak i w mediach społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jaki naprawdę był Zbigniew Wodecki? Córka powiedziała TO dopiero teraz
Jak oceniacie dietę Mai Bohosiewicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Jaki naprawdę był Zbigniew Wodecki? Córka powiedziała TO dopiero teraz
Wokół postaci Zbigniewa Wodeckiego przez lata narosło wiele legend i wspomnień pełnych zachwytu. Teraz jego córka zdecydowała się opowiedzieć o nim z zupełnie innej, bardziej prywatnej strony. W szczerej rozmowie padły słowa, które poruszyły fanów artysty i pokazały, jaki naprawdę był poza sceną. Dowiedz się więcej!
Choć od śmierci Zbigniewa Wodeckiego minęło już dziewięć lat, jego nazwisko wciąż wywołuje ogromne emocje. Dla wielu Polaków był nie tylko wybitnym muzykiem, ale też symbolem klasy, elegancji i wyjątkowej wrażliwości. Jego utwory od lat nie schodzą z list najchętniej słuchanych polskich piosenek, a kolejne pokolenia odkrywają jego twórczość na nowo. Trudno dziś znaleźć artystę, który w podobny sposób łączyłby talent muzyczny, poczucie humoru i tak ogromną sympatię publiczności.
W najnowszym odcinku podcastu „Kayah zaprasza”, realizowanego dla RMF Classic, doszło do niezwykle osobistej rozmowy. Kayah zaprosiła do studia Katarzynę Wodecką, córkę legendarnego artysty. Już sam przedpremierowy fragment opublikowany w sieci wywołał ogromne zainteresowanie internautów, którzy natychmiast zaczęli komentować szczerość i emocjonalny charakter tej rozmowy. Wiele osób przyznało, że dawno nie słyszało tak autentycznych wspomnień o jednej z największych ikon polskiej muzyki.
Podczas rozmowy Katarzyna Wodecka wielokrotnie podkreślała, że jej ojciec miał wyjątkową relację z ludźmi. Nie chodziło wyłącznie o fanów czy środowisko artystyczne, ale o zwykłe codzienne kontakty, które były dla niego niezwykle ważne. Córka muzyka przyznała, że ogromna sympatia, jaką budził wśród ludzi, nie była wyłącznie scenicznym wizerunkiem, lecz czymś absolutnie naturalnym.
“Ludzie kochają Zbyszka Wodeckiego. Ludzie uwielbiają Zbyszka Wodeckiego. I przyjaciele, i fani” – wyznała.
POLECAMY: Internet znów oszaleje? Łatwogang rusza z nową zbiórką [SZCZEGÓŁY]
Jaki prywatnie był Zbigniew Wodecki?
W dalszej części podcastu córka artysty opowiedziała również o tym, jak wyglądało życie Zbigniewa Wodeckiego poza kamerami i sceną. Okazuje się, że mimo ogromnej popularności i statusu gwiazdy, w domu funkcjonował przede wszystkim jako zwyczajny człowiek. Nie budował wokół siebie atmosfery wielkiej sławy i nie próbował imponować rodzinie sukcesami zawodowymi. Najważniejsze były dla niego relacje z najbliższymi i poczucie normalności po powrocie z koncertów czy nagrań telewizyjnych.
“Tata lubił ludzi. Myślę, że tata lubił być lubiany i lubił ludzi. I to było chyba ważniejsze niż te wszystkie nagrody sceniczne i tak dalej. On naprawdę potrzebował swojego blasku i tak naprawdę mój tata nie za wiele mógł tymi sukcesami w domu się pochwalić, bo w domu był Zbyszkiem, Zbyniem” – wyznała Katarzyna Wodecka.
To właśnie ten fragment rozmowy szczególnie poruszył słuchaczy. W czasach, gdy wielu artystów buduje swój medialny wizerunek na perfekcji i niedostępności, wspomnienia córki pokazały Zbigniewa Wodeckiego jako człowieka niezwykle prawdziwego. Kogoś, kto mimo ogromnej kariery nie odcinał się od codzienności i nie próbował tworzyć wokół siebie sztucznego dystansu. Dla fanów było to przypomnienie, dlaczego artysta przez lata cieszył się tak ogromnym szacunkiem.
Nie zabrakło jednak również bardziej gorzkich refleksji. Katarzyna Wodecka otwarcie przyznała, że życie jej ojca nie było idealne i pełne wyłącznie pięknych momentów. Jak w każdej rodzinie, pojawiały się trudniejsze chwile, emocje i błędy, które są częścią ludzkiego życia. Córka muzyka nie próbowała tworzyć wyidealizowanego obrazu ojca, lecz pokazała go jako człowieka z wadami i słabościami.
“W ogóle tak naprawdę był w domu i myślę, że podzielił sobie to życie na chwałę, a wracał grzecznie do domu, czy też niegrzecznie, no różnie to w życiu bywa. […] Aniołem tata nie był i za to go kochamy” – dodała.
Choć od odejścia artysty minęło już wiele lat, pamięć o nim wciąż pozostaje niezwykle żywa. Właśnie dziś, 22 maja, przypada rocznica śmierci Zbigniewa Wodeckiego, który odszedł w 2017 roku, pozostawiając po sobie ogromny dorobek muzyczny i miliony wiernych fanów. Kolejne pokolenia wciąż słuchają jego utworów, a wspomnienia najbliższych sprawiają, że legenda artysty nieustannie trwa. Szczere słowa jego córki pokazały, że za wielką sceniczną charyzmą krył się po prostu człowiek – kochający ludzi, rodzinę i życie, mimo wszystkich jego niedoskonałości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła stanowcza deklaracja
Którą piosenkę Zbigniewa Wodeckiego lubicie nucić sobie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sara Girgis przerwała milczenie. „Nonsens” to jej najbardziej osobisty utwór?
Sara Girgis od początku kariery udowadnia, że nie zamierza iść utartą ścieżką. Teraz artystka wraca z utworem, który może okazać się jej najbardziej osobistym wyznaniem do tej pory. W tle są emocje, zwątpienie i ważny moment tuż przed wielkim występem w Opolu. Dowiedz się więcej!
Sara Girgis należy do grona młodych artystek, które od samego początku postawiły na niezależność i pełną kontrolę nad swoją twórczością. W czasach, gdy wielu debiutujących muzyków marzy o kontrakcie z dużą wytwórnią, ona zdecydowała się pójść zupełnie inną drogą. Dwukrotnie odrzuciła propozycje współpracy z międzynarodowymi labelami, wybierając wolność artystyczną zamiast szybkiej kariery budowanej według cudzych zasad.
Dla wokalistki była to świadoma decyzja, która miała ogromny wpływ na dalszy rozwój jej kariery. Sara Girgis od początku chciała tworzyć muzykę zgodną ze swoją wrażliwością i własnym stylem, bez konieczności dopasowywania się do oczekiwań rynku. To właśnie ta autentyczność sprawiła, że wokół jej twórczości zaczęło pojawiać się coraz większe zainteresowanie.
Artystka nie ogranicza się wyłącznie do śpiewania i pisania tekstów. Sara Girgis ukończyła szkołę filmową na kierunku organizacji produkcji filmowej, co bardzo mocno widać w jej projektach muzycznych. Każdy teledysk, każda sesja zdjęciowa i każdy detal wizualny są częścią większej historii, którą konsekwentnie buduje wokół swojej twórczości.
W jej muzyce od początku słychać było dużą emocjonalność i szczerość. Wokalistka nie boi się opowiadać o trudnych stanach, lękach czy momentach zwątpienia. Właśnie dlatego wielu słuchaczy odnajduje w jej tekstach własne emocje i doświadczenia. Jej utwory balansują pomiędzy siłą a delikatnością, tworząc bardzo charakterystyczny klimat.
POLECAMY: Magda Gessler w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła stanowcza deklaracja
Sara Girgis zaprezentowała nowy singiel chwilę przed występem w Opolu
Teraz Sara Girgis wraca z kolejną premierą. 22 maja o północy ukazał się jej nowy singiel „Nonsens”, natomiast teledysk do utworu został zaplanowany na godzinę 11:11. To kolejny ważny krok w karierze wokalistki, szczególnie że premiera odbywa się tuż przed jej występem podczas Koncertu Debiutów na Festiwalu w Opolu, gdzie artystka pojawi się już 4 czerwca.
Nowy utwór jest jednym z najbardziej osobistych w dotychczasowym dorobku wokalistki. „Nonsens” opowiada o momentach, w których człowiek zaczyna podważać własne możliwości i sam staje się dla siebie największą przeszkodą. To historia walki z własnymi myślami i próbą odzyskania wiary w siebie.
„Napisałam ten utwór w czasie, kiedy przestałam wierzyć w swoje możliwości i w to, że będę mogła rozwijać się muzycznie w branży, tworząc muzykę, jaką naprawdę czuję, na swoich zasadach. Na szczęście to był tylko krótki moment mojego życia i z perspektywy czasu uważam, że bardzo mi potrzebny. Zrozumiałam wtedy, że największą blokadą jestem ja sama i moje myśli. Dlatego ten tytuł to »Nonsens« — bo podczas gdy byłam na dobrej drodze, wmawiałam sobie głupoty. Cieszę się, że mogę podzielić się z ludźmi tym utworem w momencie, gdy czuję ogromne szczęście i spełnienie realizując się muzycznie, co jest dowodem na to, że można przezwyciężyć w życiu każdą złą myśl i gorszy moment” – wyznała Sara Girgis.
Warstwa muzyczna singla również mocno wyróżnia się na tle wcześniejszych premier artystki. Utwór łączy ciemniejsze, momentami bardzo taneczne brzmienie z energią drum and bassu. Za produkcję odpowiada Sampler Bogart, który stworzył pulsujący, dynamiczny klimat kontrastujący z emocjonalnym wokalem wokalistki.
Dużą rolę odgrywa także sam teledysk, który jak podkreśla artystka – ma symboliczne znaczenie. Klip przedstawia nocny spacer po mieście i próbę uwolnienia się od wszystkich negatywnych myśli. Taniec oraz ruch pojawiające się w kolejnych scenach mają symbolizować odzyskiwanie kontroli nad własnym życiem i uwalnianie się od wewnętrznych ograniczeń.
„Nonsens” to jednocześnie kolejny element większego projektu, nad którym Sara Girgis pracuje od dłuższego czasu. Artystka konsekwentnie buduje własny muzyczny świat oparty na emocjach, kobiecej sile, samoakceptacji i poszukiwaniu własnego głosu. Jej twórczość coraz częściej określana jest jako wyjątkowo spójna i świadoma, co wyróżnia ją na tle wielu młodych artystów.
Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą okazać się dla Sary Girgis przełomowe. Premiera nowego singla, występ podczas Debiutów w Opolu i coraz większe zainteresowanie jej twórczością pokazują, że obrana przez nią droga zaczyna przynosić efekty. A „Nonsens” może być utworem, który sprawi, że o artystce usłyszy jeszcze więcej osób.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wersow ujawniła, ile przytyła w ciąży. Padły konkretne liczby
Jak Wam się podoba nowy singiel Sary Girgis? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuTo on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał
-
showbiz4 dni temuSensacyjne wieści ws. Żudziewicz i Jeschke. Tego nikt się nie spodziewał
-
showbiz3 dni temuKaczorowska nową jurorką „TzG”? Rogacewicz zdradził więcej niż chciał
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski zaskoczył fanów podczas koncertu. Nagranie trafiło do sieci
-
news4 dni temuDoda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem
-
news3 dni temuZmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata
-
news4 dni temuEurowizja 2026: Aleksandra Kwaśniewska ostro o punktach dla Izraela. Ma rację?
-
news3 dni temuIzabela Janachowska ogłosiła radosną nowinę. Pokazała ciążowy brzuszek [FOTO]

Dodaj komentarz