news
„Po czterdziestce zaczyna się wolność”. Katarzyna Jungowska o wierze, relacjach i sztuce, która ma znaczenie
Zbliża się do pięćdziesiątki i mówi wprost, że to najlepszy czas w jej życiu. Artystka, córka Grażyny Szapołowskiej, opowiada o duchowym przebudzeniu po śmierci ojca, walce z lękami i alkoholem oraz o śnie, który wszystko zmienił. W rozmowie nie unika trudnych tematów, od skomplikowanej relacji z mamą, przez kryzys wiary, po własną drogę do samoakceptacji. Dziś chce tworzyć sztukę z przesłaniem i jak sama mówi – już nigdy nie zwątpić w swoją misję.
Kobietom wieku się nie wypomina, ale 29 czerwca kończysz 48 lat. Niedawno wspomniałaś, że nie ukrywasz, iż zbliżasz się do pięćdziesiątki. Czyżbyś zaczęła już czynić jakieś prywatne i zawodowe podsumowania?
Do pięćdziesiątki jeszcze trochę mi brakuje, choć rzeczywiście zbliżam się do niej dużymi krokami. I powiem szczerze, że bardzo się z tego cieszę. To piękny etap. Po czterdziestce przychodzi inny rodzaj wolności. Człowiek przestaje żyć pod dyktando cudzych opinii, przestaje obsesyjnie analizować, kto co powiedział czy napisał. Zaczyna słuchać siebie i żyć przede wszystkim w zgodzie ze sobą.
Jesteś dojrzałą kobietą z ogromnym doświadczeniem artystycznym. Jak przez lata zmieniała się twoja twórczość, sposób myślenia o filmie, teatrze, bohaterach?
Na początku skupiałam się przede wszystkim na rzemiośle. Interesowały mnie techniczne aspekty filmu, konstrukcja scen, tempo, akcja, dowcip. Chciałam, żeby było dynamicznie, atrakcyjnie, sprawnie. Z czasem jednak zaczęłam coraz mocniej wchodzić w głąb człowieka, w metafizykę, w duchowość, w pytania o sens istnienia. Dziś interesuje mnie to, co niewidzialne. To, co dzieje się pod powierzchnią słów i obrazów. Więc łączę technikę, tak jak w serialu Dzielnica Strachu, gdzie reżyserowałam pościgi, gwałty, strzelaniny… z duchowością tak jak zrobiłam to w sztuce teatralnej o Wisławie Szymborskiej.
Tak, Widać to w sztuce teatralnej o Wisławie Szymborskiej, zatytułowanej „Wisławie – Grażyna”, którą wyreżyserowałaś.
Tak, tekst o Wisławie Szymborskiej powstał w niezwykłych okolicznościach. Pisałam go w ogromnym natchnieniu, właściwie bez przerwy przez trzy dni. Nie miałam pewności, dokąd mnie to zaprowadzi. Ostatecznie wyszła z tego sztuka bardzo metafizyczna, taka, w której Wisława przemawia do widza z perspektywy z innego wymiaru. Jakby chciała coś jeszcze dopowiedzieć, może się pożegnać, może wyjaśnić swoje wybory. Mam wrażenie, że sama Wisława pomogła mi to napisać. Szukamy sceny na stałe w Warszawie. Nawet miałam pomysł, żeby Szapołowska wróciła na deski Teatru Narodowego, na małą scenę chociażby, ale nie mają przestrzeni na spektakl o naszej Noblistce.
ZOBACZ TAKŻE: Szapołowska, Olbrychski i Węgrowska na premierze mistycznego filmu “Wiedźma – Mirakl”
W rolę Szymborskiej wciela się Natalia Lesz, którą podobno obsadziłaś po warunkach zewnętrznych.
Natalia Lesz okazała się w stu procentach podobna do młodej Szymborskiej. To było niemal zrządzenie losu. Zobaczyłam ją przypadkiem, kiedy spotkaliśmy się z Panem Michałem Rusinkiem właśnie w sprawie tej sztuki. Spojrzałam na okładkę książki o Wisławie, gdzie widniało zdjęcie poetki i pomyślałam: to ona. Może nie ma jednak przypadków… Na dodatek zagrała znakomicie. W każdym spektaklu jej kwestie są odtwarzane multimedialnie, natomiast moja mama, Grażyna Szapołowska, recytuje na żywo wiersze naszej noblistki. Sztuka jest wartościowa zarówno dla miłośników twórczości poetki, jak i dla młodzieży. Zależało mi, aby wyreżyserować spektakl, który przyciągnie do teatrów także młodszego widza, by uczniowie mogli poznać jej historię w sposób żywy i nienudny.
Czy sztuka jest opłacalna?
Nie tylko metafizyka jest u mnie w głowie. Studiowałam biznes w USA oraz pracowałam w agencjach reklamowych, więc łączę sztukę z biznesem, komercją i tym co widza będzie nie tylko inspirować ale również bawić i interesować. Trzeba to łączyć, bo trzeba zadbać o inwestorów. Martyna, sama wiesz kto wymyślił film biograficzny o Zenku bo ty pisałaś książkę. Szkoda tylko, że nie użyto jego piosenek, bo to powinien być film-koncert.
Jak oceniasz etap życia, na którym jesteś obecnie?
Po czterdziestce jest naprawdę dobrze. Człowiek przestaje przejmować się drobiazgami, a zaczyna skupiać się na konkretach. Bardziej akceptuje też siebie. Ponadto po 45. roku życia wróciłam też do wiary w Boga, do jasnego rozróżniania dobra i zła. W zeszłym roku pochowałam tatę. To był dla mnie ogromny cios. Gdyby nie wiara, przeżywałabym to znacznie ciężej.
Chodzisz do kościoła?
Do kościoła chodzę rzadko. Czasem wchodzę wtedy, gdy jest pusty, żeby pobyć w ciszy. Najczęściej rozmawiam z Bogiem, czy jak to inni mówią ze wszechświatem, podczas spacerów w parku, bo skoro jest wszędzie to sama sobie z nim buduję relację a nie przez pośredników. To chodzi chyba o uczciwość przed samym sobą. Wiem co robię, mam sumienie. Nie potrafię wytłumaczyć spowiedzi, bo tak naprawdę sami powinniśmy być swoimi sędziami. Zaczęły mnie interesować pytania o sens życia, o duszę, o to, czy coś istnieje po śmierci. Wierzę, że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga. A Bóg jest miłością, i ta energia to my, czyli nasza dusza. Że jesteśmy duszą, która ma ciało, a nie ciałem, które ma duszę. Nasze ciało to tylko nasz pojazd. Dlatego nie oceniam ludzi po wyglądzie. Ale po miłości jaką dają innym. I mówię tutaj o „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Uważam, że nasza energia nie znika, nie umieramy. Dusza trwa. Zmienia się tylko nasza świadomość i postać fizyczna.
Deklarujesz, że chcesz tworzyć sztukę z przesłaniem. O czym będzie twój kolejny spektakl lub film?
Pragnę, by to, co kreuję miało swego rodzaju głębię. Mam scenariusz właśnie o przejściu na drugą stronę i o osobistym sądzie ostatecznym. To opowieść o tym, co naprawdę jest ważne. Bohaterowie muszą zdecydować czy to pieniądze i kariera czy czas spędzony z bliskimi. Nawiązuję w niej do zdarzeń z własnego życia. Pojawia się tam postać mnie jako dziecka i aktorki, która bezkompromisowo dąży do sukcesu. To projekt bardzo osobisty.
W jednym z wywiadów wyznałaś, że twoja mama, ceniona aktorka Grażyna Szapołowska jest lepszą babcią niż była matką.
Tak powiedziałam, bo tak czułam. Taka jest zresztą prawda w większości przypadków. Myślę, że jej wątek w moim scenariuszu mógłby ją zaciekawić.
Często pojawiacie się w mediach we trójkę: ty, twoja mama Grażyna Szapołowska i córka Karolina Matej. Wszystkie jesteście artystkami. Jak obecnie naprawdę rysuje się wasza relacja?
Do tanga trzeba trojga, bo u nas to relacja trzech kobiet: ja, mama i moja córka. W pewnym momencie zdecydowałam się odpuścić pewne rzeczy. Trzeba dojrzeć do dorosłości i zrozumieć, że nasi rodzice też po raz pierwszy w życiu są rodzicami. Mama walczyła o nasze przetrwanie finansowe, więc nie mogła poświęcić mi tyle uwagi, ile by chciała. Mężczyźni w naszym życiu bywali nieobecni. Ona robiła to, co uważała za konieczne. Kiedyś się buntowałam, dziś staram się ją zrozumieć. Myślę, że teraz tworzymy bardzo fajne trio, które wzajemnie się wspiera, choć każda z nas jest odrębną jednostką i silnym charakterem.
Kochasz samą siebie?
Teraz tak, ale ta miłość przyszła do mnie bardzo późno. Długo zajadałam stres, napięcie, smutek. Myślę, że to była częściowo depresja, częściowo bunt i poczucie braku uwagi. Czasem też sięgałam po alkohol. Co prawda nie upijałam się do utraty świadomości. Właśnie na tym polegał podstęp, że można codziennie sięgać po wino i funkcjonować normalnie. Ale to wciąż była ucieczka. Na szczęście „obudziłam się” w porę i nie popadłam w destrukcję. Kiedy zmarł tata, moje lęki osiągnęły apogeum. Wtedy pomodliłam się. Chyba już z braku nadziei. I wtedy, w nocy, przyśnił mi się Jezus, który stał przede mną, a bijące od niego światło przechodziło przeze mnie. Cały mrok zniknął. Po tym śnie coś się we mnie zmieniło. Z dnia na dzień przestałam zaglądać do kieliszka. Odeszły też lęki. Bardziej zagłębiłam się myślami w sens istnienia. Nastąpiła u mnie głęboka przemiana, jednocześnie fizyczna, psychiczna jak i duchowa. Jak to się mówi, proście a dostaniecie… Tematy wiary i metafizyki same mnie znajdują. Robiłam również serial „Cuda”, który obecnie jest dostępny na Polsat Box. W moje ręce wpadł serial o tym, że cuda się zdarzają i nie należy tracić wiary w najtrudniejszych i najcięższych momentach życia. Kręciliśmy go w dosyć trudnych warunkach. Na koniec zdjęć w Warszawie dostałam nagrodę od ekipy, za bycie fajnym szefem i człowiekiem. Taka nagroda wiele znaczy gdyż, bycie dobrym „przewodniczącym” to jednak dar. Uważam, że ludzi powinno się doceniać, bo film to praca zespołowa.
Zdecydowałaś się nawet na dietę. Efekty są widoczne gołym okiem. Przestrzegasz jej regularnie?
Po prostu któregoś dnia pomyślałam: dość. Życie jest jedno i ciało jest jedno. Koniec umartwiania się nad sobą. To jak wyglądamy świadczy o naszym podejściu do samych siebie. O tym czy kontrolujemy co wkładamy do buzi, czy kontrolujemy własne życie i emocje. Jak wyglądamy… tak mamy poukładane w głowie i w sercu… Odstawiłam alkohol, węglowodany i cukier. Jem głównie mięso, warzywa, jajka, orzechy. To była decyzja o uporządkowaniu i pokochaniu siebie. Ale myślę, że nie ja sama ją podjęłam, ktoś tam z góry mi dopomógł.
Podjęłaś też współpracę z kliniką medycyny estetycznej Aura Cilnic.
Staram się walczyć z upływającym czasem w sposób mało inwazyjny, ale skuteczny. Aura Clinic to energia człowieka. Kiedy dobrze wyglądamy, mamy więcej pozytywnej energii, czujemy się pewniej i więcej nam się chce. W Aura Clinic znalazłam profesjonalizm, świetną atmosferę i realne efekty. Dorastając u boku mamy, znanej gwiazdy filmowej, więc od zawsze obserwowałam, jak dba o siebie z klasą i naturalnością. To ona nauczyła mnie, że życie jest sztuką, a prawdziwa sztuka polega na świadomym, naturalnym dbaniu o wygląd. Chcę dorównać mamie podejściem do siebie. Dlatego wybieram miejsca takie jak klinika Aura, gdzie piękno podkreśla się subtelnie i z szacunkiem do każdego wieku. Wierzę, że piękność można ukazać na każdym etapie życia. Wystarczy zadbać o nią mądrze i z sercem. Dzisiejsza pięćdziesiątka to kiedyś trzydziestka.
Wiem, że pracujesz też nad pewnym projektem poruszającym temat hejtu. Czy możesz już zdradzić jakieś szczegóły?
Współpracuję z fundacją „Małolat”. Walczymy z depresją i samobójstwami wśród dzieci i młodzieży. Sztuką teatralną czy filmem, jesteśmy w stanie dotrzeć do sporej liczby widzów. Rzeczywiście mamy bardzo ważny pomysł na tapecie. Ale współpracując z Fundacją wracam również do mojego filmu „Piąte. Nie odchodź!”, za który otrzymałam nagrodę Perspektywa za debiut reżyserski. Nagroda im. Janusza „Kuby” Morgensterna „Perspektywa” to prestiżowe polskie wyróżnienie filmowe przyznawane za najbardziej obiecujący debiut reżyserski z dużym potencjałem na przyszłość. Na premierze była obecna, jak się okazało, jedna Pani psychiatra, która powiedziała, że poleciłaby go jako element terapii. To było dla mnie ogromne dodatkowe wyróżnienie. Teraz wraz z Fundacją Małolat organizujemy spotkania z młodzieżą i omawiamy relacje ludzkie, robimy warsztat o tym, kiedy zwrócić się po pomoc. Można nas zaprosić do lokalnego domu kultury czy kina. Sama byłam zbuntowaną nastolatką, przeszłam przez załamanie. Myślę, że potrafię ich zrozumieć. Również mamy w planie film, można powiedzieć edukacyjny, o młodzieży, marzeniach, rywalizacji, hejcie oraz tragedii, do której to potrafi doprowadzić. Są już poważne rozmowy z jedną ze stacji.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś od mamy „kocham cię” tak, że naprawdę to poczułaś?
Ona mówiła mi to zawsze, tylko często poprzez prezenty, którymi próbowała wynagrodzić swoją nieobecność i brak taty. Każdy kocha tak, jak umie. I każdy po raz pierwszy żyje. Zrozumiałam to w pełni dopiero podczas pracy nad „Piąte. Nie odchodź!”, myślę, że widz też, gdyż dostałam za ten film również nagrodę publiczności na festiwalu w Czechach. To było coś za coś, albo skromne życie, albo jej marzenia. Dziś w naszym kobiecym trójkącie jest miłość, która momentami aż unosi się w powietrzu.
A ty zawsze jesteś oparciem dla swojej córki?
Staram się być najlepszą mamą dla Karoliny. Bardzo jej kibicuję i ją wspieram. Ona też wybrała dla siebie artystyczny zawód. Oprócz aktorstwa również pięknie śpiewa i pisze własne utwory. Jestem pod wrażeniem jej ostatniej piosenki, pt. „Fale”, w której opowiada o swojej zakończonej relacji miłosnej.
Chciałabyś już zostać babcią?
Osobiście cieszę się, że zostałam mamą w młodym wieku. Nie naciskam jednak na Karolinę w tej kwestii. Daję córce wolność. Jest mądra, wychowana w miłości. Ma wspaniałego partnera. Niech podejmą decyzję świadomie i we właściwym czasie.
Czego ci życzyć?
Żebym nigdy nie zwątpiła w swoją misję. Żebym wytrwała w postanowieniach, dawała dobry przykład, nie wracała do dawnych schematów i nie straciła wiary w cuda, w przeznaczenie, w miłość, jakkolwiek to nazwiemy, również w Boga. Świat bardzo potrzebuje przewartościowania. Jest za wiele zła. Dobrem zło zwyciężaj. Jeśli mogę w tym uczestniczyć poprzez sztukę, chcę to robić.
Rozmawiała Martyna Rokita






news
Doda alarmuje po skandalicznym oszustwie. Chodzi o jej mamę
W sieci pojawiły się treści, które wywołały ogromne poruszenie nie tylko wśród fanów, ale również samej zainteresowanej. Tym razem sprawa dotyczyła rodziny jednej z najpopularniejszych polskich wokalistek. Doda postanowiła zareagować natychmiast i zaapelowała do swoich obserwatorów o pomoc. Dowiedz się więcej!
W ostatnich latach internet stał się miejscem, w którym coraz częściej pojawiają się niebezpieczne oszustwa wykorzystujące wizerunki znanych osób. Fałszywe informacje, spreparowane nagrania czy podszywanie się pod celebrytów to zjawiska, które przybierają coraz większą skalę. Niestety, ich ofiarami regularnie padają również gwiazdy polskiego show-biznesu.
Rozwój sztucznej inteligencji oraz łatwy dostęp do narzędzi umożliwiających tworzenie fałszywych materiałów sprawiają, że internauci coraz częściej mają problem z odróżnieniem prawdy od fikcji. W efekcie nieprawdziwe informacje błyskawicznie rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych, wywołując niepotrzebny niepokój i zamieszanie.
Niedawno o podobnych problemach mówiła również Maryla Rodowicz, której wizerunek został wykorzystany do stworzenia fałszywego materiału krążącego w sieci. Tym razem jednak sytuacja dotknęła bezpośrednio rodzinę Doroty Rabczewskiej, znanej wszystkim jako Doda.
POLECAMY: Majka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak, żaden artysta”. Ma rację?
Uśmiercono mamę Dody. Artystka nie kryje oburzenia
Kilka dni temu w mediach społecznościowych pojawił się profil przypominający oficjalny fanpage wokalistki. Na stronie opublikowano wpis stylizowany na nekrolog, informujący o rzekomej śmierci matki artystki, Wandy Rabczewskiej. Do publikacji dołączono wspólne zdjęcie matki i córki, co dodatkowo mogło wprowadzać odbiorców w błąd.
Fałszywa informacja bardzo szybko zaczęła krążyć po sieci. Część internautów początkowo uwierzyła w opublikowaną wiadomość, co tylko spotęgowało skalę zamieszania. Wiele osób nie kryło szoku, widząc rzekomy nekrolog osoby bliskiej jednej z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd w Polsce.
Na reakcję Dody nie trzeba było długo czekać. Wokalistka opublikowała na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zrzut ekranu przedstawiający fałszywy wpis i postanowiła publicznie zaapelować do swoich fanów o pomoc w walce z kontem rozpowszechniającym nieprawdziwe treści.
„Bardzo proszę o zgłaszanie tej strony. Podszywa się pod moją osobę oraz publikuje niepokojące, wstrętne treści fałszywe” – napisała.
Słowa artystki wywołały natychmiastową reakcję jej obserwatorów. Pod wpisem szybko pojawiły się setki komentarzy od osób, które nie kryły oburzenia całą sytuacją. Wielu fanów przyznało, że przez chwilę uwierzyło w opublikowaną informację i poczuło prawdziwy niepokój.
W komentarzach można było przeczytać liczne głosy wsparcia dla wokalistki oraz jej rodziny. Internauci zgodnie podkreślali, że publikowanie takich treści przekracza wszelkie granice przyzwoitości i powinno spotykać się z surowymi konsekwencjami.
“Ludzie to szm**y; Masakra; Co ludzie mają w głowie?; Ja nie mogę, ludzie są głupi; Co za debile; Nie chce się wierzyć; Komuś się ewidentnie nudzi; Poniżej jakiejkolwiek krytyki; Dramat totalny” – pisali fani Dody.
Cała sytuacja pokazuje, jak niebezpieczne mogą być fałszywe informacje rozpowszechniane w internecie. W przypadku osób publicznych ich skutki często dotykają nie tylko samych gwiazd, ale również ich najbliższych. Doda postanowiła nagłośnić sprawę i ostrzec swoich fanów, a internauci liczą, że strona odpowiedzialna za publikację zostanie szybko usunięta. Jedno jest pewne – granice internetowej manipulacji po raz kolejny zostały boleśnie przekroczone.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Spotkaliście się kiedyś z takimi informacjami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Majka Jeżowska UDERZA w Skolima: „To prostak”. Ma rację?
Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie, a kolejne gwiazdy show-biznesu zabierają głos w głośnej sprawie dotyczącej wsparcia dla artystów. Tym razem na temat wokalisty wypowiedziała się Majka Jeżowska. Jej słowa z pewnością nie spodobają się fanom „króla latino”. Przeczytaj całość już teraz!
W ostatnich dniach temat wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie obiegło internet i wywołało ogromne emocje.
Muzyk nie szczędził mocnych słów, a jego wypowiedź podzieliła opinię publiczną. Część internautów poparła jego stanowisko, jednak wielu przedstawicieli środowiska artystycznego uznało jego słowa za krzywdzące i niesprawiedliwe wobec osób związanych z kulturą.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Jedną z pierwszych osób, które postanowiły odpowiedzieć na te słowa, była Anna Rusowicz. Wokalistka opublikowała w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym przypomniała, że pojęcie artysty obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko popularnych wokalistów czy celebrytów.
Artystka zwróciła uwagę na fakt, że w środowisku kultury funkcjonują tysiące ludzi wykonujących swoją pracę z pasji, często za niewielkie wynagrodzenie. Jej zdaniem nie można wszystkich twórców oceniać przez pryzmat kilku najbardziej rozpoznawalnych nazwisk.
Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.
Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Majka Jeżowska nie ma litości dla Skolima
Teraz do grona osób komentujących sprawę dołączyła również Majka Jeżowska. W rozmowie z „Faktem” piosenkarka została zapytana nie tylko o samą wypowiedź Skolima, ale także o fakt, że padła ona podczas wydarzenia, na którym obecne były również dzieci.
Dziennikarze zapytali artystkę, czy jej zdaniem wokalista powinien powstrzymywać się od używania wulgaryzmów podczas imprez rodzinnych i wydarzeń, w których uczestniczą najmłodsi. Odpowiedź Majki Jeżowskiej była krótka, ale niezwykle dosadna.
“Powinien [czyt. powstrzymać się], ale Skolim to niestety prostak, żaden artysta. Podoba się dzieciom, zarabia miliony…” – powiedziała Jeżowska.
Słowa Majki Jeżowskiej błyskawicznie odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Internauci ponownie podzielili się na dwa obozy – jedni przyznają rację wokalistce, inni stają w obronie Skolima i jego prawa do wyrażania własnych poglądów.
Jedno jest pewne – burza wywołana przez wypowiedź Skolima nie zamierza wygasać. Wręcz przeciwnie, do dyskusji dołączają kolejne znane osoby, a temat wsparcia dla artystów staje się jednym z najgorętszych sporów polskiego show-biznesu. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach możemy spodziewać się kolejnych mocnych komentarzy i jeszcze większych emocji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”
Zgadzacie się ze słowami Majki Jeżowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim doczekał się odpowiedzi z ministerstwa: „Kim on de facto jest…”
Burza wokół słów Skolima wciąż nie cichnie. Po fali komentarzy ze strony artystów, muzyków i internautów do dyskusji włączyła się teraz osoba odpowiedzialna za politykę kulturalną państwa. Jej stanowisko może zaskoczyć tych, którzy uważali, że temat szybko ucichnie. Warto przeczytać do końca!
W ostatnich dniach trudno było znaleźć w polskim show-biznesie temat, który wzbudzałby większe emocje niż dyskusja o wsparciu dla artystów. Wszystko zaczęło się od głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozeszło się po sieci i wywołało prawdziwą lawinę komentarzy.
Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się zarówno z poparciem części internautów, jak i ostrą krytyką ze strony ludzi związanych z kulturą. Szczególne kontrowersje wzbudziły słowa, w których bardzo surowo ocenił środowisko artystyczne i zasadność udzielania mu wsparcia finansowego.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Wypowiedź błyskawicznie wywołała reakcję wielu osób ze świata kultury. Jedną z pierwszych była Anna Rusowicz, która postanowiła publicznie odnieść się do słów wokalisty. Artystka zwróciła uwagę, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko gwiazdy obecne na pierwszych stronach gazet.
Na swoim profilu przypomniała, jak różnorodne jest środowisko twórców i jak wiele osób każdego dnia pracuje na rzecz kultury, często nie osiągając wielkich zarobków. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich przedstawicieli branży do jednego worka jest nie tylko niesprawiedliwe, ale również krzywdzące.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Na tym jednak nie koniec. Do dyskusji dołączył także Krzysztof Skiba, który opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”. Lider zespołu Big Cyc nie ukrywał, że jest oburzony słowami młodszego kolegi po fachu i postanowił szczegółowo przedstawić własne argumenty.
Krzysztof Skiba przypomniał, że sukces finansowy osiąga jedynie niewielki procent osób związanych z branżą artystyczną. W swoim wpisie zwrócił uwagę na sytuację aktorów, muzyków czy ludzi teatru, którzy mimo wieloletniego wykształcenia i doświadczenia często funkcjonują na niestabilnych umowach i nie mogą liczyć na wysokie dochody.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Ministra kultury zabrała głos na antenie Polsat News
Teraz do sprawy odniosła się również Marta Cienkowska, wiceminister kultury, która pojawiła się w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. To właśnie jej wypowiedź jest najnowszym głosem w coraz bardziej gorącej debacie dotyczącej wsparcia dla twórców i osób pracujących w sektorze kultury.
W rozmowie polityczka wyjaśniła, że proponowane rozwiązania nie są skierowane do najbogatszych gwiazd show-biznesu, lecz do osób, które przez lata pracują na umowach o dzieło lub realizują projekty bez stabilnego zabezpieczenia społecznego. Jej zdaniem obecny system pozostawia wiele takich osób bez odpowiedniej ochrony.
“W związku z tym, że mamy również w środowisku kultury, w środowisku sektorów kreatywnych takie osoby, które pracują na umowę o dzieło, pracują projektowo i wypadają z systemu ubezpieczeń społecznych, co de facto daje większe koszty dla budżetu państwa, to zaproponowaliśmy taki system, który pomaga tym najmniej zarabiającym osobom w sektorze kultury i w sektorach kreatywnych, po to, żeby ten system usprawnić, żeby zapewnić im podstawowe bezpieczeństwo, tak jak zapewniamy innym grupom społecznym” – powiedziała ministra.
W dalszej części swojej wypowiedzi Marta Cienkowska podkreśliła również znaczenie kultury dla budowania narodowej tożsamości. Zwróciła uwagę, że twórczość artystyczna od pokoleń odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i historycznym kraju, dlatego wsparcie dla osób związanych z kulturą nie powinno być traktowane wyłącznie jako koszt.
“Przypomnę, że gdyby nie nasza kultura, gdyby nie nasza tożsamość zbudowana wokół również dzieł kultury, to pewnie nie byłoby tego narodu. Polska zniknęła z mapy na wiele lat, a jednak utrzymaliśmy się dzięki naszym wartościom, dzięki naszej tożsamości, która była budowana również i głównie przez środowisko kultury” – wspomniała na antenie Polsat News.
Po czym dodała:
“Tego typu słowa są niedopuszczalne i to, że ktoś w publicznie używa takich słów w ten sposób, obrażając innych ludzi, jednocześnie starając się być w tym środowisku, choć nie wiem, czy pan Skolim jest przedsiębiorcą, czy kim on de facto jest. Po prostu według mnie to jest zwykłe mówienie pod publiczkę, żeby zyskać większy pogłos” – wtrąciła.
Jak widać, burza wywołana przez słowa Skolima wciąż nabiera rozpędu. Do dyskusji włączają się kolejne osoby ze świata kultury, polityki i mediów, a temat wsparcia dla artystów pozostaje jednym z najgorętszych zagadnień ostatnich dni. Wszystko wskazuje na to, że spór wokół planowanych zmian jeszcze długo nie ucichnie, a kolejne reakcje mogą tylko podgrzać atmosferę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”
Jakie macie zdanie na temat całej tej medialnej burzy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Krzysztof Skiba punktuje Skolima: “Grasz koncerty w każdej dziurze”
Dyskusja o wsparciu dla artystów zamienia się w jedną z najgorętszych afer ostatnich tygodni. Po kontrowersyjnej wypowiedzi Skolima głos zabierają kolejne gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Teraz do sprawy odniósł się Krzysztof Skiba, który opublikował mocny wpis i nie szczędził gorzkich słów pod adresem młodszego kolegi. Dowiedz się więcej!
W ostatnich dniach temat planowanych zmian dotyczących wsparcia dla artystów zdominował media społecznościowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą Skolima, który podczas jednego ze swoich występów postanowił publicznie skomentować pomysł współfinansowania emerytur dla twórców. Jego wypowiedź błyskawicznie obiegła internet i wywołała ogromne emocje zarówno wśród fanów, jak i przedstawicieli środowiska artystycznego.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
Muzyk nie przebierał w słowach, a jego wypowiedź spotkała się z bardzo skrajnymi reakcjami. Część internautów przyklasnęła jego stanowisku, inni uznali jednak, że przekroczył granicę i niesprawiedliwie uderzył w całe środowisko twórców. Szczególnie dużo kontrowersji wzbudził sposób, w jaki odniósł się do artystów korzystających lub potencjalnie mogących korzystać z państwowego wsparcia.
Wśród osób, które postanowiły odpowiedzieć na słowa wokalisty, znalazła się między innymi Ania Rusowicz. Artystka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak szerokim pojęciem jest zawód artysty i jak wiele profesji obejmuje. Jej zdaniem wrzucanie wszystkich twórców do jednego worka jest krzywdzące i nie oddaje realiów funkcjonowania wielu ludzi kultury.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
POLECAMY: Maryla Rodowicz nie kryje smutku. Jej słowa poruszają
Krzysztof Skiba UDERZA w Skolima. Ostro?
Na tym jednak nie koniec. Głos w sprawie postanowił zabrać również Krzysztof Skiba z zespołu Big Cyc. Muzyk opublikował obszerny wpis zatytułowany „DO SKOLIMA, CO WSTYDU NI MA”, w którym odniósł się bezpośrednio do słów młodszego kolegi. Już pierwsze zdania nie pozostawiały wątpliwości, że lider Big Cyca nie zgadza się z jego stanowiskiem.
“Powiedziałeś, o swoich koleżankach i kolegach ze sceny, że artyści to ku..y i ćpuny i żadne emerytury im się nie należą” – napisał.
W dalszej części wpisu muzyk przypomniał, że sukces finansowy jest udziałem jedynie niewielkiej grupy twórców.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – kontynuował.
Krzysztof Skiba zwrócił również uwagę na aspekt społeczny całej dyskusji. Jego zdaniem osoby osiągające wysokie dochody nie powinny szydzić z tych, którym się nie powiodło. W swoim wpisie podkreślił, że zarówno on, jak i Skolim nie potrzebują dodatkowego wsparcia, jednak wielu mniej znanych artystów znajduje się w zupełnie innej sytuacji życiowej.
“To nie jest fajne, gdy bogaty naśmiewa się z biednych. Spytaj swojej babci. Tak, tej co ostatnio po naszym koncercie w Krakowie, robiła sobie ze mną zdjęcie. Ona ci to potwierdzi. Ja i Ty nie potrzebujemy żadnych emerytur. Ja sprzedałem miliony płyt, a Ty grasz koncerty w każdej dziurze, bo jesteś na fali. Ale są tacy artyści, którzy nie odnieśli sukcesu. Swoją niemądrą wypowiedzią naszczułeś na biedaków. Zrobiłeś prezent głupiej gawiedzi, która zawsze się cieszy z takich populistycznych, ostrych wysrywów” – czytamy.
W kolejnych fragmentach muzyk odniósł się do kwestii państwowych dopłat dla różnych grup zawodowych. Przypomniał, że w Polsce od lat funkcjonują liczne programy wsparcia dla różnych sektorów gospodarki, a proponowane rozwiązania dla artystów miałyby objąć stosunkowo niewielką grupę osób. W jego ocenie debata nie powinna opierać się na emocjach, lecz na konkretnych danych i liczbach.
“Do górników, zdrowych, silnych chłopów, co roku Polska dopłaca aż 9 miliardów. A jest tych górników w Polsce tylko 75 tysięcy. Tymczasem oblicza się, że artystów objętych tymi emeryturami byłoby 64 tysiące. A suma dopłat, to nie żadne miliardy, tylko kilkaset milionów rocznie. Księży w Polsce jest 30 tysięcy. Kler nie wytwarza żadnego PKB, czyli dochodu dla Polski, oprócz wątpliwego wsparcia duchowego, a kosztuje Polskę rocznie dwa miliardy dopłat. Takich przykładów można by mnożyć. Czemu nie wyśmiewasz tych dopłat, tego trwonienia kasy na inne branże, a sprzeciwiasz się emeryturom dla mniej znanych artystów?” – dodał Krzysztof Skiba.
Na zakończenie lider Big Cyca podkreślił, że w jego opinii wartość artysty nie zawsze idzie w parze z popularnością czy wysokimi zarobkami.
„Bywa, że ci mniej znani są bardziej wartościowi, niż ci, którzy śpią na kasie” – podsumował.
Jedno jest pewne – dyskusja dotycząca emerytur i wsparcia dla artystów dopiero się rozkręca, a kolejne wypowiedzi gwiazd pokazują, jak bardzo podzielone jest środowisko muzyczne. Czy głos zabiorą następni artyści? Wszystko wskazuje na to, że ten temat jeszcze długo nie zniknie z nagłówków.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zabrała głos ws. emerytur artystów. Padły mocne słowa
Zgadzacie się ze słowami Krzysztofa Skiby? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuZalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
-
news4 dni temuSkolim szaleje z cenami paliw. Kierowcy nie wierzą własnym oczom
-
news5 dni temuŁatwogang ZNIKA z Internetu? Influencer wydał OŚWIADCZENIE
-
news3 dni temuDoda MIAŻDŻY Skolima: „Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy”
-
news2 dni temuMacudzińska ODPOWIADA Pajączkowskiej po „Królowej Przetrwania”. Ostro?
-
news4 dni temuJulia Wieniawa zaśpiewała hit Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt
-
news2 dni temuRoxie Węgiel przekazała radosną nowinę. Gratulacji nie ma końca
-
news5 dni temuMariusz Kozak ODCHODZI z „Gogglebox”? Właśnie opublikował wymowny komunikat

Dodaj komentarz