Śledź nas

lifestyle

Podaruj Misia temu, kogo kochasz i pomóż zbudować Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży

Opublikowano

w dniu

misia

Po raz 16. ruszyła akcja Podaruj Misia!

Wszyscy kochają pluszowe misie, tym bardziej, które mają magiczną moc pomagania! Zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim ulubiona akcja klientów drogerii Rossman, organizowana wspólnie z Fundacją TVN Nie Jesteś Sam “Podaruj Misia”. Tym razem cały dochód ze sprzedaży uroczych pluszaków zostanie przekazany na budowę Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży.

HOT NEWS- Hotel Paradise: przed nami ostatnia Pandora 4. edycji

Rossmannowe misie co roku goszczą pod choinkami w polskich domach, stanowiąc miły, designerski upominek i przypominając jednocześnie, że Święta Bożego Narodzenia to czas nie tylko radości, ale też myślenia o innych – zwłaszcza o tych, którzy potrzebują wsparcia. Przed nami kolejne trudne święta w dobie pandemii, więc w szczególności powinniśmy myśleć o potrzebujących. W tym roku, cały dochód ze sprzedaży misiów zostanie przeznaczony na budowę Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży (na terenie Centrum Zdrowia Dziecka). Będzie to obiekt o powierzchni blisko 6 tysięcy mkw., w którym będą się mieścić oddział pobytu dziennego dla 30 pacjentów, oddział pobytu stacjonarnego (32 łóżka) oraz poradnia psychiatryczna (w tym gabinety lekarskie, terapii grupowej oraz rodzinnej). Katarzyna Rogala, specjalista psychiatrii dzieci i młodzieży, Kierownik Ośrodka Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Centrum Zdrowia Dziecka tłumaczy, dlaczego jest to takie ważne:

Od lat zmagamy się z dramatycznym niedoinwestowaniem psychiatrii w Polsce. Brakuje łóżek, brakuje placówek, a te które są – cóż – nierzadko wizualnie przypominają więzienia. Jak w takich warunkach mierzyć się z depresją? Czas też nie jest naszym sprzymierzeńcem, bo niestety liczba samobójstw wśród najmłodszych jest wysoka. Musimy też pamiętać, że objawy psychiczne są często objawem chorób somatycznych. To, że Ośrodek Psychiatrii powstanie w CZD oznacza, że pacjenci będą mieli automatycznie dostęp do specjalistycznego zaplecza i wykwalifikowanego zespołu – również w zakresie chorób rzadkich, co przenosi się na podniesienie jakości i efektywności – zarówno samej diagnostyki, jak i leczenia.

Dodaje:

Innymi słowy – Ośrodek Psychiatrii będzie miejscem innym niż wszystkie – pod każdym względem, ale to oznacza też poważne nakłady finansowe więc taka akcja z misiami w tle to niezwykle istotna cegiełka. Przed Ośrodkiem Psychiatrii stoi też inne – niezwykle ważne i długofalowe zadanie: obecnie specjalistów w dziedzinie psychiatrii w Polsce jest zaledwie 400, z czego połowa w wieku przedemerytalnym. Wysokimi standardami leczenia chcemy zachęcić lekarzy do specjalizowania się w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Tegoroczne misie zostały przygotowane przez znane duety: elegancką „Małgosię” stworzyły Bizuu i Małgorzata Kożuchowska, wyluzowaną „Dorotkę” – Robert Kupisz i Dorota Wellman, góralkę „Paulinkę” – Petite Maison i Paulina Krupińska-Karpiel, a stylowego „Marcinka” – Tomasz Ossoliński i Marcin Prokop.

Każdy miś kosztuje 50 zł. Maskotki będą dostępne tylko w drogeriach Rossmann i na www.rossmann.pl już z początkiem grudnia!

Kupicie jakiegoś misia?

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Nowy juror dołącza do ekipy MasterChef Junior

Fot. Materiały prasowe

AW

lifestyle

Inspirujący wywiad z Anitą Florek – polsko-francuska aktywistka i spełniona Mama

Opublikowano

w dniu

przez

Poruszający wywiad z Anitą Florek – polsko-francuska aktywistka, szczęśliwa mama i trader na rynku francuskim blockchain oraz producent filmowy.

przeAmbitni: Twoje życie toczy się w dwóch krajach. W Polsce i we Francji. To dwa różne światy?

Anita Florek: Życie w Paryżu i Warszawie wbrew pozorom nie jest często wcale do siebie podobne.  Ale dobrze się czuje w obu miastach. Każde daje mi co innego i dzięki temu czuje się spełniona (uśmiech).

Wciąż czuje niedosyt jak przyjeżdżam do Warszawy, że nie obejrzałam jeszcze wszystkich spektakli, uważam że teatr w Polsce jest niesamowity i mamy bardzo specyficzna formę przekazu. We Francji, to co mnie urzeka, to performance – show artystyczne, które są połączone z innymi elementami sztuki takimi jak malarstwo, muzyka, zdjęcia, światło iluminacje obrazem takie łączenie stylów…

Uwielbiam kuchnie polska tak samo jak francuska:) owszem wolę francuskiego szampana niż popularne włoskie Prosecco w Polsce, ale z drugiej strony sery mamy przepyszne i szkoda, że nie umiemy ich odpowiednio wypromować, tak jak to zrobili francuzi, czy włosi i grecy. Moim zdaniem wędliny polskie są najlepsze na świecie  wciąż mało znane za granicą.

Paryż teraz postawił na ekologię, radni planują wyłączyć centrum miasta z ruchu  samochodowego z wyłączeniem taksówek i transportu publicznego, co chwile zamykają nam nowe ulice żeby zrobić kolejne dodatkowe miejsca dla rowerów i pieszych, co szczerze mnie zaskakuje ponieważ chodniki są bardzo szerokie, a ścieżki rowerowa już są wystarczająco duże. Już teraz całe ogromne bulwary są dostępne dla rowerów, hulajnóg itd. Szczerze średnio mi się to podoba, ponieważ we Francji rowerzyści czy użytkownicy elektrycznych hulajnóg nie respektują przepisów i bardzo niebezpiecznie jeżdżą. Paradoksalnie więcej wypadków teraz z udziałem pieszych potrąconych przez jednośladowe pojazdy, niż przez samochody, które we Francji jeżdżą bardzo kulturalnie i z dużym szacunkiem wobec pieszych. W Warszawie często jest odwrotnie, królem szosy sa auta, biedni piesi i rowerzyści pozostają często w poczuciu zagrożenia, wobec prawa mongolskiego dominującego w naszej stolicy, gdzie silniejszy może więcej. Właśnie to mnie często razi w Warszawie, że kierowcy nie przepuszczają ludzi na pasach. Osobiście wolę prowadzić samochód w Paryżu i to pomimo, że są tam ogromne korki. Spotęgowane jest to dodatkowo nowymi rozporządzeniami naszej pani burmistrz Paryża, która dba o rowerzystów zbyt  priorytetowo, chociaż sama wożona jest w samochodzie przez szofera. We Francji normą jest, że pieszy idzie na czerwonych światłach, a kierowca auta z szacunkiem musi przyhamować, policja nie daje mandatów pieszym tylko kierowcom. To takie drobne ale widoczne różnice (uśmiech).

HOT NEWS- Przed laty śpiewała w chórkach Maryli Rodowicz – teraz wystąpi w “The Voice Senior” [wideo]

przeAmbitni: Jak postrzegana jest Polska i Polacy we Francji?

Anita Florek: Różnie. To w dużym stopniu zależy od wiedzy na temat Polski i Polaków oraz personalnych doświadczeń z tym związanych. Jest dużo stereotypów na nasz temat , które wciąż są podkręcane przez media. Polskie kino nie promuje polski w wystarczająco pozytywny sposób. Spójrzmy na filmy od polskich producentów filmowych i zastanówmy się który z nich pokazuje nas, Polaków, w pozytywnym świetle? Poza produkcjami historycznymi nie ma żadnego aktualnego filmu o Polsce i Polakach, który promuje nas w pozytywnym świetle. Wciąż sami sobie strzelamy w stopę.. Wesele Smardzewskiego czy biało czarne filmy Pawlikowskiego dają  taki nijaki obraz o nas za granica. Jesteśmy postrzegani jako właśnie taki nijaki kraj, nie mamy  wypracowanej  charakterystycznej marki, nie ma spójności w budowaniu wizerunku. A przecież na przykład takie kluby edukacji spersonalizowanej, których twórcami byli Polacy – Paweł i Marzena Zakrzewscy, które z powodzeniem działały przez kilka lat tu we Francji, mogły być jedną z takich wizytówek na eksport. Moje paryskie stowarzyszenie Florek&Entertainment organizuje konferencje Made in Polska dotyczącą budowania pozytywnego wizerunku Polski i Polaków za granica. Nie ukrywam, że boli mnie jako Polkę, jaki mamy obraz za granica i staram się to zmienić.

przeAmbitni: Na ile Francuzi znają Polskę i Polaków?

Anita Florek: Zazwyczaj wiedzą niezbyt dużo o nas, naszym kraju i kulturze. Kiedy tylko mam okazję to staram się to zmienić. Biorę udział w projektach i wydarzeniach związanych z promocją Polski we Francji. W Polsce staram się promować Francję. Obydwa kraje, z którymi jestem związana mają wiele do zaoferowania. Posiadają też piękne karty we wspólnej historii. Dlatego też związałam się z filmem,  chcę  poprzez współtworzone filmy  pokazywać światu inny obraz Polski  i Polaków. Tworzymy filmy obrazujące sukcesy Polaków i pokazujące nasz kraj z wartościami, promując zarazem  pozytywne cechy oraz z wartościowe filmy, które może obejrzeć cała  rodzina.

przeAmbitni: Jesteś również traderem krypto walut we Francji, trenujesz karate – lubisz nowe wyzwania?

Anita Florek: W pewien sposób tak. Karate to moja pasja od dzieciństwa. Mój mistrz sensej Maciejewski nauczył mnie żeby starać się być zawsze lepszą od zastanej samej siebie. Walka toczy się w nas samych, a karate uczy nas tej świadomości budo i pracy nad ciałem, nabywamy umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Świat krypto walut jest dla mnie moim nowym sposobem na życie, pozwala mi pracować zdalnie z każdego miejsca na świecie. Ale pierwsze kroki w krypto rozpoczęłam w Warszawie 10 lat temu, tam się nauczyłam wszystkiego między innymi od Jacka Paciorka, który aktualnie mieszka w  Tanzanii i wprowadza rządową krypto.  To on mnie wprowadził w ten świat a dzisiaj już posiadam portfele francuskich inwestorów i firm, pracuję też na rynkach afrykańskich. Testujemy nowe rozwiązania.  Mogę powiedzieć śmiało, że za kilka lat  Francja też będzie miała swoją rządową krypto.

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Cleo otwiera się na temat macierzyństwa: Zastanawiałam, czy nie jest już za późno na takie decyzje

przeAmbitni: Jako rodzina jesteście dużo we Francji. Przebywając poza Polską trudno jest przekazać dzieciom polską kulturę, tradycję i język?

Anita Florek: W domu mówimy po polsku. Ale przyjaciół mamy Francuzów, więc bywa trudniej. W dzisiejszych czasach mimo wszystko jest  łatwiej ze względu na udogodnienia techniczne jakie oferuje postęp technologiczny. Moje dzieci uczą się w Polsce w edukacji domowej (homeschooling).  Stąd częste podróże są dla nas mniejszym problem.

przeAmbitni: Możesz przybliżyć tę formę edukacji oraz jak do niej trafiliście?

Anita Florek: W edukacji domowej nie ma klasycznych klas ani klasycznych lekcji. Dziecko zna zakres materiału z przedmiotu, ma podręcznik i uczy się w domu pod opieką rodzica lub tutora. Po opanowaniu materiału zgłasza szkole gotowość zdawania egzaminu z danego przedmiotu. Szkoła przeprowadza egzamin i wystawia ocenę. Nie ma ocen cząstkowych. Nie ma prac domowych. Nie ma nieobecności i spóźnień (uśmiech).

przeAmbitni: Oceniając po opisie to idealna forma nauki dla Twojej rodziny.

Anita Florek: Dokładnie. Dla wszystkich rodzin często podróżujących. Również dla rodzin mieszkających czasowo poza Polską.

przeAmbitni: Jak trafiliście do edukacji domowej? To wciąż mało znana w Polsce forma edukacji.

Anita Florek: Szukając rozwiązań możliwych do zastosowania przy naszym trybie życia trafiliśmy na małżeństwo Pawła i Marzenę Zakrzewskich. Od nich dowiedzieliśmy się o klubach edukacji spersonalizowanej. Wyjaśnili nam jak to funkcjonuje. Dodatkowo, oni sami będąc wizytówką tej formy edukacji, przekonali nas do niej. Szczęśliwa rodzina. Uśmiechnięte dzieci. Wszyscy pełni pasji i chęci działania. Zobaczyłam u nich to, na czym najbardziej zależało mi przy wychowywaniu  własnych dzieci. Eudajmonię i harmonię.  Dodatkowo, gdy poznałam bliżej  ich historię, zaczęłam patrzyć na nich z  podziwem. Ich walka o zmiany legislacyjne była znacznie trudniejsza, niż te toczone przeze mnie na macie w karate. Zaangażowani  i zdeterminowani doprowadzili do zmian legislacyjnych najpierw w 2009  a później w 2021. Zmiany te ułatwiają domowe nauczanie i potocznie nazywane są  Ustawą Zakrzewskich.  Mam olbrzymi szacunek dla tej rodziny.

przeAmbitni: Dziękuję za interesującą rozmowę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Doda odpadła z wyścigu o Eurowizję – TVP podało listę kandydatów

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Prof. Killion Munyama o problemach rodziców Roberta Kubicy i edukacji domowej

Opublikowano

w dniu

przez

Prof. Killion Munyama o korzyściach płynących z edukacji domowej Zakrzewskich.

Killion Munyama to polski ekonomista, nauczyciel akademicki, doktor
habilitowany nauk ekonomicznych, samorządowiec i polityk pochodzenia
zambijskiego, poseł na Sejm VII, VIII i IX kadencji o edukacji domowej. Zapytaliśmy go jakie ma zdanie o edukacji domowej.

przeAmbitni: Z kim nie rozmawiam, wszyscy podkreślają, że Killlion Munyama to
sympatyczny, otwarty i pełen optymizmu człowiek. Skąd taka zgodność ocen?

Killion Munyama:
Szukam zawsze dialogu i porozumienia. Jest tyle dobrych rzeczy
do zrobienia, że marnowanie czasu na konflikty jest po prostu nieprzyzwoite.

przeAmbitni: Ciągle mamy do czynienia z konfliktami, w szczególności w polityce.

Killion Munyama: Tak. I to nie jest korzystne zjawisko. Wszyscy na tym tracimy.

przeAmbitni: Często występuje sytuacja, że politycy „dla dobra sprawy” mówią
jednym głosem?

Killion Munyama
: Niestety nie. Zdecydowanie zbyt rzadko. A jak w Polsce mówimy
„zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

przeAmbitni: Mogę poprosić o podanie przykładu takiej sytuacji? Chodzi mi o
ponadpartyjną zgodę dla zrealizowania „wyższego celu”.

Killion Munyama: Bardzo dobrym przykładem z tego roku są zmiany w prawie
oświatowym tzw. „Ustawa Zakrzewskich”. Te zmiany zostały poparte prawie
jednogłośnie.

HOT NEWS- Mary Komasa urodziła – wokalistka zdradziła płeć i imię dziecka

przeAmbitni: Odetchnąłem z ulgą. Miałem obawy obserwując naszych polityków, że
coś takiego jest nierealne. Skąd nazwa „Ustawa Zakrzewskich”?

Killion Munyama: Miałem okazję kilkanaście lat temu poznać Pawła i Marzenę
Zakrzewskich. To wspaniali ludzie. Pogodni, choć życie ciągle rzuca im kłody pod
nogi. Byli pionierami edukacji domowej w Polsce. Założyli i prowadzili
międzynarodową sieć klubów edukacji spersonalizowanej i demokratycznej, gdzie
uczyło się ponad 50 tys. uczniów. Potrafili ta ideą zarazić mnóstwo ludzi. Niestety
sukces inicjatywy Zakrzewskich przeraził część środowisk nauczycielskich
i urzędniczych. Ustawodawstwo zmieniono na nieprzyjazne edukacji domowej a ich
samych poddano dyskryminacji i szykanom.

przeAmbitni: To bardzo smutne. I nikt nie interweniował? Nikt z tym nic nie zrobił?

Killion Munyama: Paweł i Marzena Zakrzewscy nie potrafili pogodzić się z tym co
się wydarzyło. I mieli ku temu ważne powody. Potraktowano ich wyjątkowo
niesprawiedliwie. Bardzo wierzyli w ideę edukacji domowej. Otrzymali mnóstwo
wsparcia od rodziców dzieci, które uczyły się w ich klubach. Ci rodzice doświadczyli
jak bardzo pozytywny wpływ na funkcjonowanie dziecka ma taka właśnie edukacja.

przeAmbitni: To brzmi bardziej optymistycznie. I co działo się dalej?

Killion Munyama: Odbyli tysiące rozmów z parlamentarzystami wszystkich opcji.
Przekonywali niedowiarków. Wskutek tego złożono kilkaset interwencji, interpelacji.
Zakrzewscy zobiektywizowali zagadnienie edukacji domowej wygrywając ponad
setkę spraw sądowych. Tak więc władza sądownicza i ustawodawcza przyznała
poniekąd im rację. I to przyniosło efekt. Pośrednio tymi działaniami wywalczyli
korzystne zmiany. Na dodatek zostały one poparte przez olbrzymią większość
parlamentarzystów.

przeAmbitni: Można mieć nadzieję, że zmiana w prawie edukacyjnym tym razem jest
trwała?

Killion Munyama: Myślę, że tak. Uważam, że nastąpiła głęboka zmiana świadomości
naszych elit w zakresie edukacji domowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Matka reprezentantki Armenii nawoływała do niegłosowania na Polskę – fair play?

przeAmbitni: Rozumiem zalety edukacji domowej. Ale nie każdy chce w ten sposób
edukować swoje dzieci. Nie każdy też ma takie możliwości.

Killion Munyama: Tak to prawda. Ale zostawmy rodzicom wybór. Rodzice w imieniu
dzieci dokonują wielu wyborów. Na przykład jakiego języka będzie się uczyło
dziecko albo jaką dyscyplinę będzie uprawiało. To, że część dzieci nie może, z
różnych powodów uprawiać pewnych dyscyplin sportowych nie oznacza przecież, że
mamy pozostałym zakazać ich uprawiania. Chodzi o możliwość wyboru. Pozwólmy
społeczeństwu na różnorodność. Nie każdy będzie śpiewakiem. Nie każdy
koszykarzem. Nie każdy w edukacji domowej.

przeAmbitni: Trudno się nie zgodzić. A jak obecnie reagują środowiska związane z
klasyczną edukacją?

Killion Munyama: Czas pokaże. Chciałbym aby zauważyły, że edukacja domowa
odciąża klasyczny system edukacyjny. Często na edukację domową przechodzą
dzieci, które w jakiś sposób nie pasowały do tego systemu. Albo mocno wyrastały
ponad średnią, albo rozwijały się nierównomiernie, albo wymagały uwzględnienia
specyficznych potrzeb. Z tego typu uczniami klasyczny system nastawiony na
średnią, na przeciętność miał problemy.

przeAmbitni: Czyli do edukacji domowej idą ci, którzy nie odnajdują się w
klasycznej?

Killion Munyama: Często. A także Ci, którzy w edukacji domowej widzą szansę na
lepszy rozwój np. młodzi sportowcy. W niektórych dyscyplinach konieczna jest
wczesna specjalizacja i wielogodzinne treningi w młodym wieku. Czytałem kiedyś
ile problemów mieli rodzice Roberta Kubicy z powodu jego nieobecności w szkole.
W edukacji domowej takich problemów nie ma.

przeAmbitni: Rzeczywiście jest wiele zdolnych dzieci, które poświęcają się pasji od
najmłodszych lat. I trudno to pogodzić z klasyczną szkołą.

Killion Munyama: Wracając do Państwa Zakrzewskich to jest coś co bardzo mnie
intryguje. Jak, mając 12 dzieci, potrafili znaleźć czas i siły żeby wykonać taką
tytaniczną pracę? Mnie wciąż wydaje się to niemożliwe…

przeAmbitni: Samo wychowanie 12 dzieci wydaje się już wystarczająco wielkim
zadaniem. Z tego co dzisiaj usłyszałem to ich historia byłaby dobrym materiałem na
scenariusz do filmu.

Killion Munyama: Zgadzam się w pełni z tym wnioskiem.

przeAmbitni: Dziękuję za udzielenie wywiadu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Znany polski biznesmen karmi bezdomnych w Holandii [zdjęcia]

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Victoria Voigt – dziennikarka, działaczka społeczna i menadżerka w rozmowie o edukacji domowej

Opublikowano

w dniu

przez

Victoria Voigt pochwala edukację domową Zakrzewskich.

przeAmbitni: Urodziłaś się w  Polsce. Studiowałaś w Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Gdzie jest Twoja ojczyzna?

Victoria Voigt: Tam, gdzie mój dom, tam moja ojczyzna. Czuję się obywatelką świata.

przeAmbitni: Wielokulturowość, której doświadczyłaś zmieniając miejsca zamieszkania, coś odbiera czy ubogaca?

Victoria Voigt: Zdecydowanie ubogaca. Poszerzają się możliwości wyboru tego co uznaje się za swoje. W szczególności dotyczy to sfery tożsamości i wyznawanych wartości.

przeAmbitni: Mieć czy być?

Victoria Voigt: Zdecydowanie być jest cenniejsze niż mieć. Lubię odwiedzać intersujące miejsca. Spotykać nietuzinkowych ludzi. Zajmować się niebanalnymi sprawami.

przeAmbitni: Jesteś idealistką?

Victoria Voigt: Tak. Lubię mój idealizm. Cenię go również u innych. To źródło energii, która napędza mnie do wielu działań.

przeAmbitni: Trudno Cię jednoznacznie określić. Zadam więc pytanie. Kim jest Victoria Voigt?

Victoria Voigt: Ze względu na różnorodność moich aktywności i zainteresowań sama czasem zastanawiam się nad tym. Jedno jest niezmienne. Bez względu na to, gdzie jestem i jaką pełnię rolę lubię zmieniać świat na lepsze.

przeAmbitni: Z bogatym doświadczeniem. Szerokimi horyzontami. I dużą wiedzą. Pasujesz idelanie do definicji „czowieka renesansu”. Co obecnie zmieniasz na lepsze?

Victoria Voigt: Obecnie jestem zaangażowana w zmienianie na lepsze dwóch dziedzin: dziennikarstwa i edukacji.

przeAmbitni: Dlaczego te dwie dziedziny?

Victoria Voigt: Ponieważ celem jest lepsza przyszłość. Jak tego dokonać bez wartościowego przekazu w zalewie bezwartościowych i nieprawdziwtych informacji? Jak bez nowoczesnej edukacji opartej na autentycznych wartościach?

przeAmbitni: Jaki masz plan dzialania?

Victoria Voigt: Chcę stworzyć ruch młodych ludzi walczących o lepszą przyszłość „Generation V”. Stworzyłam stronę Vis-a-Vis. Dzięki prowadzonym tam rozmowom z ludźmi wyjątkowymi staram się inspirować innych do myślenia nad naszą wspólną przyszłością i do brania za nią odpowiedzialności.

przeAmbitni: Co chciałabyś zmienić w edukacji?

Victoria Voigt: Widzę olbrzymią potrzebę indywidualizacji kształcenia, które odbywa się w domu rodzinnym. Bez tego tracimy bezpowrotnie potencjał dzieci, które są poddawane masowemu, szablonowemu kształceniu, które nie uwzględnia ich predyspozycji i zainteresowań.

Bezpowrotnie tracimy również wiedzę i doświadczenie rodziców, którzy mają niewielkie możliwości dzielić się nimi ze swoimi dziećmi.

przeAmbitni: Chcesz rewolucjonizować edukację w Polsce?

Victoria Voigt: Od strony prawnej takie możliwości są w Polsce stworzone. Zmiany legislacyjne, ułatwiające dukację domową, wywalczyli dla nas Paweł i Marzena Zakrzewscy. Wykonali niesamowitą pracę przy promocji tej formy edukacji. Stąd te zmiany są potocznie nazywane „Ustawą Zakrzewskich”. Teraz od nas zależy na ile wykorzystamy stworzone nam możliwości.

przeAmbitni: Dziękuję, że miałem możliwość z Tobą porozmawiać.

Kontynuuj czytanie

lifestyle

Dbanie o planetę może… przepięknie pachnieć!

Opublikowano

w dniu

przez

Świece sojowe to absolutny top, dzięki któremu możemy cieszyć się zapachem o wiele dłużej niż dotychczas oraz duży krok w stronę lepszej kondycji naszej planety. Przetestowaliśmy świece od Świeco Love i żałujemy, że nie natrafiliśmy wcześniej na mieszanki zapachowe tego rodzaju.

   Mimo że czeka nas jeszcze dużo pracy w drodze do ekologicznego podejścia do życia na skalę masową, z jednego posunięcia możemy się ucieszyć – nasze konsumenckie wybory są coraz bardziej świadome! Myślimy o tym, jak możemy pomóc naszej planecie poprzez zmianę swoich codziennych nawyków. Co więcej, większość z naszych decyzji przeobrażamy w coś, co nie musi być dla nas wyrzeczeniem, a przyjemnością! Za przykład może tu posłużyć coś z pozoru błahego – wybór świec. Kto z nas nie lubi roztoczyć wokół siebie przyjemnego zapachu, tlącego się prosto ze świeczki? Przyznajmy szczerze – jesień i zima kochają tego rodzaju nastrój! Ale gdzie tu ekologia?

   Okazuje się, że do łask przechodzą świece sojowe, które dosłownie miażdżą swoje parafinowe siostry. Dlaczego? Są w stu procentach ekologiczne, wegańskie i naturalne, a w ich składzie na próżno szukać substancji szkodzących, dlatego są bezpieczne nie tylko dla środowiska, ale i dla nas samych. Co ważne, świece sojowe palą się dłużej, a dzięki woskowi sojowemu ich zapach jest jeszcze bardziej aromatyczny.

   Wśród internetowej (i nie tylko) oferty świec sojowych, naszej uwadze nie umknęły produkty firmy ŚwiecoLove. Firma, wzorem słynnego cytatu z ,,Pachnidła” (,, kto ma władzę nad zapachami, ten ma władzę nad sercami ludźmi”), kradnie serca nawet najbardziej wymagających fanów zapachów. Pracownicy ŚwiecoLove chcą nam podarować coś więcej niż zwykłą świecę. Z tego też powodu produkty, mają zapaść nam w pamięć, przywoływać dobre wspomnienia i zatrzymywać nas w momencie, kiedy czujemy się beztrosko, kwitnąco i spokojnie – i to nawet do pięćdziesięciu godzin!

   Po wielu badaniach, które muszą przejść świece, ŚwiecoLove znalazła się w TU i TERAZ, mimo że swoim designem przenosi nas do lat, które możemy poznać już tylko za pomocą kultury. Nie szukajcie tu sztampowych, znajomych zapachów. Szukajcie tu nieoczywistych połączeń zapachowych, które uderzą was niczym bomba, której zapachu nie zapomnicie na długo:

  • pamiętacie te niedzielne poranki/popołudnia w domu babci, kiedy w powietrzu unosił się zapach świeżo upieczonych babeczek? A gdybyście do tej woni dodali nutę soczystego mango, limonki i wanilii? Otrzymalibyście świecę o nazwie ,,jogurtowa babeczka z klementynką i mango”!
  • lubicie cytrusy, ale jednocześnie nie możecie trafić na zapach, który nie byłby zbyt agresywny? Czas na soczystą świeżość, czyli połączenie zapachu cytrusa, z nutą słodyczy i cierpkiego aromatu. A to wszystko w towarzystwie drzewa sandałowego i piżma. Czas na ,,soczystą pomarańczę z bergamotką”!
  • dobra informacja dla tych, dla których świeca może być afrodyzjakiem. Dla nas ,,drzewo sandałowe z soczystym grantem”, to nie tylko zwykłe połączenie delikatnie korzennego drzewa sandałowego z jałowcową nutą ginu i rześkim granatem, ale przede wszystkim zmysłowy, delikatnie słodki i rześki zapach, który przyciąga swoją innością.
  • zabiegani? Czas zatrzymać czas – a pomoże Wam w tym zapach o nazwie ,,prosecco z truskawką w różanym ogrodzie”. Do waszych zadań należy tylko ,,wrzucić na luz” i odłożyć na chwilę obowiązki, które i tak nigdzie nie uciekną. Odpalcie świecę, zamknijcie oczy i przenieście się do letniego wieczora, wyobrażając sobie, że jesteście sami, w towarzystwie delikatnego wiatru, spokoju, truskawek i przyjemnie schłodzonego Prosecco.
  • ona i on – celujący w zupełnie odmienne tonacje zapachowe! Koniec świata? Nie ze Świeco Love! Jeśli nie umiecie się zgrać, ciekawym rozwiązaniem będzie dla Was ,,skóra z soczystą bergamotką”. Kiedyś na skórzane zapachy mogły pozwolić sobie tylko szlacheckie rody, a dziś – każdy, kto chciałby połączyć tony żeńskie i męskie!
  • a na koniec propozycja dla tych, którzy z różnych (nie spowodowanych jesienną aurą) powodów potrzebują relaksu, wyciszenia i sporej dawki odprężenia. Świeca ,,Ylang ylang z nutą kaszmiru i rumu” zapewni Wam ukojenie, gdyż Ylang Ylang cieszy się dobrą sławą w świecie aromaterapii przeciwdepresyjnej. To orientalno-korzenna kwiatowa opowieść, która na pewno spełni swoją rolę w Waszych domach.

   Nietestowane na zwierzętach, wykonywane samodzielnie, w stu procentach autorskie – świece sojowe od Świeco Love, które w swojej idei mają być całkowicie zero waste (firma zachęca, aby po wypaleniu świecy nie wyrzucać naczynia, ale wymyślić mu nowe przeznaczenie). Pamiętajcie, że już niedługo Mikołajki i Boże Narodzenie. Może warto tchnąć odrobinę magicznej, zapachowej aury do przestrzeni swojej lub swoich bliskich? Sklep zaprasza do osobistych odwiedzin w Warszawie lub zamówień poprzez stronę internetową. Czas realizacji zamówień to zwykle od dwóch do trzech dni roboczych, ale jak wiadomo z praktyki niejednego z nas – z prezentami warto się spieszyć!  

Kontynuuj czytanie

HITY