Nawet do własnego pogrzebu podchodziła z przekąsem i przymrużeniem oka. Za to ją kochaliśmy!

Joan Rivers była wyjątkową osobą, która na zawsze wpisała się w dzieje telewizji. Nic dziwnego, że ceremonia pogrzebowa będzie równie wyjątkowa. Znana z poczucia humoru, bez względu na okoliczności, Joan jeszcze za życia oznajmiła jak ma wyglądać ceremonia pożegnalna.

Kiedy umrę (tak Mellisa, ten dzień nadejdzie i tak, wszystko będzie na twojej głowie), chcę żeby mój pogrzeb był wielkim show-biznesowym eventem ze światłami, kamerami i akcją. Chcę cateringu, paparazzi i agentów gwiazd robiących awantury. Chcę, żeby to było hollywoodzkie pod każdym względem. Nie chcę paplającego rabina – chcę płaczącej Meryl Streep w pięciu różnych akcentach. Nie chcę żadnej mowy pochwalnej, chcę, żeby Bobby Vinton podniósł moją głowę i zaśpiewał “Mr. Lonely”. Chcę wyglądać przepięknie, lepiej martwa niż za życia. Mam być pochowana w sukni Valentino i Harry Winston ma zaprojektować moje toe tag (karta zmarłego przyczepiana do jego kostki). I chcę jeszcze wiatrak, żeby nawet w trumnie moje włosy powiewały jak u Beyonce – napisała w 2012 roku

Joan uwielbiała wielkie, bogate  eventy, dlatego Jej pogrzeb ma wyglądać dokładnie tak jak sama go zaplanowała!

joan


Nie ma więcej wpisów