showbiz
Syn Stanisława Soyki opublikował przejmujący wpis. Tak żegna swojego tatę
Wiadomość o odejściu jednego z najważniejszych polskich wokalistów rozeszła się błyskawicznie i pogrążyła fanów w żałobie. Nieoczekiwane przerwanie transmisji na żywo, poruszone gwiazdy oraz wzruszający gest syna – to wszystko sprawiło, że ta tragedia zapisała się w historii polskiej muzyki. Dowiedz się więcej, co napisał Marcin Sojka!
Stanisław Soyka od dekad był uważany za ikonę polskiej sceny muzycznej – zarówno jazzowej, jak i popowej. Jego kariera rozpoczęła się jeszcze w wieku czternastu lat, gdy dołączył do chóru kościelnego. Z czasem jego charakterystyczny głos, niezwykła muzykalność i emocjonalne interpretacje utworów uczyniły go jednym z najbardziej cenionych wokalistów w kraju. Publiczność pokochała takie hity jak „Życie to krótki sen” czy „Czas nie czeka na nas”, które wciąż rozbrzmiewają na koncertach i w radiu.
W ubiegły czwartek nadeszła wiadomość, która wstrząsnęła światem kultury. Stanisław Soyka odszedł nagle w wieku 66 lat. Informacja spadła na fanów niczym grom z jasnego nieba, bo jeszcze tego samego dnia artysta miał pojawić się na scenie podczas „Top of The Top Sopot Festival”. Wydarzenie było od dawna zapowiadane, a jego występ miał należeć do kluczowych momentów festiwalu.
Podczas koncertu „Orkiestra Mistrzom” publiczność i widzowie przed telewizorami zauważyli jednak, że jednego z najważniejszych wykonawców zabrakło. Atmosfera szybko się zmieniła, gdy prowadzący zamiast zapowiadać kolejnych artystów, podziękowali widzom za wspólnie spędzone dni festiwalowe. Zaskoczenie było ogromne, zwłaszcza że w ramówce zapowiadano jeszcze koncert hip-hopowy. Zamiast tego TVN nagle przerwał transmisję i wprowadził film „1800 gramów”.
Kilka minut później stacja wydała oficjalne oświadczenie.
Dziś podczas koncertu „Orkiestra Mistrzom” dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci Stanisława Soyki, który miał także wystąpić podczas dzisiejszego wieczoru. Poruszeni tragedią i ze względu na ogromny szacunek dla Artysty i rodziny przerwaliśmy transmisję telewizyjną z festiwalu. W imieniu wszystkich artystów i twórców festiwalu składamy najbliższym najszczersze wyrazy współczucia – brzmiało oświadczenie stacji.
Nie wszyscy od razu zrozumieli tę decyzję. Widzowie komentowali w internecie, że byli zaskoczeni nagłym zakończeniem relacji i zmianą w programie. Niektórzy zarzucali stacji brak transparentności, inni byli po prostu zdruzgotani faktem, że nie zobaczą zapowiadanego koncertu. Dopiero później wszyscy dowiedzieli się, że powodem była śmierć legendarnego artysty, co całkowicie zmieniło odbiór całego wydarzenia.
Warto zaznaczyć, że sam koncert w Operze Leśnej w Sopocie nie został przerwany. Artyści i publiczność kontynuowali muzyczne święto, jednak atmosfera uległa drastycznej zmianie. Smutek i poczucie straty były widoczne zarówno wśród wykonawców, jak i wśród zgromadzonych widzów. Dla wielu osób była to wyjątkowo symboliczna chwila, w której muzyka stała się formą pożegnania.
Śmierć Stanisława Soyki nie była całkowicie zaskakująca dla osób, które znały jego stan zdrowia. Już w 2022 roku pojawiły się doniesienia o poważnych problemach, które uniemożliwiły mu udział w jubileuszowej trasie Grażyny Łobaszewskiej. Wówczas artystka w oficjalnym komunikacie poinformowała, że jej przyjaciel z powodów zdrowotnych nie może wystąpić. To była pierwsza poważna oznaka, że wokalista zmaga się z trudnościami.
POLECAMY: Anja Rubik zaskoczyła odważnym zdjęciem – TAK spędza wakacje supermodelka
Syn Stanisław Soyki pożegnał ojca na Instagramie
Jego odejście to nie tylko strata dla fanów, ale również dla całego środowiska artystycznego. Przez lata współpracował z największymi nazwiskami polskiej sceny, a jego twórczość była dowodem na to, że można łączyć komercję z prawdziwą sztuką. Dla wielu osób był przykładem muzyka, który nigdy nie szedł na kompromisy i zawsze stawiał artystyczną jakość na pierwszym miejscu.
W ostatnich dniach wiele gwiazd uczciło jego pamięć. Beata Kozidrak, Anna Rusowicz, Kayah czy nawet polityk Szymon Hołownia oddali mu hołd w mediach społecznościowych i we wzruszających wpisach. Wspomnienia o artyście pokazały, jak wielki wpływ miał na polską kulturę i jak wiele osób czuło z nim silną więź.
Najbardziej poruszający gest wykonał jednak syn muzyka. Marcin Sojka dwa dni po śmierci ojca opublikował na Instagramie wymowny wpis. Była to grafika z wykresem przypominającym bicie serca lub puls muzyki, nad którym unosiła się emotikonka białego gołębia. W opisie pojawiło się tylko jedno słowo – „fly”. Post został opatrzony oryginalnym nagraniem, które – jak można się domyślać – jest autorską kompozycją syna.
Marcin Sojka poszedł śladami ojca i również poświęcił swoje życie muzyce. Studiował perkusję jazzową na Akademii Muzycznej w Łodzi, a dziś spełnia się jako perkusista, producent i kompozytor. Jego subtelny gest był nie tylko osobistym pożegnaniem, ale także symbolicznym pokazaniem, że muzyczna tradycja rodziny Soyków będzie trwała dalej.
Odejście Stanisława Soyki to symboliczny koniec pewnej epoki. Jego twórczość wciąż będzie obecna w sercach fanów, a takie piosenki jak „Tolerancja” czy „Życie to krótki sen” pozostaną wiecznie żywe. Muzyka była dla niego nie tylko zawodem, ale sensem życia – i tak też zostanie zapamiętany.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabela Krzan i Małgorzata Tomaszewska BIJĄ SIĘ o pracę w „Dzień dobry TVN”? Wyciekło nagranie
Mieliście okazję na żywo słuchać Stanisława Soyki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: SJ
-
Pierwszy raz na koncercie Stanisława Soyki byłam ok. 35 lat temu w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Koncert trwał 2,5 godziny bez żadnej przerwy. To było niesamowite przeżycie. Później jeszcze dwa razy miałam okazję posłuchać Mistrza. 23 października tego roku miałam być na czwartym z kolei koncercie. Trudno uwierzyć, że więcej nie będzie…
news
Sylwia Peretti uczciła pamięć syna. Jej słowa chwytają za serce
Minęły trzy lata od tragicznej nocy, która na zawsze zmieniła życie Sylwii Peretti. W rocznicę śmierci ukochanego syna celebrytka opublikowała niezwykle osobisty wpis, w którym opowiedziała o bólu, z jakim żyje każdego dnia. Jej słowa trudno czytać bez emocji. Przeczytaj całość już teraz!
Sylwia Peretti trzy lata temu przeżyła największą tragedię swojego życia. W nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku zginął jej 24-letni syn, Patryk Peretti. Od tamtej chwili życie celebrytki całkowicie się zmieniło, a ona sama wielokrotnie dawała do zrozumienia, że strata jedynego dziecka pozostawiła w niej ranę, której nie sposób zagoić.
Do tragicznego wypadku doszło w Krakowie. Patryk Peretti podróżował samochodem wraz z trzema kolegami. Żółte, sportowe renault megane, którym kierował 24-latek, z dużą prędkością zjechało z mostu Dębnickiego, dachowało, a następnie uderzyło w mur. W wypadku zginęły wszystkie cztery osoby znajdujące się w pojeździe – Patryk, Marcin, Olek i Michał.
Okoliczności tragedii przez wiele miesięcy były szeroko komentowane w mediach. Późniejsze badania wykazały, że Patryk Peretti miał w chwili wypadku ponad 2,3 promila alkoholu we krwi. Dla rodzin wszystkich czterech młodych mężczyzn najważniejszy pozostał jednak fakt, że tamtej nocy stracili swoich najbliższych, a ich życia już nigdy nie wróciły do dawnego porządku.
Sylwia Peretti po śmierci syna wycofała się z życia publicznego i przez długi czas przeżywała żałobę z dala od blasku fleszy. W mediach społecznościowych od czasu do czasu dzieli się jednak wspomnieniami związanymi z Patrykiem i pokazuje, że mimo upływu kolejnych miesięcy pamięć o nim pozostaje nieodłączną częścią jej codzienności.
POLECAMY: Dietetyk PRZEŚWIETLIŁ parówki Skolima. Jego ocena może zaskoczyć
Sylwia Peretti została sama w żałobie
Łukasz P., przebywa obecnie w areszcie po zatrzymaniu przez CBA na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Jest podejrzany w sprawie dotyczącej wyłudzenia dofinansowania ze środków Unii Europejskiej, pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
W trzecią rocznicę śmierci syna Sylwia Peretti opublikowała w mediach społecznościowych niezwykle osobisty materiał. Pokazała nagranie ze swojego klimatycznego ogrodu, który nocą został oświetlony licznymi lampkami. Spokojne kadry stanowiły tło dla poruszających słów skierowanych do zmarłego syna.
Celebrytka opisała, jak zmieniło się jej postrzeganie strachu od chwili, gdy straciła Patryka. W swoim wpisie przyznała, że po doświadczeniu śmierci własnego dziecka inne lęki straciły dla niej znaczenie. Jak podkreśliła, największy strach, jaki może przeżyć matka, w jej przypadku już się spełnił.
“Północ na cmentarzu nie przeraża. Przeraża tylko świat, w którym od trzech lat nie mogę cię przytulić. Dziś nie boję się już niczego. Bo matka, która przeżyła śmierć własnego dziecka, zna ból większy niż wszystkie ludzkie lęki. Od dnia, w którym odszedłeś, przestałam bać się o siebie. Bo największy strach już się spełnił. Tak bardzo cię kocham dzieciaku” – napisała na InstaStories.
Słowa Sylwii Peretti pokazują, że mimo upływu trzech lat ból po stracie syna nadal pozostaje ogromną częścią jej życia. Celebrytka nie próbuje ukrywać emocji ani udawać, że czas całkowicie zabliźnił ranę. Kolejne rocznice są dla niej momentem szczególnie trudnym, ale także okazją do publicznego pielęgnowania pamięci o Patryku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iwona Pavlović komentuje odejście Ewy Kasprzyk z „TzG”. Te słowa mogą zaskoczyć




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dietetyk PRZEŚWIETLIŁ parówki Skolima. Jego ocena może zaskoczyć
Skolim podbija już nie tylko listy przebojów i sceny koncertowe, ale również… sklepowe półki. Produkty spożywcze sygnowane nazwiskiem gwiazdora wzbudzają ogromne zainteresowanie, a teraz ich składowi przyjrzał się profesjonalny dietetyk. Jego werdykt może zaskoczyć największych sceptyków. Dowiedz się więcej!
Skolim od dawna pokazuje, że doskonale odnajduje się nie tylko na scenie, ale również w świecie biznesu. Choć jego kalendarz koncertowy wypełniony jest niemal po brzegi, a na niektóre występy dociera nawet helikopterem, nie przeszkadza mu to w rozwijaniu kolejnych przedsięwzięć. Muzyk konsekwentnie buduje własną markę i coraz odważniej wchodzi na zupełnie nowe rynki.
Skolim, a właściwie Konrad Skolimowski, swoją karierę rozpoczynał jako aktor. Widzowie mogli oglądać go między innymi w takich serialach jak „Barwy szczęścia”, „Dziewczyny ze Lwowa” czy „Druga szansa”. Z czasem postawił jednak na muzykę i szybko stał się jednym z najpopularniejszych wykonawców w kraju. Dziś jego koncerty przyciągają tłumy, a napięty grafik sprawia, że artysta potrafi jednego dnia pojawić się na kilku różnych scenach.
Ogromną popularność Skolim postanowił wykorzystać również w biznesie. Artysta prowadzi już stację benzynową i otwarcie przyznaje, że w planach ma kolejne inwestycje. W oficjalnym sklepie wokalisty można znaleźć między innymi perfumy, koszulki, kosmetyki samochodowe i inne gadżety sygnowane jego pseudonimem. Niedawno do tej listy dołączyła nawet bielizna z własnym logo.
Na tym jednak nie koniec. Skolim nawiązał również współpracę z producentem wędlin, dzięki czemu do sprzedaży trafiły sygnowane jego nazwiskiem produkty spożywcze, w tym parówki i kiełbasy. Ten nietypowy pomysł odbił się szerokim echem w mediach i pokazał, że gwiazdor nie boi się odważnych, a czasem wręcz zaskakujących decyzji biznesowych.
POLECAMY: Iwona Pavlović komentuje odejście Ewy Kasprzyk z „TzG”. Te słowa mogą zaskoczyć
Dietetyk WZIĄŁ POD LUPĘ parówki Skolima. Takiej oceny mało kto się spodziewał
Produkty sygnowane nazwiskiem Skolima szybko zaczęły wzbudzać zainteresowanie klientów. „Skolimki” można znaleźć nie tylko w polskich sklepach, ale również za granicą. Wraz z rosnącą popularnością celebryckich parówek pojawiło się jednak pytanie, czy za rozpoznawalnym nazwiskiem i marketingiem idzie również jakość. Odpowiedzi postanowił poszukać dietetyk Patryk Chmielarz, który dokładnie przyjrzał się składowi produktu.
“Dobry skład czy tylko dobry marketing z słabym składem? Na opakowaniu znajdziemy sporo chwytów marketingowych, ale po odwróceniu produktu widać, że te parówki mają serio okej skład. Skład: mięso z kurczaka 90%, woda, skrobia ziemniaczana, sól, aromaty, przyprawy” – ocenił dietetyk.
Dietetyk zwrócił uwagę między innymi na zawartość białka oraz stosunkowo niewielką liczbę kalorii na tle innych produktów z tej kategorii. Jak wynika z jego analizy, „Skolimki” mogą wypadać korzystniej od wielu innych parówek dostępnych na rynku.
“Całkiem sporo białka, niedużo kalorii jak na parówki (jedne z niższych wartości), mogą być wygodnym dodatkiem do śniadania lub kolacji, lepszy wybór niż wiele parówek” – wymieniał plusy “Skolimków”.
Nie oznacza to jednak, że Patryk Chmielarz uznał produkt Skolima za idealny element codziennej diety. Jego końcowa ocena była znacznie bardziej złożona. Choć na tle innych parówek dostępnych na rynku produkt wypadł naprawdę dobrze, dietetyk zdecydowanie surowiej ocenił go w szerszym kontekście zdrowego odżywiania. Ostatecznie „Skolimki” otrzymały więc dwie zupełnie różne noty.
“Moja ocena? Na rynku parówek takie 8/10. Znajdziemy takie z lepszym składem np. od Pikoka czy Tarczyńskiego, ale te mają już dobry skład. Jednak jako produkt spożywczy to daje maks 3/10. Jak już lubisz parówki i na pewno będziesz po nie sięgać, to obowiązkowo dodaj do nich dużą pęcie warzyw” – dodał dietetyk.
Wygląda więc na to, że „Skolimki” pozytywnie przeszły test specjalisty, przynajmniej na tle innych parówek dostępnych na rynku. Ocena 8/10 w swojej kategorii może być sporym zaskoczeniem dla osób, które traktowały produkt wyłącznie jako kolejny celebrycki gadżet. Skolim po raz kolejny udowadnia tym samym, że potrafi wzbudzić zainteresowanie daleko poza sceną muzyczną. Pozostaje pytanie, czym jeszcze zaskoczy swoich fanów i w jaką branżę wkroczy następnym razem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co z majątkiem Michała i Poli Wiśniewskich? Nowe ustalenia zaskakują
Jedliście parówki od Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Pavlović komentuje odejście Ewy Kasprzyk z „TzG”. Te słowa mogą zaskoczyć
Odejście Ewy Kasprzyk z jury „Tańca z Gwiazdami” było jedną z największych zmian przed startem kolejnej edycji programu. Teraz głos zabrała Iwona Pavlović, która zdradziła kulisy swojej prywatnej rozmowy z aktorką i wprost powiedziała, co sądzi o jej zniknięciu z show. Padły bardzo wymowne słowa. Dowiedz się więcej!
Iwona Pavlović to niekwestionowana ikona polskich edycji „Tańca z Gwiazdami”. Utytułowana tancerka od samego początku istnienia formatu zasiada za stołem jurorskim popularnego programu, a dzięki surowym ocenom, bezkompromisowym komentarzom i ogromnej wiedzy tanecznej dorobiła się pseudonimu Czarna Mamba. Przez lata była świadkiem wielu zmian w składzie jury, jednak każde kolejne pożegnanie z osobą związaną z formatem nadal budzi emocje.
Jedną z największych zmian przed kolejną edycją programu okazało się odejście Ewy Kasprzyk. Aktorka po pięciu edycjach spędzonych za stołem jurorskim pożegnała się z „Tańcem z Gwiazdami”. Informacja została przekazana w oficjalnym komunikacie Telewizji Polsat i natychmiast wywołała ogromne zainteresowanie widzów, którzy zaczęli zastanawiać się nad powodami tej decyzji.
Informację o odejściu aktorki potwierdził także sam Edward Miszczak, który nie szczędził jej ciepłych słów. Dyrektor programowy Polsatu podkreślił, że przez ostatnie lata wnosiła do programu nie tylko wiedzę artystyczną, ale także ogromną dawkę humoru i luzu.
„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówi dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.
Niedługo później sama Ewa Kasprzyk odniosła się do sprawy w rozmowie z Plejadą. Aktorka przekonywała, że jej odejście związane jest z innymi zobowiązaniami zawodowymi. Nie chciała szerzej analizować decyzji, podkreślając, że obecnie skupia się na kolejnych projektach.
“Dlaczego mam komentować moją decyzję o odejściu? Była ona spowodowana moimi zajętościami. Robię teraz inne projekty” – mówiła jakiś czas temu Kasprzyk.
Iwona Pavlović wprost o odejściu Ewy Kasprzyk z „TzG”. „Umarł król, niech żyje król”
Teraz głos w sprawie zabrała Iwona Pavlović, która przez ostatnie edycje zasiadała z Ewą Kasprzyk przy jednym stole jurorskim. Czarna Mamba przyznała w rozmowie z Pomponikiem, że gdy tylko dowiedziała się o odejściu koleżanki z programu, postanowiła się z nią skontaktować. Początkowo zdecydowała się jednak nie dzwonić, ponieważ nie znała jeszcze wszystkich okoliczności całej sytuacji.
“Pierwsze, co zrobiłam, to napisałam do Ewy SMS-a. Na razie tylko wiadomość, bo nie chciałam dzwonić. Nie wiedziałam jeszcze dokładnie, jak to wszystko się odbyło, więc po prostu naprawdę podziękowałam jej za to, że miałam przyjemność ją poznać” – wyznała Pavlović.
Jak podkreśliła Iwona Pavlović, wspólna praca przy „Tańcu z Gwiazdami” pozwoliła jej poznać Ewę Kasprzyk z zupełnie innej strony. Choć aktorka od dekad jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina i teatru, dopiero regularne spotkania na planie programu pozwoliły jurorce zobaczyć, jaka jest prywatnie.
“My często znamy niektóre osoby tylko powierzchownie, a kiedy zaczyna się wspólna praca, można je poznać znacznie lepiej. Dlatego podziękowałam jej za to, że miałam okazję poznać tak wyjątkową osobę. Życzyłam jej także szerokiej drogi” – dodała.
Na wiadomości nie zakończył się jednak kontakt obu gwiazd. Jak zdradziła Czarna Mamba, Ewa Kasprzyk później sama do niej zadzwoniła. Panie odbyły prywatną rozmowę, podczas której miały okazję spokojnie porozmawiać o sytuacji oraz dalszych zawodowych planach aktorki.
“Ewunia później do mnie oddzwoniła i odbyłyśmy bardzo miłą, fajną pogawędkę. Ona idzie do przodu, rozwija się, ma kolejne propozycje i wie, co chce robić” – zdradziła Iwona Pavlović.
Czarna Mamba nie ukrywała, że jest jej żal z powodu zakończenia wspólnej przygody z Ewą Kasprzyk. Jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, że „Taniec z Gwiazdami” jest formatem, który na przestrzeni lat przechodził już wiele zmian personalnych. Jurorzy, prowadzący i uczestnicy przychodzą i odchodzą, a program za każdym razem rozpoczyna kolejny rozdział.
“Oczywiście, że jest mi szkoda, ale to już nie raz mówiliśmy – tak chyba zawsze jest. Umarł król, niech żyje król i idziemy dalej” – stwierdziła.
Słowa Iwony Pavlović jasno pokazują, że odejście Ewy Kasprzyk jest dla niej osobistą stratą, ale jednocześnie jurorka patrzy już w przyszłość. „Taniec z Gwiazdami” będzie kontynuowany w nowym składzie, a przed widzami kolejne emocje i zmiany. Pozostaje więc pytanie, kto zajmie wolne miejsce za jurorskim stołem i czy nowa osoba zdoła równie mocno zaznaczyć swoją obecność w programie.






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Co z majątkiem Michała i Poli Wiśniewskich? Nowe ustalenia zaskakują
Rozwód Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej wzbudza ogromne zainteresowanie, a kolejne informacje dotyczące rozpadającego się małżeństwa trafiają do mediów. Tym razem na jaw wyszły szczegóły dotyczące finansów pary, rozdzielności majątkowej oraz alimentów na ich dwóch synów. Sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!
Michał Wiśniewski jest obecnie w trakcie rozwodu ze swoją piątą żoną, Polą Wiśniewską. Rozstanie małżonków od miesięcy budzi ogromne zainteresowanie mediów, szczególnie że w ostatnim czasie głośno zrobiło się również o życiu uczuciowym lidera Ich Troje i jego relacji z drugą żoną, Mandaryną. Tymczasem postępowanie rozwodowe z matką jego dwóch najmłodszych synów nadal trwa.
Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska są rodzicami pięcioletniego Falco Amadeusa oraz trzyletniego Noëla Cloé. Byli partnerzy spotkali się już na sali sądowej, gdzie jednym z najważniejszych tematów była kwestia opieki nad dziećmi oraz wysokości alimentów. To właśnie finanse od początku wzbudzały największe emocje wokół postępowania.
Według relacji Michała Wiśniewskiego jego żona miała początkowo domagać się alimentów w wysokości 33 tysięcy złotych miesięcznie. Ostatecznie sąd miał jednak zdecydować o znacznie niższej kwocie. Obecnie lider Ich Troje jest zobowiązany do przekazywania łącznie 11 tysięcy złotych miesięcznie na rzecz swoich dwóch najmłodszych synów.
To jednak nie musi być ostateczna wysokość świadczenia. Kwestia alimentów pozostaje bowiem otwarta, a finalna decyzja ma zapaść w toku postępowania rozwodowego. Dopiero wtedy sąd ostatecznie rozstrzygnie najważniejsze kwestie dotyczące formalnego zakończenia małżeństwa Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej.
POLECAMY: Julia Wieniawa ŻEGNA SIĘ z „Mam Talent”? Paulina Krupińska przerwała milczenie
Jest decyzja ws. podziału majątku Wiśniewskiego i Poli? Wyszły na jaw nowe fakty
Jak się jednak okazuje, kwestia alimentów może być jednym z niewielu poważniejszych tematów finansowych, które wymagają rozstrzygnięcia między małżonkami. Redakcja Pudelka nieoficjalnie potwierdziła, że Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska funkcjonują w ramach rozdzielności majątkowej. W praktyce oznacza to, że każde z nich odpowiada za własne zobowiązania i zachowuje uzyskiwane przez siebie dochody.
Takie rozwiązanie może znacząco uprościć kwestie finansowe przy rozwodzie. Podział wspólnego majątku często staje się bowiem jednym z najbardziej skomplikowanych i konfliktowych elementów rozstania małżonków. W przypadku Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej sytuacja ma wyglądać inaczej, ponieważ obowiązująca ich rozdzielność majątkowa ogranicza zakres potencjalnych sporów dotyczących wspólnych finansów.
Co ciekawe, najnowsze ustalenia wskazują, że małżonkowie nie zdecydowali się jednak na zawarcie klasycznej intercyzy. Redakcja „Faktu” dotarła do informacji znajdujących się w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, dotyczących firmy Poli Wiśniewskiej, która została reaktywowana pod koniec ubiegłego roku.
Z informacji, do których dotarł „Fakt”, wynika, że Pola Wiśniewska i Michał Wiśniewski nie są objęci wspólnością majątkową. Co ciekawe, małżonkowie nie zdecydowali się jednak na podpisanie intercyzy. Oznacza to, że choć każde z nich dysponuje własnym majątkiem i odpowiada za swoje zobowiązania, rozdzielność majątkowa nie została ustanowiona na podstawie zawartej między nimi umowy majątkowej małżeńskiej.
Dla rozwodzących się małżonków najważniejszą nierozstrzygniętą kwestią finansową pozostają więc alimenty na dzieci. Obecnie Michał Wiśniewski ma przekazywać 11 tysięcy złotych miesięcznie na dwóch synów, jednak ta kwota może jeszcze ulec zmianie. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie należało do sądu.
Rozwód Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej wciąż nie dobiegł końca, dlatego przed byłymi partnerami mogą być jeszcze kolejne spotkania na sali sądowej. Choć rozdzielność majątkowa może oszczędzić im długiego sporu o wspólny majątek, kwestia alimentów nadal pozostaje otwarta. Dopiero decydujące rozstrzygnięcia pokażą, na jakich warunkach formalnie zakończy się małżeństwo lidera Ich Troje i jego piątej żony.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: SZOK! Dominika Tajner wiedziała wcześniej o Wiśniewskim i Mandarynie?
Jesteście zaskoczeni powrotem Michała do Mandaryny? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuWulgarna AWANTURA Polek na pokładzie samolotu. “Panieński mi zj*bałaś” [WIDEO]
-
news2 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news2 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news4 dni temuRoksana Węgiel i Kevin Mglej uciekli do raju. Kto im towarzyszy?
-
news3 dni temuMichał Wiśniewski POTWIERDZIŁ związek z Mandaryną. Wydał specjalne oświadczenie
-
news2 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
news3 dni temuBURZA po występie Skolima w TVP. Fani nie kryli rozczarowania
-
showbiz4 dni temuKolejny POWRÓT do „Tańca z Gwiazdami”. Ma szansę na Kryształową Kulę?

Dodaj komentarz