lifestyle
Wywiad: Margaret – ,,Zawsze chciałam inaczej”!
Zapraszamy na łamy magazynu ,,Twój Styl” gdzie publikowano wywiad Joanny Nojszewskiej z młodą wokalistką i blogerką Margaret. Zdjęcia do wywiadu wykonał Piotr Porębski.

Widziałam cię na żywo, kiedy śpiewałaś na gali Wiktorów na Zamku Królewskim. Jak się czułaś – nowicjuszka, a tu prezydent RP i dwa tuziny legend polskiego show-biznesu?
Margaret:– Kiedy padła propozycja, powiedziałam: Pan prezydent? Damy radę. Ale na miejscu poczułam gigantyczny stres. Zwłaszcza kiedy – pierwszy raz w życiu – byliśmy przeszukiwani przez BOR. Na szczęście gdy pojawiłam się na scenie, pani Maryla Rodowicz od razu zaczęła klaskać. Dziękowałam jej za to potem z dziesięć razy. Ale masz rację: na widowni były osobistości, które jako dziecko oglądałam w telewizji. I widzieć je z drugiej strony – oni słuchają, a ja śpiewam – to była frajda.
Myślałaś sobie: daleko zaszłam?
– Myślałam: żebym tylko się nie potknęła. Sukienka miała z tyłu frędzle, zaczepiały się o buty. (uśmiech) W telewizji pokazano tylko “Thank you”, które mogę śpiewać chociażby o trzeciej w nocy i od końca. Ale śpiewałam jeszcze drugą piosenkę i nią stresowałam się bardziej.
Czas nas uczy pogody.
– Wyzwanie. Po pierwsze autor słów, Jacek Cygan, siedział w pierwszym rzędzie. Po drugie to piosenka wymagająca i wokalnie, i interpretacyjnie. A po trzecie repertuar pani Grażyny Łobaszewskiej, którą uwielbiam.
Zaskoczyłaś mnie. Ty i oldskul.
– Ja na takich rzeczach wyrosłam. A ona jest dla mnie idolką. Cenię w niej mądrość, którą widać w tym, jak interpretuje teksty. Jako dziecko brałam udział w warsztatach prowadzonych przez panią Grażynę. Potem widywałam ją na festiwalach muzycznych, gdzie była jurorem.
No właśnie, zjeździłaś podobno całą Polskę, śpiewając w konkursach piosenki dziecięcej. Rodzice cię wysyłali czy tak sama z siebie?
– Chodziłam do szkoły muzycznej w Choszcznie, niedaleko Ińska, gdzie mieszkaliśmy. Na klarnet, a potem…
Klarnet? Dziewczynki w tym wieku przeważnie grają na pianinie.
– Mama też chciała wysłać mnie na fortepian. Dyrektor szkoły mówi: “Może byś spróbowała na akordeonie?”. A ja na to: “Akordeon jest dla wieśniaków”. Potem okazało się, że on uczył właśniegry na
tym instrumencie.
Faux pas.
– Akordeon odpadł, ale wymyśliłam sobie saksofon. Podobała mi się wizjadziewczynygrającej na tym instrumencie. Niestety, na egzaminie usłyszałam, że mam za małe palce. Mogę zacząć od klarnetu, bo z niego łatwo przejść na saksofon. Gra się podobnie, tylko zadęcie mocniejsze. Po dwóch latach uparłam się, że moje palce są już wystarczające duże i wreszcie zaczęłam naukę na saksofonie. Niestety, tuż po skończeniu szkoły miałam wypadek na rowerze. Niegroźny, ale skrzywiłam przegrodę nosową. Nie wytrzymywałam ciśnienia – dosłownie. Musiałam przestać grać.
Na zawsze?
–Na zawsze… do wczoraj! Właśnie wróciłam do saksofonu. Chcę go używać na swoich koncertach.
Wróćmy jeszcze do Ińska. I do festiwali.
– Zaczęłam jeździć w wieku 12 lat. Z koleżanką. Czasem trzeba było wpłacić wpisowe, ale rodzice nigdy nie odmawiali. Rozkłady Szczecin-Warszawa znałam na pamięć. Najlepiej pamiętam pierwszy wygrany festiwal. Na zamku w Golubiu-Dobrzyniu. Przez półPolski
wlokłam wielką pakę – nagrodą był zestaw hi-fi.
Tata był dyrektorem szkoły, do której chodziłaś. Trudna sytuacja. Jak sobie radziłaś?
– Mała miejscowość, nie zawsze było łatwo. Mama jest nauczycielką. Też uczyła w mojej szkole. Wychowania w rodzinie. Na tych lekcjach siadałam w ostatniej ławce i starałam się nie wychylać. Temat krępujący, a jeszcze z mamą, dość zasadniczą… Tata z kolei nie był groźny. Typ filozofa z wykształceniem psychologicznym. Kiedy coś zbroiłam, nie krzyczał, tylko mówił ze smutkiem, że jest mu przykro. I to dla mnie było najgorsze! Wolałabym, żeby się wydarł, żeby dał szlaban. A on tylko: “Przykro…”.
Byłaś niegrzeczna?
– Według mnie – nie, według rodziców – chyba tak. Zawsze chciałam inaczej, dyskutowałam.
Jedynaczka?
– Mam brata. Starszy o cztery lata. Chemik. Tomek był białą owcą, a ja czarną. Kiedy poszłam do liceum muzycznego w Szczecinie i zamieszkałam w internacie, natychmiast zostałam wyrzucona.
Za co?!
– Bo wracałam po nocach. Z jam sessions, z koncertów. Więc zamieszkałam sama. Dzwoniłam do mamy o 21, mówiłam jej, że boli mnie głowa i idę spać, po czym… ruszałam w długą. Poznawałam muzyków, graliśmy po nocach. Założyliśmy zespół O Niebo Lepiej.
Rodzice się nie martwili?
– Martwili… tym, że mnie tak ciągle głowa boli. W końcu mama przyjechała do Szczecina i zabrała mnie na badania do neurologa.
Jednak byłaś niegrzeczna.
– Ale nauczyłam się muzyki w praktyce, grając z kolegami, dla przyjemności. Jeździłam też do Krakowa, do Justyny Motylskiej, która wykładała jazz na Akademii Muzycznej. Nauczyła mnie innego podejścia. Bo jak jesteś “dziewczynką lat siedemnaście”, to myślisz: “Ej, zobaczcie, jestem super!”. A profesor uświadomiła mi, że nie chodzi o te wszystkie wibrata i ozdobniki, tylko o muzykę. I że nie ja jestem w tym najważniejsza. Dzięki niej z dziewczynki jeżdżącej po festiwalach stałam się bardziej świadomą wokalistką.
Ale postanowiłaś studiować anglistykę.
– Mama mnie męczyła, żebym “zdobywała wykształcenie”. Jeszcze w liceum powtarzała: ucz się matematyki, bo ze śpiewania nie wyżyjesz. Odpowiadałam: ja ci pokażę! Wiedziałam, że śpiewem będę zarabiać. Po trzech semestrach rzuciłam studia. Nie miałam na nie czasu, zaczęłam nagrywać śpiew do reklamówek.
Czytałam gdzieś listę, m.in. dość znaną reklamę Apartu z Anetą Kręglicką.
– Dziś wiem, że taka praca była cenną lekcją pokory. Musiałam schować siebie, odłożyć na bok artystyczne ego i śpiewać tak, jak chce klient. Ale zdarzały się momenty niezwykłe: zmęczona zasnęłam w studiu. Rano wstaję i Paweł, kompozytor, mówi: “Puścić ci?”. “Ale co?”. Okazało się, że w nocy się obudziłam i nagrałam wokal, czego zupełnie nie pamiętałam. Poszło do klienta, spodobało się i potem długo “hulało” w telewizji.
Czyli krok po kroczku…
– Nagrałam też wokalizy do filmu “Bokser”, do filmu dokumentalnego. Dużo się działo, ale kiedy zrezygnowałam z anglistyki, mama była załamana. Na szczęście tata powiedział: “Ufam ci”. Wyczuł, co jest dla mnie ważne.
Były ciężkie momenty?
– Wynajmowałyśmy z przyjaciółką mieszkanie w okolicach placu Zbawiciela. Zdarzyło nam się siedem miesięcy zalegać z czynszem. Pracowałam jako kelnerka – najgorsza na świecie. Potem jako sprzedawczyni w sklepie z ubraniami: nuda pośród wieszaków – zły czas.
Ale w międzyczasie założyłaś blog modowy. Słyszałam, że to był twój sposób na ogłoszenie światu, że śpiewasz.
– Pomyślałam: na Facebooku mam znajomych związanych z muzyką, a to środowisko hermetyczne i zazdrosne. Mało kto udostępni filmik, na którym śpiewam. Muszę znaleźć inny sposób. A że zawsze lubiłam się stroić… Połączyłam modę z muzyką. Blog to szybki sposób komunikacji: wkładasz zdjęcie, masz reakcję. Obok stylizacji zaczęłam zamieszczać swoje nagrania. I dzięki temu znalazł mnie mój menedżer. Kolejna ważna osoba w moim życiu
Której zawdzięczasz swój sukces – “Thank you”. Dlaczego kontrowersyjny teledysk do tej piosenki był kręcony aż za oceanem?
– Sławek jest doświadczonym agentem wielu artystów i współpracuje ze światowymi producentami. Informacja o piosence poszła do wielu krajów i odezwało się kilka osób, m.in. reżyser Chris Marrs Piliero, który wcześniej pracował m.in. z Britney Spears.
Grasz tam córkę pary… nudystów. Nie byłaś zażenowana, że na planie są golasy?
– To akurat mnie śmieszyło. Większe wrażenie zrobił na mnie fakt, że jestem pierwszy raz w Stanach. Dziewczynka z Polski
, w tych swoich dresikach, a tu na planie czekają dwie wielkie przyczepy tylko dla mnie.
Sytuacja na wyrost?
– Tam ludzie myśleli, że jestem w Europie gwiazdą. Podchodzili po autografy. A ja sobie myślałam: zaraz, przecież w Polsce jeszcze nic się nie wydarzyło. Nie spodziewałam się, że piosenka tak się spodoba i w Polsce, i w Europie.
Notowana na listach w Niemczech, Austrii… Kolejna – Wasted – też odniosła sukces. Ale przy okazji był szum, że to plagiat. Bo jest tam motyw znany zwłaszcza starszemu pokoleniu. Charakterystyczne “papa-rapa” w latach 60. śpiewała rosyjska piosenkarka, Edyta Piecha. A u nas, w przekładzie, Irena Santor.
– Usłyszałam ten kawałek w Stanach. Pomyślałam: a gdybyśmy wykorzystali to “papa-rapa” i do niego dopisali piosenkę? Oczywiście, zwróciliśmy się formalnie do autora piosenki “Nasz sosied”, pana Borysa Potiomkina. Powiedział, że “Polsza, charaszo, I like”, i zgodził się na wykorzystanie swojej kompozycji.
“Polsza, I like”, ale ty nie śpiewasz po polsku.
– Akurat taka muzyka, którą ja tworzę, brzmi lepiej po angielsku. Próbowaliśmy zrobić “Thank you” po polsku. Źle brzmiało.
Pracujesz ze szwedzkimi muzykami. Kiedy tworzycie nowy utwór, co jest twoim zadaniem?
– Piszę melodie, harmonię, trochę tekstów. Ale muszę pracować w grupie. Mam jeszcze za mało doświadczenia na solowe kompozycje. Nie silę się, żeby być samowystarczalna. Bo nie jestem.
Masz idola oprócz Grażyny Łobaszewskiej?
– Podoba mi się typ kariery Bruno Marsa. Nie ma sensacji w życiu prywatnym, ale jak wchodzi na scenę – ogień! I też malutki jak ja. (śmiech)
Masz czas na życie prywatne?
– Mam psa i to na razie tyle. Miłość? Bardziej martwi mnie, że nie mam dużo czasu na przyjaźń. Bo miłości przechodzą – miałam kilka i nie mam, a moje dwie przyjaciółki wciąż przy mnie są. Zabawne, bo jedna z nich jest byłą dziewczyną mojego byłego chłopaka. Czasem obie żartujemy zwracając się do tej trzeciej: wiesz, jeśli naprawdę chcesz należeć do klubu… (śmiech)
Teraz chcę zapytać blogerkę modową. Kogo w modzie cenisz, kto cię inspiruje?
– W Polsce Bartek Janusz,stylistafryzur i projektant mody w jednym. Lubię styl MMC i ZuoCorp. A na świecie? Balmain, bo z pazurem. Jeremy Scott, bo “odstrzelony”. Podoba mi się styl wokalistek: Rity Ory i Gwen Stefani– kolorowe, ale nie przebrane. Fascynuje mnie rosyjska blogerka Mira Duma, która genialnie łączy style i dodatki.
Widziałam twój blog, nie jesteś minimalistką.
– Kwiatek do kożucha – tak moje pomysły określa Ewelina, moja agentka. Denerwuję się, ale po cichu przyznaję jej rację. Lubię dziwaczne nakrycia głowy, ciągle szukam nowych albo robię sama, ostatnio zamówiłam turban. Nie włożyłabym zwykłej sukienki w kratkę i do tego grzecznych pantofelków, nawet gdyby to były louboutiny, bo taki styl to dla mnie nuda.
Sukces nadszedł. Rodzice już nie marudzą, żebyś poszła na studia?
– Zaczęłam projektowanie ubioru na MSKPU (Międzynarodowa Szkoła Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie – red.), ale już czuję, że będę miała obsuwę. Muzyka bierze teraz wszystko. Nawet z imprez rezygnuję, bo muszę być w formie.
Ale tata już nie mówi, że “jest mu przykro”?
– Ostatnio miałamczatw telewizji śniadaniowej. Pisali różni młodzi ludzie, fani. I nagle na stronie pojawiło się: Status – Ryszard Jamroży. Wiadomość: “Gosiu, życzę miłego dnia, kocham, tata”.
tekst: TWÓJ STYL
lifestyle
Najczęstsze błędy podczas golenia i jak ich unikać
Codzienne usuwanie niechcianych włosków wydaje się prostym zabiegiem, jednak brak odpowiedniej techniki szybko prowadzi do podrażnień. Czerwone krostki, pieczenie oraz nieprzyjemne wrastanie włosków to sygnały, że warto przyjrzeć się swoim nawykom w łazience. Większość z tych problemów wynika z prostych pomyłek, które można łatwo wyeliminować podczas codziennej pielęgnacji. Poznaj podstawowe zasady prawidłowego golenia i zobacz, jak przywrócić swojej skórze gładkość oraz komfort.
Czy golenie na sucho naprawdę niszczy twoją skórę?
Rozpoczynanie zabiegu bez uprzedniego zwilżenia ciała to jeden z najczęstszych błędów. Twarde owłosienie stawia opór, przez co ostrze maszynki szarpie cebulki i podrażnia naskórek. Brak poślizgu prowadzi bezpośrednio do uszkodzeń skóry, pieczenia oraz utrzymującego się zaczerwienienia. Jeśli szukasz łagodniejszej alternatywy dla tradycyjnego ostrza na wrażliwych partiach ciała, warto przetestować krem do depilacji, który rozpuszcza strukturę włosa bez mechanicznego tarcia. Pamiętaj jednak, że przy klasycznym goleniu podstawą zawsze powinna być obfita pianka lub gęsty żel do golenia.
Ciepła woda odgrywa zasadniczą rolę w zmiękczaniu zarostu oraz włosków na ciele, ułatwiając płynny ruch maszynki. Najlepsze efekty uzyskasz, przesuwając ostrze tuż po ciepłej kąpieli lub prysznicu, gdy pory są delikatnie rozszerzone. Po nałożeniu kosmetyku odczekaj około minuty, aby składniki nawilżające zdążyły zmiękczyć włókna przed pierwszym pociągnięciem. Osoby ze skłonnością do alergii powinny wybierać preparaty pozbawione intensywnych substancji zapachowych oraz alkoholu. Prawidłowe przygotowanie skóry sprawi, że cały proces przebiegnie sprawnie i bez niepotrzebnego pieczenia.
Jakie błędy popełniasz podczas przygotowania zarostu i ciała?
Nakładanie kosmetyków do golenia na nieumytą wcześniej twarz lub ciało powoduje mieszanie się pianki z zebranym łojem i brudem. Podczas ruchu ostrza zanieczyszczenia łatwo wnikają do otwartych mieszków włosowych, powodując stany zapalne. Przed przystąpieniem do zabiegu zawsze przemyj wybrane miejsce łagodnym żelem myjącym o fizjologicznym pH. Unikaj jednak wykonywania mocnych peelingów gruboziarnistych bezpośrednio przed użyciem maszynki, ponieważ podwójne złuszczanie osłabi barierę ochronną. Odpowiednia higiena wstępna skutecznie chroni ciało przed powstawaniem czerwonych grudek.
Częstym niedopatrzeniem jest również ignorowanie naturalnego układu, w jakim rosną twoje włosy. W wielu miejscach, zwłaszcza na szyi czy w okolicach bikini, pasma układają się w różnych kierunkach. Przyjrzenie się układowi owłosienia pozwala lepiej zaplanować ruchy maszynki i uniknąć bolesnego szarpania. Jeśli zastanawiasz się, jaki wosk do depilacji sprawdzi się w warunkach domowych, pamiętaj, że każda metoda wymaga dokładnej znajomości kierunku wzrostu włosa. Świadome prowadzenie ostrza znacząco ogranicza ryzyko powstawania późniejszych podrażnień.
Dlaczego tępym ostrzem i zbyt mocnym dociskiem robisz sobie krzywdę?
Używanie pojedynczej maszynki jednorazowej przez wiele tygodni niesie ze sobą spore ryzyko podrażnień. Tępe ostrze nie ścina włosków sprawnie, lecz je ciągnie, co zmusza do wielokrotnego poprawiania tego samego miejsca. Dodatkowo na zużytym wkładzie gromadzą się bakterie, które z łatwością wnikają w drobne uszkodzenia skóry. Maszynkę jednorazową lub wkład należy wymienić po około pięciu do dziesięciu użyciach bądź wcześniej, gdy poczujesz opór. Po zakończonym goleniu dokładnie opłucz maszynkę pod gorącą wodą i przechowuj ją w suchym miejscu.
Zbyt silne przyciskanie maszynki do ciała to kolejny zły nawyk, który usuwa wierzchnią warstwę naskórka. Wbrew powszechnemu przekonaniu mocniejszy nacisk wcale nie sprawia, że efekt gładkości utrzymuje się dłużej. Prowadzi to jedynie do zacięć, krwawienia oraz zaczerwienienia delikatniejszych obszarów. Prowadź maszynkę lekkimi ruchami, dając ostrzu możliwość swobodnego ścinania włosa. Zamiast mocno napinać skórę dłonią, postaw na małe, staranne pociągnięcia na dobrze nawilżonym obszarze.
W którym kierunku prowadzić maszynkę bez ryzyka podrażnień?
Rozpoczynanie pielęgnacji od golenia pod włos to najkrótsza droga do powstawania bolesnych, czerwonych krostek. Chociaż ta technika daje początkowo wrażenie idealnej gładkości, ścina włos poniżej poziomu skóry i sprzyja jego wrastaniu. Pierwsze pociągnięcie maszynki powinno zawsze odbywać się ściśle z kierunkiem wzrostu owłosienia. Dopiero przy drugim podejściu możesz poprowadzić ostrze w poprzek, zachowując przy tym ostrożność. Osoby o skórze ze skłonnością do stanów zapalnych powinny całkowicie zrezygnować z ruchu pod włos.
Kolejnym błędem jest ponowne golenie tego samego fragmentu ciała bez nałożenia nowej warstwy kosmetyku poślizgowego. Suche ostrze przesuwane po podrażnionym miejscu natychmiast wywołuje pieczenie oraz czerwone plamy. Jeśli po pierwszym ruchu dostrzeżesz pominięte włoski, ponownie nałóż żel lub piankę na wybrany obszar. Pamiętaj również o regularnym wypłukiwaniu ściętych włosów z przestrzeni między ostrzami, co zapobiega zapychaniu głowicy. Wykonuj wyłącznie krótkie i kontrolowane ruchy dłoni, aby wyeliminować niepotrzebne tarcie.
Jak właściwie pielęgnować wrażliwą skórę po zabiegu?
Samo usunięcie owłosienia nie kończy całego procesu, ponieważ skóra po kontakcie z ostrzem wymaga uspokojenia. Częstym błędem jest stosowanie bezpośrednio po goleniu kosmetyków zawierających dużo alkoholu lub mentolu. Takie składniki mocno podrażniają naruszoną barierę naskórkową, wywołując pieczenie i nieprzyjemne ściągnięcie. Zamiast nich wybierz łagodne nawilżenie bezwonnymi preparatami z dodatkiem d-pantenolu, alantoiny lub aloesu. Tuż po goleniu spłucz ciało chłodną wodą, co pomoże delikatnie zamknąć pory i przynieść ulgę.
Unikaj też wyciskania czy usuwania pęsetą nowo powstałych krostek oraz wrastających włosków. Agresywne naruszanie zmian przenosi bakterie w głąb skóry i zostawia po sobie trudne do usunięcia ślady lub blizny. Jeśli na ciele pojawią się bolesne zaczerwienienia, zastosuj krem łagodzący i daj skórze czas na naturalną regenerację. Gdy podrażnienia nawracają regularnie mimo poprawy techniki, warto rozważyć maszynkę elektryczną lub zmianę metody usuwania owłosienia. Dbając o regularne nawilżanie oraz higienę sprzętu, szybko zauważysz poprawę wyglądu i kondycji swojej skóry.
lifestyle
Ewa Farna schudła 10 kg. Te produkty wyeliminowała ze swojej diety
Ewa Farna od lat zachwyca fanów nie tylko kolejnymi muzycznymi sukcesami, ale również sceniczną charyzmą. W ostatnich miesiącach internauci zwrócili jednak uwagę na coś jeszcze – wyraźną metamorfozę wokalistki. Z okazji jej 33. urodzin przypominamy, co pomogło artystce zrzucić kilogramy. Dowiedz się więcej!
Ewa Farna to jedna z najpopularniejszych polsko-czeskich wokalistek, która od kilkunastu lat z powodzeniem rozwija karierę po obu stronach granicy. Jej koncerty przyciągają tysiące fanów, a kolejne albumy regularnie osiągają wysokie miejsca na listach sprzedaży. Ostatnio artystka podbija także największe stadiony w Czechach, a w miniony weekend wystąpiła przed warszawską publicznością podczas festiwalu Erste Letnie Brzmienia.
12 sierpnia 2026 roku Ewa Farna świętuje swoje 33. urodziny. Choć od lat zachwyca talentem i sceniczną energią, w ostatnim czasie równie dużo mówi się o jej imponującej metamorfozie. Internauci nie kryją zachwytu nad zmianą wyglądu wokalistki.
Na początku 2024 roku fani zaczęli zauważać, że artystka wyraźnie schudła. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze, że ma nawet 10 kilogramów mniej, a przy okazji wygląda zdecydowanie młodziej. Wielu internautów podkreślało, że promienieje i emanuje jeszcze większą pewnością siebie.
POLECAMY: TVP podjęła decyzję ws. „The Voice Senior”. Będą ZMIANY wśród trenerów?
W jaki sposób Ewa Farna dba o swoją sylwetkę?
Sama Ewa Farna od początku podkreślała jednak, że nie korzystała z żadnych cudownych diet ani ekspresowych sposobów na odchudzanie. Jak wielokrotnie zaznaczała, zależało jej przede wszystkim na lepszym samopoczuciu i zdrowszym stylu życia.
W rozmowie z „Dzień Dobry TVN” wokalistka zdradziła, jakie zmiany wprowadziła do swojej codzienności.
“Unikam cukru. Alkoholu też nie piję często. Lubię dobre wino, ale bardzo rzadko piję. Miałam taki okres, że albo byłam w ciąży, albo karmiłam piersią i nie piłam wcale. Jakoś mi tego nie brakowało. (…) Więc to prawda, że w sumie alkohol i cukier staram się eliminować” – stwierdziła.
Jak sama tłumaczyła, najważniejsze było dla niej poprawienie jakości życia i codziennego funkcjonowania. Spadek wagi okazał się jedynie efektem ubocznym zdrowych nawyków, które konsekwentnie wprowadzała do swojego życia.
Artystka nie ukrywa również, że ogromne znaczenie ma dla niej aktywny tryb życia. Intensywne koncerty, próby i liczne występy sprawiają, że niemal nieustannie pozostaje w ruchu, co również pomaga jej utrzymać dobrą formę.
Fani od razu zauważyli metamorfozę swojej idolki. W sieci nie brakowało komplementów dotyczących jej wyglądu, a wielu internautów podkreślało, że wokalistka wygląda zdrowo, naturalnie i emanuje pozytywną energią.
Mimo licznych obowiązków zawodowych Ewa Farna nie zwalnia tempa. Wciąż koncertuje zarówno w Polsce, jak i w Czechach, gdzie od lat cieszy się statusem jednej z największych gwiazd muzyki pop. Wszystko wskazuje na to, że kolejne miesiące będą dla niej równie intensywne.
Przyszły rok zapowiada się dla Ewy Farnej wyjątkowo emocjonująco. Wokalistka ma już w planach dwa koncerty na warszawskim Torwarze, które z pewnością przyciągną tłumy fanów. Patrząc na jej obecną formę i popularność, nic nie wskazuje na to, by miała zwolnić tempo – wręcz przeciwnie, przed artystką kolejne wielkie muzyczne wyzwania.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Premier Marcinkiewicz UDERZA w Prezydenta: „Nawrocki ĆPA”. Prosty szantaż obcych służb?
Lubicie piosenki Ewy Farnej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
lifestyle
Opony letnie – kiedy je wymienić i jak wybrać odpowiedni model?
Wymiana opon zimowych na letnie to jeden z podstawowych elementów przygotowania samochodu do sezonu. Kiedy najlepiej to zrobić i na co zwrócić uwagę przy zakupie nowych opon letnich?
Opony letnie zapewniają odpowiednią przyczepność i krótszą drogę hamowania w warunkach typowych dla cieplejszych miesięcy. Wybierając konkretny model, warto uwzględnić rozmiar, klasę opony, styl jazdy oraz warunki, w jakich najczęściej porusza się samochód. Szeroki wybór opon i sprzętu motoryzacyjnego oferuje Inter Cars, lider rynku motoryzacyjnego, zapewniający również fachową obsługę.
Kiedy wymienić opony na letnie?
Warto zmienić opony na letnie, gdy średnia dobowa temperatura utrzymuje się powyżej 7°C i nie występują już warunki typowe dla zimy. Nie należy kierować się wyłącznie konkretną datą w kalendarzu, ponieważ w Polsce wiosenna pogoda bywa zmienna. Wymianę można zaplanować, gdy przez kilka kolejnych dni temperatury rano i wieczorem nie spadają poniżej 7°C.
Przed zmianą ogumienia warto sprawdzić również stan opon. Minimalna dopuszczalna głębokość bieżnika dla samochodu osobowego wynosi 1,6 mm. Jednak zużyte opony letnie najlepiej wymienić wcześniej, gdy bieżnik spadnie do 3 mm. Należy zwrócić uwagę na pęknięcia, wybrzuszenia, nierównomierne zużycie oraz wiek ogumienia. Jeśli opony mają uszkodzenia lub wyraźnie straciły swoje właściwości, sama odpowiednia głębokość bieżnika nie oznacza, że nadal nadają się do bezpiecznej jazdy.

Jakie opony letnie wybrać?
Opony letnie trzeba dobierać przede wszystkim do rozmiaru przewidzianego przez producenta samochodu oraz warunków, w których pojazd jest najczęściej użytkowany. Informację o właściwym rozmiarze można znaleźć m.in. na naklejce umieszczonej na słupku drzwi, klapce wlewu paliwa lub w instrukcji pojazdu. Następnie warto porównać najważniejsze parametry kilku modeli.
Przy wyborze opon należy zwrócić uwagę na:
- rozmiar,
- indeks prędkości i nośności,
- drogę hamowania na mokrej nawierzchni,
- opory toczenia,
- poziom hałasu,
- rodzaj bieżnika.
Nie zawsze najdroższa opona będzie konieczna, czasem tanie opony letnie są wystarczające. Najważniejsze jest dopasowanie parametrów opony do konkretnego samochodu i stylu jazdy, dlatego przy zakupie warto skorzystać z fachowego doradztwa.

Jakie są oznaczenia opon letnich?
Opony samochodowe letnie nie mają jednego specjalnego oznaczenia, które jednoznacznie wskazywałoby ich sezonowe przeznaczenie. Symbole i ciągi cyfr umieszczone na boku opony dotyczą przede wszystkim jej rozmiaru, konstrukcji, indeksu nośności i prędkości, a większość z nich stosuje się zarówno w oponach letnich, jak i zimowych czy całorocznych. Dlatego przy wyborze ogumienia warto czytać oznaczenia jako zestaw informacji o parametrach konkretnego modelu.
Przykładowy zapis 205/55 R16 91V oznacza:
- 205 – szerokość opony w milimetrach,
- 55 – profil opony, czyli wysokość boku wyrażona jako procent szerokości,
- R – konstrukcja radialna,
- 16 – średnica felgi w calach,
- 91 – indeks nośności,
- V – indeks prędkości.
Warto też sprawdzić datę produkcji zakodowaną w oznaczeniu DOT. Dzięki temu można ocenić wiek ogumienia jeszcze przed zakupem.
Dobór odpowiednich opon letnich ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo i komfort prowadzenia samochodu. W razie wątpliwości dotyczących rozmiaru lub parametrów warto skorzystać z pomocy specjalistów, np. w Inter Cars, gdzie dostępny jest szeroki asortyment ogumienia i części motoryzacyjnych.
lifestyle
Dlaczego poszewka ma wpływ na stan skóry i włosów?
Dlaczego poszewka ma wpływ na stan skóry i włosów?
Każdego dnia przeznaczasz mnóstwo czasu na staranną pielęgnację twarzy oraz układanie fryzury, szukając idealnych kosmetyków w drogeriach. Rzadko jednak zastanawiasz się nad tym, że przez blisko osiem godzin na dobę Twoje ciało pozostaje w bezpośrednim kontakcie z jednym materiałem. Podczas nocnego odpoczynku wielokrotnie zmieniasz pozycję, a wrażliwa tkanka nieustannie ociera się o powłokę Twojej poduszki. Powierzchnia wykonana ze szorstkich włókien potrafi w szybkim tempie zniweczyć efekty stosowania najdroższych kremów czy odżywek. Zrozumienie prostych zależności biologicznych pozwoli Ci wreszcie zatroszczyć się o gładką cerę i zdrowe pasma bez wygórowanych kosztów.
Wpływ tkaniny na skórę i włosy – ciche przyczyny Twoich problemów z urodą
Materiał poduszki oddziałuje bezpośrednio na stan cery i włosów poprzez wywoływanie tarcia mechanicznego oraz wchłanianie wilgoci z powierzchni ciała. Szorstkie włókna unoszą zewnętrzne łuski pasm, co w prostej drodze prowadzi do łamliwości, matowienia oraz trudnego do opanowania porannego plątania. Syntetyczne lub mało przewiewne sploty zatrzymują dodatkowo pod głową ciepło, tworząc idealne warunki do gromadzenia się sebum, potu oraz resztek kosmetyków. Taki stały, wielogodzinny kompres potrafi szybko zatkać pory i wywołać bolesne stany zapalne u osób skłonnych do trądziku. Właśnie dlatego dopasowana poszewka na poduszki wykonana z odpowiedniej tkaniny stanowi osłonę chroniącą strukturę pasm oraz naturalną barierę Twojego naskórka.
Korzyści z wyboru śliskich materiałów – sekret promiennej cery bez wysiłku
Gładka powierzchnia tkaniny skutecznie chroni Twoją urodę dzięki całkowitemu wyeliminowaniu oporu mechanicznego podczas ruchu głowy. Wybierając szlachetny splot satynowy lub naturalny jedwab, dajesz swoim pasmom szansę na zachowanie sprężystości oraz głębokiego blasku. Ta delikatna struktura nie wchłania cennej wilgoci ani nakładanych przed pójściem spać odżywczych serów. Zmiana faktury tekstyliów przynosi natychmiastowe rezultaty, które zauważysz od razu po porannym przebudzeniu przed lustrem. Używanie odpowiedniego materiału wspiera procesy regeneracyjne i powstrzymuje rozciąganie naskórka.
Świadomy wybór odpowiedniego otoczenia do spania przynosi następujące korzyści pielęgnacyjne:
- Brak odgnieceń i linii sennych na powierzchni delikatnej skóry twarzy.
- Odczuwalna redukcja puszenia oraz plątania się pasm w ciągu nocy.
- Lepsza higiena wypoczynku dzięki ograniczonej absorpcji wilgoci i bakterii.
- Wsparcie naturalnej bariery naskórka podatnego na powstawanie niedoskonałości.
Częstotliwość wymiany pościeli – prosty nawyk o wielkim znaczeniu
Systematyczna zmiana powłoczki zapobiega namnażaniu się drobnoustrojów, które codziennie przenoszą się na Twoją twarz. Na tekstyliach każdego dnia osadzają się martwe komórki naskórka, mikrocząsteczki kurzu oraz resztki produktów do stylizacji. Kiedy rezygnujesz z regularnego prania, stwarzasz idealną pożywkę dla bakterii nasilających objawy trądzikowe. Pamiętaj, aby wymieniać tę część posłania przynajmniej raz w tygodniu, zwłaszcza gdy zmagasz się ze stanami zapalnymi. Zachowanie wysokiego poziomu czystości w strefie snu może całkiem szybko przynieść oczekiwane rezultaty w postaci czystej cery.
Zadbaj o dobre nawyki nocne, ponieważ to w trakcie odpoczynku zachodzą najważniejsze procesy odnowy komórkowej. Bądź świadoma tego, na czym kładziesz głowę każdego wieczoru, aby chronić swoje zdrowie oraz naturalne piękno. Małe modyfikacje w najbliższym otoczeniu potrafią przynieść spektakularne efekty, które będą zachwycać Cię każdego poranka. Daj swojemu ciału najlepsze warunki do regeneracji, a odwdzięczy Ci się nieskazitelną cerą oraz pięknymi włosami.
-
news5 dni temuKasia Sienkiewicz grzmi po nagraniu ze Skolimem. „Byłam zniesmaczona”
-
news5 dni temuCo oglądać jesienią w TVN? O tych programach będzie głośno [RAMÓWKA]
-
news2 dni temuNowy prowadzący „Dzień dobry TVN”. Kiedy zadebiutuje?
-
news1 dzień temuEdward Miszczak ocenił męża Roxie Węgiel: „Teraz rozumiem, dlaczego go wzięła”
-
news4 dni temuWidzowie zmienili zdanie o festiwalu TVN? Takich opinii dawno nie było
-
news4 dni temuDorota R. z aktem oskarżenia. Prokuratura stawia poważne zarzuty [SZCZEGÓŁY]
-
news3 dni temuWidzowie zachwyceni Marylą Rodowicz. Jednocześnie mają żal do TVN
-
news4 dni temuZaskakujące sceny na koncercie Kayah. Wypłynęło nagranie

Dodaj komentarz