Śledź nas

news

TVP ma powody do radości? Znamy wyniki oglądalności pierwszego odcinka serialu „Rodzinki.pl”

Opublikowano

w dniu

„Rodzinka.pl” powróciła na antenę TVP2 i od razu wywołała ogromne emocje. Po pięciu latach przerwy widzowie znów mogli zobaczyć rodzinę Boskich, której losy przez lata śledziły miliony Polaków. Stacja liczyła na ogromny sukces i rekordowe zainteresowanie, a teraz poznaliśmy wyniki oglądalności, które wielu mogą zaskoczyć. Fani natomiast podzielili się w komentarzach na dwa obozy – jedni cieszą się z powrotu, inni twierdzą, że to już nie to samo. Dowiedz się więcej!

Powrót kultowego serialu „Rodzinka.pl” był jedną z najbardziej wyczekiwanych premier jesieni. TVP2 postanowiło odkurzyć swój dawny hit, który przez lata bił rekordy popularności i stał się obowiązkową pozycją sobotniego wieczoru w wielu domach. Oczekiwania były ogromne – zarówno ze strony producentów, jak i widzów, którzy przez lata tęsknili za swoimi ulubionymi bohaterami. Tym bardziej zaskakujące mogą być pierwsze wyniki oglądalności, bo choć liczby są imponujące, to nie wszyscy są nimi usatysfakcjonowani.

Według danych przekazanych przez Biuro Prasowe TVP, premierowy odcinek, wyemitowany w sobotę o godzinie 20:00, obejrzało ponad 1,1 miliona osób. To przełożyło się na 10,5 procent udziału w rynku telewizyjnym, co oznacza, że TVP2 bez problemu pokonała konkurencję w swoim paśmie. Wynik uznawany jest przez stację za bardzo dobry, szczególnie biorąc pod uwagę mocne propozycje programowe innych nadawców.

Jednak mimo sukcesu oglądalności, internauci po pierwszym odcinku pozostali podzieleni. Część fanów nie kryła radości z powrotu ulubionej rodziny na ekrany, inni natomiast pisali, że serial stracił dawny urok i ich zdaniem brakuje mu już tej samej energii, która kiedyś przyciągała przed telewizory całe rodziny.

POLECAMY: Karolina Korwin-Piotrowska nie owija w bawełnę – tak ocenia nowy program Andrzeja Dudy

Wielki powrót „Rodzinki.pl” podzielił widzów

Nie ulega wątpliwości, że dużym magnesem dla widzów był powrót głównych bohaterów. Małgorzata Kożuchowska i Tomasz Karolak, czyli serialowa Natalia i Ludwik, znów wcielili się w role, które na zawsze wpisały się w polską popkulturę. Ich relacje, pełne ironii, zabawnych nieporozumień i rodzinnego ciepła, od lat sprawiały, że „Rodzinka.pl” była tak bliska sercom widzów. Teraz powracają jako rodzice dorosłych już dzieci, co otwiera przestrzeń do zupełnie nowych historii i problemów.

Tomek, w którego od początku wciela się Maciej Musiał, jest już dorosłym mężczyzną i ojcem, a jego relacje z rodzicami pokazane zostaną z zupełnie nowej perspektywy. Dwaj młodsi bracia poszli już własnymi ścieżkami – jeden opuścił rodzinne gniazdo, drugi wciąż próbuje odnaleźć się w dorosłym życiu, jednak najmłodszy nadal mieszka z rodzicami, co niejednokrotnie prowadzi do zabawnych, ale i wzruszających sytuacji. Ta zmiana otwiera drzwi do zupełnie nowych wątków, które pozwolą widzom w kolejnych odcinkach spojrzeć na Boskich z innej strony – jako na rodzinę, która wciąż trzyma się razem, choć mierzy się z wyzwaniami dorosłości i niezależności dzieci.

Twórcy zdecydowali się jednak nie tylko na sentymentalny powrót, ale też na wprowadzenie nowych twarzy. Najwięcej emocji budzi udział Heleny Englert, która wciela się w postać Soni – młodej kobiety odważnej, niezależnej i idącej pod prąd. Jej obecność wprowadza do serialu nową dynamikę i świeże spojrzenie na świat Boskich. Internauci już teraz komentują, że Sonia to postać, która może całkowicie odmienić klimat produkcji i wprowadzić powiew młodości, którego brakowało.

Mimo dużej oglądalności i powrotu znanych twarzy, komentarze w sieci pokazują wyraźnie, że opinie fanów są podzielone. Jedni uważają, że produkcja wróciła w dobrym momencie i w nowej jakości, inni natomiast twierdzą, że serial stracił swój dawny urok i że twórcy nie powinni go reaktywować. „To już nie ta sama ‘Rodzinka.pl’, którą pamiętam sprzed lat” – napisała jedna z internautek. Inni bronili produkcji, wskazując, że zmiany były konieczne i odzwierciedlają upływ czasu.

Jedno jest pewne – powrót „Rodzinki.pl” to temat, który jeszcze długo będzie wywoływał emocje. Dla części fanów to powrót do dzieciństwa i czasów, kiedy w weekendowe wieczory cała rodzina zasiadała przed telewizorem. Dla innych – dowód, że telewizja publiczna desperacko próbuje wskrzesić swoje dawne hity. Niezależnie od ocen, premiera nowego sezonu udowodniła jedno: Boscy wciąż potrafią przyciągnąć uwagę, a dyskusje wokół nich są najlepszym dowodem na to, że „Rodzinka.pl” nadal żyje w świadomości widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer ogolił głowę – fani DRŻĄ o jego zdrowie! Co się naprawdę dzieje z prezenterem?

Jak Wam się podobał pierwszy odcinek nowej “Rodzinki.pl”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Maciej Musiał i Olga Kalicka (zdjęcie prasowe TVP)
Tomasz Karolak i Małgorzata Kożuchowska (zdjęcie prasowe TVP)
Mateusz Pawłowski (zdjęcie prasowe TVP)
Małgorzata Kożuchowska, Magdalena Stużyńska i Agata Kulesza (zdjęcie prasowe TVP)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Po interwencji Dody i strajku schronisko w Sobolewie zamknięte. Donald Tusk wydał oświadczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka dni temu mało kto słyszał o schronisku w Sobolewie. Dziś mówi o nim cała Polska, a sprawa wstrząsnęła opinią publiczną. Co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi bramami i dlaczego interwencja Dody wywołała lawinę decyzji i emocji? Dowiedz się więcej już teraz!

Działania związane z inspekcją schronisk rozpoczęły się po opublikowaniu przez piosenkarkę Dorotę “Dodę” Rabczewską nagrania, w którym opisywała dramatyczne warunki, w jakich przebywały zwierzęta w jednym z obiektów w Bytomiu. Materiał wideo wywołał ogromne poruszenie w sieci i błyskawicznie stał się impulsem do szerszej dyskusji o realiach funkcjonowania schronisk prowadzonych na zlecenie gmin. Artystka nie poprzestała jednak na publikacji nagrania i zdecydowała się na kolejne działania, które szybko przeniosły sprawę do świata polityki i instytucji kontrolnych.

Do sytuacji w schroniskach Doda odniosła się także podczas rozmowy na antenie Polsat News, gdzie otwarcie skrytykowała obowiązujące przepisy oraz sposób ich wykorzystywania przez niektórych przedsiębiorców. Jej słowa były mocne i jednoznaczne, a przekaz skierowany bezpośrednio do decydentów.

Prawo chroni przedsiębiorców, którzy korzystają z tego, że schroniska mogą być prywatyzowane i każdy przedsiębiorca, który ma gdzieś dobro zwierząt, tylko interes, jak sama nazwa wskazuje, podchodzi do przetargu, dzięki wójtowi wygrywa i zaczyna się interes – mówiła na antenie Polsat News.

    W czwartek artystka pojawiła się osobiście na miejscu w Sobolewie. Jak relacjonują media, nie doszło jednak do porozumienia z wójtem, a kierownik schroniska nie wpuścił na teren placówki ani mediów, ani menadżera, ani prawnika. Na teren mogła wejść wyłącznie Doda, co tylko spotęgowało podejrzenia i wzbudziło jeszcze większe zainteresowanie sprawą. Sytuacja ta została przez wielu odebrana jako próba ukrycia rzeczywistego stanu schroniska.

    W sobotę miłośnicy zwierząt zebrali się przed urzędem gminy w Sobolewie, domagając się poprawy warunków życia dla psów przebywających w schronisku, z którym gmina miała podpisaną umowę. Następnie protestujący przenieśli się pod bramy placówki, gdzie skandowali hasła w obronie zwierząt i domagali się natychmiastowej reakcji władz. Atmosfera była napięta, a emocje sięgały zenitu, ponieważ wciąż nie było oficjalnej decyzji co do losu schroniska.

    POLECAMY: Magda Narożna zdradza prawdę o Zenonie Martyniuku. Nagle wspomniała o „Tańcu z Gwiazdami”

    Schronisko w Sobolewie zamknięte! Tusk komentuje

    Przełom nastąpił, gdy głos zabrał premier, informując o decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii o zamknięciu placówki.

    Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie – napisał premier na X.

    Ta deklaracja potwierdziła, że sprawa osiągnęła najwyższy szczebel zainteresowania państwa i że władze uznały sytuację za na tyle poważną, by podjąć radykalne kroki.

    Media relacjonują, że dwa psy przebywające w schronisku były w tak złym stanie, że natychmiast przewieziono je do klinik weterynaryjnych. Jedna z uczestniczek protestu powiedziała na antenie TVN24, że “każdy, kto ma smycz, dostanie psa”. Te dramatyczne słowa oddają skalę problemu i pokazują, jak pilna była potrzeba ewakuacji zwierząt z miejsca, w którym nie były w stanie otrzymać odpowiedniej opieki.

    Obecnie trwa jej ewakuacja – zwierzęta są przewożone do innych schronisk, a część z nich wydawana jest osobom chętnym do adopcji. To moment, który dla wielu wolontariuszy i obrońców zwierząt stał się symbolicznym zwycięstwem, ale też gorzkim dowodem na skalę zaniedbań.

    Na jaw wyszły również informacje o przeszłości właściciela zamkniętego już schroniska. Marian Drewnik usłyszał zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami już osiem lat temu. Wciąż jednak nie zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie, co budzi ogromne kontrowersje i rodzi pytania o skuteczność systemu prawnego w ochronie zwierząt.

    Według ustaleń śledczych, Marianowi Drewnikowi zarzuca się trzymanie psów w zbyt ciasnych kojcach, stosowanie przemocy wobec zwierząt, a także niedostarczanie im odpowiedniej ilości pokarmu. Te oskarżenia, choć znane od lat, nie doprowadziły dotąd do ostatecznego rozstrzygnięcia, co w oczach opinii publicznej tylko pogłębia poczucie bezsilności i frustracji.

    Sprawa Sobolewa stała się symbolem szerszego problemu, który dotyczy nie tylko jednego schroniska, ale całego systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce. Dzięki zaangażowaniu Doroty Rabczewskiej temat trafił na pierwsze strony mediów i do świadomości milionów Polaków. Czy ta interwencja zapoczątkuje realne zmiany, czy pozostanie jedynie głośnym epizodem – to pytanie, na które odpowiedź przyniosą najbliższe tygodnie.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia

    Co uważacie o działach Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

    Doda (fot. screen Instagram Doda)
    PatoSchroniska w Polsce (fot. screen Instagram Stories @polskiepatoschroniska)

    Autor: Szymon Jedynak

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Kontynuuj czytanie

    news

    Magda Narożna zdradza prawdę o Zenonie Martyniuku. Nagle wspomniała o „Tańcu z Gwiazdami”

    Opublikowano

    w dniu

    przez

    Jeszcze niedawno mówiło się o jego wielkim debiucie w tanecznym hicie Polsatu i rekordowej gaży. Teraz głos zabrała Magda Narożna, ujawniając, co naprawdę działo się za kulisami decyzji Zenona Martyniuka. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej już teraz!

    Zenon Martyniuk to postać, której w Polsce nie trzeba nikomu przedstawiać. Od ponad trzech dekad pozostaje niekwestionowanym symbolem disco polo i jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rodzimej sceny muzycznej. Jego przeboje – od „Przekornego losu” po „Przez twe oczy zielone” – stały się kultowe i na stałe wpisały się w krajobraz polskich wesel, festynów i imprez plenerowych. Artysta przez lata budował swoją pozycję z dala od medialnych skandali, koncentrując się na koncertach, publiczności i muzyce, która łączy pokolenia.

    Choć przez długi czas unikał udziału w telewizyjnych show, ostatnio wszystko wskazywało na to, że szykuje się jego wielki telewizyjny debiut w zupełnie nowej roli. Nie jako juror, nie jako gość specjalny, ale jako pełnoprawny uczestnik tanecznego hitu Polsatu. Dla wielu fanów byłoby to wydarzenie bez precedensu – zobaczyć króla disco polo na parkiecie, z dala od mikrofonu, w zupełnie innym świetle, walczącego o sympatię jury i widzów.

    Kilka miesięcy temu „Super Express” donosił, że Zenon Martyniuk miał już podpisać kontrakt z Polsatem na udział w wiosennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Informacja ta wywołała ogromne poruszenie zarówno wśród fanów artysty, jak i w środowisku telewizyjnym. Od lat mówiło się, że stacja marzy o pozyskaniu lidera zespołu Akcent, jednak jego napięty grafik koncertowy skutecznie uniemożliwiał jakiekolwiek zobowiązania. Tym razem jednak wszystko miało wyglądać inaczej.

    Według tych samych doniesień stawka, jaką miał otrzymać Zenon Martyniuk, była wręcz rekordowa. Mówiono o kilkudziesięciu tysiącach złotych za odcinek, co czyniłoby go najlepiej opłacanym uczestnikiem w historii polskiej edycji programu. Dla porównania – większość gwiazd otrzymuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za występ. Nic więc dziwnego, że informacja ta wywołała falę komentarzy, spekulacji i ogromne zainteresowanie mediów.

    Wszystko jednak niespodziewanie legło w gruzach. Jak ustalił serwis Plotek.pl, Zenon Martyniuk ostatecznie nie wystąpi w nadchodzącej edycji programu. Osoba z produkcji, cytowana przez tabloid, przekazała krótki, ale jednoznaczny komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości co do jego udziału.

    Zenek Martyniuk ostatecznie zrezygnował z udziału w programie. – Pewnie Daniel jest powodem, ale na razie wiemy tyle, że Zenka nie będzie w najnowszej edycji show – czytamy na stronie Plotek.pl.

    Choć szczegóły nie zostały ujawnione, wiadomo, że chodzi o kwestie rodzinne oraz medialne zamieszanie w życiu jego syna. To właśnie te sprawy miały przeważyć szalę i sprawić, że artysta postanowił wycofać się z projektu, mimo wcześniejszych ustaleń i ogromnego zainteresowania ze strony stacji oraz widzów.

    POLECAMY: Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia

    Magda Narożna namawia Martyniuka na “TzG”

    W tym samym czasie do studia „Faktu” zawitała Magda Narożna, która w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim zdradziła, że Zenon Martyniuk sam dopytywał ją o program. Przypomnijmy, że Narożna rok temu tańczyła w parze z Piotrem Musiałkowskim, a oboje znają się doskonale z planu programu „Disco Star”. Jej słowa rzuciły zupełnie nowe światło na kulisy rozmów wokół jego potencjalnego udziału.

    Ja go cały czas namawiam! Nawet rozmawialiśmy o tym, bo Zenio troszkę podpytywał właśnie co i jak. Ja mu powiedziałam, że nie będzie żałował – wyznała artystka.

    Artystka nie kryła, że udział w „Tańcu z Gwiazdami” był dla niej wyjątkowym doświadczeniem, mimo trudności, z jakimi musiała się mierzyć. Jej słowa były pełne emocji i osobistych refleksji na temat programu.

    To trzeba po prostu przeżyć. Ja wiem, że to wygląda strasznie, ja też miałam różne momenty w “Tańcu z gwiazdami”, bo u mnie rzeczywiście kontuzyjnie było poważnie, ale to była piękna historia. Tego nikt mi nie zabierze. Nikt mi nie zabierze ludzi, których poznałam – dodała.

    W dalszej części rozmowy Magda Narożna podkreśliła, że nie każdy musi być perfekcyjny, by odnaleźć się w tym formacie, a kluczowa jest osobowość i autentyczność uczestnika.

    Najwyżej odpadnie się po dwóch odcinkach. Kurczę, nie każdy jest geniuszem. Nie każdy musi robić wszystko, wiesz, w stu procentach tak perfekcyjnie. Ja też w tym perfekcyjna nie byłam – stwierdziła.

    Na koniec artystka dodała słowa, które wielu fanów uznało za wyjątkowo poruszające i trafne w kontekście Zenona Martyniuka.

    Ale Zenio ma osobowość. Zenio ma w sobie coś takiego, że ludzie go kochają i tak łatwo nie dadzą odpaść, jeżeli oczywiście zdecyduje się na udział. Ja będę go nakłaniała i mam nadzieję, że w końcu się zgodzi – powiedziała Narożna.

    Choć król disco polo tym razem nie pojawi się na parkiecie, jego nazwisko wciąż elektryzuje media i fanów. Temat jego udziału w „Tańcu z Gwiazdami” zapewne jeszcze powróci, bo zainteresowanie jego osobą nie słabnie, a widzowie wciąż liczą, że kiedyś zobaczą go w tej roli. Czy to tylko chwilowa rezygnacja, czy definitywne pożegnanie z tanecznym show? O tym dowiemy się w swoim czasie.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

    Chcielibyście zobaczyć Zenona Martyniuka w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

    Zenon Martyniuk (fot. screen YouTube Polsat)
    (fot. screen program “Halo tu Polsat” (odcinek z 22.12.2024))
    Magda Narożna i Piotr Musiałkowski (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat) – odcinek 3 (wiosna 2025)

    Autor: Szymon Jedynak

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Kontynuuj czytanie

    news

    Blanka ujawnia mroczne kulisy „Tańca z Gwiazdami”. O tym widzowie nie mieli pojęcia

    Opublikowano

    w dniu

    przez

    Za scenicznym uśmiechem i milionami odsłon kryje się rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z bajką o szybkim sukcesie. Blanka Stajkow w ostatnich miesiącach przeszła więcej, niż wielu artystów przez całą karierę. Co naprawdę kosztuje ją popularność i kolejne zawodowe decyzje? Dowiedz się więcej, jak wspomina udział w „Tańcu z Gwiazdami”?

    Po udziale w Eurowizji Blanka Stajkow niemal z dnia na dzień stała się jedną z najgłośniejszych postaci młodego pokolenia w polskim show-biznesie. Jej kariera przyspieszyła w tempie, które dla wielu mogłoby okazać się przytłaczające. Dziś jej profil na Instagramie śledzi ponad 340 tysiące osób, a każda publikacja wywołuje lawinę komentarzy, reakcji i emocji. To nie tylko liczby – to realny wpływ, który sprawia, że Blanka znajduje się pod nieustanną obserwacją fanów i krytyków.

    Ostatnie miesiące były dla artystki wyjątkowo intensywne i wymagające. Wiosną zeszłego roku widzowie mogli oglądać ją w programie „Taniec z Gwiazdami”, gdzie zaprezentowała się z zupełnie innej strony niż dotychczas. Choć nie sięgnęła po Kryształową Kulę, piąte miejsce, które zajęła razem ze swoim partnerem tanecznym Mieszkiem Masłowskim, okazało się ogromnym sukcesem wizerunkowym. Publiczność doceniła jej determinację, ciężką pracę i gotowość do wychodzenia poza strefę komfortu.

    Udział w tanecznym show był dla Blanki nie tylko przygodą, ale też prawdziwą próbą charakteru. Wielu fanów dopiero wtedy zobaczyło, ile wysiłku kosztuje ją każda kolejna decyzja zawodowa. Intensywne treningi, presja czasu i oczekiwań sprawiły, że artystka musiała zmierzyć się z własnymi słabościami. To właśnie ten etap kariery przekonał wielu sceptyków, że Blanka Stajkow nie jest jedynie eurowizyjnym „produktem”, lecz ambitną i pracowitą artystką.

    Kolejnym, zaskakującym krokiem w jej karierze została rola trenerki w programie „The Voice Kids”. Dla młodej wokalistki to ogromne wyróżnienie, ale też odpowiedzialność, jakiej wcześniej nie musiała dźwigać. Ocena dziecięcych talentów, praca z młodymi uczestnikami i dzielenie się własnym doświadczeniem scenicznym wymagają nie tylko wiedzy, ale też empatii i cierpliwości. To zupełnie nowy rozdział, który może na długo zmienić sposób postrzegania Blanki w branży.

    Choć efekty jej pracy w „The Voice Kids” widzowie zobaczą dopiero w lutym 2026 roku, już teraz wiadomo, że artystka konsekwentnie buduje swoją pozycję poza samą sceną muzyczną. Blanka udowadnia, że potrafi odnaleźć się w różnych formatach telewizyjnych i nie boi się odpowiedzialnych ról. Dla wielu obserwatorów to jasny sygnał, że jej kariera nie jest dziełem przypadku, lecz przemyślanej strategii.

    POLECAMY: Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

    Blanka wspomina udział w “Tańcu z Gwiazdami”

    Na tym jednak lista jej aktywności się nie kończy. Ostatnio Blanka wystąpiła podczas „Sylwestra z Dwójką”, gdzie zaprezentowała swoje największe przeboje, w tym eurowizyjne „Solo”. Dużym zaskoczeniem okazał się także jej sceniczny duet z Malikiem Montaną, który wywołał spore poruszenie wśród widzów. Artystka udowodniła, że potrafi odnaleźć się zarówno w popowym repertuarze, jak i we współpracy z artystami reprezentującymi zupełnie inne muzyczne światy.

    Kilka dni później Blanka pojawiła się w programie „Pytanie na śniadanie”, gdzie po raz pierwszy zaprezentowała swój najnowszy singiel „Memories”. Tytuł utworu, który po polsku oznacza „wspomnienia”, nie jest przypadkowy. Piosenka stała się pretekstem do refleksji nad ostatnim, niezwykle intensywnym rokiem w jej życiu. To właśnie wtedy artystka zaczęła coraz częściej mówić o kulisach swojej pracy i emocjach, które jej towarzyszą.

    W związku z premierą singla Blanka nagrała także TikToka na profil RMF FM, w którym wróciła pamięcią do wydarzeń z „Tańca z Gwiazdami”. Nie ukrywała, że za telewizyjnym blaskiem kryły się momenty skrajnego wyczerpania i bólu:

    Na pewno muszę wspomnieć o programie pod tytułem “Taniec z Gwiazdami”. Tam było dużo śmiesznych momentów i było też dużo strasznych momentów, kiedy na przykład byłam pod kroplówką, bo ledwo co żyłam i musiałam zaraz wychodzić na scenę i nie pamiętam choreografii, albo kiedy skręciłam sobie i obiłam kostkę. Sporo tego było, więc wspomnienia są i wspaniałe i ciekawe, czasem mocne, ale wszystkie są to wspomnienia i po to żyjemy, żeby robić niesamowite wspomnienia – mówiła na nagraniu.

    Te słowa pokazują zupełnie inne oblicze medialnego sukcesu. Blanka otwarcie przyznała, że jej droga nie była usłana różami, a cena, jaką płaci za popularność, bywa bardzo wysoka. Kroplówki, kontuzje i stres to elementy, których widzowie zazwyczaj nie widzą, oglądając kolorowe występy w telewizji. Artystka zdecydowała się jednak mówić o tym głośno, przełamując tabu idealnego życia gwiazd.

    Jak widać, od czasu Eurowizji Blanka przeszła długą i wymagającą drogę. Zgromadziła wokół siebie setki tysięcy fanów i słuchaczy, ale zamiast spocząć na laurach, konsekwentnie idzie dalej. Nowa muzyka, kolejne projekty telewizyjne i szczerość wobec odbiorców sprawiają, że jej historia wciąż się rozwija. Singiel „Memories” jest nie tylko podsumowaniem przeszłości, ale też zapowiedzią tego, że Blanka Stajkow jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?

    Będziecie oglądać “The Voice Kids” z Blanką? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

    @radio_rmffm A Dziś na naszej antenie po raz pierwszy wybrzmiała piosenka „Memories” ⬇️ Kto już słyszał? Dajcie znać w komentarzach! 🎧💛 #rmffm #premiera #blanka ♬ dźwięk oryginalny – RMF FM
    Blanka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
    Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
    Blanka (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
    Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
    Blanka i Malik Montana (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
    Blanka (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat, “Taniec z Gwiazdami” wiosna 2025 (odcinek 6)
    Blanka (fot. zdjęcie prasowe TVP) – plan programu “The Voice of Poland)

    Autor: Szymon Jedynak

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Kontynuuj czytanie

    news

    Majka Jeżowska nie kryła wzruszenia w „The Voice Senior”. Jej słowa poruszają [WIDEO]

    Opublikowano

    w dniu

    przez

    W sobotnim odcinku „The Voice Senior” padną słowa, które poruszą nie tylko uczestników, ale i widzów przed telewizorami. Jedna z trenerek otworzy się jak nigdy dotąd, wracając wspomnieniami do dzieciństwa i ukochanego ojca. Co dokładnie wydarzy się na scenie i dlaczego ta historia tak poruszy publiczność? Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment!

    „The Voice Senior” od momentu swojej premiery w 2019 roku konsekwentnie buduje pozycję jednego z najbardziej autentycznych programów muzycznych w polskiej telewizji. To format, który nie stawia na młodość i chwilową popularność, lecz na doświadczenie, emocjonalną głębię i życiowe historie. Seniorzy pojawiający się na scenie niejednokrotnie udowadniają, że pasja do muzyki może być silniejsza niż trema, a determinacja większa niż u artystów rozpoczynających dopiero swoją drogę.

    Kilka tygodni temu wystartowała siódma odsłona programu, w której trenerami są Alicja Majewska, Andrzej Piaseczny, Robert Janowski oraz debiutująca w tej roli Majka Jeżowska. Już od pierwszych odcinków było jasne, że nowa trenerka wnosi do formatu ogromne pokłady emocji, empatii i osobistych historii. To właśnie ona postanowiła podzielić się niezwykle intymnym wspomnieniem ze swojego dzieciństwa.

    Przed widzami talent show właśnie ostatnie „Przesłuchania w ciemno”. W dzisiejszym odcinku poznamy ostateczny skład drużyn Alicji Majewskiej, Andrzeja Piasecznego, Majki Jeżowskiej i Roberta Janowskiego. Wśród uczestników walczących o przejście do kolejnego etapu pojawi się Zbigniew Guzowski, którego imię stało się dla Majki impulsem do osobistych zwierzeń.

    Chciałam powiedzieć tylko, że mój tato miał na imię Zbyszek. Bardzo lubię to imię. I też bardzo ładnie śpiewał, chociaż był lekarzem stomatologiem – wyznała Jeżowska.

    Artystka z uśmiechem wspominała czasy, kiedy potężny głos ojca nieco ją onieśmielał, zwłaszcza w miejscach publicznych. Te drobne, rodzinne sytuacje z czasów dzieciństwa do dziś wywołują w niej emocje, które trudno ukryć nawet przed kamerami.

    Jak się urodziłam, nie wiedziałam, że tato ładnie śpiewał, bo był lekarzem. Ale zawsze, jak chodziliśmy do kościoła w niedzielę, to śpiewał bardzo głośno. Ja się wtedy wstydziłam i go trącałam, mówiłam: „Tato, nie śpiewaj tak głośno, ludzie się patrzą”. Wstydziłam się tego – opowiadała na planie programu.

    POLECAMY: Smolasty zabrał głos po sylwestrowej burzy. Dojdzie do pojednania z Dodą?

    Majka Jeżowska wzruszająco o swoim ojcu

    Okazuje się, że wokalny talent ojca gwiazdy objawiał się już w najmłodszych latach w niezwykle spektakularny sposób. Jego głos miał taką moc, że robił wrażenie nie tylko na domownikach, ale i na sąsiadach.

    W dzieciństwie miał piękny, bardzo mocny głos. Mieszkał w Stanisławowie koło Lwowa, wychodził na balkon i jako mały chłopiec śpiewał arie Kiepury. I podobno sąsiadom dzwoniły szklanki w kredensach! – wspominała.

    Słowa Majki Jeżowskiej wywołały uśmiech i wzruszenie nie tylko wśród publiczności, ale także w gronie trenerów. Szczególnie zareagowała Alicja Majewska, która nie omieszkała podsumować tej rodzinnej historii z humorem i ciepłem.

    A potem zaczęłaś sama bardzo głośno śpiewać! – skwitowała Majewska.

    W najbliższym odcinku, który zostanie wyemitowany w sobotę o godzinie 20:00 w TVP2 i TVP VOD, widzowie usłyszą jeszcze wiele anegdot z życia trenerów i uczestników. Program po raz kolejny pokaże, że za każdym głosem kryje się historia, często bardziej poruszająca niż sam występ.

    „The Voice Senior” konsekwentnie udowadnia, że scena nie jest zarezerwowana wyłącznie dla młodych artystów. Uczestnicy programu to często osoby, które przez dekady śpiewały wyłącznie dla rodziny, znajomych lub samego siebie. Dla wielu z nich udział w show jest pierwszym momentem, gdy mogą publicznie powiedzieć: „to też jest moje marzenie”.

    Ogromną siłą programu są historie uczestników, które niejednokrotnie poruszają bardziej niż same występy wokalne. Miłość, strata, choroba, trudne decyzje życiowe czy odwaga, by po sześćdziesiątce lub siedemdziesiątce wyjść na scenę – to właśnie te elementy sprawiają, że widzowie tak chętnie wracają przed telewizory. A wzruszające wyznanie Majki Jeżowskiej to kolejny dowód na to, że „The Voice Senior” to znacznie więcej niż tylko muzyczny talent show.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa para prowadzących w telewizji śniadaniowej. Kulisy ich angażu są zaskakujące – wiemy, kiedy debiut

    Oglądacie “The Voice Senior”? Jeśli tak, to którego trenera lub trenerkę lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

    wideo: materiał promocyjny tvp
    Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
    Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
    Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
    Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)

    Autor: Szymon Jedynak

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Kontynuuj czytanie

    HITY

    Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością