showbiz
TYLKO U NAS: Ewa Suarez zdradza sekrety „Farmy”. Powstanie wersja z gwiazdami?
„Farma” od kilku tygodni podbija serca fanów, a emocje w piątej edycji sięgają zenitu. W związku z tym Ewa Suarez postanowiła zdradzić kilka smaczków zza kulis programu i podzielić się swoją opinią na temat pomysłu edycji z udziałem gwiazd polskiego show-biznesu. Przeczytaj wywiad już teraz – tylko u nas!
Reality-show „Farma” od kilku sezonów utrzymuje mocną pozycję wśród najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Każda kolejna edycja przyciąga setki tysięcy widzów, którzy z zapartym tchem śledzą codzienne życie uczestników, całkowicie odciętych od świata zewnętrznego. Surowe warunki wiejskiego życia kontrastują z codziennością większości Polaków, co sprawia, że emocje i napięcia w programie są wyjątkowo intensywne.
Jednym z kluczowych elementów „Farmy” jest brak dostępu do telefonów, internetu i kontaktu z bliskimi. Ten izolowany tryb życia szybko uwidacznia prawdziwe charaktery uczestników i wzmacnia emocje. Nawet drobne nieporozumienia mogą przerodzić się w poważne konflikty, które wpływają na atmosferę całej grupy i kształtują dalszy przebieg rywalizacji.
Dla wielu uczestników udział w programie to jednak coś więcej niż przygoda. „Farma” daje szansę na zdobycie popularności i medialnej rozpoznawalności, co dla niektórych staje się początkiem kariery w show-biznesie. Ta dodatkowa motywacja sprawia, że rywalizacja jest jeszcze bardziej zacięta, a decyzje podejmowane przez uczestników mają często strategiczny charakter.
Jedną z bohaterek jubileuszowej, piątej edycji programu jest 37-letnia Ewa Suarez z Wrocławia. Pisarka, autorka tekstów piosenek, z pasją i determinacją podchodzi do każdego wyzwania. Porzuciła karierę chemiczki, aby w pełni poświęcić się twórczości literackiej i muzycznej. Praca na wsi była dla niej całkowicie nowym doświadczeniem, ale Ewa podeszła do tego z ekscytacją, traktując „Farmę” jako spełnienie marzeń i szansę, by pokazać swoją prawdziwą osobowość.
Po kilku tygodniach rywalizacji Ewa zwróciła na siebie uwagę widzów, m.in. dzięki ostatniemu konfliktowi z Andrzejem czy Henrykiem i zwycięstwu w emocjonującym pojedynku z Lamią. Widzowie chcą wiedzieć więcej o uczestnikach i ich emocjach, dlatego nasz redaktor, Szymon Jedynak, postanowił porozmawiać z Ewą. Pisarka otwarcie opowiedziała o swoich doświadczeniach, wyzwaniach na farmie i o tym, jak radzi sobie w nowej, wymagającej rzeczywistości.
POLECAMY: 13-latka ma szansę na wygraną w „The Voice Kids”? Trenerzy w szoku [WIDEO]
TYLKO U NAS: Ewa Suarez o udziale w „Farmie”
1. Co skłoniło Panią do udziału w programie „Farma”? Skąd decyzja, by wziąć w nim udział?
Nie sądzę, że ktokolwiek decyduje się wziąć udział w reality show, kto nie chce stać się rozpoznawalny. Ja nie jestem wyjątkiem. Popularność, jaką daje udział w takim reality show, była mi potrzebna, ale tylko w kontekście mojej pracy. Chciałam, aby jak najwięcej osób dowiedziało się, że piszę książki i nagrywam muzykę. Z drugiej strony, na przełomie ostatnich lat otrzymałam już kilka zaproszeń do innych reality show, ale zawsze odmawiałam, bo udział w nich byłby sprzeczny z moimi wartościami. „Farma” była, jak dotąd, jedynym tego typu programem, w którym chciałam wziąć udział – wyjaśniła Ewa.
2. Czego najbardziej obawiała się Pani przed wejściem na farmę?
Najbardziej obawiałam się nudy, bo jej absolutnie nie uznaję. Ale już w pierwszym tygodniu okazało się, że pobyt na Farmie to praca od świtu do zmierzchu i emocje, których poziom zwykle sięgał zenitu. Spokój oznaczał tylko ciszę przed burzą. A sukcesem było to, że udało się umyć zęby – ujawniła.
3. Byliście zamknięci bez dostępu do Internetu i codziennych wygód – czego najbardziej brakowało Pani podczas pobytu w programie?
Najbardziej brakowało mi mojego synka i mojego partnera. Nie sądziłam, że tęsknota może tak bardzo doskwierać raptem dzień po przekroczeniu bram Farmy. Ku mojemu zaskoczeniu nie brakowało mi zupełnie dostępu do internetu, a nawet bieżącej wody, ale bardzo odczułam brak muzyki – wspomniała Ewa.
4. Czy spotkało Panią coś, co Panią zaskoczyło lub zaszokowało?
Tak, zaskoczyło mnie to, jak po przekroczeniu bramy „Farmy” można zapomnieć, że to program, który ogląda ponad milion widzów. Twarz mamy jedną i można stracić ją w jednej chwili. Nie wiem, jak w tej sytuacji można zupełnie stracić instynkt samozachowawczy – stwierdziła Ewa.
5. Czy, obserwując zachowania innych uczestników , zdarzyło się Pani myśleć, że są one dziecinne – tak jak mogą to odbierać widzowie?
Widziałam je wtedy, ale oglądając program, dostrzegam je jeszcze bardziej. Jestem uważnym obserwatorem, co jest niezbędne w mojej pracy. Aby napisać książkę, musisz nie tylko czytać książki, ale przede wszystkim umieć czytać ludzi. Natomiast na Farmie to, co widzisz, trzeba zachować dla siebie. To walka o przetrwanie, tutaj sympatie czy antypatie schodzą na dalszy plan – wyznała.
6. Jesteśmy na razie po pięciu tygodniach emisji. Dochodziło do zgrzytów, czasami myślała Pani nawet o rezygnacji (wspominając kilka z odcinków). Jak patrzy Pani na to teraz z perspektywy czasu?
Każda moja reakcja była absolutnie naturalna, szczera i zasadna. Gdybym znalazła się w obliczu każdej z tych sytuacji ponownie, moja reakcja byłaby identyczna, myślę tylko, że byłabym bardziej skuteczna. Wiem, że niektórzy traktują udział w „Farmie” jak grę. Dla mnie, jeśli ktoś chce grać, niech zagra w warcaby albo Monopol. Kłamanie komuś w żywe oczy to nie gra, to kłamstwo. Uważam, że trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Ten program oglądają również dzieci. Każda dorosła osoba, która decyduje się wziąć udział w takim show, powinna być świadoma tego i zastanowić się, jaki przykład chce dać setkom tysięcy młodych widzów, które są w tym wieku, że chłoną wszystko jak gąbka – wyjaśniła.
7. Oglądając siebie na ekranie, jakie ma Pani odczucia. Zrobiłaby Pani coś inaczej?
Nie od dziś wiadomo, że jeśli jesteś miły i uprzejmy, to ludzie wejdą ci na głowę. Jestem tego świadoma. A z drugiej strony wiele osób nie potrafi się postawić, torując w ten sposób drogę chamstwu i prostactwu. Celowo nie użyłam słów, takich jak nietakt, czy brak kultury, bo trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Nadal jednak nie wyobrażam sobie znaleźć się po drugiej stronie barykady – dodała.
8. Z jakimi komentarzami się Pani spotyka i czy zdarza się, że ktoś rozpoznaje Panią na ulicy?
Spotykam się na żywo wyłącznie z pozytywnymi reakcjami, a z kolei w internecie z jednymi i z drugimi, choć wiadomo, że większą popularnością cieszą się te negatywne i to one paradoksalnie bardziej mi służą. Na pewno „Farma” to fenomen i przekonałam się o tym na własnej skórze już nieraz – kiedy osobę dotąd zupełnie anonimową, przypadkowo napotkane osoby rozpoznają w zaledwie trzy sekundy. To jest magia telewizji. I jestem wdzięczna, że mogłam dostąpić tego ogromnego przywileju – ujawniła Ewa naszemu reporterowi.
POLECAMY: To naprawdę Cleo? Fani przecierają oczy po tej metamorfozie
„Farma” z udziałem gwiazd? Ewa nie owija w bawełnę
Na koniec nasz reporter poprosił Ewę o zdanie w lekkiej, rozrywkowej kwestii. Od kilku miesięcy wiele osób zastanawia się, czy mogłaby powstać edycja „Farmy” z udziałem gwiazd polskiego show-biznesu. Ewa oceniła ten pomysł:
Na pewno taka edycja cieszyłaby się ogromną oglądalnością. Coraz częściej słyszę, że ludzie chcieliby zobaczyć na Farmie gwiazdy czy polityków. Z drugiej strony cieszę się, że nadal są programy, w których osoby nie z pierwszych stron gazet mają szansę zostać zauważone – stwierdziła Ewa.
Poza tym trwają już castingi do szóstej edycji „Farmy”. Ewa Suarez, patrząc na własne doświadczenia, ma też kilka słów dla osób niezdecydowanych, które rozważają udział w programie.
Uważam, że tylko osoby, które są naprawdę zdeterminowane, powinny wziąć udział w tym programie. Nie bez powodu „Farma” nazywana jest najtrudniejszym reality show w Polsce – powiedziała.
Ewę i pozostałych uczestników wciąż można śledzić w premierowych odcinkach „Farmy”, emitowanych od poniedziałku do czwartku o 20:30 oraz w piątki o 19:55 w Polsacie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agnieszka Kaczorowska zaskoczyła Rogacewicza w urodziny. Romantycznie?
Komu kibicujecie w tej edycji „Farmy”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!










Autor: Szymon Jedynak
news
Aleksander Sikora przerwał milczenie ws. zwolnienia z TVP: „Bałem się”
Przez lata był jedną z największych twarzy Telewizji Polskiej i trudno było wyobrazić sobie poranki bez jego obecności na ekranie. Gdy nagle stracił pracę, jego życie wywróciło się do góry nogami. Teraz Aleksander Sikora po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o strachu, terapii i bolesnym momencie, który długo nie dawał mu spokoju. Dowiedz się więcej!
Aleksander Sikora przez wiele lat należał do grona najpopularniejszych prezenterów Telewizji Polskiej. Widzowie mogli oglądać go w licznych programach rozrywkowych, koncertach i widowiskach muzycznych. Prezenter współprowadził między innymi „The Voice of Poland”, „Dance Dance Dance”, „You Can Dance. Nowa Generacja”, a także relacje związane z Eurowizją i Eurowizją Junior.
Największą popularność przyniosła mu jednak rola gospodarza programu „Pytanie na śniadanie”. To właśnie tam, u boku Małgorzaty Tomaszewskiej, stworzył duet, który przez lata cieszył się ogromną sympatią widzów. Ich energia, naturalność i swoboda przed kamerami sprawiły, że stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych twarzy śniadaniówki TVP2.
Ogromnym zaskoczeniem okazały się więc doniesienia z 2024 roku, kiedy media poinformowały o zakończeniu współpracy Aleksandra Sikory z Telewizją Polską. Prezenter nie ukrywał wtedy, że cała sytuacja była dla niego niezwykle trudna i całkowicie niespodziewana.
W rozmowie z Plotkiem i Marcinem Wolniakiem prezenter przyznał, że po utracie pracy pojawił się u niego ogromny lęk dotyczący przyszłości zawodowej. Jak sam wyznał, wiele osób otwarcie sugerowało mu, że jego kariera właśnie dobiegła końca.
“Trudno, żebym nie miał tego strachu, tym bardziej że było tak wiele ludzi, którzy mówili: “o, teraz to zobaczysz, teraz się nie podniesiesz z podłogi, jesteś na dnie”. Są ludzie, którzy żywią się czyimś nieszczęściem, a dla mnie to było nieszczęście” – powiedział.
POLECAMY: Rewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Dwie gwiazdy robią przerwę
Aleksander Sikora po latach wrócił do zwolnienia z TVP. „To było nieszczęście”
Prezenter podkreślił również, że utrata ukochanej pracy była dla niego doświadczeniem porównywalnym do ogromnej życiowej straty. Nie ukrywał, że bardzo mocno związał się z programami, które prowadził przez lata i trudno było mu pogodzić się z nagłym zakończeniem tego etapu.
“Nikomu nie życzę utraty pracy. Ja porównuję utratę pracy do utraty kogoś bliskiego, szczególnie jeśli tę pracę się kocha. Ja absolutnie byłem zakochany w swojej pracy, w poprzednim programie porannym czy innych formatach rozrywkowych, które prowadziłem” – przyznał.
Najbardziej bolesne okazało się jednak to, w jaki sposób dowiedział się o zakończeniu współpracy z TVP. Aleksander Sikora przyznał, że nikt wcześniej nie poinformował go osobiście o decyzji stacji, a informacje przeczytał w mediach internetowych.
“W momencie, kiedy dopada cię taka gilotyna, nie możesz się przed nią wymigać ani wykręcić […]. Nikt do ciebie nawet nie dzwoni, żeby ci powiedzieć, że to jest koniec twojej współpracy z daną firmą, tylko dowiadujesz się o tym z ohydnych artykułów […]. To było to dla mnie bardzo bolesne” – dodał.
Po odejściu z Telewizji Polskiej prezenter zmagał się również z obawami dotyczącymi swojej sytuacji finansowej. Jak sam przyznał, był to dla niego jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu.
“Bałem się przede wszystkim, że nie będę miał za co żyć” – wyjaśnił.
Cała sytuacja odbiła się także na jego zdrowiu psychicznym. Aleksander Sikora zdecydował się skorzystać z pomocy terapeuty i rozpoczął psychoterapię, która pomogła mu przepracować trudne emocje związane z utratą pracy.
“[Musiałem] pójść na psychoterapię, żeby to przerobić. I właśnie wtedy usłyszałem to zdanie: “panie Olku, niech pan tak nie umniejsza sobie w sprawie utraty posady”. Bo naprawdę, powtórzę jeszcze raz to zdanie, które nie jest moją mądrością, tylko mojego terapeuty – utrata pracy jest bardzo bliska utraty kogoś, kogo lubisz, szanujesz i kochasz” – wyjaśnił.
Dziś sytuacja prezentera wygląda jednak zupełnie inaczej. Aleksander Sikora z powodzeniem rozwija swoją karierę w Telewizji Polsat, gdzie razem z Olą Filipek prowadzi program „Halo tu Polsat”. Co więcej, już wkrótce pojawi się również podczas Polsat Hit Festiwalu i Festiwalu Piękna, co pokazuje, że mimo trudnych doświadczeń udało mu się wrócić na szczyt i ponownie odnaleźć swoje miejsce w telewizji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej? [SZCZEGÓŁY]
Lubicie oglądać Olka Sikorę w programach Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Rewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Dwie gwiazdy robią przerwę
Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” jeszcze nie wystartowała, a wokół programu już zrobiło się naprawdę gorąco. Edward Miszczak po raz pierwszy otwarcie przyznał, że w jesiennej odsłonie widzów czekają poważne zmiany. Wszystko przez decyzje największych gwiazd formatu, które niespodziewanie poprosiły o przerwę. Dowiedz się więcej!
„Taniec z Gwiazdami” w Telewizji Polsat przeżywa prawdziwy renesans popularności. Od kiedy stery nad formatem przejął Edward Miszczak, program zyskał zupełnie nową energię, a jego uczestnicy zaczęli błyskawicznie zdobywać rozpoznawalność również poza telewizyjnym parkietem. Dziś wiele osób śledzi losy tancerzy równie uważnie jak największych celebrytów polskiego show-biznesu.
Jedną z największych beneficjentek tej popularności bez wątpienia stała się Magdalena Tarnowska. Jeszcze niedawno jej nazwisko kojarzyli głównie najwierniejsi fani tańca, jednak kilka sezonów wystarczyło, by stała się jedną z najgłośniejszych twarzy programu. Widzowie szybko docenili jej naturalność, energię i sposób, w jaki odnajduje się przed kamerami.
Pierwszy raz szersza publiczność mogła bliżej poznać Magdalenę Tarnowską, gdy wystąpiła u boku Michała Barczaka. Choć para nie dotarła wtedy do ścisłego finału, występy tancerki regularnie zbierały pozytywne komentarze. Wielu widzów już wtedy zauważyło, że ma potencjał, by zostać jedną z największych gwiazd programu.
Kilka miesięcy później przyszło prawdziwe przełamanie. W kolejnej odsłonie show Magdalena Tarnowska zatańczyła z Mikołajem Bagińskim, a ich duet bardzo szybko stał się jednym z ulubionych duetów internautów. Ostatecznie para sięgnęła po Kryształową Kulę, a zainteresowanie ich relacją błyskawicznie przeniosło się do mediów społecznościowych.
To właśnie wtedy kariera Magdaleny Tarnowskiej zaczęła nabierać ogromnego tempa. Tancerka coraz śmielej zaczęła rozwijać swoje profile w internecie, publikując kulisy pracy, codzienne życie i materiały związane z programem. Z czasem wokół niej zbudowała się ogromna społeczność fanów, a jej internetowe zasięgi zaczęły dorównywać największym influencerom.
Dziś Magdalena Tarnowska regularnie pojawia się nie tylko w telewizji, ale również na TikToku, Instagramie czy YouTubie. Dla wielu młodych odbiorców przestała być już wyłącznie tancerką, a stała się pełnoprawną influencerką i celebrytką. Nic więc dziwnego, że coraz częściej zaczęły pojawiać się pytania o to, czy nadal będzie chciała brać udział w kolejnych sezonach programu.
POLECAMY: Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej? [SZCZEGÓŁY]
Edward Miszczak o Tarnowskiej i tancerzach “TzG”
Temat tancerki powrócił podczas konferencji prasowej Polsat Hit Festiwal w Sopocie. To właśnie tam Edward Miszczak został zapytany przez reportera „Faktu” o jesienną edycję „Tańca z Gwiazdami” oraz o przyszłość największych gwiazd programu. Odpowiedź dyrektora programowego Polsatu wywołała niemałe poruszenie.
Okazuje się bowiem, że część osób związanych z formatem zaczęła odczuwać zmęczenie intensywnym tempem pracy. Edward Miszczak przyznał wprost, że dwie duże gwiazdy programu poprosiły produkcję o możliwość zrobienia sobie przerwy od show.
„Ona jest dziś u nas gwiazdą, więc…” – urwał wątek Miszczak mówiąc o Tarnowskiej.
Po czym po chwili dodał:
“Ja też daję odpoczynek. Dwie duże gwiazdy taneczne poprosiły mnie o przerwę w tym sezonie. Pewnie się na to zdecydujemy, choć cierpię z tego powodu. Rozumiem jednak, że to jest bardzo intensywne. To dużo zachodu i pracy. Są małe dzieci, rodzina. Sam przeszedłem w życiu różne trudne historie prywatne, więc jeśli nie będziemy odpoczywać i o tym pamiętać, to wszystko się zepsuje” — wyjaśnił Edward Miszczak w rozmowie z Cezarym Wiśniewskim.
Choć nazwiska nie zostały ujawnione, internauci natychmiast zaczęli spekulować, czy jedną z osób rozważających przerwę może być właśnie Magdalena Tarnowska. W mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki komentarzy od fanów, którzy obawiają się, że jesienią mogą nie zobaczyć swojej ulubionej tancerki na parkiecie.
Na ten moment produkcja nie zdradza jednak szczegółów dotyczących nowej edycji. Jedno jest pewne – nadchodzący sezon „Tańca z Gwiazdami” może przynieść największe zmiany od lat. A czy Magdalena Tarnowska rzeczywiście zdecyduje się na chwilę odpoczynku od telewizyjnego hitu? Odpowiedź na to pytanie poznamy już w najbliższych miesiącach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
Których tancerzy i tancerki z “TzG” lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej? [SZCZEGÓŁY]
Odejście Stanisławy Celińskiej poruszyło całą Polskę. Wybitna aktorka przez lata zachwycała talentem, ale również niezwykłą szczerością i wrażliwością, z jaką mówiła o życiu, przemijaniu i samotności. Teraz opublikowano szczegóły ostatniego pożegnania artystki, a internauci wracają do jej wyjątkowych słów sprzed lat. Dowiedz się więcej!
12 maja 2026 roku media obiegła smutna wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej. Informacja o odejściu jednej z najwybitniejszych polskich aktorek wywołała ogromne poruszenie zarówno w środowisku artystycznym, jak i wśród widzów, którzy od dekad śledzili jej karierę teatralną, filmową i muzyczną.
Stanisława Celińska była artystką, która przez lata stworzyła dziesiątki niezapomnianych kreacji. Publiczność pokochała ją za role pełne autentyczności i emocji w produkcjach takich jak „Alternatywy 4”, „Panny z Wilka”, „Barwy szczęścia”, „Fuks”, „Ryś”, „Pieniądze to nie wszystko” czy „Serce na dłoni”. Dla wielu widzów była symbolem klasy, talentu i niezwykłej charyzmy.
O śmierci aktorki poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych Joanna Trzcińska, która współpracowała z artystką i prowadziła jej oficjalny profil. Opublikowany wpis szybko rozszedł się po sieci i wywołał falę wzruszających komentarzy.
“Szanowni Państwo, Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła Nasza Stasia. Mam wielką nadzieję, że spotkała się już z Bogiem, którego tak bardzo kochała. Stasia była Wspaniałym Człowiekiem, Najlepszym jakiego znałam…. […] Joanna Trzcińska – prowadząca ze Stasią ten profil” – napisała na Facebooku.
POLECAMY: Edyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej?
Kilka dni po tej informacji na oficjalnym profilu Stanisławy Celińskiej pojawił się również nekrolog zawierający szczegóły uroczystości pogrzebowych. Ostatnie pożegnanie aktorki odbędzie się 21 maja w Warszawie i zgromadzi rodzinę, przyjaciół oraz przedstawicieli świata kultury.
Msza żałobna zostanie odprawiona o godzinie 11 w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym. Następnie uczestnicy uroczystości odprowadzą artystkę na Powązki Wojskowe, gdzie spocznie wśród najwybitniejszych postaci polskiej historii i sztuki.
“Szanowni Państwo, 21 maja pożegnamy Naszą Stasię. O godzinie 11 w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie przy Placu Teatralnym zostanie odprawiona Msza Żałobna, pogrzeb odbędzie się o godzinie 13 na Powązkach Wojskowych” – czytamy na Facebooku.
Po śmierci aktorki wielu internautów zaczęło przypominać jej dawne wypowiedzi dotyczące przemijania. Stanisława Celińska wielokrotnie podkreślała, że temat śmierci nie budził w niej lęku. Wręcz przeciwnie – traktowała go jako coś naturalnego i nieodłącznego od ludzkiego życia.
Artystka często mówiła o tym, że z biegiem lat coraz bardziej docenia zwykłe chwile, codzienność i relacje z ludźmi. Sława czy sukces zawodowy schodziły dla niej na dalszy plan. Znacznie ważniejsze były emocje, bliskość i poczucie spokoju.
Szczególnie mocno wybrzmiewają dziś jej słowa z wywiadu dla portalu „Więź”, w którym opowiadała o własnym podejściu do odchodzenia i o tym, czego mogłoby jej najbardziej zabraknąć po śmierci.
“Na nowej płycie śpiewam, że nie będę żałowała ani kariery, ani sławy, że “nic nie wywoła mojego smutku, prócz tej stokrotki w moim ogródku”. Najbardziej chyba będzie mi brak dotyku. Choć może, gdy wyruszymy w tę “niebieską podróż”, przekroczymy fizyczność? Będziemy ponad to?” – mówiła dla portalu „Więź”.
Dziś te słowa dla wielu osób brzmią wyjątkowo symbolicznie i poruszająco. Stanisława Celińska pozostawiła po sobie nie tylko imponujący dorobek artystyczny, ale również ogromną wrażliwość i autentyczność, które przez lata przyciągały do niej ludzi. Jej odejście zamknęło ważny rozdział polskiej kultury, jednak pamięć o niej z pewnością pozostanie żywa jeszcze przez długie lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak tańczył młody Robert Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
Którą rolę Stanisławy Celińskiej wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Edyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
Eurowizyjne emocje rosną z każdą godziną, a głos w sprawie reprezentantki Polski zabrała jedna z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Edyta Górniak obejrzała fragment występu Alicji Szemplińskiej i nie ukrywała swoich emocji. W pewnym momencie wskazała jednak jeden szczegół, który jej zdaniem może zdecydować o wszystkim. Dowiedz się więcej!
Wielki finał Eurowizji 2026 zbliża się wielkimi krokami, a atmosfera wokół konkursu staje się coraz bardziej gorąca. Po awansie Alicji Szemplińskiej do finału oczy polskich fanów skierowane są właśnie na reprezentantkę naszego kraju. W sieci nie brakuje komentarzy dotyczących jej szans na zwycięstwo, a głos w tej sprawie postanowiła zabrać również Edyta Górniak.
Artystka pojawiła się podczas konferencji Polsat Hit Festiwal 2026, gdzie została zapytana o występ młodszej koleżanki po fachu. Choć Edyta Górniak przyznała, że widziała jedynie fragment eurowizyjnego show, już po kilku chwilach miała wyrobioną opinię na temat tego, co zobaczyła na scenie.
Piosenkarka nie kryła, że występ zrobił na niej bardzo dobre wrażenie. Szczególną uwagę zwróciła na wokal Alicji Szemplińskiej, który jej zdaniem – jest jednym z najmocniejszych punktów całego występu. Nie zabrakło także pochwał dotyczących samej oprawy wizualnej.
“Widziałam fragment, tak. Bardzo dobry. Bardzo mi się podobał. Super ona ma ten wokal. Fajny w ogóle show, nowoczesny. Bardzo ładnie” – powiedziała Edyta Górniak dla Pomponika.
POLECAMY: Tak tańczył młody Robert Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
Edyta Górniak przeanalizowała występ Alicji Szemplińskiej. Zwróciła uwagę na jedną rzecz
Choć słowa wsparcia wybrzmiały bardzo mocno, prawdziwe poruszenie wywołał moment, w którym Edyta Górniak zaczęła mówić o presji związanej z Eurowizją. Artystka doskonale wie, z czym mierzą się reprezentanci na tej scenie, dlatego zwróciła uwagę na aspekt, który według niej może przesądzić o sukcesie lub porażce.
Wokalistka podkreśliła, że największym zagrożeniem dla uczestników nie jest brak talentu czy doświadczenia, ale niepewność wobec własnego głosu. Według niej ogromny stres, tempo wydarzeń, światła kamer i oczekiwania milionów widzów potrafią w jednej chwili odebrać pewność siebie nawet bardzo dobrym wykonawcom.
To właśnie wtedy Edyta Górniak wskazała element, który jej zdaniem – może dać Alicji Szemplińskiej ogromną przewagę nad konkurencją. Chodzi o warsztat wokalny, który ma być jej największą bronią podczas finału.
“Myślę, że sobie super poradzi, bo ona ma bardzo dobry warsztat. Jeżeli ktoś ma niepewność do swojego wokalu, to przy takiej ilości stresu, z jakimi się trzeba tam zmierzyć, to można się przewrócić. Ona się nie przewróci. Jest super” – stwierdziła Górniak w tej samej rozmowie.
Słowa Edyty Górniak szybko odbiły się szerokim echem w sieci. Wielu internautów zwróciło uwagę, że opinia jednej z najbardziej doświadczonych polskich wokalistek może być dla Alicji Szemplińskiej ogromnym wsparciem przed najważniejszym występem w jej dotychczasowej karierze.
Teraz wszystko rozstrzygnie się już podczas wielkiego finału Eurowizji, który odbędzie się 16 maja w Wiedniu. To właśnie wtedy okaże się, czy Alicja Szemplińska spełni oczekiwania fanów i ekspertów oraz czy uda jej się sięgnąć po jeden z najlepszych wyników dla Polski od wielu lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: To koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat
Jak obstawiacie, które miejsce Alicja zajmie w wielkim finale Eurowizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuJak głosowali widzowie w finale „Tańca z Gwiazdami”? Oto pełne podium
-
casting5 dni temuCASTING: Każdy może wystąpić w „Tańcu z Gwiazdami”? Produkcja zabrała głos
-
news3 dni temuFabijański pożegnał Stanisławę Celińską. Jego słowa chwytają za serce
-
showbiz4 dni temuMagdalena Tarnowska zniknie z „Tańca z Gwiazdami”? Tancerka przerwała milczenie
-
showbiz5 dni temuKto wygrał „Taniec z Gwiazdami”? Ten werdykt zaskoczył widzów
-
showbiz4 dni temuHanna Żudziewicz ujawniła, co dalej z „Tańcem z Gwiazdami”. Fani zaniepokojeni
-
news2 dni temuTYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
-
news3 dni temuEurowizja 2026: Czy Polska ma szansę na finał? Eksperci ocenili występ Alicji

Dodaj komentarz