news
„Ja w muzyce czuję się starym żeglarzem” – II część wywiadu z Marią Sadowską
Zapraszamy do przeczytania II części wywiadu z Marią Sadowską. Artystka opowiedziała nam o procesie tworzenia albumu, zamiłowaniu do projektowania oraz o tym, dlaczego kobiety powinny trzymać się razem ![]()
Ludzie chyba nie mają pojęcia, że to tak wygląda…
Rzeczywiście, nie mają o tym pojęcia.
Kiedy zżywasz się z tymi ludźmi najbardziej?
Od pierwszego etapu, staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Organizujemy mój kalendarz tak, żebym mogła zrobić jak najwięcej dodatkowych lekcji i warsztatów, poza tym co przewiduje harmonogram programu. Najwięcej czasu spędzamy ze sobą na etapie live’ów. Nasze spotkania, to jak widzę, że chętnie się uczą, czerpią z mojej wiedzy i doświadczeń, ta wymiana energii, to wszystko dodaje mi ogromnych skrzydeł.
To Cię tak uskrzydliło, że nagrałaś kolejny album?
Tak, to dzięki ludziom miałam siłę, żeby nagrać „Jazz na ulicach”. Ta płyta wynika z dobrej energii ludzi. Jest spłatą emocjonalnego długu, który dostałam od tych ludzi. Ja im ciągle powtarzam – „program programem ale komponujcie swoje utwory wykorzystajcie umiejętnie szansę jaką Wam daje uczestnictwo w „The Voice”. To jest tylko program telewizyjny, on będzie trwał 3 miesiące, a potem nikt nie będzie o was pamiętał”. Czasem sobie myślałam, że kurcze, krzyczę na swoich podopiecznych, że trzeba robić,a sama autorskiej płyty nie wydałam od 4 lat. Postanowiłam więc, że skoro mówię innym, że mają wziąć się do roboty, to muszę sama być tego przykładem i w 2 miesiące nagraliśmy „Jazz na ulicach”.
2 miesiące?!
Dokładnie. Tyle trwały nagrania i komponowanie ostatnich utworów. Część materiału oczywiście miałam już wcześniej.
To jest realne?
To jest realne, ale trzeba mieć bardzo duże doświadczenie. Ja w muzyce czuję się starym żeglarzem. Nie boję się różnych wiatrów, burz, przeciwności, bo wiem jak się ten statek muzyczny prowadzi, dlatego mogę sobie pozwolić na intuicję i ryzyko, żeby coś takiego zrobić. Inaczej jest z filmem – w nim ciągle się czuję debiutantką. Jeden z nich mi udowodnił, jak wiele jeszcze nie wiem i ile jeszcze muszę się nauczyć. Dlatego np. robiłam film 4 lata. Mam nadzieję, że kolejny powstanie szybciej, max. 2 lata, to czas, który powinno się poświęcić na powstanie filmu. 4 to długo, ale usprawiedliwiam się tym, że jeszcze nie umiem, nie wiem, muszę szukać i na 10 sposobów próbować. W muzyce ufam swojej intuicji, zamykam oczy i fru!
Wymyślasz utwór, wchodzisz do studia, nagrywasz i gotowe!
Są takie utwory, które powstały w ten sposób. Np. „Klikam” – będąc w Berlinie, chodząc po jego ulicach, napisałam refren, a zwrotki i melodię stworzyłam później w 2 godziny.
To bardzo szybko! My czasem czekamy latami na albumy ulubionych artystów.
Nie chcę żeby ktoś pomyślał, że ja to robię na kolanie. To jest proces artystyczny. Artysta nigdy nie ma wakacji, on cały czas tworzy, a ja nawet tworzę kiedy śpię. Gdzieś ta moja podświadomość cały czas pracuje. Kiedy decyduję się na robienie płyty, to całą energię kumuluję i skupiam tylko na tym. Wtedy nagle wszystkie rzeczy, które się we mnie nazbierały wybuchają. Otwieram jeden kanał i reszta sama przychodzi. Wypadają słowa, nuty itd. Gdzieś się w mojej głowie odkładają przemyślenia, pomysły, które czekają na moment żeby wybuchnąć.
Głośno ostatnio było o Twoim nowym teledysku do singla „Life is a beat”.
To jest teledysk, który zrobiły siostry Bui. Jestem ich ogromną fanką i czekałam na odpowiedni moment, żeby zaproponować im współpracę. W pełni im zaufałam i od momentu, kiedy przedstawiły mi scenariusz, zaufałam im i praktycznie nie uczestniczyłam w jego tworzeniu. Moją scenę zrobiłyśmy w 20 minut i poza tym właściwie do samego końca nie wiedziałam co się dzieje na planie. Ostatecznie byłam bardzo zaskoczona, jak to zrobiły. Świetnie ujęły energię tego utworu i pogłębiły jego znaczenie. Dziś przygotowujemy już teledysk do „Jazzu na ulicach”, który będę reżyserować. Czekają nas 3 dni zdjęciowe, nie mogę się doczekać!
Zdradź coś więcej!
Nie mogę Wam za wiele powiedzieć, bo nie chcę zdradzić niespodzianki. To będzie opowieść o jazzowych terrorystach, czyli ludziach, którzy terroryzują miasto muzyką. Kręcimy go w mojej dawnej szkole filmowej w Łodzi, której już teraz chciałabym bardzo podziękować za pomoc w realizacji tego klipu. Ogromnie wspierają mnie również przyjaciele i współpracownicy, którzy podjęli się pracy przy tym clipie z czystej miłości do muzyki, bez honorarium.
Czasem nie jest to kwestia pieniędzy, lecz pomysłu.
Dokładnie, teledysk musi mieć dobry pomysł. Jest to ciężkie, ponieważ jest miliony klipów i ciężko jest stworzyć coś, co się wyróżni. W Polsce nie jest tak źle, znam kilka świetnych reżyserów, którzy robią fantastyczne klipy np. Krzysiek Skonieczny. Zobaczcie sobie inne klipy sióstr Bui np. dla Łąki Łan. Są niezwykle ciekawe i wyglądają jakby kosztowały milion dolarów, a są zrobione wyłącznie z potrzeby tworzenia, zaangażowania twórców. Namawiam, żeby się im przyjrzeć, bo są one okupione ogromną pracą. Natomiast w nurcie popularnym, rzeczywiście większość klipów jest słabych i dziwi mnie, że odnoszą takie sukcesy mimo, że są strasznie miałkie i mają jeden schemat– impreza. Są robione na jedno kopyto.

Mając 11 albumów na swoim koncie, potrafisz jeszcze zaskakiwać?
Nie mam z tym żadnego problemu! Ja mam jeszcze tyle pomysłów na albumy, że mogłabym właściwie siedzieć i tworzyć! Już teraz chciałabym nagrywać kolejny(śmiech). Marzy mi się np. album z kołysankami świata dla dzieci. Mam wrażenie, że jest za mało dobrej muzyki dla dzieci, sama jestem mamą i jak chcę coś puścić swojemu dziecku, to mam ogromny problem, bo jest bardzo dużo tandety. Piosenki dla dzieci trzeba robić lepsze niż dla dorosłych. To jest nasze przyszłe pokolenie, więc apeluję do młodych mam: błagam włączajcie dzieciom dobrą muzykę! To jest jak z jedzeniem – jak teraz przyzwyczaicie do złego jedzenia, to potem będzie ciężko tego oduczyć. Uważam, że dzieciom się należy sztuka na wysokim poziomie, która będzie miała w sobie taką prostotę, że będzie mogła do nich dotrzeć. Takie płyty nagrała Justyna Steczkowska, Grzegorz Tourmau, Dorota Miśkiewicz z piosenkami Witolda Lutosławskiego, ale to jest malutko jak na 40mln kraj. Prócz tego marzy mi się stricte jazzowa płyta w duecie z moim tatą, albo „Tribute to polish punk”… Nie brakuje mi inspiracji i pomysłów, ani przez chwilę!
Zadziwiające. Niewielu jest artystów, którzy działają w tak zawrotnym tempie.
Jest kilka osób w Polsce… Dużo płyt wydaje L.U.C, on wydaje tyle płyt, że trudno za nim nadążyć! Zdaję sobie sprawę, że jazz to nie jest muzyka dla wszystkich, tylko dla tych którzy poszukują i nie idą na łatwiznę. Tych płyt się teraz mniej sprzedaje, więc lepiej jest ich więcej wydawać. A jeśli do tego ma się pełno pomysłów, siłę i ochotę…
Jak duża jest sprzedaż Twoich płyt?
Na chwilę obecną jestem przeszczęśliwa, bo zajmujemy 24 miejsce na OliS’ie, czyli jak na płytę jazzową, bardzo wysoko. To jest ogromny sukces. Bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim którzy kupili tę płytę. „Jazz na ulicach” jest pięknie wydany, okładkę zaprojektował Mariusz Mrotek, który robi okładki do wszystkich moich płyt. Teraz miał duże pole do popisu, poprosiłam by namalował moją muzykę i on to zrobił! Ta płyta jest naprawdę ładnym przedmiotem, który warto mieć na półce. Pamiętajcie, że każdy zakup takiej płyty jest wielkim wsparciem dla naszej muzyki i dla nas polskich artystów, więc za każdym razem traktuję to z naszej strony jako mecenat artystyczny, który wy macie nad nami artystami.
Jesteś chyba trochę królową polskiego jazzu… Możemy tak powiedzieć?
Oj! Królową to chyba nie, jest mnóstwo innych wspaniałych artystek, np. Aga Zaryan, Dorota Miśkiewicz…
Ale w środowisku zwykłych ludzi, to chyba Twoje nazwisko jest najbardziej rozpoznawalne i to nie tylko dzięki The Voice…
Jest mi bardzo miło, ale chyba podzieliłabym się tym podium (śmiech). Na pewno dołączyłabym Agę Zaryan, Dorotę Miśkiewicz i Anię Serafińską… To rewelacyjne wokalistki, a Ania w dodatku jest jedyną panią doktor z wokalistyki!
Widzimy, że masz ze sobą folkową bluzę, czy to jedna z tych, które zaprojektowałaś?
Zgadza się, chociaż projektowanie, to chyba za dużo powiedziane. To było tak, że pewnego dnia mi się te bluzy przyśniły. Uszyłam jedną dla siebie i dziewczyny zaczęły mnie zaczepiać na ulicy, nagle wszyscy chcieli mieć tę bluzę! To skłoniło mnie to stworzenia całej linii tych bluz. Zapraszam na naszą stronę www.sadowska-fashion.pl
Z tego co można zaobserwować, teraz panuje moda folk.
Tak, chociaż my te bluzy wprowadziliśmy już 2 lata temu! Muszę też zaznaczyć, że robimy bardzo niewielką ilość tych rzeczy, bo zależy nam żeby nie była to „masówka”, mimo że pojawiały się takie propozycje. Chcemy jednak, żeby każdy, kto będzie miał bluzę, był dumnym posiadaczem jednej z kilku.
Myślałaś może o pokazie mody?
Nie jestem projektantką, nie myślę o tym poważnie. Traktuję to jako czystą pasję. To jest po prostu moja 3 działalność traktowana bardzo po macoszemu.
Jesteś ambasadorką akcji „Niewykluczone”. Na czym ta akcja polega?
Bardzo mi się podoba hasło tej akcji, ponieważ kobiety bardzo często same się wykluczają na własne życzenie. Kobieta zawsze ma więcej empatii niż mężczyzna, ma mniejszą skłonność do egotyzmu i skupiania się na sobie. My zawsze chcemy wszystko oddać innym, to już leży w naszej naturze. Robimy wszystko dla wszystkich, tylko nie dla siebie, przez co same się wykluczamy. W tej akcji chodzi o wykluczenie fizyczne, przez to, że nie dbamy o siebie, o swoje zdrowie. Rodzenie dzieci, to jest wielki wysiłek fizyczny dla kobiety. Każda kobieta, która urodziła dziecko wie, jak się człowiek czuje po porodzie. Wie też o tym, jak niektóre funkcje w organizmie przestają działać. Znam wiele kobiet, które z tego powodu się wycofują, łapią nagle kompleksy. Tak nie może być. To samo dotyczy wykluczenia psychologicznego. Nie możemy pozwolić sobie narzucić myślenia, że jesteśmy gorsze od mężczyzn a niestety zauważalne są przejawy takiej propagandy. Zwróćcie uwagę, że to często mężczyźni mówią o nas, że jesteśmy wobec siebie nielojalne, zazdrosne itp.
Z własnego doświadczenia wiemy, że właśnie nie do końca… Dziewczyny są wyjątkowo zazdrosne i zawistne.
Ja tak nie mam. Pracuję z wieloma dziewczynami… Ludzie też są różni, są też i faceci, którzy są zazdrośni. Nie można tego rozdzielać na płcie. Ludzie są tacy i siacy. Zależy na kogo trafisz, mi się akurat świetnie pracuje z kobietami. Potrafię z nimi stworzyć wspólny krąg. My kobiety powinnyśmy trzymać się razem, bo mamy naprawdę jeszcze wiele do wywalczenia. I tak jest już dużo lepiej i nasz świat idzie do przodu, ale to nie jest tak, że nasze babcie i prababcie wszystko z nas zrobiły, bo nam załatwiły wolne wybory i to, że możemy sobie same wybrać zawód itd. Najgorsze, że my same siebie wykluczamy, ponieważ same o sobie źle myślimy i mówimy. Tak nie może być. Polecam wszystkim moją poprzednią płytę „Dzień kobiet”, każda jedna piosenka o tym mówi.
Czyli akcja „Niewykluczone” polega na tym, aby kobiety trzymały się razem?
Dokładnie i przede wszystkim, żeby się nie wykluczały, ponieważ nie ma takiego powodu. Żeby nigdy nie było tak, że pociąg odjechał, a ja zostałam sama na peronie…
Autor – ka-vox
news
Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?
Afera wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołała ogromne emocje i kolejną falę politycznych komentarzy. Tym razem głos zabrała Joanna Szczepkowska, która zdecydowała się przedstawić własną relację z nocnych wydarzeń i odpowiedzieć na słowa prezydenta. Aktorka nie zamierzała łagodzić swojego stanowiska. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. Słowa prezydenta nie pozostały bez odpowiedzi. Wśród osób, które zdecydowały się publicznie zabrać głos, znalazła się Joanna Szczepkowska.
POLECAMY: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
Joanna Szczepkowska uderza w Nawrockiego. Słusznie?
Aktorka opublikowała na Facebooku wpis, w którym przedstawiła własną wersję nocnych wydarzeń. Wymieniła Zbigniewa Kapińskiego, Stefana Boguckiego, Karola Nawrockiego i Bartłomieja Sochańskiego jako osoby, które miały wejść do budynku. Według jej relacji podczas wejścia doszło do użycia siły, a potrącona miała zostać sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Joanna Szczepkowska opisała również, co miało wydarzyć się już po przekroczeniu progu Trybunału. Jej słowa były wyjątkowo stanowcze i z pewnością zwróciły uwagę osób śledzących polityczny konflikt.
“Wczoraj w nocy kilku mężczyzn wdarło się do Trybunału Konstytucyjnego. Ich nazwiska są znane: Zbigniew Kapiński, Stefan Bogucki, Karol Nawrocki, Bartłomiej Sochański. Napastnicy użyli siły, potrącając przy tym kobietę, sędzię Korwin Piotrowską. Po wejściu do budynku stwierdzili, że sędziowie nie są sędziami, potem udali się na piętro do jednego z reprezentacyjnych pomieszczeń. Następnie napastnicy usiedli na kanapie i w fotelach, zrobili sobie zdjęcie i wyszli” – napisała.
Aktorka zakwestionowała również określenie nocnego zajścia mianem siłowego przejęcia. Jej zdaniem do naruszenia porządku konstytucyjnego doszło znacznie wcześniej, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie Trybunałem Julii Przyłębskiej.
“Do naruszenia porządku konstytucyjnego RP doszło nocą z 19 na 20 grudnia, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie TK Julii Przyłębskiej i w ten sposób PiS zagarnął politycznie Trybunał. Musiał to zrobić, bo wiedział, że jego władza działa wbrew konstytucji. Nawrocki broni Trybunału z tego samego powodu” – czytamy.
Joanna Szczepkowska nie zgodziła się również z twierdzeniem prezydenta, że za obecność policji przed gmachem odpowiada rząd. Karol Nawrocki wezwał do opuszczenia terenu Trybunału przez funkcjonariuszy skierowanych tam przez władze. W swoim oświadczeniu napisał: „Wzywam do przywrócenia porządku prawnego i opuszczenia terenu trybunału przez siły przymusu skierowane na miejsce przez rząd”. Aktorka odpowiedziała na te słowa wyjątkowo krótko i dosadnie: „Policję wezwali sędziowie. Sędziowie, nie rząd”.
Na tym jednak Joanna Szczepkowska nie zakończyła swojego wpisu. Na koniec zaapelowała o przywrócenie porządku prawnego i wskazała, czego jej zdaniem powinien dokonać prezydent. Aktorka uważa, że Karol Nawrocki powinien wypełnić konstytucyjne obowiązki i zorganizować uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów. Nie zabrakło również kolejnych mocnych słów pod adresem głowy państwa.
“Trzeba przywrócić. Porządek, a raczej spokój prawny będzie przywrócony przez takiego prezydenta, który spełni konstytucyjne obowiązki. Zorganizuje uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów i nie będzie używał siły w stosunku do kobiet na oczach całego świata. Batyr najwyraźniej w swoim oświadczeniu wzywa Karola N. do ustąpienia ze stanowiska. Najwyższy czas” – stwierdziła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami
Co uważacie o słowach Joanny Szczepkowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



news
Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
Daniel Martyniuk ponownie znalazł się w centrum internetowej burzy. Tym razem uwagę zwróciło nagranie opublikowane w mediach społecznościowych, na którym syn Zenka Martyniuka nie kryje emocji i kieruje pretensje pod adresem pracowników popularnej sieci sklepów. Okoliczności całego zajścia mogą zaskakiwać. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk od dawna wzbudza zainteresowanie mediów, a jego nazwisko regularnie powraca w kontekście kolejnych kontrowersji. Syn gwiazdora disco polo Zenona Martyniuka wielokrotnie trafiał na nagłówki za sprawą burzliwego życia prywatnego, rodzinnych napięć i problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również z powodu udziału w programie „Nasi w mundurach”, w którym uczestnicy muszą zmierzyć się z wymagającymi zadaniami i sprawdzić swoje możliwości w nietypowych warunkach. Wydawało się, że ostatnie miesiące przyniosły w jego życiu nieco więcej spokoju, ale najnowsza publikacja w mediach społecznościowych znów skierowała na niego uwagę internautów.
Tym razem do zdarzenia doszło 1 listopada, czyli w dzień Wszystkich Świętych. Podczas gdy wiele osób odwiedzało groby bliskich i spędzało czas na wspominaniu zmarłych, Daniel Martyniuk postanowił wybrać się na spacer do sklepu. Wyprawa zakończyła się jednak nieoczekiwaną sytuacją, którą sam uwiecznił telefonem. Nagranie szybko stało się przedmiotem zainteresowania użytkowników sieci, a zachowanie celebryty wywołało kolejną falę komentarzy.
Syn Zenona i Danuty Martyniuków pojawił się przed jedną z placówek popularnej sieci Żabka w podlaskim Wasilkowie. Na miejscu zastał jednak zamknięte drzwi i wygaszone światła. Dla wielu osób nie byłoby to niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że 1 listopada jest dniem ustawowo wolnym od pracy i wiele sklepów pozostaje wówczas nieczynnych. Daniel najwyraźniej nie zamierzał jednak zaakceptować takiego obrotu spraw. Zamiast poszukać innego rozwiązania, sięgnął po telefon i zaczął nagrywać swoją reakcję.
POLECAMY: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami
Daniel Martyniuk MAMROCZE przed zamkniętym sklepem. Tak zachował się 1 listopada [WIDEO]
Na opublikowanym materiale widać, że mężczyzna jest wyraźnie wzburzony. Jego wypowiedź jest chaotyczna, pojawiają się w niej wulgaryzmy, a kolejne zdania trudno ze sobą połączyć. Sposób mówienia Daniela Martyniuka może zwrócić uwagę odbiorców, jednak na podstawie samego nagrania nie da się jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną jego zachowania ani czy znajdował się pod wpływem jakichkolwiek substancji. Nie zmienia to faktu, że opublikowany film ponownie dostarczył internautom tematu do dyskusji.
Największe emocje wywołała jednak sama treść monologu. Daniel nie krył zdziwienia, że sklep, który kojarzy mu się z placówkami otwartymi przez większą część tygodnia, tym razem nie prowadził sprzedaży. Zaczął zastanawiać się na głos, dlaczego akurat w Wasilkowie nie może zrobić zakupów. Jego wypowiedź szybko przerodziła się w serię pretensji, a frustracja związana z zamkniętymi drzwiami stała się głównym tematem nagrania.
„Wszystkie ku*wa, Żabki w Polsce są otwarte zawsze od 8 czy od 9? Jedyna Żabka w Polsce, gdzie jesteśmy – w Wasilkowie – jest zamknięta. Jakim cudem może być Żabka zamknięta? Co? Szukają pracownika. Ja ci, k*wa, znajdę, ku*wa. Otwórz to, ku*wa” – mówił Daniel na InstaStories.
Nagranie szybko zaczęło krążyć w internecie, a internauci ponownie zwrócili uwagę na zachowanie syna gwiazdora disco polo. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy aktywność Daniela Martyniuka w mediach społecznościowych wywołuje duże poruszenie. Jego publikacje regularnie stają się przedmiotem komentarzy, a każda kolejna kontrowersyjna sytuacja sprawia, że zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Tym razem powodem zamieszania okazała się pozornie błaha sprawa – zamknięty sklep w dzień świąteczny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Co uważacie o zachowaniu Daniela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami
Ich nazwiska znała cała Polska, a ich talent, osiągnięcia i działalność na stałe zapisały się w pamięci milionów. W 2026 roku pożegnaliśmy wiele wyjątkowych postaci ze świata kultury, muzyki, telewizji i życia publicznego. Dziś nie ma ich już wśród nas, ale pozostawili po sobie dorobek, którego nie sposób zapomnieć. Przypomnij sobie te nazwiska!
Dziś, 1 listopada, obchodzimy dzień Wszystkich Świętych. To szczególny moment, w którym wspominamy tych, którzy odeszli, wracamy myślami do wspólnych chwil i przypominamy sobie osoby, których obecność miała dla nas znaczenie. Wśród nich są również znane postacie, które przez lata towarzyszyły nam na ekranach telewizorów, scenach i estradach. Z okazji tego dnia przypominamy sylwetki osób, które zmarły w 2026 roku oraz ich najważniejsze dokonania.
Edward Linde-Lubaszenko należał do grona aktorów, których dorobek trudno przecenić. Choć początkowo rozważał zupełnie inną ścieżkę zawodową i myślał o medycynie, ostatecznie postawił na scenę i ekran. Od 1973 roku był związany ze Starym Teatrem w Krakowie, gdzie przez lata współpracował z uznanymi twórcami. Zagrał w ponad stu przedstawieniach teatralnych, a jego talent można było podziwiać także w licznych spektaklach Teatru Telewizji. Widzowie zapamiętali go z takich produkcji jak „Kroll”, „Psy”, „Sztos”, „Chłopaki nie płaczą” czy „Poranek kojota”. Był również cenionym pedagogiem i przekazywał swoją wiedzę kolejnym pokoleniom aktorów na Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. Zmarł 8 lutego 2026 roku w wieku 86 lat.

Kolejną wielką stratą dla polskiej kultury była śmierć Bożeny Dykiel. Aktorka przez dekady zachwycała charakterystycznym temperamentem, energią i wyrazistą osobowością. Współpracowała z Andrzejem Wajdą, występując między innymi w „Weselu” oraz „Ziemi obiecanej”. Ogromne wrażenie zrobiła również jako Goplana w „Balladynie” w inscenizacji Adama Hanuszkiewicza – szczególnie zapamiętano jej wjazd na scenę motocyklem. Szeroka publiczność pokochała ją jako Miećkę Aniołową w kultowych „Alternatywach 4”, a później jako Marię Ziębę w serialu „Na Wspólnej”, z którym była związana w latach 2003–2025. Na swoim koncie miała także role w „Domu” i „Wyjściu awaryjnym”. Odeszła 12 lutego 2026 roku, mając 77 lat.

W 2026 roku pożegnaliśmy również Łukasza Litewkę, który dla wielu osób był przede wszystkim społecznikiem gotowym angażować się w sprawy innych. Był socjologiem, samorządowcem, posłem X kadencji i politykiem związanym z Sosnowcem. Szczególnie mocno angażował się w pomoc osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, a także zwierzętom potrzebującym opieki. Swoje zasięgi i rozpoznawalność wykorzystywał do nagłaśniania zbiórek oraz historii ludzi, którzy potrzebowali wsparcia. Jego działalność wielokrotnie mobilizowała internautów do działania. Zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym, niespełna trzy tygodnie przed swoimi 37. urodzinami.

W tym roku odeszła od nas także Stanisława Celińska, artystka, która przez lata udowadniała, że równie mocno potrafi poruszać widzów na ekranie, jak i słuchaczy podczas koncertów. Jej talent aktorski został dostrzeżony między innymi dzięki występowi w „Krajobrazie po bitwie” Andrzeja Wajdy. Później pojawiła się w takich filmach jak „Noce i dnie”, „Panny z Wilka”, „Spis cudzołożnic” oraz „Pieniądze to nie wszystko”. Z czasem coraz większą część jej artystycznej działalności zajęła muzyka. Szczególną popularność zdobyła dzięki albumowi „Atramentowa”, a następnie kolejnym wydawnictwom, w tym płycie „Jesienna”. W swoich utworach potrafiła opowiadać o emocjach, miłości, przemijaniu i codziennych doświadczeniach w sposób niezwykle osobisty. Zmarła 12 maja 2026 roku, niedługo po 79. urodzinach. Przyczyną śmierci była zapaść krążeniowa, czyli ostra niewydolność krążenia.

POLECAMY: Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Te osobowości odeszły od nas w 2026 roku [PAMIĘTAMY]
Swoje miejsce w historii polskich mediów zapisał również Andrzej Morozowski. Dziennikarz przez około 25 lat był związany z TVN24, gdzie stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy stacji. Widzowie kojarzyli go przede wszystkim z programem „Tak jest”, w którym prowadził rozmowy dotyczące polityki, bieżących wydarzeń i najważniejszych problemów społecznych. Przez lata rozmawiał z politykami, ekspertami i osobami kształtującymi polskie życie publiczne. Jego profesjonalizm doceniono licznymi nagrodami. Otrzymał między innymi Wiktora i Telekamerę, a w 2006 roku został uhonorowany tytułem Dziennikarza Roku Grand Press. Zmarł 4 sierpnia 2026 roku w wieku 69 lat, pozostawiając po sobie ogromny dorobek dziennikarski.

W 2026 roku świat muzyki stracił także Bonnie Tyler, której charakterystyczny, zachrypnięty głos znały miliony słuchaczy. Walijska wokalistka zdobyła międzynarodową sławę dzięki takim przebojom jak „It’s a Heartache”, „If You Were a Woman (And I Was a Man)” oraz „Total Eclipse of the Heart”. Jej potężne ballady stały się jednym z symboli muzyki lat 80., a sama artystka przez lata pozostawała rozpoznawalną postacią światowej sceny. W ostatnich miesiącach życia zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W maju informowano o pilnej operacji jelit, którą przeszła w szpitalu w Faro w Portugalii. W czerwcu bliscy przekazali, że nie przebywała już w śpiączce, ale nadal wymagała intensywnej opieki medycznej. Mimo nadziei na poprawę jej stan pozostawał poważny. Artystka zmarła 8 lipca 2026 roku w wieku 75 lat.

Jednym z najbardziej poruszających pożegnań w świecie polskiego aktorstwa była śmierć Jana Frycza. Artysta potrafił tworzyć postacie niezwykle różnorodne – od bohaterów wrażliwych i zagubionych po ludzi budzących respekt samą swoją obecnością. Przez lata występował na najważniejszych polskich scenach, między innymi w Starym Teatrze w Krakowie i Teatrze Narodowym w Warszawie. Widzowie pamiętają go z filmów „Pornografia”, „Pręgi” oraz „Nigdy w życiu!”. Szczególne miejsce w jego dorobku zajęła również rola Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”, która przyniosła mu uznanie także wśród młodszej publiczności. Jan Frycz odszedł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Do ostatnich tygodni pozostawał aktywny zawodowo, a jego kreacje na długo pozostaną częścią historii polskiego kina i teatru.

Wśród osób, które pożegnaliśmy w tym roku, znalazł się również Adrian Szymaniak, znany widzom z trzeciej edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. To właśnie przed kamerami rozpoczęła się jego historia z Anitą Szydłowską-Szymaniak. Po zakończeniu telewizyjnego eksperymentu para postanowiła kontynuować wspólne życie, a z czasem doczekała się dwojga dzieci – Jerzego i Bianki. W lipcu 2025 roku życie rodziny zmieniło się diametralnie, gdy u Adriana zdiagnozowano glejaka IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. W walce z chorobą nieustannie wspierała go żona, która towarzyszyła mu w najtrudniejszych chwilach i dzieliła się z internautami informacjami o jego stanie zdrowia. Adrian Szymaniak zmarł 4 września 2026 roku w wieku zaledwie 39 lat.

Wspominając osoby, które odeszły w 2026 roku, nie sposób pominąć również Mariusza Komendy, którego widzowie poznali dzięki programowi „MasterChef”. Gotowanie było jego pasją od najmłodszych lat, dlatego w 2019 roku zdecydował się spróbować swoich sił w popularnym formacie TVN. Jego kulinarne umiejętności pozwoliły mu dotrzeć aż do półfinału, a uczestnicy programu mieli okazję rozwijać swoje zdolności również podczas wyjazdu do Meksyku. Choć Mariusz Komenda nie znalazł się w wielkim finale, udział w show otworzył przed nim kolejne możliwości. Z czasem wracał do „MasterChefa” już w innej roli – jako gość i juror, dzieląc się doświadczeniem oraz wiedzą z kolejnymi uczestnikami. Odszedł 7 października 2026 roku w wieku 44 lat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu!
Dodaj komentarz
Autor artykułu: Szymon Jedynak
news
Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Dziś, 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych, Polsat przypomni postać jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Jan Frycz odszedł zaledwie kilka miesięcy temu, ale jego dorobek artystyczny i niezwykłe kreacje wciąż pozostają żywe w pamięci widzów. Stacja przygotowała wyjątkowy materiał, w którym głos zabiorą osoby, które znały go przez lata. Dowiedz się więcej!
Jan Frycz był aktorem, którego trudno było pomylić z kimkolwiek innym. Charyzmatyczny, nieprzewidywalny i zawsze prawdziwy – zarówno na scenie, jak i przed kamerą potrafił przyciągać uwagę publiczności. Choć od jego śmierci minęło zaledwie kilka miesięcy, role, które stworzył, nadal pozostają ważną częścią polskiej kultury. Właśnie dlatego Polsat postanowił przypomnieć jego postać w najnowszym odcinku programu „Być Gwiazdą”.
Specjalny reportaż będzie poruszającą opowieścią o artyście, który przez kilkadziesiąt lat zachwycał kolejne pokolenia widzów. Twórcy programu wrócą do najważniejszych momentów jego kariery, ale nie skupią się wyłącznie na zawodowych osiągnięciach. W materiale pojawią się również wspomnienia osób, które miały okazję poznać aktora prywatnie i współpracować z nim na przestrzeni lat.
Jedną z osób, które zabiorą głos, będzie Anna Dymna. Aktorkę i Jana Frycza łączyła wieloletnia znajomość sięgająca dzieciństwa. W reportażu wróci do ich pierwszych spotkań w krakowskim teatrze i opowie o wyjątkowej więzi, która pozostała z nimi na lata. Jej słowa pokazują, jak osobistą relacją była ta znajomość.
„Kocham go miłością 11-letniej dziewczynki. Poznaliśmy się w „Kocim Teatrze”, w teatrze improwizacji dziecięcej” – mówi aktorka.
O początkach artystycznej drogi Jana Frycza opowie również reżyser Mikołaj Grabowski. Poznali się jeszcze przed egzaminami do szkoły teatralnej, kiedy przyszły aktor dopiero przygotowywał się do realizacji swoich marzeń. Już wtedy miał wyróżniać się nie tylko talentem, ale również prezencją i doskonałym przygotowaniem.
„Bardzo młody, bardzo przystojny, z nienaganną dykcją” – wspomina przyszłego gwiazdora reżyser.
POLECAMY: Anastazja Jakubiak wróciła wspomnieniami do męża. Te słowa łamią serce
Polsat uczci pamięć Jana Frycza już dzisiaj. Kiedy emisja?
Jan Frycz był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Przez niemal pięć dekad współtworzył historię polskiego teatru, występując na najważniejszych scenach w kraju. Jego droga zawodowa prowadziła od debiutu w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry, przez Teatr Narodowy, Teatr Polski, Stary Teatr w Krakowie i Teatr im. Juliusza Słowackiego, aż po kolejne wybitne kreacje na deskach Teatru Narodowego w Warszawie.
Widzowie zapamiętali go również z ról filmowych i telewizyjnych. Ogromne uznanie przyniosły mu występy w „Pornografii”, „Pręgach” czy „25 latach niewinności. Sprawie Tomka Komendy”. Szczególne miejsce w jego dorobku zajmuje także rola Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”. Stworzył tam postać pełną tajemnic, niepokoju i wewnętrznej siły, po raz kolejny udowadniając, że potrafił przyciągnąć uwagę widza nawet najmniejszym gestem.
W reportażu nie zabraknie również wspomnień Jana Englerta. Aktor podkreśli, że Jan Frycz był artystą wymykającym się prostym kategoriom, a aktorstwo stanowiło dla niego coś znacznie więcej niż tylko wykonywany zawód.
„Frycz wymyka się wszystkim kategoriom. Był stuprocentowym aktorem. To była treść jego życia. Scena i kamera” – mówi Jan Englert.
Najnowszy odcinek „Być Gwiazdą” ma być nie tylko przypomnieniem najważniejszych ról Jana Frycza, ale przede wszystkim osobistym portretem człowieka, którego talent i pasja inspirowały innych artystów. Wspomnienia przyjaciół i współpracowników pozwolą spojrzeć na niego z różnych perspektyw – jako wybitnego aktora, wymagającego profesjonalistę i człowieka, który na trwałe zapisał się w ich życiu.
Polsat pokaże reportaż w szczególnym dniu. Dziś, 1 listopada, stacja uczci pamięć Jana Frycza, przypominając widzom jego dorobek i niezwykłą osobowość. Premiera odcinka programu „Być Gwiazdą” odbędzie się o godz. 19:30, tuż przed kolejnym wydaniem „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”. To będzie okazja, by jeszcze raz przypomnieć sobie aktora, którego scenicznej obecności i ekranowych kreacji nie da się zapomnieć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański zabrał głos ws. TK: „Walka o władzę powinna mieć jakieś granice”. Ma rację?
Którą rolę Jana Frycza wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz4 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news2 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news3 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news3 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?
-
news2 dni temuMichał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]

Dodaj komentarz