news
„Ja w muzyce czuję się starym żeglarzem” – II część wywiadu z Marią Sadowską
Zapraszamy do przeczytania II części wywiadu z Marią Sadowską. Artystka opowiedziała nam o procesie tworzenia albumu, zamiłowaniu do projektowania oraz o tym, dlaczego kobiety powinny trzymać się razem ![]()
Ludzie chyba nie mają pojęcia, że to tak wygląda…
Rzeczywiście, nie mają o tym pojęcia.
Kiedy zżywasz się z tymi ludźmi najbardziej?
Od pierwszego etapu, staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Organizujemy mój kalendarz tak, żebym mogła zrobić jak najwięcej dodatkowych lekcji i warsztatów, poza tym co przewiduje harmonogram programu. Najwięcej czasu spędzamy ze sobą na etapie live’ów. Nasze spotkania, to jak widzę, że chętnie się uczą, czerpią z mojej wiedzy i doświadczeń, ta wymiana energii, to wszystko dodaje mi ogromnych skrzydeł.
To Cię tak uskrzydliło, że nagrałaś kolejny album?
Tak, to dzięki ludziom miałam siłę, żeby nagrać „Jazz na ulicach”. Ta płyta wynika z dobrej energii ludzi. Jest spłatą emocjonalnego długu, który dostałam od tych ludzi. Ja im ciągle powtarzam – „program programem ale komponujcie swoje utwory wykorzystajcie umiejętnie szansę jaką Wam daje uczestnictwo w „The Voice”. To jest tylko program telewizyjny, on będzie trwał 3 miesiące, a potem nikt nie będzie o was pamiętał”. Czasem sobie myślałam, że kurcze, krzyczę na swoich podopiecznych, że trzeba robić,a sama autorskiej płyty nie wydałam od 4 lat. Postanowiłam więc, że skoro mówię innym, że mają wziąć się do roboty, to muszę sama być tego przykładem i w 2 miesiące nagraliśmy „Jazz na ulicach”.
2 miesiące?!
Dokładnie. Tyle trwały nagrania i komponowanie ostatnich utworów. Część materiału oczywiście miałam już wcześniej.
To jest realne?
To jest realne, ale trzeba mieć bardzo duże doświadczenie. Ja w muzyce czuję się starym żeglarzem. Nie boję się różnych wiatrów, burz, przeciwności, bo wiem jak się ten statek muzyczny prowadzi, dlatego mogę sobie pozwolić na intuicję i ryzyko, żeby coś takiego zrobić. Inaczej jest z filmem – w nim ciągle się czuję debiutantką. Jeden z nich mi udowodnił, jak wiele jeszcze nie wiem i ile jeszcze muszę się nauczyć. Dlatego np. robiłam film 4 lata. Mam nadzieję, że kolejny powstanie szybciej, max. 2 lata, to czas, który powinno się poświęcić na powstanie filmu. 4 to długo, ale usprawiedliwiam się tym, że jeszcze nie umiem, nie wiem, muszę szukać i na 10 sposobów próbować. W muzyce ufam swojej intuicji, zamykam oczy i fru!
Wymyślasz utwór, wchodzisz do studia, nagrywasz i gotowe!
Są takie utwory, które powstały w ten sposób. Np. „Klikam” – będąc w Berlinie, chodząc po jego ulicach, napisałam refren, a zwrotki i melodię stworzyłam później w 2 godziny.
To bardzo szybko! My czasem czekamy latami na albumy ulubionych artystów.
Nie chcę żeby ktoś pomyślał, że ja to robię na kolanie. To jest proces artystyczny. Artysta nigdy nie ma wakacji, on cały czas tworzy, a ja nawet tworzę kiedy śpię. Gdzieś ta moja podświadomość cały czas pracuje. Kiedy decyduję się na robienie płyty, to całą energię kumuluję i skupiam tylko na tym. Wtedy nagle wszystkie rzeczy, które się we mnie nazbierały wybuchają. Otwieram jeden kanał i reszta sama przychodzi. Wypadają słowa, nuty itd. Gdzieś się w mojej głowie odkładają przemyślenia, pomysły, które czekają na moment żeby wybuchnąć.
Głośno ostatnio było o Twoim nowym teledysku do singla „Life is a beat”.
To jest teledysk, który zrobiły siostry Bui. Jestem ich ogromną fanką i czekałam na odpowiedni moment, żeby zaproponować im współpracę. W pełni im zaufałam i od momentu, kiedy przedstawiły mi scenariusz, zaufałam im i praktycznie nie uczestniczyłam w jego tworzeniu. Moją scenę zrobiłyśmy w 20 minut i poza tym właściwie do samego końca nie wiedziałam co się dzieje na planie. Ostatecznie byłam bardzo zaskoczona, jak to zrobiły. Świetnie ujęły energię tego utworu i pogłębiły jego znaczenie. Dziś przygotowujemy już teledysk do „Jazzu na ulicach”, który będę reżyserować. Czekają nas 3 dni zdjęciowe, nie mogę się doczekać!
Zdradź coś więcej!
Nie mogę Wam za wiele powiedzieć, bo nie chcę zdradzić niespodzianki. To będzie opowieść o jazzowych terrorystach, czyli ludziach, którzy terroryzują miasto muzyką. Kręcimy go w mojej dawnej szkole filmowej w Łodzi, której już teraz chciałabym bardzo podziękować za pomoc w realizacji tego klipu. Ogromnie wspierają mnie również przyjaciele i współpracownicy, którzy podjęli się pracy przy tym clipie z czystej miłości do muzyki, bez honorarium.
Czasem nie jest to kwestia pieniędzy, lecz pomysłu.
Dokładnie, teledysk musi mieć dobry pomysł. Jest to ciężkie, ponieważ jest miliony klipów i ciężko jest stworzyć coś, co się wyróżni. W Polsce nie jest tak źle, znam kilka świetnych reżyserów, którzy robią fantastyczne klipy np. Krzysiek Skonieczny. Zobaczcie sobie inne klipy sióstr Bui np. dla Łąki Łan. Są niezwykle ciekawe i wyglądają jakby kosztowały milion dolarów, a są zrobione wyłącznie z potrzeby tworzenia, zaangażowania twórców. Namawiam, żeby się im przyjrzeć, bo są one okupione ogromną pracą. Natomiast w nurcie popularnym, rzeczywiście większość klipów jest słabych i dziwi mnie, że odnoszą takie sukcesy mimo, że są strasznie miałkie i mają jeden schemat– impreza. Są robione na jedno kopyto.

Mając 11 albumów na swoim koncie, potrafisz jeszcze zaskakiwać?
Nie mam z tym żadnego problemu! Ja mam jeszcze tyle pomysłów na albumy, że mogłabym właściwie siedzieć i tworzyć! Już teraz chciałabym nagrywać kolejny(śmiech). Marzy mi się np. album z kołysankami świata dla dzieci. Mam wrażenie, że jest za mało dobrej muzyki dla dzieci, sama jestem mamą i jak chcę coś puścić swojemu dziecku, to mam ogromny problem, bo jest bardzo dużo tandety. Piosenki dla dzieci trzeba robić lepsze niż dla dorosłych. To jest nasze przyszłe pokolenie, więc apeluję do młodych mam: błagam włączajcie dzieciom dobrą muzykę! To jest jak z jedzeniem – jak teraz przyzwyczaicie do złego jedzenia, to potem będzie ciężko tego oduczyć. Uważam, że dzieciom się należy sztuka na wysokim poziomie, która będzie miała w sobie taką prostotę, że będzie mogła do nich dotrzeć. Takie płyty nagrała Justyna Steczkowska, Grzegorz Tourmau, Dorota Miśkiewicz z piosenkami Witolda Lutosławskiego, ale to jest malutko jak na 40mln kraj. Prócz tego marzy mi się stricte jazzowa płyta w duecie z moim tatą, albo „Tribute to polish punk”… Nie brakuje mi inspiracji i pomysłów, ani przez chwilę!
Zadziwiające. Niewielu jest artystów, którzy działają w tak zawrotnym tempie.
Jest kilka osób w Polsce… Dużo płyt wydaje L.U.C, on wydaje tyle płyt, że trudno za nim nadążyć! Zdaję sobie sprawę, że jazz to nie jest muzyka dla wszystkich, tylko dla tych którzy poszukują i nie idą na łatwiznę. Tych płyt się teraz mniej sprzedaje, więc lepiej jest ich więcej wydawać. A jeśli do tego ma się pełno pomysłów, siłę i ochotę…
Jak duża jest sprzedaż Twoich płyt?
Na chwilę obecną jestem przeszczęśliwa, bo zajmujemy 24 miejsce na OliS’ie, czyli jak na płytę jazzową, bardzo wysoko. To jest ogromny sukces. Bardzo się cieszę i dziękuję wszystkim którzy kupili tę płytę. „Jazz na ulicach” jest pięknie wydany, okładkę zaprojektował Mariusz Mrotek, który robi okładki do wszystkich moich płyt. Teraz miał duże pole do popisu, poprosiłam by namalował moją muzykę i on to zrobił! Ta płyta jest naprawdę ładnym przedmiotem, który warto mieć na półce. Pamiętajcie, że każdy zakup takiej płyty jest wielkim wsparciem dla naszej muzyki i dla nas polskich artystów, więc za każdym razem traktuję to z naszej strony jako mecenat artystyczny, który wy macie nad nami artystami.
Jesteś chyba trochę królową polskiego jazzu… Możemy tak powiedzieć?
Oj! Królową to chyba nie, jest mnóstwo innych wspaniałych artystek, np. Aga Zaryan, Dorota Miśkiewicz…
Ale w środowisku zwykłych ludzi, to chyba Twoje nazwisko jest najbardziej rozpoznawalne i to nie tylko dzięki The Voice…
Jest mi bardzo miło, ale chyba podzieliłabym się tym podium (śmiech). Na pewno dołączyłabym Agę Zaryan, Dorotę Miśkiewicz i Anię Serafińską… To rewelacyjne wokalistki, a Ania w dodatku jest jedyną panią doktor z wokalistyki!
Widzimy, że masz ze sobą folkową bluzę, czy to jedna z tych, które zaprojektowałaś?
Zgadza się, chociaż projektowanie, to chyba za dużo powiedziane. To było tak, że pewnego dnia mi się te bluzy przyśniły. Uszyłam jedną dla siebie i dziewczyny zaczęły mnie zaczepiać na ulicy, nagle wszyscy chcieli mieć tę bluzę! To skłoniło mnie to stworzenia całej linii tych bluz. Zapraszam na naszą stronę www.sadowska-fashion.pl
Z tego co można zaobserwować, teraz panuje moda folk.
Tak, chociaż my te bluzy wprowadziliśmy już 2 lata temu! Muszę też zaznaczyć, że robimy bardzo niewielką ilość tych rzeczy, bo zależy nam żeby nie była to „masówka”, mimo że pojawiały się takie propozycje. Chcemy jednak, żeby każdy, kto będzie miał bluzę, był dumnym posiadaczem jednej z kilku.
Myślałaś może o pokazie mody?
Nie jestem projektantką, nie myślę o tym poważnie. Traktuję to jako czystą pasję. To jest po prostu moja 3 działalność traktowana bardzo po macoszemu.
Jesteś ambasadorką akcji „Niewykluczone”. Na czym ta akcja polega?
Bardzo mi się podoba hasło tej akcji, ponieważ kobiety bardzo często same się wykluczają na własne życzenie. Kobieta zawsze ma więcej empatii niż mężczyzna, ma mniejszą skłonność do egotyzmu i skupiania się na sobie. My zawsze chcemy wszystko oddać innym, to już leży w naszej naturze. Robimy wszystko dla wszystkich, tylko nie dla siebie, przez co same się wykluczamy. W tej akcji chodzi o wykluczenie fizyczne, przez to, że nie dbamy o siebie, o swoje zdrowie. Rodzenie dzieci, to jest wielki wysiłek fizyczny dla kobiety. Każda kobieta, która urodziła dziecko wie, jak się człowiek czuje po porodzie. Wie też o tym, jak niektóre funkcje w organizmie przestają działać. Znam wiele kobiet, które z tego powodu się wycofują, łapią nagle kompleksy. Tak nie może być. To samo dotyczy wykluczenia psychologicznego. Nie możemy pozwolić sobie narzucić myślenia, że jesteśmy gorsze od mężczyzn a niestety zauważalne są przejawy takiej propagandy. Zwróćcie uwagę, że to często mężczyźni mówią o nas, że jesteśmy wobec siebie nielojalne, zazdrosne itp.
Z własnego doświadczenia wiemy, że właśnie nie do końca… Dziewczyny są wyjątkowo zazdrosne i zawistne.
Ja tak nie mam. Pracuję z wieloma dziewczynami… Ludzie też są różni, są też i faceci, którzy są zazdrośni. Nie można tego rozdzielać na płcie. Ludzie są tacy i siacy. Zależy na kogo trafisz, mi się akurat świetnie pracuje z kobietami. Potrafię z nimi stworzyć wspólny krąg. My kobiety powinnyśmy trzymać się razem, bo mamy naprawdę jeszcze wiele do wywalczenia. I tak jest już dużo lepiej i nasz świat idzie do przodu, ale to nie jest tak, że nasze babcie i prababcie wszystko z nas zrobiły, bo nam załatwiły wolne wybory i to, że możemy sobie same wybrać zawód itd. Najgorsze, że my same siebie wykluczamy, ponieważ same o sobie źle myślimy i mówimy. Tak nie może być. Polecam wszystkim moją poprzednią płytę „Dzień kobiet”, każda jedna piosenka o tym mówi.
Czyli akcja „Niewykluczone” polega na tym, aby kobiety trzymały się razem?
Dokładnie i przede wszystkim, żeby się nie wykluczały, ponieważ nie ma takiego powodu. Żeby nigdy nie było tak, że pociąg odjechał, a ja zostałam sama na peronie…
Autor – ka-vox
news
Maria Sadowska GRAŁA do KOTLETA? “Zawsze robiłam SHOW!”
Maria Sadowska GRAŁA do KOTLETA! “Zawsze robiłam SHOW!” – tym razem śpiewała w „Czerwonym Wieprzu”
Z Marią Sadowską udało się nam porozmawiać podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.
fot. Piotr Podlewski/AKPA
POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
news
Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!
Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!
Z Patrykiem Vegą udało się nam porozmawiać podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.
POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
news
Izabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
Izabella Krzan po raz kolejny przyciągnęła uwagę internautów. Gwiazda, która od kilku miesięcy rozwija swoją karierę w TVN, tym razem zachwyciła obserwatorów kadrami z wypoczynku w malowniczej, morskiej scenerii. Fani szybko zwrócili uwagę na jej sylwetkę. Dowiedz się więcej!
Izabella Krzan od kilku miesięcy jest jedną z twarzy programu „Dzień Dobry TVN”. Od około trzech miesięcy współprowadzi poranny format razem z Janem Pirowskim, a jej telewizyjna kariera nabrała w ostatnim czasie tempa. Prezenterka nie ogranicza się jednak wyłącznie do śniadaniówki i pojawia się także przy innych projektach stacji.
Jednym z nich jest „Azja Express”, który również prowadzi Izabella Krzan. Gwiazda doskonale odnalazła się w formacie wymagającym od prowadzącego energii, swobody i kontaktu z uczestnikami. Jej aktywność zawodowa sprawia, że widzowie coraz częściej mogą oglądać ją na antenie w różnych rolach.
Poza pracą przed kamerami Izabella Krzan chętnie pokazuje również fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych. Prezenterka regularnie publikuje zdjęcia i nagrania, dzięki którym jej obserwatorzy mogą zobaczyć nie tylko telewizyjne kulisy, ale także bardziej prywatne momenty.
POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
Izabella Krzan niczym bogini wyłania się z wody. Zachwycające kadry
Tym razem uwagę przyciągnęły kadry wykonane podczas wypoczynku. Izabella Krzan zaprezentowała się w wyjątkowo malowniczej, morskiej scenerii. Na opublikowanych ujęciach gwiazda spaceruje w przejrzystej, turkusowej wodzie, a w tle widać jasne skały oraz zakotwiczone łodzie.
Prezenterka postawiła na wakacyjny, naturalny look. Izabella Krzan miała na sobie dwuczęściowy, mieniący się srebrzyście strój kąpielowy o kroju bikini, który podkreślał jej smukłą sylwetkę. Całość uzupełniła eleganckimi okularami przeciwsłonecznymi oraz efektownym naszyjnikiem z krzyżykiem.
Nie zabrakło również naturalnych elementów stylizacji. Rozwiane przez wiatr włosy i słoneczna, morska sceneria stworzyły bardzo wakacyjny klimat. Na zdjęciach Izabella Krzan prezentuje się swobodnie i z dużym luzem, co szybko zostało zauważone przez jej obserwatorów.
Pod publikacją niemal od razu mogły pojawić się komentarze dotyczące wyglądu prezenterki. Fani chętnie komplementują jej formę i wakacyjny styl.
Wśród komentarzy można znaleźć między innymi: „Piękna i zmysłowa”, „Cudownie wyglądasz”, „Modeleczka”, „Słodki jeżu w malinach….. ten poziom zajebistości jest jeszcze legalny?”, „Figura marzenie” czy „Zazdroszczę”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]
Lubicie Izę Krzan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Krzysztof Cugowski zdradził wysokość emerytury. Na koncertach zarabia krocie
Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że jego emerytura nie należy do wysokich. Były lider Budki Suflera otrzymuje co miesiąc około 1700 zł, ale nie zamierza z tego powodu rezygnować ze sceny. Artysta wciąż regularnie koncertuje, a za jeden występ ma otrzymywać około 80 tys. zł.
Krzysztof Cugowski od lat pozostaje aktywny zawodowo. Choć w 2014 roku rozstał się z Budką Suflera, nie zakończył muzycznej kariery. Nadal występuje przed publicznością, tym razem z zespołem określanym jako Zespół Mistrzów. Jego koncerty odbywają się w ramach trasy „Wiek to tylko liczba”.
Muzyk ma już 76 lat, jednak wciąż nie myśli o przejściu na artystyczną emeryturę. Jak sam podkreśla, dopóki pozwala mu na to zdrowie, zamierza śpiewać. Niewysokie świadczenie z ZUS-u nie jest dla niego powodem do narzekania, ponieważ główne dochody zapewnia mu działalność koncertowa.
POLECAMY: Budka Suflera ma nowego wokalistę. Cugowski oburzony: Demolowanie legendy
Krzysztof Cugowski dostaje 1700 zł emerytury
Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że wysokość jego emerytury może zaskakiwać. Były lider Budki Suflera co miesiąc otrzymuje około 1700 zł. Artysta tłumaczył, że na wysokość świadczenia wpływ miała jego kariera rozpoczęta jeszcze w czasach PRL-u. W tamtym okresie zasady odprowadzania składek wyglądały inaczej niż obecnie, co dziś przekłada się na wysokość jego emerytalnych wpływów. Muzyk nie przedstawia jednak swojej sytuacji jako powodu do narzekania. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że nie zamierza skupiać się na kwocie przelewanej przez ZUS. Krzysztof Cugowski wciąż jest aktywny zawodowo, regularnie pojawia się na scenie i czerpie dochody z koncertów. To właśnie dalsza praca pozwala mu zachować finansową niezależność.
W rozmowie z „Faktem” artysta zaznaczył, że dopóki zdrowie mu na to pozwala, nie zamierza rezygnować ze śpiewania. Nie ukrywa, że muzyka nadal jest dla niego nie tylko źródłem utrzymania, ale przede wszystkim ważną częścią życia.
Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci — powiedział „Faktowi”.
Dla niego znacznie większe znaczenie ma możliwość dalszego wykonywania zawodu. Dzięki koncertom pozostaje aktywny, spotyka się z publicznością i nadal może zarabiać na swojej wieloletniej pasji. Choć kwota 1700 zł miesięcznie nie jest wysoka, piosenkarz nie sprawia wrażenia osoby, która zamierza z tego powodu ograniczyć swoją działalność. Jego podejście jest jasne: skoro nadal może pracować i ma zaplanowane występy, wysokość emerytury nie stanowi dla niego najważniejszego problemu.
POLECAMY: Krzysztof Cugowski: “Pewien jołop to w taką opinię wykuł…” O czym mówi wokalista “Budki Suflera”?
Tyle Krzysztof Cugowski może zarobić do końca roku
Choć emerytura Krzysztofa Cugowskiego nie należy do wysokich, artysta wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Były lider Budki Suflera regularnie pojawia się na scenie i koncertuje z zespołem Mistrzów. Według informacji „Faktu” za jeden występ może otrzymywać około 80 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kwota dotycząca całego koncertowego wynagrodzenia, a niekoniecznie pieniędzy, które trafiają bezpośrednio do kieszeni muzyka. Z takiej stawki trzeba bowiem pokryć między innymi koszty organizacyjne, techniczne oraz wynagrodzenia współpracowników.Z zapowiedzi koncertowych wynika, że Krzysztof Cugowski ma jeszcze przed sobą kilkanaście występów. „Fakt” informował o 18 zaplanowanych koncertach, co przy podanej stawce dawałoby łącznie około 1,4 mln zł przychodu brutto. To jedynie szacunkowe wyliczenie, ponieważ ostateczna kwota może zależeć od warunków poszczególnych umów, kosztów tras oraz liczby osób zaangażowanych w realizację wydarzeń.
Sam wokalista nie ukrywa, że mimo upływu lat nie zamierza rezygnować ze śpiewania. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że najważniejsze pozostają dla niego zdrowie, możliwość pracy oraz kontakt z publicznością. Jak zaznaczył:
Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci.
Artysta konsekwentnie pokazuje więc, że emerytura jest dla niego jedynie dodatkiem, a nie głównym źródłem utrzymania. Największe znaczenie ma nadal działalność artystyczna, koncerty i wieloletnia więź z publicznością. Jego przykład pokazuje również, że dla doświadczonych muzyków scena może pozostać ważną częścią życia zawodowego nawet wiele lat po rozpoczęciu kariery.





-
news3 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news5 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
showbiz4 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz3 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
news2 dni temuNowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?
-
news3 dni temuAndziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje
-
Taniec z Gwiazdami2 dni temuWielkie zaskoczenie po odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Gwiazda potwierdziła rozstanie

Dodaj komentarz