news
„Kamienie na szaniec” – wywiady z głównymi bohaterami filmu
Pozostając w temacie „Kamieni na szaniec” zapraszamy do przeczytania wywiadów z Tomaszem Ziętkiem, Marcelem Sabatem, Kamilem Szeptyckim i Arturem Żmijewskim.
Tomasz Ziętek – Rudy

Jak się przygotowywałeś do odegrania scen tortur? Wyglądało to bardzo realistycznie!
Na początku była to przede wszystkim kwestia pracy kaskaderskiej, gdzie zaznajamialiśmy się z możliwymi torturami, jakie mógł przejść Rudy, bo nie ma tego do końca udokumentowanego. Najpierw było przygotowanie kaskaderskie, a już na samym planie moje propozycje. Sam ból jest sprawą indywidualną i nie ma możliwości stworzenia tego, w jaki sposób cierpiał Rudy, więc musiałem to testować na sobie. Konsultowałem też wszystko z lekarzem, który był na planie. Pytałem go o to, jak zachowałby Rudy się np. po upadku ze schodów.
Jaka atmosfera panowała na planie podczas kręcenia tych ujęć?
Myślę , że udało się stworzyć na planie taką atmosferę, która pozwoliła nam na efektywną pracę. Duża zasługa należy też do Ewy Drobiec, która zajęła się charakteryzacją. My możemy różne rzeczy zagrać, ale ważne jest uwiarygodnienie poprzez charakteryzację.
Czy odgrywanie tak trudnych scen, odbija się w jakikolwiek sposób na psychice?
Myślę, że tak. Chociażby ze względu na ten indywidualizm odgrywanych scen. Nie mogłem się opierać na czyichś reakcjach, musiałem sam na sobie je testować. Starałem się zrozumieć i rozróżnić ból pod różnymi postaciami. Fakt, że dochodzi do takich urazów zewnętrznych… Nie, ja nawet nie chcę wracać do tego rodzaju wspomnień, bo przyznam, że zostawiło to we mnie jakieś nieprzyjemne uczucie. Myślałem, że uda się przez to łatwo przebrnąć, a jednak tak łatwo nie było.
A jak wspominasz współpracę ze swoimi kolegami z planu?
Znaliśmy się wcześniej z chłopakami z egzaminów. Nie byliśmy kumplami, dopiero na planie się zakolegowaliśmy. Myślę, że nasza znajomość gdzieś tam później zaprocentowała. Umożliwiła nam zbudowanie takich, a nie innych relacji. Nie wszystko zostało pokazane w filmie, ale były świetne kreacje drugoplanowe całej drużyny, które niestety z powodu ograniczonego czasu filmu zostały wyeliminowane. Myślę, że wszyscy mieli fantastyczne zaplecze. Trudno nam też było się zapamiętać – imię i nazwisko aktora, imię i nazwisko postaci, do tego pseudonim postaci. Dla ułatwienia posługiwaliśmy się filmowymi pseudonimami (śmiech). Na pierwszej próbie kaskaderskiej, na której się poznaliśmy, jeden z naszych instruktorów zaproponował grę w futbol amerykański i to też bardzo zaprocentowało na planie.
Jak Ci się oglądało samego siebie po raz pierwszy na dużym ekranie?
Ciężko ogląda mi się sceny, w którym występuję (śmiech.) Nie przepadam za swoim wizerunkiem (śmiech).
Marcel Sabat – Zośka

Czujesz presję w związku z tym, że zadebiutowałeś główną rolą w filmie „Kamienie na szaniec”?
Jest to dla mnie ogromna odpowiedzialność, ale mam nadzieje, że ten debiut pomoże mi w karierze aktorskiej. Mam też nadzieję, że dzięki temu filmowi, będę miał kolejne wyzwania zawodowe. Teraz skupiam się na tym, żeby dobrze poprowadzić swoją karierę.
Jak się przygotowywałeś do swej roli?
Przygotowywałem się czytając książki, oglądając filmy. Na przygotowania składały się też nasze spotkania, długie rozmowy, wymienianie się nowymi informacjami, czy poglądami na ten temat. Cały czas się tym żyło. To był okres poszukiwań tych postaci.
Czy po powrocie z planu, do domu, dalej siedziałeś w swojej roli, czy potrafiłeś powrócić do siebie?
Mi w tym zawodzie bardzo zależy na tym, żeby oddzielać od niego życie prywatne. Zawsze staram się oddzielać od siebie te dwie płaszczyzny.
Co było dla Ciebie najtrudniejsze do zagrania?
Najważniejsze dla mnie było, żeby wiarygodnie i z rozwagą pokazać sceny emocjonalne. Wydaje mi się, że istnieje minimalna granica między w złym tego słowa znaczeniu – patosem, a czymś, co może wzruszyć. Szczególną uwagę, zwracał nam też na to Robert Gliński.
W jakich rolach czujesz się najlepiej?
Nie ma to dla mnie znaczenia. Jestem aktorem i muszę dostawać różne role i walczyć o różne role, żeby też ten zawód sprawiał mi przyjemność. Jeżeli będę grać jedno i to samo, to wtedy ten zawód nie będzie miał sensu (śmiech).
Z tego co widziałam, większość produkcji, w jakich się pojawiłeś była o tematyce wojennej.
Tak, ale jeśli nawiązujesz do „Persistence” to pamiętaj, że to była etiuda wojenna. Ja tam zagrałem naprawdę tylko epizod. Później wystąpiłem w serialu „1920 wojna i miłość” i w zasadzie od tego się zaczęło. Może to dlatego, że dużo osób mi mówi, że mam przedwojenną urodę (śmiech) Ale nie zwracam na to szczególnie uwagi.
Jak Ci się podoba efekt końcowy „Kamieni…”?
Uważam, że jest to przekonywująca historia, działająca emocjonalnie na widza, która mam nadzieję, zostanie zapamiętana na długo.
Kamil Szeptycki – Alek

Po obejrzeniu „Kamieni…” mam poczucie, że Twojej postaci było tam zdecydowanie za mało!
Nie ty jedna masz takie poczucie (śmiech). Tych scen początkowo było sporo i naprawdę było w czym wybierać, ale niestety nie na wszystko mamy wpływ. Troszkę jest mi przykro. Alek został pokazany jako chłopak zdeterminowany i gotowy do działania , ale miał też całą paletę innych kolorów swojej osobowości. Może innym razem uda się to pokazać. Z drugiej strony myślę, że mamy tam taki kolaż postaci, że nie żałujemy tego Alka aż tak bardzo, bo jego cechy ewidentnie są ukazane w innych postaciach. Ja byłem odtwórcą tej roli i nie mam takiego poczucia niedosytu, bo te wszystkie jego bardzo osobiste cechy są zawarte w tym filmie. Nie ma co rozpaczać! (śmiech).
Ta rola to Twój wielki debiut!
Tak, tak to był mój debiut (śmiech) Ja to traktuję bardzo warsztatowo. Po raz pierwszy zetknąłem się z kamerą i to w takim wydaniu. Do tego Paweł Edelman! Myślę sobie: „Ooo! Z grubej rury zaczęliśmy to wszystko” (śmiech) To jest niesamowite doświadczenie. Widzę ile jeszcze trzeba się nauczyć, widzę, że trzeba cały czas szukać, nie odpuszczać sobie. To była dla mnie niesamowita przygoda, coś przepięknego, tym bardziej, że całość nagraliśmy w czasie wakacji, więc to były najlepsze wakacje jakie mógłbym sobie wymarzyć!
Jak dostałeś tę rolę?
Z castingu (śmiech) Ja byłem wzięty z zupełnie innego castingu, do zupełnie innego filmu. Już teraz nie pamiętam, co to było takiego… Pamiętam, że dostałem telefon ja i 19 innych osób ode mnie ze szkoły. Pojechaliśmy do Warszawy i na pierwszym castingu zagraliśmy scenki z moim kolegą, z którym nigdy się nie spotkałem na scenie, więc postanowiliśmy, że tutaj chociaż razem zagramy. No i musieliśmy powtórzyć swoją scenę – to było dziwne (śmiech) Nasze kochane kobiety , organizatorki castingu, nie wytrzymały napięcia i troszkę się wzruszyły… To było dla nas niesamowite.
Jaką scenę mieliście do zagrania?
Umieranie Rudego.
Jak się przygotowywałeś do tej roli? Słyszałam, że Robert Gliński zabrał Was na cmentarz, gdzie się bardzo wzruszyłeś…
Postać Alka, w którą się wcieliłem bardzo fajnie we mnie rosła. Przygotowywałem się do niej, opierając się głównie na dokumentach i przekazach, dziki którym mogłem zobaczyć charakter tego człowieka. Nie posągu, lecz prawdziwego człowieka. To było bardzo ciekawe przeżycie, dlatego że im więcej wiedziałem, im bardziej się poruszałem w temacie, tym bardziej mnie to dotyczyło. Doszedłem w końcu do takiego momentu, że nie byłem w stanie przerzucić kolejnych stron listów Basi do siostry Alka po jego śmierci. Zrozumiałem wtedy, że chyba w końcu jestem na dobrym tropie tego wszystkiego. Ważny był też dla mnie moment, kiedy pojechaliśmy z reżyserem i chłopakami na Powązki 1 sierpnia. To był dla mnie taki próg, który w końcu przeskoczyłem.
Czy były takie sceny, które sprawiały Ci szczególną trudność?
Ja w ogóle miałem problemy na samym początku (śmiech) To ciekawe, bo to jest bardzo „Alkowe” (śmiech) Miałem problemy z koncentracją, z tym, że tutaj muszę zrobić dwa i pół kroku, tutaj muszę spojrzeć w tym i w tamtym momencie, muszę być pokazany w kółku, plus do tego przeprowadzenie tematu… To był dla mnie bardzo duży wysiłek. Musiałem dużo pracy wykonać, żeby cały czas być w temacie i żeby na bieżąco wykorzystywać uwagi Pawła Edelmana. Dużo się dzięki temu nauczyłem. Dla mnie osobiście, moment mojego postrzału w czasie powrotu spod Arsenału był też trudny… To był mój ostatni dzień zdjęciowy. Miałem poczucie, że to jest moje ostatnie ujęcie w tym filmie i bardzo mnie to dotknęło. Wiedziałem, że w momencie kiedy wyrzucam granat, będę postrzelony i to jest koniec tej przygody… I początek pewnie jakiejś innej…
Wzruszyłeś się widząc śmierć Twej postaci na ekranie?
Nie. Myślę, że ta postać nie miała za zadanie wzruszyć. To była szybka akcja. Mnie to może poruszyło, lecz na płaszczyźnie bardzo prywatnej.
Liczysz się z tym, że teraz zetkniesz się z popularnością?
Ja w ogóle o tym nie myślę (śmiech) Jest mi to zupełnie obce. Nigdy nie myślałem takimi kategoriami. Nie potrafię sobie tego wyobrazić! Myślę, że jest mi to szalenie dalekie i nie jest to żaden rodzaj kokieterii (śmiech) Jeśli jednak przyjdzie taki dzień, to będę się musiał w tym odnaleźć!
Jak Ci się podoba efekt końcowy „Kamieni…”?
Uważam, że to jest dobry film. Nie potrafię sobie akurat zarzucić braku obiektywizmu. Takie jest moje zdanie. Nie będę jednak nikomu narzucał swojej opinii . Zapraszam do kin. Naprawdę warto!
Artur Żmijewski – Stanisław Bytnar, ojciec Rudego

Ostatnio widzę Pana często w roli „ojców”!
Czy to coś dziwnego? (śmiech). Chyba jestem w takim wieku, że już po prostu pozostało mi grywać ojców (śmiech)
Teraz wcielił się Pan w rolę ojca „Rudego”
Ja już niejednokrotnie grałem ojców (śmiech). Jestem już w tym pokoleniu, które grywa ojców. Nie mam z tym większych problemów (śmiech). Tutaj była inna tematyka, ponieważ był temat wojny, który zresztą jest nam gdzieś tam już dobrze znany. Każdy coś na ten temat wiedział, jeden mniej, drugi więcej. Ja miałem w swoim życiu moment, kiedy bardzo się tym interesowałem . „Kamienie na szaniec” również czytałem i to kilka razy. Zastanawiało mnie bardzo w jaki sposób zostanie to wszystko ujęte w scenariuszu. Przeczytałem scenariusz, a później już tylko realizowałem to, co reżyser mi wytyczył na planie, wykorzystując przy tym wyobraźnię, którą miałem na temat tej postaci.
Pan jest również ojcem w życiu prywatnym. Czy przygotowując się do swej roli, próbował Pan sobie wyobrazić, jak Pan zachowałby się będąc w takiej sytuacji, jak bohater, w którego Pan się wcielił?
Tak, jestem ojcem i to nawet trzykrotnym! Jednak nie chciałbym, żeby taka sytuacja, jaka spotkała mojego bohatera, spotkała kogokolwiek, dlatego wolałem sobie tego nawet nie wyobrażać. Nie miałem na pewno w głowie swoich synów i swojej córki.
Jak się Panu pracowało z młodymi, debiutującymi aktorami?
Fantastycznie! To są bardzo fajni, młodzi, otwarci ludzie, którzy pomimo swojego młodego wieku, mają bardzo wiele rzeczy „naumianych”, że tak powiem. Na prawdę sporo umieją, do tego potrafią słuchać i wyciągać wnioski, więc myślę, że to jest bardzo dobry prognostyk na przyszłość.
Jak się Panu podoba efekt końcowy filmu?
Moje zdanie na temat tego filmu jest jak najlepsze. Uważam, że to jest bardzo fajny film, który ma szanse trafić do bardzo młodych ludzi. Jestem też ciekaw, co powie mój syn po obejrzeniu tego filmu. Ale myślę, że trafi do niego, jak znam jego gusta.
Myśli Pan, że w dzisiejszych czasach, młodzież potrafiłaby się tak bohatersko zachować?
Ja bym wolał w taki sposób nie teoretyzować. Wolałbym, żeby żadna młodzież nie musiała stawać przed takim dylematem, brać broni do ręki i strzelać do kogokolwiek. Wolałbym, żebyśmy umieli się dogadywać na zupełnie innym poziomie, a nie przy pomocy agresji.
Pytam głównie przez to, co dzieje się u naszych wschodnich sąsiadów
Myślę, że odpowiedź w tym kontekście też nie może być inna. Z jednej strony, nie może być tak, żeby ktoś sobie wymyślił, że zajmie część suwerennego państwa, które jest jego sąsiadem, a z drugiej strony Ci młodzi ludzie, nie powinni mieć takiego imperatywu, by stawać do wojny z kimkolwiek.
news
Krzysztof Skiba zakpił z Nawrockiego. „Bokser z pałacu prezydenckiego”. Ma rację?
Krzysztof Skiba nie zamierzał gryźć się w język, komentując ostatnie wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego. Lider Big Cyc w swoim najnowszym felietonie uderzył w Karola Nawrockiego, a jego ironiczne porównania mogą wywołać1 prawdziwą burzę. Artysta poruszył również temat, który od miesięcy wraca w dyskusjach o prezydencie. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. W ostatnich dniach swoje stanowiska w sprawie wydarzeń przedstawiali kolejni znani przedstawiciele świata show-biznesu. Po Joannie Krupie i Joannie Szczepkowskiej głos zabrał również Krzysztof Skiba.
POLECAMY: Joanna Krupa ostro do Donalda Tuska: „ZŁAŹ Z DROGI”. Popieracie jej słowa?
Krzysztof Skiba bez litości dla Nawrockiego! Wytknął mu kolejne sprawy
Lider Big Cyc w swoim najnowszym felietonie skomentował zachowanie Karola Nawrockiego pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Tekst zatytułowany „Jak bokser z prawnikiem” nie pozostawia wątpliwości, że artysta nie zamierzał oszczędzać prezydenta. Krzysztof Skiba postawił na wyjątkowo ironiczny język, a w jego publikacji pojawiły się odniesienia do przerwanej podróży do Senegalu oraz relacji Karola Nawrockiego z Jarosławem Kaczyńskim.
„Bokser z pałacu prezydenckiego na wezwanie swego szefa Jarosława “Króla Łupieżu” kazał przerwać lot do Senegalu. Wszyscy zachodzą w głowę, jakich argumentów użył prezes Kaczyński, że Karol zdecydował się odwołać wizytę w kraju, w którym można mieć cztery żony.” – napisał Krzysztof Skiba.
Artysta następnie przedstawił swoją ironiczną interpretację wydarzeń pod Trybunałem, odnosząc się do osób obecnych w budynku i atmosfery, która towarzyszyła całemu zajściu.
„Początkowo twierdzono, że »Vetomat« przekonany został balangą pod Trybunałem Konstytucyjnym. Że tam jest taki bal przebierańców z udziałem panienek, takich jak Matecki, Braun czy Święczkowski, którzy w Halloween przebrali się za wiedźmy na miotłach i fruwają jak po trzech dawkach snusów. (…) Kaczyński powiedział przez telefon, że po prostu jest do wzięcia fajna i duża kawalerka po kilku emerytach i podał adres. Bokser strzelił w ucho kapitana samolotu i już w te pędy wracali. Potwierdza to fakt, że gdy Nawrocki siłą wtargnął do budynku Trybunału, to popchnął tylko wybraną przez Sejm sędzinę Annę Korwin-Piotrowską, bo mu zawadzała i poszedł oglądać metraż i pokoje. Wszyscy byli zdziwieni, że prezydent Nawrocki, tzw. głowa państwa, ani nie negocjował, ani nie dyskutował, ale ludzie, na Boga – o czym miał gadać bokser z prawnikami? O lewym prostym czy o pracy nóg w ringu? Przecież nie o Konstytucji czy o zadaniach Trybunału, bo to za trudne” – dodał Krzysztof Skiba.
Na koniec felietonu lider Big Cyc ponownie wrócił do sprawy tzw. afery kawalerkowej, która od dawna towarzyszy dyskusjom na temat Karola Nawrockiego. W swoim komentarzu artysta nawiązał do kwestii kluczy do budynku Trybunału oraz sytuacji osób, które miałyby znaleźć się w trudnym położeniu po przejęciu instytucji. Nie zabrakło kolejnej ironicznej uwagi, która stanowiła mocne zakończenie jego publikacji.
„O tym, że chodziło tylko o przejęcie nowej »kawalerki«, świadczy fakt, że sam Nawrocki i jego ludzie uporczywie domagali się wydania kluczy od budynku. A co będzie z sędziami po przejęciu przez Nawrockiego siedziby TK? No cóż… Pewien emeryt z Gdańska skończył w DPS-ie” – zakończył Krzysztof Skiba.
Felieton artysty to kolejny przykład tego, jak wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołują reakcje nie tylko polityków, ale również ludzi ze świata kultury i rozrywki. Jego słowa z pewnością nie pozostaną bez echa, a temat konfliktu wokół TK nadal będzie budził ogromne emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Łatwogang szuka nowego pracownika. Nie każdy się nada?
Co uważacie o słowach Krzysztofa Skiby? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Krupa ostro do Donalda Tuska: „ZŁAŹ Z DROGI”. Popieracie jej słowa?
Joanna Krupa zabrała głos w sprawie jednego z najgłośniejszych politycznych wydarzeń ostatnich dni. Jurorka „Top Model” nie pozostawiła wystąpienia premiera bez komentarza, a jej reakcja szybko przyciągnęła uwagę internautów. Wystarczyło kilka słów, by wywołać kolejne emocje wokół głośnego konfliktu. Dowiedz się więcej!
Joanna Krupa odniosła się w mediach społecznościowych do wypowiedzi Donalda Tuska dotyczącej sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jurorka programu „Top Model” skomentowała nagranie opublikowane przez „Fakt” i odpowiedziała także na wpis jednej z internautek. Jej reakcja pojawiła się w momencie, gdy wydarzenia związane z Trybunałem ponownie zdominowały polityczną debatę w Polsce.
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.
POLECAMY: Łatwogang szuka nowego pracownika. Nie każdy się nada?
Joanna Krupa ostro do Donalda Tuska. Takich słów nikt się nie spodziewał
Z kolei Donald Tusk podkreślił, że nie zamierza wycofywać się ze swoich działań. Mówił, że krzyk, kłamstwa i przemoc nie mogą decydować o kształcie polskiego prawa. Zaznaczył też, że demokracja pozostaje systemem wymagającym stałej ochrony.
Nagranie z orędziem Donalda Tuska zostało opublikowane na profilu „Faktu” w mediach społecznościowych. Wśród komentarzy pojawiła się Joanna Krupa, która krótko, ale wyjątkowo dosadnie oceniła wystąpienie szefa rządu. Jej słowa szybko zwróciły uwagę internautów, a reakcja jurorki „Top Model” stała się kolejnym elementem dyskusji wokół wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym.
„Masakra chłop. Tusk, get out of the way! (ang. “Tusk, złaź z drogi!”)” – napisała Joanna Krupa.
Komentarz celebrytki był jednoznaczny i nie pozostawiał większego pola do interpretacji. Jej reakcja pojawiła się pod nagraniem przedstawiającym wystąpienie premiera, a internauci szybko zwrócili uwagę na stanowczy ton wypowiedzi. To jednak nie był koniec jej aktywności w tej sprawie.
Jedna z internautek napisała: „Prezydent Polski Karol Nawrocki, przypominam, jest nietykalny! Nawet przez pana”. Joanna Krupa postanowiła odpowiedzieć również na ten komentarz. Jurorka „Top Model” ograniczyła się do krótkiego słowa: „Amen”, dodając do niego emotikony serduszek. Tym samym ponownie pokazała, że nie zamierza pozostawać obojętna wobec politycznych wydarzeń, które w ostatnich dniach wywołują ogromne emocje w Polsce. Jej wpisy szybko stały się kolejnym tematem dyskusji w mediach społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Taniec z Gwiazdami” rozczarował widzów? W komentarzach prawdziwa burza
Co uważacie o słowach Joanny Krupy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
news
Doda pogrążona w rozpaczy po stracie Foxy’ego. Podjęła ważną decyzję
Ostatnie dni przyniosły Dodzie ogromny dramat, a jej najnowsze nagrania poruszyły fanów. Wokalistka nie ukrywa, że przeżywa wyjątkowo trudne chwile, a strata ukochanego członka rodziny całkowicie ją załamała. W jednym z nagrań zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie. Dowiedz się więcej, co powiedziała!
Ostatnie dni były dla Dody wyjątkowo trudne. Artystka od lat angażuje się w pomoc zwierzętom i wielokrotnie udowadniała, jak ważny jest dla niej ich los. Jej psy, Foxy i Wolfie, są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego nagłe pogorszenie stanu zdrowia jednego z nich wywołało u wokalistki ogromny strach. Niestety, w sobotę gwiazda przekazała swoim fanom najgorszą możliwą wiadomość. Jej ukochany pupil nie przeżył, a okoliczności jego odejścia sprawiły, że artystka znalazła się w wyjątkowo trudnym momencie.
Jeszcze na początku tygodnia Doda relacjonowała na Instagramie dramatyczne chwile spędzone w warszawskiej klinice weterynaryjnej. Zapłakana artystka prosiła internautów o przesyłanie dobrej energii i modlitwę za zdrowie Foxy’ego. Piesek nagle poczuł się gorzej, a jego stan wymagał natychmiastowej pomocy specjalistów. Każda kolejna godzina była walką o jego życie. Wokalistka na bieżąco informowała obserwatorów o sytuacji i nie ukrywała, jak bardzo boi się najgorszego.
U zwierzaka zdiagnozowano ostre zapalenie płuc. Foxy trafił do inkubatora, a jego organizm musiał zmierzyć się z poważnymi problemami oddechowymi. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie lekarze nie dawali wokalistce powodów do optymizmu. Doda jednak nie zamierzała się poddawać i szukała kolejnych możliwości pomocy dla swojego ukochanego pupila. Liczyła na to, że odpowiednie leczenie i zaangażowanie specjalistów pozwolą mu wrócić do zdrowia.
Artystka konsultowała stan zdrowia pieska w kolejnych placówkach weterynaryjnych, licząc na to, że uda się znaleźć sposób na uratowanie jego życia. Do samego końca wierzyła w cud. Choć pojawiły się chwile, które dawały nadzieję, a parametry oddechowe zwierzaka zaczęły się poprawiać, jego organizm był już bardzo osłabiony. Niestety, nadzieja na szczęśliwe zakończenie nie wystarczyła. W sobotnie przedpołudnie, 31 paździenrika Doda poinformowała, że Foxy nie żyje. Szczególnie przejmujący jest fakt, że piesek odszedł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach.
POLECAMY: Kto odpadł w 9. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
Doda nie może pogodzić się ze stratą pupila. Zdecydowała się na poważny krok
Wiadomość o śmierci ukochanego pupila była dla wokalistki ogromnym ciosem. Artystka opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym trudno nie dostrzec bólu po stracie wiernego przyjaciela. Dla Dody psy od zawsze były kimś znacznie więcej niż tylko zwierzętami domowymi. Wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej ich obecność i jak wiele miłości jej dają. Tym razem jednak żadne słowa wsparcia nie były w stanie odwrócić tego, co się wydarzyło.
W niedzielę, 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych, piosenkarka ponownie odezwała się do obserwatorów. Na Instagramie opublikowała kilka nagrań, w których podzieliła się swoimi emocjami po odejściu Foxy’ego. Nie próbowała udawać, że wszystko jest w porządku. Wręcz przeciwnie, otwarcie opowiedziała o swoim załamaniu i ogromnym bólu. W pewnym momencie zdecydowała się nawet na bardzo osobiste porównanie, odnosząc stratę ukochanego psa do swoich wcześniejszych rozstań z partnerami.
„Chcę powiedzieć, że nigdy, przenigdy za żadnym facetem tak nie płakałam, jak za moim psem” – powiedziała.
Te słowa pokazują, jak wyjątkową więź łączyła wokalistkę z jej pupilem. Doda przyznała również, że w przeszłości jej byli partnerzy zwracali uwagę na to, jak wiele uczucia okazuje swoim psom. Ich zdaniem, gdyby podobną miłość otrzymywali od artystki, ich związki mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Teraz piosenkarka postanowiła wrócić do tych wypowiedzi i odnieść się do nich z perspektywy obecnych wydarzeń.
„I zwracam honor każdemu z nich, który powiedział i zarzucał mi, że gdybym ich kochała jak swoje psy, to by było dobrze” – dodała.
Chwilę później Doda zdecydowała się na kolejne wyznanie, które szczególnie poruszyło jej obserwatorów. Wytłumaczyła, dlaczego tak trudno jest jej pogodzić się z odejściem Foxy’ego.
„Ale ja nie straciłam psa, ja straciłam taką duszyczkę w futerku, która mi dała więcej miłości niż niejeden człowiek” – wyjaśniła.
Po opublikowaniu kolejnych nagrań piosenkarka poinformowała obserwatorów, że zamierza na pewien czas odsunąć się od mediów społecznościowych. Doda podziękowała fanom za wszystkie wiadomości, słowa otuchy i wsparcie, które otrzymała po pożegnaniu Foxy’ego.
„Odcinam sobie Internet na razie. Dziękuję za pomoc i za wsparcie. I coś, że dostaje masę wsparcia od fanów pod rolką, gdzie pożeganała Foxiego” – wyznała.
Wokalistka najwyraźniej potrzebuje teraz czasu, by przeżyć żałobę z dala od internetowego zgiełku. Jej wyznania pokazują, jak ogromną rolę w jej życiu odgrywały ukochane psy i jak bolesna może być strata tak wyjątkowego przyjaciela.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów
Przeżyliście kiedyś podobną stratę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Dodaj komentarz
news
Rafał Maserak POUCZA Julię WIENIAWĘ: Nie powinna przepraszać?
Rafał Maserak POUCZA Julię WIENIAWĘ: Nie powinna przepraszać?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?
-
news4 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news4 dni temuTak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
-
news5 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
news1 dzień temuDaniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
-
news5 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?
-
news3 dni temuMichał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
-
news3 dni temu„Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
-
showbiz1 dzień temuWpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów

Dodaj komentarz