Śledź nas

showbiz

Marcin Prokop porzuci Dorotę Wellman? Widzowie zobaczą go u boku innej gwiazdy w “Dzień dobry TVN”

Opublikowano

w dniu

„Dzień Dobry TVN” świętuje swoje 20-lecie z rozmachem, a powroty dawnych prowadzących elektryzują widzów w całej Polsce. Największe emocje budzi zapowiedź wyjątkowego spotkania Jolanty Pieńkowskiej i Marcina Prokopa w roli prowadzących – to konfiguracja, której nikt się nie spodziewał. Czy widzów czeka tylko jubileuszowa niespodzianka, czy może coś znacznie więcej? Dowiedz się więcej!

Od kilku tygodni „Dzień Dobry TVN” żyje swoim wielkim jubileuszem. Dwudzieste urodziny programu postanowiono świętować w sposób, jakiego jeszcze w polskiej telewizji śniadaniowej nie było. Redakcja zaproponowała cykl odcinków specjalnych, w których do studia wracają dawni prowadzący – ikony, które przez lata budowały markę programu i zdobywały sympatię widzów. Każdy weekend to prawdziwa podróż sentymentalna, a telewidzowie komentują, że takiej energii i nostalgii dawno nie było.

Już pierwsze odcinki jubileuszowego cyklu pokazały, jak ogromne emocje budzą te spotkania. Na antenie ponownie pojawili się Magda Mołek i Marcin Meller, którzy poprowadzili program w sobotę, 6 września. Dzień później wszyscy obecni prowadzący spotkali się podczas plenerowego wydania w Parku Ujazdowskim. Było to widowisko pełne śmiechu, wspomnień i wzruszeń, które udowodniło, że magia obecnych duetów wciąż działa.

Kolejny weekend należał do Kingi Rusin, która wystąpiła w duecie z Piotrem Kraśką, a dzień później z Bartkiem Węglarczykiem. To właśnie wtedy wydarzyło się coś, co zaskoczyło nawet samą dziennikarkę. Po zakończeniu niedzielnego wydania przyznała:

Popłakałam się w studio DDTVN ze wzruszenia, co mnie samą trochę zaskoczyło. Gdy zgasły kamery po niedzielnym programie poczułam, że ten weekend z Piotrkiem Kraśko i Bartkiem Węglarczykiem naprawdę przeniósł mnie w przeszłość – napisała.

Wzruszenie Kingi Rusin pokazało, jak silne emocje kryją się za powrotami do „Dzień Dobry TVN”. Jej słowa: „Mam wrażenie, że nawet trochę się za nami stęskniliście” były jak echo tęsknoty tysięcy widzów. Jubileusz nie jest więc tylko symbolicznym świętem, ale także dowodem na to, że program wciąż ma w sobie ogromny potencjał, jeśli sięga po sprawdzone twarze.

POLECAMY: Robert Stockinger niegdyś katował się treningami – skończyło się u psychologa

To koniec duetu Dorota Wellman-Marcin Prokop?

Nadchodząca niedziela, 21 września, zapowiada się jednak wyjątkowo ciekawie. To właśnie wtedy w studiu śniadaniówki zobaczymy duet, którego nikt się nie spodziewał – Jolantę Pieńkowską i Marcina Prokopa. Dla wielu widzów będzie to wydarzenie historyczne, ponieważ Pieńkowska przez lata uchodziła za symbol elegancji i profesjonalizmu, a Prokop od lat kojarzony jest z luzem i poczuciem humoru. Połączenie tak odmiennych osobowości obiecuje niecodzienny efekt.

Jolanta Pieńkowska, która w przeszłości tworzyła niezapomniane duety z Wojciechem Jagielskim czy Magdą Mołek, od lat nie była związana z porannym programem TVN. Jej powrót na antenę wywołał więc lawinę spekulacji. Czy to tylko epizod przygotowany specjalnie na jubileusz, czy może próba odświeżenia składu prowadzących i sprawdzenia reakcji widzów? Internet już wrze od dyskusji, a fani programu nie kryją ekscytacji.

Tymczasem Marcin Prokop, od lat tworzący niezawodny duet z Dorotą Wellman, stanie przed nietypowym wyzwaniem. Dziennikarz znany z ciętego języka i błyskotliwego humoru musi odnaleźć się w parze z Pieńkowską, która ma zupełnie inny styl pracy – spokojny, wyważony, pełen klasy. Ten kontrast może okazać się największym atutem niedzielnego wydania, które z pewnością przyciągnie przed telewizory rekordową widownię. Podkreślamy i uspokajamy, że jest to wydanie jednorazowe, a Marcin wkrótce bez zmian pojawiać się będzie u boku Doroty Wellman.

Reakcje fanów na temat powrotów byłych prowadzących są jednoznaczne – w komentarzach pod postami stacji za każdym razem powtarza się hasło „wróćcie na stałe”. Telewidzowie tęsknią za dawnymi prowadzącymi i otwarcie przyznają, że jubileusz obudził w nich emocje, których nie dawały im codzienne wydania. To dowód na to, że nostalgia jest potężnym narzędziem, a producenci świetnie wiedzą, jak je wykorzystać.

Choć jubileuszowe świętowanie potrwa jeszcze do końca października, widzowie mogą być spokojni – przed nimi kolejne wyjątkowe spotkania. Swoje wydania poprowadzą także inni dawni gospodarze programu, wśród których znajdą się m.in. Andrzej Sołtysik, Agnieszka Woźniak-Starak, Jarosław Kuźniar, Olivier Janiak, Wojciech Jagielski czy Anna Kalczyńska. Każdy z tych powrotów budzi emocje i przypomina, jak barwną historię przez dwie dekady budowało „Dzień Dobry TVN”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Roztańczony PGE Narodowy 2025: Doda, Steczkowska i Martyniuk – poznaj listę gwiazd i sprawdź, gdzie oglądać

Chcielibyście, aby Jolanta Pieńkowska wróciła na stałe do śniadaniówki? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Marcin Prokop i Dorota Wellman (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Marcin Prokop (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Obecni prowadzący “Dzień dobry TVN” (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Kalczyńska po raz kolejny udowodniła, że nie boi się mówić tego, co myśli. W nowym wywiadzie dziennikarka gorzko oceniła sposób, w jaki media i publiczność traktują Dodę, zarzucając Polakom „krótką pamięć” i pobłażliwość wobec celebrytów. Dowiedz się więcej!

Anna Kalczyńska przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN i współprowadzącą „Dzień Dobry TVN”. To właśnie ona w 2023 roku miała okazję powitać Dodę na antenie śniadaniówki po jej wieloletniej nieobecności w stacji. Dziś jednak okazuje się, że dziennikarka nie należy do grona osób zachwyconych medialnym powrotem wokalistki i otwarcie mówi o swoim rozczarowaniu tym, jak funkcjonuje świat show-biznesu.

W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla serwisu Kozaczek Anna Kalczyńska podzieliła się wyjątkowo gorzką refleksją na temat współczesnych celebrytów. Jej zdaniem osoby z kontrowersyjną przeszłością zbyt łatwo wracają na szczyt popularności, a kolejne medialne afery nie mają dla nich niemal żadnych konsekwencji. Dziennikarka nie kryła zdziwienia, że takie postacie wciąż trafiają na okładki gazet i pozostają jednymi z najgłośniejszych nazwisk polskiego show-biznesu.

“Dziwi mnie fakt, że takie osoby mimo wszystkich swoich win, przewinień i tego, co niosą z całym swoim świadomym udziałem – nikt nie każe im robić rzeczy, które robią i które powinny się odkładać i być ciężarem dla nich, skutkować jakimś medialnym ostracyzmem, tak się nie dzieje i te osoby dalej lądują na czołówkach gazet” – stwierdziła ex gwiazda TVN.

POLECAMY: Skandal na koncercie Skolima? Majka Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”

Anna Kalczyńska nie oszczędziła Dody. Padła wyjątkowo gorzka diagnoza

Choć wypowiedź Anny Kalczyńskiej dotyczyła szerszego zjawiska, nie miała wątpliwości, że jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest właśnie Doda. Dziennikarka podkreśliła, że nie kwestionuje talentu wokalistki ani jej umiejętności scenicznych, ale uważa, że publiczność zbyt łatwo oddziela artystę od jego kontrowersyjnych działań poza sceną.

Zdaniem byłej gwiazdy TVN ogromną rolę odgrywa tu postawa odbiorców. To właśnie widzowie i fani – według niej – decydują o tym, kto pozostaje na szczycie popularności. Nawet jeśli wokół danej osoby przez lata narastały liczne medialne konflikty czy kontrowersje, wystarczy charyzma, uroda i talent, by znów zdobyć sympatię milionów.

“Nie sposób pani Dorocie Rabczewskiej odmówić talentu. Ma głos, którego potrafi użyć. Ludzie nie oddzielają tego, kim ta pani jest w prywatnym życiu, od tego, co sobą prezentuje jako potencjał wokalny. Doceniają jej wokal, jej ładną twarz i to wystarczy, żeby wszystko inne jej wybaczyć, twierdząc, że cała jej działalność prywatna jest jej prywatną sprawą” – dodała dziennikarka.

Słowa Anny Kalczyńskiej wywołały ogromne emocje, ponieważ dotknęły tematu, który od lat dzieli opinię publiczną. Dla jednych artysta powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat swojej twórczości, dla innych – popularność wiąże się również z odpowiedzialnością za własny wizerunek i zachowanie. Dziennikarka wyraźnie opowiedziała się po tej drugiej stronie.

Była prowadząca „Dzień Dobry TVN” zwróciła uwagę, że podobna pobłażliwość nie dotyczy wszystkich zawodów. Jej zdaniem politycy, dziennikarze czy zwykli ludzie znacznie częściej ponoszą konsekwencje swoich błędów, podczas gdy celebryci potrafią niemal bez przeszkód odbudować swoją pozycję w mediach.

To właśnie kwestia podwójnych standardów najmocniej wybrzmiała w całej rozmowie. Anna Kalczyńska nie ukrywała, że jej zdaniem świat show-biznesu rządzi się zupełnie innymi zasadami niż pozostałe obszary życia publicznego. W efekcie osoby znane często otrzymują kolejne szanse, których inni nigdy by nie dostali.

“Są osoby, które są wyjęte spod wielu reguł, które obowiązują zwykłych śmiertelników, polityków, dziennikarzy… Ale celebrytów nie. To jest smutne”- wtrąciła prowadząca “Wydarzenia” w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Żona Filipa Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Zgadzacie się ze słowami Anny Kalczyńskiej Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Doda (fot. zdjęcie prasowe RMF FM)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skandal na koncercie Skolima? Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”

Opublikowano

w dniu

przez

Nagranie z koncertu Skolima wywołało w sieci prawdziwą burzę. Wszystko za sprawą słów piosenki, które – zdaniem wielu internautów – zdecydowanie nie powinny padać w obecności najmłodszych. Sprawę ostro skomentowali Mariusz Kałamaga i Majka Jeżowska. Dowiedz się więcej!

Skolim bez wątpienia przeżywa jeden z najbardziej intensywnych okresów w swojej karierze. Muzyk jest obecnie jednym z najczęściej zapraszanych artystów na koncerty plenerowe, festiwale i miejskie imprezy. Tylko tego lata ma zagrać ponad 160 koncertów, co pokazuje skalę jego popularności. Gwiazdor może liczyć na ogromną publiczność, ale jego twórczość od dawna wzbudza również sporo emocji. Tym razem granica została – zdaniem części odbiorców – przekroczona w szczególnie kontrowersyjny sposób.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z jednego z występów Skolima, które opublikował serwis ASZ:dziennik. Na materiale widać muzyka wykonującego utwór “Kamikaze”, zawierający niecenzuralne i przeznaczone dla dorosłych treści, podczas gdy tuż obok niego znajdują się dzieci. To właśnie ich obecność sprawiła, że fragment koncertu szybko zaczął wywoływać dyskusję w internecie. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy tego typu repertuar powinien być wykonywany w sytuacji, gdy na scenie lub tuż przy niej znajdują się najmłodsi.

Nagranie nie przeszło bez echa również wśród przedstawicieli polskiego show-biznesu. Materiał przekazał dalej Mariusz Kałamaga, który zdecydował się na bardzo mocny komentarz. Komik nie ograniczył swojej krytyki wyłącznie do samego Skolima. Oberwało się również rodzicom, którzy – jego zdaniem – dopuścili do sytuacji, w której dzieci znalazły się tak blisko wykonawcy śpiewającego tego rodzaju tekst.

“Skolim z dziećmi na rękach śpiewa: (przyp. red. – fragment piosenki nie nadaje się do cytowania). Co za rzyg i te jego wszystkie ckliwe wypowiedzi o wartościach, jakie wyniósł z domu. Patotwór, patorodzice. Stop skolimoskopii”– napisał Kałamaga.

Wpis Mariusza Kałamagi szybko przyciągnął uwagę internautów. Jego słowa były wyjątkowo dosadne i nie pozostawiały wątpliwości, że komik zdecydowanie nie akceptuje sytuacji pokazanej na nagraniu. Szczególnie mocno wybrzmiała krytyka rodziców, ponieważ to właśnie oni – jak sugerował artysta – powinni zadbać o to, jakie treści docierają do ich dzieci podczas imprez masowych.

POLECAMY: Żona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Majka Jeżowska UDERZA w słuchaczy Skolima

Na tym jednak kontrowersje się nie skończyły. Pod publikacją pojawił się również komentarz Majki Jeżowskiej, która od lat kojarzona jest z twórczością kierowaną przede wszystkim do młodszej publiczności. Wokalistka również nie próbowała łagodzić swojego stanowiska i bardzo ostro oceniła zarówno twórczość Skolima, jak i osoby, które ją śledzą i wspierają.

“Poj****i są słuchacze i fani tej twórczości” – napisała Jeżowska.

Słowa Majki Jeżowskiej natychmiast zwróciły uwagę internautów. Jej komentarz był krótki, ale niezwykle dosadny. Wokalistka wprost wyraziła swoje zdanie na temat odbiorców muzyki Skolima, czym sama również wywołała kolejną falę dyskusji. Część komentujących przyznała jej rację, inni uznali natomiast, że artystka poszła zdecydowanie za daleko, oceniając nie tylko muzyka, lecz także jego fanów.

W komentarzach pod nagraniem pojawiło się mnóstwo głosów oburzenia. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na obecność dzieci oraz fakt, że najmłodsi – jak wynika z nagrania – mogą znać słowa kontrowersyjnego utworu.

„Naprawdę rodzice pozwalają dzieciom słuchać takich piosenek?”, „To miała być rodzinna impreza?”, „Nie wszystko, co bawi dorosłych, powinno być kierowane do dzieci”, „Trudno uwierzyć, że nikt nie widzi w tym problemu”, „Brak słów” – czytamy w komentarzach.

Nie wszyscy jednak uważali, że odpowiedzialność za tę sytuację powinien ponosić przede wszystkim Skolim. Część internautów wskazywała, że koncerty i festyny miejskie są wydarzeniami, na które przychodzą całe rodziny, dlatego to rodzice powinni wcześniej ocenić, czy repertuar danego wykonawcy jest odpowiedni dla ich dzieci. W tej perspektywie problemem nie jest wyłącznie sam tekst piosenki, ale również świadoma decyzja o zabraniu najmłodszych na wydarzenie, podczas którego można spodziewać się treści przeznaczonych dla dorosłych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Co uważacie o tej sytuacji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. screen Instagram AszDziennik)
(fot. screen Instagram AszDziennik)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Skolim (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – “Lato z Radiem i TVP” z 8 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Żona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Gurłacz po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o kulisach plotek dotyczących jego relacji z Agnieszką Kaczorowską. Aktor przyznał, że medialne doniesienia nie pozostały bez wpływu na jego małżeństwo i wywołały trudne emocje w domu. Co dokładnie działo się za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej!

Wiosną 2025 roku Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska dotarli aż do finału „Tańca z Gwiazdami”. Para ostatecznie zajęła drugie miejsce, jednak ich występy wzbudzały ogromne emocje. Widzowie zwracali uwagę nie tylko na poziom prezentowanych choreografii, ale również na wyjątkową chemię, którą było widać między aktorem a tancerką.

Wkrótce w sieci zaczęły pojawiać się plotki sugerujące, że relacja Gurłacza i Kaczorowskiej może wykraczać poza parkiet. Kolejne publikacje podsycały zainteresowanie ich znajomością, mimo że oboje wielokrotnie podkreślali, że łączy ich przede wszystkim relacja zawodowa. Temat jednak nie znikał, a medialne doniesienia zaczęły mieć konsekwencje również poza programem.

Filip Gurłacz w rozmowie na kanale „PRZEmiana” zdecydował się opowiedzieć o tym, jak cała sytuacja wpłynęła na jego życie prywatne. Aktor nie ukrywał, że plotki nie były dla niego obojętne, szczególnie że dotknęły również jego żony, Małgorzaty Patryn-Gurłacz.

“Media plotkarskie skutecznie zasiały w mojej żonie wątpliwość. Skutecznie to zrobiły i to powoduje ogień w człowieku. To powoduje, że człowiek zaczyna tracić grunt pod nogami. Wkradają się emocje” – wyznał aktor.

POLECAMY: Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Plotki o romansie Gurłacza i Kaczorowskiej odbiły się na jego małżeństwie. Padły mocne słowa

Aktor przyznał, że medialne doniesienia były dla obojga bardzo trudnym doświadczeniem. Gurłacz podkreślił, że sytuacja nie była czymś, obok czego można było po prostu przejść obojętnie. Wręcz przeciwnie – wymagała od małżonków wielu rozmów i zmierzenia się z emocjami, które pojawiły się w związku.

“My bardzo przeżywaliśmy tę sytuację z moją żoną. To po nas nie spływało” – przyznał Filip Gurłacz.

Prowadząca rozmowę postanowiła dopytać aktora o szczegóły. Zapytała wprost, kiedy plotki dotyczące Agnieszki Kaczorowskiej zaczęły realnie wpływać na jego małżeństwo. Filip Gurłacz potwierdził, że taki moment rzeczywiście nastąpił.

Aktor nie pamiętał dokładnie, kto pierwszy rozpoczął rozmowę na ten temat, ale zaznaczył, że temat pojawił się stosunkowo szybko i regularnie powracał w czasie trwania programu.

“Po prostu dosyć szybko się pojawił. Trwał do końca programu. Rozmawialiśmy regularnie, nie codziennie” – dodał.

Mimo ogromnej presji i zainteresowania mediów małżeństwo Filipa Gurłacza i Małgorzaty Patryn-Gurłacz przetrwało ten trudny okres. Wydaje się, że kluczowe znaczenie miała właśnie szczera rozmowa i wzajemne zaufanie. Aktor nie ukrywał przy tym, że jego żona była dla niego ogromnym wsparciem w całej przygodzie z tanecznym show.

Szczególnie wymowny był finał „Tańca z Gwiazdami”. Po zakończeniu występu Gurłacz podbiegł do siedzącej na widowni żony, uklęknął przed nią i wyznał jej miłość. Ten gest został odebrany jako bardzo osobiste podkreślenie tego, kto był dla niego najważniejszy w całym okresie rywalizacji.

Ostatecznie zarówno Filip Gurłacz, jak i Małgorzata Patryn-Gurłacz przetrwali medialną burzę, a aktor nie pozostawił wątpliwości, jak ważną rolę w jego życiu odegrała żona. Choć „Taniec z Gwiazdami” zakończył się dla niego drugim miejscem, emocje związane z programem długo nie ustępowały. Dziś Gurłacz po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedział o ich kulisach, pokazując, że za medialnymi nagłówkami kryły się również prawdziwe emocje i trudne rozmowy w jego małżeństwie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Polubiliście Filipa Gurłacza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Gurłacz i Agnieszka Kaczorowska (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat)
Filip Gurłacz (fot. screen YouTube PRZEmiana)
Filip Gurłacz (fot. screen YouTube PRZEmiana)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Opublikowano

w dniu

przez

Agnieszka Hyży zabrała głos w sprawie nowych przepisów dotyczących ochrony wizerunku dzieci. Prezenterka Polsatu zwróciła uwagę na problem, który jej zdaniem wciąż pozostaje nierozwiązany, mimo zmian wprowadzonych przez państwo. Padły pytania, które mogą rozpocząć kolejną gorącą dyskusję. Dowiedz się więcej!

Agnieszka Hyży od lat bardzo konsekwentnie chroni prywatność swoich dzieci. Na jej profilach w mediach społecznościowych próżno szukać wyraźnych zdjęć przedstawiających twarze pociech. Prezenterka wielokrotnie pokazywała tym samym, że kwestia ochrony wizerunku najmłodszych jest dla niej wyjątkowo ważna.

Tym razem Hyży postanowiła odnieść się do szeroko komentowanych zmian dotyczących ochrony dzieci. W mediach społecznościowych podzieliła się swoimi przemyśleniami po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który podpisał ustawę dotyczącą zaostrzenia przepisów w zakresie ochrony wizerunku oraz danych osobowych dzieci w placówkach opiekuńczych.

Nowe regulacje zakładają bardziej rygorystyczne zasady dotyczące publikowania zdjęć i nagrań dzieci przez żłobki i przedszkola. Placówki nie mogą już robić tego w dowolny sposób, a publikacja materiałów wymaga spełnienia określonych wymogów oraz uzyskania odpowiednich zgód. Dla wielu osób to ważny krok w kierunku większej ochrony najmłodszych.

Agnieszka Hyży również doceniła fakt, że problem bezpieczeństwa wizerunku dzieci został zauważony. Prezenterka zwróciła jednak uwagę, że jej zdaniem sama zmiana przepisów dotyczących placówek nie rozwiązuje całego problemu. Jej refleksja poszła znacznie dalej – w stronę zachowania samych rodziców.

“Żłobek już nie może, a rodzic?” – zapytała Hyży.

W ten sposób Hyży zwróciła uwagę na zjawisko sharentingu, czyli masowego publikowania przez rodziców informacji, zdjęć i nagrań dotyczących własnych dzieci w internecie. W jej ocenie problem nie kończy się bowiem na tym, co mogą publikować przedszkola czy żłobki. Równie istotne jest to, co rodzice sami umieszczają w mediach społecznościowych.

POLECAMY: Natasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt

Agnieszka Hyży reaguje na decyzję Karola Nawrockiego. Padły MOCNE słowa

Dziennikarka zastanawia się również, gdzie właściwie powinna przebiegać granica między prawem rodzica do decydowania o dziecku a prawem samego dziecka do prywatności. Wątpliwości jest tym więcej, że cyfrowy ślad pozostawiony w internecie może pozostać dostępny przez wiele lat, kiedy dziecko jest już dorosłe i może mieć zupełnie inne zdanie na temat publikowanych materiałów.

Hyży postawiła także szereg konkretnych pytań dotyczących przyszłości ochrony dzieci w sieci. Jej zdaniem potrzebna jest szersza dyskusja, która obejmie nie tylko żłobki i przedszkola, ale również szkoły oraz codzienne decyzje podejmowane przez rodziców.

“Mam jednak nadzieję, że to dopiero początek większej rozmowy i kolejnych zmian w prawie. Bo co dalej? Co z przedszkolem i szkołą? Od jakiego wieku dziecko powinno samo decydować o swoim wizerunku? Czy rodzic zawsze może zdecydować za nie? Co, jeśli jeden rodzic zgadza się na publikację, a drugi nie? Szczególnie kiedy rodzice nie są razem? Internet i media społecznościowe stały się częścią życia dzieci szybciej, niż prawo zdążyło za nimi nadążyć. Zdjęcie opublikowane dziś może zostać zapisane, skopiowane, przerobione i wrócić za wiele lat” – rozpisała się Hyży.

Te pytania pokazują, że dla prezenterki nowe przepisy są dopiero początkiem znacznie większej dyskusji. Agnieszka Hyży zwraca uwagę na sytuacje, w których rodzice mają odmienne zdanie dotyczące publikowania zdjęć dziecka. W przypadku rozstania rodziców kwestia zgody na wykorzystanie wizerunku może stać się dodatkowo skomplikowana.

Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że sama Agnieszka Hyży od lat bardzo świadomie podchodzi do obecności swoich dzieci w internecie. Jej decyzja o niepokazywaniu ich twarzy jest wyraźnym przykładem tego, jak można ograniczać cyfrową ekspozycję najmłodszych. Tym bardziej stanowczo brzmią jej pytania o to, czy obecne przepisy wystarczająco chronią dzieci przed konsekwencjami decyzji dorosłych.

Na koniec Hyży zaapelowała do internautów o większą rozwagę. Jej zdaniem warto zastanowić się, zanim kolejne zdjęcie lub nagranie dziecka trafi do internetu. To, co dla rodzica jest niewinną pamiątką albo sposobem na podzielenie się ważnym momentem, dla dorastającego dziecka może w przyszłości stać się niechcianą częścią jego publicznego wizerunku.

“Potrzebujemy więc rozmowy. Spokojnej, mądrej, czasem niewygodnej, ale bardzo potrzebnej. Bo czy zgoda rodzica zawsze oznacza zgodę w imieniu dziecka?” – zakończyła wpis.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Wiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie

Co uważacie o publikowaniu zdjęć dzieci przez rodziców? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)
Agnieszka Hyży (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – ramówka z 6 sierpnia 2026
Agnieszka Hyży (fot. Podlewski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 15 sierpnia 2026
Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży (fot. Podlewski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 15 sierpnia 2026
Agnieszka Hyży (fot. Gałązka/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 sierpnia 2026
Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży (fot. Gałązka/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 16 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością