Śledź nas

news

Rusza nowe “Sanatorium miłości” – poznajcie wszystkich uczestników

Opublikowano

w dniu

Sanatorium miłości

Nowy turnus w “Sanatorium miłości” ruszy już 20 marca o 21:15 w TVP1!

4 sezon “Sanatorium miłości” przyciągnął tłumy chętnych z Polski i z zagranicy, którzy zapragnęli znaleźć drugą połówkę. Wyłonienie uczestników z tak szerokiego, różnorodnego grona było niezwykle trudne, tym bardziej że wielu seniorów wykazało się kreatywnością. Śpiewali, recytowali wiersze, prezentowali na różne sposoby swoją tężyznę fizyczną, by zwrócić na siebie uwagę.

ZBIÓRKA NA RZECZ UKRAINY

Niezawodna Marta Manowska i dwunastu uczestników przyjechali do tytułowego sanatorium w Polanicy. Każdy z nich ma inne doświadczenia życiowe, czasami bardzo trudne i bolesne. Łączy ich jedno – są samotni i wciąż poszukują nowych wyzwań, przyjaźni, a nawet miłości.

HOT NEWS- Edward Miszczak nie wiedział, że Małgorzata Rozenek chce być prowadzącą DD TVN!?

Poznajcie wszystkich uczestników:

Anna z Olsztyna, 62 lata.

„Zawsze jestem sobą…”

Ania to energetyczna, niezwykle towarzyska osoba, która lubi się bawić i aktywnie spędzać czas wolny. Przez wiele lat pracowała jako sekretarka medyczna w szpitalu, gdzie łączyła obowiązki biurowe z pielęgniarskimi. Niedawno przeszła na emeryturę i postawiła na samorealizację, której przez wiele lat jej brakowało. Ania tańczy, kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja, pasjonuje się także modą. Sama modyfikuje swoje ubrania i pomaga koleżankom w doborze stylizacji.

Mariola z New Jersey, 65 lat.

„Wiem ile mam lat, ale lubię dobrze wyglądać”

Mariola to przebojowa i odważna kobieta, która większość życia spędziła w Ameryce. Razem z mężem i niemowlęciem uciekła z Polski w stanie wojennym. 12 lutego 1982 roku wsiadła do samolotu, który zamiast we Wrocławiu, wylądował na lotnisku w Berlinie Zachodnim. Dziś Mariola jest nadal aktywna zawodowo. Pracuje jako managerka polskiego kompleksu sal bankietowych i baru. Kiedy miała 16-lat, zaczęła skakać ze spadochronem. Po wyjeździe z Polski zawiesiła swoją pasję, ale w 2008 roku do niej powróciła i wciąż aktywnie skacze. Ma na koncie ponad 1600 skoków, które wykonała w różnych miejscach na świecie. Mariola jest czuła na krzywdę, nie potrafi przejść obojętnie obok cierpiących ludzi. Przez kilkanaście lat była organizatorką cyklicznej imprezy charytatywnej na rzecz chorych dzieci. Od 38 lat mieszka w Stanach, ale nie zapomina o Polsce. Razem z córką dbają, żeby wnuczek mówił w ojczystym języku.

Mariola z Berlina, 62 lata.

„Mam taką energię i taki temperament, że nic dodać, nic ująć”

Mariola to kobieta o silnej osobowości, która wie, czego chce i idzie po swoje. Nie boi się mówić co myśli, chętnie też rozmawia o seksie. Jak sama o sobie mówi, jest „kocurem”. Jednak poza tą odwagą i bezpośredniością, drzemie w niej również wrażliwa dusza. Pisze wiersze, wzrusza ją opera i balet. Jest otwarta na nowe doświadczenia. Jeśli trzeba będzie skoczyć na spadochronie, skoczy. Chętnie podzieli pasję swojego przyszłego partnera.

Monika ze Szczecina, 65 lat.

„Potrafię coś uszyć, zaprojektować czy namalować, ale też i napisać”

Monika sama siebie nazywa ekstrawertyczką, ale jest w niej pewien rodzaj rezerwy. Ma w sobie dużo inicjatywy i potrafi być duszą towarzystwa, ale charakteryzuje ją też spokój i łagodność.
Z wykształcenia jest pedagogiem pracy socjalnej. Pracowała jako animatorka kultury: organizowała różne imprezy, pisała scenariusze, prowadziła festyny. Monika ma wiele zainteresowań, którym poświęca uwagę w zależności od nastroju. Pisze książki, maluje, szyje, projektuje. Uwielbia taniec i teatr. Pierwsza jej książka była swego rodzaju terapią po nieszczęśliwym małżeństwie. Teraz pracuje nad drugą, a trzecią napisze, jeśli w „Sanatorium miłości” zdarzy się coś wyjątkowego, na co czeka od wielu lat.

Natalia z Głogowa, 64 lata.

„Nigdy nie upadłam…”

Natalia to przebojowa, pełna energii kobieta, która potrafi zarażać innych entuzjazmem. Dużo i chętnie opowiada o swoim barwnym życiu. Rodzina i bliscy mówią do niej Natasza, bo to imię, które otrzymała na chrzcie w Sachalinie, gdzie przyszła na świat. Uważa, że to właśnie podwójna narodowość zbudowała w niej siłę, kiedy od najmłodszych lat musiała radzić sobie z odrzuceniem. Od zawsze też musiała polegać tylko na sobie. Żeby być niezależną, już w młodym wieku nauczyła się szyć. Jako ośmioletnie dziecko śniła o tym, żeby mieć dom, kolorowy telewizor i dużo ładnych ubrań. Miała smykałkę do przedsiębiorczości i nie bała się podejmowania nowych wyzwań. To ona założyła pierwszy w swoim regionie autoszrot. 13 lat pracowała również jako przedstawicielka agencji ubezpieczeniowej, prowadziła firmę z mechaniką samochodową, butik i bar. Z sukcesami grała na giełdzie. Życie jej nie oszczędzało, ale Natalia z dumą powtarza, że „nigdy niczego nie żałuje, a doświadczenie jest najważniejsze w życiu”.

Zofia z Łomży, 67 lat.

„Lubię, jak coś się dzieje, jak jest energia”

Zofia to wulkan pozytywnej energii, prostolinijność, pogoda ducha i podlaski zaciąg. W małżeństwie przeżyła z mężem 20 lat. W przeszłości pracowała jako zaopatrzeniowiec zabawek, ale kiedy przedsiębiorstwo upadło, wyjechała do Stanów, żeby utrzymać rodzinę. Spędziła tam kilkanaście lat. Wróciła, by zaopiekować się umierającą mamą. Wyjeżdżając do Ameryki, nie znała języka, a na miejscu miała tylko jedną osobę, która pomogła jej w znalezieniu pracy. Mimo to, Zofii nie brakowało odwagi: „Ja nie jestem z tych, żeby się bać”. Życie jest dla niej wielką przygodą, do której podchodzi z dziecięcym entuzjazmem. Żyje chwilą i uwielbia, kiedy dużo się wokół niej dzieje. Jest duszą towarzystwa, regularnie urządza tematyczne imprezy, uwielbia szaleć na parkiecie. Jej pasją jest ziołolecznictwo i zdrowe żywienie. Zofia jest kobietą głęboko wierzącą. Odbyła szesnaście pieszych pielgrzymek do amerykańskiej Częstochowy. Uważa, że najpiękniejsze rzeczy na tym świecie to: macierzyństwo, „babciństwo” i pielgrzymka.

Andrzej z Tomaszowa Mazowieckiego, 66 lat.

„Jeszcze zrobię dwadzieścia pompek na jednej ręce”

Andrzej to mężczyzna z artystycznym zacięciem. Większość swojego życia pracował jako dekorator wystaw i wnętrz sklepowych, sal weselnych oraz kościołów. Prowadził też sklepiki, był recepcjonistą w hotelu, a obecnie pracuje w sklepie ze sprzętem sportowym. Niedługo przechodzi na emeryturę i planuje wrócić do swojej pasji – rzeźbiarstwa. Andrzej jest osobą bardzo aktywną. Uważa, że im człowiek starszy, tym bardziej potrzebuje ruchu, aby utrzymać się w dobrej kondycji. Świetnie odnajduje się też na parkiecie. Unika ludzi, którzy prześcigają się w problemach zdrowotnych. Od kilku lat „amatorsko bawi się w film”. Gra epizodyczne role w kilku serialach. Zdobyta dzięki „szklanemu ekranowi” rozpoznawalność nie przełożyła się na jego relacje z kobietami.

Andrzej z Warszawy, 65 lat.

„To ważne, żeby w tym wieku dostarczyć sobie jeszcze tego dreszczyku emocji, wybuchu adrenaliny”

Andrzej to człowiek piłki nożnej. Swoją sportową przygodę zaczął w wieku dziesięciu lat w rodzinnym klubie Warmia Olsztyn. Potem grał w Gwardii Warszawa i Legii – gdzie jest członkiem Galerii Sław. Wystąpił też w kadrze Polski. Po trzech operacjach kolana przeszedł na piłkarską emeryturę, ale przez jakiś czas grał jeszcze w drugoligowych zespołach w Szwecji i Niemczech. Po skończonej karierze próbował sił jako biznesmen, zrozumiał jednak, że nie ma do tego talentu i wrócił do piłki. Obecnie jest trenerem w szkółce Barcelony w Warszawie. Pochodzi z wielodzietnej rodziny, ma pięcioro rodzeństwa. Ojciec pracował na budowie i rzadko bywał w domu. Mama, z pochodzenia Niemka, była zasadniczą, twardą kobietą. Cieszył się, gdy osiągał sukcesy jako junior, bo pomagał wtedy finansowo rodzicom i rodzeństwu. Andrzej mówi, że wyniósł stamtąd rodzinność oraz empatyczne podejście do ludzi.

Marek z Gdyni, 66 lat.

„Słowa są dla mnie bardzo ważne…”

Marek jest bardzo pogodny, emanuje naturalnym ciepłem. Mimo spokojnego usposobienia uwielbia imprezy. Jednak kiedy ktoś zachowuje się niekulturalnie, potrafi ostro zwrócić mu uwagę. Swoje życie zawodowe rozpoczął jako mechanik samochodowy, potem przebranżowił się na specjalistę od systemów parowych. Dzisiaj jest ekspertem w tej dziedzinie, prowadzi też szkolenia w tym zakresie. W wolnym czasie lubi wszystko, co związane ze sportem – szczególnie rower i wyczynowe rolki, ale też ping-ponga, siatkówkę i koszykówkę. W młodości trenował łyżwiarstwo szybkie i szermierkę. Po pracy sporo czasu spędza też towarzysko w zaprzyjaźnionym serwisie rowerowym.

W latach 80. podczas wyjazdu do Związku Radzieckiego poznał swoją żonę – Rosjankę. To była wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Dwa lata zabiegał o jej względy, aż w końcu się udało i wzięli ślub. Niestety, żona zachorowała i po 23 latach małżeństwa zmarła. Marek do tej pory ma łzy w oczach, wspominając miłość swojego życia, która dała mu dwoje wspaniałych dzieci: syna i córkę.

Piotr Hubert z Siemianowic Śląskich, 65 lat.

„Kiedy jestem zakochany, jestem też totalnie sparaliżowany”

Piotr to typ wrażliwego poety. Studiował we Lwowie elektronikę, ale na piątym roku został wyrzucony, po tym, jak złożył kwiaty pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Dokończył studia w Gliwicach i pracował w szkole jako nauczyciel. Później był sztygarem w kopalni i urzędnikiem. Jedenaście lat spędził w Niemczech, pracując jako taksówkarz. Wielkim hobby Piotra zawsze był teatr. Do dzisiaj z łezką w oku wspomina swoją rolę Chochoła w „Weselu” Wyspiańskiego, którą odegrał jako młody chłopak. Obecnie, po ciężkiej chorobie, z realizacją tej pasji ma pewne problemy. Mimo to nie poddaje się, śpiewa w chórze partie basu i tenora. Piotr praktycznie sam zbudował dom. Teraz własnoręcznie tworzy meble, które wkrótce zapełnią zaprojektowaną w autorski sposób domową przestrzeń. Mówi, że siłę, by walczyć z przeciwnościami losu, wyniósł z rodzinnego domu, który był pełen miłości. Mimo trudnych doświadczeń zdrowotnych Piotr jest bardzo sprawny fizycznie. Co roku wchodzi na Rysy, a „Pilsko robi na śniadanie”.

Piotr z Piaseczna, 63 lata.

„Jestem męski, ale też wrażliwy. Potrafię zaskakiwać”

Piotr ma w sobie dużo spokoju i pewnego rodzaju kojącą akceptację rzeczywistości. Jest pogodny i pełen apetytu na życie. Cechuje go też zdrowa pewność siebie, która pociąga kobiety. Sam siebie ceni za uczciwość, odpowiedzialność i wywiązywanie się ze składanych obietnic. W przeszłości prowadził salon samochodowy, potem zajmował się renowacją i handlem antykami, a obecnie jest kontrolerem jakości. Obecna praca sprawia mu satysfakcję. Poza tym lubi obcować z przyrodą. Jest wrażliwy na sztukę, gra w nim nuta romantyka. Piotr był żonaty przez 28 lat. Z tego związku ma dwójkę dzieci.

Roman z Gdańska, 73 lata.

„Jestem do tańca i do różańca…”

Roman to otwarty, towarzyski gawędziarz. Tancerz, imprezowicz, dusza towarzystwa i adorator. Jako młody chłopak grał profesjonalnie w piłkę nożną. Skończył technikum budowy okrętów. To go jednak nie pociągało i dzięki bratu zaczął pracować jako kelner. Miał do tego talent. Jak sam mówi, kelner „musi mieć pamięć i umieć czytać grę”. Przez piętnaście lat pracował w restauracji Viking, w tym przez 7 lat był osobistym kelnerem sekretarza Edwarda Gierka na Pomorzu. Pracował ponadto na wielkich „dyskotekowych statkach”.

Będziecie oglądać?

PrzeAmbitni dali dach nad głową dla 30 osób z Ukrainy (w tym 15 małych dzieci) – chcemy pomóc kolejnym, ale potrzebujemy pomocy: wesprzyj ZBIÓRKĘ www.zrzutka.pl/z/przeAmbitniUKRAINA

ZOBACZ RÓWNIEŻ- Ogłoszono nominacje do Orłów 2022 – Polska Akademia Filmowa apeluje do filmowców na całym świecie

Fot. Weronika Marczyk-Kiebasa/TVP

AW

news

Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?

Opublikowano

w dniu

przez

TVN szykuje zmianę, która z pewnością zainteresuje widzów najważniejszego programu informacyjnego stacji. Do grona prowadzących dołącza dziennikarka, która od lat jest związana z redakcją i ma na koncie głośne materiały. Jej debiut przed kamerami nastąpi szybciej, niż wielu mogło się spodziewać. Dowiedz się więcej!

Magda Łucyan rozpoczyna nowy etap swojej kariery w TVN. Dziennikarka, która przez lata pracowała przede wszystkim jako reporterka i prowadząca programy w TVN24, teraz pojawi się w zupełnie innej roli. Stacja oficjalnie potwierdziła, że dołączy do grona gospodarzy głównego wydania „Faktów”, jednego z najważniejszych programów informacyjnych w polskiej telewizji.

Widzowie nie będą musieli długo czekać na jej pierwszy występ. Magda Łucyan powita publiczność „Faktów” już w najbliższą sobotę o godzinie 19:00. To właśnie wtedy dziennikarka po raz pierwszy poprowadzi główne wydanie serwisu informacyjnego TVN. Jej debiut oznacza istotne zawodowe wyróżnienie po 14 latach pracy w redakcji.

Przez ten czas Magda Łucyan zdobywała doświadczenie, zajmując się tematami społecznymi, politycznymi i klimatycznymi. Jest związana zarówno z „Faktami”, jak i TVN24, gdzie realizowała liczne materiały reporterskie. Widzowie znają ją również z programów informacyjnych, w których regularnie pojawia się na antenie.

POLECAMY: Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Zmiany w „Faktach” TVN. Kim jest dziennikarka, która dołącza do prowadzących? – więcej na

Dziennikarka ma na swoim koncie także autorskie projekty. W TVN24 prowadzi program „Rozmowy o końcu świata”, poświęcony kryzysowi klimatycznemu. Występuje również w „Faktach po południu” oraz porannym paśmie „Wstajesz i wiesz”. Jej dotychczasowa działalność pokazuje, że nowa funkcja nie jest przypadkowym ruchem, lecz kolejnym krokiem w wieloletniej karierze.

Szczególne miejsce w dorobku Magdy Łucyan zajmują cykle poświęcone świadkom historii. Dziennikarka przygotowała rozmowy i materiały w ramach projektów „Powstańcy”, „Obóz”, „Getto” oraz „Sierpień 80”. Dzięki nim docierała do ludzi, których osobiste doświadczenia pozwalają lepiej zrozumieć najważniejsze wydarzenia z przeszłości. Teraz jej dziennikarskie umiejętności będą wykorzystywane także w głównym wydaniu „Faktów”.

Zmianę skomentowała Kasia Kieli, CEO TVN, która podkreśliła znaczenie programu dla stacji.

“Fakty TVN to najważniejszy serwis informacyjny w Polsce oraz najchętniej oglądany program telewizyjny […] Dlatego też konsekwentnie od lat rozwijamy ten format tak, aby poszerzać grono widzów, którym Fakty towarzyszą każdego dnia. Jestem przekonana, że z Magdą na pokładzie Fakty będą jeszcze chętniej oglądanym programem – podkreśla Kasia Kieli, CEO TVN.

Do decyzji odniósł się również Michał Samul, redaktor naczelny TVN24 i „Faktów TVN”.

“Jesteśmy świadomi odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa wobec widzów. Chcemy się rozwijać, jednocześnie konsekwentnie dbając o najwyższe standardy dziennikarstwa. – dodaje Michał Samul, Redaktor Naczelny TVN24 i Faktów TVN – Za sukcesem programu stoją dziennikarze, którzy wierzą w prawdziwą misję tego zawodu. Magda Łucyan już od lat była ważną częścią tego zespołu jako reporterka, teraz widzowie będą mogli zobaczyć ją w nowej roli” – wyznał.

Magda Łucyan jest również autorką książek, w których porusza ważne społecznie tematy. Napisała „Powstańcy. Ostatni świadkowie walczącej Warszawy” oraz „Dzieci getta. Ostatni świadkowie zagłady”. Wspólnie z Katarzyną Górniak stworzyła także publikację „Taka twoja uroda. Jak endometrioza niszczy życie Polek”. Książka oraz telewizyjny reportaż „Taka twoja uroda”, wyemitowany w 2021 roku w programie „Czarno na białym”, przyczyniły się do ogólnopolskiej dyskusji na temat leczenia endometriozy. Praca dziennikarek pomogła również w powstaniu systemu leczenia tej choroby, która dotyka jedną na dziesięć Polek.

Sama zainteresowana nie ukrywa, że nowa funkcja jest dla niej ogromnym wyróżnieniem, ale także odpowiedzialnością.

“Czuję się zaszczycona – mogąc poprowadzić program tworzony przez najlepszą redakcję w tym kraju. To nie tylko wielkie wyróżnienie, ale także wielkie zobowiązanie. Dzięki temu, że przeszłam w tej redakcji przez wszystkie szczeble – wiem, że o efekcie końcowym decyduje praca całego zespołu” – wyznała.

Poza pracą Magda Łucyan jest mamą czterolatki, miłośniczką tenisa i fanką duetu Maryla Rodowicz oraz Agnieszka Osiecka. Jej dołączenie do grona prowadzących oznacza, że zespół „Faktów” będzie liczył sześć osób. Obok niej główne wydania prowadzą Piotr Kraśko, Piotr Marciniak, Diana Rudnik, Anita Werner i Grzegorz Kajdanowicz. Sobotni debiut dziennikarki będzie więc jednym z najważniejszych wydarzeń w jej dotychczasowej karierze telewizyjnej.

Tuż po ogłoszeniu jej angażu w social-mediach wybuchła lawina ciepłych komentarzy i gratulacji od znanych osób:

  • “Brawo” – napisał Filip Chajzer.
  • “Gratulacje wspaniała kobieto” – wtrąciła dyrektorka TVN, Lidia Bergel.
  • “Brawo Magda” – dodała Anita Werner.
  • “Bardzo dobra wiadomość” – skomentowała Agnieszka Kołodziejska.
  • “Czekałam na to od listopada 2012 r.! 👏 Brawo Magda” – dodała Anna Dec.

wymaga jednak znacznie szerszego porozumienia niż tylko zebranie podpisów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”’

Zaskoczeni tą wiadomością? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Łucyan (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Magda Łucyan (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michel Moran, Dorota Szelągowska, Piotr Kraśko (zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kosiniak-Kamysz pokazał się z Mentzenem. Donald Tusk przerwał milczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Wspólne zdjęcie Sławomira Mentzena i Władysława Kosiniaka-Kamysza wywołało polityczne poruszenie. Do sprawy odniósł się Donald Tusk, który podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie nie szczędził ciepłych słów pod adresem swojego wicepremiera. Jego wypowiedź może zainteresować nie tylko politycznych obserwatorów!

W czwartek wieczorem Sławomir Mentzen i Władysław Kosiniak-Kamysz opublikowali w mediach społecznościowych wspólne zdjęcie, które szybko zwróciło uwagę internautów. Lider Konfederacji opatrzył fotografię krótkim, ale wymownym komentarzem: „Idzie ku dobremu”. Z kolei szef PSL napisał: „Wszyscy dziś o tym… jak minął dzień? Bardzo pracowicie”. Publikacje polityków stały się punktem wyjścia do kolejnych pytań o charakter ich spotkania i możliwe znaczenie dla krajowej sceny politycznej.

Do sprawy odniósł się Donald Tusk, którego dziennikarze zapytali w Sejmie o spotkanie jego zastępcy z liderem Konfederacji. Premier nie próbował dystansować się od Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wręcz przeciwnie, zdecydował się na wyjątkowo osobistą deklarację dotyczącą relacji z szefem ludowców. Jego słowa mogą być szczególnie interesujące w kontekście politycznych rozmów prowadzonych poza standardowymi podziałami.

“Jest nie tylko wicepremierem, ale człowiekiem godnym zaufania, moim przyjacielem” – powiedział Donald Tusk.

Szef rządu podkreślił również, że podobnych sytuacji „nie ma co przesadnie interpretować”. Premier wyraźnie zaznaczył więc, że nie zamierza traktować wspólnej fotografii jako powodu do niepokoju czy politycznych spekulacji.

POLECAMY: Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Tusk komentuje zdjęcie Kosiniaka-Kamysza z Mentzenem. Takich słów nikt się nie spodziewał

W tle całej sprawy znajduje się jednak propozycja, którą Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił wcześniej w ramach inicjatywy nazwanej „resetem konstytucyjnym”. Lider PSL zaprezentował projekt zmian w ustawie zasadniczej i zwrócił się o poparcie do ugrupowań opozycyjnych, w tym Konfederacji oraz Rozwoju Plus. To właśnie wokół tej inicjatywy mogą toczyć się rozmowy, które przyciągają uwagę polityków różnych stron.

Projekt ludowców dotyczy funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego i zakłada możliwość uznania jego trwałej niezdolności do wykonywania zadań. Taką decyzję miałoby podejmować Zgromadzenie Narodowe na umotywowany wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Wymagana byłaby większość co najmniej trzech piątych ustawowej liczby członków, czyli 336 parlamentarzystów.

Kolejnym elementem propozycji jest powołanie nowego, piętnastoosobowego składu Trybunału Konstytucyjnego. Wybór miałby odbywać się w jednym głosowaniu, również większością trzech piątych. Kadencje nowych sędziów zostałyby rozłożone na trzy okresy: trzy, sześć i dziewięć lat, co miałoby umożliwić stopniową wymianę składu instytucji.

Istotną rolę w procedurze odgrywałby marszałek Sejmu, który wskazywałby kandydatów po zasięgnięciu opinii między innymi pierwszych prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Projekt przewiduje również uprzednią zgodę prezydenta. W dniu wyboru nowego składu wygasłyby kadencje dotychczasowych sędziów TK, którzy przeszliby w stan spoczynku.

Do wniesienia projektu zmiany konstytucji konieczne jest zebranie podpisów co najmniej 92 posłów. Klub PSL dysponuje obecnie 32 parlamentarzystami, dlatego Władysław Kosiniak-Kamysz liczy na wsparcie kolejnych ugrupowań. Apel skierował między innymi do Polski 2050, pozostałych koalicjantów, Konfederacji oraz Rozwoju Plus. Sama inicjatywa wymaga jednak znacznie szerszego porozumienia niż tylko zebranie podpisów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa z NOWĄ piosenką. Wykorzystała kultowy cytat z wywiadu przeAmbitni.pl

Lubicie Sławomira Mentzena? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Donald Tusk (fot. screen YouTube Kancelaria Premiera)
Sławomir Mentzen i Władysław Kosiniak-Kamysz (fot. screen Instagram Sławomir Mentzen)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Artur Barciś zabrał głos ws. Donalda Tuska. „Bardzo to było sprytne”

Opublikowano

w dniu

przez

Wizyta Donalda Tuska na planie „Rancza” wywołała spore zainteresowanie, a teraz do tamtych wydarzeń wrócił jeden z aktorów kultowej produkcji. Artur Barciś nie pozostawił wątpliwości, jak ocenia pojawienie się szefa rządu w Wilkowyjach. W rozmowie z Moniką Richardson padły słowa, które rzucają nowe światło na tę sytuację. Dowiedz się więcej!

„Ranczo” od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich seriali. Produkcja, która początkowo opowiadała o życiu mieszkańców niewielkiej miejscowości, z czasem stała się czymś znacznie większym. Zdaniem Artura Barcisia widzowie odnaleźli w niej nie tylko humorystyczne historie i charakterystyczne postacie, ale również opowieść o polskiej rzeczywistości, która trafia do odbiorców niezależnie od wieku czy poglądów.

Aktor, który w serialu wcielał się w jedną z najważniejszych postaci, wrócił do fenomenu „Rancza” w podcaście „Przełomy” Moniki Richardson. W rozmowie poruszono wiele osobistych tematów, jednak nie zabrakło również wspomnień związanych z kultową produkcją. Barciś opowiedział o jej popularności i wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem serial zyskał tak wyjątkową pozycję wśród polskich widzów.

“Ja premiera nie zapraszałem. Premier przyszedł, bo miał tam jakieś powody. Serial jest bardzo popularny. Wywołał ogromne poruszenie w związku z kontynuacją po 10 latach. Jest mnóstwo fanklubów i jest masa ludzi, którzy oglądają “Ranczo” na okrągło, ponieważ okazało się, że to nie jest jakiś serial obyczajowy o wsi na Podlasiu, tylko to jest serial o nas samych, o Polsce, o nas wszystkich. I w związku z tym stał się serialem kulturowym” – powiedział.

POLECAMY: Wieniawa z NOWĄ piosenką. Wykorzystała kultowy cytat z wywiadu przeAmbitni.pl

Barciś ujawnił prawdę o wizycie Tuska na planie „Rancza”

Szczególne zainteresowanie wzbudził jednak fragment dotyczący wizyty Donalda Tuska na planie „Rancza”. Premier pojawił się tam na początku sierpnia, a wydarzenie szybko stało się przedmiotem komentarzy. Teraz Artur Barciś wrócił do tamtego momentu i zdradził, jak wyglądała sytuacja z perspektywy aktora uczestniczącego w produkcji.

Jak podkreślił, sam nie był osobą, która zaprosiła szefa rządu. Według jego wiedzy inicjatywa wyszła od prezesa telewizji, który uznał, że spotkanie premiera z ekipą serialu będzie naturalnym posunięciem. Aktor nie ukrywał przy tym, że dostrzegał w tej sytuacji pewien pomysł związany z politycznym charakterem produkcji.

‘Z tego co wiem, to zaprosił go prezes telewizji, który uznał, że wizyta premiera na planie serialu, który jest do pewnego stopnia serialem politycznym, będzie naturalna. Gram premiera Polski, więc to było jak premier z premierem. Bardzo to było sprytne” – dodał.

Wypowiedź Artura Barcisia zwraca uwagę na nietypowy wymiar całego spotkania. Aktor wcielał się bowiem w serialowego premiera, a na planie pojawił się rzeczywisty szef polskiego rządu. Ten zbieg okoliczności sprawił, że wizyta nabrała dodatkowego znaczenia i mogła być odbierana jako symboliczne spotkanie dwóch premierów – jednego fikcyjnego i drugiego rzeczywistego.

Jak udało nam się ustalić, pierwszy odcinek „Ranczo. Zemsta wiedźm” widzowie zobaczą w TVP1 w niedzielę, 6 grudnia, o godz. 20:25. To oznacza, że kultowa produkcja powróci do tradycyjnego wieczornego pasma, w którym przez lata gromadziła przed telewizorami miliony Polaków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Ranczo”: kiedy premiera 11. sezonu w TVP? Znamy dokładną datę

Będziecie oglądać nowy sezon “Rancza”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Artur Barciś (fot. screen YouTube Fakt Gwiazdy)
Donald Tusk (fot. screen YouTube Polsat News)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Wieniawa z NOWĄ piosenką. Wykorzystała kultowy cytat z wywiadu przeAmbitni.pl

Opublikowano

w dniu

przez

Julia Wieniawa zrobiła coś, czego mało kto mógł się spodziewać. Jej kultowa odpowiedź sprzed lat właśnie zyskała zupełnie nowe życie, a internauci mogą usłyszeć ją w muzycznej odsłonie. Co ciekawe, wszystko zaczęło się od rozmowy z reporter­ką przeAmbitni.pl, która zapytała artystkę o ślubne plany. Dowiedz się więcej o tej historii!

6 listopada Julia Wieniawa oficjalnie zaprezentowała nowy singiel „Chwila zapomnienia”, nagrany wspólnie z Malikiem Montaną. Utwór od początku wzbudza zainteresowanie, a szczególną uwagę przyciąga fragment, w którym wykorzystano jeden z najbardziej rozpoznawalnych cytatów aktorki.

„Nie zadawaj mi takich pytań kochanie” – to właśnie te słowa ponownie wybrzmiały, tym razem w muzycznym wydaniu.

Dla fanów Julii Wieniawy ta fraza nie jest jednak żadną nowością. Przez lata zdążyła stać się jednym z jej najbardziej charakterystycznych tekstów, który regularnie powraca w mediach społecznościowych i internetowych żartach. Teraz artystka postanowiła wykorzystać popularność swojej wypowiedzi w nowym projekcie muzycznym, nadając jej zupełnie inny kontekst.

Co ciekawe, słynne zdanie nie pochodzi z żadnego programu telewizyjnego ani spontanicznego nagrania zza kulis. Jego historia sięga naszego wywiadu przeAmbitni.pl, który przeprowadzono w 2020 roku, kiedy Julia Wieniawa miała zaledwie 21 lat. Wówczas aktorka i piosenkarka pojawiła się na parkiecie „Tańca z Gwiazdami”, gdzie wraz z Stefano Terrazzino oraz pozostałymi uczestnikami odpowiadała na pytania dziennikarzy po zakończeniu odcinka.

POLECAMY: „Ranczo”: kiedy premiera 11. sezonu w TVP? Znamy dokładną datę

Skąd się wziął ten ikoniczny tekst? [WYJAŚNIAMY]

Reporterka przeAmbitni.pl Simona Stolicka postanowiła wtedy poruszyć temat, który często pojawia się w rozmowach z młodymi gwiazdami. Po odcinku weselnym zapytała Julię Wieniawę, czy atmosfera ślubnej rywalizacji i tanecznych emocji sprawiła, że sama zaczęła myśleć o małżeństwie. Wydawało się, że będzie to zwyczajna rozmowa o przyszłości i prywatnych planach.

„Za nami odcinek weselny. Julia czy tobie się łezka zakręciła w oku, że już może też byś chciała niedługo wziąć ślub?” – zapytała Simona Stolicka.

Julia Wieniawa nie pozostawiła wówczas wątpliwości, że nie zamierza na razie rozważać takiego scenariusza.

„Nie, nie myślę o tym na razie” – zapewniła celebrytka.

Reporterka przeAmbitni.pl nie zakończyła jednak rozmowy na tej odpowiedzi. Dopytała jeszcze, czy Julia Wieniawa nie jest po prostu gotowa na ślub. To właśnie wtedy padła odpowiedź, która z czasem stała się prawdziwym internetowym hitem.

„Nie zadawaj mi takich pytań, kochanie” – stanowczo ucięła temat Wieniawa.

Wypowiedź aktorki szybko zaczęła żyć własnym życiem. Z pozornie zwyczajnej rozmowy po programie powstał cytat, który przez lata był przypominany w kolejnych publikacjach, memach i materiałach w mediach społecznościowych. Charakterystyczny ton Julii Wieniawy sprawił, że słowa zapadły w pamięć odbiorców, a ich popularność nie ograniczyła się do jednego wydarzenia.

Teraz, po latach, artystka wróciła do tamtego momentu w wyjątkowy sposób. W nowym singlu „Chwila zapomnienia”, nagranym z Malikiem Montaną, wykorzystano właśnie fragment jej kultowej wypowiedzi. Zapowiedź utworu pojawiała się już kilka tygodni wcześniej, między innymi podczas występu na Torwarze, gdzie publiczność mogła usłyszeć fragment piosenki. Wówczas nie brakowało zainteresowania tym, jak ostatecznie zabrzmi pełna wersja.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Iwona Pavlović zaplanowała swój POGRZEB. Jak będzie wyglądać?

Podoba Wam się nowa piosenka Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Wieniawa (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. screen YouTube przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością