W Polsce obecnie panuje moda na rap, Dzień Dobry TVN promuje młodych raperów takich jak Green Grenade, słychać też o dzieciakach, takich jak Kula czy Omen, które próbują swoich sił, przekazując treści o których nie mają pojęcia. Istnieją też tak zwani starzy wyjadacze, którzy polską scenę hip-hopową znają jak nikt inny. Są to m.in. O.S.T.R, Peja, Pezet czy Tede.

Śpiewanie o pieniądzach, narkotykach, imprezach, seksie to nie są tematy dość ambitne, rzadziej spotykane w polskim hip-hopie, niż tematy emocjonalne, życiowe. Te pierwsze są spotykane w Stanach Zjednoczonych i to w dużo większej ilości. Tam ludzie nie boją się mówić o potrzebie posiadania, zabawy i korzystania z życia. W USA raperzy chcą wydawać legalne płyty by mieć z tego prowizje, pojawiają się na imprezach, korzystają ze sławy, którą daje muzyka. Nie ma podziału na rodzaje, nie ma odcinania się od show-biznesu, który jakby nie patrzeć daje artystom pieniądze.

W Polsce istnieje podział, artyści nie uczestniczą w show-biznesie, nawet często go krytykują. Przykładem jest O.S.T.R, który na koncercie w Katowicach w negatywny i wulgarny sposób wypowiada się o festiwalu Sopot Top Trendy.

Przekazywane treści powinny być głębokie, mówić o uczuciach, a nie o prostych, przyziemnych sprawach.

Czy coś na kształt amerykańskiego mainstreamu ma szansę pojawić się w Polsce? Czy coś się może zmienić w polskim rapie?

Między dziećmi próbującymi nagrywać, a wyjadaczami jest spora różnica wieku. Między nimi istnieją inni, którzy próbują swoich sił, mają już wyrobiony styl i poziom ich utworów jest już na jakimś poziomie. Niektórzy znaleźli już swoje wytwórnie, inni wciąż szukają kogoś kto ich wypromuje. Właśnie Ci w pośrednim wieku mają teraz szansę zmienić cokolwiek w rapgrze. Oni też oczywiście dzielą się na dwie grupy. Jedni nie ryzykują, próbując dostosować swoje piosenki do gustu wszystkich, drudzy szukają innej drogi, czegoś nowego, odważnego, kontrowersyjnego, przez co w sieci często można trafić na przerost treści nad formą i przerost ambicji nad jakąkolwiek pokorą. Jest to dość niepokojące, a nawet rażące.

Świetnym przykładem tego zjawiska jest raper Blaze, którego utwory można znaleźć w internecie. Ma 20 lat, posiada własne studio, należy do niszowej, ale ugruntowanej na rynku wytwórni należącej do Michała Kosiorowskiego. Inna wytwórnia – Step Records, dzięki której powstała przyjaźń medialna między Redem a Natalią Siwiec (co mogliśmy oglądać w programie Enjoy the View <3 Natalia emitowanym w Vivie), również wypuściła utwór artysty, który możemy zobaczyć na składance ,,Rap Najlepszej Marki”. Raper posiada jakieś umiejętności, sporo znajomości, ale jest strasznie monotematyczny. W piosenkach, wywiadach możemy posłuchać tylko o potrzebie posiadania, zbyt dużych ambicjach, przesadnej pewności siebie. Mimo tego, nie można mu odmówić konsekwencji. Nie można także stwierdzić, że nie próbuje wnieść czegoś świeżego do polskiej muzyki rap. Został już zauważony, posiada nawet pewne grono fanów, ale wciąż jest bardzo kontrowersyjny – jedni go lubią, inni nienawidzą.

Ciekawi nas czy wy chcielibyście by polscy artyści nie bali się mówić o pieniądzach i polski mainstream upodobnił się do amerykańskiego? Może już niedługo raperzy też będą pozować na ściankach podczas eventów medialnych i częściej będziemy pisać o nich ma przeAmbitni.com.



Nie ma więcej wpisów