Śledź nas

news

Ania Wyszkoni: „Syn wysyła na mnie smsy!”

Opublikowano

w dniu

Ania Wyszkoni, świetna wokalistka i gwiazda tej edycji „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” może liczyć w programie na nie byle jakie wsparcie.  W najnowszym Show wyznaje, że mała Pola i Tobiasz to jej najwierniejsi fani.

„Pola ogłada mnie co tydzień, choć czasem zasypia bo jest jeszcze malutka. Mój syn Tobiasz też bardzo mi kibicuje. Co tydzień mówi: „Mamo trzymam kciuki, jestem z ciebie dumny”. To cudowne. Wysyła też smsy, ale na szczęście nie szaleje. Zabezpieczyłam się wcześniej przed astronomicznymi rachunkami, syn ma telefon na kartę, a nie na abonament” – przyznaje ze śmiechem Ania Wyszkoni.

W piątek w półfinale  „Tańca z Gwiazdami” zobaczycie Anię i Jana Klimenta w rumbie i freestylu do piosenki Michaela Jacksona „Billy Jean”.

news

Zmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata

Opublikowano

w dniu

przez

Przez dekady pojawiała się na ekranie obok największych gwiazd polskiego kina i telewizji, choć rzadko znajdowała się w centrum uwagi. Jej twarz znały miliony widzów, a role w kultowych serialach na zawsze zapisały ją w historii rodzimej popkultury. Teraz media obiegła smutna wiadomość o śmierci Alicji Wolskiej. Dowiedz się więcej o jej artystycznym dorobku!

18 maja do mediów dotarła informacja o śmierci Alicji Wolskiej, aktorki, którą widzowie przez lata mogli oglądać w najpopularniejszych polskich serialach i filmach. Artystka zmarła w wieku 83 lat po ciężkiej chorobie. Choć najczęściej pojawiała się na drugim planie, jej role doskonale pamiętają kolejne pokolenia widzów wychowanych na klasykach polskiej telewizji.

Smutne wieści przekazał aktor Rafał Dajbor, który w rozmowie z portalem o2.pl powołał się na rodzinę artystki. Informacja błyskawicznie rozeszła się po sieci i wywołała ogromne poruszenie wśród internautów. W komentarzach zaczęły pojawiać się wspomnienia scen z seriali, w których występowała aktorka, a także słowa wdzięczności za jej wieloletnią obecność na ekranie.

Alicja Wolska-Piesiewicz ukończyła warszawską PWST w 1965 roku i niemal natychmiast rozpoczęła intensywną pracę sceniczną. Występowała między innymi w Teatrze im. Kruczkowskiego w Zielonej Górze, Teatrze Zagłębia w Sosnowcu oraz warszawskim Teatrze Syrena. To właśnie tam zdobywała doświadczenie i rozwijała warsztat, który później docenili także twórcy filmowi i telewizyjni.

Choć teatralna scena była dla niej niezwykle ważna, prawdziwą rozpoznawalność przyniosły jej role ekranowe. Widzowie doskonale kojarzą ją z kultowego „Czterdziestolatka”, gdzie wcieliła się w koleżankę z pracy Magdy Karwowskiej. Później pojawiała się także w takich produkcjach jak „07 zgłoś się”, „Zmiennicy”, „Noce i dnie”, „Pensjonat pod Różą”, „Na dobre i na złe” czy „M jak miłość”.

POLECAMY: Martyna Wojciechowska ujawniła prawdę po latach. Fani są poruszeni

Alicja Wolska nie żyje. Aktorka miała 83 lata

To właśnie ten typ aktorstwa sprawiał, że publiczność tak łatwo zapamiętywała Alicję Wolską. Nie potrzebowała głównych ról ani wielkich monologów, by zostać zauważoną. Jej obecność na ekranie była naturalna, spokojna i niezwykle charakterystyczna. Wielu widzów podkreśla dziś, że należała do pokolenia aktorów, którzy budowali klimat polskich seriali swoją autentycznością, a nie medialnym rozgłosem.

W ostatnich latach aktorka nadal pozostawała aktywna zawodowo. Mimo wieku i problemów zdrowotnych nie wycofała się całkowicie z pracy artystycznej. Jeszcze w 2025 roku można było oglądać ją w serialu „Teściowie”, gdzie stworzyła swoją ostatnią rolę. Dla wielu osób był to dowód ogromnej pasji do zawodu i niezwykłego przywiązania do aktorstwa.

Mało kto pamięta, że działalność Alicji Wolskiej nie ograniczała się wyłącznie do telewizji i teatru. Od 1991 roku prowadziła również własną Agencję Artystyczną Alissa, w ramach której przygotowywała przedstawienia dla dzieci. Był to projekt szczególnie bliski jej sercu, ponieważ pozwalał jej pracować z najmłodszą publicznością i rozwijać działalność artystyczną poza kamerami.

W 2015 roku dorobek aktorki został oficjalnie doceniony. Alicja Wolska otrzymała medal „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, który był symbolicznym podsumowaniem jej wieloletniej pracy na rzecz polskiej sceny i telewizji. Dla wielu osób było to jednak zdecydowanie zbyt skromne wyróżnienie jak na skalę jej zawodowego doświadczenia i wkładu w rozwój rodzimej kultury.

Po informacji o śmierci artystki w sieci zaczęły pojawiać się archiwalne zdjęcia oraz fragmenty seriali z jej udziałem. Internauci przypominali, że choć często grała role epizodyczne, potrafiła przyciągnąć uwagę widza nawet krótką sceną. Wiele osób pisało również o tym, że jej twarz była nieodłącznym elementem telewizji lat 70., 80. i 90.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem

Którą rolę Alicji Wolskiej wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Martyna Wojciechowska ujawniła prawdę po latach. Fani są poruszeni

Opublikowano

w dniu

przez

Martyna Wojciechowska po latach wróciła do jednego z najbardziej przełomowych momentów swojego życia. Podczas promocji nowej książki podróżniczka opowiedziała o kulisach wyprawy na Mount Everest i wyznała, dlaczego jeszcze przed wyjazdem zdecydowała się spisać testament. Jej słowa poruszyły fanów i pokazały, z jak ogromnym ciężarem psychicznym mierzyła się przed wejściem na najwyższą górę świata. Dowiedz się więcej!

Dla wielu osób Martyna Wojciechowska od lat pozostaje symbolem odwagi, determinacji i przekraczania własnych granic. Dziennikarka, podróżniczka, prowadząca programy w TVN i himalaistka wielokrotnie udowadniała, że nie boi się ryzyka ani ekstremalnych wyzwań. Jednym z najważniejszych momentów w jej życiu bez wątpienia było zdobycie Mount Everestu, do którego doszło 18 maja 2006 roku. Dziś, dokładnie po latach od tamtego wydarzenia, wraca do tych wspomnień w wyjątkowo osobisty sposób.

W swojej najnowszej publikacji „Przesunąć horyzont. 20 lat później” Martyna Wojciechowska opisuje nie tylko samą wyprawę, ale również emocje, które towarzyszyły jej jeszcze przed wyjazdem w Himalaje. Jak się okazuje, jednym z najbardziej przejmujących momentów było dla niej spisanie testamentu. Choć miała wówczas zaledwie 32 lata, musiała zmierzyć się z myślą, że może już nigdy nie wrócić do domu.

Podczas eventu promującego książkę dziennikarka została zapytana przez redaktorkę Plotka o kulisy tej decyzji. Martyna Wojciechowska nie ukrywała, że temat był niezwykle trudny, ale jednocześnie bardzo ważny. Przyznała, że impuls do uporządkowania spraw dała jej przede wszystkim rodzina, która próbowała uświadomić jej skalę niebezpieczeństwa związanego z wyprawą.

„Uważam, że swoje sprawy warto uporządkować niezależnie od wieku. Ta konieczność napisania testamentu w zasadzie wynikała z tego, że moi rodzice, próbując mnie przekonać, żebym nie jechała na tę wyprawę, chcieli mi tak uświadomić, że to jednak niebezpieczna wyprawa. Bo jest – powiedziała.

POLECAMY: Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem

Martyna Wojciechowska wprost o spisaniu testamentu

Podróżniczka podkreśliła również, że nawet dziś Mount Everest pozostaje miejscem niezwykle niebezpiecznym, mimo ogromnego rozwoju technologii i doświadczenia kolejnych ekip wspinaczkowych. W trakcie rozmowy zwróciła uwagę, że każdego roku pojawiają się informacje o kolejnych tragicznych wydarzeniach na najwyższej górze świata. Jej zdaniem wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne ryzyko wiąże się z himalaizmem.

„Nawet dzisiaj są doniesienia spod Mount Everestu – bo trwa właśnie sezon wspinaczkowy – że giną kolejne osoby. Nie ma łatwych gór, żeby było jasne. W ogóle życie nie jest przewidywalne. Możemy wyjść z domu i do niego nie wrócić. Zdarzają się różne sytuacje” – stwierdziła.

Dla Martyny Wojciechowskiej testament nie był jednak wyłącznie formalnością czy dokumentem przygotowanym „na wszelki wypadek”. Podróżniczka podkreśliła, że z czasem zaczęła postrzegać ten moment znacznie bardziej symbolicznie. Jak sama przyznała, spisanie testamentu zmusiło ją do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, co naprawdę jest ważne w życiu.

„Potraktowałabym to symbolicznie. Zawsze jest dobry moment, żeby pomyśleć o sobie, o bliskich i też o niezałatwonych sprawach, o niewypowiedzianych zdaniach, o tym, czy nie warto jest zrobić czegoś, żebyśmy nie żałowali, jeśli jutro by nie nadeszło ” – powiedziała to w tej samej rozmowie.

Historia zdobycia Mount Everestu przez Martynę Wojciechowską od początku była wyjątkowa również z innego powodu. Dziennikarka dotarła na szczyt zaledwie półtora roku po poważnym wypadku samochodowym, w którym złamała kręgosłup. Lekarze mieli wówczas wątpliwości, czy kiedykolwiek wróci do pełnej sprawności. Ona jednak postanowiła walczyć nie tylko o zdrowie, ale także o swoje marzenia.

„Dotarłam tam półtora roku po wypadku samochodowym, w którym złamałam kręgosłup i po którym lekarze mówili mi, że już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności i do swojego dawnego, aktywnego życia. Każdego dnia przez wiele miesięcy przygotowań konsekwentnie przesuwałam swój horyzont, żeby wejść na Górę Gór” – pisała niegdyś na Instagramie.

Dziś Martyna Wojciechowska patrzy na tamten czas z ogromnym wzruszeniem, ale także spokojem i dystansem. Choć od zdobycia Mount Everestu minęły już lata, podróżniczka wciąż podkreśla, że była to jedna z najważniejszych lekcji życia. Nie chodziło wyłącznie o sam szczyt, ale o drogę, strach, niepewność i świadomość, że czasem trzeba zmierzyć się z własnymi ograniczeniami.

Jedno jest pewne — szczere wyznanie Martyny Wojciechowskiej poruszyło wiele osób. Jej słowa przypomniały, że nawet ludzie postrzegani jako niezwykle silni i odważni muszą czasem skonfrontować się z lękiem, przemijaniem i pytaniami o sens życia. A historia testamentu sprzed wyprawy na Everest stała się czymś znacznie więcej niż tylko wspomnieniem o formalnym dokumencie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: To on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał

Cenicie Martynę Wojchiechowską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Martyna Wojciechowska (fot. screen Instagram Martyna Wojciechowska)
Martyna Wojciechowska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda przerwała milczenie ws. macierzyństwa. W tle związek z Radkiem Majdanem

Opublikowano

w dniu

przez

Doda od lat wzbudza ogromne emocje nie tylko swoją muzyką, ale także szczerością, z jaką mówi o życiu prywatnym. Tym razem wokalistka zdecydowała się na wyjątkowo osobiste wyznanie podczas rozmowy z Grzegorzem Krychowiakiem. Jej słowa o dzieciach, małżeństwie i presji społecznej natychmiast wywołały lawinę komentarzy. Dowiedz się więcej!

Doda od początku swojej kariery przyzwyczaiła fanów do tego, że nigdy nie boi się mówić tego, co naprawdę myśli. W świecie show-biznesu, w którym wiele gwiazd bardzo ostrożnie dobiera słowa dotyczące życia prywatnego, ona od lat pozostaje bezkompromisowa. Właśnie dlatego każda jej szczera wypowiedź błyskawicznie staje się tematem gorących dyskusji. Tym razem artystka pojawiła się w podcaście prowadzonym przez Grzegorza Krychowiaka i po raz kolejny zaskoczyła słuchaczy swoją otwartością.

Były reprezentant Polski od pewnego czasu rozwija swoją działalność medialną i coraz śmielej odnajduje się w roli prowadzącego podcast „W Stylu Krychowiaka” w RMF FM. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zaczął częściej mówić o życiu prywatnym, a w wywiadach nie ukrywał, że coraz częściej myśli o założeniu rodziny i ojcostwie. W rozmowie z Dodą postanowił więc poruszyć temat macierzyństwa i zapytać ją wprost o to, czy sama chciałaby zostać mamą.

Pytanie padło niespodziewanie i szybko okazało się, że wokalistka nie zamierza udzielać wymijającej odpowiedzi. Doda bez chwili zawahania przyznała, że nigdy nie czuła potrzeby posiadania dzieci. Artystka wróciła też wspomnieniami do swojego pierwszego małżeństwa z Radosławem Majdanem i ujawniła coś, o czym wcześniej praktycznie nie mówiła publicznie. Jej słowa natychmiast przyciągnęły uwagę internautów.

„Nie, nigdy nie chciałam. Ja poznałam mojego pierwszego męża jak miałam 17 lat, a on miał 30. Bardzo duża była różnica wieku. Byłam młodą dziewczynką. On miał czasami parcie na dziecko i tak sobie myślałam: “jak tu dostosować moje przekonania do tych wszystkich archaicznych przekonań mężczyzn?”. Przy czym ja rozumiem, że mężczyźni chcą mieć dzieci. My się w sobie zakochaliśmy. Wtedy myślałam, żeby to połączyć i sobie wynająć surogatkę” – wyznała wokalistka.

To właśnie fragment dotyczący surogatki wywołał największe emocje w mediach społecznościowych. Dla części internautów była to jedna z najbardziej zaskakujących wypowiedzi artystki od dawna. Inni zwracali uwagę, że Doda po raz kolejny odważyła się powiedzieć głośno coś, o czym wiele kobiet nadal boi się mówić publicznie. Dyskusja szybko przerodziła się w szerszą debatę o presji związanej z macierzyństwem.

POLECAMY: To on wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Sam się wygadał

Dlaczego Doda nie chce mieć dzieci?

W dalszej części rozmowy piosenkarka podkreśliła, że jej decyzja nie wynika z egoizmu czy niechęci do dzieci, ale ze świadomości własnych emocji i potrzeb. Doda wyjaśniła, że jej zdaniem dziecko powinno pojawić się na świecie wyłącznie wtedy, gdy jest naprawdę chciane przez obie strony. Artystka nie ukrywała również zdziwienia reakcjami części ludzi, którzy krytykują osoby świadomie rezygnujące z rodzicielstwa.

„Dziecko musi być chciane i kochane. Dziecko musi być efektem podjęcia decyzji dwóch odpowiedzialnych ludzi, którzy nie podejmują decyzji egoistycznie. Bardzo dziwi mnie, chociaż nie powinno, bo w sumie więcej jest głupich ludzi niż mądrzejszych, że ktoś interpretuje moje słowa jako egoizm. Moje słowa są właśnie szczytem czegoś odwrotnego” – dodała.

Słowa artystki bardzo szybko obiegły internet i wywołały prawdziwą burzę komentarzy. Jedni chwalili ją za odwagę i autentyczność, inni przyznawali, że w Polsce temat świadomej rezygnacji z macierzyństwa nadal pozostaje tabu. Wiele osób zwracało uwagę na to, że kobiety publicznie mówiące o braku instynktu macierzyńskiego wciąż spotykają się z ogromną krytyką i niezrozumieniem.

Rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem pokazała też zupełnie inną stronę byłego piłkarza. Dotąd kojarzony głównie ze sportem, coraz swobodniej odnajduje się w roli prowadzącego i nie boi się zadawać gościom bardzo osobistych pytań. Dzięki temu jego podcast zaczyna przyciągać coraz większą uwagę, szczególnie gdy pojawiają się w nim tak głośne nazwiska jak Doda.

Jedno jest pewne – po tej rozmowie o Dodzie znów zrobiło się bardzo głośno. Artystka po raz kolejny udowodniła, że nie zamierza dopasowywać swoich poglądów do oczekiwań innych i mówi dokładnie to, co myśli. A to sprawia, że niezależnie od kontrowersji wokół jej słów, trudno przejść obok nich obojętnie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sensacyjne wieści ws. Żudziewicz i Jeschke. Tego nikt się nie spodziewał

Co uważacie o słowach Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Grzegorz Krychowiak i Doda (fot. zdjęcie prasowe RMF FM)
Doda (fot. screen YouTube “W stylu Krychowiaka)
Radosław Majdan i Małgorzata Rozenek-Majdan (fot. screen Instagram Radosław Majdan)
Radosław Majdan (fot. screen YouTube Przegląd Sportowy)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Pascal Brodnicki zdradza kulisy wyboru do “MasterChef” i wspomina poruszające chwile z “Azja Express” – tego nie było w TV!

Opublikowano

w dniu

przez

Pascal Brodnicki zdradza kulisy wyboru do “MasterChef” i wspomina poruszające chwile z “Azja Express” – tego nie było w TV!

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Management Viki Gabor zabrał głos po „dwunastce” dla Izraela. Jest oświadczenie

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością