news
„Czasem jestem bardzo kobieca, a czasem zakładam spodnie” – II część wywiadu z Omeną Mensah
Czy Pani kiedyś doznała negatywnego aspektu popularności?
Jasne! Mnóstwo razy! Bycie kolorową dziewczyną w kraju blondynek jest swego rodzaju sztuką (śmiech). Obecnie raczej nic złego mnie nie spotyka, kiedyś było na pewno więcej takich niemiłych sytuacji. Wydaję mi się, że Polska otwiera się na Świat. Dowodem na to są kolorowe osoby, takie jak ja, które gdzieś w tych mediach funkcjonują i to jest fajne. W ogóle wydaje mi się, że każde kolejne pokolenie, to będzie pokolenie uśmiechniętych ludzi. Ja się uwielbiam śmiać i wygłupiać (śmiech). Jestem mega pozytywna i zawsze mnie dziwi, dlaczego ludzie w Polsce są tacy ponurzy.
Jak Pani myśli, dlaczego tak jest?
To wynika trochę z takiego doświadczenia – były czasy komuny, szarości, walki o to, żeby zdobyć towar i nie było powodów do uśmiechu. Oczywiście zdarzały się wyjątki np. moja mama, która jest pozytywna. Ale dopiero kolejne pokolenia są o wiele bardziej uśmiechnięte. Ja myślę, że za ileś lat, gdzieś się spotkamy i będą te statystyki zupełnie inne, ale obecnie jesteśmy ponurym narodem. Narzekanie jest na porządku dziennym. Zawsze się śmieję, jak ktoś mnie za granicą pyta: „how are you”, to mówię „better than you!” (śmiech). Ludzie są w szoku, bo to jest zupełnie niepolskie!
Ludzie są po prostu bardzo zazdrośni i zawistni
I to jest coś, czego ja zupełnie nie rozumiem! Nie wiem z czego to wynika. Patrzymy pod siebie, a nie na zespół. Ja trenowałam koszykówkę i to jest też fajny sposób, żeby nauczyć się pracy w zespole. Nauczyło mnie to pracy nad trofeum wszystkich. Nie, że ty sama robisz dla siebie, tylko każdy musi dać z siebie wszystko, bo chcemy zdobyć puchar. To jest fajna sprawa!
Pani nie pojawia się zbyt często na „celebryckich” imprezach. Dlaczego?
Szczerze mówiąc chodzę na te imprezy, ale teraz mam tak dużo pracy, że nie mam na to po prostu czasu. Wiecie ile to wymaga przygotowania? Zosia musi przyjechać, musi mi wybrać ciuchy, coś wypożyczyć, coś kupić… To są 2-3 godziny. Jak mam je poświęcić na takie wyjście, to ja wolę teraz się skupić nad swoją książką, albo egzaminami, które właśnie zaczęłam zdawać.
Pani też projektuje meble!
Tak! Mam nawet swoją markę! Indywidualizm – taka jest misja i ideologia. Ammadora to jest moje dziecko, taka moja druga natura, która się przerodziła w biznes. Bardzo się w tym realizuję, mam swoją grupę ludzi, która te meble tworzy i tutaj a propos talentów, zapraszam wszystkich chętnych do współpracy. Dostaję fajną satysfakcję od zadowolonych klientów, którzy też uczestniczą w tworzeniu tych rzeczy, bo mówią, czego oczekują. To są meble inspirowane sztuką. Ja bardzo lubię sztukę, interesuję się nią, oglądam – to jest taki mój konik. To jest w sferze moich zainteresowań, poza amatorskim robieniem zdjęć.
Pani robi bardzo dużo rzeczy!
Tak, bo ja jestem ashanti (śmiech). A propos mojego pochodzenia – imię Omena, oznacza kobietę bardzo przedsiębiorczą, zorganizowaną (śmiech).
To wszystko jasne! Nieprzypadkowe imię!
Nieprzypadkowe (śmiech). Ja taka zawsze byłam. Ja w ogóle uważam, że kobiety takie są. Zauważcie jedną rzecz – kobieta najlepiej odczytuje komunikaty niewerbalne. Wie jak się do nich ustosunkować, ma świetnie rozwiniętą inteligencję emocjonalną, potrafi współodczuwać to, co inni odczuwają, dzięki czemu potrafią się odpowiednio zachować. Nawet jak pracuję z kobietami, to dla mnie kobiety są lepsze.
Woli Pani pracować z kobietami?
Szczerze? Nie chciałabym panów w żaden sposób obrazić (śmiech), są oczywiście cudowni, fajni, ale jak trzeba wynieść śmieci, to trzeba wynieść śmieci, ale nie można według nich, oprócz tego po drodze zobaczyć, czy trawa dobrze skoszona, czy drzewka dobrze rosną itd. Jak mają do wykonania jedno zadanie, to jest to jedno zadanie, natomiast kobieta po drodze idąc ze śmieciami, zobaczy, że można by było zrobić mnóstwo innych rzeczy. Kobiety potrafią zdywersyfikować swoją pracę i mają podzielną uwagę. Posiadają niesamowitą siłę, którą trzeba wykorzystywać (śmiech).
Kobiety też bardzo często ze sobą konkurują
To zależy, bo jeżeli kobiety tworzą fajny, zgrany team i mają cel, który trzeba zrealizować, to one ten cel zrealizują. Nie bez powodu się mówi, że kobiety idą po trupach do celu. Jeśli jest grupa, drużyna, to kobiety naprawdę są w stanie świetnie ze sobą współpracować. Każda wie, która w czym jest dobra i którą do czego może zaangażować. Z mężczyznami jest tak, że są oni bardziej analityczni i konkretni, natomiast my we wszelkiego rodzaju pracach jesteśmy kreatywniejsze i bardziej zorganizowane, a do tego przebojowe! Lepiej się odnajdujemy w rożnych sytuacjach.

Pani nie konkuruje ze swoimi koleżankami z branży?
Kompletnie! Ja jestem tak od nich różna, a one ode mnie… Zresztą ja sama sobie moją ścieżkę wymyśliłam oraz to, co robię i się na tym skupiam. Nie za bardzo mnie interesuje to, co robią moje koleżanki, byleby czyniły dobrze! (śmiech). Nie mam potrzeby konkurowania. Może jakby posadzili obok mnie same mulatki, to może wtedy (śmiech). Zobaczcie, nawet specjalnie dla was upięłam dzisiaj włosy (śmiech).
Bardzo nam miło (śmiech)! Czyli stawia Pani na kobiety!
To też nie jest tak. Mój ulubiony fryzjer, to mężczyzna. Uważam, że mężczyźni są w tym świetni. Jest kilka profesji, w których oczywiście uważam, że faceci – akurat, jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenia – lepiej się odnajdują. Ale jeśli chodzi o współpracę, to zdecydowanie wolę kobiety. Teraz pracuję nad takim projektem odnośnie tolerancji, edukacji i pracuję z grupą kobiet. Wszystko zależy od zadania. Fachowcy, którzy pracują przy moich meblach są świetni, ale wiecie ile kosztuje mnie czasem wytłumaczenie im różnych rzeczy?(śmiech).
Nie potrafią odczytać Pani wizji? (śmiech)
To jest dość trudne (śmiech). Dla nich taka estetyka na najwyższym poziomie jest trudna. Najważniejsze, że ma być zrobione dobrze i poprawnie, a jeśli ja wymagam jeszcze czegoś, co nie jest zwyczajne, to nie zawsze się to wiąże od razu z akceptacją.
Z jednej strony Pani zarządza, a z drugiej ma Pani duszę artystyczną!
Każda kobieta ma w sobie taką duszę artystyczną. Wszystkie lubimy piękną biżuterię, ładnie się ubrać… Jesteśmy kobietami. Ja w jednej sferze jestem bardzo kobieca, a w drugiej trzeba włożyć spodnie (śmiech).
Pani była kiedyś modelką. Mówi się, że modeling to seks, narkotyki itp. Czy Pani też się kiedykolwiek o coś takiego otarła?
Nie, szczerze mówiąc nigdy (śmiech). Pewnie, że coś takiego jest, pytanie, czy podchodzimy do tego rozsądnie. Wszystko jest dla ludzi, trzeba siebie znać. Jeżeli ktoś jest słaby, to niech lepiej nie próbuje – takie jest moje zdanie. Niech lepiej nawet nie próbuje alkoholu, bo można po jednym łyku zostać alkoholikiem. Jeśli ktoś ma do tego jakąś swoją ideologię i swoje zasady, to raczej nie zostanie wciągnięty w to zło.
Nie myślała Pani nigdy o tym, aby poważnie zająć się modelingiem?
Nie. Ja byłam wychowywana w przekonaniu, że uroda jest fajna i pomaga, ale przemija. Często pracuję wykorzystując swój wygląd. Praca w telewizji, to nie jest tylko fonia, to raczej jest wizja. 90% przekazu jest niewerbalne, tylko 7% przekazu to jest słowo. Zróbcie sobie kiedyś test w domu, włączcie coś i wyłączcie dźwięk. Zobaczycie jak wiele można wyczytać z tego, jak się ktoś porusza, zachowuje itd. Kobiety mają to na najwyższym poziomie rozwinięte. Chociażby mamy…Przecież dziecko nie mówi prawie do 3ciego roku życia! Mama jednak wie, kiedy dziecko chce mleko, kiedy zrobiło kupkę, kiedy siku (śmiech) Mama wszystko wie!
Nie boi się Pani o swoją posadę? Tego, że przyjdzie ktoś młody, zdolny…
Dlatego robię tak wiele rzeczy! (śmiech). Po to kończę studia doktoranckie, żeby w mojej karierze zajmować się właśnie edukowaniem. Po to też zajmuje się szkoleniami. Nie można zakładać, że przez całe życie będzie się robić to samo. Te czasy minęły, żebyśmy zaczynali pracę w jednej firmie i byśmy do 50tki, czy 60tki w niej siedzieli.
Jak wygląda Pani standardowy dzień?
Muszę wstać chwilę po 5tej, przygotować się do tego, co się dzisiaj wydarzy, przyjechać szybciutko do TVN, porozmawiać z synoptykiem, wziąć od niego dane i wejść na pierwsze spotkanie z prowadzącym poranek, czyli np. z Jarkiem Kuźniarem albo Marcinem Żebrowskim. Podczas takiego dyżuru, który trwa mniej więcej do 13-14, tych spotkań jest sporo i za każdym razem rozmawiamy na tematy pogodowe w Polsce. Prognoza pogody jest bardzo popularna, ludzie bardzo lubią oglądać pogodę, lubią wiedzieć, co się wydarzy. Oprócz tego, że prowadzę pogodę robiłam też swojego czasu mnóstwo magazynów sportowych i podróżniczych. Także tych różnych formatów poza pogodą i telewizją było bardzo dużo. Doświadczenie mam spore (śmiech) Teraz też pracuję nad kolejnym formatem, zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale na razie nic nie mogę wam zdradzić! (śmiech)
Czy są jeszcze jakieś rzeczy, których Pani nie zrobiła?
No pewnie! Mnóstwo! Na razie jednak, wstydem by było, gdybym powiedziała, że jestem niezadowolona. Wręcz przeciwnie – ja bardzo świadomie buduję swój wizerunek, świadomie aktywizuję się w jakieś działania, bo to są rzeczy, które są zgodne ze mną, które są dla mnie wyzwaniami, wymagają ode mnie pracy nad sobą. I przede wszystkim zawsze mają przynieść wymierne korzyści, a ja jestem po ekonomii! (śmiech) Jakkolwiek na te rzeczy, które robię nie patrzeć, to jednak tę praktykę i racjonalizm można znaleźć, jak chociażby w Ammadorze. Wiadomo, że to jest coś, co ja bardzo kocham, ale nagle się okazuje, że z czegoś takiego można zrobić fajny biznes. Myślę, że podchodząc tak do wszystkiego w życiu jest fajnie, bo oczywiście można wydać pieniądze na swoje pasje i nic z tego nie mieć, ale można też z tej pasji uczynić fajną formę pracy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nie czuję, że pracuję, bo tak tę swoją pracę lubię, tak się w niej realizuje, że ja nie czuję zmęczenia i to jest coś, czego życzę wszystkim.
Ma Pani jakieś takie hobby, o którym nikt nie wie? Np. słucha Pani ciężkiego metalu?(śmiech)
Bardzo się interesuję muzyką. Ostatnio mam taką zajawkę na muzykę niszową, polskie kapele np. Kamp. To grupa z Łodzi – rewelacyjne chłopaki! Teraz też np. byłam z Olivierem Janiakiem w górach, robiliśmy materiał i mi pokazał fajną muzykę polską – Fismol! Bardzo mi się spodobał klimat, ale ogólnie Kamp, naprawdę polecam! W ogóle nie brzmią po polsku, ale byłam na ich koncercie, kupiłam płytę i są super!
Koncertuje Pani?
Jasne, dużo! Chciałam iść na Backstreet Boys, ale miałam sesję zdjęciową do mojej książki, więc się nie wyrobiłam. Ale taki był plan żeby iść i powspominać stare, dobre czasy (śmiech) Byłam też ostatnio z córką na Macklemore, bo ona uwielbia jeździć na koncerty. Ma nawet założony zeszyt, w którym odznacza te, na których już była. Byłam też na koncercie Selah Sue, na Openerze, na koncercie Madonny w Berlinie, chociaż on mi się akurat nie podobał. Byłam też na koncertach jazzowych w Berlinie. Niedawno, gdy robiliśmy Projekt Zima, pojechaliśmy do knajpy pod Szczawnicą – takie miejsce, że nawet nie sądziłam, że może istnieć! Była to mała knajpa, w klimacie, w górach – przyjechała do niej grupa bałkańska! To było coś zupełnie innego, bo to się rzadko ogląda i to było dla mnie bardzo fajne doznanie artystyczne. Z polskiej muzyki bardzo lubię też klimaty Edyty Bartosiewicz, stare Varius Manx. Ostatnio też kupiłam płytę Dawida Podsiadło.
Będzie Pani chroniła córkę przed medialnym światem?
Moją córkę angażuję czasem w swoje różne zawodowe działania, bo ona jest dość ambitna. Zbiera na różne rzeczy, a w domu wychodzę z założenia, że jak jej dam na tacy, to jej nie zmotywuję do żadnych działań.
Kręci jąświat telewizji?
Chyba jak każdą nastolatkę. Wiele rzeczy jej się podoba, aczkolwiek ona bardzo fajnie do tego podchodzi. Nie chce być prezenterką, ona chce być chirurgiem urazowym. Mój tata jest kardiochirurgiem, więc cieszy mnie to bardzo. Oby w tym swoim postanowieniu gdzieś tam wytrwała. Zawsze się śmieję, że przez nią wszyscy będą chcieli chorować. Jest taka piękna, że każdy będzie się chciał u niej leczyć (śmiech).
Niewiarygodne, że ma Pani nastoletnią córkę!
Ja sama w to nie wierzę! Vanessę rodziłam na 5 roku studiów. Większość osób mówiła, że gdzie ja te studia ukończę, że nie ma takiej opcji, a ja się zaparłam. Stwierdziłam, że muszę mieć wyższe wykształcenie, że co ja mam dziecku powiedzieć, że nie skończyłam studiów?! To było tylko dla mnie motywacją do ciężkiej pracy. A czy ją będę chronić przed światem telewizji? Ja ją aktywizuję w różnego rodzaju działania, czasem nawet w akcje charytatywne, albo jakieś sesje zdjęciowe. Ona chce, ale podchodzi do tego bardzo praktycznie. Zdaje sobie sprawę, że ma urodę, która jej pomoże, ale to nie jest coś, co jest na zawsze. Wszystko w życiu kiedyś się kończy, więc trzeba mieć alternatywę chociażby w postaci świetnego wykształcenia, pomysłu na siebie – bez tego ani rusz!
Pani cały czas jest w formie!
(Śmiech) ja po prostu jestem szczęśliwą kobietą! Gdybym powiedziała, że jest inaczej, to bym po prostu skłamała.
Niewiele jest osób, które podchodzą do życia w tak pozytywny sposób jak Pani.
Ja lubię sobie żartować, lubię chodzić do teatru, a jak do teatru, to tylko na komedie. Słucham wiele opowieści, że ktoś był na ambitnej sztuce… Dla mnie życie jest tak ambitne, tak trudne, smutne i przykre czasami, że jeśli ja mam się jeszcze męczyć, to dajcie spokój! Np. w Teatrze Kwadrat, to ja już wszystkie sztuki obejrzałam. Nawet do mnie dzwonią i mówią, że nie ma już nic nowego (śmiech), ewentualnie coś, co nie jest komedią, ale ja wtedy odpowiadam, że tylko komedyjki i nic więcej! (śmiech) Dobry spektakl, który polecam, to Burdel Szopka. Dobry motyw bo, porusza temat gender. To jest trochę teatr, trochę kabaret i komentuje aktualne tematy związane z Warszawą. Ja ostatnio byłam i był pan gender, ubrany w rajstopy i sukienkę! Płakałam ze śmiechu! (śmiechu) A co do gender, przyszła do mnie ostatnio moja koleżanka rehabilitantka i opowiedziała mi taką sytuację… Jej klientka opowiadała, że zepsuł jej się komin i poszła go naprawić. Naprawiała, czyściła, umęczyła się 1,5h i idzie do kuchni, a tam jej facet stoi w fartuchu przy zlewie, gotuje obiad. Mówi mu, że super, że gotuje, ale że mógł jej pomóc z tym kominem, a on do niej się odwraca i mówi – „no co? Gender!” (śmiech).
Zobacz również – ” W ogóle nie marzyłam o tym, aby pracować w telewizji” – I część wywiadu z Omeną Mensah
news
Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka
Jedna z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich miesięcy doczekała się finału przed sądem pierwszej instancji. Zapadł wyrok wobec kierowcy, który z ogromną prędkością doprowadził do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Słowa sędziego podczas uzasadnienia nie pozostawiły wątpliwości, jak ocenił zachowanie oskarżonego. Dowiedz się więcej!
Warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na Trasie Łazienkowskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł 28-letni Łukasz Żak, który odpowiadał za spowodowanie katastrofalnego w skutkach zdarzenia drogowego. Sprawa od samego początku budziła ogromne emocje ze względu na dramatyczny przebieg wypadku i jego konsekwencje.
Według ustaleń śledczych Łukasz Żak prowadził samochód marki Volkswagen Arteon, poruszając się z prędkością przekraczającą 220 kilometrów na godzinę. Dodatkowo znajdował się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie uderzył w samochód, którym podróżowała czteroosobowa rodzina.
Skutki zderzenia okazały się tragiczne. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia. Po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł z miejsca zdarzenia, co dodatkowo obciążyło jego sytuację procesową.
POLECAMY: Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku
Sędzia nie gryzł się w język. Tak zwrócił się do Łukasza Żaka podczas wyroku
Podczas ogłaszania wyroku sędzia Maciej Mitera odniósł się nie tylko do samego przebiegu wypadku, ale również do wcześniejszego zachowania oskarżonego. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że oskarżony wielokrotnie wystawiał cierpliwość wymiaru sprawiedliwości na próbę.
“Uważam, że będzie to dla pana refleksja, wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby” – mówił sędzia.
Sędzia nie miał również wątpliwości, że wymierzona kara odpowiada wadze popełnionego czynu. W jego ocenie okoliczności sprawy nie pozostawiały miejsca na łagodniejszą ocenę zachowania kierowcy.
“Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe” – podkreślił sędzia.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera zwrócił szczególną uwagę na prędkość, z jaką poruszał się samochód oskarżonego. Podkreślił, że przy ponad 220 kilometrach na godzinę kierowca praktycznie nie ma możliwości odpowiedniej reakcji na zagrożenie pojawiające się na drodze.
“Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę?” – zapytał sędzia.
Po chwili sędzia dodał również krótkie, ale bardzo wymowne podsumowanie:
“Naprawdę nie ma szans reakcji” – wtrącił sędzia.
Choć wyrok został już ogłoszony, sprawa nie dobiegła jeszcze końca. Orzeczenie nie jest prawomocne, a pełnomocniczka Łukasza Żaka zapowiedziała złożenie apelacji. Oznacza to, że sprawą zajmie się jeszcze sąd wyższej instancji, który ponownie przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy.
Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej stał się jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa na polskich drogach. Dramat rodziny, która w jednej chwili straciła bliską osobę, wywołał szeroką dyskusję na temat odpowiedzialności kierowców, nadmiernej prędkości oraz prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Ostateczny finał tej sprawy poznamy dopiero po zakończeniu postępowania odwoławczego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety




Autor: Szymon Jedynak
news
Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się wielkimi krokami, a produkcja wciąż odkrywa kolejne karty. Choć widzowie poznają już nazwiska uczestników, największa tajemnica dotyczy obsady jurorskiego stołu. Do mediów trafiły właśnie zaskakujące informacje, które mogą całkowicie odmienić oblicze programu. Dowiedz się więcej, kto zajmie miejsce Ewy Kasprzyk!
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. Produkcja sukcesywnie ogłasza kolejne gwiazdy, które już od września zawalczą o Kryształową Kulę. Jednocześnie wśród fanów nie milkną spekulacje dotyczące tego, kto zastąpi Ewę Kasprzyk, która po kilku edycjach pożegnała się z rolą jurorki.
Ewa Kasprzyk była związana z programem od lat. Najpierw sama wystąpiła na parkiecie jako uczestniczka trzeciego sezonu Polsatowskiej odsłony „Tańca z Gwiazdami”, gdzie w parze z Janem Klimentem zajęła czwarte miejsce. Dziewięć lat później wróciła do formatu jako jurorka i zasiadała za stołem jurorskim w latach 2024–2026.
W czerwcu tego roku Polsat oficjalnie poinformował, że aktorka kończy swoją przygodę z programem. Z komunikatu wynikało, że decyzja była związana z jej innymi zobowiązaniami zawodowymi. Niemal natychmiast ruszyła lawina spekulacji dotyczących nazwiska osoby, która zajmie jej miejsce.
Informację o odejściu aktorki potwierdził także sam Edward Miszczak, który nie szczędził jej ciepłych słów. Dyrektor programowy Polsatu podkreślił, że przez ostatnie lata wnosiła do programu nie tylko wiedzę artystyczną, ale także ogromną dawkę humoru i luzu.
„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówi dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.
W mediach pojawiały się kolejne kandydatury. Wśród potencjalnych następczyń wymieniano między innymi Edytę Górniak, Idę Nowakowską, Agatę Kuleszę, Kayah, Annę Muchę czy Beatę Kozidrak. Żadne z tych nazwisk nie zostało jednak oficjalnie potwierdzone przez produkcję.
POLECAMY: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety
Julia Wieniawa nową jurorką w “Tańcu z Gwiazdami”?
Tymczasem, jak ustalił Kozaczek, wybór miał paść na osobę, której wcześniej niemal nikt nie typował. Według zakulisowych informacji nową jurorką „Tańca z Gwiazdami” ma zostać Julia Wieniawa. To właśnie ona miałaby zająć miejsce Ewy Kasprzyk podczas nadchodzącej edycji programu.
Jak przekazuje portal, decyzja miała już zapaść, a Julia Wieniawa otrzymała propozycję, która wiązała się z ważnym wyborem zawodowym. Według informacji zza kulis aktorka miała zdecydować się na współpracę z Polsatem kosztem dalszego udziału w „Mam Talent!”.
“To już jest oficjalne! Julia Wieniawa będzie nową jurorką „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka dostała niełatwe ultimatum: albo taneczne show Polsatu, albo „Mam talent!”. Nie wahała się nawet przez chwilę. Sama ma ogromny sentyment do tego programu. Sama zajęła drugie miejsce w 11. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jest po szkole musicalowej, więc wie, jak ważna jest umiejętność łączenia ekspresji z tańcem na scenie” – przekazał informator stacji na łamach Kozaczka.
Nie byłby to zresztą pierwszy kontakt Julii Wieniawy z tanecznym show. Aktorka wystąpiła w 11. edycji programu jesienią 2020 roku. Jej partnerem był Stefano Terrazzino, a para zachwycała zarówno jurorów, jak i widzów. Ostatecznie dotarli aż do finału, zajmując drugie miejsce.
Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim wyborem może być również doświadczenie jurorskie Julii Wieniawy. Przez trzy ostatnie sezony zasiadała w jury programu „Mam Talent!”, gdzie oceniała uczestników u boku Agnieszki Chylińskiej, Marcina Prokopa i Agustina Egurroli. Dla wielu widzów była jedną z twarzy odświeżonej odsłony formatu.
Kilka dni temu Julia Wieniawa oficjalnie pożegnała się z programem TVN, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych.
“To były trzy lata pełne emocji, wzruszeń, śmiechu i spotkań z niezwykle utalentowanymi ludźmi. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tego programu i przeżyć tyle pięknych chwil. Dziękuję widzom za to, że byliście z nami przez ten czas. Dziękuję wszystkim uczestnikom za odwagę i serce, które zostawiali na tej scenie. I dziękuję całej ekipie — przed kamerą i za kulisami — za wspólnie spędzone sezony. W życiu wszystko ma swój czas. Każdy rozdział kiedyś się kończy, żeby mógł zacząć się kolejny. Odchodzę z wdzięcznością, pięknymi wspomnieniami i ogromną ciekawością tego, co przede mną. Dziękuję za tę przygodę. Do zobaczenia” – informowała Julia Wieniawa.
Na razie Telewizja Polsat nie odniosła się oficjalnie do doniesień dotyczących Julii Wieniawy i nie potwierdziła składu jury 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jeśli jednak zakulisowe informacje okażą się prawdziwe, będzie to jedna z największych niespodzianek przed startem nowego sezonu. Była finalistka programu miałaby bowiem wrócić na parkiet w zupełnie nowej roli – tym razem jako osoba oceniająca występy kolejnych gwiazd.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny
Będzie Wam brakować Ewy Kasprzyk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Muzycznie Zakręceni – nowy projekt łączący koncert, kabaret i spotkanie z artystami. Wielka premiera w Lędzinach
Muzyka na żywo, humor, znani artyści śląskiej sceny rozrywkowej i publiczność, która staje się częścią widowiska – tak zapowiada się premierowa odsłona projektu „Muzycznie Zakręceni”. To autorski format estradowy, który zadebiutuje 27 września w sali Piast w Lędzinach i ma szansę stać się jedną z najciekawszych propozycji koncertowo-rozrywkowych na Śląsku, a także w całej Polsce i zagranicą. Organizatorzy stawiają na emocje, świetną muzykę, spontaniczność oraz atmosferę, która sprawi, że każdy uczestnik będzie czuł się częścią wydarzenia. Zapowiada się prawdziwa muzyczna petarda, o niezapomniane emocje widzów zadbają: Beathris, Edek Dworniczek, Zbyszek Lemański, Krzysztof “Kris” Knapek.
Nowa jakość na scenie rozrywkowej
Rynek wydarzeń kulturalnych nieustannie się rozwija, a publiczność coraz częściej oczekuje czegoś więcej niż klasycznego koncertu. Właśnie z tej potrzeby narodził się projekt „Muzycznie Zakręceni” – autorska inicjatywa, która łączy koncert, program rozrywkowy, humor, rozmowy z artystami oraz aktywny udział publiczności. To wydarzenie stworzone z myślą o widzach, którzy chcą nie tylko posłuchać dobrej muzyki, ale także poznać wykonawców od bardziej prywatnej strony, usłyszeć historie zza kulis, wspólnie się pośmiać i spędzić wieczór w wyjątkowej atmosferze. Premierowa odsłona projektu odbędzie się w sali Piast w Lędzinach przy ul. Lędzińskiej 55, gdzie scena zamieni się w miejsce pełne pozytywnej energii, muzycznych emocji i niezapomnianych spotkań. – Cała nasza czwórka bardzo się lubi. Spotykaliśmy się w różnych programach przy okazji wywiadów i koncertów. Zdecydowaliśmy się połączyć siły i stworzyć wspólny projekt, za którym stoi Divinita Event. Cieszymy się na spotkania z publicznością i już nie możemy się ich doczekać – mówi Beata Jastrzębska, czyli Beathris, znana z takich hitów jak „Bieszczadzkie sny” czy „Krupówki”.
Muzyka i humor – duet idealny
Twórcy projektu wychodzą z założenia, że najlepsze koncerty to te, podczas których publiczność czuje się swobodnie. Dlatego “Muzycznie Zakręceni” nie będzie serią kolejnych występów następujących po sobie, lecz spójnym widowiskiem scenicznym.
W programie znajdą się: największe przeboje zaproszonych artystów, premierowe kompozycje, wspólne wykonania utworów, rozmowy z wykonawcami, anegdoty z życia estradowego, humorystyczne sytuacje, spontaniczne interakcje z publicznością, niespodzianki przygotowane specjalnie na ten wieczór. Całość została zaplanowana tak, aby widz ani przez chwilę się nie nudził. Dynamiczna forma sprawi, że koncert stanie się widowiskiem pełnym emocji, śmiechu i wzruszeń.
Publiczność będzie częścią wydarzenia
Jednym z najważniejszych założeń projektu jest stworzenie wyjątkowej relacji pomiędzy sceną a publicznością. Organizatorzy podkreślają, że widzowie nie będą jedynie obserwatorami wydarzeń. To właśnie oni staną się integralną częścią koncertu poprzez wspólną zabawę, rozmowy, śpiew i spontaniczne reakcje, które stworzą niepowtarzalny klimat każdego występu. Dzięki temu każda edycja “Muzycznie Zakręconych” będzie inna i jedyna w swoim rodzaju.
Projekt, który można zorganizować wszędzie
Choć premiera odbędzie się w Lędzinach, twórcy od początku zakładają, że projekt będzie miał charakter mobilny. Program został przygotowany w taki sposób, aby można było go realizować zarówno podczas kameralnych koncertów, jak i największych wydarzeń plenerowych w Polsce i na świecie. “Muzycznie Zakręceni” doskonale sprawdzą się podczas: wydarzeń organizowanych przez domy i ośrodki kultury, świąt miast i gmin, festynów rodzinnych, imprez plenerowych, koncertów okolicznościowych, wydarzeń firmowych, spotkań integracyjnych, eventów promocyjnych. Każda realizacja może zostać dopasowana do charakteru imprezy oraz oczekiwań organizatora.
Za projektem stoi Divinita Event
Pomysłodawcą i organizatorem projektu jest Divinita Event – firma specjalizująca się w kompleksowej organizacji wydarzeń kulturalnych, koncertów, imprez plenerowych oraz eventów firmowych. Marka od lat realizuje przedsięwzięcia obejmujące nie tylko organizację wydarzeń, ale również pełną obsługę techniczną. W jej ofercie znajdują się profesjonalne sceny, systemy nagłośnienia, oświetlenie koncertowe, ekrany LED oraz kompleksowa realizacja techniczna widowisk. Za Divinita Event stoi Dawid – pasjonat muzyki i organizacji wydarzeń, od wielu lat współpracujący z artystami oraz instytucjami kultury. Misją firmy jest tworzenie wydarzeń, które pozostają w pamięci uczestników, budują emocje i integrują ludzi wokół dobrej muzyki.
“Muzycznie Zakręceni” są naturalnym rozwinięciem tej filozofii, projektem, który ma dostarczać widzom nie tylko koncertowych emocji, ale również wyjątkowych wspomnień.
Gospodarz wieczoru – Maciej Jabłoński
Całość poprowadzi Maciej Jabłoński, jeden z najbardziej doświadczonych konferansjerów współpracujących ze śląską sceną rozrywkową. Jego ogromne doświadczenie sceniczne, błyskotliwość oraz poczucie humoru sprawiają, że potrafi błyskawicznie nawiązać kontakt z publicznością. Przez lata współpracował z wieloma czołowymi polskimi artystami, prowadząc zarówno kameralne wydarzenia, jak i duże koncerty oraz festiwale. To właśnie on będzie spoiwem całego widowiska, łącząc występy artystów z rozmowami, żartami i interakcjami z publicznością.

Więcej o artystach projektu „Muzycznie zakręceni”
Beathris – niesamowita energia prosto z Bieszczad
Jedną z gwiazd projektu będzie Beathris, czyli Beata Izabela Jastrzębska – wokalistka pochodząca z Bieszczad, od wielu lat związana ze Śląskiem. Publiczność zna ją z takich utworów jak „Bieszczadzkie sny”, „Krupówki”, „Wakacje w Bieszczadach”, „Zakochana cała” czy „Chłopca poznałam”. Jej koncerty wyróżniają się ogromną energią, naturalnością oraz znakomitym kontaktem z publicznością.
Artystka aktywnie angażuje się również w działalność społeczną. Jest ambasadorką kilku Domów Pomocy Społecznej, uczestniczy w akcjach charytatywnych i została czterokrotnie wyróżniona w plebiscycie „Osobowość Roku” za działalność artystyczną i społeczną.

Edek Dworniczek – showman z ogromnym doświadczeniem
Na scenie wystąpi także Edek Dworniczek, charyzmatyczny wokalista i twórca projektu Edek Dworniczek Art. Przez dziesięć lat był liderem zespołu Blue Party, koncertując na najważniejszych scenach w Polsce. Publiczność mogła oglądać go m.in. w programie „Must Be The Music”, podczas występów w Amfiteatrze w Opolu czy Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Obecnie rozwija autorską działalność muzyczną, współpracując z uznanymi kompozytorami i aranżerami. Jego koncerty słyną z ogromnej energii, profesjonalizmu oraz widowiskowego charakteru.

Zbyszek Lemański – artysta, który od lat tworzy przeboje
Kolejnym uczestnikiem projektu będzie Zbyszek Lemański – wokalista, kompozytor, aranżer oraz producent muzyczny. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci śląskiej sceny szlagierowej. Od najmłodszych lat związany z muzyką, stworzył wiele przebojów cenionych zarówno przez publiczność, jak i środowisko muzyczne. Do jego najbardziej znanych utworów należą między innymi „Zapraszam Cię na taras”, „Zróbmy imprezę na sianie” oraz „Jak Anioł stróż”. Na scenie zachwyca nie tylko muzykalnością, ale również niezwykłą łatwością budowania relacji z publicznością. W swoich koncertach łączy tradycję z nowoczesnym brzmieniem, tworząc repertuar trafiający do odbiorców w każdym wieku.

Krzysztof „KRIS” Knapek – nowe spojrzenie na klasykę
Publiczność usłyszy również Krzysztofa „KRIS” Knapka – wokalistę, autora tekstów, muzyka i aranżera. Od ponad osiemnastu lat związany jest z estradą. Brał udział w takich programach telewizyjnych jak „X Factor”, „Must Be The Music”, „Mam Talent” oraz „Mosz Grajfka – Zostań Gwiazdą”. Artysta ma na swoim koncie tysiące kilometrów tras koncertowych u boku wykonawców śląskiej i ogólnopolskiej sceny muzycznej. Od 2022 roku realizuje projekt „Krzysztof K śpiewa Krzysztofa K”, będący muzycznym hołdem dla Krzysztofa Krawczyka. Wydana przy tej okazji płyta „Estyma” spotkała się z dużym zainteresowaniem słuchaczy, a koncerty projektu pokazują, że klasyczne przeboje w nowoczesnej odsłonie wciąż potrafią wzruszać i porwać publiczność.

Początek nowej muzycznej tradycji
“Muzycznie Zakręceni” mają ambicję stać się wydarzeniem cyklicznym, które będzie gościło na scenach domów kultury, podczas miejskich świąt oraz największych imprez plenerowych w całej Polsce. To projekt, który udowadnia, że koncert może być czymś znacznie więcej niż tylko występem muzycznym. To spotkanie ludzi, emocji i dobrej energii, podczas którego śmiech przeplata się z muzyką, a artyści i publiczność wspólnie tworzą wyjątkową atmosferę. Premiera w Lędzinach będzie pierwszą okazją, aby przekonać się, jak wygląda widowisko, którego najważniejszymi bohaterami są muzyka, humor i ludzie kochający dobrą zabawę. „Muzycznie Zakręceni” to propozycja dla wszystkich, którzy cenią dobrą muzykę, uśmiech i spotkania z artystami w niepowtarzalnej atmosferze. To projekt, który już od pierwszej edycji zapowiada się jako jedna z najbardziej interesujących inicjatyw rozrywkowych na Śląsku. Bilety już do nabycia.




Fot. materiały prasowe
news
Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety
Widzowie „Halo tu Polsat” muszą przygotować się na spore zaskoczenie. W najbliższy weekend na ekranie pojawią się zupełnie nowe pary prowadzących, a Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski po raz pierwszy od dawna nie wystąpią razem. Czy to początek większych zmian? Odpowiedź może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Program „Halo tu Polsat wakacje” od początku lata odwiedza kolejne zakątki Polski, pokazując widzom najpiękniejsze regiony kraju. W specjalnych wakacyjnych wydaniach prowadzący przenoszą się do plenerowych studiów, skąd łączą się na żywo z głównym studiem w Warszawie. Tym razem ekipa śniadaniówki zawita do malowniczej Szczawnicy.
Już 18 i 19 lipca plenerowe studio programu zostanie zlokalizowane na Placu Dietla – w samym sercu Pienin. To właśnie stamtąd prowadzący będą rozmawiać z gośćmi, prezentować atrakcje regionu i zachęcać widzów do wakacyjnych podróży. Część programu tradycyjnie będzie realizowana również ze studia w Warszawie.
Największą niespodzianką okażą się jednak nowe konfiguracje prowadzących. Produkcja zdecydowała się na zmianę duetów, co z pewnością zwróci uwagę stałych widzów programu.
POLECAMY: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Jest nowe oświadczenie rodziny
Nadchodzą ROSZADY w “Halo tu Polsat” [KULISY]
W najbliższy weekend Katarzyna Cichopek nie pojawi się u boku swojego partnera, Macieja Kurzajewskiego. Aktorka po raz pierwszy poprowadzi wakacyjne wydanie programu razem z Aleksandrą Filipek. To właśnie one będą gospodyniami plenerowego studia w Szczawnicy.
Z kolei Maciej Kurzajewski stworzy zupełnie nowy duet z Pauliną Sykut-Jeżyną. Oboje pozostaną w warszawskim studiu, skąd będą łączyć się z prowadzącymi w Szczawnicy i rozmawiać z zaproszonymi gośćmi. Dla widzów będzie to okazja, by zobaczyć prezenterów w zupełnie nowych konfiguracjach.
Choć zmiana może wydawać się zaskakująca, ma ona związek wyłącznie z wakacyjną formułą programu. W specjalnych letnich wydaniach produkcja często eksperymentuje z duetami prowadzących, dopasowując je do lokalizacji i charakteru poszczególnych odcinków. Nie oznacza to więc, że Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski zostali na stałe rozdzieleni.
Na widzów czeka również imponująca lista gości. W warszawskim studiu pojawi się między innymi Piotr Kędzierski, który opowie o swojej nowej roli prowadzącego program „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Nie zabraknie także znanych twarzy ze świata filmu i telewizji.
Przed kamerami zobaczymy również Barbarę Bursztynowicz z mężem, Annę Dereszowską, Karola Strasburgera oraz Joannę Trzepiecińską. Każdy z gości opowie o swoich aktualnych projektach i planach zawodowych, dzięki czemu weekendowe wydania śniadaniówki zapowiadają się wyjątkowo atrakcyjnie.
Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Produkcja przygotowała także coś dla fanów programu „Taniec z Gwiazdami”. Pod koniec niedzielnego wydania Polsat oficjalnie ujawni nazwisko kolejnej gwiazdy, która jesienią zawalczy o Kryształową Kulę. To jedna z najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi ostatnich dni.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gdzie mieszka Michał Wiśniewski z Mandaryną? Są nowe ustalenia
Lubicie oglądać “Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news4 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news4 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
news4 dni temuMichał Wiśniewski POTWIERDZIŁ związek z Mandaryną. Wydał specjalne oświadczenie
-
news5 dni temuBURZA po występie Skolima w TVP. Fani nie kryli rozczarowania
-
news3 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
showbiz4 dni temuZ kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
-
news4 dni temuMagdalena Stużyńska schudła 10 kg. Nie uwierzycie, czego NIE robiła

Dodaj komentarz