Śledź nas

news

#FETYSZlight: #Sława Karoliny Korwin-Piotrowskiej na grillu

Opublikowano

w dniu

Koniec maja. Na rynku ukazuje się nowa książka Karoliny Korwin Piotrowskiej #Sława. Znane nazwisko, rzadko kiedy przekręcane, chociaż anty-fani zarzucają podobieństwo w bezczelności do innego Korwina, z którym jednak nie ma żadnych zbieżności.

Żadna też z książek Karoliny nie jest tak zła jak „Vademecum Ojca”. W strzępkach piżamy i z eko śniadaniem, siadam przed telewizorem i włączam Dzień Dobry TVN. Przemawiać ma bowiem autorka, co zapowiadano dnia poprzedniego. Czekam. Przygotowuję się do wywiadu i recenzji, więc jestem ciekaw co powie. A zazwyczaj mówi dużo.

Polecamy#FETYSZlight: Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia

Śniadaniówki to takie telewizje na mleku. Nie ma w nich nic specjalnego, chyba że pod uwagę weźmiemy napis „Special” przy Special K, czyli płatkach śniadaniowych Kelloggs. Ma być miło, obiektywnie i bez ISIS. W sensie – żadnego terroru, jak najmniej polityki, love & peace, w tle playback i udawana gitarzystka, malowany na płótnie Baranek Boży, znak pokoju. Amen. Czyli zupełnie inaczej niż w książkach Korwin-Piotrowskiej. Tam nie ma miejsca na pitu-pitu, bo szkoda na to i papieru i oczu Czytelników. Od porannej telewizji wymagam najchętniej Wellman i Prokopa w niezmienionej konfiguracji każdego dnia. Chcę dowcipu, inteligencji i dobrego menu. Niestety nie zawsze można mieć, co się chce i tym razem, musiałem przetrwać półtoragodzinne próby bycia rozrywkową Anny Kalczyńskiej, a ona nie potrafi być rozrywkowa nawet przy mojej ulubionej Agnieszce Jastrzębskiej, która wali mostki ze śmiechu. Mimo wszystko łączę się w bólu i z nią, kiedy ma zasiąść na sofie koło telewizyjnej królowej lodu. Nie pomoże bowiem wykonywana po mistrzowsku, jazda figurowa rzęs, mimo że jest złoty medal na Olimpiadzie w Capitolu. Nie pomogą wykonywane gwiazdy, rozgwiazdy i salta ustne. Nie pomoże nawet skok przez kozła oschłości. Kalczyńska pozostaje niewzruszona. Blond Królowa Kier. Najmądrzejsza. Spójna wizerunkowo. Nienagradzana. Ani nagrodami, ani brawami. Ale… #SŁAWĘ przesunięto na koniec programu, kiedy prowadzącej widocznie chciało się już bardzo sikać, lód roztopił się w świetle reflektorów. Fakt, że nie chce być na antenie, że zaraz ją rozsadzi widać było od momentu, kiedy Korwin-Piotrowska zasiadła na kanapie. I się zaczęło. „Napisałaś książkę o polskim show biznesie, kto dał Ci do tego prawo? Kim Ty jesteś? Co to w ogóle jest?! A Ty to nie jesteś celebrytką?”. Przyczajona Anna, ukryta Kalczyńska, odziała się w strój szermierski i z drewna języka próbuje utkać szabelkę. I nagle z telewizji śniadaniowej robi się Sofageddon. Roast bez Wojewódzkiego i jego Sztywnego Pala Azji. W sensie Renulki. Grill normalnie. Prowadząca, a za chwilę i prowadzący wyczuli zrzut mięsa i wtem gotowi rozkładać ruszt, tylko zapałek zabrakło i grill się nie odbył, nie będzie spóźnionej Majówki. I nagle po tej dziwnej walce w dwa ognie, bez zapłonu, koniec programu, książki nie polecamy, w ogóle niewypowiedziane, lecz widoczne „w sumie to się pierdol” i jakiś występ na żywo, którego nie pamiętam, bo pozostał mi tylko niesmak. I do dzisiaj nie wiem, czy Kalczyńskiej odeszły wody zawiści, że nie jest bohaterką książki, czy może w myślach lepiła jakieś ciasto, które miało być pączkiem i kipieć miało smacznym budyniem, ale na żywo wyszedł zakalec. Miał być rzut karny i gol, a poszło w publikę, nikt nie oddał piłki. Wyszedł bełt – coś niejadalnego, ciężkostrawnego jak przedobrzona sława, nieodżałowane pięć minut sto lat temu, jak niewykorzystany talent show, albo i życiowy potencjał. Zmarnowana szansa. Mimo że prezenterka chciała rozbić Koło Fortuny, zabrakło Magdy, nie dokonało się pocałowanie Pana, ale została sławna na parę minut. Jak większość „Planktonu” z książki, o który tak dopytywała na śniadaniowej kanapie.

Polecamy – #FETYSZlight: Manifest Singla

Najgłupsze pytanie jakie można zadać brzmi, o czym jest #SŁAWA? O bigosie. I sposobie jego przyrządzania, aby pozostał smaczny i świeży. I nieprzesolony. Naprawdę. Sława to bigos. Trzeba wiedzieć jak ją jeść, jak w niej się taplać, jak obronić swój przepis na udaną potrawę, czy to pięć minut, piosenka, film, felieton czy album z fotografiami. Sława to przepis na życie, to najgorszy narkotyk, to historia, o której opowiada ta książka. Sława to przyjaciółka na dobre, na złe, nigdy i na dobre i na złe. Sława to wyrok. Śmierć. Spuścizna. Bunt. Portret. Zdjęcie. News. Paryski tunel. Samochód podziurawiony kulami 164 razy. Dwójka złodziei i para kochanków w jednym. Happy Birthday dla Prezydenta i fiolka tabletek zapita alkoholem. Białe prześcieradło. Chorobliwe tycie. Anoreksja. Łysienie. Starzenie się. Sława. Ona, kiedy znajdzie się w Twoim życiu, obejmie wszystkie jego aspekty. Będzie opowiadała Twoją historię na tyle sposobów, że sam się w tym pogubisz. Korwin-Piotrowska (nigdy nie wiem czy z myślnikiem czy bez) sprytnie buduje historię sławy – cofa się do prahistorii, ery kamienia niemedialnego, idzie przez fotozoik, a następnie czasy przedfacebookowe by dotrzeć do przefiltrowanych Instagramem dzisiejszych momentów kiedy w ustawieniach Snapa, każdy może być weterynarzem twarzy albo chirurgiem mięśnia czy zbyt małych piersi. Każdy jest doktorem Gojdziem i Bruce Webber’em fotografii. Klik. Prawie jak Mario Testino. Nigdy jak Donatella Versace. Sława to suka. Lubi podcierać się swoimi ofiarami, czy to za życia, czy to po. Sława obnaża – pedofilię, homoseksualizm, rozbiera ze skórzanych kurtek. Chaplin, Dean, Monroe, Bergman, Dietrich, to tylko kilka nazwisk z którymi miała romans, bo jest wszystkoseksualna. Przecież sławne są obecnie nawet zwierzęta. Sława zoofilka.

Polecamy – #FETYSZlight: słów kilka o naczelnych hejtu w necie [felieton]

Ponad 300 stron dobrze skrojonej opowieści o pra-celebryctwie. Historia, której jednak nie uczą w szkole. W szkole, moja nauczycielka, która prowadziła zawsze monolog, nigdy nie opowiedziała o morderstwie Romanowów, nie zdradziła sekretów królowej Wiktorii, doskonale posługującej się pierwszymi oznakami celebryctwa i zainteresowania fotografią. Historie mrożące krew w żyłach i zdjęcia martwych Bonnie &Clyde’a czy Marilyn Monroe. Nie jest to książka, która zmieni świat, uratuje życie, jakiś must-have sezonu, ale powinni przeczytać ją wszyscy ci, którzy chcieliby znaleźć się na czerwonym dywanie. Czyli wszyscy. Korwin-Piotrowska twierdzi, że wszyscy jesteśmy celebrytami. Nie. Nie jesteśmy. Ale wszyscy chcielibyśmy nimi być, co widać – na polskim globusie. Mamy ikony, gwiazdy, poczekalnię, plankton i nową nadzieję. I w zależności od poziomu, ten glob albo się świeci w trakcie dotyku, albo tonie w oceanie nicości. Są tacy, którzy pozostaną zapamiętani, na wieki, wieków amen i tacy, którzy przyjdą się nażreć, nawciągać, napić, a z ich jestestwa zapamiętamy tyle, że pokazali waginę, albo pestkę. Przepraszam, penisa. #SŁAWA obnaża mechanizmy, operacje na żywych organizmach, trochę przestrzega, grożąc palcem, ale wciąż jednak zachęca, przyjdź i nażryj się. Weź mnie. Kiedy w końcu dochodzimy do punktu G, o którym mówili w DDTVN, jesteśmy na stronie 427 na 543 zapisane, czyli prowadzący lubią krótkie gry wstępne, bo przeszli od razu do meritum i polskiego podwórka. Do polskiego globusa wspomnianego wcześniej. Ale nie chcę rujnować Państwu lektury książki. Nie chcę jej opowiadać, rzucać nazwiskami, żonglować żartem. Proszę po nią sięgnąć. To dobra lektura na lato. Trochę taka lemoniada, co schłodzi i napisana jest szczerze, nie jak ustawiona na zysk „Lemonade” Beyonce. Chociaż i tu zdarzają się zdrady – matek, ojców i ideałów.

Polecamy –  #FETYSZLight: ARTYSTA???

Czytając #SŁAWĘ wielokrotnie zastanawiałem się, co by było gdybym był znany. Pomyślałem o darmowych ubraniach, przybijaniu piątek z tymi wszystkimi ludźmi z pierwszych stron gazet i jakoś mnie tak zemdliło. Pomyślałem o rozmowie z Misterem Polski czy Miss Boiska (tak to się nazywało?). A nie, to była Miss Euro, zebrała tyle goli, że jest i w książce. My, ludzie piwnic, ludzie, którzy robią zakupy w Biedronce czy Lidl’u zachłystujemy się fałszywym wizerunkiem tych wszystkich gwiazd. Normalnie codzienne, medialne głębokie gardło. Media dymają nas na kolanach, orają nam mózgi bez gumy, wciskają kit o złudnym szczęściu, pieniądzach, a tak naprawdę wszyscy mamy kredyty we frankach i jesteśmy równi. Ino niektórzy koszą kasę z Instagrama za to, że są. Albo za to, że za grube pieniądze stworzy ich zawrotne jak wir w kiblu kariery. Potrwają tak długo jak kasa będzie się zgadzała. Jak taka Deynn-Nigdy-O-Tobie-Nie-Słyszałem. I jej chłopak koks. Razem ćwiczymy, razem dochodzimy, razem znikamy. O tym jest #SŁAWA.

Polecamy – #FETYSZLight i MACY GRAY, czyli nie kolejna celebrytka!

Codziennie przeglądam portale plotkarskie. Na jednym z nich nawet mnie publikują. Nie mam pojęcia kim jest połowa ludzi, o których się pisze. Oni wyskakują z jakiegoś wulkanu, hej, hej, hej sokoły! Siedzę w tej swojej piwnicy, czytam książki, które mi się podobają, sam wybieram rozmówców, nikt mi za to nie płaci, nie ma sławy liczonej w złotówkach, ale jest zadowolenie. Jest refleksja, którą Korwin-Piotrowska stara się zostawia Czytelnikom, po lekturze #SŁAWY. I mimo iż żałuję, że brak tam kilku nazwisk z polskiego podwórka, polecam lekturę tej książki. I proszę mi nie mówić, tak jak w prywatnych wiadomościach, będziesz miły, bo „gdyby nie KKP to nigdy bym o Tobie nie usłyszała”. Proszę Państwa, ja nie jestem miły. To najgorsze słowo jakim można kogokolwiek i kiedykolwiek określić. Zły dotyk boli całe życie. Ale miłego nikt nie pamięta. Nie chcę być miły. Korwin-Piotrowska w dziale „Plankton” też nie jest.

Zobacz również – #FETYSZlight: Polskie cierpienie narodu?

Tekst: Bartek Fetysz z Londynu.
Fot.  Prószyński i S-ka, Raex Murillo

Bądź na bieżąco – polub nas na Facebooku!

news

Obowiązkowe napiwki? Bosacka NIE WYTRZYMAŁA po słowach Gesslera

Opublikowano

w dniu

przez

Temat napiwków ponownie wywołał gorącą dyskusję. Tym razem wszystko za sprawą mocnych słów Mateusza Gesslera, który uważa, że dodatkowe wynagrodzenie dla obsługi powinno być obowiązkiem każdego gościa restauracji. Na jego stanowisko zdecydowała się odpowiedzieć Katarzyna Bosacka, a jej słowa mogą zaskoczyć. Dowiedz się więcej!

Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.

Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.

„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.

Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.

„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.

POLECAMY: Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem

Katarzyna Bosacka odpowiada na pomysł Gesslera

Wypowiedź Mateusza Gesslera szybko zwróciła uwagę Katarzyny Bosackiej. Ekspertka zajmująca się tematyką konsumencką przyznała, że doskonale rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii. Ma również wśród znajomych restauratorów i od lat obserwuje pracę osób zatrudnionych w restauracjach. Mimo to nie zgodziła się z twierdzeniem, że napiwek powinien być obowiązkowy.

Katarzyna Bosacka podkreśliła, że sama zostawia dodatkowe pieniądze wtedy, kiedy rzeczywiście jest zadowolona z poziomu obsługi. Jej zdaniem napiwek powinien pozostać formą dobrowolnego podziękowania, a nie obowiązkową opłatą, której klient nie może uniknąć. Szczególnie mocno zwróciła uwagę na sytuacje, w których dodatkowa opłata za obsługę jest już doliczona do rachunku.

„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.

To właśnie kwestia tak zwanego ukrytego serwisu wydaje się najbardziej irytować Katarzynę Bosacką. Jej zdaniem klient powinien mieć jasną informację o wszystkich dodatkowych kosztach jeszcze przed dokonaniem zamówienia. Jeśli opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez wyraźnego komunikatu, gość może nieświadomie zostawić kolejny napiwek, sądząc, że wcześniejsza kwota obejmowała wyłącznie koszt zamówionych dań i napojów.

W swoim wpisie Bosacka zwróciła również uwagę na presję, jaką restauracje mogą wywierać na klientów. Jej zdaniem napiwek powinien wynikać z satysfakcji z obsługi, a nie z poczucia obowiązku czy zakłopotania przy płaceniu rachunku. Jeśli klient ma wrażenie, że jest zmuszany do dodatkowej opłaty, może to przynieść restauracji skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego.

„U mnie presja wywierana w ten sposob na kliencie działa odwrotnie proporcjonalnie do apetytu na tę konkretną restaurację” – zakończyła.

Wypowiedzi Mateusza Gesslera i Katarzyny Bosackiej pokazują, że kwestia napiwków wciąż nie ma jednej oczywistej odpowiedzi. Z jednej strony pracownicy gastronomii często liczą na dodatkowe wynagrodzenie, które może stanowić istotną część ich zarobków. Z drugiej strony klienci chcą mieć pewność, że sami decydują o tym, czy nagrodzą obsługę za dobrze wykonaną pracę. Jedno pozostaje pewne – słowa restauratora i odpowiedź Bosackiej ponownie rozpaliły dyskusję o tym, gdzie kończy się dobry zwyczaj, a zaczyna obowiązek.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza

Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Gessler (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Katarzyna Bosacka (fot. screen YouTube Zwierciadło)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skolim BRONI Martyniuka? Wokalista ostro reaguje na aferę z Jackiem Kawalcem

Opublikowano

w dniu

przez

Afera wokół Zenona Martyniuka i Jacka Kawalca wciąż nie cichnie. Do trwającego konfliktu dołączyła kolejna znana postać, która zdecydowała się jasno opowiedzieć po jednej ze stron. Skolim nie miał wątpliwości, kogo należy wesprzeć. Dowiedz się więcej!

Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Jacka Kawalca, który sparodiował Zenona Martyniuka, jednocześnie sugerując, że gwiazdor disco polo korzysta podczas występów z playbacku. Sprawa szybko nabrała rozgłosu i wywołała reakcje kolejnych przedstawicieli branży muzycznej. Głos w dyskusji zabrali artyści, którzy nie pozostali obojętni wobec sposobu, w jaki potraktowano jednego z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów disco polo.

Iwona Węgrowska skomentowała sprawę pisząc:

“Jacek, przesadziłeś. Jak możesz?! On jedyny od wielu lat jest na rynku i zrobił karierę w stylu disco. Dopiero po nim wielu innych artystów. Z całym szacunkiem do ciebie, bo też cię bardzo lubię i szanuję jak każdego, ale powinieneś go przeprosić […]”To było tak słabe, że mi się płakać chce. Przepraszam za tak zazdrosnych ludzi w tym kraju. Jacku wybacz! Słabe na maksa” – napisała Iwona Węgrowska

POLECAMY: Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza

Teraz do grona osób komentujących aferę dołączył Skolim. Muzyk zna Zenona Martyniuka nie tylko z medialnych doniesień, ale również z pracy przy programie „Disco Star”, gdzie obaj zasiadają przy jednym stole jurorskim. Wokalista postanowił wykorzystać serię pytań i odpowiedzi na Instagramie, aby powiedzieć, co naprawdę sądzi o starszym koledze z branży.

Wypowiedź Skolima nie pozostawiła większych wątpliwości. Artysta mówił o Zenonie Martyniuku wyłącznie w pozytywnych słowach i podkreślił, że darzy go ogromnym szacunkiem. Co więcej, muzyk zdecydowanie sprzeciwił się żartom i krytyce, które pojawiły się w ostatnim czasie pod adresem króla disco polo.

“”I teraz wam powiem bardzo ważną rzecz. (…) To jest cudowny człowiek. On w każdym wywiadzie mówi: »Skolim robi z*******e piosenki. Każda piosenka to hit. Lubię Skolimka«. Ja też za niego trzymam kciuki. Zenek to jest cudowny człowiek. Człowiek kocha muzykę, robi to, co uwielbia i daje z siebie wszystko. On jest jak Skolim” – porównał do siebie starszego kolegę po fachu.

Słowa Skolima pokazują, że jego relacja z Martyniukiem wykracza poza zwykłą zawodową znajomość. Młodszy artysta nie tylko docenia dorobek starszego kolegi, ale również podkreśla jego podejście do muzyki. Zdaniem Skolima Zenon Martyniuk robi dokładnie to, co kocha, i przez lata konsekwentnie daje publiczności to, co potrafi najlepiej.

Nie zabrakło również bezpośredniego odniesienia do samej afery. Skolim przyznał, że nie rozumie, dlaczego Zenon Martyniuk stał się obiektem tego rodzaju żartów. Jego zdaniem wieloletni dorobek artysty i jego pozycja na polskiej scenie muzycznej powinny być wystarczającym powodem, by odnosić się do niego z szacunkiem.

“Nie rozumiem tego naśmiewania się. Nie rozumiem tego umniejszania. (…) Zawsze murem stanę za nim. Całym sercem jestem za nim” – dodał Skolim.

To zdecydowana deklaracja lojalności wobec Zenona Martyniuka. Skolim nie próbował tonować swoich słów ani szukać kompromisu. Wprost zaznaczył, że w sytuacji, gdy jego starszy kolega jest atakowany lub wyśmiewany, zamierza stanąć po jego stronie. Tym samym dołączył do grona artystów, którzy publicznie okazali wsparcie gwiazdorowi disco polo.

Nie wiadomo, czy słowa Skolima zakończą medialną burzę wokół Jacka Kawalca i Zenona Martyniuka. Jedno jest jednak pewne – młodszy gwiazdor jasno określił swoje stanowisko. W obliczu krytyki nie zamierza odwracać się od kolegi, z którym współpracuje przy „Disco Star”, a jego publiczna deklaracja wsparcia może jeszcze bardziej podgrzać atmosferę wokół całej sprawy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skandal na koncercie Skolima? Majka Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”

Miło ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Zenon Martyniuk (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Kalczyńska po raz kolejny udowodniła, że nie boi się mówić tego, co myśli. W nowym wywiadzie dziennikarka gorzko oceniła sposób, w jaki media i publiczność traktują Dodę, zarzucając Polakom „krótką pamięć” i pobłażliwość wobec celebrytów. Dowiedz się więcej!

Anna Kalczyńska przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN i współprowadzącą „Dzień Dobry TVN”. To właśnie ona w 2023 roku miała okazję powitać Dodę na antenie śniadaniówki po jej wieloletniej nieobecności w stacji. Dziś jednak okazuje się, że dziennikarka nie należy do grona osób zachwyconych medialnym powrotem wokalistki i otwarcie mówi o swoim rozczarowaniu tym, jak funkcjonuje świat show-biznesu.

W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla serwisu Kozaczek Anna Kalczyńska podzieliła się wyjątkowo gorzką refleksją na temat współczesnych celebrytów. Jej zdaniem osoby z kontrowersyjną przeszłością zbyt łatwo wracają na szczyt popularności, a kolejne medialne afery nie mają dla nich niemal żadnych konsekwencji. Dziennikarka nie kryła zdziwienia, że takie postacie wciąż trafiają na okładki gazet i pozostają jednymi z najgłośniejszych nazwisk polskiego show-biznesu.

“Dziwi mnie fakt, że takie osoby mimo wszystkich swoich win, przewinień i tego, co niosą z całym swoim świadomym udziałem – nikt nie każe im robić rzeczy, które robią i które powinny się odkładać i być ciężarem dla nich, skutkować jakimś medialnym ostracyzmem, tak się nie dzieje i te osoby dalej lądują na czołówkach gazet” – stwierdziła ex gwiazda TVN.

POLECAMY: Skandal na koncercie Skolima? Majka Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”

Anna Kalczyńska nie oszczędziła Dody. Padła wyjątkowo gorzka diagnoza

Choć wypowiedź Anny Kalczyńskiej dotyczyła szerszego zjawiska, nie miała wątpliwości, że jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest właśnie Doda. Dziennikarka podkreśliła, że nie kwestionuje talentu wokalistki ani jej umiejętności scenicznych, ale uważa, że publiczność zbyt łatwo oddziela artystę od jego kontrowersyjnych działań poza sceną.

Zdaniem byłej gwiazdy TVN ogromną rolę odgrywa tu postawa odbiorców. To właśnie widzowie i fani – według niej – decydują o tym, kto pozostaje na szczycie popularności. Nawet jeśli wokół danej osoby przez lata narastały liczne medialne konflikty czy kontrowersje, wystarczy charyzma, uroda i talent, by znów zdobyć sympatię milionów.

“Nie sposób pani Dorocie Rabczewskiej odmówić talentu. Ma głos, którego potrafi użyć. Ludzie nie oddzielają tego, kim ta pani jest w prywatnym życiu, od tego, co sobą prezentuje jako potencjał wokalny. Doceniają jej wokal, jej ładną twarz i to wystarczy, żeby wszystko inne jej wybaczyć, twierdząc, że cała jej działalność prywatna jest jej prywatną sprawą” – dodała dziennikarka.

Słowa Anny Kalczyńskiej wywołały ogromne emocje, ponieważ dotknęły tematu, który od lat dzieli opinię publiczną. Dla jednych artysta powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat swojej twórczości, dla innych – popularność wiąże się również z odpowiedzialnością za własny wizerunek i zachowanie. Dziennikarka wyraźnie opowiedziała się po tej drugiej stronie.

Była prowadząca „Dzień Dobry TVN” zwróciła uwagę, że podobna pobłażliwość nie dotyczy wszystkich zawodów. Jej zdaniem politycy, dziennikarze czy zwykli ludzie znacznie częściej ponoszą konsekwencje swoich błędów, podczas gdy celebryci potrafią niemal bez przeszkód odbudować swoją pozycję w mediach.

To właśnie kwestia podwójnych standardów najmocniej wybrzmiała w całej rozmowie. Anna Kalczyńska nie ukrywała, że jej zdaniem świat show-biznesu rządzi się zupełnie innymi zasadami niż pozostałe obszary życia publicznego. W efekcie osoby znane często otrzymują kolejne szanse, których inni nigdy by nie dostali.

“Są osoby, które są wyjęte spod wielu reguł, które obowiązują zwykłych śmiertelników, polityków, dziennikarzy… Ale celebrytów nie. To jest smutne”- wtrąciła prowadząca “Wydarzenia” w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Żona Filipa Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Zgadzacie się ze słowami Anny Kalczyńskiej Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anna Kalczyńska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Doda (fot. zdjęcie prasowe RMF FM)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Skandal na koncercie Skolima? Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”

Opublikowano

w dniu

przez

Nagranie z koncertu Skolima wywołało w sieci prawdziwą burzę. Wszystko za sprawą słów piosenki, które – zdaniem wielu internautów – zdecydowanie nie powinny padać w obecności najmłodszych. Sprawę ostro skomentowali Mariusz Kałamaga i Majka Jeżowska. Dowiedz się więcej!

Skolim bez wątpienia przeżywa jeden z najbardziej intensywnych okresów w swojej karierze. Muzyk jest obecnie jednym z najczęściej zapraszanych artystów na koncerty plenerowe, festiwale i miejskie imprezy. Tylko tego lata ma zagrać ponad 160 koncertów, co pokazuje skalę jego popularności. Gwiazdor może liczyć na ogromną publiczność, ale jego twórczość od dawna wzbudza również sporo emocji. Tym razem granica została – zdaniem części odbiorców – przekroczona w szczególnie kontrowersyjny sposób.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z jednego z występów Skolima, które opublikował serwis ASZ:dziennik. Na materiale widać muzyka wykonującego utwór “Kamikaze”, zawierający niecenzuralne i przeznaczone dla dorosłych treści, podczas gdy tuż obok niego znajdują się dzieci. To właśnie ich obecność sprawiła, że fragment koncertu szybko zaczął wywoływać dyskusję w internecie. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy tego typu repertuar powinien być wykonywany w sytuacji, gdy na scenie lub tuż przy niej znajdują się najmłodsi.

Nagranie nie przeszło bez echa również wśród przedstawicieli polskiego show-biznesu. Materiał przekazał dalej Mariusz Kałamaga, który zdecydował się na bardzo mocny komentarz. Komik nie ograniczył swojej krytyki wyłącznie do samego Skolima. Oberwało się również rodzicom, którzy – jego zdaniem – dopuścili do sytuacji, w której dzieci znalazły się tak blisko wykonawcy śpiewającego tego rodzaju tekst.

“Skolim z dziećmi na rękach śpiewa: (przyp. red. – fragment piosenki nie nadaje się do cytowania). Co za rzyg i te jego wszystkie ckliwe wypowiedzi o wartościach, jakie wyniósł z domu. Patotwór, patorodzice. Stop skolimoskopii”– napisał Kałamaga.

Wpis Mariusza Kałamagi szybko przyciągnął uwagę internautów. Jego słowa były wyjątkowo dosadne i nie pozostawiały wątpliwości, że komik zdecydowanie nie akceptuje sytuacji pokazanej na nagraniu. Szczególnie mocno wybrzmiała krytyka rodziców, ponieważ to właśnie oni – jak sugerował artysta – powinni zadbać o to, jakie treści docierają do ich dzieci podczas imprez masowych.

POLECAMY: Żona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa

Majka Jeżowska UDERZA w słuchaczy Skolima

Na tym jednak kontrowersje się nie skończyły. Pod publikacją pojawił się również komentarz Majki Jeżowskiej, która od lat kojarzona jest z twórczością kierowaną przede wszystkim do młodszej publiczności. Wokalistka również nie próbowała łagodzić swojego stanowiska i bardzo ostro oceniła zarówno twórczość Skolima, jak i osoby, które ją śledzą i wspierają.

“Poj****i są słuchacze i fani tej twórczości” – napisała Jeżowska.

Słowa Majki Jeżowskiej natychmiast zwróciły uwagę internautów. Jej komentarz był krótki, ale niezwykle dosadny. Wokalistka wprost wyraziła swoje zdanie na temat odbiorców muzyki Skolima, czym sama również wywołała kolejną falę dyskusji. Część komentujących przyznała jej rację, inni uznali natomiast, że artystka poszła zdecydowanie za daleko, oceniając nie tylko muzyka, lecz także jego fanów.

W komentarzach pod nagraniem pojawiło się mnóstwo głosów oburzenia. Internauci zwracali uwagę przede wszystkim na obecność dzieci oraz fakt, że najmłodsi – jak wynika z nagrania – mogą znać słowa kontrowersyjnego utworu.

„Naprawdę rodzice pozwalają dzieciom słuchać takich piosenek?”, „To miała być rodzinna impreza?”, „Nie wszystko, co bawi dorosłych, powinno być kierowane do dzieci”, „Trudno uwierzyć, że nikt nie widzi w tym problemu”, „Brak słów” – czytamy w komentarzach.

Nie wszyscy jednak uważali, że odpowiedzialność za tę sytuację powinien ponosić przede wszystkim Skolim. Część internautów wskazywała, że koncerty i festyny miejskie są wydarzeniami, na które przychodzą całe rodziny, dlatego to rodzice powinni wcześniej ocenić, czy repertuar danego wykonawcy jest odpowiedni dla ich dzieci. W tej perspektywie problemem nie jest wyłącznie sam tekst piosenki, ale również świadoma decyzja o zabraniu najmłodszych na wydarzenie, podczas którego można spodziewać się treści przeznaczonych dla dorosłych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie

Co uważacie o tej sytuacji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

(fot. screen Instagram AszDziennik)
(fot. screen Instagram AszDziennik)
Majka Jeżowska (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Skolim (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – “Lato z Radiem i TVP” z 8 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością