showbiz
Klaudia El Dursi szczerze o macierzyństwie! Trudne początki i problemy z córeczką?
Popularność zdobyła dzięki udziałowi w programie „Top Model”, a następnie jako prowadząca „Hotel Paradise”, gdzie jej energia, autentyczność i szczerość sprawiły, że zyskała ogromną sympatię widzów. Dziś jednak jej życie wygląda inaczej – błysk fleszy ustąpił miejsca codzienności, a priorytetem stała się rodzina. Celebrytka właśnie powitała na świecie trzecie dziecko i nie ukrywa, że macierzyństwo to nie tylko radość, ale i wiele wyzwań. Dowiedz się więcej!
Klaudia El Dursi swoją medialną przygodę rozpoczęła od programu „Top Model”. Choć nie udało jej się sięgnąć po zwycięstwo, nie potrzebowała pierwszego miejsca, aby zostać zapamiętaną przez publiczność. Jej naturalność, determinacja i wyjątkowa uroda sprawiły, że producenci szybko dostrzegli w niej potencjał. Niedługo później została prowadzącą „Hotel Paradise”, co okazało się strzałem w dziesiątkę – widzowie pokochali jej szczerość i bezpośredniość, a sama celebrytka zaczęła być postrzegana jako jedna z najciekawszych osobowości telewizyjnych młodszego pokolenia.
Choć jej kariera rozwijała się dynamicznie, ostatni rok przyniósł wielkie zmiany. El Dursi zdecydowała się bowiem skupić na życiu rodzinnym i wychowywaniu dzieci. Narodziny trzeciego dziecka były dla niej momentem przełomowym. Zamiast dalszej pracy w świecie telewizji i na planach zdjęciowych, celebrytka wybrała spokój codzienności, w której najważniejsze są drobne chwile spędzone z bliskimi. To świadomy wybór, pokazujący, że dla niej priorytetem stało się macierzyństwo, a nie błysk reflektorów.
W trakcie ciąży Klaudia El Dursi dzieliła się z fanami wieloma detalami – od codziennych nawyków aż po emocje związane z oczekiwaniem na dziecko. Jednak sam poród i pierwsze chwile po nim postanowiła zachować tylko dla siebie. Dopiero dwa dni później pokazała w mediach społecznościowych zdjęcie ze szpitala, na którym widniały balony z napisami „Baby girl” i „Baby boy”. Ten gest, choć zaskakujący dla obserwatorów przyzwyczajonych do jej otwartości, pokazał, że są momenty, które celebrytka chce przeżyć w ciszy i intymności, z dala od opinii publicznej.
Macierzyństwo nie odcięło jej jednak od fanów. Wręcz przeciwnie – El Dursi regularnie publikuje relacje, w których pokazuje kulisy codziennego życia z niemowlakiem. Nie unika trudnych tematów i nie próbuje przedstawiać swojej rzeczywistości w wyidealizowany sposób. Ostatnio przyznała, że jej taras wygląda jak plac budowy, co wywołało uśmiechy internautów, którzy z pewnością docenili dystans celebrytki do samej siebie. Dzięki takiej autentyczności widzowie mają poczucie, że widzą prawdziwą Klaudię, a nie tylko wykreowany obraz medialny.
POLECAMY: Gosia Ohme pracuje w TVP, a pojawi się jesienią w “Dzień dobry TVN”! Jak to możliwe?
Klaudia El Dursi ma problemy z małą córeczką?
Jednym z pierwszych wyzwań, o których otwarcie opowiedziała Klaudia El Dursi, są zwykłe spacery z córeczką. Wydawałoby się, że to codzienny rytuał, który daje chwilę wytchnienia mamie i dziecku, jednak w przypadku celebrytki nie wygląda to tak kolorowo. Gwiazda wyznała, że jej maleństwo wcale nie jest fanką wózka i zdecydowanie woli bliskość mamy, co potrafi skutecznie utrudnić nawet krótki wyjście z domu. Jak przyznała:
Idziemy na lody. Choć spacer z moją małą księżniczką to wcale nie taka prosta sprawa. Nie przepada za leżakowaniem w wózku, bo najlepiej przy cycusiu mamusi. Idę więc żwawym krokiem, może zdążę zanim straci cierpliwość – napisała na InstaStories.
Innym tematem, który El Dursi poruszyła w swoich relacjach, była kwestia smoczków. To odwieczny dylemat wielu mam – sięgać po ten sposób uspokajania malucha czy konsekwentnie z niego rezygnować. Celebrytka przyznała, że do tej pory była raczej przeciwniczką smoczków i wychowywała swoje dzieci bez ich użycia. Jednak tym razem zaczęła się zastanawiać, czy warto zmienić podejście, bo jej córeczka ma problem z zaakceptowaniem wózka i fotelika samochodowego. Jak napisała w sieci:
Dotychczas byłam zwolennikiem bezsmoczkowego wychowywania dzieci, ale poważnie rozważam czy tym razem smoczek nie pójdzie w ruch (o ile księżniczka polubi jakiś) – czytamy.
Choć jeszcze niedawno Klaudia El Dursi twardo obstawała przy wychowywaniu dzieci bez smoczka, życie szybko zweryfikowało jej plany. Celebrytka otwarcie opowiedziała o tym, że postanowiła nie upierać się przy dawnych zasadach i zaczęła szukać rozwiązania, które sprawdzi się przy jej córeczce. Po rozmowach z innymi mamami i własnych przemyśleniach zdecydowała, że czas dać smoczkowi szansę. Jak zdradziła fanom:
Poczytałam i obdzwoniłam wszystkie mamy smoczkowych dzieci i zdecydowałam się spróbować. I ot mamy sukces – napisała zadowolona El Dursi.
To, co wyróżnia Klaudię El Dursi na tle innych celebrytek, to odwaga w mówieniu o tym, co trudne i często przemilczane. Zamiast kreować obraz idealnej mamy, pokazuje prawdziwe kulisy macierzyństwa, łącznie z problemami, które mogą wydawać się błahe, ale dla świeżo upieczonych rodziców są ogromnym wyzwaniem. Nie boi się dzielić także chwilami niepewności czy decyzjami, które wcześniej wydawały się nie do pomyślenia. Sama ujęła to doskonale, gdy przyznała:
Nie dość, że w wózku nie jest szczęśliwa to i w foteliku samochodowym też jej nie do śmiechu – napisała pół żartem, pół serio.
Macierzyństwo otworzyło przed nią zupełnie nowy rozdział, w którym mniej liczą się światła kamer, a więcej szczere momenty z rodziną. Klaudia El Dursi udowadnia, że nie trzeba udawać perfekcyjnej mamy, aby inspirować innych. Wręcz przeciwnie – to właśnie pokazywanie prawdziwego obrazu macierzyństwa sprawia, że fani darzą ją jeszcze większą sympatią.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Kozidrak walczyła z nowotworem! Wokalistka Bajmu ujawniła dramatyczne szczegóły
A Wy mieliście podobne “smoczkowe” dylematy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku.







Autor: SJ
news
Rozdano #Hashtagi Roku. Oto najwięksi zwycięzcy tegorocznej gali [LISTA]
Za nami jedno z najważniejszych wydarzeń dla twórców internetowych w Polsce. W Łodzi rozdano prestiżowe #Hashtagi Roku, a lista laureatów wywołała spore emocje wśród fanów i obserwatorów mediów społecznościowych. Kto triumfował podczas tegorocznej gali i zgarnął najważniejsze wyróżnienia? Dowiedz się więcej
W sobotę, 30 maja, łódzkie EC1 ponownie stało się centrum polskiego Internetu. To właśnie tam odbyła się gala wręczenia #Hashtagów Roku – nagród przyznawanych najbardziej wpływowym, inspirującym i odpowiedzialnym społecznie twórcom działającym w sieci. Wydarzenie było częścią festiwalu See Bloggers, który od lat przyciąga największe nazwiska branży internetowej.
#Hashtagi Roku uznawane są za jedne z najbardziej prestiżowych wyróżnień dla influencerów, blogerów i twórców internetowych w Polsce. Nagrody trafiają do osób, które nie tylko budują ogromne społeczności, ale również wywierają realny wpływ na swoich odbiorców i angażują się w ważne inicjatywy społeczne.
Tegoroczna edycja pokazała, jak dynamicznie zmienia się polski Internet. Wśród laureatów znaleźli się zarówno doświadczeni twórcy, którzy od lat budują swoją pozycję w sieci, jak i nowe nazwiska, które w ostatnich miesiącach zyskały ogromną popularność.
Tytuł Influencera Roku trafił do Hanny Puchalskiej, znanej internautom jako Hi Hania. Twórczyni internetowa od lat buduje swoją popularność w mediach społecznościowych, a w ubiegłym roku postawiła także pierwsze kroki w telewizji, dołączając do grona prowadzących program „The Voice of Poland”. Zdobyte wyróżnienie potwierdza, że dziś należy do najbardziej wpływowych osobowości polskiego Internetu.
W kategorii Bloger Roku zwyciężyła Doktor Magdalena Jagiełło, natomiast statuetkę dla YouTubera Roku odebrał Jakub Patecki. Obie nagrody trafiły do twórców, którzy konsekwentnie rozwijają swoje projekty i od lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem odbiorców.
POLECAMY: Julia Wieniawa zaśpiewała hit Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt
Kto jeszcze sięgnął po statuetkę? [LISTA]
Nie zabrakło również wyróżnień dla gwiazd mediów społecznościowych. Tytuł Instagramera Roku zdobył Dominik Więcek, a TikTokerem Roku został Łatwogang. To właśnie te platformy należą dziś do najważniejszych kanałów komunikacji z młodymi odbiorcami i pozwalają twórcom budować ogromne społeczności.
Jedną z najbardziej prestiżowych kategorii była nagroda dla Osoby Publicznej Aktywnej w Sieci. W tym roku wyróżnienie powędrowało do Martyny Wojciechowskiej, która od lat wykorzystuje swoje zasięgi do promowania ważnych tematów społecznych i edukacyjnych.
Szczególne uznanie zdobył również Bedoes 2115, który został nagrodzony tytułem Influencera Odpowiedzialnego Społecznie. Artysta od dawna angażuje się w działania społeczne, a jego aktywność wykracza daleko poza działalność muzyczną, inspirując tysiące młodych ludzi.
Wśród laureatów znalazły się także osoby i projekty, które w ostatnim czasie szczególnie mocno zaznaczyły swoją obecność w Internecie. Odkryciem Roku został Kuba Nowosiński, natomiast statuetkę Power Influencer odebrał projekt Teenz. Nagroda Music Award trafiła do Dody, która od lat pozostaje jedną z najpopularniejszych i najbardziej wpływowych artystek w polskim show-biznesie.
Podczas gali wręczono również nagrodę See Bloggers Award, którą otrzymała Emilia Pobiedzińska. Specjalne wyróżnienie od Miasta Łódź powędrowało natomiast do projektu Readyforboarding. Całe wydarzenie poprowadzili Daria Ładocha oraz Błażej Stencel, a gala po raz kolejny potwierdziła, że festiwal See Bloggers pozostaje najważniejszym miejscem spotkań twórców internetowych i ich społeczności w Polsce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Martyna Wojciechowska PRZEKLINA na wizji. Wszystko przez Remigiusza Mroza?
Jakich internetowych twórców śledzicie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Julia Wieniawa zaśpiewała hit Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt
Wystarczyło kilka minut na scenie, by w sieci rozpętała się gorąca dyskusja. Julia Wieniawa sięgnęła po jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Marka Grechuty, a reakcje widzów pojawiły się niemal natychmiast. Czy jej interpretacja legendarnej piosenki sprostała oczekiwaniom publiczności? Dowiedz się więcej!
W sobotni wieczór amfiteatr w Ostródzie ponownie stał się miejscem wyjątkowego muzycznego spotkania. To właśnie tam odbył się koncert „Świat w obłokach – muzyczni spadkobiercy”, podczas którego współcześni artyści zmierzyli się z twórczością jednego z najwybitniejszych polskich twórców – Marka Grechuty. Wydarzenie transmitowane przez TVP2 przyciągnęło przed telewizory tysiące widzów.
Jedną z gwiazd wieczoru była Julia Wieniawa, która zdecydowała się wykonać utwór „Pomarańcze i mandarynki”. To piosenka szczególna, od lat kojarzona z niezwykłą wrażliwością i charakterystycznym stylem Marka Grechuty. Wybór repertuaru od początku budził zainteresowanie, ponieważ wielu zastanawiało się, jak młoda artystka poradzi sobie z tak wymagającym materiałem.
Tegoroczny koncert miał wyjątkową ideę. Organizatorzy postawili na pokazanie, że klasyczne utwory mogą nadal poruszać kolejne pokolenia słuchaczy. Znane kompozycje otrzymały nowe aranżacje, a artyści mieli okazję nadać im własny charakter, zachowując jednocześnie szacunek dla oryginału.
Na scenie pojawiły się również takie nazwiska jak Natalia Przybysz, Mela Koteluk, Maciej Zakościelny czy Mietek Szcześniak. Każdy z wykonawców wniósł do koncertu własną interpretację, jednak to właśnie występ Julii Wieniawy wywołał jedną z najżywszych reakcji w mediach społecznościowych.
Artystka postawiła na subtelną i emocjonalną interpretację utworu „Pomarańcze i mandarynki”. Piosenka, która powstała w 1968 roku jako efekt współpracy Marka Grechuty z Janem Kantym Pawluśkiewiczem, od dekad zajmuje ważne miejsce w historii polskiej muzyki. Tym większym wyzwaniem było zmierzenie się z nią na oczach szerokiej publiczności.
POLECAMY: Martyna Wojciechowska PRZEKLINA na wizji. Wszystko przez Remigiusza Mroza?
Widzowie ocenili występ Julii Wieniawy. Podobało się?
Widzowie bardzo szybko zaczęli dzielić się swoimi opiniami w internecie. Tym razem dominowały jednak pozytywne komentarze. Wielu internautów podkreślało, że Julia Wieniawa udowodniła, iż potrafi odnaleźć się nie tylko w repertuarze popowym, ale również w bardziej klasycznych i wymagających kompozycjach.
Szczególną uwagę zwracano na sposób interpretacji oraz próbę oddania klimatu dawnych lat. W komentarzach pojawiały się głosy, że młoda artystka zaskakująco dobrze odnalazła się w repertuarze, który wielu wykonawców mogłoby uznać za niezwykle trudny.
„Jeśli ktokolwiek twierdzi, że Julia Wieniawa nie potrafi śpiewać, to zdecydowanie powinien pójść do dobrego laryngologa i audiologa” – czytamy.
Takich opinii pojawiło się znacznie więcej, co pokazuje, że występ trafił do szerokiego grona odbiorców. Dla wielu osób było to jedno z najmocniejszych wykonań całego wieczoru i dowód na to, że twórczość Marka Grechuty nadal inspiruje młode pokolenie artystów.
“Piękny wykon; Ale ona ma głos; Ślicznie Jula; Najładniejszy występ tego wieczoru; Cudownie; Brawo” – pisali widzowie w social mediach TVP.
“Kiedy pracowitość, autentyczność i siła przekonania razem z talentem pozwalają zbierać tak dobre owoce pracy” – napisała jedna z internautek.
Nie bez znaczenia pozostała również warstwa wizualna występu. Julia Wieniawa pojawiła się na scenie w długiej jasnoróżowej sukni z odkrytymi ramionami, która doskonale wpisywała się w nostalgiczny klimat wydarzenia. Stylizację uzupełniał szal wykonany z tego samego materiału oraz efektowna biżuteria inspirowana hollywoodzką elegancją.
Całość dopełniały rozpuszczone włosy ułożone w delikatne fale, dzięki czemu artystka prezentowała się niezwykle subtelnie i kobieco. Połączenie klasycznej stylizacji z emocjonalnym wykonaniem sprawiło, że jej występ stał się jednym z najczęściej komentowanych momentów koncertu „Świat w obłokach – muzyczni spadkobiercy”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poszedłem na koncert Julii Wieniawy. Tego się nie spodziewałem
A Wam jak się podobał występ Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Martyna Wojciechowska PRZEKLINA na wizji. Wszystko przez Remigiusza Mroza?
Martyna Wojciechowska postanowiła w nietypowy sposób zwrócić na siebie uwagę po premierze swojej najnowszej książki. W sieci opublikowała nagranie, które błyskawicznie wywołało lawinę komentarzy i reakcję dwóch najpopularniejszych polskich autorów kryminałów. Padły zaskakujące słowa, a internet nie mógł przestać się śmiać. Dowiedz się więcej, co powiedziała
Martyna Wojciechowska od lat udowadnia, że potrafi nie tylko inspirować swoimi podróżami, ale również zaskakiwać poczuciem humoru. Tym razem podróżniczka i dziennikarka postanowiła podejść do promocji swojej nowej książki w bardzo nietypowy sposób. Wszystko zaczęło się od wizyty w księgarni, która dostarczyła jej wyjątkowo wielu emocji.
20 maja na rynku ukazała się najnowsza publikacja Martyny Wojciechowskiej zatytułowana „Przesunąć horyzont. 20 lat później”. Książka stanowi osobisty powrót do jednej z najważniejszych wypraw w jej życiu – zdobycia Mount Everestu. Premiera wzbudziła duże zainteresowanie czytelników, jednak autorka szybko zauważyła, że konkurencja nie śpi.
Ponad tydzień po premierze podróżniczka opublikowała na Instagramie nagranie, w którym odwiedza salon Empik i sprawdza, jak radzi sobie jej książka w rankingach sprzedaży. Choć publikacja zajmowała wysokie miejsca w kategorii biografii i literatury non-fiction, uwagę Martyny Wojciechowskiej przykuło coś zupełnie innego.
Okazało się bowiem, że półki księgarń zostały zdominowane przez najnowsze książki Remigiusza Mroza oraz Sławomira Gortycha. Autorzy kryminałów ponownie znaleźli się na szczytach zestawień bestsellerów, co stało się dla podróżniczki idealnym pretekstem do żartobliwego nagrania.
„Nie wiem, k***a, czy to można odkręcić teraz. Nie no, mam takie emocje… Ale dobra” – zaczęła Martyna Wojciechowska.
POLECAMY: Skolim szaleje z cenami paliw. Kierowcy nie wierzą własnym oczom
Martyna Wojciechowska WYBUCHŁA. Co się stało?
Po chwili zwróciła się bezpośrednio do obu pisarzy, dając jasno do zrozumienia, że ma do nich pewne „pretensje”. Oczywiście wszystko utrzymane było w humorystycznym tonie, który błyskawicznie przypadł do gustu internautom.
„Jeśli nie jesteś Remigiuszem Mrozem albo Sławkiem Gortychem, to scrolluj dalej. […] Ja wchodzę do Empiku i sobie przechodzę między książkami […] i patrzę, fajnie, moja książka jest na “topce” w biografiach, w non fiction też sobie spoko radzi. […] Ja piszę non fiction, bo do fiction nie mam takiej wyobraźni w przeciwieństwie do was… Patrzę i normalnie królujecie. I to jest trochę problem” – zwróciła się Wojciechowska do pisarzy.
Najwięcej uwagi poświęciła jednak Remigiuszowi Mrozowi, który od lat uchodzi za jednego z najbardziej płodnych autorów w Polsce. Podróżniczka nie mogła zrozumieć, dlaczego akurat teraz zdecydował się wydać kolejną książkę.
„Remigiusz Mróz, teraz? Teraz premiera? […] Wydajesz książki non stop, ja wydaję jedną na parę lat. Mogłeś zadzwonić, powiedzieć: “Wiesz, Martyna, planuję publikację, kiedy ty masz swoją premierę, to się jakoś dogadamy […]”. I chcę ci powiedzieć, że jest mi strasznie przykro, że tak wyszło, że ja znowu gdzieś tam w ogonie” – kontynuowała Wojciechowska.
Na tym jednak nie zakończyła swojego wystąpienia. Kilka słów skierowała również do Sławomira Gortycha, którego popularność w ostatnich latach rośnie w zawrotnym tempie.
„Sławek, która to jest twoja książka? Człowieku, ty nie masz nawet 30 lat. Ja mam 51 lat […]. Naprawdę nie mogłeś zaczekać? Nie mogłeś puścić starszej pani przodem?” – powiedziała.
Filmik szybko stał się viralem, a internauci zaczęli oznaczać obu autorów w komentarzach. Nie trzeba było długo czekać na ich reakcję. Jako pierwszy odpowiedział Remigiusz Mróz, który postanowił podtrzymać humorystyczny ton całej sytuacji.
„Martyna, chciałem Cię najmocniej przeprosić. Okropnie mi głupio, że tak się zachowałem i możesz mi wierzyć, że więcej tak nie zrobię. Mam nadzieję, że u Sławka też jakaś refleksja się pojawi, bo to jest z naszej strony naprawdę skandaliczne zachowanie i nie ma dla niego żadnego wytłumaczenia” – napisał pisarz.
Kilka chwil później głos zabrał również Sławomir Gortych, który przygotował równie zabawną odpowiedź. Autor kryminałów nie tylko przeprosił podróżniczkę, ale także zaproponował rozwiązanie całej sytuacji.
„Droga Martyno, wyrażam szczerą skruchę. Skruchę wielką jak Mount Everest, długą jak historia karkonoskich schronisk i potężną jak żarty Forsta z inspektora Osicy. Co więcej, postanawiam szczerą poprawę, rodzice zawsze przecież mówili – ustąp starszym!” – napisał w komentarzu.
Na tym jednak nie poprzestał. Sławomir Gortych zaapelował nawet do Empiku, aby książka Martyny Wojciechowskiej zajęła pierwsze trzy miejsca we wszystkich rankingach sprzedaży.
„Ja zadowolę się skromnym miejscem 4. A @remigiuszmroz proszę przesunąć na miejsce 12. – nie pytajcie go, dlaczego tak daleko” – zażartował.
Cała wymiana zdań błyskawicznie podbiła internet i pokazała, że nawet w świecie bestsellerów można znaleźć miejsce na dystans i poczucie humoru. Fani zgodnie przyznają, że taka promocja książek to prawdziwa rzadkość. Jedno jest pewne – zarówno Martyna Wojciechowska, Remigiusz Mróz, jak i Sławomir Gortych udowodnili, że potrafią rozbawić swoich odbiorców równie skutecznie, jak przyciągnąć ich do księgarń.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
Wyszło zabawnie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim szaleje z cenami paliw. Kierowcy nie wierzą własnym oczom
Jeszcze niedawno kojarzony był głównie z koncertami, hitami i tłumami fanów pod sceną. Dziś coraz głośniej mówi się o jego działalności poza muzyką, a najnowsze wieści wywołały prawdziwe poruszenie w sieci. Czy gwiazdor właśnie udowadnia, że sukces można odnieść nie tylko w show-biznesie? Dowiedz się więcej!
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych artystów muzyki tanecznej w Polsce. Jego utwory regularnie zdobywają miliony odsłon w internecie, a kalendarz koncertowy pęka w szwach. Gwiazdor nie zamierza jednak opierać swojej przyszłości wyłącznie na karierze muzycznej.
Pod koniec ubiegłego roku artysta zaskoczył wszystkich informacją o otwarciu własnej stacji benzynowej w podlaskiej Czeremsze. Dla wielu fanów była to decyzja kompletnie niespodziewana, ponieważ niewielu spodziewało się, że jeden z najpopularniejszych wokalistów w kraju postanowi wejść w tak wymagającą branżę.
Jak się jednak okazuje, pomysł dojrzewał w jego głowie od dawna. Skolim nie ukrywał, że marzył o biznesie, który będzie funkcjonował niezależnie od popularności jego piosenek i koncertów.
„Zawsze śmiałem się, że żeby mieć super samochody, to trzeba mieć własną stację, no i w końcu się udało” – wyznał jakiś czas temu w rozmowie z portalem Jastrząb Post.
Od samego początku przedsięwzięcie wzbudzało ogromne zainteresowanie mieszkańców regionu. Stacja szybko stała się lokalną atrakcją, a wielu kierowców przyjeżdżało tam nie tylko po paliwo, ale również po zdjęcie z charakterystycznym logo należącym do gwiazdora.
Sam artysta przyznawał jednak, że prowadzenie takiego biznesu okazało się znacznie trudniejsze, niż początkowo zakładał. Formalności, umowy, urzędy i kwestie organizacyjne pochłonęły znacznie więcej czasu, niż się spodziewał.
„Od pół roku prowadzimy ten projekt i przyznam, że to dużo bardziej skomplikowany biznes, niż myślałem – pełno umów, instytucji i formalności. Na szczęście bardzo pomaga mi rodzina” – tłumaczył.
To właśnie wsparcie najbliższych miało pomóc mu rozwinąć przedsięwzięcie, które dziś staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów biznesowych celebrytów w Polsce. Skolim postawił przy tym na nietypową strategię. Jak sam przyznaje, zarabia mniej na pojedynczym litrze paliwa niż konkurencja, ale liczy na większy ruch i większą liczbę klientów.
Taka polityka cenowa zaczęła przynosić efekty. Kolejki pojawiające się przy stacji mają być dla gwiazdora najlepszym dowodem na to, że jego pomysł działa. Nic więc dziwnego, że coraz częściej pojawiają się pytania o możliwość otwierania kolejnych punktów w innych częściach kraju.
POLECAMY: Zalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
Skolim szaleje z cenami paliw. Tanio?
Największe emocje wywołały jednak najnowsze informacje przekazane przez samego artystę. Skolim pochwalił się w mediach społecznościowych kolejną obniżką cen paliw. Jak poinformował swoich obserwatorów, olej napędowy kosztuje obecnie 5,84 zł za litr, natomiast benzyna PB 95 – 5,79 zł za litr.
Artysta nie ukrywał swojego zadowolenia z osiągniętych wyników. Pod publikacją zamieścił wpis, który błyskawicznie obiegł internet i wywołał lawinę komentarzy.
“Numer jeden stacja w Polsce. Bijemy rekordy. A czy na innych stacjach widzieliście paliwo ON B0, najlepszy na świecie diesel? Rolnicy, przedsiębiorcy i nasi ludzie: dziękuję że jesteście” – napisał Skolim na Instagramie.
Pod wpisem niemal natychmiast pojawiły się setki komentarzy od zachwyconych fanów. Wielu z nich przekonywało, że gdyby stacje Skolima pojawiły się również w innych miastach, bez wahania korzystaliby właśnie z nich. Na razie nie wiadomo, czy wokalista zdecyduje się na dalszą ekspansję, ale zainteresowanie jego biznesem pokazuje, że potencjał jest ogromny. Jedno jest pewne – Skolim udowodnił, że potrafi przyciągać tłumy nie tylko pod scenę, ale także pod dystrybutory paliwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Korwin Piotrowska UDERZA w Sławomira Mentzena. Ma rację?
Chcielibyście tankować na stacjach Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuMichał Szpak zatrzymany przez policję? „Ktoś zgłosił, że …”
-
news1 dzień temuZalany łzami Łatwogang wrócił do bolesnych wspomnień [WIDEO]
-
news4 dni temuMama Viki Gabor opowiedziała o diagnozie córki. Publiczność zamarła
-
news3 dni temuDoda zabrała głos po rozmowie z rodziną Łukasza Litewki: „Dali do zrozumienia”
-
showbiz2 dni temuGłośne nazwisko w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zachwyceni
-
moda4 dni temuOpole 2026: zjawiskowa Doda, stylowa Kukulska i odmieniona Wyszkoni [FOTO]
-
news4 dni temuDoda wzruszyła się na scenie. Wszystko przez słowa o rodzicach [FOTO]
-
showbiz4 dni temuMichał Wiśniewski nową gwiazdą „Tańca z Gwiazdami”? Artysta przerwał milczenie

Dodaj komentarz