Śledź nas

news

Marcin Hakiel otwarcie o walce z alkoholem. Jak zmieniło się jego życie po zerwaniu z nałogiem?

Opublikowano

w dniu

Był ikoną „Tańca z gwiazdami”, ulubieńcem widzów i symbolem perfekcyjnego partnera tanecznego. Teraz Marcin Hakiel odsłania mroczną stronę swojego życia, której nie było widać za kulisami medialnego sukcesu. Dowiedz się więcej o jego prywatnych problemach!

Marcin Hakiel przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu, a jego kariera zawdzięczała ogromną popularność udziałowi w programie „Taniec z gwiazdami”. Już w 2005 roku pojawił się w dwóch odsłonach show, najpierw partnerując Katarzynie Skrzyneckiej, a następnie Katarzynie Cichopek, z którą wygrał drugą edycję. To właśnie w trakcie przygotowań do programu narodziło się między nimi uczucie, które szybko przerodziło się w małżeństwo. Para przez lata uchodziła za jeden z najbardziej medialnych związków w Polsce, a ich wspólne życie prywatne i zawodowe było tematem licznych artykułów i plotek.

W 2008 roku Marcin Hakiel i Katarzyna Cichopek wzięli ślub, a owocem ich związku są dwójka dzieci: syn Adam oraz córka Helena. Ich małżeństwo, mimo medialnego zainteresowania, przez wiele lat uchodziło za stabilne i pełne wsparcia. Jednak w 2022 roku ogłosili decyzję o rozstaniu, a rozwód został sfinalizowany 25 sierpnia tego samego roku. Decyzja o zakończeniu wspólnej drogi była szeroko komentowana w mediach, jednak tancerz starał się zachować prywatność rodziny i chronić dzieci przed nadmiernym zainteresowaniem opinii publicznej.

Nowy rozdział w życiu Marcin Hakiel otworzył się w lutym 2024 roku, kiedy ogłosił zaręczyny z Dominiką Serowską. Z nową partnerką ma syna Romeo , a tancerz podkreśla, że choć życie w centrum uwagi nie jest łatwe, stara się łączyć obowiązki rodzinne z pracą i projektami artystycznymi. To właśnie w tym okresie zaczął otwarcie mówić o problemach, z którymi zmagał się przez lata, w tym o walce z alkoholizmem, który przez długi czas był ukrywany przed opinią publiczną.

W wywiadzie dla Kozaczka.pl Hakiel przyznał, że alkohol od dawna był obecny w jego życiu, jednak jego uzależnienie nie było widoczne dla otoczenia ani fanów.

Ja do tego tak podchodzę, że generalnie na pewno mam tendencję do uzależnienia. I na pewno nadużywałem alkoholu, bo alkoholik to się tak bardzo pejorytatywnie kojarzy, z kimś, kto po prostu, nie wiem codziennie tam sobie wali. Ja na pewno lubiłem za dużo wypić na imprezach – wyznał.

POLECAMY: Dominik Dudek trafił do szpitala. Fani po tych słowach wstrzymali oddech

Marcin Hakiel wprost o problemach z alkoholem

Podkreślił, że kluczowym momentem było uświadomienie sobie skali problemu:

To jest tylko środek psychoaktywny, który wprowadzasz i tak naprawdę w tym wszystkim najistotniejsze jest to, żeby zdać sobie sprawę, że ma się problem, co ja sobie zdałem – stwierdził.

Decyzja o podjęciu terapii była jednym z najważniejszych momentów w jego życiu. W 2012 roku Hakiel rozpoczął formalną terapię alkoholową, a od stycznia 2026 roku świętuje już 14 lat całkowitej abstynencji.

Ja z ze swoim głównym terapeutą z tej pierwszej terapii mam do dzisiaj kontakt. No bo to jest tak, że po prostu ktoś cię pozna i pomimo tego, że już w pewnym momencie załóżmy przestajesz być jego klientem, dalej masz jakąś relację – wyznał.

Marcin Hakiel zaznacza, że od momentu zakończenia terapii całkowicie zrezygnował z alkoholu i nie zgadza się z przekonaniem, że „odrobina” nie szkodzi:

Dziwię się osobom, które twierdzą, że poradziły sobie z problemem, ale czasem coś sobie wypijają, no bo z tego, na ile ja się zagłębiłem w ten temat, to tak nie działa po prostu. Albo chcesz być już abstynentem i układasz swoje życie tak, żeby to miało ręce i nogi, albo nie jesteś abstynentem – tłumaczył w rozmowie z Kozaczkiem.

Niełatwe były również relacje towarzyskie tancerza po zerwaniu z alkoholem.

Trochę tak jest, że się przerzedziło to grono znajomych, no bo się okazało, że pewnie część tych relacji była głównie imprezowa.  Czyli po prostu gdzieś tam się spotykaliśmy po to, żeby właśnie wypić większą ilość i gdzieś tam według nas dobrze się pobawić. Myślę, że to jest taka po prostu kolej życia, że pewne rzeczy tak się dzieją i z drugiej strony ja nie mam takiego poczucia, żebym przez to, że nie piję, był mniej atrakcyjny. Ale z drugiej strony też nauczyłem się tego, że już tak się nie pcham. Po prostu jak ktoś mnie nie chce, to mnie nie chce. Nie ma w tym nic złego dodał.

Samoakceptacja stała się dla niego fundamentem codzienności. Przyznał, że nie czuje potrzeby, by nawracać innych i że akceptuje, jeśli znajomi nadal piją alkohol, jednak sam świadomie ustala granice.

W życiu chyba najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze samemu we własnej skórze. Ja na przykład wiem, że nie jestem ideałem, nie jestem krystalicznie czysty, czasem coś mi nie wyjdzie dokładnie, ale ważne jest to, żeby to zaakceptować i dobrze czuć się sam ze sobą i ja na przykład też dobrze się czuję – po prostu będąc trzeźwym człowiekiem. Z drugiej strony nie mam jakiejś takiej przesadnej misji, żeby każdego nawracać. Na przykład jak gdzieś tam idziemy ze znajomymi, to nie jest dla mnie problem, że ktoś tam przy stole też się napije – wyjaśnił.

Mimo abstynencji Hakiel wciąż uczestniczy w spotkaniach towarzyskich, choć z pełną świadomością własnych ograniczeń:

Wiadomo, znam swoje granice i na przykład wiem, że przebywanie, do 5:00 nad ranem, jak tam wszyscy już są złożeni i na stole, no to nie jest wskazane, tak? Na tyle to przepracowałem, że wiem, więc załóżmy, jak mamy gdzieś tam męskie wyjścia i tam o 23:00, 24:00 godzinie już jest grubo, to ja po prostu się żegnam, „trzymajcie się”. Jak będzie trzeba kogoś odebrać gdzieś tam z wytrzeźwiałki rano, to dzwońcie, ja będę na chodzie – wyjaśnił w rozmowie z serwisem Kozaczek.pl

Historia Marcina Hakiela jest dowodem na to, że życie za kulisami sukcesu medialnego nie zawsze wygląda tak, jak widzą je fani. Jego doświadczenia pokazują, że uzależnienie może dotknąć każdego, niezależnie od popularności czy kariery, a konsekwentna praca nad sobą i wsparcie najbliższych są kluczowe w wychodzeniu z nałogu. Dziś tancerz łączy życie rodzinne z karierą, czerpie radość z bycia trzeźwym i daje przykład innym, że czasami najważniejsze jest po prostu zwolnić tempo i zadbać o siebie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mateusz Hładki ujawnił kulisy kariery Małgorzaty Rozenek w „Dzień dobry TVN”. Zaskoczeni?

Śledzicie karierę Marcina Hakiela i Dominiki Serowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Marcin Hakiel (fot. screen Instagram Marcin Hakiel)
Marcin Hakiel (fot. screen YouTube TVN.pl) – wywiad u Kuby Wojewódzkiego

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Wiemy, kto poprowadzi i kto stanie na czele drużyn w nowej edycji „Kocham Cię Polsko”. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata był symbolem lekkiej rozrywki i telewizyjnej wspólnoty, ale zniknął z anteny w cieniu kontrowersji i zmian. Teraz wraca w nowej odsłonie, a skład prowadzących budzi ogromne emocje. Czy to będzie triumfalny comeback, czy ryzykowny eksperyment? Dowiedz się więcej o zupełnie nowej ekipie!

Program „Kocham Cię Polsko” zadebiutował w marcu 2009 roku jako lekki teleturniej łączący rozrywkę z edukacją o Polsce i Polakach. Szybko zdobył serca widzów dzięki formule, w której drużyny rywalizowały w zadaniach sprawdzających wiedzę o kraju, historii, kulturze i współczesności. Wszystko odbywało się w atmosferze humoru, dystansu i życzliwej rywalizacji, a format błyskawicznie stał się jednym z rozpoznawalnych punktów ramówki TVP.

Ogromną rolę w sukcesie programu odegrali jego pierwsi gospodarze. Kapitanami drużyn były Katarzyna Zielińska i Joanna Koroniewska, a prowadzącym Maciej Kurzajewski. Ich charyzma, rozpoznawalność i swoboda przed kamerą nadawały programowi prestiż oraz lekkość, która przyciągała zarówno młodszych, jak i starszych widzów. „Kocham Cię Polsko” balansowało między rozrywką a subtelnym patriotyzmem, co w realiach telewizji publicznej było wtedy rzadkością.

Jednak nawet najbardziej lubiane formaty nie są odporne na zmiany ramówki i spadki oglądalności. W 2012 roku zaczęły pojawiać się pierwsze sygnały o możliwym zdjęciu programu z anteny. Oficjalnie powodem miała być malejąca widownia – według doniesień Wirtualnych Mediów show stracił ponad milion widzów po przeniesieniu emisji z piątku na niedzielę. Ta decyzja okazała się dla programu wyjątkowo bolesna, bo widzowie przyzwyczajeni do stałego rytmu zaczęli odwracać się od formatu.

Nie wszyscy jednak wierzyli, że to wyłącznie liczby zdecydowały o losie programu. Rzeczniczka TVP sugerowała, że decyzja była częścią szerszych zmian programowych i próbą odświeżenia ramówki. Sytuację skomentowała także Katarzyna Zielińska, która wiele lat później mówiła:

Z tego co pamiętam to mieliśmy ok 400 gości i niektórych po dwa, trzy razy. Więc może trzeba poczekać na nowych, może za chwilę będzie inny program w podobnej odsłonie – mówiła wiele lat temu aktorka.

Zniknięcie „Kocham Cię Polsko” z anteny oznaczało także koniec wspólnej pracy dla jego gospodarzy. Maciej Kurzajewski, Katarzyna Zielińska i Joanna Koroniewska musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości zawodowej. Choć ich kariery potoczyły się dalej bez większych przeszkód, dla widzów był to moment wyraźnej straty. W sieci zaczęły pojawiać się głosy nostalgii i tęsknoty za programem, który dawał poczucie wspólnoty, lekkości i rodzinnej rozrywki.

W 2016 roku TVP zdecydowała się na reaktywację formatu w nowej odsłonie. Tym razem program prowadziła Barbara Kurdej-Szatan, a kapitanami drużyn byli Tomasz Kammel i Maciej Musiał, później zastąpiony przez Antoniego Królikowskiego. Choć powrót budził zainteresowanie, widzowie nie przyjęli go z takim entuzjazmem jak pierwotnej wersji. Nowe odcinki były często porównywane do kultowych edycji z lat 2009–2012, a wielu fanów uznało, że klimat programu nie został w pełni odtworzony.

Ostatecznie emisję zakończono w 2018 roku, a „Kocham Cię Polsko” po raz kolejny zniknęło z anteny. Przez kolejne lata funkcjonowało już tylko w archiwach i wspomnieniach widzów, którzy wciąż domagali się jego powrotu. Format obrósł legendą programu „sprzed lat”, który symbolizował inną epokę telewizji publicznej – bardziej wspólnotową, mniej agresywną i nastawioną na rodzinnego widza.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Dorota Szelągowska żegna się z kolejnym programem w TVN? Mamy oficjalny komentarz

Poznaj nową prowadzącą i kapitanów. Kiedy premiera?

Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że nadchodzi prawdziwy comeback. Po prawie ośmiu latach przerwy program wraca na antenę w odświeżonej wersji, a nazwiska nowych prowadzących już teraz budzą emocje. Według najnowszych doniesień portalu Wirtualne Media, program poprowadzi Marzena Rogalska, a kapitanami drużyn zostaną Michał Koterski i Filip Gurłacz. To zestawienie może okazać się zarówno odważnym strzałem w dziesiątkę, jak i ryzykownym eksperymentem, który podzieli widzów.

Twórcy zapowiadają, że nowa odsłona ma łączyć ducha oryginału z nowoczesną formą. Emisja premierowego odcinka „Kocham Cię Polsko” zaplanowana jest na 6 marca o godz. 20:30, a program ma być główną propozycją Dwójki na piątkowe wieczory. Odcinki mają trwać około 70 minut, a format wróci w odświeżonej formule, dostosowanej do współczesnych oczekiwań widzów i realiów rynku telewizyjnego.

Co więcej, niewykluczone, że TVP zleci realizację także kolejnego sezonu z myślą o emisji jesienią. Jak zdradziło jedno ze źródeł portalu Wirtualne Media:

Szykuje się fajny comeback – czytamy na stronie.

„Kocham Cię Polsko” od początku było czymś więcej niż tylko teleturniejem – było symbolem wspólnej zabawy, lekkiego patriotyzmu i telewizyjnej magii, której w ostatnich latach wielu widzom brakowało. Teraz powrót programu to moment, w którym historia spotyka się z teraźniejszością, a stawką jest nie tylko oglądalność, ale także odzyskanie miejsca w sercach fanów. Czy uda się odtworzyć dawny klimat i jednocześnie przyciągnąć nowe pokolenie widzów? Dowiemy się już wiosną.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Ibisz komentuje działania Dody w schroniskach. Te słowa dają do myślenia

Będziecie oglądać nową wersję „Kocham Cię Polsko”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Michał Koterski (fot. screen Instagram Michał Koterski)
Ania Lewandowska i Filip Gurłacz (fot. screen Instagram Filip Gurłacz)
Marzena Rogalska (fot. screen Instagram Radio Złote Przeboje)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

TYLKO U NAS: Dorota Szelągowska żegna się z kolejnym programem w TVN? Mamy oficjalny komentarz

Opublikowano

w dniu

przez

Choć widzowie wciąż liczyli na kontynuację jednego z jej najbardziej osobistych projektów, Dorota Szelągowska postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości. Jej najnowsze słowa nie tylko zamykają jeden rozdział, ale otwierają zupełnie nowy etap zawodowy. Co dalej z „Ej Stara!” i nad czym dziś pracuje prowadząca? Dowiedz się więcej tylko u nas!

W zeszłym roku Dorota Szelągowska zdecydowanie nie zwalniała tempa i rzuciła się w nowe zawodowe wyzwania, pokazując, że wciąż ma ogromny apetyt na telewizyjne projekty. Prezenterka i projektantka wnętrz pojawiła się aż w dwóch nowych formatach TVN, które szybko przyciągnęły uwagę widzów. Choć oba programy spotkały się z ciepłym odbiorem, ich losy potoczyły się bardzo różnie, a przyszłość jednego z nich wciąż budzi wiele pytań.

Pierwszym z projektów byli „Pogromcy chaosu”, realizowani wspólnie z Agnieszką Witkowską. W programie prowadzące pomagały Polakom porządkować domy, pozbywać się zbędnych rzeczy i na nowo odnajdywać harmonię we własnej przestrzeni. Format zdobył sympatię widzów, którzy docenili praktyczne porady i spokojny ton programu, jednak mimo tego nie doczeka się kontynuacji, co oficjalnie potwierdziła Witkowska.

Czy będzie kolejny sezon Pogromców Chaosu? Dziś otrzymałam oficjalną odpowiedź. Ten program to nie było tylko show o sprzątaniu. To była misja. To była droga do tego, by pokazać ludziom, że porządek w domu pomaga uporządkować głowę, emocje, relacje. To była praca z rodzinami, które często po raz pierwszy od dawna mogły odetchnąć. To były historie, które pamiętam do dziś. Będzie Wam brakowało Pogromców? – pisała sześć tygodni temu Agnieszka Witkowska.

Drugim, znacznie bardziej osobistym projektem był talk-show „Ej Stara!” na antenie TVN Style. Dorota Szelągowska stworzyła przestrzeń do szczerych rozmów o tematach, które rzadko goszczą w polskiej telewizji. Program poruszał kwestie menopauzy, starzenia się, zdrowia psychicznego, ciała i akceptacji zmian, jakie zachodzą w życiu kobiet po czterdziestce. Wśród gości znalazły się m.in. Joanna Koroniewska, Grażyna Wolszczak, Katarzyna Nosowska, Kasia Sołowska oraz Katarzyna Grochola, prywatnie mama prowadzącej.

Nic więc dziwnego, że wiele widzek zaczęło dopytywać o dalsze losy programu. Podczas sesji Q&A na Instagramie padło bezpośrednie pytanie o kontynuację „Ej Stara!”, a odpowiedź Doroty Szelągowskiej była szczera i zaskakująco otwarta.

Myślę, że na pewno jeszcze powrócę do tego tematu, ale chyba bardziej nie w telewizji, ale gdzieś na Instagramie, a może na YouTubie. Bo to jest fajny temat i też kocham ten projekt i chyba nigdy nie dostałam takiej zwrotnej – powiedziała.

Chwilę później prowadząca wyjaśniła, dlaczego nie jest przekonana, czy ten format powinien wrócić do ramówki telewizyjnej.

Nie wiem, czy to jest format telewizyjny. Słuchajcie, telewizja teraz potrzebuje bardziej mięsa i clickbaitów, chyba jak cały świat. Ja mam 45, 46 w tym roku i tego w ogóle nie kumam. I chyba, nie wiem jakoś potrzebuję spokoju od telewizji, chyba, że chodzi o jakieś filmy albo seriale o morderczych mordercach, bo oni są zawsze złapani i sprawiedliwości staje się zadość, to mnie uspokaja. Ktoś też tak ma? – dodała.

POLECAMY: Krzysztof Ibisz komentuje działania Dody w schroniskach. Te słowa dają do myślenia

TYLKO U NAS: Dorota Szelągowska o przyszłości w TVN

W związku z dużym zainteresowaniem widzów oraz wypowiedziami Doroty Szelągowskiej na temat przyszłości jej projektów, nasz reporter Szymon Jedynak skontaktował się z prowadzącą, aby uzyskać oficjalny komentarz i poznać więcej szczegółów dotyczących dalszych planów zawodowych. Prezenterka zdecydowała się rozwiać wątpliwości i jasno określić, co dalej z formatem „Ej Stara!” oraz nad czym obecnie pracuje.

W pierwszej kolejności Dorota Szelągowska rozwiała wszelkie wątpliwości dotyczące kontynuacji talk-show, który poruszał tematy menopauzy, zdrowia, starzenia się i kobiecej dojrzałości. Jak podkreśliła, choć program cieszył się dużą popularnością i nadal jest chętnie oglądany na platformach streamingowych, na ten moment nie planuje jego powrotu.

Na razie nie mam w planach kontynuacji programu “Ej stara” szczególnie, że mam wrażenie iż poruszyliśmy wszystkie ważne aspekty okołomenopauzalne, a program jest dostępny na platformach streamingowych i świetnie sobie radzi – wyjaśniła naszemu reporterowi.

W swojej wypowiedzi prowadząca skupiła się również na tym, co obecnie zajmuje jej czas zawodowo. Okazuje się, że Dorota Szelągowska nie zwalnia tempa i już teraz angażuje się w nowe projekty, które mają trafić do widzów w przyszłości.

Obecnie pracuję nad nowym programem remontowym i dwiema książkami – wyjaśniła.

Choć fani mogą odczuwać pewien niedosyt po zakończeniu „Ej Stara!”, wszystko wskazuje na to, że przed Dorotą Szelągowską kolejne intensywne miesiące pracy i nowe wyzwania. Jej słowa jasno pokazują, że choć jeden rozdział się zamyka, inne właśnie się otwierają.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcin Hakiel otwarcie o walce z alkoholem. Jak zmieniło się jego życie po zerwaniu z nałogiem?

Który program Doroty Szelągowskiej lubiliście oglądać najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Dorota Szelągowska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Dorota Szelągowska (fot. screen YouTube TVN.pl)
Dorota Szelągowska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Dorota Szelągowska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Dorota Szelągowska (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Dorota Szelągowska (fot. archiwum prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Ibisz komentuje działania Dody w schroniskach. Te słowa dają do myślenia

Opublikowano

w dniu

przez

Zaczęło się od empatii, a skończyło na emocjonalnym wypaleniu. Doda swoim zaangażowaniem wstrząsnęła opinią publiczną, a sprawa wywołała szeroką debatę, w którą włączył się także Krzysztof Ibisz. Czy cena, jaką zapłaciła artystka za swoją walkę, była zbyt wysoka? Dowiedz się więcej!

Na początku tego roku, gdy Polskę sparaliżowały siarczyste mrozy i potężne śnieżyce, Doda nie czekała na decyzje urzędników ani działania instytucji. Artystka postanowiła działać natychmiast – z własnej inicjatywy i za własne środki. Finansowała zakup bud dla psów, organizowała ich docieplanie, nagłaśniała problem porzuconych zwierząt i apelowała o adopcję. Jej działania błyskawicznie przyciągnęły uwagę mediów i opinii publicznej, a sama piosenkarka w krótkim czasie stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy walki o los bezdomnych zwierząt w Polsce.

Z czasem okazało się jednak, że doraźna pomoc to jedynie kropla w oceanie potrzeb. Na jaw zaczęły wychodzić dramatyczne informacje o skrajnych zaniedbaniach w niektórych placówkach, które miały chronić zwierzęta, a w rzeczywistości narażały je na cierpienie, choroby i śmierć. Dla Dody był to moment przełomowy – przestała skupiać się wyłącznie na pomocy doraźnej, a zaczęła publicznie piętnować patologie i walczyć z systemowymi nieprawidłowościami, co szybko uczyniło ją jedną z najbardziej wyrazistych postaci tej społecznej batalii.

Jednym z pierwszych miejsc, które znalazły się w centrum jej zainteresowania, było schronisko w Bytomiu. Artystka otwarcie mówiła o nieprawidłowościach i domagała się kontroli oraz realnych zmian. Jej głos szybko podchwyciły media, a sprawa zaczęła żyć własnym życiem, stając się symbolem znacznie szerszego problemu zaniedbań w systemie opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce. Dzięki presji społecznej temat trafił na najwyższe szczeble debaty publicznej.

Niedługo później Doda udała się do ośrodka „Happy Dog” w Sobolewie, gdzie sytuacja okazała się jeszcze bardziej niepokojąca. Właściciel placówki, Marian D., usłyszał zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami, choć sprawa do dziś nie doczekała się prawomocnego rozstrzygnięcia. Mimo to, dzięki medialnej presji i zaangażowaniu aktywistów, udało się doprowadzić do zamknięcia placówki, co wielu uznało za ogromny sukces i dowód na to, że nagłośnienie problemu może realnie zmieniać rzeczywistość.

Choć interwencje przyniosły konkretne efekty, dla samej artystki były one ogromnym obciążeniem psychicznym. Codzienny kontakt z dramatycznymi historiami zwierząt, oglądanie zdjęć i nagrań z miejsc, gdzie panowały skrajnie złe warunki, a także konieczność mierzenia się z krytyką i hejtem, zaczęły poważnie odbijać się na jej zdrowiu. W najnowszym nagraniu Doda przyznała wprost, że musi się zatrzymać i zadbać o siebie.

Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z patoschroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały i najnormalniej w świecie nie daje sobie już z tym rady […] To jest dla mnie psychicznie nie do zniesienia, jestem zbyt emocjonalna. Dlatego ja się nie nadaję do polityki, bo ja bym każdemu po mordzie dała. Ja się trzęsę. Dlatego nie mogę dalej w tym zostać, bo mnie to spala od środka i zrobiłam wszystko, co umiałam. Oddałam całe swoje serce, ruszyłam kamień milowy i niech to idzie teraz lawiną, ale nie chcę dalej wgłębiać się, bo dostrzeganie coraz gorszych rzeczy doprowadzi mnie do katastrofy  – powiedziała kilka dni temu.

POLECAMY: Marcin Hakiel otwarcie o walce z alkoholem. Jak zmieniło się jego życie po zerwaniu z nałogiem?

Krzysztof Ibisz komentuje działania na rzecz schronisk

Choć słowa artystki były przejmujące, pojawiły się również głosy krytyczne. W przestrzeni medialnej zaczęto sugerować, że działania gwiazd w takich sprawach bywają motywowane chęcią poprawy wizerunku, budowania PR-u lub „wybielania się” po wcześniejszych kontrowersjach. Te opinie wywołały kolejną falę dyskusji, która wyszła daleko poza temat samych schronisk.

Do sprawy odniósł się również Krzysztof Ibisz, który wczoraj podczas konferencji programu „Awantura o kasę” udzielił wywiadu naszemu reporterowi. Jednym z tematów rozmowy była właśnie pomoc schroniskom przez Dodę oraz pytanie, czy osoby popularne powinny angażować się w takie sprawy publicznie.

Wspaniale, oczywiście, że tak. Liderzy opinii, którzy powodują, że ludzie chcą zainteresowania jakąś gorącą sprawą, absolutnie tak. Każdy z nas mam nadzieję coś robi dobrego albo głośniej albo nie. Ja też mam z tym związek, akurat może nie jest to tak medialne, ale także pomagam zwierzętom. Natomiast to jest kawał dobrej roboty, bo kocham zwierzęta i musimy szanować naszych najniższych braci – powiedział Ibisz na łamach naszego serwisu.

Nasz dziennikarz nawiązał również do teorii krążących w mediach, że gwiazdy robią takie rzeczy dla rozgłosu lub poprawy własnego wizerunku. Krzysztof Ibisz nie pozostawił w tej sprawie wątpliwości.

Uważam, że każdy dobry czyn, to że służy ratowaniu życia czy zdrowia ludzkiego czy zwierząt jest dobry i zasługuje na szacunek – stwierdził Ibisz.

Choć Doda zdecydowała się zrobić krok w tył, jej wkład w nagłośnienie problemu patoschronisk pozostaje niepodważalny. Dzięki jej determinacji wiele spraw ujrzało światło dzienne, a zamknięcie kilku placówek stało się faktem. Artystka pokazała, że głos osoby publicznej może realnie wpłynąć na los najbardziej bezbronnych, nawet jeśli cena, jaką trzeba za to zapłacić, okazuje się niezwykle wysoka.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dominik Dudek trafił do szpitala. Fani po tych słowach wstrzymali oddech

Podziwiacie Dodę za jej zaangażowanie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Doda (fot. screen Instagram Doda)
Krzysztof Ibisz (fot. archiwum prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dominik Dudek trafił do szpitala. Fani po tych słowach wstrzymali oddech

Opublikowano

w dniu

przez

Jego kariera rozwijała się w zawrotnym tempie, aż nagle pojawił się moment, który wszystko zatrzymał. Dominik Dudek opublikował poruszający wpis, który wywołał falę emocji wśród fanów. Co dokładnie się stało i dlaczego jego słowa dają do myślenia? Dowiedz się więcej!

Dominik Dudek to artysta, który w ostatnich latach bardzo mocno zaznaczył swoją obecność na polskiej scenie muzycznej. Jego droga do szerokiego rozgłosu rozpoczęła się od spektakularnego zwycięstwa w 13. edycji programu „The Voice of Poland” w 2023 roku, gdzie znalazł się pod skrzydłami Tomsona i Barona. Od samego początku wyróżniał się nie tylko wyjątkowym głosem, ale także ogromną charyzmą i autentycznością, które szybko zaskarbiły mu sympatię zarówno widzów, jak i jurorów.

Po triumfie w muzycznym show Dudek nie zwalniał tempa ani na moment. Konsekwentnie budował swoją karierę, wypuszczając kolejne single, które szybko zdobywały popularność w stacjach radiowych i na platformach streamingowych. Utwory takie jak „Wydaje się”, „Be Good”, „Od kiedy jesteś” czy „Hold The Light” sprawiły, że jego nazwisko na stałe zagościło w świecie polskiej muzyki rozrywkowej.

Warto przypomnieć, że Dominik Dudek już w 2023 roku próbował swoich sił w preselekcjach do Eurowizji z piosenką „Be Good”. Choć wówczas nie udało mu się awansować do finału, artysta pokazał, że nie boi się podejmować ambitnych wyzwań i mierzyć wysoko. Ten krok był dla niego kolejnym dowodem determinacji i wiary we własne możliwości.

W kolejnych miesiącach wokalista udowadniał, że potrafi się rozwijać i nieustannie podnosić poprzeczkę. W ubiegłym roku ponownie stanął do eurowizyjnych preselekcji, tym razem z utworem „Hold The Light”. Choć i ta próba nie zakończyła się sukcesem, Dudek nie zrezygnował z marzeń i dalej intensywnie pracował nad nowym materiałem, pokazując, że porażki traktuje jako lekcję, a nie powód do zatrzymania się.

POLECAMY: Mateusz Hładki ujawnił kulisy kariery Małgorzaty Rozenek w „Dzień dobry TVN”. Zaskoczeni?

Dominik Dudek trafił do szpitala. Co się stało?

Tym bardziej zaskakujący i poruszający był jego ostatni wpis w mediach społecznościowych. Dominik Dudek opublikował zdjęcie, na którym widać go z holterem — urządzeniem służącym do całodobowego monitorowania pracy serca lub ciśnienia krwi. Do fotografii dołączył szczery opis, w którym wyjaśnił, że trafił do szpitala, czym mocno zaniepokoił swoich fanów.

Trafiłem ostatnio do szpitala, bo chciałem wszystko szybciej, ale lekarz powiedział: “A może wolniej?”. I tak powstała ta piosenka. A tak serio, to już jest wszystko ok, ale ta sytuacja pokazała mi tylko, że naprawdę warto czasem zwolnić – napisał Dudek.

Pod postem natychmiast pojawiła się lawina komentarzy od fanów, którzy nie kryli troski i wzruszenia. Wielu z nich życzyło mu szybkiego powrotu do zdrowia, podkreślając, jak bardzo czekają na jego nowe utwory i występy. Wsparcie płynęło z całej Polski, pokazując, jak silną więź udało mu się zbudować ze swoją publicznością.

„Dużo zdrówka dla Ciebie”; „Dbaj o siebie”; „Życzę Panu dużo zdrowia”; „Cieszę się, że już wszystko ok”; „Skąd ja to znam” – pisali fani wokalisty, dając wyraz nie tylko trosce, ale także osobistym doświadczeniom związanym z podobnymi sytuacjami.

Choć sytuacja zdrowotna była dla Dudka trudnym doświadczeniem, artysta podkreślił, że wszystko jest już w porządku. Jednocześnie przyznał, że ta historia stała się dla niego ważną lekcją i impulsem do refleksji nad tempem życia oraz zawodową presją, z jaką mierzą się artyści na co dzień.

Paradoksalnie właśnie w tym trudnym momencie powstał jego nowy singiel. Już w ten piątek premierę będzie miał utwór „Może wolniej”, który w symboliczny sposób nawiązuje do wydarzeń z jego życia. To nie tylko kolejna piosenka w jego dorobku, ale także osobiste przesłanie, że czasem warto się zatrzymać, zadbać o siebie i odnaleźć równowagę, nawet jeśli kariera pędzi na pełnych obrotach.

Czy ta sytuacja wpłynie na dalszą drogę Dominika Dudka i jego artystyczne wybory? Jedno jest pewne – jego historia poruszyła tysiące osób i stała się przypomnieniem, że zdrowie zawsze powinno być na pierwszym miejscu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Tomaszewska miała wypadek samochodowy. Poznaj szokujące kulisy interwencji

Którą piosenkę Dominika Dudka lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Dominik Dudek (fot. screen Instagram Dominik Dudek)
Dominik Dudek (fot. screen Instagram Dominik Dudek)
Dominik Dudek (fot. screen Instagram Dominik Dudek)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością