Śledź nas

showbiz

To koniec! Michał Czernecki rozwodzi się po dwóch dekadach małżeństwa – wiemy, kiedy wpłynął pozew

Opublikowano

w dniu

To koniec jednej z dłużej trwających relacji w polskim show-biznesie. Michał Czernecki i jego żona Magdalena Czernecka zdecydowali się zakończyć swoje małżeństwo po ponad dwóch dekadach razem. Co się wydarzyło za zamkniętymi drzwiami? Dowiedz się więcej!

W polskim środowisku filmowym niewiele par mogło pochwalić się tak długim stażem. Michał Czernecki i jego żona Magdalena Czernecka przez ponad dwie dekady tworzyli związek, który – mimo medialnych zawirowań – trwał pomimo przeciwności. Pisało się o nich, zwłaszcza gdy aktor publicznie przyznał się do zdrady. Choć wtedy wydawało się, że małżeństwo nie przetrwa, para zaskoczyła wszystkich – wybaczyli sobie i próbowali ratować relację. Ich historia była pełna wzlotów i upadków, ale jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko się unormowało. Tym większym szokiem okazała się wiadomość, która właśnie obiegła media – jak ustalił portal Pudelek, do jednego z warszawskich sądów trafił pozew rozwodowy.

Choć w ostatnich miesiącach nic nie wskazywało na jakiekolwiek problemy w ich relacji, a para nie była bohaterką medialnych spekulacji, decyzja o rozwodzie zaskoczyła wszystkich. Z dokumentów wynika jasno:

Data wpływu dokumentu to 12 czerwca 2025 roku. Obecnie sprawa czeka na wyznaczenie terminu – usłyszał w sądzie Pudelek.

POLECAMY: Kultowa Tęcza wraca do Warszawy. Plac Zbawiciela odzyska swój dawny symbol – wiemy, kiedy stanie. To już przesądzone

Michał Czernecki znany jest szerszej publiczności z wielu znaczących ról. Widzowie kojarzą go z takich produkcji jak „M jak miłość”, „Skazana”, „Diagnoza”, „Profilerka” czy „Skołowani”. Jego aktorskie emploi przez lata opierało się na wizerunku mężczyzny dojrzałego, ciepłego i oddanego. Wielu fanów utożsamiało ten ekranowy obraz z jego życiem prywatnym.

Cała sytuacja rozgrywa się w atmosferze milczenia – zarówno Michał Czernecki, jak i Magdalena Czernecka nie zdecydowali się na żadne oficjalne oświadczenie. W dzisiejszym świecie celebrytów to raczej rzadkość. Zamiast konferencji prasowej czy emocjonalnych wpisów na Instagramie – całkowita cisza. Czy to oznacza, że rozwód odbędzie się w pełnej zgodzie i z wzajemnym szacunkiem? Być może. Ale równie dobrze może to być sposób na uniknięcie medialnego szumu.

Choć związek Michała Czerneckiego i Magdaleny Czerneckiej dobiegł końca, trudno nie dostrzec, że sposób, w jaki para rozstaje się – bez dram, krzyków i medialnej szopki jest godny pewnego uznania. W świecie, gdzie każdy osobisty dramat staje się treścią show, oni zdecydowali się na prywatność. Być może to najlepsze, co mogą zrobić, nie tylko dla siebie, ale i dla tych, którzy przez lata im kibicowali.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Brodzik kusi nowym projektem – fani domagają się powrotu do komedii: “Brakuje Pani w tych klimatach”

Michał Czernecki (fot. screen YouTube TVN.pl)
Michał Czernecki (fot. screen YouTube TVN.pl)
Michał Czernecki (fot. screen YouTube TVN.pl)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Niespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała

Opublikowano

w dniu

przez

Maja Chwalińska ma za sobą wyjątkowo intensywne tygodnie. Po sukcesie na kortach Rolanda Garrosa tenisistka pojawiła się w jednym z najpopularniejszych programów śniadaniowych w Polsce, gdzie przeżyła całkowicie niespodziewany moment. To, co wydarzyło się na wizji, wyraźnie ją zaskoczyło. Dowiedz się więcej!

Maja Chwalińska wróciła już do Polski po bardzo udanym występie podczas tegorocznego Roland Garros. Choć nie udało jej się sięgnąć po końcowy triumf, turniej okazał się dla niej ogromnym sukcesem. Świetna postawa na paryskich kortach sprawiła, że tenisistka zanotowała imponujący awans w światowym rankingu i znalazła się w centrum zainteresowania mediów.

Ostatnie dni dla młodej sportsmenki upływają pod znakiem licznych wywiadów i spotkań z dziennikarzami. Sama przyznaje jednak, że po wymagających tygodniach spędzonych na treningach i meczach marzy przede wszystkim o odpoczynku. Jak podkreśla, intensywny okres dał jej się we znaki i nie może doczekać się upragnionych wakacji.

Zanim jednak uda się na zasłużony urlop, Maja Chwalińska chętnie dzieli się wspomnieniami z Francji. We wtorkowy poranek tenisistka pojawiła się w studiu programu „Dzień dobry TVN”, gdzie opowiadała o swoich sportowych osiągnięciach, emocjach związanych z turniejem oraz wsparciu najbliższych.

W trakcie rozmowy z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellman zawodniczka została zapytana o to, co daje jej największą radość poza sukcesami na korcie. Bez chwili wahania przyznała, że ogromne znaczenie ma dla niej obecność rodziny i bliskich osób, które wspierają ją niezależnie od wyników.

Tenisistka wspominała również wzruszającą niespodziankę, jaką przygotowali jej najbliżsi podczas pobytu w Paryżu. Jak zdradziła, pojawili się na trybunach niespodziewanie, by dopingować ją podczas najważniejszych meczów turnieju. To właśnie ten gest miał dla niej szczególne znaczenie.

POLECAMY: Marzena Rogalska zdradziła SEKRET Łukasza Nowickiego. Poszło o PIENIĄDZE [TYLKO U NAS]

Wielka niespodzianka dla Mai Chwalińskiej

Nagle rozmowa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Za plecami Mai Chwalińskiej pojawił się kucharz i cukiernik programu, Szymon Czerwiński, trzymając przygotowaną specjalnie dla niej potrawę. Cała sytuacja była elementem niespodzianki przygotowanej przez ekipę śniadaniówki.

“Zapraszamy, panie Szymonie! Maja, wiemy, że bardzo lubisz pewien rodzaj makaronu, więc Szymon dzisiaj zrobił go dla ciebie. Dużo trufli. Proszę bardzo” – powiedział Marcin Prokop, czym wywołał wyraźne zaskoczenie u tenisistki.

Reakcja sportsmenki była natychmiastowa. Widać było, że kompletnie nie spodziewała się takiego gestu ze strony produkcji programu.

“Wow! Nie spodziewałam się! Czy ja mogę to spróbować poza kamerami? Nie lubię, jak ktoś na mnie patrzy, jak jem” – dodała lekko speszona tenisistka.

Słowa Mai Chwalińskiej wywołały uśmiechy w studiu. Szybko wykorzystał to Marcin Prokop, który postanowił pociągnąć temat i zażartować z nietypowego wyznania swojej rozmówczyni.

“Czyli w restauracjach wychodzisz?” – dopytywał prowadzący.

Maja Chwalińska nie straciła jednak poczucia humoru i błyskawicznie znalazła odpowiedź na zaczepkę dziennikarza.

“Raczej wybieram jedzenie w hotelu” – odparła Maja, obracając całą sytuację w żart.

Występ tenisistki w „Dzień dobry TVN” spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem widzów. Wielu internautów zwróciło uwagę na jej naturalność, skromność i poczucie humoru, które coraz częściej można obserwować również poza kortem.

Nie da się ukryć, że wokół Mai Chwalińskiej robi się coraz głośniej. Jej sukcesy sportowe sprawiają, że zainteresowanie kibiców stale rośnie, a w mediach społecznościowych coraz częściej można spotkać określenie „Majomania”. Jeśli tenisistka utrzyma obecną formę, wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek jeszcze większej popularności młodej Polki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natalia Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia

Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maja Chwalińska (fot. screen Player.pl) – “Dzień dobry TVN” z 9 czerwca 2026
Dorota Wellman i Maja Chwalińska (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

prze.tv

Marzena Rogalska zdradziła SEKRET Nowickiego. Poszło o PIENIĄDZE!

Opublikowano

w dniu

przez

Podczas konferencji programu “Pytanie na Śniadanie” Marzena Rogalska zdradziła sekret swojego programowego partnera. Jak prezenterka dogaduje się z Łukaszem Nowickim?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?

Kontynuuj czytanie

news

Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia

Opublikowano

w dniu

przez

Niewinne nagranie z hotelu w Opolu zamieniło się w viral, który rozbawił fanów i rozpętał lawinę komentarzy w sieci. Wszystko przez niecodzienną sytuację między dwiema znanymi wokalistkami, które niespodziewanie stały się sąsiadkami za ścianą. Teraz głos zabrała jedna z nich, ujawniając kulisy całego zamieszania. Poznaj tę zabawną historię!

Wszystko zaczęło się od krótkiego nagrania opublikowanego przez Natalia Kukulska, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Wideo przedstawiało hotelową rzeczywistość w Opolu, gdzie artystka próbowała odpocząć przed kolejnymi obowiązkami. Spokój zakłóciły jednak dźwięki dochodzące zza ściany, które szybko stały się tematem internetowej dyskusji.

Na nagraniu słychać było, że w sąsiednim pokoju przebywa Doda, która przygotowywała się do swojego występu. Sytuacja, choć początkowo mogła wydawać się uciążliwa, została przez Natalia Kukulska opisana z dużym dystansem i humorem. Wokalistka podkreśliła, że rozumie zawodowe obowiązki koleżanki po fachu, nawet jeśli wiążą się one z nietypowymi warunkami akustycznymi.

“Gdy próbujesz sobie zrobić drzemkę po próbie, a obok mieszka Doda. Ja to szanuję, rozumiem, pozdrawiam. Każdy musi się rozśpiewać, to nieważne, że inni chcą pospać. Jak skowronek” — pokazała na InstaStory Natalia Kukulska.

Nagranie szybko stało się viralem, a internauci zaczęli żartować z niecodziennej „hotelowej współpracy” dwóch artystek. Wiele osób doceniło dystans obu wokalistek, które zamiast konfliktu pokazały poczucie humoru i wzajemny szacunek.

POLECAMY: Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało

Doda tłumaczy się z zaistniałej sytuacji

Do całej sytuacji odniosła się sama Doda, która w swoim stylu postanowiła szczegółowo wyjaśnić, jak wyglądały kulisy hotelowego zamieszania. Jak się okazało, artystka ma bardzo konkretne podejście do warunków odpoczynku podczas tras koncertowych.

Na wstępie Doda podkreśliła, że sen jest dla niej absolutnym priorytetem i stara się zawsze zadbać o komfort w hotelu. Jak zdradziła, często wybiera pokoje w taki sposób, aby uniknąć hałasu i nieprzyjemnych niespodzianek.

“Muszę spać te dziewięć, dziesięć godzin i jak przyjeżdżam do hotelu, to otaczam się pokojami moich znajomych, tak żebym wiedziała na pewno, że nikt nie będzie mieszkał obok mnie, ściana w ścianę, jakiś wariat, co będzie imprezował. Przyjechałam do Opola i prawie mi się udało, ale pokój obok już mieszkał ktoś inny. Chciałam go wyeksmitować, ale się nie udało” – zaczęła. 

Jak się później okazało, „niechcianą sąsiadką” była właśnie Natalia Kukulska. Ta informacja całkowicie zmieniła perspektywę Doda, która szybko uznała, że sytuacja nie jest żadnym problemem, a wręcz przeciwnie — może zakończyć się zabawną historią.

“Tym kimś była Natalia Kukulska. – Pani mówi, że ta osoba już mieszka od paru dni, a ja mówię: – No ale kto? – No pani Natalka. – Kukulska? – No tak, pani Kukulska, a ja mówię: nie, no to spoko, ona na pewno nie będzie imprezować. Myślę sobie: będzie spokój, cisza, na bank, prześpię to jakoś, dam radę, po czym o*******m jej taką operę stulecia w biały dzień. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że to było po obiedzie i trwało dziesięć minut. Musiałam się rozśpiewać. Ja sama powiedziałam Natalce: ty musisz to wrzucić, nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło” – żartowała. 

Cała sytuacja, choć początkowo mogła wyglądać na hotelową niedogodność, szybko przerodziła się w internetowy hit. Internauci docenili dystans obu artystek i ich poczucie humoru, które sprawiło, że potencjalny konflikt zamienił się w viralową anegdotę.

W efekcie nagranie Natalia Kukulska oraz komentarz Doda tylko podgrzały zainteresowanie fanów, którzy masowo udostępniali fragmenty w sieci. W komentarzach pojawiły się setki reakcji, a cała sytuacja została uznana za jeden z najbardziej zabawnych momentów tegorocznego festiwalu.

Historia z Opola pokazuje, że nawet w świecie show-biznesu pełnym napięć i rywalizacji, czasem wystarczy odrobina humoru, by zamienić potencjalny problem w viralowy sukces. W tym przypadku wygrał dystans, autoironia i wzajemne zrozumienie, a internet tylko to podchwycił.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?

Za co najbardziej lubicie Oskara Cymsa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. AKPA)
Natalia Kukulska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Natalia Kukulska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało

Opublikowano

w dniu

przez

Przez dekadę był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy jury „Tańca z gwiazdami”. Teraz Andrzej Grabowski postanowił opowiedzieć o kulisach swojej obecności w programie i zdradził, jak naprawdę wyglądało jego rozstanie z popularnym show. Jego słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!

Przez dziesięć lat Andrzej Grabowski był jednym z filarów jury programu „Taniec z Gwiazdami”. Chociaż wielu widzów przyzwyczaiło się do jego charakterystycznego stylu oceniania i nieoczywistych komentarzy, mało kto wiedział, jak wyglądały kulisy jego obecności w programie. Aktor postanowił opowiedzieć o tym w podcaście „WojewódzkiKędzierski”, gdzie wrócił wspomnieniami do swojej telewizyjnej przygody.

Początkowo rozmowa toczyła się w żartobliwym tonie. Prowadzący nawiązali do programu „Taniec z Gwiazdami”, próbując wyciągnąć od aktora kilka informacji na temat tańca i jego wieloletniej pracy w jury. W pewnym momencie padło pytanie o różnice między poszczególnymi stylami tanecznymi, na które Andrzej Grabowski odpowiedział z charakterystycznym dla siebie dystansem.

“Po co ci ta wiedza? – zastanawiał się Grabowski.

Na tym jednak temat się nie zakończył. Kiedy prowadzący wspomnieli o udziale Piotra Kędzierskiego w tanecznym show, aktor nie ukrywał, że nie śledził jego występów.

“On wie, zapytaj się” – stwierdził aktor, przyznając jednocześnie, że o występach dziennikarza jedynie słyszał.

W pewnym momencie Kuba Wojewódzki poruszył temat, który od lat budził ciekawość widzów. Zapytał aktora, czy przez lata pracy w jury otrzymywał wskazówki dotyczące ocen i komentarzy oraz czy jego obecność w programie była częścią większego planu twórców.

Wtedy aktor zdecydował się ujawnić kulisy swojej współpracy z programem. Jak przyznał, od samego początku wiedział, że nie będzie ekspertem od techniki tanecznej. Taką rolę mieli pełnić inni jurorzy, a jego zadanie było zupełnie inne.

“To był pomysł Niny, rzeczywiście. Ona dzwoni: Andrzej, może byś był jurorem w “Tańcu z gwiazdami”?. Mówię: “Nina, nie znam się na tańcu”. “Ale to nie o to chodzi. Na tańcu tam się będzie znał Malitowski i Pavlović, a ty i Tyszkiewicz macie być tymi, którzy [powiedzą]: mnie się to podoba, mimo że tobie się nie podoba. (…) Mnie się to podobało akurat i daję 10” – wyjawił.

POLECAMY: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?

Andrzej Grabowski o kulisach zwolnienia przez Miszczaka

Przez lata Andrzej Grabowski zasiadał przy jurorskim stole obok takich postaci jak Beata Tyszkiewicz, Michał Malitowski czy Iwona Pavlović. Mimo ogromnej popularności programu sam aktor nie uważał jednak, że był idealnym kandydatem do tej roli.

“Uważasz, że byłeś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu?” – dopytywał dziennikarz.

“Nie, nie uważam. Wiesz, dlaczego się zdecydowałem? Dlatego, że ja sobie pomyślałem: to jest olbrzymia oglądalność tego “Tańca z Gwiazdami”. Dla tych ludzi, którzy myślą, że ja jestem Ferdynandem Kiepskim… ciągle są tacy” – stwierdził aktor.

Jak wyjaśnił, udział w programie był dla niego szansą na pokazanie widzom innego oblicza niż to, które przez lata kojarzono z kultową rolą Ferdynanda Kiepskiego. Popularny serial sprawił, że wielu odbiorców utożsamiało go wyłącznie z jedną postacią, a jurorska funkcja pozwalała mu budować zupełnie nowy wizerunek.

W trakcie rozmowy nie zabrakło również pytania o pieniądze. Kuba Wojewódzki w swoim stylu zasugerował, że aktor mógł kierować się głównie finansami. Grabowski stanowczo jednak odrzucił taką sugestię, dając do zrozumienia, że jego motywacje były zupełnie inne niż chęć szybkiego zarobku.

Największe zaskoczenie przyszło jednak pod koniec rozmowy. Aktor ujawnił bowiem, że po dziesięciu latach nie odszedł z programu z własnej woli. Jak przyznał, decyzję o zakończeniu współpracy podjęli producenci, którzy postanowili zmienić skład jury.

“Zwolnili [mnie]. [Powiedzieli], że potrzebują młodszych i że zmieniają formułę. Nina przestała być dyrektorem programowym, został Edek Miszczak. Edek do mnie zadzwonił. Mówił: “Andrzej, wiesz, bo my tutaj zmieniamy trochę formułę, młodszych potrzebujemy”- ujawnił.

Na koniec rozmowy pojawił się jeszcze temat wynagrodzenia za udział w show. Choć przez lata spekulowano o wysokich zarobkach jurorów, odpowiedź Grabowskiego była wyjątkowo krótka i wymowna.

“Dobrze ci płacili?” – dodał Wojewódzki.

“Tak sobie” – zakończył Grabowski.

Wyznanie Andrzeja Grabowskiego rzuciło nowe światło na kulisy jednego z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Po latach aktor otwarcie opowiedział zarówno o powodach przyjęcia propozycji, jak i okolicznościach swojego odejścia. Jego szczerość sprawiła, że temat błyskawicznie wywołał zainteresowanie widzów i ponownie przypomniał o zmianach, jakie zaszły w „Tańcu z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni

Brakuje Wam Andrzeja Grabowskiego w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrzej Grabowski (fot. screen YouTube Wojewódzki Kędzierski)
Rafał Maserak, Ewa Kasprzyk, Tomasz Jan Wygoda, Iwona Pavlović (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie z 10 maja 2026 (finał)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością