Śledź nas

news

„My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni” – wywiad z Łukaszem Drapałą

Opublikowano

w dniu

Dopiero co wrócili z Global Rock Summit, wystąpią na tegorocznym Orange Warsaw Festival, a kilka dni temu pochwalili się, że współpracę podjął z nimi sam Mike Fraser.

Nie, nie jest to zespół amerykański. Nie, członkowie zespołu nie sprzedali swoich organów.

O potędze, a zarazem tragedii jaką są programy talent show, o tym, dlaczego media zamykają się na utalentowanych artystów, o krytyce i wielu innych porozmawiałyśmy z Łukaszem Drapałą, wokalistą zespołu CHEMIA.

 

Co ci się podoba najbardziej na naszym blogu?

Wywiad ze mną.

To nie było szczere, prawda?

To było bardzo szczere (śmiech). To był jedyny wywiad, który przeczytałem od początku do końca szukając głupot. Poza tym większość wywiadów przeprowadzacie z osobami, których kompletnie nie znam.

Bo ciebie nie kręci polski showbiznes!

Nie chodzi o to, że on mnie nie kręci.  Po prostu się w nim nie orientuję. Ja mam taki problem, że ostatnio słucham bardzo mało naszej polskiej muzyki. Radia komercyjne kompletnie mnie nie jarają.

Więc gdzie Ty szukasz muzyki?

Słucham utworów, które podrzucają mi znajomi na facebooku, mailu itd. Bardzo lubię muzykę z lat 90. Może jednak zdarzyć się tak, że poznam za jakiś czas jakieś nowe, fajne zespoły, w których się zakocham.

Zagracie na Orange Warsaw Festival!

Tak! Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem!

Nie wiedzieliście, że padnie propozycja, abyście wystąpili na OWF?

Zabiegaliśmy o to, ale ostatecznie i tak było to dla nas zaskoczeniem. Z chłopakami tworzymy bardzo silny menagement naszego zespołu, ponieważ nie mamy oficjalnego menadżera i zajmujemy się wszystkim sami. To my dbamy o wszystkie koncerty, festiwale, między innymi to dlatego udało się nam supportować  Guns’nRoses. Orange Warsaw Festival również był atakowany przez nas mailami, ofertami, chociaż zakładaliśmy, że absolutnie nie mamy na to szans…

To ogromne wyróżnienie! Będziecie grać na tej samej scenie co Bring Me The Horizon i Limp Bizkit!

Nie, to oni będą grać na tej samej scenie co my, bo my gramy pierwsi (śmiech). A tak naprawdę, to wielkie wyróżnienie. Mamy nadzieję poznać chłopaków z wymienionych kapel.

Czym jednak  jest OWF przy Global Rock Summit…

To taka Warszawa, tylko trochę dalej i bardziej (śmiech).  To jest efekt działań The Agency Group, czyli grupy, która z nami współpracuje jako największa agencja koncertowa, gdzie ostatnio przydzielono nam specjalnego agenta. Wcześniej tak się nie działo i dopiero teraz można powiedzieć o bezpośrednim przełożeniu na współpracę. Widocznie materiał zaczął się podobać trochę bardziej i dlatego dostaliśmy taką propozycję. Tak naprawdę ta propozycja zagrania w Hollywood przyszła tak późno, że nie wiedzieliśmy, czy zdążymy to wszystko zorganizować. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko trafimy w ten rejon.

O co chodzi z tą stanikową aferą? Dlaczego chcieliście, żeby na jednym z koncertów fanki rzucały na scenę swoją bieliznę? My też powinnyśmy rzucić?

Tak. Jeśli chodzi o mnie, ja wolę towarzystwo kobiet bez staników, jestem przeciwnikiem staników. Najgorsze jest to, że gdy kobiety rzucają te staniki, to zawsze wszystkie lecą na Wojtka, jeszcze żaden nie poleciał na mnie. Wracając do sytuacji, o którą pytacie. Super Express znalazł teledysk, który istniał już 1,5 roku. Teledysk powstał w fajnych warunkach. Trafiliśmy na wybory Super Natural, gdzie były dziewczyny z całego świata. Później zabrano nas do pewnej chatki pod Koluszkami. Była fajna impreza (śmiech). I po jakimś czasie odkopali ten teledysk i zrobili z Wojtka Cycerona. A pomysł rzucania staników bezpośrednio wyszedł od zespołu V8, a nie od nas. Pomysł zacny.

No ale co się działo z tymi dziewczynami?

Nie powiem.

Aaaaa, skoro nie możesz powiedzieć,  to znaczy, że coś się tam działo! Gdyby nic szczególnego  się nie działo, to mógłbyś o tym opowiedzieć!

Nie! Odwrotnie! Bo jak okazuje się, że nic nie było, a ja miałbym o tym powiedzieć,  to na co ja bym wyszedł? Jaki rock&roll?

Chemia wyznaje w czasie trasy koncertowej sex, drugs and rock&roll  ?

Jak najbardziej (śmiech)!

To dlaczego teraz jest tak grzecznie?

No ale my nie możemy ciągle ćpać, czasami musimy robić przerwę!

Niedawno premierę miał wasz teledysk do piosenki Fire. Pokazujecie w nim swój koncert, fanów. Skąd taki pomysł?

Pomysł powstał tuż przed samą imprezą, na której kręcony był teledysk. Chcieliśmy też oszczędzić na operatorach (śmiech).

Ten teledysk jest nagrany telefonami?

Tak, ludzie przygotowali się do tej imprezy, mieli ze sobą telefony, aparaty. Najśmieszniej wyglądało to, jak zaczęliśmy grać Fire i zamiast ludzi widzieliśmy same aparaty.  Ogólnie wydaje mi się, że teledysk wyszedł bardzo fajnie i myślę, że  impreza będzie powtarzana corocznie

Odkryłyśmy robocze nazwy waszych piosenek. I tym sposobem mamy np. Kupę z Jamajki, Gdy umierają chomiki, Ssij…

Polega to na tym, że zawsze zanim zaczynamy grać próbę, mamy około godzinę na dyskusję  na przeróżne tematy i zazwyczaj pojawiają się jakieś niestworzone historie. Np. Kupa z Jamajki  dotyczy pewnego gościa z Jamajki, który przyjechał odwiedzić jednego z nas i zastanawialiśmy się, czy spodoba mu się toaleta naszego kolegi… Kiedy my piszemy piosenki, nigdy nie wiemy jak je nazwać, więc dajemy im nazwy robocze i stwierdziliśmy, że Kupa z Jamajki będzie nam się w tym wypadku dobrze kojarzyła.

Dlaczego jeszcze nie zobaczyliśmy was na kanapie u Kuby Wojewódzkiego?

Jeszcze do niego nie zadzwoniliśmy z informacją, że istniejemy. Ja myślę, że najpierw powinniśmy zagrać u niego pod koniec programu, a dopiero później usiąść na kanapie. Musimy sobie najpierw na to zasłużyć. Jak na wszystko.

Ale goście Kuby często nie mają na swoim koncie żadnych wybitnych osiągnięć…

Właśnie wskazałaś na pewien trend, a przede wszystkim tragedie tego, co dzieje się w ówczesnym świecie. Ludzie coraz bardziej lubią nicość.  Niestety jest bardzo mało ludzi, którzy potrafią długo pracować i kształcić to, co potrafią robić najlepiej. Były czasy, kiedy człowiek widział swojego idola w kimś, kto pracował ciężko na coś, co mógł po jakimś czasie sobą reprezentować. Wydaje mi się, że dzisiaj wolimy oddawać cześć miernotom, dlatego, że nam jest łatwiej oceniać głupka, bo sami codziennie też zachowujemy się jak miernoty. To jest chore, to jest słabe i wynika z naszego lenistwa, szybkości naszego konsumowania. Co nie znaczy, że nie ma takich osób, które pracują na swój sukces i nie chcą robić kariery na skandalach.  Nas na przykład nie interesuje gwiazdorstwo chociaż bardzo łatwo możemy to zrobić. Możemy pójść na jakiś bankiet i przyłożyć komuś ważnemu w ryj, zrobić ustawkę z paparazzi. Ale po co? Chcemy, żeby było o nas głośno dlatego, że wydajemy dobrą płytę, że zaprosili nas do Los Angeles i daliśmy radę. Chcemy być oceniani przez pryzmat naszej twórczości, a nie tego, że mamy spodnie w kanarkowe grochy.

Jesteście często krytykowani?

Pomijając zdrową krytykę, która jest i być musi, bo nie każdemu będziemy się podobać – ludzie często krytykują nas nie znając naszej twórczości, bądź też znając twórczość początkową, kiedy to Chemia szukała swojej drogi. Są media, które piszą o nas tylko źle, są takie, które w ogóle o nas nie piszą. Wydaje mi się, że po części są to media, które nawet nie słyszały tego, co robimy, ale krytykują bo przecież to jest niemożliwe, aby polski zespół odnosił jakikolwiek sukces na arenie międzynarodowej. Osobiście widzę, jak szefowie niektórych portali opiniotwórczych wychodzą z naszych koncertów… Najlepszym przykładem jest koncert z Deep Purple, kiedy to nazajutrz pojawiło się sporo pozytywnych opinii na nasz temat. Niektóre portale, aby nie pisać bzdur zamieściły relację pomijając nas kompletnie. Świetnie. Polski portal, wydawać się mogło wspierający nasz rynek, pisze tylko o gwieździe zagranicznej pomijając „swoich”. Problem nie tyczy się tylko nas oczywiście. Nasze media ciągle robią krzywdę rodzimym wykonawcom, bo to zagraniczne jest lepsze. Żenujące. Na szczęście to coraz mniejszy odsetek frustratów. Zresztą – o pomocy naszych mediów i włodarzy można sporo poczytać w wywiadach u niedoszłych gwiazd talent show.
Ale tak poza marudzeniem, mieliśmy ogromne szczęście spotkać również wspaniałych ludzi reprezentujących naszą branżę. Jest nadzieja, że dzięki nim będzie lepiej i czytelniej.

Uważacie się za najlepszy, polski zespół rockowy?

Jest mnóstwo lepszych zespołów od nas, ale może ludzie o nich nigdy nie usłyszą, bo nikt ich nie będzie wspierał. Biznes w tym kraju polega na czymś zupełnie innym. Wspiera się stare gwiazdy, które są sprawdzone. Gdzieś są jeszcze jakieś „układy”. Dzisiaj promowanie zespołów autentycznych, fajnych i niezależnych jest niebezpieczne, bo jest niedochodowe. Łatwiej jest promować kogoś kto jest ładny, znamy go np. z talent show i kto robi z siebie marionetkę, bo w programie śpiewa covery. Z całym szacunkiem  do artystów tam występujących – nie uważam, żeby to była fajna i autentyczna droga do sukcesu.

I właśnie dlatego nie pojawiliście się w żadnym talent show?

Może trafimy kiedyś do jakiegoś programu pod warunkiem, że będziemy grać swoje piosenki. Dzisiaj talent show jest oknem dla wszystkich tych, którzy chcą stać się sławni i trzeba się w jakiś sposób z tym pogodzić. To jest robienie z siebie prostytutek, ale niestety stało się metodą na to, żeby gdzieś wypłynąć. Kiedyś podobnie obrażano się na radio, czy tv w sensie ogólnym.
I zaznaczę – jest różnica między talent show pokazującego artystę w pełnej krasie, jako samodzielnego twórcę, a śpiewającego coś, co mu każą. Ostatnio słyszałem, jak jedna z trenerek w takim programie z oburzeniem wyrzucała uczestniczce, że nie jest jej w stanie okiełznać i nie wie jak to teraz będzie, chyba będzie słabo. Co to w ogóle znaczy? Chore.
Zgadzam się z opinią Dave’a Grohla – idźcie do garażu i grajcie, póki nie będziecie mocni, potem pokażcie to światu. Ale po swojemu, a nie pod dyktando jakiegoś jury.

A nie macie takiego poczucia, że wam już trochę nie wypada pójść do takiego programu? Że jesteście zbyt znani?

A dlaczego? To nie tu leży problem. Na przykład zespół Lemon zbiera na swoich koncertach większą publiczność niż my. I mogłoby się wydawać, że my dostajemy zaproszenia z za granicy, że gramy na świecie, że fajni i znani ludzie pracują z nami, że jesteśmy „poważniejszym” zespołem w sensie globalnym. Prawda jest taka, że nadal spotykamy się z odbiorem ograniczonym.  Media nie podłapują póki co naszego tematu, a to od nich wiele zależy. Media, szczególnie te największe blokują nas dość skutecznie. Problem polega na tym, że wszystko dziś kręci się wokół tych talent show. To nie jest fajne.

Macie jakiś pomysł, żeby to zmienić?

Ja myślę, że to, co my robimy jest dobre, wierzę w to, że idziemy w dobrym kierunku. Wprawdzie idziemy wolno, ale tak jak wspomniałem wcześniej, coś, co jest długo wypracowane jest cenniejsze. Z resztą rock&roll polega na tym, że nie jest się gwiazdą sezonową, tylko buduje się legendę, historię. My chcemy to zrobić. Nawiązując jeszcze do talent show. My dostaliśmy zaproszenie do tego typu programu, ale odmówiliśmy. I prawdopodobnie będziemy zawsze odmawiać, ale jestem też pewien, że zawsze, gdzieś tam z tyłu głowy będziemy się zastanawiać, czy zrobiliśmy dobrze, bo może to właśnie byłby strzał w dziesiątkę. Tak zwyczajnie, po ludzku będą targały nami wątpliwości.
My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni, bo nie jesteśmy.

Podczas waszej wizyty w LA zostaliście bardzo docenieni. Czy uważasz, że polskie media podłapią temat i będą się o was chętniej i przychylniej wypowiadać?

Gdzieś tam już się ruszyło. W Pytaniu na Sniadanie  otrzymaliśmy obietnicę wsparcia. To bardzo ważne, bo wsparcie to coś, czego potrzebujemy najbardziej. Potrzebujemy mediów i managementów, które zainwestują w nas całych sercem i portfelem (śmiech). My mamy determinację nie do złamania, mamy materiał i mamy doświadczenie. Czy się podobamy? Dajmy ludziom szansę nas posłuchać.

A co, gdyby pojawiła się propozycja nagrania utworu z kimś bardzo znanym, komercyjnym?

To zależałoby od wielu warunków. Od tego, kto pisze muzykę, kto pisze tekst. Na pewno chcielibyśmy być twórcami tego utworu, ale jeśli byłoby to bardzo dobre, to pewnie byśmy się zdecydowali bez problemu. Dla nas główną radością jest tworzenie. Odtwarzanie jest mniej fajne. Nawet jak kiedyś zrobimy cover, to nie będzie to odegrany materiał. Włożymy w to sporo Chemii.

Jak to się stało, że na współpracę z wami zdecydował się Mike Fraser?

Szukaliśmy kogoś z dobrą ręką do rockowej muzy. Z Mikiem poznaliśmy się już kiedyś w Kanadzie i fajnie nam się rozmawiało. Robił wtedy płytę AC/DC piętro nad nami. Ostatnio rozmawiał z nim Marc LaFrance i Mike zgodził się bez wahania. Znał nasz materiał i widocznie przypadł mu do gustu. Zależało nam na kimś z tamtego świata również dlatego, że rock, to jednak muza z tamtego świata. Nawet Jurek Owsiak powiedział mi ostatnio, że to w sumie dobrze, że wszystko drę się po angielsku. Bo to pasuje, jak stwierdził. No i ja się z tym całym sercem zgadzam.

Czym nowa płyta będzie wyróżniać się na tle pozostałych?

Pewnie dla każdego czymś innym. Tradycyjnie ocenę pozostawimy najważniejszemu jurorowi wszech czasów, czyli publiczności. To publiczność ma największą siłę, dlatego dużo gramy i dużo jeździmy. Jeżeli będzie nas, kibiców Chemii dużo, nie będzie na nas bata.

news

Doda pogrążona w rozpaczy po stracie Foxy’ego. Podjęła ważną decyzję

Opublikowano

w dniu

przez

Ostatnie dni przyniosły Dodzie ogromny dramat, a jej najnowsze nagrania poruszyły fanów. Wokalistka nie ukrywa, że przeżywa wyjątkowo trudne chwile, a strata ukochanego członka rodziny całkowicie ją załamała. W jednym z nagrań zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Ostatnie dni były dla Dody wyjątkowo trudne. Artystka od lat angażuje się w pomoc zwierzętom i wielokrotnie udowadniała, jak ważny jest dla niej ich los. Jej psy, Foxy i Wolfie, są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego nagłe pogorszenie stanu zdrowia jednego z nich wywołało u wokalistki ogromny strach. Niestety, w sobotę gwiazda przekazała swoim fanom najgorszą możliwą wiadomość. Jej ukochany pupil nie przeżył, a okoliczności jego odejścia sprawiły, że artystka znalazła się w wyjątkowo trudnym momencie.

Jeszcze na początku tygodnia Doda relacjonowała na Instagramie dramatyczne chwile spędzone w warszawskiej klinice weterynaryjnej. Zapłakana artystka prosiła internautów o przesyłanie dobrej energii i modlitwę za zdrowie Foxy’ego. Piesek nagle poczuł się gorzej, a jego stan wymagał natychmiastowej pomocy specjalistów. Każda kolejna godzina była walką o jego życie. Wokalistka na bieżąco informowała obserwatorów o sytuacji i nie ukrywała, jak bardzo boi się najgorszego.

U zwierzaka zdiagnozowano ostre zapalenie płuc. Foxy trafił do inkubatora, a jego organizm musiał zmierzyć się z poważnymi problemami oddechowymi. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie lekarze nie dawali wokalistce powodów do optymizmu. Doda jednak nie zamierzała się poddawać i szukała kolejnych możliwości pomocy dla swojego ukochanego pupila. Liczyła na to, że odpowiednie leczenie i zaangażowanie specjalistów pozwolą mu wrócić do zdrowia.

Artystka konsultowała stan zdrowia pieska w kolejnych placówkach weterynaryjnych, licząc na to, że uda się znaleźć sposób na uratowanie jego życia. Do samego końca wierzyła w cud. Choć pojawiły się chwile, które dawały nadzieję, a parametry oddechowe zwierzaka zaczęły się poprawiać, jego organizm był już bardzo osłabiony. Niestety, nadzieja na szczęśliwe zakończenie nie wystarczyła. W sobotnie przedpołudnie, 31 paździenrika Doda poinformowała, że Foxy nie żyje. Szczególnie przejmujący jest fakt, że piesek odszedł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach.

POLECAMY: Kto odpadł w 9. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku

Doda nie może pogodzić się ze stratą pupila. Zdecydowała się na poważny krok

Wiadomość o śmierci ukochanego pupila była dla wokalistki ogromnym ciosem. Artystka opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym trudno nie dostrzec bólu po stracie wiernego przyjaciela. Dla Dody psy od zawsze były kimś znacznie więcej niż tylko zwierzętami domowymi. Wielokrotnie podkreślała, jak ważna jest dla niej ich obecność i jak wiele miłości jej dają. Tym razem jednak żadne słowa wsparcia nie były w stanie odwrócić tego, co się wydarzyło.

W niedzielę, 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych, piosenkarka ponownie odezwała się do obserwatorów. Na Instagramie opublikowała kilka nagrań, w których podzieliła się swoimi emocjami po odejściu Foxy’ego. Nie próbowała udawać, że wszystko jest w porządku. Wręcz przeciwnie, otwarcie opowiedziała o swoim załamaniu i ogromnym bólu. W pewnym momencie zdecydowała się nawet na bardzo osobiste porównanie, odnosząc stratę ukochanego psa do swoich wcześniejszych rozstań z partnerami.

„Chcę powiedzieć, że nigdy, przenigdy za żadnym facetem tak nie płakałam, jak za moim psem” – powiedziała.

Te słowa pokazują, jak wyjątkową więź łączyła wokalistkę z jej pupilem. Doda przyznała również, że w przeszłości jej byli partnerzy zwracali uwagę na to, jak wiele uczucia okazuje swoim psom. Ich zdaniem, gdyby podobną miłość otrzymywali od artystki, ich związki mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Teraz piosenkarka postanowiła wrócić do tych wypowiedzi i odnieść się do nich z perspektywy obecnych wydarzeń.

„I zwracam honor każdemu z nich, który powiedział i zarzucał mi, że gdybym ich kochała jak swoje psy, to by było dobrze” – dodała.

Chwilę później Doda zdecydowała się na kolejne wyznanie, które szczególnie poruszyło jej obserwatorów. Wytłumaczyła, dlaczego tak trudno jest jej pogodzić się z odejściem Foxy’ego.

„Ale ja nie straciłam psa, ja straciłam taką duszyczkę w futerku, która mi dała więcej miłości niż niejeden człowiek” – wyjaśniła.

Po opublikowaniu kolejnych nagrań piosenkarka poinformowała obserwatorów, że zamierza na pewien czas odsunąć się od mediów społecznościowych. Doda podziękowała fanom za wszystkie wiadomości, słowa otuchy i wsparcie, które otrzymała po pożegnaniu Foxy’ego.

„Odcinam sobie Internet na razie. Dziękuję za pomoc i za wsparcie. I coś, że dostaje masę wsparcia od fanów pod rolką, gdzie pożeganała Foxiego” – wyznała.

Wokalistka najwyraźniej potrzebuje teraz czasu, by przeżyć żałobę z dala od internetowego zgiełku. Jej wyznania pokazują, jak ogromną rolę w jej życiu odgrywały ukochane psy i jak bolesna może być strata tak wyjątkowego przyjaciela.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów

Przeżyliście kiedyś podobną stratę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1.11.2026
Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1.11.2026
Doda i Foxy (fot. screen Instagram Doda) – 1.11.2026
Wolfie i Foxy (fot. screen Instagram Doda)
Wolfie i Foxy (fot. screen Instagram Doda)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Rafał Maserak POUCZA Julię WIENIAWĘ: Nie powinna przepraszać?

Opublikowano

w dniu

przez

Rafał Maserak POUCZA Julię WIENIAWĘ: Nie powinna przepraszać?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?

Kontynuuj czytanie

news

Tomasz Wygoda OSTRO podsumował Edytę GÓRNIAK – poszło o Karola NAWROCKIEGO w Trybunale Konstytucyjnym!

Opublikowano

w dniu

przez

Tomasz Wygoda OSTRO podsumował Edytę GÓRNIAK – poszło o Karola NAWROCKIEGO w Trybunale Konstytucyjnym!

POLECAMY: Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów

Kontynuuj czytanie

news

Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?

Opublikowano

w dniu

przez

Afera wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołała ogromne emocje i kolejną falę politycznych komentarzy. Tym razem głos zabrała Joanna Szczepkowska, która zdecydowała się przedstawić własną relację z nocnych wydarzeń i odpowiedzieć na słowa prezydenta. Aktorka nie zamierzała łagodzić swojego stanowiska. Dowiedz się więcej!

Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.

W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.

Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.

Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.

Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. Słowa prezydenta nie pozostały bez odpowiedzi. Wśród osób, które zdecydowały się publicznie zabrać głos, znalazła się Joanna Szczepkowska.

POLECAMY: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]

Joanna Szczepkowska uderza w Nawrockiego. Słusznie?

Aktorka opublikowała na Facebooku wpis, w którym przedstawiła własną wersję nocnych wydarzeń. Wymieniła Zbigniewa Kapińskiego, Stefana Boguckiego, Karola Nawrockiego i Bartłomieja Sochańskiego jako osoby, które miały wejść do budynku. Według jej relacji podczas wejścia doszło do użycia siły, a potrącona miała zostać sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Joanna Szczepkowska opisała również, co miało wydarzyć się już po przekroczeniu progu Trybunału. Jej słowa były wyjątkowo stanowcze i z pewnością zwróciły uwagę osób śledzących polityczny konflikt.

“Wczoraj w nocy kilku mężczyzn wdarło się do Trybunału Konstytucyjnego. Ich nazwiska są znane: Zbigniew Kapiński, Stefan Bogucki, Karol Nawrocki, Bartłomiej Sochański. Napastnicy użyli siły, potrącając przy tym kobietę, sędzię Korwin Piotrowską. Po wejściu do budynku stwierdzili, że sędziowie nie są sędziami, potem udali się na piętro do jednego z reprezentacyjnych pomieszczeń. Następnie napastnicy usiedli na kanapie i w fotelach, zrobili sobie zdjęcie i wyszli” – napisała.

Aktorka zakwestionowała również określenie nocnego zajścia mianem siłowego przejęcia. Jej zdaniem do naruszenia porządku konstytucyjnego doszło znacznie wcześniej, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie Trybunałem Julii Przyłębskiej.

“Do naruszenia porządku konstytucyjnego RP doszło nocą z 19 na 20 grudnia, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie TK Julii Przyłębskiej i w ten sposób PiS zagarnął politycznie Trybunał. Musiał to zrobić, bo wiedział, że jego władza działa wbrew konstytucji. Nawrocki broni Trybunału z tego samego powodu” – czytamy.

Joanna Szczepkowska nie zgodziła się również z twierdzeniem prezydenta, że za obecność policji przed gmachem odpowiada rząd. Karol Nawrocki wezwał do opuszczenia terenu Trybunału przez funkcjonariuszy skierowanych tam przez władze. W swoim oświadczeniu napisał: „Wzywam do przywrócenia porządku prawnego i opuszczenia terenu trybunału przez siły przymusu skierowane na miejsce przez rząd”. Aktorka odpowiedziała na te słowa wyjątkowo krótko i dosadnie: „Policję wezwali sędziowie. Sędziowie, nie rząd”.

Na tym jednak Joanna Szczepkowska nie zakończyła swojego wpisu. Na koniec zaapelowała o przywrócenie porządku prawnego i wskazała, czego jej zdaniem powinien dokonać prezydent. Aktorka uważa, że Karol Nawrocki powinien wypełnić konstytucyjne obowiązki i zorganizować uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów. Nie zabrakło również kolejnych mocnych słów pod adresem głowy państwa.

“Trzeba przywrócić. Porządek, a raczej spokój prawny będzie przywrócony przez takiego prezydenta, który spełni konstytucyjne obowiązki. Zorganizuje uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów i nie będzie używał siły w stosunku do kobiet na oczach całego świata. Batyr najwyraźniej w swoim oświadczeniu wzywa Karola N. do ustąpienia ze stanowiska. Najwyższy czas” – stwierdziła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami

Co uważacie o słowach Joanny Szczepkowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Szczepkowska (fot. screen YouTube TVP Info Publicystyka)
Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)
Andrzej Duda (fot. screen YouTube Prezydent RP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością