news
„My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni” – wywiad z Łukaszem Drapałą
Dopiero co wrócili z Global Rock Summit, wystąpią na tegorocznym Orange Warsaw Festival, a kilka dni temu pochwalili się, że współpracę podjął z nimi sam Mike Fraser.
Nie, nie jest to zespół amerykański. Nie, członkowie zespołu nie sprzedali swoich organów.
O potędze, a zarazem tragedii jaką są programy talent show, o tym, dlaczego media zamykają się na utalentowanych artystów, o krytyce i wielu innych porozmawiałyśmy z Łukaszem Drapałą, wokalistą zespołu CHEMIA.
Co ci się podoba najbardziej na naszym blogu?
Wywiad ze mną.
To nie było szczere, prawda?
To było bardzo szczere (śmiech). To był jedyny wywiad, który przeczytałem od początku do końca szukając głupot. Poza tym większość wywiadów przeprowadzacie z osobami, których kompletnie nie znam.
Bo ciebie nie kręci polski showbiznes!
Nie chodzi o to, że on mnie nie kręci. Po prostu się w nim nie orientuję. Ja mam taki problem, że ostatnio słucham bardzo mało naszej polskiej muzyki. Radia komercyjne kompletnie mnie nie jarają.
Więc gdzie Ty szukasz muzyki?
Słucham utworów, które podrzucają mi znajomi na facebooku, mailu itd. Bardzo lubię muzykę z lat 90. Może jednak zdarzyć się tak, że poznam za jakiś czas jakieś nowe, fajne zespoły, w których się zakocham.
Zagracie na Orange Warsaw Festival!
Tak! Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem!
Nie wiedzieliście, że padnie propozycja, abyście wystąpili na OWF?
Zabiegaliśmy o to, ale ostatecznie i tak było to dla nas zaskoczeniem. Z chłopakami tworzymy bardzo silny menagement naszego zespołu, ponieważ nie mamy oficjalnego menadżera i zajmujemy się wszystkim sami. To my dbamy o wszystkie koncerty, festiwale, między innymi to dlatego udało się nam supportować Guns’nRoses. Orange Warsaw Festival również był atakowany przez nas mailami, ofertami, chociaż zakładaliśmy, że absolutnie nie mamy na to szans…
To ogromne wyróżnienie! Będziecie grać na tej samej scenie co Bring Me The Horizon i Limp Bizkit!
Nie, to oni będą grać na tej samej scenie co my, bo my gramy pierwsi (śmiech). A tak naprawdę, to wielkie wyróżnienie. Mamy nadzieję poznać chłopaków z wymienionych kapel.
Czym jednak jest OWF przy Global Rock Summit…
To taka Warszawa, tylko trochę dalej i bardziej (śmiech). To jest efekt działań The Agency Group, czyli grupy, która z nami współpracuje jako największa agencja koncertowa, gdzie ostatnio przydzielono nam specjalnego agenta. Wcześniej tak się nie działo i dopiero teraz można powiedzieć o bezpośrednim przełożeniu na współpracę. Widocznie materiał zaczął się podobać trochę bardziej i dlatego dostaliśmy taką propozycję. Tak naprawdę ta propozycja zagrania w Hollywood przyszła tak późno, że nie wiedzieliśmy, czy zdążymy to wszystko zorganizować. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko trafimy w ten rejon.
O co chodzi z tą stanikową aferą? Dlaczego chcieliście, żeby na jednym z koncertów fanki rzucały na scenę swoją bieliznę? My też powinnyśmy rzucić?
Tak. Jeśli chodzi o mnie, ja wolę towarzystwo kobiet bez staników, jestem przeciwnikiem staników. Najgorsze jest to, że gdy kobiety rzucają te staniki, to zawsze wszystkie lecą na Wojtka, jeszcze żaden nie poleciał na mnie. Wracając do sytuacji, o którą pytacie. Super Express znalazł teledysk, który istniał już 1,5 roku. Teledysk powstał w fajnych warunkach. Trafiliśmy na wybory Super Natural, gdzie były dziewczyny z całego świata. Później zabrano nas do pewnej chatki pod Koluszkami. Była fajna impreza (śmiech). I po jakimś czasie odkopali ten teledysk i zrobili z Wojtka Cycerona. A pomysł rzucania staników bezpośrednio wyszedł od zespołu V8, a nie od nas. Pomysł zacny.
No ale co się działo z tymi dziewczynami?
Nie powiem.
Aaaaa, skoro nie możesz powiedzieć, to znaczy, że coś się tam działo! Gdyby nic szczególnego się nie działo, to mógłbyś o tym opowiedzieć!
Nie! Odwrotnie! Bo jak okazuje się, że nic nie było, a ja miałbym o tym powiedzieć, to na co ja bym wyszedł? Jaki rock&roll?
Chemia wyznaje w czasie trasy koncertowej sex, drugs and rock&roll ?
Jak najbardziej (śmiech)!
To dlaczego teraz jest tak grzecznie?
No ale my nie możemy ciągle ćpać, czasami musimy robić przerwę!
Niedawno premierę miał wasz teledysk do piosenki Fire. Pokazujecie w nim swój koncert, fanów. Skąd taki pomysł?
Pomysł powstał tuż przed samą imprezą, na której kręcony był teledysk. Chcieliśmy też oszczędzić na operatorach (śmiech).
Ten teledysk jest nagrany telefonami?
Tak, ludzie przygotowali się do tej imprezy, mieli ze sobą telefony, aparaty. Najśmieszniej wyglądało to, jak zaczęliśmy grać Fire i zamiast ludzi widzieliśmy same aparaty. Ogólnie wydaje mi się, że teledysk wyszedł bardzo fajnie i myślę, że impreza będzie powtarzana corocznie
Odkryłyśmy robocze nazwy waszych piosenek. I tym sposobem mamy np. Kupę z Jamajki, Gdy umierają chomiki, Ssij…
Polega to na tym, że zawsze zanim zaczynamy grać próbę, mamy około godzinę na dyskusję na przeróżne tematy i zazwyczaj pojawiają się jakieś niestworzone historie. Np. Kupa z Jamajki dotyczy pewnego gościa z Jamajki, który przyjechał odwiedzić jednego z nas i zastanawialiśmy się, czy spodoba mu się toaleta naszego kolegi… Kiedy my piszemy piosenki, nigdy nie wiemy jak je nazwać, więc dajemy im nazwy robocze i stwierdziliśmy, że Kupa z Jamajki będzie nam się w tym wypadku dobrze kojarzyła.
Dlaczego jeszcze nie zobaczyliśmy was na kanapie u Kuby Wojewódzkiego?
Jeszcze do niego nie zadzwoniliśmy z informacją, że istniejemy. Ja myślę, że najpierw powinniśmy zagrać u niego pod koniec programu, a dopiero później usiąść na kanapie. Musimy sobie najpierw na to zasłużyć. Jak na wszystko.
Ale goście Kuby często nie mają na swoim koncie żadnych wybitnych osiągnięć…
Właśnie wskazałaś na pewien trend, a przede wszystkim tragedie tego, co dzieje się w ówczesnym świecie. Ludzie coraz bardziej lubią nicość. Niestety jest bardzo mało ludzi, którzy potrafią długo pracować i kształcić to, co potrafią robić najlepiej. Były czasy, kiedy człowiek widział swojego idola w kimś, kto pracował ciężko na coś, co mógł po jakimś czasie sobą reprezentować. Wydaje mi się, że dzisiaj wolimy oddawać cześć miernotom, dlatego, że nam jest łatwiej oceniać głupka, bo sami codziennie też zachowujemy się jak miernoty. To jest chore, to jest słabe i wynika z naszego lenistwa, szybkości naszego konsumowania. Co nie znaczy, że nie ma takich osób, które pracują na swój sukces i nie chcą robić kariery na skandalach. Nas na przykład nie interesuje gwiazdorstwo chociaż bardzo łatwo możemy to zrobić. Możemy pójść na jakiś bankiet i przyłożyć komuś ważnemu w ryj, zrobić ustawkę z paparazzi. Ale po co? Chcemy, żeby było o nas głośno dlatego, że wydajemy dobrą płytę, że zaprosili nas do Los Angeles i daliśmy radę. Chcemy być oceniani przez pryzmat naszej twórczości, a nie tego, że mamy spodnie w kanarkowe grochy.
Jesteście często krytykowani?
Pomijając zdrową krytykę, która jest i być musi, bo nie każdemu będziemy się podobać – ludzie często krytykują nas nie znając naszej twórczości, bądź też znając twórczość początkową, kiedy to Chemia szukała swojej drogi. Są media, które piszą o nas tylko źle, są takie, które w ogóle o nas nie piszą. Wydaje mi się, że po części są to media, które nawet nie słyszały tego, co robimy, ale krytykują bo przecież to jest niemożliwe, aby polski zespół odnosił jakikolwiek sukces na arenie międzynarodowej. Osobiście widzę, jak szefowie niektórych portali opiniotwórczych wychodzą z naszych koncertów… Najlepszym przykładem jest koncert z Deep Purple, kiedy to nazajutrz pojawiło się sporo pozytywnych opinii na nasz temat. Niektóre portale, aby nie pisać bzdur zamieściły relację pomijając nas kompletnie. Świetnie. Polski portal, wydawać się mogło wspierający nasz rynek, pisze tylko o gwieździe zagranicznej pomijając „swoich”. Problem nie tyczy się tylko nas oczywiście. Nasze media ciągle robią krzywdę rodzimym wykonawcom, bo to zagraniczne jest lepsze. Żenujące. Na szczęście to coraz mniejszy odsetek frustratów. Zresztą – o pomocy naszych mediów i włodarzy można sporo poczytać w wywiadach u niedoszłych gwiazd talent show.
Ale tak poza marudzeniem, mieliśmy ogromne szczęście spotkać również wspaniałych ludzi reprezentujących naszą branżę. Jest nadzieja, że dzięki nim będzie lepiej i czytelniej.
Uważacie się za najlepszy, polski zespół rockowy?
Jest mnóstwo lepszych zespołów od nas, ale może ludzie o nich nigdy nie usłyszą, bo nikt ich nie będzie wspierał. Biznes w tym kraju polega na czymś zupełnie innym. Wspiera się stare gwiazdy, które są sprawdzone. Gdzieś są jeszcze jakieś „układy”. Dzisiaj promowanie zespołów autentycznych, fajnych i niezależnych jest niebezpieczne, bo jest niedochodowe. Łatwiej jest promować kogoś kto jest ładny, znamy go np. z talent show i kto robi z siebie marionetkę, bo w programie śpiewa covery. Z całym szacunkiem do artystów tam występujących – nie uważam, żeby to była fajna i autentyczna droga do sukcesu.
I właśnie dlatego nie pojawiliście się w żadnym talent show?
Może trafimy kiedyś do jakiegoś programu pod warunkiem, że będziemy grać swoje piosenki. Dzisiaj talent show jest oknem dla wszystkich tych, którzy chcą stać się sławni i trzeba się w jakiś sposób z tym pogodzić. To jest robienie z siebie prostytutek, ale niestety stało się metodą na to, żeby gdzieś wypłynąć. Kiedyś podobnie obrażano się na radio, czy tv w sensie ogólnym.
I zaznaczę – jest różnica między talent show pokazującego artystę w pełnej krasie, jako samodzielnego twórcę, a śpiewającego coś, co mu każą. Ostatnio słyszałem, jak jedna z trenerek w takim programie z oburzeniem wyrzucała uczestniczce, że nie jest jej w stanie okiełznać i nie wie jak to teraz będzie, chyba będzie słabo. Co to w ogóle znaczy? Chore.
Zgadzam się z opinią Dave’a Grohla – idźcie do garażu i grajcie, póki nie będziecie mocni, potem pokażcie to światu. Ale po swojemu, a nie pod dyktando jakiegoś jury.
A nie macie takiego poczucia, że wam już trochę nie wypada pójść do takiego programu? Że jesteście zbyt znani?
A dlaczego? To nie tu leży problem. Na przykład zespół Lemon zbiera na swoich koncertach większą publiczność niż my. I mogłoby się wydawać, że my dostajemy zaproszenia z za granicy, że gramy na świecie, że fajni i znani ludzie pracują z nami, że jesteśmy „poważniejszym” zespołem w sensie globalnym. Prawda jest taka, że nadal spotykamy się z odbiorem ograniczonym. Media nie podłapują póki co naszego tematu, a to od nich wiele zależy. Media, szczególnie te największe blokują nas dość skutecznie. Problem polega na tym, że wszystko dziś kręci się wokół tych talent show. To nie jest fajne.
Macie jakiś pomysł, żeby to zmienić?
Ja myślę, że to, co my robimy jest dobre, wierzę w to, że idziemy w dobrym kierunku. Wprawdzie idziemy wolno, ale tak jak wspomniałem wcześniej, coś, co jest długo wypracowane jest cenniejsze. Z resztą rock&roll polega na tym, że nie jest się gwiazdą sezonową, tylko buduje się legendę, historię. My chcemy to zrobić. Nawiązując jeszcze do talent show. My dostaliśmy zaproszenie do tego typu programu, ale odmówiliśmy. I prawdopodobnie będziemy zawsze odmawiać, ale jestem też pewien, że zawsze, gdzieś tam z tyłu głowy będziemy się zastanawiać, czy zrobiliśmy dobrze, bo może to właśnie byłby strzał w dziesiątkę. Tak zwyczajnie, po ludzku będą targały nami wątpliwości.
My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni, bo nie jesteśmy.
Podczas waszej wizyty w LA zostaliście bardzo docenieni. Czy uważasz, że polskie media podłapią temat i będą się o was chętniej i przychylniej wypowiadać?
Gdzieś tam już się ruszyło. W Pytaniu na Sniadanie otrzymaliśmy obietnicę wsparcia. To bardzo ważne, bo wsparcie to coś, czego potrzebujemy najbardziej. Potrzebujemy mediów i managementów, które zainwestują w nas całych sercem i portfelem (śmiech). My mamy determinację nie do złamania, mamy materiał i mamy doświadczenie. Czy się podobamy? Dajmy ludziom szansę nas posłuchać.
A co, gdyby pojawiła się propozycja nagrania utworu z kimś bardzo znanym, komercyjnym?
To zależałoby od wielu warunków. Od tego, kto pisze muzykę, kto pisze tekst. Na pewno chcielibyśmy być twórcami tego utworu, ale jeśli byłoby to bardzo dobre, to pewnie byśmy się zdecydowali bez problemu. Dla nas główną radością jest tworzenie. Odtwarzanie jest mniej fajne. Nawet jak kiedyś zrobimy cover, to nie będzie to odegrany materiał. Włożymy w to sporo Chemii.
Jak to się stało, że na współpracę z wami zdecydował się Mike Fraser?
Szukaliśmy kogoś z dobrą ręką do rockowej muzy. Z Mikiem poznaliśmy się już kiedyś w Kanadzie i fajnie nam się rozmawiało. Robił wtedy płytę AC/DC piętro nad nami. Ostatnio rozmawiał z nim Marc LaFrance i Mike zgodził się bez wahania. Znał nasz materiał i widocznie przypadł mu do gustu. Zależało nam na kimś z tamtego świata również dlatego, że rock, to jednak muza z tamtego świata. Nawet Jurek Owsiak powiedział mi ostatnio, że to w sumie dobrze, że wszystko drę się po angielsku. Bo to pasuje, jak stwierdził. No i ja się z tym całym sercem zgadzam.
Czym nowa płyta będzie wyróżniać się na tle pozostałych?
Pewnie dla każdego czymś innym. Tradycyjnie ocenę pozostawimy najważniejszemu jurorowi wszech czasów, czyli publiczności. To publiczność ma największą siłę, dlatego dużo gramy i dużo jeździmy. Jeżeli będzie nas, kibiców Chemii dużo, nie będzie na nas bata.
news
Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka
Jedna z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich miesięcy doczekała się finału przed sądem pierwszej instancji. Zapadł wyrok wobec kierowcy, który z ogromną prędkością doprowadził do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Słowa sędziego podczas uzasadnienia nie pozostawiły wątpliwości, jak ocenił zachowanie oskarżonego. Dowiedz się więcej!
Warszawski sąd ogłosił wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na Trasie Łazienkowskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł 28-letni Łukasz Żak, który odpowiadał za spowodowanie katastrofalnego w skutkach zdarzenia drogowego. Sprawa od samego początku budziła ogromne emocje ze względu na dramatyczny przebieg wypadku i jego konsekwencje.
Według ustaleń śledczych Łukasz Żak prowadził samochód marki Volkswagen Arteon, poruszając się z prędkością przekraczającą 220 kilometrów na godzinę. Dodatkowo znajdował się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie uderzył w samochód, którym podróżowała czteroosobowa rodzina.
Skutki zderzenia okazały się tragiczne. W wypadku zginął 37-letni mężczyzna, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia. Po zderzeniu sprawca nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł z miejsca zdarzenia, co dodatkowo obciążyło jego sytuację procesową.
POLECAMY: Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku
Sędzia nie gryzł się w język. Tak zwrócił się do Łukasza Żaka podczas wyroku
Podczas ogłaszania wyroku sędzia Maciej Mitera odniósł się nie tylko do samego przebiegu wypadku, ale również do wcześniejszego zachowania oskarżonego. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że oskarżony wielokrotnie wystawiał cierpliwość wymiaru sprawiedliwości na próbę.
“Uważam, że będzie to dla pana refleksja, wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Przykro mi jest to mówić, ale pana tam powinni nauczyć zwykłej kindersztuby” – mówił sędzia.
Sędzia nie miał również wątpliwości, że wymierzona kara odpowiada wadze popełnionego czynu. W jego ocenie okoliczności sprawy nie pozostawiały miejsca na łagodniejszą ocenę zachowania kierowcy.
“Myślę, że wydałem tutaj orzeczenie sprawiedliwe” – podkreślił sędzia.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera zwrócił szczególną uwagę na prędkość, z jaką poruszał się samochód oskarżonego. Podkreślił, że przy ponad 220 kilometrach na godzinę kierowca praktycznie nie ma możliwości odpowiedniej reakcji na zagrożenie pojawiające się na drodze.
“Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić Arteona, to jest mały czołg, do prędkości ponad 200 kilometrów na godzinę?” – zapytał sędzia.
Po chwili sędzia dodał również krótkie, ale bardzo wymowne podsumowanie:
“Naprawdę nie ma szans reakcji” – wtrącił sędzia.
Choć wyrok został już ogłoszony, sprawa nie dobiegła jeszcze końca. Orzeczenie nie jest prawomocne, a pełnomocniczka Łukasza Żaka zapowiedziała złożenie apelacji. Oznacza to, że sprawą zajmie się jeszcze sąd wyższej instancji, który ponownie przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy.
Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej stał się jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących bezpieczeństwa na polskich drogach. Dramat rodziny, która w jednej chwili straciła bliską osobę, wywołał szeroką dyskusję na temat odpowiedzialności kierowców, nadmiernej prędkości oraz prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu. Ostateczny finał tej sprawy poznamy dopiero po zakończeniu postępowania odwoławczego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety




Autor: Szymon Jedynak
news
Nowa jurorka „Tańca z Gwiazdami” ujawniona? To transfer roku
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zbliża się wielkimi krokami, a produkcja wciąż odkrywa kolejne karty. Choć widzowie poznają już nazwiska uczestników, największa tajemnica dotyczy obsady jurorskiego stołu. Do mediów trafiły właśnie zaskakujące informacje, które mogą całkowicie odmienić oblicze programu. Dowiedz się więcej, kto zajmie miejsce Ewy Kasprzyk!
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. Produkcja sukcesywnie ogłasza kolejne gwiazdy, które już od września zawalczą o Kryształową Kulę. Jednocześnie wśród fanów nie milkną spekulacje dotyczące tego, kto zastąpi Ewę Kasprzyk, która po kilku edycjach pożegnała się z rolą jurorki.
Ewa Kasprzyk była związana z programem od lat. Najpierw sama wystąpiła na parkiecie jako uczestniczka trzeciego sezonu Polsatowskiej odsłony „Tańca z Gwiazdami”, gdzie w parze z Janem Klimentem zajęła czwarte miejsce. Dziewięć lat później wróciła do formatu jako jurorka i zasiadała za stołem jurorskim w latach 2024–2026.
W czerwcu tego roku Polsat oficjalnie poinformował, że aktorka kończy swoją przygodę z programem. Z komunikatu wynikało, że decyzja była związana z jej innymi zobowiązaniami zawodowymi. Niemal natychmiast ruszyła lawina spekulacji dotyczących nazwiska osoby, która zajmie jej miejsce.
Informację o odejściu aktorki potwierdził także sam Edward Miszczak, który nie szczędził jej ciepłych słów. Dyrektor programowy Polsatu podkreślił, że przez ostatnie lata wnosiła do programu nie tylko wiedzę artystyczną, ale także ogromną dawkę humoru i luzu.
„Dziękuje Ewie za te pięć edycji „Tańca z Gwiazdami” podczas których z pasją i ogromnym zaangażowaniem pełniła rolę jurorki. Znajomość kunsztu aktorskiego pozwoliła jej oceniać nie tylko taneczne umiejętności naszych gwiazd, ale też ogólny wyraz artystyczny ich występów. Jako jurorka zasłynęła z błyskotliwego poczucia humoru a swoimi komentarzami potrafiła rozładować każdą stresującą sytuację” – mówi dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak.
W mediach pojawiały się kolejne kandydatury. Wśród potencjalnych następczyń wymieniano między innymi Edytę Górniak, Idę Nowakowską, Agatę Kuleszę, Kayah, Annę Muchę czy Beatę Kozidrak. Żadne z tych nazwisk nie zostało jednak oficjalnie potwierdzone przez produkcję.
POLECAMY: Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety
Julia Wieniawa nową jurorką w “Tańcu z Gwiazdami”?
Tymczasem, jak ustalił Kozaczek, wybór miał paść na osobę, której wcześniej niemal nikt nie typował. Według zakulisowych informacji nową jurorką „Tańca z Gwiazdami” ma zostać Julia Wieniawa. To właśnie ona miałaby zająć miejsce Ewy Kasprzyk podczas nadchodzącej edycji programu.
Jak przekazuje portal, decyzja miała już zapaść, a Julia Wieniawa otrzymała propozycję, która wiązała się z ważnym wyborem zawodowym. Według informacji zza kulis aktorka miała zdecydować się na współpracę z Polsatem kosztem dalszego udziału w „Mam Talent!”.
“To już jest oficjalne! Julia Wieniawa będzie nową jurorką „Tańca z Gwiazdami”. Aktorka dostała niełatwe ultimatum: albo taneczne show Polsatu, albo „Mam talent!”. Nie wahała się nawet przez chwilę. Sama ma ogromny sentyment do tego programu. Sama zajęła drugie miejsce w 11. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jest po szkole musicalowej, więc wie, jak ważna jest umiejętność łączenia ekspresji z tańcem na scenie” – przekazał informator stacji na łamach Kozaczka.
Nie byłby to zresztą pierwszy kontakt Julii Wieniawy z tanecznym show. Aktorka wystąpiła w 11. edycji programu jesienią 2020 roku. Jej partnerem był Stefano Terrazzino, a para zachwycała zarówno jurorów, jak i widzów. Ostatecznie dotarli aż do finału, zajmując drugie miejsce.
Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim wyborem może być również doświadczenie jurorskie Julii Wieniawy. Przez trzy ostatnie sezony zasiadała w jury programu „Mam Talent!”, gdzie oceniała uczestników u boku Agnieszki Chylińskiej, Marcina Prokopa i Agustina Egurroli. Dla wielu widzów była jedną z twarzy odświeżonej odsłony formatu.
Kilka dni temu Julia Wieniawa oficjalnie pożegnała się z programem TVN, publikując emocjonalny wpis w mediach społecznościowych.
“To były trzy lata pełne emocji, wzruszeń, śmiechu i spotkań z niezwykle utalentowanymi ludźmi. Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tego programu i przeżyć tyle pięknych chwil. Dziękuję widzom za to, że byliście z nami przez ten czas. Dziękuję wszystkim uczestnikom za odwagę i serce, które zostawiali na tej scenie. I dziękuję całej ekipie — przed kamerą i za kulisami — za wspólnie spędzone sezony. W życiu wszystko ma swój czas. Każdy rozdział kiedyś się kończy, żeby mógł zacząć się kolejny. Odchodzę z wdzięcznością, pięknymi wspomnieniami i ogromną ciekawością tego, co przede mną. Dziękuję za tę przygodę. Do zobaczenia” – informowała Julia Wieniawa.
Na razie Telewizja Polsat nie odniosła się oficjalnie do doniesień dotyczących Julii Wieniawy i nie potwierdziła składu jury 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Jeśli jednak zakulisowe informacje okażą się prawdziwe, będzie to jedna z największych niespodzianek przed startem nowego sezonu. Była finalistka programu miałaby bowiem wrócić na parkiet w zupełnie nowej roli – tym razem jako osoba oceniająca występy kolejnych gwiazd.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „ŚOPW”. Jest nowe oświadczenie rodziny
Będzie Wam brakować Ewy Kasprzyk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Muzycznie Zakręceni – nowy projekt łączący koncert, kabaret i spotkanie z artystami. Wielka premiera w Lędzinach
Muzyka na żywo, humor, znani artyści śląskiej sceny rozrywkowej i publiczność, która staje się częścią widowiska – tak zapowiada się premierowa odsłona projektu „Muzycznie Zakręceni”. To autorski format estradowy, który zadebiutuje 27 września w sali Piast w Lędzinach i ma szansę stać się jedną z najciekawszych propozycji koncertowo-rozrywkowych na Śląsku, a także w całej Polsce i zagranicą. Organizatorzy stawiają na emocje, świetną muzykę, spontaniczność oraz atmosferę, która sprawi, że każdy uczestnik będzie czuł się częścią wydarzenia. Zapowiada się prawdziwa muzyczna petarda, o niezapomniane emocje widzów zadbają: Beathris, Edek Dworniczek, Zbyszek Lemański, Krzysztof “Kris” Knapek.
Nowa jakość na scenie rozrywkowej
Rynek wydarzeń kulturalnych nieustannie się rozwija, a publiczność coraz częściej oczekuje czegoś więcej niż klasycznego koncertu. Właśnie z tej potrzeby narodził się projekt „Muzycznie Zakręceni” – autorska inicjatywa, która łączy koncert, program rozrywkowy, humor, rozmowy z artystami oraz aktywny udział publiczności. To wydarzenie stworzone z myślą o widzach, którzy chcą nie tylko posłuchać dobrej muzyki, ale także poznać wykonawców od bardziej prywatnej strony, usłyszeć historie zza kulis, wspólnie się pośmiać i spędzić wieczór w wyjątkowej atmosferze. Premierowa odsłona projektu odbędzie się w sali Piast w Lędzinach przy ul. Lędzińskiej 55, gdzie scena zamieni się w miejsce pełne pozytywnej energii, muzycznych emocji i niezapomnianych spotkań. – Cała nasza czwórka bardzo się lubi. Spotykaliśmy się w różnych programach przy okazji wywiadów i koncertów. Zdecydowaliśmy się połączyć siły i stworzyć wspólny projekt, za którym stoi Divinita Event. Cieszymy się na spotkania z publicznością i już nie możemy się ich doczekać – mówi Beata Jastrzębska, czyli Beathris, znana z takich hitów jak „Bieszczadzkie sny” czy „Krupówki”.
Muzyka i humor – duet idealny
Twórcy projektu wychodzą z założenia, że najlepsze koncerty to te, podczas których publiczność czuje się swobodnie. Dlatego “Muzycznie Zakręceni” nie będzie serią kolejnych występów następujących po sobie, lecz spójnym widowiskiem scenicznym.
W programie znajdą się: największe przeboje zaproszonych artystów, premierowe kompozycje, wspólne wykonania utworów, rozmowy z wykonawcami, anegdoty z życia estradowego, humorystyczne sytuacje, spontaniczne interakcje z publicznością, niespodzianki przygotowane specjalnie na ten wieczór. Całość została zaplanowana tak, aby widz ani przez chwilę się nie nudził. Dynamiczna forma sprawi, że koncert stanie się widowiskiem pełnym emocji, śmiechu i wzruszeń.
Publiczność będzie częścią wydarzenia
Jednym z najważniejszych założeń projektu jest stworzenie wyjątkowej relacji pomiędzy sceną a publicznością. Organizatorzy podkreślają, że widzowie nie będą jedynie obserwatorami wydarzeń. To właśnie oni staną się integralną częścią koncertu poprzez wspólną zabawę, rozmowy, śpiew i spontaniczne reakcje, które stworzą niepowtarzalny klimat każdego występu. Dzięki temu każda edycja “Muzycznie Zakręconych” będzie inna i jedyna w swoim rodzaju.
Projekt, który można zorganizować wszędzie
Choć premiera odbędzie się w Lędzinach, twórcy od początku zakładają, że projekt będzie miał charakter mobilny. Program został przygotowany w taki sposób, aby można było go realizować zarówno podczas kameralnych koncertów, jak i największych wydarzeń plenerowych w Polsce i na świecie. “Muzycznie Zakręceni” doskonale sprawdzą się podczas: wydarzeń organizowanych przez domy i ośrodki kultury, świąt miast i gmin, festynów rodzinnych, imprez plenerowych, koncertów okolicznościowych, wydarzeń firmowych, spotkań integracyjnych, eventów promocyjnych. Każda realizacja może zostać dopasowana do charakteru imprezy oraz oczekiwań organizatora.
Za projektem stoi Divinita Event
Pomysłodawcą i organizatorem projektu jest Divinita Event – firma specjalizująca się w kompleksowej organizacji wydarzeń kulturalnych, koncertów, imprez plenerowych oraz eventów firmowych. Marka od lat realizuje przedsięwzięcia obejmujące nie tylko organizację wydarzeń, ale również pełną obsługę techniczną. W jej ofercie znajdują się profesjonalne sceny, systemy nagłośnienia, oświetlenie koncertowe, ekrany LED oraz kompleksowa realizacja techniczna widowisk. Za Divinita Event stoi Dawid – pasjonat muzyki i organizacji wydarzeń, od wielu lat współpracujący z artystami oraz instytucjami kultury. Misją firmy jest tworzenie wydarzeń, które pozostają w pamięci uczestników, budują emocje i integrują ludzi wokół dobrej muzyki.
“Muzycznie Zakręceni” są naturalnym rozwinięciem tej filozofii, projektem, który ma dostarczać widzom nie tylko koncertowych emocji, ale również wyjątkowych wspomnień.
Gospodarz wieczoru – Maciej Jabłoński
Całość poprowadzi Maciej Jabłoński, jeden z najbardziej doświadczonych konferansjerów współpracujących ze śląską sceną rozrywkową. Jego ogromne doświadczenie sceniczne, błyskotliwość oraz poczucie humoru sprawiają, że potrafi błyskawicznie nawiązać kontakt z publicznością. Przez lata współpracował z wieloma czołowymi polskimi artystami, prowadząc zarówno kameralne wydarzenia, jak i duże koncerty oraz festiwale. To właśnie on będzie spoiwem całego widowiska, łącząc występy artystów z rozmowami, żartami i interakcjami z publicznością.

Więcej o artystach projektu „Muzycznie zakręceni”
Beathris – niesamowita energia prosto z Bieszczad
Jedną z gwiazd projektu będzie Beathris, czyli Beata Izabela Jastrzębska – wokalistka pochodząca z Bieszczad, od wielu lat związana ze Śląskiem. Publiczność zna ją z takich utworów jak „Bieszczadzkie sny”, „Krupówki”, „Wakacje w Bieszczadach”, „Zakochana cała” czy „Chłopca poznałam”. Jej koncerty wyróżniają się ogromną energią, naturalnością oraz znakomitym kontaktem z publicznością.
Artystka aktywnie angażuje się również w działalność społeczną. Jest ambasadorką kilku Domów Pomocy Społecznej, uczestniczy w akcjach charytatywnych i została czterokrotnie wyróżniona w plebiscycie „Osobowość Roku” za działalność artystyczną i społeczną.

Edek Dworniczek – showman z ogromnym doświadczeniem
Na scenie wystąpi także Edek Dworniczek, charyzmatyczny wokalista i twórca projektu Edek Dworniczek Art. Przez dziesięć lat był liderem zespołu Blue Party, koncertując na najważniejszych scenach w Polsce. Publiczność mogła oglądać go m.in. w programie „Must Be The Music”, podczas występów w Amfiteatrze w Opolu czy Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Obecnie rozwija autorską działalność muzyczną, współpracując z uznanymi kompozytorami i aranżerami. Jego koncerty słyną z ogromnej energii, profesjonalizmu oraz widowiskowego charakteru.

Zbyszek Lemański – artysta, który od lat tworzy przeboje
Kolejnym uczestnikiem projektu będzie Zbyszek Lemański – wokalista, kompozytor, aranżer oraz producent muzyczny. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci śląskiej sceny szlagierowej. Od najmłodszych lat związany z muzyką, stworzył wiele przebojów cenionych zarówno przez publiczność, jak i środowisko muzyczne. Do jego najbardziej znanych utworów należą między innymi „Zapraszam Cię na taras”, „Zróbmy imprezę na sianie” oraz „Jak Anioł stróż”. Na scenie zachwyca nie tylko muzykalnością, ale również niezwykłą łatwością budowania relacji z publicznością. W swoich koncertach łączy tradycję z nowoczesnym brzmieniem, tworząc repertuar trafiający do odbiorców w każdym wieku.

Krzysztof „KRIS” Knapek – nowe spojrzenie na klasykę
Publiczność usłyszy również Krzysztofa „KRIS” Knapka – wokalistę, autora tekstów, muzyka i aranżera. Od ponad osiemnastu lat związany jest z estradą. Brał udział w takich programach telewizyjnych jak „X Factor”, „Must Be The Music”, „Mam Talent” oraz „Mosz Grajfka – Zostań Gwiazdą”. Artysta ma na swoim koncie tysiące kilometrów tras koncertowych u boku wykonawców śląskiej i ogólnopolskiej sceny muzycznej. Od 2022 roku realizuje projekt „Krzysztof K śpiewa Krzysztofa K”, będący muzycznym hołdem dla Krzysztofa Krawczyka. Wydana przy tej okazji płyta „Estyma” spotkała się z dużym zainteresowaniem słuchaczy, a koncerty projektu pokazują, że klasyczne przeboje w nowoczesnej odsłonie wciąż potrafią wzruszać i porwać publiczność.

Początek nowej muzycznej tradycji
“Muzycznie Zakręceni” mają ambicję stać się wydarzeniem cyklicznym, które będzie gościło na scenach domów kultury, podczas miejskich świąt oraz największych imprez plenerowych w całej Polsce. To projekt, który udowadnia, że koncert może być czymś znacznie więcej niż tylko występem muzycznym. To spotkanie ludzi, emocji i dobrej energii, podczas którego śmiech przeplata się z muzyką, a artyści i publiczność wspólnie tworzą wyjątkową atmosferę. Premiera w Lędzinach będzie pierwszą okazją, aby przekonać się, jak wygląda widowisko, którego najważniejszymi bohaterami są muzyka, humor i ludzie kochający dobrą zabawę. „Muzycznie Zakręceni” to propozycja dla wszystkich, którzy cenią dobrą muzykę, uśmiech i spotkania z artystami w niepowtarzalnej atmosferze. To projekt, który już od pierwszej edycji zapowiada się jako jedna z najbardziej interesujących inicjatyw rozrywkowych na Śląsku. Bilety już do nabycia.




Fot. materiały prasowe
news
Polsat rozdziela Cichopek i Kurzajewskiego? Widzowie zobaczą nowe duety
Widzowie „Halo tu Polsat” muszą przygotować się na spore zaskoczenie. W najbliższy weekend na ekranie pojawią się zupełnie nowe pary prowadzących, a Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski po raz pierwszy od dawna nie wystąpią razem. Czy to początek większych zmian? Odpowiedź może zaskoczyć. Dowiedz się więcej!
Program „Halo tu Polsat wakacje” od początku lata odwiedza kolejne zakątki Polski, pokazując widzom najpiękniejsze regiony kraju. W specjalnych wakacyjnych wydaniach prowadzący przenoszą się do plenerowych studiów, skąd łączą się na żywo z głównym studiem w Warszawie. Tym razem ekipa śniadaniówki zawita do malowniczej Szczawnicy.
Już 18 i 19 lipca plenerowe studio programu zostanie zlokalizowane na Placu Dietla – w samym sercu Pienin. To właśnie stamtąd prowadzący będą rozmawiać z gośćmi, prezentować atrakcje regionu i zachęcać widzów do wakacyjnych podróży. Część programu tradycyjnie będzie realizowana również ze studia w Warszawie.
Największą niespodzianką okażą się jednak nowe konfiguracje prowadzących. Produkcja zdecydowała się na zmianę duetów, co z pewnością zwróci uwagę stałych widzów programu.
POLECAMY: Kolejne wieści od Anity i Adriana ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Jest nowe oświadczenie rodziny
Nadchodzą ROSZADY w “Halo tu Polsat” [KULISY]
W najbliższy weekend Katarzyna Cichopek nie pojawi się u boku swojego partnera, Macieja Kurzajewskiego. Aktorka po raz pierwszy poprowadzi wakacyjne wydanie programu razem z Aleksandrą Filipek. To właśnie one będą gospodyniami plenerowego studia w Szczawnicy.
Z kolei Maciej Kurzajewski stworzy zupełnie nowy duet z Pauliną Sykut-Jeżyną. Oboje pozostaną w warszawskim studiu, skąd będą łączyć się z prowadzącymi w Szczawnicy i rozmawiać z zaproszonymi gośćmi. Dla widzów będzie to okazja, by zobaczyć prezenterów w zupełnie nowych konfiguracjach.
Choć zmiana może wydawać się zaskakująca, ma ona związek wyłącznie z wakacyjną formułą programu. W specjalnych letnich wydaniach produkcja często eksperymentuje z duetami prowadzących, dopasowując je do lokalizacji i charakteru poszczególnych odcinków. Nie oznacza to więc, że Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski zostali na stałe rozdzieleni.
Na widzów czeka również imponująca lista gości. W warszawskim studiu pojawi się między innymi Piotr Kędzierski, który opowie o swojej nowej roli prowadzącego program „Hitster. Muzyczna gra przebojów”. Nie zabraknie także znanych twarzy ze świata filmu i telewizji.
Przed kamerami zobaczymy również Barbarę Bursztynowicz z mężem, Annę Dereszowską, Karola Strasburgera oraz Joannę Trzepiecińską. Każdy z gości opowie o swoich aktualnych projektach i planach zawodowych, dzięki czemu weekendowe wydania śniadaniówki zapowiadają się wyjątkowo atrakcyjnie.
Na tym jednak nie koniec niespodzianek. Produkcja przygotowała także coś dla fanów programu „Taniec z Gwiazdami”. Pod koniec niedzielnego wydania Polsat oficjalnie ujawni nazwisko kolejnej gwiazdy, która jesienią zawalczy o Kryształową Kulę. To jedna z najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi ostatnich dni.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gdzie mieszka Michał Wiśniewski z Mandaryną? Są nowe ustalenia
Lubicie oglądać “Halo tu Polsat”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuPola Wiśniewska przerwała milczenie. Tak reaguje na związek Michała z Mandaryną
-
news4 dni temuWiśniewski i Mandaryna przyłapani na POCAŁUNKU. Nowe zdjęcie obiegło media
-
news4 dni temuSyn Wiśniewskiego i Mandaryny spodziewał się powrotu rodziców? Właśnie zabrał głos
-
news4 dni temuMichał Wiśniewski POTWIERDZIŁ związek z Mandaryną. Wydał specjalne oświadczenie
-
news5 dni temuBURZA po występie Skolima w TVP. Fani nie kryli rozczarowania
-
news3 dni temuPolska podróżniczka ZJADŁA PSA w Indonezji. Joanna Opozda ją ZMIAŻDŻYŁA
-
showbiz4 dni temuZ kim Iza Kuna zatańczy w „Tańcu z Gwiazdami”? Właśnie WYPŁYNĘŁO nazwisko
-
news4 dni temuMagdalena Stużyńska schudła 10 kg. Nie uwierzycie, czego NIE robiła

Dodaj komentarz