Śledź nas

news

„My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni” – wywiad z Łukaszem Drapałą

Opublikowano

w dniu

Dopiero co wrócili z Global Rock Summit, wystąpią na tegorocznym Orange Warsaw Festival, a kilka dni temu pochwalili się, że współpracę podjął z nimi sam Mike Fraser.

Nie, nie jest to zespół amerykański. Nie, członkowie zespołu nie sprzedali swoich organów.

O potędze, a zarazem tragedii jaką są programy talent show, o tym, dlaczego media zamykają się na utalentowanych artystów, o krytyce i wielu innych porozmawiałyśmy z Łukaszem Drapałą, wokalistą zespołu CHEMIA.

 

Co ci się podoba najbardziej na naszym blogu?

Wywiad ze mną.

To nie było szczere, prawda?

To było bardzo szczere (śmiech). To był jedyny wywiad, który przeczytałem od początku do końca szukając głupot. Poza tym większość wywiadów przeprowadzacie z osobami, których kompletnie nie znam.

Bo ciebie nie kręci polski showbiznes!

Nie chodzi o to, że on mnie nie kręci.  Po prostu się w nim nie orientuję. Ja mam taki problem, że ostatnio słucham bardzo mało naszej polskiej muzyki. Radia komercyjne kompletnie mnie nie jarają.

Więc gdzie Ty szukasz muzyki?

Słucham utworów, które podrzucają mi znajomi na facebooku, mailu itd. Bardzo lubię muzykę z lat 90. Może jednak zdarzyć się tak, że poznam za jakiś czas jakieś nowe, fajne zespoły, w których się zakocham.

Zagracie na Orange Warsaw Festival!

Tak! Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem!

Nie wiedzieliście, że padnie propozycja, abyście wystąpili na OWF?

Zabiegaliśmy o to, ale ostatecznie i tak było to dla nas zaskoczeniem. Z chłopakami tworzymy bardzo silny menagement naszego zespołu, ponieważ nie mamy oficjalnego menadżera i zajmujemy się wszystkim sami. To my dbamy o wszystkie koncerty, festiwale, między innymi to dlatego udało się nam supportować  Guns’nRoses. Orange Warsaw Festival również był atakowany przez nas mailami, ofertami, chociaż zakładaliśmy, że absolutnie nie mamy na to szans…

To ogromne wyróżnienie! Będziecie grać na tej samej scenie co Bring Me The Horizon i Limp Bizkit!

Nie, to oni będą grać na tej samej scenie co my, bo my gramy pierwsi (śmiech). A tak naprawdę, to wielkie wyróżnienie. Mamy nadzieję poznać chłopaków z wymienionych kapel.

Czym jednak  jest OWF przy Global Rock Summit…

To taka Warszawa, tylko trochę dalej i bardziej (śmiech).  To jest efekt działań The Agency Group, czyli grupy, która z nami współpracuje jako największa agencja koncertowa, gdzie ostatnio przydzielono nam specjalnego agenta. Wcześniej tak się nie działo i dopiero teraz można powiedzieć o bezpośrednim przełożeniu na współpracę. Widocznie materiał zaczął się podobać trochę bardziej i dlatego dostaliśmy taką propozycję. Tak naprawdę ta propozycja zagrania w Hollywood przyszła tak późno, że nie wiedzieliśmy, czy zdążymy to wszystko zorganizować. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko trafimy w ten rejon.

O co chodzi z tą stanikową aferą? Dlaczego chcieliście, żeby na jednym z koncertów fanki rzucały na scenę swoją bieliznę? My też powinnyśmy rzucić?

Tak. Jeśli chodzi o mnie, ja wolę towarzystwo kobiet bez staników, jestem przeciwnikiem staników. Najgorsze jest to, że gdy kobiety rzucają te staniki, to zawsze wszystkie lecą na Wojtka, jeszcze żaden nie poleciał na mnie. Wracając do sytuacji, o którą pytacie. Super Express znalazł teledysk, który istniał już 1,5 roku. Teledysk powstał w fajnych warunkach. Trafiliśmy na wybory Super Natural, gdzie były dziewczyny z całego świata. Później zabrano nas do pewnej chatki pod Koluszkami. Była fajna impreza (śmiech). I po jakimś czasie odkopali ten teledysk i zrobili z Wojtka Cycerona. A pomysł rzucania staników bezpośrednio wyszedł od zespołu V8, a nie od nas. Pomysł zacny.

No ale co się działo z tymi dziewczynami?

Nie powiem.

Aaaaa, skoro nie możesz powiedzieć,  to znaczy, że coś się tam działo! Gdyby nic szczególnego  się nie działo, to mógłbyś o tym opowiedzieć!

Nie! Odwrotnie! Bo jak okazuje się, że nic nie było, a ja miałbym o tym powiedzieć,  to na co ja bym wyszedł? Jaki rock&roll?

Chemia wyznaje w czasie trasy koncertowej sex, drugs and rock&roll  ?

Jak najbardziej (śmiech)!

To dlaczego teraz jest tak grzecznie?

No ale my nie możemy ciągle ćpać, czasami musimy robić przerwę!

Niedawno premierę miał wasz teledysk do piosenki Fire. Pokazujecie w nim swój koncert, fanów. Skąd taki pomysł?

Pomysł powstał tuż przed samą imprezą, na której kręcony był teledysk. Chcieliśmy też oszczędzić na operatorach (śmiech).

Ten teledysk jest nagrany telefonami?

Tak, ludzie przygotowali się do tej imprezy, mieli ze sobą telefony, aparaty. Najśmieszniej wyglądało to, jak zaczęliśmy grać Fire i zamiast ludzi widzieliśmy same aparaty.  Ogólnie wydaje mi się, że teledysk wyszedł bardzo fajnie i myślę, że  impreza będzie powtarzana corocznie

Odkryłyśmy robocze nazwy waszych piosenek. I tym sposobem mamy np. Kupę z Jamajki, Gdy umierają chomiki, Ssij

Polega to na tym, że zawsze zanim zaczynamy grać próbę, mamy około godzinę na dyskusję  na przeróżne tematy i zazwyczaj pojawiają się jakieś niestworzone historie. Np. Kupa z Jamajki  dotyczy pewnego gościa z Jamajki, który przyjechał odwiedzić jednego z nas i zastanawialiśmy się, czy spodoba mu się toaleta naszego kolegi… Kiedy my piszemy piosenki, nigdy nie wiemy jak je nazwać, więc dajemy im nazwy robocze i stwierdziliśmy, że Kupa z Jamajki będzie nam się w tym wypadku dobrze kojarzyła.

Dlaczego jeszcze nie zobaczyliśmy was na kanapie u Kuby Wojewódzkiego?

Jeszcze do niego nie zadzwoniliśmy z informacją, że istniejemy. Ja myślę, że najpierw powinniśmy zagrać u niego pod koniec programu, a dopiero później usiąść na kanapie. Musimy sobie najpierw na to zasłużyć. Jak na wszystko.

Ale goście Kuby często nie mają na swoim koncie żadnych wybitnych osiągnięć…

Właśnie wskazałaś na pewien trend, a przede wszystkim tragedie tego, co dzieje się w ówczesnym świecie. Ludzie coraz bardziej lubią nicość.  Niestety jest bardzo mało ludzi, którzy potrafią długo pracować i kształcić to, co potrafią robić najlepiej. Były czasy, kiedy człowiek widział swojego idola w kimś, kto pracował ciężko na coś, co mógł po jakimś czasie sobą reprezentować. Wydaje mi się, że dzisiaj wolimy oddawać cześć miernotom, dlatego, że nam jest łatwiej oceniać głupka, bo sami codziennie też zachowujemy się jak miernoty. To jest chore, to jest słabe i wynika z naszego lenistwa, szybkości naszego konsumowania. Co nie znaczy, że nie ma takich osób, które pracują na swój sukces i nie chcą robić kariery na skandalach.  Nas na przykład nie interesuje gwiazdorstwo chociaż bardzo łatwo możemy to zrobić. Możemy pójść na jakiś bankiet i przyłożyć komuś ważnemu w ryj, zrobić ustawkę z paparazzi. Ale po co? Chcemy, żeby było o nas głośno dlatego, że wydajemy dobrą płytę, że zaprosili nas do Los Angeles i daliśmy radę. Chcemy być oceniani przez pryzmat naszej twórczości, a nie tego, że mamy spodnie w kanarkowe grochy.

Jesteście często krytykowani?

Pomijając zdrową krytykę, która jest i być musi, bo nie każdemu będziemy się podobać – ludzie często krytykują nas nie znając naszej twórczości, bądź też znając twórczość początkową, kiedy to Chemia szukała swojej drogi. Są media, które piszą o nas tylko źle, są takie, które w ogóle o nas nie piszą. Wydaje mi się, że po części są to media, które nawet nie słyszały tego, co robimy, ale krytykują bo przecież to jest niemożliwe, aby polski zespół odnosił jakikolwiek sukces na arenie międzynarodowej. Osobiście widzę, jak szefowie niektórych portali opiniotwórczych wychodzą z naszych koncertów… Najlepszym przykładem jest koncert z Deep Purple, kiedy to nazajutrz pojawiło się sporo pozytywnych opinii na nasz temat. Niektóre portale, aby nie pisać bzdur zamieściły relację pomijając nas kompletnie. Świetnie. Polski portal, wydawać się mogło wspierający nasz rynek, pisze tylko o gwieździe zagranicznej pomijając „swoich”. Problem nie tyczy się tylko nas oczywiście. Nasze media ciągle robią krzywdę rodzimym wykonawcom, bo to zagraniczne jest lepsze. Żenujące. Na szczęście to coraz mniejszy odsetek frustratów. Zresztą – o pomocy naszych mediów i włodarzy można sporo poczytać w wywiadach u niedoszłych gwiazd talent show.
Ale tak poza marudzeniem, mieliśmy ogromne szczęście spotkać również wspaniałych ludzi reprezentujących naszą branżę. Jest nadzieja, że dzięki nim będzie lepiej i czytelniej.

Uważacie się za najlepszy, polski zespół rockowy?

Jest mnóstwo lepszych zespołów od nas, ale może ludzie o nich nigdy nie usłyszą, bo nikt ich nie będzie wspierał. Biznes w tym kraju polega na czymś zupełnie innym. Wspiera się stare gwiazdy, które są sprawdzone. Gdzieś są jeszcze jakieś „układy”. Dzisiaj promowanie zespołów autentycznych, fajnych i niezależnych jest niebezpieczne, bo jest niedochodowe. Łatwiej jest promować kogoś kto jest ładny, znamy go np. z talent show i kto robi z siebie marionetkę, bo w programie śpiewa covery. Z całym szacunkiem  do artystów tam występujących – nie uważam, żeby to była fajna i autentyczna droga do sukcesu.

I właśnie dlatego nie pojawiliście się w żadnym talent show?

Może trafimy kiedyś do jakiegoś programu pod warunkiem, że będziemy grać swoje piosenki. Dzisiaj talent show jest oknem dla wszystkich tych, którzy chcą stać się sławni i trzeba się w jakiś sposób z tym pogodzić. To jest robienie z siebie prostytutek, ale niestety stało się metodą na to, żeby gdzieś wypłynąć. Kiedyś podobnie obrażano się na radio, czy tv w sensie ogólnym.
I zaznaczę – jest różnica między talent show pokazującego artystę w pełnej krasie, jako samodzielnego twórcę, a śpiewającego coś, co mu każą. Ostatnio słyszałem, jak jedna z trenerek w takim programie z oburzeniem wyrzucała uczestniczce, że nie jest jej w stanie okiełznać i nie wie jak to teraz będzie, chyba będzie słabo. Co to w ogóle znaczy? Chore.
Zgadzam się z opinią Dave’a Grohla – idźcie do garażu i grajcie, póki nie będziecie mocni, potem pokażcie to światu. Ale po swojemu, a nie pod dyktando jakiegoś jury.

A nie macie takiego poczucia, że wam już trochę nie wypada pójść do takiego programu? Że jesteście zbyt znani?

A dlaczego? To nie tu leży problem. Na przykład zespół Lemon zbiera na swoich koncertach większą publiczność niż my. I mogłoby się wydawać, że my dostajemy zaproszenia z za granicy, że gramy na świecie, że fajni i znani ludzie pracują z nami, że jesteśmy „poważniejszym” zespołem w sensie globalnym. Prawda jest taka, że nadal spotykamy się z odbiorem ograniczonym.  Media nie podłapują póki co naszego tematu, a to od nich wiele zależy. Media, szczególnie te największe blokują nas dość skutecznie. Problem polega na tym, że wszystko dziś kręci się wokół tych talent show. To nie jest fajne.

Macie jakiś pomysł, żeby to zmienić?

Ja myślę, że to, co my robimy jest dobre, wierzę w to, że idziemy w dobrym kierunku. Wprawdzie idziemy wolno, ale tak jak wspomniałem wcześniej, coś, co jest długo wypracowane jest cenniejsze. Z resztą rock&roll polega na tym, że nie jest się gwiazdą sezonową, tylko buduje się legendę, historię. My chcemy to zrobić. Nawiązując jeszcze do talent show. My dostaliśmy zaproszenie do tego typu programu, ale odmówiliśmy. I prawdopodobnie będziemy zawsze odmawiać, ale jestem też pewien, że zawsze, gdzieś tam z tyłu głowy będziemy się zastanawiać, czy zrobiliśmy dobrze, bo może to właśnie byłby strzał w dziesiątkę. Tak zwyczajnie, po ludzku będą targały nami wątpliwości.
My chcemy walczyć muzyką, nie popularnością. Nie pojechaliśmy do Los Angeles dlatego, że jesteśmy popularni, bo nie jesteśmy.

Podczas waszej wizyty w LA zostaliście bardzo docenieni. Czy uważasz, że polskie media podłapią temat i będą się o was chętniej i przychylniej wypowiadać?

Gdzieś tam już się ruszyło. W Pytaniu na Sniadanie  otrzymaliśmy obietnicę wsparcia. To bardzo ważne, bo wsparcie to coś, czego potrzebujemy najbardziej. Potrzebujemy mediów i managementów, które zainwestują w nas całych sercem i portfelem (śmiech). My mamy determinację nie do złamania, mamy materiał i mamy doświadczenie. Czy się podobamy? Dajmy ludziom szansę nas posłuchać.

A co, gdyby pojawiła się propozycja nagrania utworu z kimś bardzo znanym, komercyjnym?

To zależałoby od wielu warunków. Od tego, kto pisze muzykę, kto pisze tekst. Na pewno chcielibyśmy być twórcami tego utworu, ale jeśli byłoby to bardzo dobre, to pewnie byśmy się zdecydowali bez problemu. Dla nas główną radością jest tworzenie. Odtwarzanie jest mniej fajne. Nawet jak kiedyś zrobimy cover, to nie będzie to odegrany materiał. Włożymy w to sporo Chemii.

Jak to się stało, że na współpracę z wami zdecydował się Mike Fraser?

Szukaliśmy kogoś z dobrą ręką do rockowej muzy. Z Mikiem poznaliśmy się już kiedyś w Kanadzie i fajnie nam się rozmawiało. Robił wtedy płytę AC/DC piętro nad nami. Ostatnio rozmawiał z nim Marc LaFrance i Mike zgodził się bez wahania. Znał nasz materiał i widocznie przypadł mu do gustu. Zależało nam na kimś z tamtego świata również dlatego, że rock, to jednak muza z tamtego świata. Nawet Jurek Owsiak powiedział mi ostatnio, że to w sumie dobrze, że wszystko drę się po angielsku. Bo to pasuje, jak stwierdził. No i ja się z tym całym sercem zgadzam.

Czym nowa płyta będzie wyróżniać się na tle pozostałych?

Pewnie dla każdego czymś innym. Tradycyjnie ocenę pozostawimy najważniejszemu jurorowi wszech czasów, czyli publiczności. To publiczność ma największą siłę, dlatego dużo gramy i dużo jeździmy. Jeżeli będzie nas, kibiców Chemii dużo, nie będzie na nas bata.

news

Oliwia ze „ŚOPW” przerwała milczenie. „Prawda jest znacznie bardziej bolesna”

Opublikowano

w dniu

przez

Program miał dać jej szansę na miłość i nowe życie. Zamiast bajkowego zakończenia pojawiły się jednak doświadczenia, które odcisnęły piętno na kolejnych latach. Po latach jedna z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek „Ślubu od pierwszego wejrzenia” zdobyła się na szczere wyznanie. Dowiedz się więcej

„Ślub od pierwszego wejrzenia” od lat budzi ogromne emocje wśród widzów TVN. Jedni traktują program jako niepowtarzalną szansę na znalezienie miłości, inni zarzucają mu zbyt daleką ingerencję w życie uczestników. Bez względu na opinie, kolejne edycje reality show niezmiennie przyciągają przed telewizory tysiące fanów.

Jedną z najbardziej zapamiętanych bohaterek programu była Oliwia Ciesiółka, która w czwartej edycji została połączona z Łukaszem Kuchtą. Ich relacja od samego początku wzbudzała ogromne zainteresowanie widzów. Nie brakowało zarówno romantycznych momentów, jak i trudnych sytuacji, które wystawiały ich związek na próbę.

W trakcie emisji programu wiele osób wierzyło, że para ma szansę stworzyć trwałą relację. Po zakończeniu eksperymentu na świat przyszedł nawet ich syn Franek, co wydawało się potwierdzać, że eksperci trafnie dopasowali uczestników. Z czasem okazało się jednak, że codzienność zweryfikowała te nadzieje.

Po latach Oliwia Ciesiółka wróciła wspomnieniami do udziału w programie. W rozmowie z „Faktem” przyznała, że początkowo naprawdę chciała uwierzyć, że eksperci dokonali właściwego wyboru.

“Na początku chciałam wierzyć, że dobrze nas dobrano. Weszłam w ten program z nadzieją, więc naturalnie szukałam sensu w tym, że połączono akurat nas. Relacja to nie teoria na papierze. Dopiero czas, codzienne sytuacje i to, co wydarzyło się po programie, pokazały mi rzeczy, których na początku nie mogłam zobaczyć” – wyznała w rozmowie z “Faktem”.

POLECAMY: Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów

Oliwia Ciesiółka ujawnia kulisy hitu TVN

Dziś była uczestniczka patrzy na cały eksperyment z dużo większym dystansem. Jak przyznaje, sam casting był jedynie początkiem emocjonalnej drogi, która miała okazać się znacznie trudniejsza, niż mogła przypuszczać. Prawdziwe wyzwanie zaczęło się dopiero wtedy, gdy przyszło jej stanąć na ślubnym kobiercu obok całkowicie obcego człowieka.

W najnowszym wywiadzie Oliwia Ciesiółka podkreśliła również, że nie zamierza obarczać winą za swoje doświadczenia producentów programu ani sposobu montażu odcinków. Jej zdaniem odpowiedzialność za decyzję o wejściu do reality show spoczywa przede wszystkim na samych uczestnikach.

“Nie chcę robić sensacji ani nikogo oskarżać. Mogę mówić tylko o sobie i o tym, jak udział w “Ślubu od pierwszego wejrzenia” wpłynął na moje życie. Weszłam w to z nadzieją na miłość, a wyszłam z dużą lekcją o sobie, relacjach i granicach. (…) Nie jesteśmy ofiarami programu telewizyjnego. Zwalenie wszystkiego na producentów i montaż jest zbyt proste. Prawda jest znacznie bardziej bolesna: sami się tam zgłosiliśmy. Na własne życzenie weszliśmy przed kamery, nie mając zielonego pojęcia, co to z nami zrobi. Byliśmy dwojgiem dzieciaków poturbowanych dzieciństwem, którym wydawało się, że telewizyjny eksperyment uleczy ich braki” – wyznała.

Była uczestniczka zwróciła również uwagę na kwestię wsparcia psychologicznego oferowanego uczestnikom. Choć formalnie taka pomoc była dostępna, jej zdaniem problem pojawiał się w momencie, gdy osoba przeżywająca kryzys sama musiała rozpoznać, że potrzebuje pomocy.

“Mieliśmy numery kontaktowe i możliwość skorzystania ze wsparcia. Tego nie neguję, ale dla mnie problem był inny: w praktyce to uczestnik musiał sam rozpoznać, kiedy już nie daje rady” – dodała.

W rozmowie z „Faktem” Oliwia Ciesiółka nie ukrywała także swojego spojrzenia na mechanizmy rządzące telewizyjnymi formatami. Jak zaznaczyła, programy tego typu powstają przede wszystkim po to, by budzić emocje i przyciągać uwagę widzów.

“Nie udawajmy, że telewizja jest prywatną poradnią małżeńską. Program musi mieć emocje i przyciągać widza” – stwierdziła.

Dziś influencerka twierdzi, że nie żałuje udziału w programie, choć koszt tej decyzji był znacznie wyższy, niż mogła przypuszczać. Swoje doświadczenia opisała w e-booku „BEZ CIĘĆ”, który ma być dla niej symbolicznym zamknięciem tego etapu życia.

“Dzisiaj już nie żałuję [udziału w programie], a e-book “BEZ CIĘĆ” ostatecznie zamyka dla mnie tamten rozdział. To nie jest pamiętnik ofiary. Telewizja dała mi rozpoznawalność i nie zamierzam udawać, że jest inaczej, ale brutalnie szczerze podsumowuję w nim potworny rachunek, jaki musiałam za to zapłacić. To twarda prawda o tym, że można odnieść wizerunkowy sukces, a za zamkniętymi drzwiami zapłacić najwyższą cenę – własnym zdrowiem psychicznym” – wspomniała.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda wybuchła po tym pytaniu. Nagle wypaliła ws. wyroków

Lubicie oglądać “Ślub od pierwszego wejrzenia”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Oliwia Ciesiółka (fot. screen Instagram @modrafrelka)
Oliwia Ciesiółka (fot. screen Instagram @modrafrelka)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Polsat KOŃCZY produkcję kultowego hitu? Te wieści zasmucą fanów

Opublikowano

w dniu

przez

To wiadomość, której fani programu z pewnością się nie spodziewali. Po latach nieprzerwanej obecności na antenie jeden z najpopularniejszych formatów rozrywkowo-sportowych znika z jesiennej ramówki Polsatu. Co stoi za tą decyzją i czy to definitywny koniec programu? Dowiedz się więcej!

Przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych programów w ofercie Telewizji Polsat. Widowiskowe tory przeszkód, emocjonująca rywalizacja i spektakularne wyczyny uczestników przyciągały przed telewizory setki tysięcy widzów. Teraz jednak stacja podjęła zaskakującą decyzję dotyczącą przyszłości formatu.

Jak ustalił portal Wirtualnemedia.pl, jesienią na antenie Polsatu nie pojawi się kolejny sezon programu „Ninja vs. Ninja”. To pierwsza taka sytuacja od 2020 roku, gdy produkcja była nieprzerwanie obecna w ramówce nadawcy. Informacja szybko wywołała poruszenie wśród fanów formatu.

Program zadebiutował w Polsacie w 2019 roku pod nazwą „Ninja Warrior Polska”. Format oparty na japońskim pierwowzorze błyskawicznie zdobył popularność i doczekał się kolejnych sezonów. Przez pierwszych dziewięć edycji widzowie śledzili zmagania zwykłych uczestników walczących z wymagającym torem przeszkód.

Z czasem produkcja przeszła metamorfozę. Ostatnie trzy sezony emitowano już jako „Ninja vs. Ninja”. W nowej formule do rywalizacji stawali nie tylko uczestnicy wcześniejszych edycji programu, ale również zawodnicy znani z zagranicznych odsłon formatu. Dzięki temu poziom zmagań był jeszcze wyższy, a emocji nie brakowało do samego końca.

Nieodłącznym elementem programu byli także prowadzący i komentatorzy. Rywalizację uczestników relacjonowali dziennikarz Polsat Sport Jerzy Mielewski oraz zawodnik MMA Łukasz “Juras” Jurkowski. Ich komentarze i energia stały się jednym z symboli programu.

W ostatnich sezonach doszło również do zmiany wśród prowadzących. Miejsce Karoliny Gilon zajęła dziennikarka Polsat Sport Marta Ćwierniewicz, która od jesieni ubiegłego roku współtworzyła program. Za realizację produkcji odpowiadała natomiast firma Jake Vision.

Choć format nadal miał wiernych widzów, jego wyniki oglądalności nie były już tak imponujące jak w najlepszych latach. Dwunasta edycja programu, emitowana tej wiosny we wtorkowe wieczory, gromadziła średnio około 590 tysięcy widzów, o czym informował serwis Wirtualnemedia.pl.

POLECAMY: Doda wybuchła po tym pytaniu. Nagle wypaliła ws. wyroków

Polsat kasuje format „Ninja Warrior Polska”?

Najwięcej pytań pojawiło się jednak wokół przyszłości programu. Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl, Polsat nie ogłosił tegorocznych castingów, które tradycyjnie odbywały się przed nagraniami w Arenie Gliwice. Co więcej, nie zaplanowano tam również realizacji kolejnych odcinków.

Nie oznacza to jednak definitywnego końca formatu. Według nieoficjalnych informacji stacja nie zamknęła całkowicie drzwi przed powrotem programu. Po dwunastu edycjach nadawca chce jednak odświeżyć ofertę i zaproponować widzom coś nowego. Obecnie trwają analizy oraz prace nad zagospodarowaniem wtorkowego pasma.

“Polsat zawsze latem w hali w Arenie Gliwice nagrywał po dwa sezony formatu – w tym roku nie ogłoszono castingów i nie zaplanowano tam nagrań. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, stacja nie podjęła jednak decyzji o rezygnacji z formatu całkowicie, ale po 12 edycjach chce zaproponować widzom coś innego. Trwają aktualnie prace nad tym, co umieścić we wtorkowym paśmie” – czytamy na stronie Wirtualnemedia.pl.

Na ten moment nie wiadomo jeszcze, jaki format zastąpi „Ninja vs. Ninja” w jesiennej ramówce. Polsat nie ujawnił swoich planów, dlatego widzowie muszą uzbroić się w cierpliwość. Niewykluczone, że stacja postawi na zupełnie nowy program rozrywkowy lub serial, który ma przyciągnąć przed ekrany jeszcze większą publiczność. Jedno jest pewne – nadchodząca jesień przyniesie spore zmiany w ofercie Polsatu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gwiazdor „The Voice of Poland” ogłosił radosną nowinę. W sieci aż wrze

Będzie Wam brakować tego programu w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Edward Miszczak (fot. Marcin Gadomski/AKPA)
(fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski, Marta Ćwiertniewicz i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Jerzy Mielewski i Łukasz „Juras” Jurkowski (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)
Karolina Gilon (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda wybuchła po tym pytaniu. Nagle wypaliła ws. wyroków

Opublikowano

w dniu

przez

Wystarczyło kilka zdań wypowiedzianych ze sceny, by ponownie znalazła się w centrum uwagi. Doda podczas jednego z paneli dyskusyjnych otwarcie wróciła do głośnej sprawy sądowej i relacji z byłym partnerem. Jej słowa natychmiast wywołały falę komentarzy i podzieliły opinię publiczną. Dowiedz się więcej!

Tegoroczne Święto Wolności i Praw Obywatelskich w Gdańsku zgromadziło wielu przedstawicieli świata kultury, mediów i działalności społecznej. W programie nie zabrakło debat dotyczących współczesnych wyzwań związanych z wolnością słowa, odpowiedzialnością społeczną oraz funkcjonowaniem osób publicznych w przestrzeni publicznej.

Jednym z najgłośniejszych punktów wydarzenia okazał się panel zatytułowany „Granice wolności”. Wśród zaproszonych gości znalazła się Doda, która od lat wzbudza zainteresowanie nie tylko swoją działalnością artystyczną, ale również bezkompromisowymi wypowiedziami na tematy społeczne i obyczajowe.

Podczas rozmowy prowadzonej przez dziennikarkę Magdalenę Rigamonti pojawił się temat wyroku, który wokalistka usłyszała w związku z wieloletnim sporem ze swoim byłym partnerem, Emilem Haidarem. Pytanie dotyczyło tego, jak funkcjonuje dziś jako osoba publiczna po zakończeniu głośnego procesu.

Aby zrozumieć kontekst całej sytuacji, warto przypomnieć, że sprawa ciągnęła się przez wiele lat. Na początku 2024 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał prawomocny wyrok, na mocy którego Doda została skazana na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę. Proces dotyczył wydarzeń z 2017 roku związanych z konfliktem pomiędzy wokalistką a biznesmenem.

POLECAMY: Gwiazdor „The Voice of Poland” ogłosił radosną nowinę. W sieci aż wrze

Doda nie gryzła się w język ws. swoich wyroków!

W trakcie debaty artystka nie unikała trudnych tematów i otwarcie odniosła się do swojej przeszłości. Jednocześnie podkreślała, że jej działalność społeczna, charytatywna i zawodowa nie powinna być oceniana przez pryzmat prywatnych konfliktów sprzed lat.

“Nie przypominam sobie, żeby moje kłótnie z moimi byłymi partnerami, po których później dostałam wyrok, w jakikolwiek sposób źle zadziałały na psy w schronisku, albo na dzieci leżące onkologicznie w szpitalu. Czy te dzieci obchodzi jakiś mój były facet, któremu porysowałam samochód? Nie żałuję. Najwidoczniej zasłużył” – powiedziała prosto ze sceny.

Słowa Dody natychmiast zwróciły uwagę uczestników wydarzenia oraz internautów śledzących relacje z debaty. Wielu komentujących zwróciło uwagę na bezpośredni sposób, w jaki artystka mówiła o sprawie, która przez lata była szeroko opisywana przez media.

W dalszej części rozmowy gwiazda podkreśliła, że charakter jej przewinień był związany wyłącznie z życiem prywatnym. Zaznaczyła, że nie utożsamia swojej sytuacji z przestępstwami o znacznie poważniejszym charakterze i nie uważa, by miała być definiowana wyłącznie przez ten epizod.

“Ja nie dostałam wyroku za napaść, rozboje czy morderstwo. To są moje prywatne kwestie z moimi partnerami. No i okej, może jestem trochę nadpobudliwa i za bardzo emocjonalnie podchodzę, ale jestem artystką” – wyjaśniła.

Największe emocje wywołały jednak słowa, które padły pod koniec jej wystąpienia. Doda dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza zmieniać swojego charakteru ani przepraszać za emocjonalne reakcje, które jak sama przyznała – są częścią jej osobowości.

“Może jeszcze będę miała 2 albo 3 wyroki, jak mnie jakiś facet wkurzy, ale nadal mam największe serce w tym kraju i największe zaangażowanie. I każdy o tym wie” – stwierdziła Rabczewska.

Wypowiedź wokalistki błyskawicznie obiegła media społecznościowe i portale internetowe, wywołując skrajne reakcje. Jedni chwalili ją za szczerość i odwagę w mówieniu o własnych błędach, inni zwracali uwagę na kontrowersyjny wydźwięk niektórych słów. Niezależnie od ocen jedno jest pewne – Doda po raz kolejny udowodniła, że potrafi przyciągnąć uwagę opinii publicznej i wywołać dyskusję, która jeszcze długo będzie komentowana.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa zaśpiewała hit Marka Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt

Doda ma rację? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (archiwum prywatne przeAmbitni.pl)
Doda (archiwum prywatne przeAmbitni.pl0
Doda (fot. Marcin Gadomski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Gwiazdor „The Voice of Poland” ogłosił radosną nowinę. W sieci aż wrze

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno mówiło się głównie o jego muzycznych sukcesach i kolejnych ambitnych projektach. Tym razem Dominik Dudek zaskoczył fanów informacją, której nikt się nie spodziewał. W mediach społecznościowych błyskawicznie zaroiło się od gratulacji i emocjonalnych komentarzy. Dowiedz się więcej!

Dominik Dudek należy dziś do grona najbardziej rozpoznawalnych młodych artystów w Polsce. Szeroka publiczność poznała go dzięki 13. edycji programu „The Voice of Poland”, którą wygrał w 2023 roku. Wokalista od początku zachwycał nie tylko swoim charakterystycznym głosem, ale również naturalnością i sceniczną charyzmą, które szybko zdobyły uznanie widzów oraz trenerów.

Podczas muzycznego show trafił do drużyny Tomsona i Barona, a jego występy regularnie zbierały bardzo pozytywne recenzje. Ostatecznie to właśnie on okazał się najlepszy w całej edycji programu, otwierając sobie drzwi do profesjonalnej kariery muzycznej.

Po zwycięstwie Dominik Dudek nie zamierzał spoczywać na laurach. Konsekwentnie rozwijał swoją karierę i prezentował kolejne autorskie utwory. Piosenki takie jak „Wydaje się”, „Be Good”, „Od kiedy jesteś” czy „Hold The Light” szybko znalazły swoich odbiorców i pozwoliły mu zbudować silną pozycję na rynku muzycznym.

Artysta wielokrotnie udowadniał również, że nie boi się ambitnych wyzwań. Już w 2023 roku próbował swoich sił w polskich preselekcjach do Konkursu Piosenki Eurowizji. Wówczas zaprezentował utwór „Be Good”, który spotkał się z dużym zainteresowaniem fanów, choć nie zapewnił mu awansu do konkursu.

To jednak nie zniechęciło młodego wokalisty. W kolejnych miesiącach nadal intensywnie pracował nad nową muzyką i rozwijał swoją twórczość. Rok później ponownie stanął do walki o eurowizyjny bilet, tym razem z utworem „Hold The Light”. Mimo że i tym razem nie udało mu się osiągnąć wymarzonego celu, pokazał, że potrafi wyciągać wnioski z niepowodzeń i konsekwentnie podąża własną drogą.

POLECAMY: Rozdano #Hashtagi Roku. Oto najwięksi zwycięzcy tegorocznej gali [LISTA]

Dominik Dudek wziął ślub. Kim jest jego partnerka?

Tym razem jednak nie jego działalność muzyczna przyciągnęła uwagę internautów. W niedzielne popołudnie Dominik Dudek opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie, które natychmiast wywołało ogromne poruszenie. Na fotografii artysta zapozował w eleganckim garniturze, a u jego boku znalazła się Aleksandra Trzaska w efektownej sukni.

Do zdjęcia wokalista dodał krótki, ale niezwykle wymowny podpis: „Wzięliśmy ślub”. Te dwa słowa wystarczyły, by pod postem w ciągu kilku chwil pojawiły się setki reakcji oraz lawina komentarzy od fanów i znajomych z branży.

„OMG gratulacje. Wszystkiego dobrego dla Was”; „Buziaki dla Was”; „Cudownego życia”; „Wszystkiego co najpiękniejsze”; „Ale nas zaskoczyliście” – pisali zachwyceni internauci, którzy nie kryli wzruszenia i radości z powodu szczęścia swojego idola.

Wśród komentujących znalazła się również Natalia Zastępa, finalistka 9. edycji „The Voice of Poland”, która postanowiła w żartobliwy sposób odnieść się do tej wyjątkowej wiadomości. Pod wpisem zostawiła komentarz: „ONA TEMU WINNA ONA TENU WINNA”, czym rozbawiła zarówno samych nowożeńców, jak i obserwatorów.

Nie zabrakło również typowego dla fanów poczucia humoru. Jeden z internautów zwrócił uwagę na charakterystyczny element wizerunku wokalisty i zapytał: „Tak bez czapki?”. Komentarz szybko przyciągnął uwagę innych użytkowników, ponieważ Dominik Dudek od lat kojarzony jest właśnie z nakryciem głowy, które stało się jego znakiem rozpoznawczym.

Choć para przez długi czas chroniła swoją prywatność, nie jest tajemnicą, że Dominik Dudek i Aleksandra Trzaska, która na co dzień pracuje jako lekarz, od lat tworzyli szczęśliwy i zgodny związek. Teraz postanowili zrobić kolejny ważny krok i podzielić się swoim szczęściem z fanami. Wszystko wskazuje na to, że dla zwycięzcy „The Voice of Poland” rozpoczął się właśnie jeden z najpiękniejszych rozdziałów w życiu – zarówno prywatnym, jak i zawodowym.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa zaśpiewała hit Marka Grechuty. Widzowie TVP wydali werdykt

Którą piosenkę Dominika Dudka lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Dominik Dudek i Aleksandra Trzaska (fot. screen Instagram Dominik Dudek)
Dominik Dudek i Aleksandra Trzaska (fot. screen Instagram Dominik Dudek)
Dominik Dudek i Aleksandra Trzaska (fot. screen Instagram Dominik Dudek)
Dominik Dudek (fot. screen YouTube TVN Talent Show)
Dominik Dudek (fot. screen YouTube Telewizja Polska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością