Modelka, pedagog, zdobywczyni tytułu Miss Polonia 2012, a od jakiegoś czasu również dziennikarka. To ona doradza Polkom, jak zamienić kartofle w krem ujędrniająco antycellulitowy. To dzięki niej dowiedzieliśmy się, że za pomocą wazeliny możemy same wykonać eyeliner i róż do policzków.

O makijażowych trikach, kosmetykach, życiu prywatnym i zawodowym porozmawiałam przy okazji premiery kosmetyków Vaseline z Pauliną Krupińską.

Czy porady, które prezentujesz widzom w „Klinice Urody”, testujesz na sobie w domu?

Tak, to nie jest ściema. Jeżeli ja coś robię i przekazuję to widzowi, to jest to wszystko wpierw przetestowane przeze mnie. W przeciwnym wypadku nie byłabym autentyczna. Zdarza się, że w testowaniu pomagają mi moje wydawczynie, bo jest tego tak dużo, że nie jestem w stanie wszystkiego zmontować w domu. W nowym sezonie mamy tak wiele fantastycznych produktów, że część z nich zjadłam z twarzy! (śmiech) Są one tak smaczne! Używamy poziomek, śmietany, pietruszki, więc to są rzeczy pyszne, naturalne. To jest fajne i przydatne, bo wszystko, co pokazuję można zrobić samemu w domu.

Zdarzyło się kiedyś, że wyskoczyła ci po którymś z testerów wysypka? Tak wiele produktów nakładasz na swoją buzię…

Właśnie nigdy! Dbamy w „Klinice urody” o to, żeby te wszystkie produkty były naturalne, żeby dostęp do nich był łatwy, tak, aby każda dziewczyna mogła je kupić w sklepie zielarskim. Nie mają one prawa podrażnić mi skóry. Wprawdzie ja nie jestem osobą, która ma na cokolwiek alergię.  Mam też to szczęście, że odziedziczyłam cerę po tacie, więc nawet gdy zmywam makijaż 6 razy w ciągu dnia, to moja skóra w ogóle nie jest podrażniona. Ja się śmieję, że faktycznie te gadżety, które na siebie nakładam spowodują, że ja chyba będę wiecznie młoda (śmiech). Więc tutaj prośba do producentów i mojego szefostwa z TVN, żeby zatrzymali mnie w tym programie jak najdłużej, bo rzeczywiście Krupińska się zakonserwuje (śmiech).

Zdarza się pewnie, że kupujesz kosmetyki w drogeriach. Jesteś zwolenniczką droższych czy tańszych marek?

Ja jestem zdecydowanie zwolenniczką tańszych kosmetyków. Nie używam tych drogich i nigdy nie byłam ich fanką, bo uważam, że drogie kosmetyki mają dokładnie ten sam skład, co tańsze. Płacimy jedynie za markę, PR i marketing. Pracując 10 lat w modelingu, poznałam chyba wszystkich możliwych polskich wizażystów, którzy nie raz pokazywali mi tańsze produktu i mówili „Paula to działa dokładnie tak samo jak ta droga marka Rubinstein albo Lancome”.

A co z pielęgnacją ciała?

Tutaj też nie używam drogich balsamów. Jestem fanką wazeliny i muszę przyznać, że bez ściemy działa. Moi rodzice pilnowali, żeby wazelina zawsze stała na półce w łazience. W programie też wiele razy korzystałam z wazeliny, np. przy robieniu eyelinera, pomadki do ust, czy też rozświetlacza do policzków. Zrobiłam nawet trik z perfumami!

Jaki trik?

Metoda wynaleziona przez starożytnych Egipcjan. Oni tworzyli wszelkiego rodzaju mazidła do ciała i one wszystkie były na bazie tłuszczu. W ogóle obecnie perfumy w kremie są droższe niż perfumy w sprayu, bo dłużej się utrzymują. Połączenie perfum z wazeliną daje taki efekt, że gdy skóra w ciągu dnia się nagrzewa, zapach stopniowo się wydziela i jest naprawdę długotrwały! Korzystam z tej metody już 3 miesiące i nagrałam właśnie taką poradę do programu. Jak to powedziała Coco Chanel, „Używaj perfum wszędzie tam, gdzie chcesz być całowana”, więc ja wklepuję w takie miejsca wazelinę, później aplikuję perfumy i efekt jest powalający! Wiele osób mi mówi, że zmieniłam perfumy na mocniejsze, tymczasem to wszystko zasługa wazeliny (śmiech).

Jak przygotowujesz się do każdego odcinka?

Większość porad poznaję dopiero na planie, ale zdarza się tak, że to ja podsuwam jakiś pomysł, który np. podpatrzyłam gdzieś u makeupisty. Wtedy dziewczyny to rozpisują, szukają informacji. Wszystko jest dokładnie przemyślane, ponieważ musimy widzowi sprzedawać też wiedzę merytoryczną, nie tylko pokazywać się i ładnie wyglądać. Musimy mówić co to jest, jak działa, jakie daje efekty, czy są one długotrwałe. Często też inspirujemy się różnymi blogami, czy też poradami na youtubie.

A jak Ty dbasz o siebie na co dzień ?

Zaczynam od szybkiego prysznica, kończąc go zimną wodą, żeby pobudzić krążenie i żeby włosy się błyszczały. Następnie aplikuję krem, tudzież super spray Vaseline, który jest odkryciem tego sezonu! Nie lubię balsamów i oliwek, dlatego zakochałam się w VaselineSpray and go”. Używam go non stop od prawie dwóch miesięcy i uważam, że jest wyśmienity! Po aplikacji sprayu nakładam delikatny podkład i tusz do rzęs.

Zawsze sama się malujesz?

Sama.  Mam taki podkład rozświetlający, który kocham, bo lubię się błyszczeć, ale niestety nie mogę go często używać bo na ściankach nie mogę pozować z błyszczącą twarzą (śmiech). Zdradzę, że pierwszy podkład kupiłam, kiedy stałam się osobą popularną (śmiech). Jeśli idę do pracy to w ogóle się nie maluję bo wizażystki robią mi makijaż na planie. Jeśli wybieram się na jakiś event to zawsze maluję się sama. Mogę się przyznać, że tylko kilka razy zostałam przez kogoś pomalowana. Myślę, że te 10 lat pracy w modelingu dało mi takie doświadczenie w kwestii robienia makijażu, że chyba stałam się swoją własną, prywatną makeupistką (śmiech). Póki co nikt nie skrytykował mnie za zrobiony przez ze mnie makijaż, więc chyba dobrze (śmiech).

Paula, Ty chyba nigdy nie jesteś krytykowana!

Och, jest różnie (śmiech). Ile ludzi, tyle gustów, ale rzeczywiście nie daję powodów ku temu, ponieważ nie jestem osobą kontrowersyjną i nie gwiazdorzę (smiech).

Co nowego w Twojej karierze?

Cały czas będzie „Klinika urody”. Oprócz tego będę prowadziła różne imprezy, będę ambasadorem różnych projektów. Na razie nie mogę zdradzać szczegółów, bo wszystko jest dopiero na etapie przygotowań. Niedawno zostałam też twarzą marki kolorowych kosmetyków, ale kampania rusza dopiero w przyszłym roku.

W sferze prywatnej również jest tak intensywnie?

Udzielam się towarzysko, spotykam z moimi przyjaciółkami i staram się nie zatracić, mieć dla nichj zawsze czas. To są chyba najpiękniejsze chwile, gdy wracam z pracy, czasem z tych imprez i mogę być normalną Pauliną, która w domu ma na sobie dres, poczochrane włosy i może zmyć makijaż. Bardzo to lubię!

To jest trudne do wyobrażenia!

To musisz kiedyś przyjść do mnie i zobaczyć, zapraszam (śmiech).

Jak czujesz się dzisiaj, jako konferansjer?

Fajne jest to, że dzisiaj prowadzę event o tematyce urody, a na co dzień prowadzę taki program. To jest spójne.

Jesteś też po prostu dziennikarką!

To się zaczęło od tego, że ja zawsze dużo mówiłam i lubiłam rozmawiać z ludźmi. Nigdy nie miałam z tym problemu, bo od dziecka uczęszczałam do kół teatralnych, brałam udział w konkursach recytatorski, albo śpiewałam w domach kultury. Zawsze lubiłam być na scenie i rozmawiać z ludźmi. Później wyszło tak, że pojawił się modeling, następnie wybory Miss. Przygoda z dziennikarstwem zaczęła się w Telewizji Polskiej, gdzie prowadziłam program „Miss Sport”. Później zaufał mi TVN i zaczęłam pracę w „Klinice urody”. Jeżeli chodzi o prowadzenie imprez to dostaję naprawdę wiele propozycji, ale wybieram tylko te, w których czuję się dobrze. Nie wyobrażam sobie polecać produkty, które mi się nie podobają.

To bardzo uczciwe.

Nie jestem  typem osoby, która robi tysiące chałturek. Nie mam menagera i sama dbam o to, aby mój wizerunek był spójny i prawdziwy.

Naprawdę nie masz żadnego agenta? Sama o wszystkim decydujesz?

Nie mam i jest mi z tym dobrze. Zdarza się czasem, że zatrudniają mnie zewnętrzne agencje, które zajmują się też innymi gwiazdami przy okazji danego projektu. Ale na co dzień klienci dzwonią bezpośrednio do mnie.


Nie ma więcej wpisów