Śledź nas

news

„Na planie „Wkręconych” często się gotowaliśmy!” – II część wywiadu z Pawłem Domagałą

Opublikowano

w dniu

Twoja wymarzona rola?

Strasznie chciałbym zagrać Holdena z „Buszującego w zbożu”. Przez bardzo długi czas ta postać chodziła mi po głowie, nawet mieliśmy wystawiać sztukę w teatrze, ale nie dostaliśmy praw (śmiech). A poza tym, to nie mam takiej konkretnej postaci, ale myślę, że jak przeczytam scenariusz, to będę wiedział, czy to jest rola moich marzeń. Dość często tak mam – czytam i mówię do siebie: „o kurde! To jest rola moich marzeń” (śmiech) Nie ma jednak takiej jednej, konkretnej. Wszystko też zależy od etapu życia, w którym się znajduję.

Etapu życia?

Czasami coś się dzieje w twoim życiu takiego, że np. mówisz: „kurde, jakbym teraz dostał rolę np. psychopatycznego mordercy, to bym to zrobił tak genialnie!”, a innym razem „Boże, jakbym tak dostał teraz rolę św. Franciszka z Asyżu, to bym to fenomenalnie zrobił” (śmiech) Moim marzeniem właśnie jest dostać rolę w odpowiednim momencie i odpowiednim czasie.

Jak robisz kabarety, albo grasz w komedii, nie chce ci się śmiać z gry twoich kolegów, albo z tego co sam robisz?

Nie, moi koledzy mnie nie śmieszą (śmiech)… Jasne, że chce! Np. na planie „Wkręconych” często się „gotowaliśmy” (śmiech). Nie rzadko nam się to zdarzało, ale później się przyzwyczailiśmy. To jest też praca. Jak cię reżyser opieprzy – pierwszy, drugi, trzeci raz, to ci się już nie chce śmiać.

A w kabarecie?

“Kabaret na koniec świata” to bardzo specyficzne miejsce. Tworzymy go z paczką przyjaciół. Często wydarza się coś nieoczekiwanego podczas trwania spektaklu, reagujemy na publiczność. Uwielbiam pracę w Kabarecie, jest bardzo rozwijająca, mam ogromne szczęście pracować przy nim z ludźmi o nieograniczonej wręcz wyobraźni.

Jak powstaje Wasz Kabaret na Koniec Świata? Skąd wiecie, że to, co stworzycie będzie bawiło publiczność?

Spotykamy się i kombinujemy. Nigdy nie ma pewności, że coś będzie śmieszne. My akurat jesteśmy chyba jedynym kabaretem na świecie, który co miesiąc/dwa tygodnie ma nowy program. Spotykamy się całą ekipą i wymyślamy. Jest burza mózgów, każdy kombinuje, co by było śmieszne. Analizujemy, sami się śmiejemy i potem zapisujemy to mniej więcej. Później dopiero się okazuje, czy to jest rzeczywiście śmieszne, czy nie. Czasem tak wychodzi, że coś jest zupełnie nieśmieszne i takie właśnie momenty bawią mnie najbardziej! Była kiedyś sytuacja, że wystawialiśmy skecz. Strasznie się śmialiśmy na próbie, a na scenie, kiedy wyszedł kolega z koleżanką, usłyszeliśmy totalną ciszę. Nikogo ten skecz nie bawił. Mnie to tak rozśmieszyło, że nie byłem w stanie przez pół godziny się pozbierać!

Śmiałeś się z tego, że się nikt nie śmieje?

Takie mam poczucie humoru właśnie (śmiech) Rozśmieszyło mnie to, że stworzyliśmy coś zabawnego, a nikogo to nie śmieszyło. To też jest na swój sposób zabawne. Robisz skecz, który nie jest w ogóle śmieszny, ale tak radykalnie nieśmieszny, że nawet żadne nosówki nie poszły (śmiech).

O czym opowiadają Wasze skecze?

Poruszamy bardzo różne tematy… Dużo jest w nich absurdu. Bawi nas najbardziej absurd i czarny humor. Mnie śmieszy taki humor na granicy, że jeszcze jeden krok dalej i już będzie przegięcie.

Wrzucacie też na Youtube filmiki… Widziałam np. skecz z piłeczkami.

To jest mój autorski skecz. Zobaczyłem kiedyś Cast Away i mnie rozśmieszyło, że jest koleś z piłką (śmiech) Pomyślałem, że fajnie byłoby mieć kilka piłeczek, które można by wynajmować do filmu.

Bardzo mnie on rozbawił! Improwizowałeś, czy ułożyłeś sobie wcześniej tekst?

Usiadłem na krzesło, poprosiłem o piłeczki i gadałem. Wcześniej miałem mniej więcej poukładane co chcę powiedzieć, ale nie pisałem scenariusza do tego. Cieszę się, że Cię to śmieszy, bo wielu ludzi to w ogóle nie bawi (śmiech).

Wracając jeszcze do teatru – grasz w Teatrze Dramatycznym. Gdzie jeszcze Cię można zobaczyć?

Na wszystkich scenach Teatr Dramatycznego. Serdecznie zapraszam.

Towarzyszy Ci trema przed występami?

Zawsze. Przed spektaklem wydaje mi się, że nie mam siły wyjść na scenę i usnę podczas spektaklu (śmiech). Ale jak już wychodzę, to dostaję zastrzyk energii i jadę (śmiech)

Twoim teściem jest Andrzej Grabowski. Bardzo mnie zastanawia, czy rozmawiacie czasem o aktorstwie, czy udziela Ci może jakiś porad zawodowych?

Czasami zdarzają nam się zawodowe rozmowy, ale sporadycznie. Mamy wiele ciekawszych tematów. Chociaż bardzo szanuję aktorstwo Andrzeja Grabowskiego .A najwięcej w budowaniu postaci pomaga mi osoba, która jest taką moją wyrocznią, z której zdaniem najbardziej się liczę, czyli Zuza – moja żona. To jest osoba, z której rad naprawdę korzystam.

Grasz razem z Zuzą zarówno w teatrze jak i kabarecie?

Tak. Chodziliśmy razem na studia i już tam, jeszcze zanim zaczęliśmy być razem, wszystkie scenki odgrywaliśmy wspólnie. Także jest nam bardzo łatwo i nie mamy problemu żeby cały czas grać razem, zarówno w teatrze jak i w kabarecie.

Założyłeś też kiedyś kapelę „Ginger”.

Tak. Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, obok aktorstwa to moja największą pasją. Cały czas tworzę, co jakiś czas wrzucam nowe piosenki do internetu, ostatnio nagrałem moją autorską kolęde “25.12….” Myślę, że przyjdzie czas kiedy wydam płytę i mam nadzieję, że będzie to wcześniej niż później (śmiech)

Skąd w ogóle pomysł na założenie zespołu?

Muzyka jest dla mnie takim niezwykle istotnym rodzajem terapii. Każda piosenka, to jest zupełnie inna historia mojego życia. Czasami są to tylko jakieś moje przemyślenia, modlitwy. W muzyce nie potrafię być śmieszny. Nie znoszę np. piosenki aktorskiej i nie potrafię śpiewać na śmiesznie.

Jak powstają twoje teksty? Siadasz sobie w domu, bierzesz kartkę i piszesz?

To strasznie trudne pytanie… ciężko mi powiedzieć. Zazwyczaj jest tak, że coś mi się przydarzyło, chciałem to opowiedzieć, albo coś komuś przekazać, nie umiejąc wprost, więc pisałem piosenkę.

Jesteś aktorem, chcesz robić filmy, ale też muzykę…

Tak. Ale to jest bardzo proste, jest cała masa ludzi, którzy tak robią. Jest James Franco, Justin Timberlake. Ja robię, to co lubię, bo tego potrzebuję. Nie kalkuluję takich rzeczy.

Jakie są Twoje obecne plany zawodowe?

Cały czas gram i będę grał w teatrze i kabarecie. Wracam też na plan, ale nie mogę nic więcej zdradzić.

 

news

Maria Sadowska GRAŁA do KOTLETA? “Zawsze robiłam SHOW!”

Opublikowano

w dniu

przez

Maria Sadowska GRAŁA do KOTLETA! “Zawsze robiłam SHOW!” – tym razem śpiewała w „Czerwonym Wieprzu”

Z Marią Sadowską udało się nam porozmawiać podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.

fot. Piotr Podlewski/AKPA

POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć

Kontynuuj czytanie

news

Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!

Opublikowano

w dniu

przez

Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!

Z Patrykiem Vegą udało się nam porozmawiać podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.

POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]

Kontynuuj czytanie

news

Izabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują

Opublikowano

w dniu

przez

Izabella Krzan po raz kolejny przyciągnęła uwagę internautów. Gwiazda, która od kilku miesięcy rozwija swoją karierę w TVN, tym razem zachwyciła obserwatorów kadrami z wypoczynku w malowniczej, morskiej scenerii. Fani szybko zwrócili uwagę na jej sylwetkę. Dowiedz się więcej!

Izabella Krzan od kilku miesięcy jest jedną z twarzy programu „Dzień Dobry TVN”. Od około trzech miesięcy współprowadzi poranny format razem z Janem Pirowskim, a jej telewizyjna kariera nabrała w ostatnim czasie tempa. Prezenterka nie ogranicza się jednak wyłącznie do śniadaniówki i pojawia się także przy innych projektach stacji.

Jednym z nich jest „Azja Express”, który również prowadzi Izabella Krzan. Gwiazda doskonale odnalazła się w formacie wymagającym od prowadzącego energii, swobody i kontaktu z uczestnikami. Jej aktywność zawodowa sprawia, że widzowie coraz częściej mogą oglądać ją na antenie w różnych rolach.

Poza pracą przed kamerami Izabella Krzan chętnie pokazuje również fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych. Prezenterka regularnie publikuje zdjęcia i nagrania, dzięki którym jej obserwatorzy mogą zobaczyć nie tylko telewizyjne kulisy, ale także bardziej prywatne momenty.

POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]

Izabella Krzan niczym bogini wyłania się z wody. Zachwycające kadry

Tym razem uwagę przyciągnęły kadry wykonane podczas wypoczynku. Izabella Krzan zaprezentowała się w wyjątkowo malowniczej, morskiej scenerii. Na opublikowanych ujęciach gwiazda spaceruje w przejrzystej, turkusowej wodzie, a w tle widać jasne skały oraz zakotwiczone łodzie.

Prezenterka postawiła na wakacyjny, naturalny look. Izabella Krzan miała na sobie dwuczęściowy, mieniący się srebrzyście strój kąpielowy o kroju bikini, który podkreślał jej smukłą sylwetkę. Całość uzupełniła eleganckimi okularami przeciwsłonecznymi oraz efektownym naszyjnikiem z krzyżykiem.

Nie zabrakło również naturalnych elementów stylizacji. Rozwiane przez wiatr włosy i słoneczna, morska sceneria stworzyły bardzo wakacyjny klimat. Na zdjęciach Izabella Krzan prezentuje się swobodnie i z dużym luzem, co szybko zostało zauważone przez jej obserwatorów.

Pod publikacją niemal od razu mogły pojawić się komentarze dotyczące wyglądu prezenterki. Fani chętnie komplementują jej formę i wakacyjny styl.

Wśród komentarzy można znaleźć między innymi: „Piękna i zmysłowa”, „Cudownie wyglądasz”, „Modeleczka”, „Słodki jeżu w malinach….. ten poziom zajebistości jest jeszcze legalny?”, „Figura marzenie” czy „Zazdroszczę”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]

Lubicie Izę Krzan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Izabella Krzan (fot. screen Instagram Izabella Krzan)
Izabella Krzan (fot. screen Instagram Izabella Krzan)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Cugowski zdradził wysokość emerytury. Na koncertach zarabia krocie

Opublikowano

w dniu

przez

Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że jego emerytura nie należy do wysokich. Były lider Budki Suflera otrzymuje co miesiąc około 1700 zł, ale nie zamierza z tego powodu rezygnować ze sceny. Artysta wciąż regularnie koncertuje, a za jeden występ ma otrzymywać około 80 tys. zł.

Krzysztof Cugowski od lat pozostaje aktywny zawodowo. Choć w 2014 roku rozstał się z Budką Suflera, nie zakończył muzycznej kariery. Nadal występuje przed publicznością, tym razem z zespołem określanym jako Zespół Mistrzów. Jego koncerty odbywają się w ramach trasy „Wiek to tylko liczba”.

Muzyk ma już 76 lat, jednak wciąż nie myśli o przejściu na artystyczną emeryturę. Jak sam podkreśla, dopóki pozwala mu na to zdrowie, zamierza śpiewać. Niewysokie świadczenie z ZUS-u nie jest dla niego powodem do narzekania, ponieważ główne dochody zapewnia mu działalność koncertowa.

POLECAMY: Budka Suflera ma nowego wokalistę. Cugowski oburzony: Demolowanie legendy

Krzysztof Cugowski dostaje 1700 zł emerytury

Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że wysokość jego emerytury może zaskakiwać. Były lider Budki Suflera co miesiąc otrzymuje około 1700 zł. Artysta tłumaczył, że na wysokość świadczenia wpływ miała jego kariera rozpoczęta jeszcze w czasach PRL-u. W tamtym okresie zasady odprowadzania składek wyglądały inaczej niż obecnie, co dziś przekłada się na wysokość jego emerytalnych wpływów. Muzyk nie przedstawia jednak swojej sytuacji jako powodu do narzekania. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że nie zamierza skupiać się na kwocie przelewanej przez ZUS. Krzysztof Cugowski wciąż jest aktywny zawodowo, regularnie pojawia się na scenie i czerpie dochody z koncertów. To właśnie dalsza praca pozwala mu zachować finansową niezależność.

W rozmowie z „Faktem” artysta zaznaczył, że dopóki zdrowie mu na to pozwala, nie zamierza rezygnować ze śpiewania. Nie ukrywa, że muzyka nadal jest dla niego nie tylko źródłem utrzymania, ale przede wszystkim ważną częścią życia.

Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci — powiedział „Faktowi”.


Dla niego znacznie większe znaczenie ma możliwość dalszego wykonywania zawodu. Dzięki koncertom pozostaje aktywny, spotyka się z publicznością i nadal może zarabiać na swojej wieloletniej pasji. Choć kwota 1700 zł miesięcznie nie jest wysoka, piosenkarz nie sprawia wrażenia osoby, która zamierza z tego powodu ograniczyć swoją działalność. Jego podejście jest jasne: skoro nadal może pracować i ma zaplanowane występy, wysokość emerytury nie stanowi dla niego najważniejszego problemu.

POLECAMY: Krzysztof Cugowski: “Pewien jołop to w taką opinię wykuł…” O czym mówi wokalista “Budki Suflera”?

Tyle Krzysztof Cugowski może zarobić do końca roku

Choć emerytura Krzysztofa Cugowskiego nie należy do wysokich, artysta wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Były lider Budki Suflera regularnie pojawia się na scenie i koncertuje z zespołem Mistrzów. Według informacji „Faktu” za jeden występ może otrzymywać około 80 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kwota dotycząca całego koncertowego wynagrodzenia, a niekoniecznie pieniędzy, które trafiają bezpośrednio do kieszeni muzyka. Z takiej stawki trzeba bowiem pokryć między innymi koszty organizacyjne, techniczne oraz wynagrodzenia współpracowników.Z zapowiedzi koncertowych wynika, że Krzysztof Cugowski ma jeszcze przed sobą kilkanaście występów. „Fakt” informował o 18 zaplanowanych koncertach, co przy podanej stawce dawałoby łącznie około 1,4 mln zł przychodu brutto. To jedynie szacunkowe wyliczenie, ponieważ ostateczna kwota może zależeć od warunków poszczególnych umów, kosztów tras oraz liczby osób zaangażowanych w realizację wydarzeń.

Sam wokalista nie ukrywa, że mimo upływu lat nie zamierza rezygnować ze śpiewania. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że najważniejsze pozostają dla niego zdrowie, możliwość pracy oraz kontakt z publicznością. Jak zaznaczył:

Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci.

Artysta konsekwentnie pokazuje więc, że emerytura jest dla niego jedynie dodatkiem, a nie głównym źródłem utrzymania. Największe znaczenie ma nadal działalność artystyczna, koncerty i wieloletnia więź z publicznością. Jego przykład pokazuje również, że dla doświadczonych muzyków scena może pozostać ważną częścią życia zawodowego nawet wiele lat po rozpoczęciu kariery.

POLECAMY: Znane gwiazdy podczas Wielkiego Kolędowania z Polsatem: Górniak, Rodowicz, Hyży, Żugaj, Cugowski – zajrzyj za kulisy wydarzenia

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością