Śledź nas

showbiz

Nie do wiary, co zrobili Kaczorowska i Rogacewicz po werdykcie w „Tańcu z Gwiazdami”. Lawina komentarzy

Opublikowano

w dniu

Siódmy odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł widzom prawdziwy rollercoaster emocji. Motywem przewodnim były włoskie przeboje, a parkiet wypełniły zarówno radosne rytmy, jak i dramatyczne emocje. Z programu pożegnali się tym razem Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, a ich odejście wciąż wywołuje falę komentarzy w sieci. Dowiedz się więcej, jak zachowała się para po eliminacji!

Od początku odcinka było widać napięcie uczestników. Każdy krok, każdy gest mogły zdecydować o dalszych losach tancerzy. Siódmy odcinek miał szczególny charakter – włoskie piosenki wprowadzały romantyczny i pełen temperamentu klimat, który dodawał presji wszystkim uczestnikom. Publiczność w studiu i przed ekranami czuła, że czeka ją wieczór pełen wzruszeń i niespodzianek.

Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz zaprezentowali swoje umiejętności w tańcu współczesnym, otrzymując od jurorów 33 punkty. Tomasz Wygoda skomentował: „Trochę mi zabrakło więcej oddechu. Taniec współczesny wywodzi się z życia”, natomiast Rafał Maserak dodał: „Dla mnie to było efektowe, dodaliście do tego autentyczne emocje i efekt jest murowany”.

Występ duetu wywołał ogromne poruszenie wśród widzów. Media społecznościow natychmiast zapełniły się komentarzami:

Coś mało punktów dostali; Powinno być 40 punktów; Czy musicie się całować wszędzie?; Ten pocałunek był żałosny; Nie lubię ich, ale jak dla mnie to był ich najlepszy taniec; Najlepszy taniec wieczoru – pisali fani w social mediach tuż po premierowym występie.

Ich 33 punkty okazały się drugim od końca wynikiem odcinka, niżej oceniono tylko Basię Bursztynowicz i Michała Kassina, którzy zdobyli 25 punktów.

Po ogłoszeniu wyników i informacji o eliminacji Kaczorowskiej i Rogacewicza atmosfera na parkiecie zrobiła się wyjątkowo napięta. Para wymieniła się miłosnymi uściskami i pocałunkami, a następnie Agnieszka Kaczorowska wygłosiła długą przemowę pożegnalną. Mimo emocji i łez nie wyszli, by pożegnać się z resztą uczestników, a widać było, że nastrój w studiu był wręcz grobowy.

Możemy schować się wreszcie przed całym tym hejtem, którego doświadczaliśmy i cholernie bolał. Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi. Mówcie dobrze o innych, zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia […] Można żyć szczęśliwie, można żyć po swojemu. Można tańczyć według własnej melodii, a nie cudzej, na własnych zasadach […] Możemy teraz tańczyć tylko dla siebie, kocham cię, skarbie – mówiła po eliminacji z programu, Agnieszka Kaczorowska.

POLECAMY: „Taniec z Gwiazdami”: Maciej Musiał w roli jurora i zaskakująca eliminacja. Kto odpadł w siódmym odcinku?

Kaczorowska i Rogacewicz uciekli przed wywiadami?

Co ciekawe, po każdym odcinku stacja organizuje zwykle transmisję live z uczestnikami, którzy odpadli. Tym razem jednak według nieoficjalnych informacji Kaczorowska i Rogacewicz postanowili nie udzielać wywiadów. Polsat poinformował w mediach społecznościowych:

Kochani, emocje są tak wielkie, że dziś nie odbędzie się live z Marcinem i Agą – czytamy.

Decyzja pary natychmiast rozpaliła internautów. W sieci pojawiły się setki komentarzy:

Przegrywać też trzeba umieć; Ta końcówka była niezręczna do oglądania, a co dopiero dla uczestników, którzy stali i robili im za tło; Choć zaskoczona byłam po usłyszeniu werdyktu to chyba go rozumiem. Po pierwsze trzeba było oddzielić życie prywatne od zawodowego; Agnieszka mówiąca o hejcie, okej rozumiem, bo może on boleć. Ale oni sami to wszystko podsycają – pisali widzowie na Instagramie.

Mimo kontrowersji i mieszanych ocen taniec Kaczorowskiej i Rogacewicza wywołał prawdziwą burzę, zarówno wśród widzów, jak i w mediach.

Siódmy odcinek pokazał też, że taniec współczesny wymaga nie tylko techniki, ale i ogromnej odwagi. Para zdecydowała się odsłonić swoje emocje na oczach milionów, co widać było w każdym ruchu i spojrzeniu. To właśnie autentyczność i emocjonalna ekspresja sprawiły, że ich występ stał się jednym z najbardziej komentowanych w tej edycji.

Choć Kaczorowska i Rogacewicz opuścili program, ich taniec i reakcje po odcinku pozostaną w pamięci fanów. Zdecydowanie nie była to typowa eliminacja – para pokazała, że emocje mogą zdominować scenę równie mocno, jak talent i doświadczenie.

Siódmy odcinek 30. edycji „Tańca z Gwiazdami” był dowodem na to, że program to nie tylko rywalizacja, ale też prawdziwe historie uczestników. Ich autentyczne reakcje, emocje i dramatyczne pożegnanie pokazały widzom, że czasami to, co dzieje się poza kamerami, potrafi wywołać jeszcze większe emocje niż same tańce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tort Cichopek i Kurzajewskiego zachwycił wszystkich. A to, co jedli goście, robi jeszcze większe wrażenie

Jesteście zaskoczeni eliminacją Kaczorowskiej i Rogacewicza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

(fot. screen Instagram Taniec z Gwiazdami”)
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz (fot. screen YouTube Polsat)
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz (fot. screen YouTube Polsat)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

9 komentarzy

1 komentarz

  1. Motyl

    27 października 2025 at 13:36

    Przegrywać tez trzeba umieć?Naprawdę? Oni nie zasłużyli na przegraną, to była wielka niesprawiedliwosc! Tak bezczelna,tak niezasłużona,ze nikt by sie nie pogodził z tą przegraną na ich miejscu. Agnieszko,nie wracaj juz do tego badziewnego programu i do tej stacji. Dno dna!

  2. Jadwiga Klicka

    27 października 2025 at 13:35

    Przegrywać tez trzeba umieć?Naprawdę? Oni nie zasłużyli na przegraną, to była wielka niesprawiedliwosc! Tak bezczelna,tak niezasłużona,ze nikt by sie nie pogodził z tą przegraną na ich miejscu. Agnieszko,nie wracaj juz do tego badziewnego programu i do tej stacji. Dno dna!

  3. Anonim

    27 października 2025 at 11:02

    Przykro,ze zostali tak niesprawiedliwie ocenieni,tanczyli wspaniale! Nie bede juz ogladala TzG,nie chce patrzec jak Polsat schodzi na “psy”.!!!

  4. Agnieszka jest świetną tancerką

    27 października 2025 at 09:41

    Bardzo brzydkie komentarze wobec Agnieszki Kaczorowskiej Marcina Rogacewicza. Tańczyli wspaniale i pani Agnieszka miała bardzo dużo racji mówiąc o hejcie. Polacy są okrutni, tak jak powiedziała, wielu ludzi zaczyna od początku. Wolność.
    Może rzeczywiście niepotrzebnie okazywali sobie uczucia ale wszyscy wiedzieli że jest to para prywatnie więc chyba nic złego że się do siebie przytulali. wielu bardziej się przytula. Powiedziała na koniec prawdę i dalej ją hejtują jest to bardzo przykre bo jest to najlepsza tancerka w tańcu z gwiazdami i świetnie trenuje swoich partnerów. Polacy jesteście paskudni lubicie wbijać Wy właśnie szpileczki nie wiedząc jeszcze jak to boli bardzo brzydkie zachowanie Polaków. Mówiąc że Marcin tańczy lepiej od innych miała świętą rację jest to prawda i tyle i dobrze wiecie że tak jest. Pani burstynowi czy wspaniałą osobą pan Karolak jest bardzo miły i zabawny ale niestety tańczą gorzej niż pan Rogacewicz.

  5. Alina Zakrzewska

    27 października 2025 at 08:12

    Dziwię się ludziom że oceniają taniec prywatnie a nie umiejętnościami . Basia , która bierze na litość swoim płaczem , która nie ma zielonego pojęcia o tańcu przechodzi do następnej rundy. Szok . Może by tak ktoś chciałaby oglądnąć taniec z gwiazdami na RTL w Niemczech jak tam są punktowane pary . Polska z hejtem się urodziła. Przykre !!

  6. Anonim

    27 października 2025 at 07:57

    Trzeba odróżnić życie prywatne od zawodowego,za dużo było tego ściskania się i całowania 🤮

  7. Moni

    27 października 2025 at 00:13

    Mają to na co zasluzyli, o sympatię widzów tez trzeba walczyć a nie tylko ona i on ,on i ona ….nawet olali w końcówce swoich rywali,zero szacunku!

  8. Anonim

    26 października 2025 at 23:57

    Agnieszka i Marcin to najlepsza para najlepiej tańcząca. Na pewno niesłusznie Odpadli, Ludzie jednak powinni oceniać taniec a nie życie prywatne. Co prawda to jury chyba też nie było bardzo sprawiedliwe.

  9. Asia

    26 października 2025 at 23:48

    Zostają Ci którzy nie tańczą tylko drepczą. A prawda jest taka ,że to nie widzowie decydują tylko organizatorzy. Ot cała prawda. Fałsz i obłuda.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Piotr Gumulec rozważa odejście z „TzG”? Niepokojące wieści obiegły media

Opublikowano

w dniu

przez

Piotr „Guma” Gumulec z odcinka na odcinek zachwyca coraz bardziej, ale droga do jego ostatniego występu wcale nie była łatwa. Kabareciarz zdradził, że w pewnym momencie kryzys był tak poważny, że naprawdę rozważał rezygnację z programu. Dowiedz się więcej!

Za nami kolejny odcinek „Tańca z Gwiazdami”, w którym uczestnicy po raz pierwszy wystąpili na parkiecie ze swoimi najbliższymi. Dla wielu gwiazd był to wyjątkowo emocjonalny wieczór, a jednym z uczestników, który zaprosił do programu członka rodziny, był Piotr „Guma” Gumulec. Kabareciarz zatańczył tango ze swoim bratem Bartkiem, a ich występ spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno jurorów, jak i widzów.

W tym tygodniu Piotr „Guma” Gumulec i jego brat otrzymali łącznie 37 punktów. Iwona Pavlović zwróciła uwagę na ogromne podobieństwo braci i z uznaniem komentowała ich występ. Jurorka przyznała również, że szczególny szacunek należy się wszystkim bliskim uczestników, którzy mieli zaledwie kilka dni na przygotowanie choreografii. Ostatecznie przyznała parze 9 punktów.

“Mam wrażenie, że mi się w oczach dwoi. W ogóle nie widać, że twój brat jest starszy. Można was podmieniać. Słuchaj, twoje ostatnie trzy litery to jest cel. To było dobre tango” – komentowała.

Równie wysoko występ ocenił Rafał Maserak, który docenił między innymi mocną ramę, charakter tańca oraz współpracę braci.

“Zaczynaliście promenadą i ustawiłeś się tak nisko to jest silna pozycja i dzięki temu miałeś fantastyczna ramę. Tak, ty. Pierwszy raz widziałem, żeby zatańczyć obrót w lewo z profesjonalną tancerką. Charakterny taniec, charakterny utwór, charakterni bracia” – ocenił Maserak, dając im dziewięć punktów.

Julia Wieniawa nie miała natomiast wątpliwości i zdecydowała się przyznać duetowi maksymalną notę. Tomasz Wygoda również ocenił ich na 9 punktów. Łącznie dało to 37 punktów, co tylko potwierdziło, że Piotr „Guma” Gumulec znajduje się obecnie w zupełnie innym miejscu niż na początku swojej przygody z programem.

POLECAMY: Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan

Piotr Gumulec rozważał rezygnację z „TzG”. Oto, co działo się za kulisami hitu Polsatu

Jeszcze kilka tygodni temu trudno było przewidzieć, że kabareciarz tak mocno rozwinie się na parkiecie. Dziś jego progres zauważają nie tylko jurorzy i widzowie, ale również jego partnerka taneczna Julia Suryś. W rozmowie z Party.pl tancerka przyznała, że z odcinka na odcinek jest coraz bardziej wymagająca, ponieważ widzi, że jej gwiazdor ma naprawdę duży potencjał.

“Ja jestem z odcinka na odcinek coraz bardziej zachwycona i coraz bardziej wymagająca, bo widzę, że może. (…) Jest duży potencjał, którego od początku nie było widać. On musiał sobie to wszystko wypracować krok po kroku. Ale ja też wiem już z doświadczenia, że są takie momenty, w których czasami coś kliknie i następuje jakiś taki przełom i później te kroki moja gwiazda stawia dużo większe i dużo szybciej je stawia. I to rzeczywiście się wydarzyło, z czego się cieszę” – wyznała.

Okazuje się jednak, że za tym progressem krył się ogromny wysiłek. Szczególnie trudna okazała się dla Piotra „Gumy” Gumulca rumba, którą para zaprezentowała tydzień wcześniej. Taniec wymagał od niego nie tylko pracy nad techniką, ale również dużego przełamania emocjonalnego. W pewnym momencie sytuacja stała się na tyle trudna, że kabareciarz zaczął poważnie zastanawiać się nad odejściem z programu.

“Był kryzys przy rumbie i to taki poważny, że naprawdę myślałem, że nie wystąpię po prostu. Powiedziałem, że no nie. Julia mówi: “No dobra, to zadzwoń do Polsatu, powiedz, że ciebie nie ma w niedzielę i tyle”. Ale rzeczywiście tak było, że chciałem wziąć plecak, wyjść i iść jak Forrest Gump, tam przed siebie po prostu, no ale po dwóch dniach, po mega gigantycznym wsparciu Julii, chłopaków też, Jacka między innymi i tak dalej, i całej ekipy udało się rumbę zatańczyć i weszliśmy w ten odcinek rodzinny, gdzie już było turbo, turbo przyjemnie” – wyjaśnił w rozmowie z Party.pl.

Dziś po tamtym kryzysie nie ma już praktycznie śladu. Piotr „Guma” Gumulec nie tylko pozostał w programie, ale z każdym kolejnym odcinkiem pokazuje coraz większy progres. Szczególnie ważne jest to, że jego przemianę dostrzegają osoby, które od początku obserwują jego taneczną drogę. Julia Suryś podkreśla, że nastąpił moment, w którym coś po prostu „kliknęło”, a jej partner zaczął robić znacznie większe postępy.

Nie bez znaczenia jest również reakcja widzów. Po rodzinnym odcinku w sieci pojawiło się wiele komentarzy dotyczących występu Piotra „Gumy” Gumulca. Publiczność coraz częściej docenia jego poczucie humoru, energię i przede wszystkim fakt, że nie odpuszcza mimo trudnych momentów. Jeszcze niedawno sam zastanawiał się, czy powinien zostać w programie, a dziś wielu widzów nie wyobraża sobie kolejnych odcinków bez niego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

A Wy polubiliście Piotra Gumulca? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Gumulec (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Piotr Gumulec (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Mieszko Piętka/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Mieszko Piętka/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Zenon wyciągnął rękę do Daniela Martyniuka? Nie uwierzycie, jaki ma plan

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk po raz kolejny zdecydował się publicznie przeprosić swoich rodziców za wcześniejsze zachowanie. Teraz głos w sprawie relacji z synem zabrał Zenon Martyniuk, który zdradził, co naprawdę dzieje się między nimi i od czego uzależnia wspólne muzyczne plany. Dowiedz się więcej!

Daniel Martyniuk od lat wzbudza ogromne zainteresowanie mediów. Syn jednej z największych gwiazd disco polo wielokrotnie trafiał na pierwsze strony portali, a jego zachowanie w przeszłości wywoływało sporo emocji. Sam zainteresowany jakiś czas temu postanowił jednak publicznie odnieść się do swoich wcześniejszych działań i przeprosić najbliższych.

W programie „Mówię wam” Daniel Martyniuk mówił wprost o swoim zachowaniu wobec rodziny. Nie próbował usprawiedliwiać swoich słów i przyznał, że był pod wpływem alkoholu, przez co nie pamięta wszystkiego, co się wydarzyło.

“Oczywiście, że żałuję i to bardzo, że obraziłem rodzinę. Obraziłem pod wpływem alkoholu. (…) Ja praktycznie mało co pamiętam. Cokolwiek by się nie stało, to nie powinienem tak reagować. Naprawdę źle postąpiłem. Jest mi bardzo, bardzo wstyd i za to przepraszam” – powiedział w “Mówię wam” w miniony weekend.

POLECAMY: Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

Zenon Martyniuk chce nagrać piosenkę z Danielem?

O relację z synem został zapytany przez „Super Express” również Zenon Martyniuk. Wokalista zdecydował się odpowiedzieć na pytanie, jak obecnie wygląda jego kontakt z Danielem. Z jego słów wynika, że mimo wszystkich trudnych momentów nie można mówić o trwałym konflikcie między ojcem a synem.

“Nie byliśmy nigdy pokłóceni, także relacje są takie, jak ojciec z synem. Są różne sprzeczki, tak jak w każdej rodzinie, jak w milionach polskich domów” – wyznał król disco polo.

W rozmowie z „Super Expressem” Zenon Martyniuk wypowiadał się o synu bardzo ciepło. Okazuje się, że mimo różnic i kolejnych trudnych sytuacji wciąż ma wobec Daniela pewne muzyczne marzenie. Ojciec i syn od lat mieli bowiem wspólnie muzykować, dlatego wokalista chciałby kiedyś stworzyć z nim wspólny utwór.

“Mieliśmy razem nagrywać piosenki. Często sobie siadaliśmy, ja grałem na gitarze, a on na mandolinie, czy tam ukulele […] Zrobimy petardę, chociaż mamy inne zainteresowania. Ja lubię klimaty lat 60., 70. i 80. Daniel też uwielbia takie klimaty” – zdradził Zenek.

Na wspólną piosenkę trzeba jednak będzie jeszcze poczekać. Zenon Martyniuk jasno dał do zrozumienia, że zanim obaj pojawią się razem w studiu, Daniel musi najpierw uporządkować swoje życie. Dla wokalisty stabilizacja syna jest obecnie ważniejsza niż szybkie zrealizowanie muzycznych planów.

“Z nim się umówisz, a on zaraz za godzinę zmienia decyzję. Nie można w ogóle nic postanowić” – stwierdził.

Wokalista w rozmowie nie unikał również trudnego tematu alkoholu i narkotyków. Zenon Martyniuk otwarcie powiedział, że jego zdaniem właśnie używki mogą mieć wpływ na to, jak Daniel zachowuje się w określonych sytuacjach.

“Wiadomo, jak są narkotyki, alkohol, to troszeczkę w głowie się poprzewraca” – powiedział Martyniuk.

Zenon Martyniuk zwrócił również uwagę na zachowanie syna w internecie. Jego zdaniem Daniel po alkoholu lub zażyciu innych substancji publikuje treści, których później żałuje.

“Jak czegoś się nabierze, czy się napije, to jest dramat. Niepotrzebnie to wszystko wstawia do internetu. Na drugi dzień się opamiętuje, że zrobił źle i to usuwa, ale to jednak wszystko zostaje i później jest afera” – tłumaczy Zenon.

Mimo trudnych doświadczeń Zenon Martyniuk nie zamyka drzwi przed synem. Wręcz przeciwnie – jego słowa pokazują, że wciąż ma nadzieję na wspólny muzyczny projekt, jednak najpierw chciałby zobaczyć u Daniela większą stabilizację. Wokalista nie ukrywa, że rodzinne relacje bywają skomplikowane, ale jednocześnie podkreśla, że nadal pozostają ojcem i synem.

Dziś Daniel Martyniuk jest zresztą aktywny także na ekranie. Widzowie mogą śledzić jego poczynania w programie „Nasi w mundurach”, gdzie mierzy się z kolejnymi wyzwaniami. Z kolei Danuta Martyniuk pojawia się w programie „Eksperyment: Odsiadka”, a już wkrótce ma wziąć udział także w „Królowych przetrwania”. Wygląda więc na to, że rodzina Martyniuków nadal nie znika z telewizji, a kolejne projekty mogą przynieść jeszcze wiele emocji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała

Lubicie rodzinę Martyniuków? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Zenon Martyniuk (fot. screen YouTube Polsat) – występ Roztańczony PGE Narodowy 2024
Daniel Martyniuk (fot. screen YouTube Żurnalista)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Beata Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Beata Tyszkiewicz od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina. Choć dawno wycofała się z show-biznesu, jej nazwisko wciąż powraca przy okazji „Tańca z Gwiazdami”. Teraz Iwona Pavlović zdradziła, jak dziś wygląda ich relacja. Dowiedz się więcej!

Beata Tyszkiewicz na stałe zapisała się w historii polskiej kultury. Aktorka przez lata zachwycała publiczność swoimi rolami, a jej charakterystyczny styl, elegancja i sposób bycia sprawiły, że zyskała status jednej z największych ikon rodzimego kina. Jej kariera nie ograniczała się jednak wyłącznie do filmu. Ogromną popularność przyniosła jej również rola jurorki w „Tańcu z Gwiazdami”.

Gwiazda pojawiła się w składzie jury już podczas pierwszej edycji programu. Przez kolejne lata była jedną z najbardziej charakterystycznych osób oceniających taneczne zmagania uczestników. Jej komentarze, poczucie humoru oraz niezwykła klasa wyróżniały ją na tle pozostałych jurorów i sprawiły, że widzowie bardzo szybko ją pokochali.

W 2005 roku swoją przygodę z „Tańcem z Gwiazdami” rozpoczęła również Iwona Pavlović. „Czarna Mamba” zasiada w jury programu do dziś, stając się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów. Przez lata miała więc okazję współpracować z Beatą Tyszkiewicz, a ich obecność w pierwszych edycjach show dla wielu widzów do dziś pozostaje jednym z symboli programu.

Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Beata Tyszkiewicz w 2017 roku zrezygnowała z roli jurorki ze względu na problemy zdrowotne, a następnie niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego. Od czasu do czasu pojawia się jednak w mediach za sprawą rozmów, w których komentuje wybrane wydarzenia ze świata filmu czy show-biznesu.

POLECAMY: Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała

Tyszkiewicz odcięła się od Pavlović? Padły smutne słowa

Po niedzielnym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Iwona Pavlović została zapytana przez portal Jastrząb Post o swoją obecną relację z dawną koleżanką z jury. Okazuje się, że choć panie nie utrzymują regularnego kontaktu, Pavlović wciąż pamięta o Tyszkiewicz i darzy ją dużą sympatią.

“Cały czas mam z nią kontakt bardziej w sercu i taki SMS-owy, urodzinowy, zawsze sobie składamy życzenia i za nie dziękujemy. Ale nie rozmawiam z Beatką, nie dzwonię i jej nie nagabuję” – ujawniła.

W dalszej części rozmowy Iwona Pavlović podkreśliła, że brak częstego kontaktu nie oznacza żadnego konfliktu pomiędzy kobietami. Jurorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Beata Tyszkiewicz świadomie zdecydowała się odsunąć od świata, który przez dekady był jej codziennością.

“Nie czuję się jej przyjaciółką, bardziej znajomą z pracy. A poza tym Beatka tego [kontaktu – red.] nie chce i ja to szanuję. Nie dlatego, że mnie nie lubi – wiem, że mnie lubi, ogląda, wspiera. Czasem coś miłego mi napisze” – dodała.

To właśnie ten dystans jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych elementów życia Beaty Tyszkiewicz. Aktorka przez lata znajdowała się w samym centrum zainteresowania mediów, jednak po odejściu z „Tańca z Gwiazdami” wybrała zdecydowanie spokojniejsze życie. Iwona Pavlović nie ukrywa, że szanuje tę decyzję i nie zamierza naruszać jej prywatności.

Na zakończenie jurorka „Tańca z Gwiazdami” podkreśliła, że Beata Tyszkiewicz jest dziś „z dala od tego wszystkiego”, ponieważ sama tak zdecydowała. Choć nie pojawia się już regularnie na ekranie i nie uczestniczy w życiu programu, którego była jedną z pierwszych gwiazd, jej wpływ na format pozostaje niepodważalny.

Beata Tyszkiewicz na zawsze wpisała się bowiem w historię „Tańca z Gwiazdami”. Była częścią pierwszych edycji, współtworzyła charakter programu i pozostawiła po sobie wspomnienie jurorki, której nie dało się pomylić z żadną inną. Dziś Iwona Pavlović kontynuuje swoją przygodę z formatem, a Beata Tyszkiewicz pozostaje jego wyjątkową częścią – nawet jeśli już tylko z dystansu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]

Brakuje Wam Beaty Tyszkiewicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Beata Tyszkiewicz (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Anna Mucha zeznawała przeciwko Paulinie Smaszcz. Tak ją podsumowała

Opublikowano

w dniu

przez

Anna Mucha pojawiła się we wtorek w warszawskim sądzie jako świadek w głośnej sprawie Katarzyny Cichopek przeciwko Paulinie Smaszcz. Aktorka po zakończeniu przesłuchania nie unikała pytań dziennikarzy i zdecydowała się opowiedzieć o tym, czego dotyczyły jej zeznania. W pewnym momencie padły wyjątkowo dosadne słowa. Dowiedz się więcej!

We wtorek 6 października Anna Mucha stawiła się w warszawskim sądzie, gdzie została przesłuchana jako świadek w sprawie, którą Katarzyna Cichopek wytoczyła Paulinie Smaszcz. Aktorka od lat zna Cichopek z planu serialu „M jak miłość”, dlatego jej perspektywa była związana między innymi z publicznymi wypowiedziami dotyczącymi koleżanki z planu.

Anna Mucha pojawiła się w sądzie jako jedna z osób, które miały przedstawić swoją perspektywę na medialny konflikt. Po zakończeniu przesłuchania nie zamierzała jednak od razu komentować sprawy jedynie zdawkowymi słowami. Aktorka zatrzymała się przy dziennikarzach i szerzej opowiedziała o tym, czego dotyczyły pytania.

„Jestem świadkiem Katarzyny Cichopek w sprawie przeciwko pani Pauliny Smaszcz. Między innymi były analizowane wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz i to, w jaki sposób to się przełożyło na sytuację prywatną, zawodową i odczucia Katarzyny Cichopek. Wysoki Sąd czy mecenas drugiej strony również analizował to, czy to przekłada się na ilość publikacji” – powiedziała Anna Mucha na wstępie.

POLECAMY: Doda ma NOWĄ miłość? Fani szybko to wychwycili [ZDJĘCIA]

Anna Mucha nie zostawiła suchej nitki na Smaszcz

Aktorka zwróciła również uwagę na kwestię liczby materiałów medialnych dotyczących konkretnej osoby. Jej zdaniem samo pojawianie się licznych publikacji na czyjś temat nie musi oznaczać, że osoba, której dotyczą, jest z tego powodu zadowolona lub sama zabiega o zainteresowanie mediów.

„Pozwoliłam sobie zauważyć, że to, że jest duża liczba materiałów na czyjś temat, to jeszcze nie znaczy, że to jest coś, czego byśmy sobie życzyli. Madzia z Sosnowca również nie życzyła sobie publikacji na swój temat, a jednak w pewnej chwili była gorącym tematem” – stwierdziła.

Wypowiedź Anny Muchy była o tyle istotna, że odnosiła się do argumentu dotyczącego zainteresowania medialnego. Aktorka wskazała przykład osoby, która również znalazła się w centrum zainteresowania mediów, choć jak podkreśliła – nie oznaczało to automatycznie, że sama tego chciała.

Najwięcej emocji wzbudził jednak moment, w którym Anna Mucha została zapytana bezpośrednio o publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek. Aktorka nie zdecydowała się na dyplomatyczną odpowiedź. Zamiast tego użyła bardzo dosadnego i obrazowego porównania.

„Wypowiedzi pani Pauliny Smaszcz porównałabym tylko obrazowo, chociaż nieco wulgarnie, do tego, że wpadło g***o do wentylatora i po prostu teraz trzeba sprzątać” — podsumowała w rozmowie z mediami” — skwitowała Anna Mucha w rozmowie z mediami.

Tak mocne słowa Anny Muchy z pewnością przyciągnęły uwagę dziennikarzy zgromadzonych przed sądem. Aktorka nie pozostawiła wątpliwości, że w jej ocenie publiczne wypowiedzi Pauliny Smaszcz dotyczące Katarzyny Cichopek wywołały szereg konsekwencji, które później trzeba było uporządkować.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert podsumowała taniec z ojcem: „Mamy nadzieję, że…”

Co uważacie o słowach Anny Muchy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Anna Mucha (fot. screen strona Pudelek.pl)
Paulina Smaszcz (fot. screen Instagram Paulina Smaszcz)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością