showbiz
400 tysięcy złotych za playback? Thomas Anders wywołał burzę na „Sylwestrowej Mocy Przebojów” [KULISY]
Sylwestrowa noc w Toruniu miała być świętem muzyki i wielkich emocji. Jednym z najmocniejszych punktów „Sylwestrowej Mocy Przebojów” był występ zagranicznej gwiazdy, na który Polsat wydał fortunę. To, co wydarzyło się po jego zejściu ze sceny, uruchomiło jednak lawinę krytyki i niewygodnych pytań. Dowiedz się więcej, co się stało na scenie w Toruniu!
Podczas tegorocznej imprezy „Sylwestrowa Moc Przebojów” w Toruniu, organizowanej przez telewizję Polsat, na scenie pojawił się Thomas Anders, legenda zespołu Modern Talking i jeden z najbardziej rozpoznawalnych wykonawców muzyki lat 80. Jego obecność od początku zapowiadano jako jeden z największych magnesów wieczoru, mający przyciągnąć przed telewizory zarówno starszych widzów, jak i młodsze pokolenie wychowane na ponadczasowych hitach niemieckiego duetu.
Jak ustalił dziennik „Fakt”, honorarium artysty miało wynieść aż 100 tysięcy euro, co w przeliczeniu daje ponad 400 tysięcy złotych. To kwota, która natychmiast rozpaliła wyobraźnię opinii publicznej, zwłaszcza w kontekście tego, że mowa o jednym, krótkim występie podczas imprezy plenerowej. Oczekiwania były więc ogromne – zarówno wśród publiczności zgromadzonej pod sceną, jak i widzów śledzących transmisję na żywo.
Gdy Thomas Anders pojawił się na scenie i rozpoczął wykonanie kultowego przeboju „You’re My Heart, You’re My Soul”, początkowo wielu widzów dało się porwać nostalgii. Ten utwór od dekad pozostaje jednym z największych hitów w historii muzyki pop i do dziś rozbrzmiewa na imprezach, weselach i koncertach plenerowych. Jednak im dłużej trwał występ, tym więcej osób zaczęło zwracać uwagę na coś, co skutecznie popsuło sylwestrową atmosferę.
POLECAMY: Co naprawdę wydarzyło się po zejściu Viki Gabor ze sceny na “Sylwestrze z Dwójką? Tego nie pokazali w TV
Playback za 400 tysięcy złotych? Widzowie miażdżą Thomasa Andersa
Zaraz po zejściu artysty ze sceny w mediach społecznościowych Polsatu pojawiła się prawdziwa lawina komentarzy. Internauci zarzucili Thomasowi Andersowi korzystanie z playbacku i to w sposób wyjątkowo widoczny. Wielu widzów zauważyło, że ruchy ust i mikrofonu wyraźnie rozmijały się z muzyką, co sprawiało wrażenie, że wokalista nawet nie próbuje ukrywać, iż nie śpiewa na żywo.
W sieci szybko zaczęły krążyć dosadne opinie rozczarowanych fanów. Wśród nich pojawiły się m.in. komentarze:
- “Jaki jest sens płacić tyle kasy za ruszanie ustami?”;
- Czy może być coś piękniejszego niż playback na takiej imprezie?;
- 400 tys. zainkasował za występ z playbacku. Żenada. Może już czas zaprosić kogoś innego. Co za dużo to niezdrowo;
- Wstyd niesamowity;
- Szkoda tyle pieniędzy płacić komuś takiemu.
Emocje były tym większe, że wielu widzów podkreślało, iż sylwestrowe koncerty to jedna z nielicznych okazji, by usłyszeć artystów na żywo w telewizji. W dobie programów nagrywanych z wyprzedzeniem i perfekcyjnie wyprodukowanych klipów, publiczność coraz częściej oczekuje autentyczności, nawet jeśli oznacza ona drobne niedoskonałości wokalne.
Jak się okazuje, występ Thomasa Andersa był nie tylko kosztowny, ale również logistycznie wymagający. Według informacji „Faktu” artysta zażądał specjalnie wyciszonego pomieszczenia, w którym mógł w spokoju przygotować się do wyjścia na scenę. Organizatorzy mieli być zaskoczeni skalą wymagań, jednak ostatecznie spełnili je, chcąc zapewnić gwieździe komfort na miarę jej statusu.
Dla fanów Modern Talking całe zamieszanie okazało się szczególnie bolesne. Z jednej strony trudno odmówić Thomasowi Andersowi statusu ikony – jego piosenki są kultowe, rozpoznawalne od pierwszych dźwięków i wciąż budzą ogromną sympatię. Z drugiej jednak coraz częściej pojawia się pytanie, czy sentyment wystarczy, by usprawiedliwić występy, które nie spełniają oczekiwań współczesnej publiczności.
Wielu widzów podkreśla dziś, że celem koncertów – nawet sylwestrowych – powinna być muzyka na żywo, emocje i kontakt artysty z publicznością, a nie perfekcyjnie odtworzony podkład. Jednocześnie nawet najbardziej krytyczne głosy przyznają, że hity Thomasa Andersa to muzyczna klasyka, do której Polacy mają ogromny sentyment i którą wciąż chętnie śpiewają.
Pozostaje więc pytanie, czy w przyszłości stacje telewizyjne będą nadal inwestować ogromne kwoty w zagraniczne gwiazdy, czy raczej postawią na artystów gwarantujących autentyczne, żywe występy. Jedno jest pewne – sylwestrowy występ Thomasa Andersa na długo pozostanie jednym z najbardziej komentowanych momentów tej nocy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czy Mikołaj „Bagi” Bagiński dostanie własny program w Polsacie? Dorota Wellman zdradziła zbyt wiele
Co uważacie o artystach śpiewających z playbacku? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!






Autor: Szymon Jedynak
-
Uuuuuuwielbiam Modern Talking!!!! Nie rozumiem jak ludzie mogą mówić takie niemile komentarze?! Wiem, ze niektórzy nie lubią Modern Talking. A nie wiem tez dlaczego ludziom nie podobał się playback.
news
Łatwogang zebrał 12 MILIONÓW dla 8-letniego Maksia. Tak wyglądały kulisy
To miała być kolejna internetowa akcja charytatywna, ale bardzo szybko zamieniła się w wydarzenie, którym żyły tysiące ludzi w całym kraju. Łatwogang ponownie udowodnił, jak ogromną siłę mają media społecznościowe i internetowa społeczność. Tym razem influencer postawił sobie cel, który wielu wydawał się wręcz nierealny. Dowiedz się więcej o efektach końcowych!
Łatwogang jeszcze kilka tygodni temu zapowiadał, że zamierza zniknąć z internetu i zrobić sobie dłuższą przerwę od mediów społecznościowych. Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu fanów wierzyło, że rzeczywiście na chwilę odetnie się od sieci i odpocznie po ogromnym emocjonalnym wysiłku. Stało się jednak zupełnie inaczej.
23-letni influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem, który od pierwszych godzin przyciągnął gigantyczne zainteresowanie internautów. Tym razem Piotr Hancke, bo tak naprawdę nazywa się Łatwogang, postanowił wsiąść na rower i przejechać niemal całą Polskę, by pomóc choremu chłopcu. Akcja błyskawicznie zaczęła rozchodzić się po internecie.
Celem zbiórki była pomoc dla 8-letniego Maksia Tockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To niezwykle ciężka choroba genetyczna prowadząca do stopniowego zaniku mięśni i pogarszania się stanu zdrowia dziecka. Szansą dla chłopca jest bardzo kosztowna terapia genowa w Stanach Zjednoczonych, której koszt wynosi aż 12 milionów złotych.
Właśnie tę astronomiczną kwotę postanowił zebrać Łatwogang. Influencer wystartował z Zakopanego i ruszył rowerem w stronę Gdańska. Cała trasa liczyła około 700 kilometrów i od początku była ogromnym wyzwaniem fizycznym oraz psychicznym. Internauci niemal bez przerwy śledzili transmisję na żywo, dopingując influencera w mediach społecznościowych.
„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.
Z każdą kolejną godziną akcja robiła się coraz większa. Na trasie zaczęły pojawiać się tłumy kibiców, którzy wspierali influencera okrzykami, transparentami i wspólną jazdą na rowerach. W wielu miejscowościach ludzie wychodzili z domów tylko po to, by choć przez chwilę zobaczyć przejeżdżającego Łatwoganga i okazać wsparcie całej akcji.
W sieci pojawiały się dziesiątki nagrań pokazujących skalę zainteresowania zbiórką. Internauci publikowali filmy, zdjęcia i relacje z przejazdu influencera przez kolejne miasta. Wiele osób pisało, że dawno żadna akcja internetowa nie zjednoczyła ludzi w tak ogromnym stopniu. Dla wielu widzów był to kolejny dowód na to, że internet może mieć ogromną siłę także w pomaganiu.
Nie brakowało jednak bardzo trudnych momentów. Podczas nocnej jazdy stan zdrowia influencera zaczął budzić niepokój zarówno ekipy, jak i widzów oglądających transmisję. Łatwogang zaczął skarżyć się na problemy z oddychaniem, ogromne zmęczenie i złe samopoczucie. W pewnym momencie musiał nawet zejść z roweru.
“Chwile po 2:30 w nocy Łatwogangowi zrobiło się lekko niedobrze na rowerze. Jak mówi, ciężko brało mu się oddech, więc zsiadł z roweru i przez dłuższą chwilę go prowadził. W trakcie pieszej wędrówki zmierzył sobie tętno, które wyszło bardzo dobrze. Po godzinie 3:00 Łatwogang powiedział, że jest już w porządku, ale ludzie zarówno towarzyszący mu, jak i oglądający transmisję zaczęli się o niego martwić” – przekazał na Facebooku Jakub Charchalis.
POLECAMY: Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Łatwogang zabrał 12 milionów dla 8-letniego Maksia!
Jeszcze wcześniej influencer zapowiadał, że jeśli przed dotarciem do celu uda się zebrać pełne 12 milionów złotych, podejmie się dodatkowego wyzwania i ruszy dalej w trasę. Ostatecznie jednak przyznał, że jego organizm jest już skrajnie wyczerpany i nie będzie w stanie kontynuować jazdy po zakończeniu podstawowej trasy.
Mimo ogromnego zmęczenia finał akcji zakończył się wielkim sukcesem. O godzinie 8:44 licznik zbiórki pokazał upragnione 12 milionów złotych. W sieci natychmiast wybuchła fala komentarzy, gratulacji i wzruszenia. Wielu internautów pisało, że to jedna z najbardziej poruszających internetowych akcji charytatywnych ostatnich lat.
Sam Łatwogang nie krył emocji po zakończeniu zbiórki. Influencer podziękował wszystkim osobom, które wsparły akcję i zaangażowały się w pomoc dla chorego chłopca. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych.
“Piękna rzecz, że udało się tyle uzbierać” – mówił influencer.
Po czym dodał:
“Piękne macie serducha. Maks na pewno to ogląda albo obejrzy. Masa miłości dla ciebie, jesteś niesamowitym chłopakiem. To piękny dzień. Jestem dumny z nas. Brawa dla wszystkich. Pamiętajcie, zrobiliśmy to wszyscy razem. Zjednoczyliśmy się” – wyznał Łatwogang.
Cała akcja ponownie pokazała, że internetowe społeczności potrafią jednoczyć się w ważnych sprawach i realnie zmieniać ludzkie życie. Historia Łatwoganga i Maksia Tockiego już teraz nazywana jest jedną z najbardziej niezwykłych charytatywnych inicjatyw ostatnich miesięcy w Polsce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Podobała Wam się nowa akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Anna Karwan nie wytrzymała na scenie. Nagle zalała się łzami [RELACJA]
Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. W Operze Leśnej wybrzmiały największe przeboje legend polskiej muzyki, a publiczność od pierwszych minut reagowała niezwykle żywiołowo. Największe poruszenie wywołał jednak występ Anny Karwan, która po wykonaniu utworu Violetty Villas nie była w stanie ukryć wzruszenia. Dowiedz się więcej!
Koncert „Zostawili nam piosenki” był wyjątkowym muzycznym hołdem dla największych ikon polskiej sceny. Organizatorzy postawili na ponadczasowe przeboje artystów, których od lat nie ma już z nami, ale których twórczość nadal pozostaje niezwykle ważna dla kolejnych pokoleń słuchaczy. W Operze Leśnej ponownie zabrzmiały utwory takich legend jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.
Publiczność od początku koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w mediach społecznościowych, że właśnie takie chwile tworzą prawdziwy klimat sopockiego festiwalu. Wielu internautów podkreślało, że połączenie klasycznych przebojów z nowoczesnymi aranżacjami potrafi wywołać ogromne wzruszenie.
Tegoroczna odsłona koncertu była również próbą połączenia różnych pokoleń artystów. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra, Andrzej Lampert oraz Ania Karwan.
Jednym z pierwszych występów wieczoru był utwór „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”, który wykonał Wiktor Waligóra, oddając hołd Jackowi Zielińskiemu i zespołowi Skaldowie. Chwilę później na scenie pojawił się Piotr Rogucki, który zmierzył się z utworem „Szare miraże” z repertuaru Kory. Publiczność bardzo ciepło przyjęła nowe interpretacje znanych przebojów.
Duże zainteresowanie wzbudził również występ Julii Wieniawy, która zaśpiewała „Gdzie ci mężczyźni” z repertuaru Danuty Rinn. W dalszej części koncertu artystka wykonała także legendarny utwór Kaliny Jędrusik „Bo we mnie jest seks”. Internauci szybko zaczęli komentować jej sceniczną charyzmę oraz elegancką stylizację inspirowaną klimatem starego Hollywood.
POLECAMY: Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Ania Karwan zalała się łzami na scenie [FOTO]
Najbardziej poruszającym momentem wieczoru okazał się jednak występ Ani Karwan. Artystka wykonała legendarny utwór Violetty Villas „Do ciebie, mamo”. Już od pierwszych dźwięków było widać, że emocje są ogromne. Wokalistka śpiewała niezwykle przejmująco, a publiczność w Operze Leśnej momentalnie zamilkła.


Po zakończeniu występu emocje całkowicie przejęły kontrolę nad artystką. Anna Karwan nie była w stanie powstrzymać łez i zalała się płaczem na oczach publiczności. Widzowie natychmiast zaczęli reagować owacjami, a w sieci pojawiły się setki komentarzy pełnych wsparcia i wzruszenia.
Internauci pisali między innymi: „Najpiękniejszy występ wieczoru”, „To było prawdziwe i szczere”, „Ciarki przez cały utwór”, „Ania zaśpiewała to sercem” czy „Takie momenty pokazują, czym jest muzyka”. Wielu widzów podkreślało, że właśnie występ Ani Karwan był najbardziej emocjonalnym punktem całego koncertu.
W dalszej części koncertu publiczność mogła usłyszeć również „Kawiarenki” w wykonaniu Wiktora Waligóry, „Wehikuł czasu”, który zaśpiewał EMO, a także dwa wyjątkowe wykonania Andrzeja Lamperta – „Ta ostatnia niedziela” oraz „Dni, których jeszcze nie znamy”. Każdy z występów wywoływał ogromne emocje i przypominał, jak wielkie znaczenie dla polskiej muzyki mają ponadczasowe przeboje dawnych legend.
Koncert „Zostawili nam piosenki” udowodnił, że muzyka potrafi łączyć pokolenia i wywoływać emocje, których nie da się podrobić. A wzruszenie Ani Karwan na scenie Opery Leśnej bez wątpienia zostanie jednym z najbardziej pamiętnych momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Który występ podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwalu podobał Wam się najbardziej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!













Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Julia Wieniawa olśniła na festiwalu. Wyglądała niczym gwiazda Hollywood?
Podczas koncertu „Zostawili nam piosenki” na Polsat Hit Festiwal emocji nie brakowało już od pierwszych minut. Widzowie zachwycali się nie tylko ponadczasowymi przebojami legend polskiej sceny, ale również gwiazdami młodego pokolenia, które pojawiły się tego wieczoru w Operze Leśnej. Szczególną uwagę przykuła jednak Julia Wieniawa, która swoim wejściem na czerwony dywan wywołała prawdziwe poruszenie. Dowiedz się więcej!
Koncert „Zostawili nam piosenki” od początku zapowiadał się jako jeden z najbardziej wzruszających momentów tegorocznego Polsat Hit Festiwal. To właśnie podczas tego segmentu artyści oddają hołd największym legendom polskiej muzyki, których twórczość mimo upływu lat nadal pozostaje niezwykle aktualna. W Operze Leśnej ponownie wybrzmiały utwory takich ikon jak Grzegorz Ciechowski, Marek Grechuta, Violetta Villas, Ryszard Riedel, Danuta Rinn czy Irena Jarocka.
Publiczność od pierwszych minut koncertu reagowała bardzo emocjonalnie. Widzowie śpiewali razem z artystami, nagrywali występy telefonami i komentowali w sieci, że właśnie takie momenty budują wyjątkowy klimat sopockiego festiwalu. Wiele osób podkreślało, że muzyczne wspomnienia połączone z nowoczesnymi aranżacjami potrafią wywołać ogromne emocje i przypomnieć, jak wielki wpływ na polską kulturę mieli dawni artyści.
Organizatorzy postawili tym razem na ciekawe połączenie pokoleń. Na scenie pojawili się młodzi wykonawcy, którzy zmierzyli się z repertuarem największych legend polskiej muzyki. Wśród nich znaleźli się między innymi Julia Wieniawa, Piotr Rogucki, Wiktor Waligóra oraz Andrzej Lampert. Już przed koncertem internauci przewidywali, że może to być jeden z najmocniejszych punktów całego festiwalu.
POLECAMY: Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Julia Wieniawa zachwyciła swoją kreacją [FOTO]
Szczególnie dużo uwagi przyciągnęła jednak Julia Wieniawa, która pojawiła się na scenie w niezwykle eleganckiej stylizacji inspirowanej klimatem starego Hollywood. Aktorka i wokalistka postawiła na klasykę, ale w bardzo efektownym wydaniu. Jej kreacja momentalnie stała się jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych.
Gwiazda zaprezentowała się w dopasowanej czarnej sukni maxi, którą przełamywało efektowne biało-kremowe wykończenie dekoltu typu hiszpanka. Asymetryczny fason subtelnie odsłaniał ramiona i nadawał całej stylizacji wyjątkowej elegancji. Widzowie zwracali uwagę, że całość wyglądała niezwykle luksusowo i bardzo dojrzale.
Do kreacji Julia Wieniawa dobrała klasyczne czarne szpilki oraz delikatną diamentową biżuterię. Stylizację dopełniały perfekcyjnie ułożone fale w klimacie glamour, które dodatkowo podkreślały hollywoodzki charakter całego looku. W sieci nie brakowało komentarzy, że wokalistka wyglądała jak światowa gwiazda czerwonego dywanu.
Internauci szybko zaczęli publikować pierwsze reakcje na występ i wygląd artystki. Wielu fanów pisało, że tego wieczoru trudno było oderwać od niej wzrok. Pojawiały się komentarze takie jak: „Wygląda jak milion dolarów”, „Najpiękniejsza stylizacja wieczoru”, „Klasa sama w sobie” czy „Julia zrobiła efekt wow”.
Tegoroczny Polsat Hit Festiwal po raz kolejny udowadnia, że potrafi łączyć pokolenia i tworzyć widowiska, które wywołują ogromne emocje. A występ oraz stylizacja Julii Wieniawy bez wątpienia jeszcze długo będą szeroko komentowane w sieci i mediach społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]
Podoba Wam się kreacja Julii Wieniawy? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dramatyczne słowa Łatwoganga. Nie ukończy całej trasy rowerowej?
Jeszcze kilka dni temu internet żył kolejną szaloną akcją Łatwoganga, który postanowił przejechać rowerem całą Polskę, by zebrać miliony na leczenie chorego chłopca. Wszystko szło zgodnie z planem aż do momentu, gdy influencer niespodziewanie nadał dramatyczny komunikat do swoich widzów. Fani są podzieleni, a w sieci rozpętała się gorąca dyskusja. Dowiedz się więcej!
Łatwogang w ciągu ostatnich tygodni wyrósł na jedną z najgłośniejszych postaci polskiego internetu. Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się, że młody twórca internetowy będzie w stanie porwać miliony ludzi do wspólnego działania charytatywnego. Tymczasem jego poprzednia akcja okazała się absolutnym fenomenem, o którym mówiły nawet zagraniczne media. Wydarzenia z niewielkiej kawalerki influencera śledziła cała Polska, a internet praktycznie żył tylko jednym tematem.
Po gigantycznym sukcesie poprzedniej zbiórki wielu zastanawiało się, czy Łatwogang będzie w stanie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć swoich odbiorców. Okazało się, że influencer bardzo szybko wrócił z nowym pomysłem. Tym razem postanowił połączyć ekstremalne wyzwanie fizyczne z pomocą dla chorego dziecka. 23-latek wsiadł na rower i zapowiedział trasę przez całą Polskę, aby nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksia Tockiego.
Nowa akcja od samego początku budziła ogromne emocje. Internauci śledzili każdy kilometr trasy, regularnie wpłacając pieniądze i motywując influencera do dalszej jazdy. Widzowie szybko zauważyli jednak, że wyzwanie jest znacznie trudniejsze, niż mogło się wydawać na początku. Wielogodzinne transmisje pokazywały zmęczenie, brak snu oraz coraz większe problemy organizmu influencera.
Mimo trudności zbiórka rozwijała się w błyskawicznym tempie. Kwota rosła praktycznie z godziny na godzinę, a tysiące osób ponownie zaangażowały się w akcję charytatywną. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy wspierających Łatwoganga, a wielu internautów pisało wprost, że podziwia jego determinację i poświęcenie. Wszystko wskazywało na to, że influencer dopnie swego i zrealizuje ambitny plan do samego końca.
Wcześniej twórca zapowiedział, że jeśli przed dotarciem do Warszawy uda się zebrać 12 milionów złotych, pojedzie nie tylko do Gdańska, ale wróci także z nad morza aż do Zakopanego. Dla widzów była to kolejna motywacja do wpłat, a sam challenge zaczął przypominać internetowy maraton emocji, który z każdą godziną przyciągał nowych odbiorców.
„W dużym skrócie postanowiłem, że chcę przejechać całą Polskę na raz rowerem i to wszystko odbędzie się na żywo. Ale to nie koniec, ponieważ podczas całej transmisji będziemy zbierać pieniądze dla Maksa. Maks jest to 8-letni chłopak, którego dotknęła choroba, która powoduje zanik mięśni w jego organizmie. Na leczenie Maksa jest potrzebne aż 12 mln zł” – zapowiadał kilka dni temu.
POLECAMY: Polsat Hit Festiwal 2026: Kto przyciągnął największą uwagę? [FOTO]
Łatwogang przerywa nową akcję. Co się stało?
Sytuacja niespodziewanie zmieniła się jednak w sobotnie popołudnie. Około godziny 15:00 Łatwogang połączył się z fanami na streamie i przekazał wiadomość, której wielu kompletnie się nie spodziewało. Już po pierwszych słowach było widać, że influencer jest wyraźnie wyczerpany i ma problem z kontynuowaniem wyzwania.
“Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie” – ogłosił podczas transmisji.
Influencer postanowił od razu szczerze wyjaśnić fanom, z czego wynika jego decyzja. Jak przyznał, organizm zaczął odmawiać mu posłuszeństwa. Długie godziny jazdy, brak odpowiedniej regeneracji i ogromne zmęczenie sprawiły, że dalsza część trasy mogłaby okazać się zwyczajnie zbyt niebezpieczna dla jego zdrowia.
“Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie” – tłumaczył swoim widzom.
Po tych słowach internet momentalnie podzielił się na dwa obozy. Część internautów podkreślała, że zdrowie jest najważniejsze i nikt nie powinien oczekiwać od influencera przekraczania granic własnego organizmu. Inni zwracali jednak uwagę, że wcześniejsze deklaracje dotyczące przejazdu przez całą Polskę były bardzo konkretne i teraz czują się rozczarowani zmianą planów.
Nie zmienia to jednak faktu, że akcja Łatwoganga ponownie zgromadziła wokół siebie gigantyczną społeczność i pomogła nagłośnić zbiórkę dla chorego dziecka. Sam influencer wielokrotnie podkreślał, że najważniejszym celem całego przedsięwzięcia jest pomoc Maksiowi Tockiemu, a nie bicie rekordów czy udowadnianie czegokolwiek za wszelką cenę.
Choć dziś nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie zakończy się cała wyprawa, jedno jest pewne – Łatwogang po raz kolejny udowodnił, że potrafi poruszyć internet i zmobilizować tysiące ludzi do działania. A emocje wokół jego rowerowego wyzwania prawdopodobnie jeszcze długo nie opadną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza po występie Michała Wiśniewskiego. Widzowie nie gryzą się w język
Podobają Wam się akcje charytatywne Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
moda2 dni temu“Polsat Hit Festiwal”: Roxie w błękicie, Hyży z ręcznikiem na głowie, elegancki Cyms [RELACJA]
-
news2 dni temuWidzowie ZMIAŻDZYLI występ Skolima i Steczkowskiej. Słusznie?
-
news4 dni temuTVN podjął decyzję ws. „Mam Talent”. Widzowie długo na to czekali
-
news3 dni temuInternet znów oszaleje? Łatwogang rusza z nową zbiórką [SZCZEGÓŁY]
-
moda3 dni temuMaja Sablewska, Patrycja Markowska, Agnieszka Hyży i tłum gwiazd na premierze arabskich perfum Lattafa Khamrah Waha – kto się pojawił? [ZDJĘCIA]
-
news4 dni temuIlona Felicjańska WYGRAŁA “Królową Przetrwania”? DRAMY, SPINY, i Dominika Rybak
-
showbiz5 dni temuSkolim przerwał milczenie ws. „Tańca z Gwiazdami”. Zatańczy jesienią?
-
news5 dni temuKuba Wojewódzki publicznie zakpił z Dody. Przesadził?

Dodaj komentarz